Dodaj do ulubionych

Jak zapomniec?

IP: 66.98.130.* 10.02.04, 10:03

Sporo tu dlugich watkow o tym jak sie wydaje niesmiertelnym temacie. Jednak ja
nie umiem zapomniec zdrady. Minelo pol roku po tym jak chcialem cos zmienic po
trzech latach wspolnego zycia i zrobilem niespodzianke kupujac pierscionek.
Uslyszalem (przy rodzinach) "nie wiem" i pare dni pozniej, ze pojawil sie
ktos. Jakis miesiac "walczylem". I "wygralem", zmienilem w sobie pare rzeczy
ktore byly przyczynami (oczywiscie wyolbrzymionymi). Ale nie jestem pewny czy
to nazywac wygrana.

Choc teraz jestesmy razem i wiem, ze tekie cos sie juz nigdy nie powtorzy (a
przynajmniej mam nadzieje, widzac zal i smutek za to co sie stalo) to nie
umiem zapomniec. Obcosci jaka przyszla z dnia na dzien, zimna spojrzenia,
glosu. Mam wyryte w pamieci sytuacje, slowa, gesty, fragmenty korespondencji
(blad, ze widzialem). Nie ma dnia, zeby mi sie jakis sytuacja nie przypomniala
mi tego wszystkiego. Nie umiem zapomniec klamstw - w trakcie i po - o tym co
sie dzialo. Znalem prawde (korespondencja), a mimo to o fizycznych kontaktach
mi klamala. Po 2 miesiacach sie przyznala. I tego polaczenia klamstw z dwoma
fizycznymi "razami" (tylko/az) nie umiem zapomniec.

Jak uwierzyc, ze to byla pomylka. Ze to tak naprawde bylo wstretne, skoro
pewnego dnia wrocila ze lzami w oczach, zwracajac pierscionek i mowiac, ze
przyjmie go z powrotem kiedy bede mogl jej zaufac. Jak uwierzyc, kiedy ja
ponownie wreczylem pierscionek, a potem widzialem (korespondencja), ze ona
tego powrotu zaluje, ze jeszcze sie nie przekonala, ze jeszcze "raz" sie
spotkala i dopiero potem nastapil prawdziwy koniec. Jak uwierzyc? I naprawde
wiem, ze pod wzgledem fizycznym nie miala czego szukac. Wiec po co?

To wierzcholek gory lodowej moich uczuc i odczuc. Ale moze ktos ma "skuteczna"
recepte? Ludze sie choc wiem, ze takiej nie ma. Odejscie nie wchodzi w gre -
spodziewamy sie dziecka. Wszystko (oprocz moich wspomnien) jest ok. Rozmowy z
nia tez - tu juz raczej nic nie pomoze - zal i placz nie sa tym co mi moze pomoc.

Obserwuj wątek
    • justinka_s Re: Jak zapomniec? 10.02.04, 10:22
      hej
      ja jestem po zdradzie i porzuceniu, od czasu jak sie dowiedziałam do odejścia
      minęło 7 dni, świat mi sie zalamał, zostalam z 7 mies. dzieckiem, a kochalam
      ponad życie i wszystko bylo między nami ok, przynajmniej on nic nie mówił, ze
      jest nie ok
      teraz minęło już 10 mies...ale...ten sam problem jest, chyba chce go nadal,
      mimo, ze z kimś się spotykam już i co? jak zapomnieć?
      pomogła mi psycholog, polecam, spróbuj, na początek sam, potem z kobietą
      trudno to zapomnieć, codziennie gnębią mysli, że coś źle się zrobiło, słowa,
      sytuację, które bolą jak wbijany kołek w serce
      myslę, że Tobie jest trudniej zpaomnieć, bo widzisz ją codziennie, ale
      wiesz...sądze, ze przyszłe dziecko i ciąża uleczy rany, napewno nie do końca, o
      tego nie da się chyba zpaomnieć
      poświęć się dbaniu o nią o dziecko, robieniem zakupów, czytaniem gazet dla
      rodziców, ciesz się szczęściem bo to niesamowite uczucie mieć dziecko, czekać
      na nie, to powinno was scalić, przynajmniej na trochę
      ale polecam psychologa
      powodzenia Ci życze
      a w momentach, gdy przychodza niemiłe wspomnienia postaraj się je odsunąć i
      przypomnieć coś miłego, jakiś jej gest, np. pierwszy ruch dziecka, pierwsze usg
      itp
      to trudne, ale Ty kochasz, więc miłość uleczy rany
    • Gość: baba zona Re: Jak zapomniec? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.04, 14:17
      To nic dziwnego, ze nie umiesz zapomniec zdrady, bo tego po prostu nie da sie
      zapomniec. Uswiadomienie tego faktu wiele daje zainteresowanemu. Milosc "po"
      staje sie dojrzalsza. "Dziewiczosc" uczucia ulata, ale kiedy uswiadomisz
      sobie, ze kochasz swoja kobiete pomimo tego, co sie stalo, zaczniesz te "nowa"
      milosc powoli akceptowac i co najwazniejsze - cenic. To wymaga czasu, ale
      dziala i pozwala scementowac zwiazek.
      Zycze Ci/Wam tego. Gratuluje dzidzisia, ono jeszcze nienarodzone i po
      urodzeniu pozwoli Wam znalezc nowa wartosc we wspolnym zyciu.
      Pozdrawiam serdecznie.
      :)))
      • Gość: gosc Re: Jak zapomniec? IP: 66.98.130.* 10.02.04, 15:11

        Wiem, ze sie nie da zapomniec. Ale najgorsze, ze z czasem wcale nie jest lepiej
        i to mnie niepokoi. Zaraz "po" cieszylem sie, ze wszystko tak sie potoczylo. A
        teraz coraz czesciej wspomnienia powracaja. Wywoluja smutek/frustracje/gniew.
        Boje sie, ze ucierpi na tym dziecko, wiec wolalbym temu zaradzic. Wtedy wydawalo
        mi sie, ze wszystko bedzie ok, byle byla. Ale jest, a ja coraz czesciej pamietam
        z jaka determinacja byla gotowa wszystko rzucic dla niewiadomego. Spalic
        wszystkie mosty. No i niestety - duzej czesci z nich sie juz nie uda odbudowac.

        Cos w tym jest, ze kobiety najbardziej boli zdrada psychiczna, a facetow
        fizyczna. Wlasnie ona + wszystkie klamstwa nie pozwalaja zapomniec. Do tego
        swiadomosc, ze moze nie wszystkiego sie dowiedzialem. Ze niechec do sprostowania
        klamstw (tych po) nie wynikala wcale z zalu i checi oszczedzenia mi bolu tylko
        byla kolejnym klamstwem. Tego juz sie nie dowiem, bo po czyms takim nie ma chyba
        prawdy w ktora mozna uwierzyc.

        • Gość: baba zona Re: Jak zapomniec? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.04, 15:50
          Tak to wlasnie dziala, jak opisujesz. Bedziesz cierpial, bo wspomnienia beda
          wracac. Chodzi o to, zeby udalo Ci sie nadal kochac zone pomimo tych nawrotow,
          a one sa niestety, nieuniknione. Jej niechec do rozmow na ten temat moze
          wynikac z tego, ze sama chcialaby o tym zapomniec, a rownoczesnie boi sie, ze
          Ty to opacznie zrozumiesz. Nie znam Twojej zony, ale taka byla motywacja
          mojego meza w podobnej sytuacji. Natomiast starych mostow moze nie udac sie
          Wam odbudowac. Zbudujcie nowe. Najgorsza sprawa jest zawsze z odbudowaniem
          zaufania. Tutaj nie ma madrych. Trzeba przyjac jakis priorytet, ktory bedzie
          obowiazywal Was oboje. Sami go okreslcie. Jesli uda sie Wam przebrnac przez
          ten problem z zachowaniem wzajemnego szacunku, to wygraliscie. No i
          potrzebujecie - oboje - okazywania sobie uczucia na codzien, duzo czulosci,
          zainteresowania. No i oczywiscie czasu i wytrwalosci. To nie jest latwe, ale
          zawsze warto powalczyc.
          Pozdrawiam
          :)))
    • Gość: facio Re: Jak zapomniec? IP: *.dip.t-dialin.net 10.02.04, 16:52
      Współczuję Ci.Nie wiem czy uda Ci się to zapomnieć. U mnie minęło 8 miesięcy
      od dnia kiedy się dowiedziałem o zdradzie i ciągle myślę o tym. Są momenty, że
      wydaje mi się, że potrafiłem i zapomnieć i wybaczyć a są takie,że myślę że
      należało by odejść. Jesteśmy nadal razem mimo wielu cięzkich chwil jakie
      nastąpiły.
      Raz ona walczyła o mnie i żebym wybaczył, innym razem po moich"wypominkach"
      ona z kolei już miała wszystkiego dosyć.
      Ty wiesz co się wydarzyło i ona sama Ci się przyznała, choć szkoda że po tak
      długim czasie i na skutek niezbitych dowodów.
      U mnie sytuacja jest inna, tzn wiele przemawia, że do tzw. konsumpcji nie
      doszło (żona mówiła mi w jakich okolicznościach zaczęła sie spotykać z tamtym,
      dlaczego, ale kategorycznie zaprzecza, że doszło do zbliżenia), ale przeraża
      mnie, że potajemne spotkania trwały kilka miesięcy (co prawda okazyjnie a nie
      na porządku dziennym) i trafiło się to po nastu latach małżeństwa.
      Podobnie jak u Ciebie była wielka skrucha, ale w przeciwieństwie do Twojej,
      moja nie podjęła już z tamtym facetem kontaktów mimo jego nalegań. Po
      wykryciu, ja nie musiałem walczyć o swoją żonę. Sama wiedziała co jest dla
      niej lepsze.
      Dziś jest mi wierna i stara się na wszelkie sposoby pokazać, że to był wielki
      błąd.
      U Ciebie sytuację gmatwa fakt, że spodziewacie się dziecka.To z jednej strony
      wielka radość,a z drugiej w Twojej sytuacji - zakłóca racjonalne myślenie.
      Jeśli Twoja luba już po niespełna 3 latach szukała kogoś innego poza Twoimi
      plecami, to rokuję Ci kiepsko. Może to brzmi fatalistycznie, ale tak to widzę.
      Co robić w tej sytuacji, bo pewnie w tym duchu piszesz?
      Trudna decyzja. Spróbuj spojrzeć na to tak:
      Dziecko nie prosiło się na świat i zle by było, gdyby przyszło na świat bez
      ojca.Jeśli poczęliście je po wykryciu zdrady, masz odpowiedz,że powinieneś
      jednak wybaczyć. Wiem, że to trudne. Okażesz tym gestem jednak swoją wielkość.
      Każdy ma prawo do błędu. Myślisz może, że inni faceci są szczęśliwsi i im się
      coś takiego nie przydarzyło?
      Kobiety są bardziej dyskretne w tych sprawach i trudniej je nakryć. Bardzo
      pragną bronić i chronić swoich kochanków. W moim otoczeniu ponad połowa
      małżeństw jest po tak zwanych przeżyciach, co jest tajemnicą poliszynela.
      Zdrady były i będą, sęk w tym jakie wnioski się wyciąga. Jeśli ktoś ma to we
      krwi - szuka nowych wrażeń,hormony panują nad rozumem, to będzie to robił
      dalej. Jeśli człowiek błądzi i czasem przypadkowo zaplącze się w jakąś
      sytuację to inna sprawa. Może Twoja szukała podświadomie kogoś innego jeszcze
      bo nie była pewna czy Ty jesteś tym jedynym? W końcu nie byliście małżeństwem.
      Moją, z kolei, dopadł kryzys małżeński. Wydawało się, że już nie przeżyje
      wielkiej miłości, że ja jej nie doceniam i może nie kocham.
      Więc gdy taką kobietę spotka cwany facet, łatwo może zrobić wodę w mózgu.I ja
      to rozumiem, choć pogodzić się z tym jest trudno.
      Dziś wiem, że ona już nie da się nabrać na taki numer.
      Zyczę Ci powodzenia.
      • Gość: gosc Re: Jak zapomniec? IP: 66.98.130.* 11.02.04, 10:15
        > Ty wiesz co się wydarzyło i ona sama Ci się przyznała, choć szkoda że po tak
        > długim czasie i na skutek niezbitych dowodów.

        Niezupelnie tak - dlugi czas trwalo przyznanie sie do "fizycznosci" kontaktow -
        i nie na podstawie niezbitych dowodow. Ona tylko domyslala sie, ze ja wiem. A w
        zasadzie nie bylem pewny - chcialem wierzyc, ze nie, bo zdanie z ktorego to
        wywnioskowalem (mail juz po wszystkim, ktorego ona nie odebrala) na upartego
        (bardzo upartego) mozna bylo opatrznie zrozumiec. Boli, ze w sumie dwa razy
        prosilem, zeby opowiedziala mi wszystko - i jak sie okazalo dwa razy sklamala.

        Calosc trwala jakis miesiac, z tym ze polowa czasu to byla wirtualna znajomosc.
        Ja "niespodzianke" zrobilem po pierwszym tygodniu. Pewnie akurat w momencie
        najwiekszej fascynacji tym kims (wyimaginowanym, bo jeszcze wirtualnym). Wiec
        pewnie frustracja cala ta sytuacja spowodowala, ze wszytskie moje minusy zostaly
        wyolbrzymione. Byc moze gdyby nie ten "katalizator" jakim byla moja decyzja
        calosc skonczylaby sie inaczej. Moze w koncu doszlaby do wniosku, ze nie warto.
        Wolniej by sie to toczylo i nie zakonczylo sie az tak. Ale to chyba nie jest
        moment w ktorym to siebie powinienem obwiniac.

        > Dziś jest mi wierna i stara się na wszelkie sposoby pokazać, że to był wielki
        > błąd.

        U mnie jest tak samo, ale to juz nie cieszy. Nie jest w stanie wymazac bolu i
        wspomnien.

        > Dziecko nie prosiło się na świat i zle by było, gdyby przyszło na świat bez
        > ojca.Jeśli poczęliście je po wykryciu zdrady, masz odpowiedz,że powinieneś
        > jednak wybaczyć.

        Owszem, zdecydowalismy juz po. Ale wtedy jeszcze cieszylem sie tym wszystkim.
        Ale zanim sie w koncu udalo dopadl mnie najwiekszy kryzys. I nie umialem sie
        cieszyc z tej wiadomosci. Teraz jest lepiej, ale ciagle szukam sposobu by
        zapomniec. I byc moze rozstrzasanie tego na forum publicznym nie jest najlepszym
        sposobem, ale moze troche pomoze. ;)

        Troche tez sobie wybaczyc nie umiem, ze niejako zgodzilem sie na to co sie
        stalo. Przeciez dowiedzialem sie w miare wczesniej. Ale widzialem co sie dzialo
        i postawienie sprawy na ostrzu noza sprawiloby, ze bym przegral. Wiec prosilem
        tylko zeby sie przekonala czego chce jak najszybciej. Wiedzialem jak jest
        zagubiona i sama nie wie czego chce. Ale bylem na straconej pozycji, bo to nie
        ze mna juz chciala spedzac czas, a moje pokazywanie jej, ze jednak moge sie
        zmienic tylko ja denerwowaly bardziej. Zaproponowalem takie rozwiazanie, bo
        wiedzialem, ze akurat ten fizyczny aspekt powinien miec znaczenia i sie nie
        zdarzy. No coz, mylilem sie.

        Mozna na to patrzec dziwnie, ale kochalem ja i gdyby miala byc szczesliwsza nie
        ze mna - prosze bardzo. Ale wiedzialem, ze nie bedzie szczesliwsza. Ale nie
        chciala sluchac zaslepiona zloscia na mnie.

        > Jeśli człowiek błądzi i czasem przypadkowo zaplącze się w jakąś
        > sytuację to inna sprawa. Może Twoja szukała podświadomie kogoś innego jeszcze
        > bo nie była pewna czy Ty jesteś tym jedynym? W końcu nie byliście małżeństwem.

        Dokladnie. Ale to, ze wybrala nie cieszy jak dawniej. A moze jest coraz gorzej.
        Czasami sobie zadaje pytanie czy umiem jeszcze tak kochac jak kiedys. I nie
        znajduje odpowiedzi, chociaz wiem, ze gdyby chciala odejsc "dla mojego dobra"
        (gdyby sie dowiedziala co przezywam) to bym walczyl. Ale na pewno nie bede juz
        nigdy "czekal".

        > Dziś wiem, że ona już nie da się nabrać na taki numer.

        Ja tez wiem, ale to nie pomaga.

        > Wiem, że to trudne. Okażesz tym gestem jednak swoją wielkość.
        > Każdy ma prawo do błędu.

        Do jednego byc moze. ALe ja tu widze wiecej. Ale nie chodzi o wybaczenia. Tylko
        zapomienie.

        PS. Dzieki wszystkim za otuche. ;)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka