sniegwmaju
09.02.10, 10:47
Witam, może Wy mi pomożecie...
Moja mam jest ofiarą przemocy, przede wszystkim psychicznej. Jest zastraszona,
ojciec od 40 lat ją terroryzuje. Był milicjantem, więc za czasów komuny tym
bardziej bała się, że jej głos nie bedzie usłyszany. Teraz oboje mają po ponad
70 lat, ojciec potrafił się na nią rzucić - z łapami (raz zrobiła obdukcje ale
zaraz wycofała sprawę), kiedyś z nożyczkami (akurat brat był w domu i ojca
obezwladnił), kiedys, jeszcze jak był milicjantem i mama wróciła późno z
wywiadówki - celował w nią z pistoletu... przy mnie.
Obecnie nie jest lepiej a gorzej. Mama mimo wieku pracuje na dwa etaty
(przede wszystkim dlatego że nie chce patrzeć na tego gnoja w domu), ojciec w
większości gnije w łóżku. Czasem wyjeżdża na taksówce na 4 godziny (po czym
znów ląduje w łóżku na kilka dni udając chorego). Mimo że on ma samochód to
ona jeździ tramwajem i załatwia jego ZUS, podatki i jeździ po jego recepty do
przychodni... Dziś kolejna awantura, bo mama rzekomo źle mu wypełniła druczek
ZUS i źle zapłaciła (okazało się, że dobrze) i groził, że ją zabije. Nie wiem
kompletnie co mam robić!!!
Dzwoniłam na policję, podali mi telefon zaufania - na który nikt nie odbiera.
Na dodatek prosiłam brata o interwencję, a ten jest za przeproszeniem d*
wołową i nic nie zrobi...
Ręce mi opadają, czuję się bezradna. Prosiłam od dzieciństwa mamę by się z
gnojem rozwiodła, ona wolała z nim byc no bo 2 dzieci i jak utrzymać z 1
pensji. Teraz jesteśmy dorośli, oni mogliby sprzedać 48 metrowe mieszkanie i
garaz i kupic po kawalerce. Ale matka nie chce, boi sie ze on nie da jej
rozwodu. No i tak w kółko...
Nie rozumiem, po co jej ten obrzydliwy balast? Ojciec koło siebie nie robi
nic, nawet nie myje się miesiącami!!! (ona mu robi awanture o mycie raz na 2
miesiące i ten łaskawie się wtedy ochlapie) nie mowiac juz o przyniesieniu
przyslowiowej szklanki herbaty - NIGDY nic jej nie podał, nawet gdy lezała w
gipsie albo miala zapalenie płuc. To wstrętny, podły, bardzo zły człowiek. Ten
złamas uważa, ze to jemu nalezy sie wszelka atencja. Nienawidzi matki, mojego
brata, mnie, calej rodziny, ostatnio przyczepił sie do rocznej córeczki brata,
że dziewczynka się do niego nie uśmiecha (dziecko sie poznało na gnidzie)...
że też taką mendę nosi dobra ziemia... Z milicji go wywalili, z 2 grup
taksówkarskich tez, ktoś mu kiedyś obił gębe na mieście (bo pan ważny
milicjant jeździł za ludźmi, którzy w jego mniemaniu łamia przepisy drogowe i
nauczał ich przepisów na ulicach) - raz trafił na krewkiego człowieka który
złamał mu szczęke), niedawno dostał kamieniem w szybę za podobne zachowanie...
i nic go nie nauczy!
Mama miala załozona karte niebieską ale wycofała :( Też wcale nie było tak
fajnie z policją, że rozwiązuje problemy i jest pomocna w takich sprawach -
raz zawołałam, gdy "tatuś" za matką z siekierą ganiał (potem powiedział ,ze
dla zartu....!!!) Jak przyjechała policja to z matka nie chciała gadać, tak
tatuncio panów zakrecił powołujac się na swa karierę stójkowego (wywalili go z
milicji za łapówki, bo cyt "nie umiał sobie odmówić papierosów i na nie musiał
mieć pieniądze"). Dopiero gdy ja przyjechałam i ustawiłam panów do pionu
przyjeli zeznania matki (postraszyłam ze naskarżę ich przełożonym i zrobię z
tego aferę). U dzielnicowego było to samo - najpierw nie chciał z matką gadać,
poszłam z nią, opisałam życie z terrorysta i facet spojrzał na sprawę inaczej
(też pewnie pomny tego że mogę mu zaszkodzić gdy bedzie szafował
stronniczością) - mama nie umie tak mówić, jest ugodowa, skulona w sobie...
Wczoraj niby się zgodziła na to bym poszła do prokuratury ale za chwile
powiedziała, że tego nie chce. Powiedziała że nie przezyłaby rozwodu, zaczęla
wymyślać jakieś kretyńskie przeszkody: że to trwa latami (mysle ze rozwód to
byłaby 1-2 rozprawy plus orzeczenie o podziale majątku, więc jakieś 3 rozprawy).
Nie potrafie stać bezradnie ale CO ROBIĆ???