przemoc w rodzinie, co robić?

09.02.10, 10:47
Witam, może Wy mi pomożecie...
Moja mam jest ofiarą przemocy, przede wszystkim psychicznej. Jest zastraszona,
ojciec od 40 lat ją terroryzuje. Był milicjantem, więc za czasów komuny tym
bardziej bała się, że jej głos nie bedzie usłyszany. Teraz oboje mają po ponad
70 lat, ojciec potrafił się na nią rzucić - z łapami (raz zrobiła obdukcje ale
zaraz wycofała sprawę), kiedyś z nożyczkami (akurat brat był w domu i ojca
obezwladnił), kiedys, jeszcze jak był milicjantem i mama wróciła późno z
wywiadówki - celował w nią z pistoletu... przy mnie.
Obecnie nie jest lepiej a gorzej. Mama mimo wieku pracuje na dwa etaty
(przede wszystkim dlatego że nie chce patrzeć na tego gnoja w domu), ojciec w
większości gnije w łóżku. Czasem wyjeżdża na taksówce na 4 godziny (po czym
znów ląduje w łóżku na kilka dni udając chorego). Mimo że on ma samochód to
ona jeździ tramwajem i załatwia jego ZUS, podatki i jeździ po jego recepty do
przychodni... Dziś kolejna awantura, bo mama rzekomo źle mu wypełniła druczek
ZUS i źle zapłaciła (okazało się, że dobrze) i groził, że ją zabije. Nie wiem
kompletnie co mam robić!!!
Dzwoniłam na policję, podali mi telefon zaufania - na który nikt nie odbiera.
Na dodatek prosiłam brata o interwencję, a ten jest za przeproszeniem d*
wołową i nic nie zrobi...
Ręce mi opadają, czuję się bezradna. Prosiłam od dzieciństwa mamę by się z
gnojem rozwiodła, ona wolała z nim byc no bo 2 dzieci i jak utrzymać z 1
pensji. Teraz jesteśmy dorośli, oni mogliby sprzedać 48 metrowe mieszkanie i
garaz i kupic po kawalerce. Ale matka nie chce, boi sie ze on nie da jej
rozwodu. No i tak w kółko...

Nie rozumiem, po co jej ten obrzydliwy balast? Ojciec koło siebie nie robi
nic, nawet nie myje się miesiącami!!! (ona mu robi awanture o mycie raz na 2
miesiące i ten łaskawie się wtedy ochlapie) nie mowiac juz o przyniesieniu
przyslowiowej szklanki herbaty - NIGDY nic jej nie podał, nawet gdy lezała w
gipsie albo miala zapalenie płuc. To wstrętny, podły, bardzo zły człowiek. Ten
złamas uważa, ze to jemu nalezy sie wszelka atencja. Nienawidzi matki, mojego
brata, mnie, calej rodziny, ostatnio przyczepił sie do rocznej córeczki brata,
że dziewczynka się do niego nie uśmiecha (dziecko sie poznało na gnidzie)...
że też taką mendę nosi dobra ziemia... Z milicji go wywalili, z 2 grup
taksówkarskich tez, ktoś mu kiedyś obił gębe na mieście (bo pan ważny
milicjant jeździł za ludźmi, którzy w jego mniemaniu łamia przepisy drogowe i
nauczał ich przepisów na ulicach) - raz trafił na krewkiego człowieka który
złamał mu szczęke), niedawno dostał kamieniem w szybę za podobne zachowanie...
i nic go nie nauczy!

Mama miala załozona karte niebieską ale wycofała :( Też wcale nie było tak
fajnie z policją, że rozwiązuje problemy i jest pomocna w takich sprawach -
raz zawołałam, gdy "tatuś" za matką z siekierą ganiał (potem powiedział ,ze
dla zartu....!!!) Jak przyjechała policja to z matka nie chciała gadać, tak
tatuncio panów zakrecił powołujac się na swa karierę stójkowego (wywalili go z
milicji za łapówki, bo cyt "nie umiał sobie odmówić papierosów i na nie musiał
mieć pieniądze"). Dopiero gdy ja przyjechałam i ustawiłam panów do pionu
przyjeli zeznania matki (postraszyłam ze naskarżę ich przełożonym i zrobię z
tego aferę). U dzielnicowego było to samo - najpierw nie chciał z matką gadać,
poszłam z nią, opisałam życie z terrorysta i facet spojrzał na sprawę inaczej
(też pewnie pomny tego że mogę mu zaszkodzić gdy bedzie szafował
stronniczością) - mama nie umie tak mówić, jest ugodowa, skulona w sobie...

Wczoraj niby się zgodziła na to bym poszła do prokuratury ale za chwile
powiedziała, że tego nie chce. Powiedziała że nie przezyłaby rozwodu, zaczęla
wymyślać jakieś kretyńskie przeszkody: że to trwa latami (mysle ze rozwód to
byłaby 1-2 rozprawy plus orzeczenie o podziale majątku, więc jakieś 3 rozprawy).

Nie potrafie stać bezradnie ale CO ROBIĆ???
    • de-witch Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 12:08
      A jaka jest twoja sytuacja. Nie mozesz matki wziac do siebie? Albo
      zalatwic jej jakies mieszkanie, czy pokoj.
      • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 12:17
        Moge - ona nie chce :( Jest jeszcze kawalerka mojego brata, stoi wynajmowana za
        jakies grosze -mogłaby tam mieszkac, ale - jak wyzej. Ona tylko obnosi sie ze
        swoim nieszczesciem.
        • to.niemozliwe Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 12:24
          Dopóki sama nie ma woli, to nic się nie zmieni. Zdaje się, że tej
          woli już nie będzie miała. Jedynie można wprowadzić wyraźną granicę
          dezaprobaty dla niego, tzn. wyuczyć go, że pewne jego zachowania
          spotkają się z bardzo silną Waszą reakcją. Nie zmusicie go do
          szacunku wobec żony, ale mozna zrobić tak, żeby kalkulował ryzyko
          napaści fizycznej. Tylko czy jest coś, co możecie zrobić, co jest
          dla niego dotkliwe?
        • horpyna4 Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 12:29

          Jeżeli mimo możliwości wyprowadzenia się woli zostać z przemocowcem,
          to nic nie poradzisz. Nie przeprowadzisz jej na siłę.

          Spróbuj może znaleźć jakiegoś psychologa, przedstaw mu sprawę i
          zaaranżuj spotkanie (np. u Ciebie). Może będzie wiedział, jak do
          mamy dotrzeć. Bo to jest głównym problemem, a nie spacyfikowanie
          ojca.
          • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 12:35
            wlasnie dzwonilam do MOPS i rozmawiałam z kierowniczką. Zasugerowała pomoc
            psychologa, bede z nią chodzić. Matka chodzi do psychiatry od 5 lat -dostaje
            tabletki na depresje i tyle. Najbardziej mnie wkurzylo ze wczoraj zauważyłam
            klasyke zachowania osoby wspoluzaleznionej - to na mnie sie wydarła, ze to przez
            moją "pyszałkowatosc" doszlo do klotni z ojcem.Sorki ale jak bardzo
            "niepyszałkowatym " trzeba byc, by nie zareagowac na grozby morderstwa? I
            przemilczać tak, jak ona wszystko latami przemilcza?

            Jedynie mie sie ojciec troche boi. Tylko mnie raz w zyciu przeprosił, więc
            jedyna metoda na gnoja to zastraszenie go.
            • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 13:23
              plus moja matka wyczerpuje wszelkie znamiona matki toksycznej i szczerze mówiąc
              nie chcę z nią mieszkać... pozabijamy sie, i tak sie ranimy, ona nie rozumie
              mnie i mi "dowala", ja nie pozostaje dłużna, bo szlag mnie trafia gdy ona z
              uporem maniaka od 35 lat chce ze mnie zrobić niewolnice Isaurę, sługę pańska i
              podnóżek osób wszelakich, cierpietnicę i Matke Teresę w jednej osobie. No a
              trafiła jej się nie kopia osoby własnej i ona tego nie kuma. A plan był genialny
              w swej prostocie: nie miała oparcia w ojcu, mój brat jest zamkniety w sobie, to
              "trzaśniemy sobie" córeczke, która będzie naszą kopią, hmm

              Sama po dzieciństwie w takim domu miałam problem z pojęciem co jest dobre a co
              zle, co jest akceptowalne a na co absolutnie zgodzić sie nie można. Ona za
              każdym razem tę wiedzę podważa, krytykuje moje relacje, tłumaczy każdą podłość a
              nie zauważa dobrych zachowań. Długo walczyłam z własnym krytykanctwem i obawa w
              stosunku do ludzi, nie chcę do tego wracać. Dlatego postaram się jej pomóc ale z
              zewnątrz.
              • dzanky Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 13:48
                Z tego co napisałaś bardziej podobna wydajesz mi się do ojca z charakteru. Na
                szczęście w wersji kobiecej i łagodniejszej która wcale nie musi byc aspołeczna
                i podła, a poza tym przeszłaś piekło z tata który byc może ma zaburzenia
                osobowości typu borderline i nie chcesz widzieć tego podobieństwa i starasz się
                byc inna. Matka nie akceptuje w Tobie może ojca ale jemu nie ma odwagi ani sily
                się sprzeciwić a Tobie jako dziecku swojemu ma.
                Jej przydałaby sie moim zdaniem grupa wspacia/terapia dla współuzależnionych a
                Tobie DDA/DDD.
                • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 14:10
                  :-) dosc szybko to odkryłaś dzanky. Tak, wiem, ze mam "mendowatosc" po ojcu i
                  jestem tym przerazona. A własciwie bylam. M.in. z tego powodu niedawno przeszłam
                  terapie u psycholog (drogiej jak cholera - 120 za godzinę, wiec stać mnie było
                  na 7 miesięcy leczenia). Babka z kolei przekonywała mnie że na szczęście nie
                  widzi u mnie zaburzen (moze dlatego, ze jej placilam ;)) choc tez zauwazyla ze
                  po dziecinstwie w tak fascynujacym otoczeniu lepiej funkcjonuję w stresie niż w
                  stanie spokoju.

                  Często angażowałam się jako mediator w konflikty bliskich, teraz daje sobie
                  spokój gdy słysze narzekanie koleżanek na mężów czy kochanków bo widze w nich
                  swoją matke, która nie chce problemu rozwiazać tylko chce pojeczeć. Ale mimo
                  terapii trudno mi przejść obojętnie nad tym co dzieje się w moim domu rodzinnym.
                  • to.niemozliwe Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 14:20
                    Narzekanie jest częścią naszej natury :)
                    • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 14:27
                      nie no spoko, wszystko zależy od ilosci i jakosci ;) Wole by matka narzekala na
                      śnieg w maju :) niz na grozby ojca, ot co ;)
                  • dzanky Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 15:31
                    Pomyśl, że masz od niego to co najlepsze. Bo każdy człowiek jednak ma w sobie
                    wiele dobrego. Nawet on. Poza tym skoro jesteś tego świadoma i nie wypierasz się
                    podobieństw to juz bardzo duzy sukces. Super, że pracujesz nad sobą, na co on
                    pewnie nie byłby w stanie sie zdobyć nigdy. A szkoda, bo pewnie cierpi i jest
                    tak naprawdę samotnym, nierozumianym i nieszczęśliwym facetem potrzebującym
                    pomocy. Tylko jak pomóc komuś, kto wszystkich atakuje i niszczy...
                    • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 15:46
                      ja mu proponowałam wizyte u psychologa. Odpowiedz "sama sobie chodz i twoja
                      mamuska tez, bo jestescie pie*te". Rodzina mu mowila by zaczal matke inaczej
                      traktowac, a ten jest dumny, ze ma sie na kim wyżywac. Sorki, mam malo
                      zrozumienia dla gnoja, który celowal mi w matke pistoletem i kazde zdanie
                      zaczynal od "wyp*laj z tego domu" albo "lepsze od ciebie z łóżka zganiałem"
                      (przy nas, gdy mielismy po kilka lat). Tylko matka była przy nim gdy był
                      więzieniu za lapowki (mysle, ze wspolwiezniowie zrobili mu z tyłka jesień
                      średniowiecza -milicjanci raczej nie cieszą sie estymą w tym światku), to ona,
                      mimo ze ma skonczoną tylko podstawowke, łazila do upadlego po sedziach,
                      urzadzała w domu codzienne modły by go wupuszczono (i zmuszała nas do
                      codziennych paciorków za ojca) by go stamtad wyciągnac (i go wyciagnęła), to ona
                      mu podawala miksowaną zupke przez slomke gdy mu obili morde. Jasne, nie jest
                      krystaliczna, oni sie po prostu nei dobrali. Ale ten duren nie rozumie, ze tylko
                      tak samobiczujaca sie osoba jak ona z nim wytrzyma.

                      Tak, rozumiem,, ze jest samotny i nieszczesliwy, ale zycze mu jak najgorzej - a
                      własciwie adekwatnie do jego zachowania - by wszystko, co robił w zyciu wróclo
                      do niego stukrotnie. Wtedy by nie podniósł nawet palca, nie mówiąc już o
                      podniesieniu na kogoś ręki.
                      • horpyna4 Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 16:08

                        Kochana, on to dobrze rozumie i taką sobie wybrał. Przemocowcy mają
                        wyczucie co do charakteru kobiet w swoim otoczeniu i wybierają sobie
                        właściwe kandydatki na ofiary.
                        • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 20:43
                          postawila mu dzis obiad na stół - zżarł jak by nigdy nic. I tak pewnie bedzie z 2 miesiace, do kolejnej awantury.
    • yja Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 13:24
      Twoja mama chyba jest tak zmęczona i zniszczona ,że nie ma siły
      walczyć.Denerwują mnie takie typy co myślą ,że mogą pozwolić sobie na
      wszystko.Krzywdzą i niszczą najbliższe otoczenie.Denerwujące jest też to ,że na
      to im się pozwala i daje satysfakcje zamiast zostawiać ich samych sobie.
      • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 13:47
        mnie też denerwuja. Na dodatek ojciec nieźle gra z krzyża zdjętego - leży w domu
        i wydzwania po rodzinie jojczac jak mu źle. Obgaduje matkę, nas, zachowuje się
        jak....ciota. (nic nie mam do homoseksualistów, chodzi o okreslenie mendowatego
        zachowania). Ma podane pod nos, uprane, remonty zrobione (matka ma 71 lat i robi
        w domu wszystko) i wciąż mu źle! U lekarzy udaje umrzyka, wmawia choroby, udaje,
        ze nei moze oddychac (dziwne, ze takie dolegliwosci ma tylko gdy wie ze ktos go
        widzi/słyszy. Gdy nie wie ze ktos go obserwuje to zachowuje sie jak zdrowy
        czlowiek, rechocze z programów typu "świat wg. Kiepskich" czy kłoci sie z
        telewizorem na jednym wydechu przez 2 minuty i jakos sie nei dusi. Udaje, że ma
        cukrzycę, a żąda slodzenia herbaty cukrem, pije litrami napoje typu Sprite,
        Pepsi, żre tony słodyczy i tłustego mięsa - cukrzyk miałby już dawno zapaść czy
        cos w tym stylu. Nic mu nie jest, przeżyje nas wszystkich karmiąc sie
        nienawiścią. Tylko po cholerę matce takie atrakcje?
        • de-witch 40 lat... 09.02.10, 13:57
          Sniegu, to co jest proste dla ciebie, jest skomplikowane dla innych.
          Z tego co piszesz to wizja jawi sie jak w dramacie, czarno - biala.
          Typ relacji kat i ofiara. W tymze wypadku tak dobrze przemielone,
          jak kotlety mielone, nie rozroznisz co miesem, a co bulka trata.

          Przezyli razem tyle lat, swiadczy, ze potrzebuja tego zwiazku z
          jakis tam swoich powodow. Choc dla otoczenia moze jawic sie to jako
          koszmar.

          To bardziej tobie potrzebne jest wsparcie i kto wie czy nie terapia,
          chocby fakt widdzenia w czarno- bialych kolorach sytuacji, swiadczy
          ze cos tam nie tak swiergoli...
          A matce nie pomozesz, to jej zycie i jej decyzje.
          • sniegwmaju Re: 40 lat... 09.02.10, 14:05
            wiesz, ja moze i widze w ojcu jakies powody takiego zachowania, matka tez
            potrafi go niezle prowokowac, np banalnym "załóz szalik!" powtarzanym po pol
            godziny - przeciez od tego kazdy moze dostac szalu... Ale moim zdaniem eskalacja
            od zlle wypelnionego druczka do grozby zabicia to chyba cos jest nie tak.
            Ja chodzilam do psycholog 7 miesiecy. Babka wytlumaczyla mi ze matki juz nie
            zmienie, nie zmienie jej sposobu postrzegania rzeczywisstosci. Niestety dla
            sioebie bylam ostatnio swiadkiem ojca zagran zbyt czesto i i znow ogarnia mnie
            niemoc polaczona z checia pomocy matce.

            Idiotyczne jest moim zdaniem,ze przez 71 lat nie odrobila swojej lekcji, ot co...
            • to.niemozliwe Re: 40 lat... 09.02.10, 14:24
              Dlatego piszę, że ich rozgrywek psychologicznych nie rozstrzygniesz,
              a prawdopodobnie są też sytuacje, kiedy jej pozycja "niezasłużonej
              ofiary" jest dyskusyjna. Natomiast przemoc fizyczna wymaga
              zdecydowanej reakcji (policja, obstrukcja towarzyska - możesz mu
              zagrozić, że jeżeli będzie się na matke porywał z rękami, to
              rozpowiesz to wśród jego kolegów, że z niego taki damski bokser,
              wiec niech się pilnuje).
              • sniegwmaju Re: 40 lat... 09.02.10, 14:29
                właśnie rozważam zadzwonienie do jego grupy taksówkarskiej by wezwać kurs z
                zastrzeżeniem by nie wysylali tego "damskiego boksera o nr bocznym X" - myślę ze
                paniom w dyspozytorni nie spodoba się taki współpracownik...
                • to.niemozliwe Re: 40 lat... 09.02.10, 14:41
                  Zagroź mu najpierw, że jak będzie podnosił rękę, to zrobisz mu
                  piekło, tyłek obsmarujesz w robocie i to nie raz, przez telefon,
                  tylko pojedziesz, żeby Ci pomogli na niego wpłynąć.
                  Ale z drugiej strony nie możesz od niego wymagać dla niej szacunku,
                  czy wyzbycia się złośliwości.
                  Pamiętam też taki przypadek, kiedy pewien damski bokser "potknął
                  się" kiedyś wieczorem na spacerze, ale na szczęście szwagrowie w
                  porę go odnaleźli i zawieźli na pogotowie opatrzeć potłuczenia ;)
                  • sniegwmaju Re: 40 lat... 09.02.10, 14:46
                    :-DD przydałoby się by mój brat miał wiecej ikry. Prosiłam go wczoraj, ryczac w
                    słuchawke, by choc zadzwonił do ojca i go objechał. Braciszek powierdział tylko
                    że nie potrafi z ojcem gadać i zaproponował mi tylko, bym wpadła na kawe i z nim
                    (bratem) pogadała to "moze cos wymyslimy" - sorry, ale po jaką cholere mam gadac
                    o tym przy jego zonie i dziecku? I nie mam ochoty na spokojne kawki i ciasteczko
                    - to jest po prostu nieadekwatne! Jego matce dzieje się krzywda a on nie może
                    nawet do ojca zadzwonić?
            • de-witch Re: 40 lat... 09.02.10, 14:29
              wczula sie w ta role. ktora dobrzez zna. Zazwyczaj wynika to z
              wyuczonego wychowania w rodzinie albo...z powodw bardziej
              psychicznych. Kiedy czlowiek wzrasta z poczuciem winy, gdy juz tego
              poczucia winy nie czuje, a zaczyna sam siebie karac, zyjac w takich
              trudnych relacjach... Czyni to jako 'pokute'.
              • sniegwmaju Re: 40 lat... 09.02.10, 14:37
                ona miała jeszcze dziecko z poprzedniego małżenstwa. Mój "tatus" gdy się z nią
                związał zarządał, by chłopak wrócił do swojego ojca (miał wtedy ponoć 16 czy 17
                lat). Matka zrobiła to, co mąż chciał... I pewnie wini się za to i winić bedzie
                do usr* śmierci.
                -ja się o tej historii dowiedziałam 2 lata temu. Teraz składam klocki - wiem juz
                skąd matki nadopiekunczosc wobec mnie i "małpia milosc", która potrafi zadusic.
                Jej własny ojciec wygonił ją i całe jej rodzeństwo z domu gdy mama miala 14 lat
                (jej matka nie żyla juz od 10 lat - zmarła zakatowana przez dziadka). Historia
                kołem sie toczy...
                Moj brat z kolei jest pod pantoflem swojej żony tak, jak matka, która robi to,
                co chce ojciec - przyjal matki technike zamiatania problemów pod dywan.
                Moje poprzednie związki wyglądały nieco podobnie -pewnie wszyscy nadajemy sie na
                terapie ;)
                • de-witch Re: 40 lat... 09.02.10, 18:52
                  Napewno dziecinstwo mialo duzy wplyw na jej zachowanie. Wczesna
                  utrata matki i ojciec agresywny. Tak jakgdyby schemat sie powtarzal,
                  te stare uczucia, dobrze znane, na nowo przezyte. Tak jakby zostala
                  w starych toksycznych czasach.

                  Jest tez i inna strona 'kat- ofiara' relacji. To fakt,ze osoba np.
                  spokojna szuka partnera agresywnego, aby miec kontakt ze swoimi
                  blokowanymi uczuciami. Ten kontakt tworzy ja jakby cala. Brzmi
                  to ...strasznie, no ale jak przyjzec sie ludziom i ich zwiazkom,
                  czesto tak jest. A widac to zwlaszcza wtedy, gdy osoba np. agresywna
                  zostawia zwiazek i idzie dalej. Ta spokojna zamienia sie w agresywna.

                  Kat-ofiara relacja ma bardzo plynne granice i zagladajac za kurtyny
                  takiej relacji mozna zauwazyc tez i inne strony, ktore moga okazac
                  sie zbyt bolesne aby je uznac jako czesc rzeczywistosci.
                  • sniegwmaju Re: 40 lat... 09.02.10, 20:39
                    matka nieraz ojca drażni, gdy się kłócą to oboje sięgają do zdarzeń sprzed 40 -45 lt, ochyda. On w niej wyzwala złe emocje tak, jak ja nie mogłam się powstrzymać przed objechaniem go z góry na dół po porannych groźbach. Może to nie wszystko, może ona nie uświadamia sobie nienawiści, którą ma w sobie albo np wybuchają w niej żale że np nie wybrała najlepiej, że "dom rodzinny" u nas nie istnieje, cholera wie. Wiem np że ona nie daje dojść do glosu ludzkim odczuciom - nie pozwala sobie na to by okazać zlosc na dzieci 9na nas) a potem wybucha albo bywa zjadliwa (jak każdy). z ojcem jest to samo. Moze to tez jej sposob żysia spowodował, ze ten truten w domu nei robi nic - nas tez wyręczała (tyle ze jakos oboje z bratem potrafimy prac, sprzatac gotwac, a "tatus" nie). Nie wiem, mi trudno to ocenic, skad takie tarcie u nich. Wiem tylko ze ja bym takiego gada kopnela w zad...
          • to.niemozliwe Re: 40 lat... 09.02.10, 14:38
            Właśnie tego sobie słucham...:)
            www.youtube.com/watch?v=4t-mh8qzRQg
            • sniegwmaju Re: 40 lat... 09.02.10, 14:42
              bardzo ładne, ale nie rozumiem wiele po duńsku :D
    • lifeisaparadox Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 15:46
      Dużo osób na stare lata wpada w taką hipochondrię której towarzyszy drażliwość i
      ataki złości. Objadanie się słodyczami i zaniedbywanie wszystkiego to taka
      właśnie rezygnacja z życia, niezadowolenie, ambicje gdzieś posiane,
      zaniepokojenie koncentruje się na samym sobie i na otoczeniu.
      • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 15:56
        on nigdy nie mial ambicji - w pracy jedynie degradowany za konflikty, po pracy
        gazetka w ręku i pan i władca siedzi do nocy w fotelu w oparach dymu czytając
        gazetki i gapiąc sie bezmyslnie w TV. Nawet nie wiedział, do jakich szkół
        chodziliśmy i jakie studia kończyliśmy. Obecnie to lektura 3 gazet typu Fakt,
        Kiepscy i koszykowka w telewizji. I obsrywanie rodziny przez telefon... Ja
        jestem niedobra bo pyskuje, matka - za całokształt, brat - bo go omija szerokim
        łukiem. Wszystkie ciotki i wujkowie też źli. Zgadzam sie, że cięzko być moim
        ojcem. Tak ciężko, że na jego miejscu palnęłabym sobie w łeb. Szkoda, ze on na
        to nie wpadnie.
        • la.bruja Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 18:25
          Podzielam zdanie de- witch.
          Oni tkwią w tym toksycznym układzie od lat i chociaż zabrzmi to
          strasznie - może dobrze im z tym. Każde z nich czerpie z tego jakąś
          korzyść. Tata z bycia satrapą i terrorystą, mama występując w roli
          bezwolnej ofiary.
          Osobą, którą powinnaś się zająć w 1 kolejności jesteś Ty sama.
          Dobrze, że przeszłaś już terapię, ale może spróbuj czegoś dalej?
          Oczywiście nie za takie pieniądze jak dotychczas.
          Nie możesz do końca ich życia spełniać powinność arbitra, policji
          oraz terepeuty w jednym. To k.. ciężkie, bo chodzi o rodziców,
          ale chociaż lekki dystans jest niezbędny - dla zachowania zdrowych
          zmysłów.
          • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 20:42
            To samo mowila mi psycholog. Wlasnie o tym, ze oni sobie sa potrzebni.
            sama chetnie poszlabym na kontynuacje psychoterapii, no ale wlasnie kasa... Zapisalam mame do psychologa do MOPS, dowiem sie czy sama tez moge chodzic. Chyba przynajmniej po ostatnich zdarzeniach powinnam choc z kilka razy pojsc - wydawalo mi sie ze mie juz ich wojny nie ruszaja, no ale tylko mi sie tak wydawalo.
            • la.bruja Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 22:44
              Sniegwamju (pewnie coś pomyliłam,, przepraszam :))
              Nie ma żadnego dobrego terapeuty za mniej niż 120zł/h?

              Tak po ludzku - współczuję. I życzę, z całego serca, aby mniej
              bolało.
              • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 10.02.10, 13:44
                Nie wiem, probowalam kilka razy w panstwowej przychodni - raz ze godziny
                pokrywaja sie z moja praca zawodowa (to da sie jakos przezyc i odpracowac) ale
                gdy przez 60 minut baba zadaje mi po 20 razy pytanie "hmmmm, to po co wlasciwie
                do mnie pani przyszla" i przysypia na fotelu, to dla mnie to nie jest
                rozwiazanie. Nie znam sie na psychologii ale nie czulam, by mi to cos dawalo.
                Bylam kilka razy, baba nie wnosila w te spotkania nic, wydawala sie znudzona i
                cierpiąca, ze za amrną kase musi słuchac czyichś brudów.

                Bylam kiedys u jednej utytulowanej, prowadzacej wyklady z psychologii
                psycholożki, mialam wtedy 19 lat, babsko chcialo mnie nagrywac i puszczac filmy
                studentom i obruszyla sie gdy nie wyrazilam zgody, a po 5 minutach moich
                opowiewsci (bylam wtedy związana z duzo starszym facetem) zawyrokowała, ze mam
                kompleks ojca (owszem, mialam ale wtedy tego nie pojmowalam i na moj rozum jesli
                ma sie nawety takie wnioski to mozna to przedstawic inaczej) i ze jestem cyt.
                "przetrenowana" psychologicznie (pylam u psychologa pierwszy raz, fakt, ze
                czytałam troche ksiazek psychologicznych).

                Moj wniosek - ciezko trafic NA DOBREGO PSYCHOLOGA, ta babka za 120/godz moim
                zdaniem pomogla mi wyprostowac parę rzeczy. Czy trafilabym na kogos dobrego za
                mniejsze pieniadze? Nie wiem.
                • lifeisaparadox Re: przemoc w rodzinie, co robić? 12.02.10, 19:23
                  Jeśli tak lubisz wysokie kwoty, to za 3zł bez zniżki masz paczkę leku którego
                  wynalezienie kosztowało około biliona $... który ukoi Twoje skołowanie.
                  No ale dla Ciebie to będzie tylko jakiś badziew który dostałaś prawie za darmo i
                  nie ma w nim nic wartościowego...

                  Znam świetnych psychoterapeutów do których można się dostać nawet i za darmo,
                  którzy leczą dla ideologii, z zamiłowania do człowieka i stanowi to ich życiową
                  pasję za które to wartości są podziwiani przez wszystkich którzy mieli z nimi do
                  czynienia.
                  Ale prawda jest taka, że Ty zobaczysz w takim terapeucie jakiegoś prostaczka
                  który za dużo naczytał się Freuda i rzuca Ci głupotami w twarz.

                  Życzę Ci żebyś się kiedyś obudziła.
                  • sniegwmaju Re: przemoc w rodzinie, co robić? 23.02.10, 11:24
                    tak czasem czytam wydumki ludzi zwiazanych z psychologia i sie zastanawiam, po
                    jaka cholere wybrali ten zawod. By wyladowac wlasne frustracje i pokryc
                    niewiedze sloganami? Chyba tak.
    • solaris_38 Re: przemoc w rodzinie, co robić? 09.02.10, 20:43
      pozwól swojej mamie wybierać
      to osoba dorosła

      rodzicom też boli gdy dziecko podąża ścieżką destrukcji

      twoja mam podażą ścieżką destrukcji

      Jedyne co możesz zrobić to być także jej zwycięstwem

      człowiekiem który pomimo wszystko potrafi nie być destrukcyjny lecz szczęśliwy\

      Bądź szczęśliwa
      obdarujesz tym matkę prawdziwie i nadasz sensu jej egzystencji

      i to będzie już postawa prawdziwie konstruktywna


      a może kiedyś mama od ciebie się nauczy jak być szczęśliwym i szanować się

      rodzice też wiele uczą się od dzieci

      czeka cię trudne zadanie wiec powodzenia ;)

    • leda16 Re: przemoc w rodzinie, co robić? 10.02.10, 00:18
      sniegwmaju napisała:

      >
      > Moja mam jest ofiarą przemocy, przede wszystkim psychicznej. Jest zastraszona,
      > ojciec od 40 lat ją terroryzuje. Teraz oboje mają po ponad
      > 70 lat, Mama mimo wieku pracuje na dwa etaty
      > ojciec w
      > większości gnije w łóżku. Czasem wyjeżdża na taksówce na 4 godziny (po czym
      > znów ląduje w łóżku na kilka dni udając chorego). Mimo że on ma samochód to
      > ona jeździ tramwajem i załatwia jego ZUS, podatki i jeździ po jego recepty do
      > przychodni... ,
      >
      Ojciec koło siebie nie robi
      > nic, nawet nie myje się miesiącami!!! (ona mu robi awanture o mycie raz na 2
      > miesiące i ten łaskawie się wtedy ochlapie)

      ja mu proponowałam wizyte u psychologa. Odpowiedz "sama sobie chodz i twoja
      mamuska tez,
      ona,
      mimo ze ma skonczoną tylko podstawowke, łazila do upadlego po sedziach
      gdy był
      więzieniu za lapowki (mysle, ze wspolwiezniowie zrobili mu z tyłka jesień
      średniowiecza -
      Ma podane pod nos, uprane, remonty zrobione (matka ma 71 lat i robi
      w domu wszystko) i wciąż mu źle!
      matka tez
      potrafi go niezle prowokowac, np banalnym "załóz szalik!" powtarzanym po pol
      godziny -

      właśnie rozważam zadzwonienie do jego grupy taksówkarskiej by wezwać kurs z
      zastrzeżeniem by nie wysylali tego "damskiego boksera o nr bocznym X" - myślę ze
      paniom w dyspozytorni nie spodoba się taki współpracownik...
      Zapisalam mame do psychologa do MOPS, dowiem sie czy sama tez moge chodzic.



      W tym wątku ciała dali WSZYSCY :)))))). Nikt z PT Dyskutantów nie zapytał pierdzielącej konfabulacyjne brednie "sniegwmaju" JAKIM CUDEM:
      1.Ponad 71 letni staruszek przeszedł badania psychotechniczne konieczne do zatrudnienia w korporacji taxi?
      2.Korporacja dopuściła do pracy na taksówce starowinę w dodatku z oczami zniszczonymi cukrzycą.
      3. Taksówkarz z niesprawnymi zwieraczami odbytu, który NIE MYJE SIĘ MIESIĄCAMI ma klientów, a dochody z tego tytułu co miesiąc jego żona rozlicza w U.Skarbowym.
      4. "jego ZUS" (?!) opłaca żona.
      5. 71 letnia kobieta po podstawówce pracuje na dwa etaty (16 godz dziennie pracy fizycznej!) a na dodatek "robi w domu wszystko". Ba, jeszcze ma siłę pół godziny skrzeczeć w domu, żeby ukochany mężuś "założył szalik". Pewnikiem już do łóżka ten szalik zakładać mu każe, bo po 16-to godzinnej orce wraca do domu koło północy.
      6. Lekarz, miesiącami nie widząc pacjenta, notorycznie wydaje osobie trzeciej recepty.
      7. Psycholog w MOPS uskutecznia psychoterapię, którą również obejmuje 40-to letnią pannicę z przyzwoitymi dochodami.
      Zastanówcie się jeszcze PT Dyskutanci, jakie Wasze potrzeby realizuje robienie Was w balona przez infantylną siusiumajtkę :))))).
      • sniegwmaju do Leda16 10.02.10, 09:09
        leda16 napisała:

        > W tym wątku ciała dali WSZYSCY :)))))).<cut>

        nie wiem, czemu sie tak glupio cieszysz -jedyne co ci wyszło w tym elaboracie to
        lamerskie emotikonki, pewnie dlatego, ze liczba przy twoim nicku oznacza wiek.
        Ferie sa, przeczytaj kilka lektur na kolejny semestr.


        A ja ci polecam czytanie ze zrozumieniem i myślenie logiczne (wikipedia: logika)
        -nigdzie nie napisalam (bo nie byloby to prawda) ze mam 40 lat (podpowiedz: moi
        rodzice sa ze soba od 45 lat, dzieci nie trzeba miec po tygodniu spotykania sie,
        co pewnie w twojej rodzinie jest norma i poza te norme nie spojrzysz)
        -ojciec badania psychotechniczne do pracy na taksowce robil gdy tam zaczynal
        pracowac, czyli jakies 20 lat temu
        -zapytaj sie w firmach ubezpieczeniowych ilu slepych staruszkow jezdzi i
        powoduje po kilka wypadkow rocznie i nic im nie mozna zrobic, bo maja prawo
        jazdy wydane bez ograniczen czasowych
        -moj ojciec nie ma cukrzycy i widzi calkiem dobrze (kolejne twoje, Leda
        zalozenie jest do d*)
        -wytlumnacz mi zaleznosc miedzy niemyciem sie a rozliczaniem dochodow w US,
        drogi Watsonie
        -nigdy nie widzialas by ktos zanosil czyjes rozliczenie do US/ZUS? By zalatwial
        za kogos sprawy? To gdzie ty zyjesz? Z jakiego srodowiska sie wywodzisz?
        -co ma wyksztalcenie do pracy na 2 etaty? Poza tym kto ci powiedzial, ze matka
        pracuje po 16 godzin dziennie? Ma 2 prace: sprząta i opiekuje sie dziećmi
        sąsiadów - zadowolona?
        -skrzeczy to moze twoja matka, łaskawie powstrzymaj swoj lengłydź wyniesiony z domu
        -kolejna wydumka naszego Watsona - nikt tu nie napisał że ojciec nie chodzi do
        lekarzy miesiącami - raz pójdzie, potem przez 2 miesiace matka odbiera recepty.
        Pisz na Berdyczów, że tak to w PL funkcjonuje.

        Konkluzja: idź na lekcje logiki, bo ta u ciebie zgrzyta.
        • lifeisaparadox kto jest ofiarą? 10.02.10, 14:42
          Jak narazie to widzę że ten ojciec jest zaszczuwany a przynajmniej powstał tutaj
          front kontr-ojciec który jednomyślnie zaczyna wymyślać jak się go pozbyć a córka
          nie szczędzi wysiłków i kombinatorstwa w tym aby mu dopiec jak najbardziej.

          Nie chciał bym nikomu zarzucać braku refleksji, ale czy ktokolwiek pomyślał o
          tym żeby to tym ojcem się zająć, że to on potrzebuje wsparcia, ciepła, miłości
          rodzinnej?
          Mnie to nie dotyczy, mogę spokojnie spojrzeć z boku i powiedzieć że mam wrażenie
          że ten facet jest katowany przez kobiety żyjące w poczuciu krzywdy.

          Biorąc pod uwagę prostą kwestię - jaki ojciec taki syn, jaka matka taka córka -
          brat autorki w tym przypadku jest zastraszonym, wycofanym z życia człowiekiem, a
          córka napędzaną agresorkiem życiowym przeemocjonalizowaną dziewczyną.
          Matka jest aktywną życiowo, zawodowo, znerwicowaną kobietą.
          Ojciec zirytowanym, zrezygnowanym facetem wpędzonym w poczucie winy i wykluczenia.
          Takie mam przynajmniej odczucia czytając wpisy w tym wątku.
          • to.niemozliwe Re: kto jest ofiarą? 10.02.10, 15:23
            Zagłaszam votum separatum, ze ja proponuję jedynie aktywną postawę
            wobec ojca, jesli ucieka sie do przemocy fizycznej wobec matki.
            Reszta spraw, moim zdaniem nierozwiązywalna.
          • sniegwmaju Re: kto jest ofiarą? 10.02.10, 15:35
            no to wez tego biednego, zastraszonego, znerwicowanego padalca do siebie.
            Ciekawe, czy w takiej rodzinie sama nie bylabys agresorem. Policja włączy sie
            dopiero, gdy sie cos stanie, ja nie chce czekac.

            Sorki moglabym tu pitolic o wslpolczuciu dla gnoja, ktory nic NIE CHCIAL nigdy
            zrobic ze swoim zyciem. Ale jestem szczera wobec siebie, a Twoja postawa
            przypomina mi system tego popiep*go poanstwa, ktore pochyla sie nad wszelkiej
            masci zboczencami i psychopatami, bio w dziecinstwie spadli z dywanu i w
            piaskownicy ktos im zabrał łopatke, a w d* ma ofiary ich agresji. Przypominasz
            mi postawe kosciola, ktory pierniczy, ze kobieta zawsze musi byc przy mezu a
            dzieci maja bezwarunkowo kochac ojca, kimkolwiek by nie byl.

            Owszem, zastanawiam sie jak odseparowac ojca od matki, jak jej pomoc podzielic
            skromny majatek tak, by nie musiala juz prac jego osranych gaci. Wysłać ci takie
            miesiac noszone gacie do pooglądania? Ja to widziałam. Jesli jestes tak
            milosierna to wez tego "zaszczutego starowinke" do siebie. Poki co nie chce z
            nim gadac i goscic go nikt, łącznie z jego siostrą. Moze jednak Ty sie
            zlitujesz? Dopłace!
          • sniegwmaju Re: kto jest ofiarą? 10.02.10, 16:08
            ifeisaparadox napisał:


            > brat autorki w tym przypadku jest zastraszonym, wycofanym z życia człowiekiem,


            nie mow, ze Ty tez jestes lub bedziesz psychologiem? Ręce opadają. Skad takie
            sie biora? Na podstawie jednego mojego zdania pt "brat nie chce sie angazowac"
            nadalas mu cechy sieroty bozej i niezdary zyciowej. Gdzie tego ucza?
            • lifeisaparadox Re: kto jest ofiarą? 10.02.10, 23:08
              sniegwmaju napisała:

              > ifeisaparadox napisał:
              >
              >
              > > brat autorki w tym przypadku jest zastraszonym, wycofanym z życia człowie
              > kiem,
              >
              >
              > nie mow, ze Ty tez jestes lub bedziesz psychologiem? Ręce opadają. Skad takie
              > sie biora? Na podstawie jednego mojego zdania pt "brat nie chce sie angazowac"
              > nadalas mu cechy sieroty bozej i niezdary zyciowej. Gdzie tego ucza?

              Napisałaś "mój brat jest zamkniety w sobie" w czwartym wpisie w tym wątku.


              Z resztą co ja mogę powiedzieć po wpisach na forum. Wnioskuję jednak że jesteś
              skrajnie agresywna wobec swojego ojca i jego wybryków. Nie myślisz jak sędzia,
              obiektywnie, ani jak kat, zimno, myślisz jak furiatka która najchętniej wzięła
              by siekierę w swoje ręce i porąbała nieumytego ojca.

              Myślę że Twój brat ma chłodniejsze spojrzenie na sprawę, Twoja matka, natomiast
              Tobie brakuje piątej klepki :-)
              Nie mówię że ojciec jest normalny, pewnie ma depresję dwubiegunową jak my to
              ładnie możemy ponazywać. Pewnie nigdy się nie leczył i nie będzie, ale jego
              zachowania nie zmienisz atakując go i ciągając po sądach, nie będzie z nim
              lepiej ani z waszą atmosferą w domu. Wątpię żeby udało Ci się go wsadzić do
              więzienia i żeby matka chciała takich zmian.
              W takich zaburzeniach, nerwicach, depresjach, rozstrojach, potrzebne są znamiona
              stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa. Jeśli człowiek dajmy na to z takim
              maniakalno-depresyjnym zachowaniem jakie ma Twój ojciec jest wpędzany w poczucie
              zagrożenia, staje się bardziej agresywny i bojowniczy. Strach, a więc
              zastraszanie, jest paliwem agresji.
              Z kolei gdy Twój ojciec czuje się dobrze, może się stawać np. władczy i butny,
              poniżać innych itp. to jest znowu stan nazywany manią (wielkości). Znowu i tutaj
              facet jest trudny do zniesienia i może łatwo wpadać w złość.

              Jest to taka a nie inna charakterologia czy tam osobowość, usposobienie, cechy
              charakterystyczne danych ludzi.
              Twój ojciec pewnie będzie taki do końca życia a zbyt wiele mu go nie zostało.

              Niestety nasiąkamy naszymi rodzicami i możesz już tylko radzić sobie lepiej ze
              swoim własnym życiem, usposobieniem i przestać żyć życiem swoich rodziców bo to
              w żaden sposób na Ciebie nie będzie dobrze wpływało.
              • sniegwmaju Re: kto jest ofiarą? 11.02.10, 16:22
                lifeisaparadox napisał:

                > sniegwmaju napisała:

                > > ifeisaparadox napisał:

                > > > brat autorki w tym przypadku jest zastraszonym, wycofanym z życia człowiekiem,

                > > nie mow, ze Ty tez jestes lub bedziesz psychologiem? Ręce opadają. Skad takie
                > > sie biora? Na podstawie jednego mojego zdania pt "brat nie chce sie angazowac"
                > > nadalas mu cechy sieroty bozej i niezdary zyciowej. Gdzie tego ucza?


                > Napisałaś "mój brat jest zamkniety w sobie" w czwartym wpisie w tym wątku.


                Dokładnie. Zamkniętym, a nie wycofanym. Zamkniętym, a nie zastraszonym. Poza tym
                to jest mój osąd DOTYCZĄCY RELACJI Z RODZICAMI i spodziewanej pomocy jego w tej
                materii.

                Ty natomiast na podstawie tego zdania BEZREFLEKSYJNIE doklepałaś sobie szereg
                cech nie biorąc nawet pod uwagę:
                -braku danych
                -tego, ze mogę się mylić.

                Zanim więc zaczniesz mnożyć przymiotniki zastanów się, ile klepek Tobie brakuje.

                • lifeisaparadox Re: kto jest ofiarą? 11.02.10, 22:03
                  Raczej najważniejsze jest to żebyś sobie poradziła z sytuacją inaczej jak
                  kierując się skrajnymi emocjami bo stajesz wtedy na równi z poziomem ojca.
                  • sniegwmaju Re: kto jest ofiarą? 11.02.10, 22:16
                    masz racje. No ale to raczej nie grozi. Poza tym zauwazylam ze jestem bardziej kreatywna gdy kieruje sie na rozwiazania pokojowe.
                    pozdr.
                    • lifeisaparadox Re: kto jest ofiarą? 12.02.10, 01:38
                      A co tak się rozkręciłaś ze wszystkimi w dyskusje?
                      • sniegwmaju Re: kto jest ofiarą? 23.02.10, 11:26
                        ja> Bo mnie temat dotyczy. Za to dziwi mnie, ze Ty sie rozkrecilas, miomo ze Cie
                        nie dotyczy. Jakies problemiki emocjonalne?
        • leda16 Re: do Leda16 10.02.10, 22:48
          sniegwmaju napisała:

          >
          >
          > nie wiem, czemu sie tak glupio cieszysz -


          Śmieję się z ludzkiej naiwności, która ze śmiertelną powagą łyka nawet najbardziej absurdalne idiotyzmy.


          >
          > -nigdzie nie napisalam (bo nie byloby to prawda) ze mam 40 lat


          Nawet gdybyś napisała, że masz 30, to bym nie uwierzyła. Choćby Z uwagi na te wyssane z palca brednie, że ponad 70-cio letnia staruszka po podstawówce pracuje fizycznie na dwóch etatach, a po tej harówce "wszystko robi w domu" przypuszczam, iż jesteś zaburzoną osobowościowo nastolatką w trakcie szkolenia w zawodówce :))).


          -ojciec badania psychotechniczne do pracy na taksowce robil gdy tam zaczynal
          > pracowac, czyli jakies 20 lat temu


          Zadzwoń więc "tam" i zapytaj na ile lat KAŻDY taksówkarz dostaje koncesję i co ile lat ma obowiązek POWTARZAĆ badania psychotechniczne pod rygorem utraty tej koncesji. Jeśli szkoda ci forsy na telefon, podejdź do najbliższego postoju taxi, otwórz drzwi taksówki i zapytaj o to wypachnionego wodą kolońską pana za kierownicą. Może wtedy przestaniesz bździć jak debilka.


          >
          > -wytlumnacz mi zaleznosc między niemyciem sie a rozliczaniem dochodow w US,


          To Ty wytłumacz zależność między smrodem miesiącami nie mytego cielska tatuśka a jego rzekomymi dochodami z pracy w charakterze - he, he - taksówkarza. Litościwie Ci jeszcze podpowiem, że brak u tatusia koncesji wyklucza jakiekolwiek legalne zatrudnienie w tym zawodzie oraz rozliczenia z tego tytułu w US. Nie polecam Ci kursu logiki, bo to dla Ciebie jeszcze za wysokie progi. Przyłóż się po prostu lepiej w szkole do przedmiotu zwanego WOS ze szczególnym uwzględnieniem zasad powszechnego ubezpieczenia i obowiązów podatkowych :)
          • kobieta_zza_firanki To widać jeszcze mało 10.02.10, 23:17
            w tym życiu widziałaś, skoro nie widziałaś osób ponad 70 letnich
            pracujących od świtu po zmierzch.
          • sniegwmaju Re: do Leda16 11.02.10, 16:26
            zmień lekarza Leda.
      • sniegwmaju do Leda16 part 2 10.02.10, 10:26
        Pyrdel napisał:

        "Moja 'opowiastka' z życia wżięta nie mieści się nawet w Twojej
        głowie ,<...>
        Ty o tym nie wiesz i to oznacza , że 'to' nie wchodzi wogóle w grę.
        Wszystkowiedząca Ledo16- podswiadomie czuję Twoją toksyczność i to
        nie tylko w wypowiedziach kierowanych do mnie, ale ogólnie."

        Kilka osób już ci pisało - nie kąsaj tylko dlatego, ze w twej przyciasnej,
        toksycznej łepetynie coś się nie mieści.

        EOT jeśli chodzi o twoją osobę.
    • cotbus76 Twoja mama jest ofiarą przemocy więc nie oczekuj 10.02.10, 12:20
      że bez fachowej pomocy z zewnątrz coś się zmieni. Szczególnie w
      sytuacji gdy jest to osoba w tym wieku, na której światopoglądzie
      zaważyły wpojone jej w młodości i wtedy powszechne wzorce zachowań
      zgodnie z którymi kobieta ma cierpieć i milczeć, bo "brudy" się
      pierze we własnym domu a nie wynosi na zewnątrz a mąż "niechby pił i
      bił, ale był". W moim powiecie Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie
      proawdzi program terapeutyczny dla ofiar i sprawców przemocy w
      ramach działań z zakresu interwencji kryzysowej. Nie wiem jak to
      robią Ci ludzie (terapeuci), ale w większości przypadków potrafią
      przekonać ofiary do zrozumienia, że są ofiarami i przyjęcia pomocy.
      Większość PCPR realizuje takie programy w ramach rządowego grantu
      więc może powinnaś udać się po pomoc do Waszego PCPR.
      • sniegwmaju Re: Twoja mama jest ofiarą przemocy więc nie ocze 10.02.10, 13:34
        dziekuje za cieple slowa - wszystkim z tego wątku prócz Leny (która imo powinna
        sie leczyc a na pewno nie powinna pracowac z ludzmi).

        Poki co policja polecila mi ten MOPS caly, gadalam tan z kierowniczka, ta
        polecila 2 psycholozki a mama OBIECALA MI ZE ZE MNA TAM POJDZIE :) Mam nadzieje
        ze nie skonczy sie na slomianym zapale. Chcialabym zeby wreszcie zrozumiala, ze
        to co sie w domu dzieje jest NIENORMALNE i NIEAKCEPTOWALNE. I że jedynym
        rozwiazaniem jest separacja od gnoja. Bo do tej pory matka mi powtarza "są
        gorsi" (m.in. dlatego moje zwiazki tez byly popaprane bo nie wiedzialam, gdzie
        jest granica tego "są gorsi faceci"). Kierowniczka MOPS mowila, ze nie powinnam
        liczyc na cud, ale wciaz jednak wierze ze choc kilka ostatnich lat zyca matka
        przeżyje w spokoju, jako szczęślliwa i wygrana kobieta.
        • de-witch Dodam moje trzy grosze... 10.02.10, 13:56
          Postac ledy, ktora ponoc pracuje z ludzmi, wydaje mi sie byc
          koszmarem wycietym z horroru. W koncu nie wyobrazam sobie chorej
          psychicznie osoby pracujacej z ludzmi,ktorzy sa w trudnych zyciowych
          sytuacjach. To musi byc jakis szaleniec, ktory na to przyzwala.
          Jednak w Polsce, sa najwieksze notowania korupcji i oszustw.

          Co do twojej mamy to nie jest to takie proste zrobic z nia
          szczesliwa kobiete. Moze najpierw sprobuj ja odizolowac od ojca.
          • sniegwmaju Re: Dodam moje trzy grosze... 10.02.10, 14:42
            dzieki jeszcze raz - co do Ledy to ...zalogowalam tu sie wczoraj (oczywiscie
            nick na potrzeby watku bo nie chce by mi ktos np. na forum o dekoracji wnętrz
            wywlekał, z jakiej rodziny sie wywodze) i zdębialam. Co to (ta Leda cała) jest??
            Potem przeczytałam kilka innych wątków i zdębiałam ponownie - toto operuje
            słownictwem psychologicznym...czyyżby miało z psychologią coś wspolnego
            zawodowo? Jezu, jęknęłam.

            Sugeruję tym samym, by Leda pokazała ten watek i wydumki, które tu pisała,
            swojemu supervisorowi. Jesli ktos kto tak NIE POTRAFI ocenic ludzi zajmuje sie
            psychologią zawodowo to panie Boze bron. Pisze jak najbardziej serio. Leda, nie
            rób ludziom krzywdy swą zwichrowaną psychiką. Pytanie numer dwa: kto ją
            dopuscił do zawodu???
            • cotbus76 Re: Dodam moje trzy grosze... 10.02.10, 14:54
              Autentycznie ta osoba podpisujaca się jako Leda 16 nie powinna w
              żadnym razie pracować z ludźmi.
              Nie napisałam w poprzednim poście, że krótko bo krótko, ale pracuję
              w PCPR, choć moja działka to prawo i środki unijne a nie praca z
              ludźmi. Nie da się ukryć, że niestety z uwagi na dużą feminizację i
              niski prestiż społeczny instytucji pomocy społecznej zdarzają się
              tam osoby z "łapanki", które choć formalnie mają uprawnienia i
              umiejętności niezbędne do tej pracy to w ogóle nie mają do niej
              serca ani ludzkiego podejścia. Oczywiście nikt nie oczekuje od tych
              ludzi bezwarunkowej miłości do całego świata i podopiecznych i
              utożsamiania się z nimi, bo to w końcu praca, ale trochę empatii
              działa cuda :)
              • sniegwmaju Re: Dodam moje trzy grosze... 10.02.10, 15:28
                niestety to celowa polityka panstwa - slabe zarobki w sluzbach spolecznych
                (słuzba zdrowia, opieka społ, nauczyciele, policja) nie przyciągają tych, którzy
                siłą przebicia mogliby zrobić w niej wiele. Zostają pasjonaci i... ci, którzy
                nigdzie indziej nie zagrzaliby miejsca.

            • to.niemozliwe Re: Dodam moje trzy grosze... 10.02.10, 15:39
              Ledzie16 się czasem przytrafia coś w rodzaju myślotoku i to znacznie
              tematem odbiegajacego od istoty wątku stricte. Po prostu łatwo się
              rozkręca, a wtedy to już jedzie "po całości". Np. Ostro sktytykuje,
              soczystym jezykiem coś, czego w wypowiedzi antagonisty...nie było.
              Ale miewa też celne spostrzeżenia.
              • de-witch Re: Dodam moje trzy grosze... 10.02.10, 15:51
                Trafi sie i kurze ziarno.
                Dyskutowanie na temat tej
                osoby nic nigdy nie dalo.
                A raczej bardziej
                ja przyciaga.
              • sniegwmaju Re: Dodam moje trzy grosze... 10.02.10, 15:55
                każdy miewa celne spostrzeżenia. Np. razu pewnego jechałam windą z 2 osiedlowymi
                pijaczynkami, kobiety ponoc ok czterdiestki, z wyglądu jednak równe wiekiem
                smokowi wawelskiemu. Jedziemy, te sie ledwo trzymają na nogach, jedna trzyma w
                ręce flaszkę i zagaduje:

                "hyk, jedziemy ogladać serial w telewizji, hyk! A tego nie da się na trzeźwo
                oglądać!"

                - no nie sposób nie przyznać racji...
          • leda16 Re: Dodam moje trzy grosze... 11.02.10, 20:36
            de-witch napisała:

            > Postac ledy, ktora ponoc pracuje z ludzmi, wydaje mi sie byc
            > koszmarem wycietym z horroru. W koncu nie wyobrazam sobie chorej
            > psychicznie osoby pracujacej z ludzmi,ktorzy sa w trudnych zyciowych
            > sytuacjach.



            Weź się ostro za siebie de-witch, bo skoro już tak nisko upadłaś, że zazdrościsz możliwości pracy zawodowej chorym psychicznie i chętnie byś ich jej pozbawiła, to skończ studia wyższe na jakimś kierunku związanym ze świadczeniem usług psychologicznych,uzyskaj stosowne specjalizacje podyplomowe oraz certyfikaty i pracuj. Potrzeby ludzi z problemami, w trudnych sytuacjach życiowych, są ogromne, więc w tych sektorach znajdzie się miejsce pracy i dla chorych psychicznie i dla Ciebie. Możesz nawet pracować z ludźmi mającymi identyczne problemy jak Ty sama, pod warunkiem wcześniejszego pozbycia się wyżej cytowanych zwyrodniałych moralnie postaw zmierzających do dyskryminacji chorych psychicznie, pozbawiania ich praw, wyśmiewania, wyszydzania, odzierania z przynależnej zarówno zdrowym jak i chorym ludzkiej godności! Obecnie w Polsce z degeneratami głośno marzącymi o rampie kolejowej, gdzie będą uznaniowo, według swojego widzimisię kierować zdrowych psychicznie do roboty a chorych psychicznie do gazu, pracują...prokuratorzy. Ufam, że w ktaju Twojej emigracji też!
            • de-witch Re: Dodam moje trzy grosze... 11.02.10, 21:46
              Tutaj, gdzie los mnie rzucil, od osob pracujacych z ludzmi w tzw.
              sluzbie zdrowia, czy pomocy spolecznej, jest bezwzglednie wymagane
              zdrowie psychiczne. (Fizyczne tez).
              Na czas choroby psychicznej, jest ci odebrana mozliwosc pracy z
              ludzmi w sluzbie zdrowia, a zwlaszcza jeslis - psycholog, kurator,
              czy psychiatra. W wypadku psychologa i psychiatry sa odbierane
              legitymacje na czas choroby i zwracane, gdy sie wyzdrowieje.

              Reszty pisanej przez ciebie nie bede komentowac, bo szkoda mi czasu.
              • leda16 Re: Dodam moje trzy grosze... 11.02.10, 22:07
                de-witch napisała:

                > Tutaj, gdzie los mnie rzucil, od osob pracujacych z ludzmi w tzw.
                > sluzbie zdrowia, czy pomocy spolecznej, jest bezwzglednie wymagane
                > zdrowie psychiczne. (Fizyczne tez).



                Widać los Cię rzucił a raczej sama się rzuciłaś w ideologiczne objęcia III Rzeszy, i 70 lat po wojnie nadal żyjesz w kręgu hitlerowskich urojeń.


                > Na czas choroby psychicznej, jest ci odebrana mozliwosc pracy z
                > ludzmi w sluzbie zdrowia,


                Jednak, ponieważ od tego okresu w technice dokonał się ogromny przełom, choroby psychiczne diagnozowane są drogą internetową przez takie jak Ty :).


                W wypadku psychologa i psychiatry sa odbierane
                > legitymacje na czas choroby i zwracane, gdy sie wyzdrowieje.


                Dawne gwiazdy Dawida zastąpiły "legitymacje", które po uważaniu daje się i odbiera chorym psychicznie psychiatrom i psychologom, gdy sfrustrowane własną nędzą moralną (niewątpliwie zdrowe jak rzepy) polaczki wyniuchają chorobę, obojętnie jaką.

                >
                > Reszty pisanej przez ciebie nie bede komentowac, bo szkoda mi czasu.


                Rozumiem, wyszukiwanie w internecie chorych psychicznie musi być szalenie pracochłonne :))).
              • sniegwmaju Re: Dodam moje trzy grosze... 11.02.10, 22:12
                nie karmić, samo zdechnie. Poza tym można wygasić wyświetlanie postów trolli. I tak w świecie realnym w aż tak pogiętej światłowodami postaci nie występują, po co więc sobie niszczyć wzrok... polecam!
    • friendii Zajmij się sobą 10.02.10, 22:56
      Myślisz, że jesteś wściekła na ojca, ale wściekła - i słusznie -
      jesteś na matkę, która zamiast zapewnić wam normalne dzieciństwo
      współuczestniczyła w szopce, która zresztą odbywa się w wielu
      rodzinach.
      Brat jest madrzejszy, bo się na nich wypiął. Może już wie, że teraz
      nie musi brać w tym udziału - a niech się pozabijają. Twoja terapia
      chyba trwała za krótko, dalej zyjesz ich życiem, a nie własnym.
      Zastanawiasz się co matka powinna, co ojciec powinien. Powiem
      brutalnie - olej to, są dorosli i robią, co chcą. Jeśli tego nie
      zaakceptujesz dalej będziesz się w tym szarpać, jakbyś miała 5 lat.
      zamiast chodzić do MOPSu w matki sprawach wyprowadx się do tej
      kawalerki i zajmij sobą
      • cotbus76 Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 07:40
        Jakby to było takie proste to przemoc w rodzinach byłaby w tej
        chwili w zaniku. Nie wiem czy słyszałaś o czymś takim
        jak "współuzależnienie" członków rodziny, w której występują używki
        lub przemoc. Ludzie latami próbują się uwolnić od swojej złej
        przeszłości na czym często cierpią członkowie ich nowych rodzin.
        Ucieczka brata nie jest żadnym rozwiązaniem a na pewno nie dobrym.
        Aby naprawdę uwolnić się od przeszłości trzeba mieć odwagę stawić
        jej czoła. Odwrócenie się od niej plecami nic nie da. Wszystko co
        złe w tej rodzinie wcale nie zostało przez niego "olane" tylko
        ukryte przed samym sobą. Mówiąc wprost piekło jakie przeżył zabrał
        ze sobą i będzie z nim żyć i w nim żyć. Jedyna różnica z autorką
        wątku jest taka, że to facet więc nie będzie tego okazywał.
        • friendii Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 08:56
          Do końca nie wiemy co czuje ona i brat - posty tego w oczywisty
          sposób nie wyjaśnią; moim zdaniem ona wybrała drogę najgorszą, brat
          przynajmniej nie uczestniczy w awanturach, które - jak rozumiem
          traja od lat 40. Mozna więc domniemywać, że ich uczestnicy powinni
          się tym zająć, a nie ich dzieci.
          Nie wydaje mi się, żeby z postawą którą ma dzisiaj szybko wyszła z
          współuzależnienia - nadal próbuje kontrolować sytuację, ale to jej
          problem ostatecznie.
          • de-witch Mylisz sie kobieto! 11.02.10, 11:59
            Widac brak ci zmyslu obserwacji i wyciagania wnioskow.
            To co jej proponujesz to ucieczka w blokady psychiczne.
            Bo te sytuacje trzeba umiec rozwiazac. To nie o zycie wlasnej matki
            ta kobieta walczy, a o swoje. To tak trudno to zauwazyc? O swoja
            przyszlosc, gdzie moment 'happy endu' szczesliwego zakonczenia
            dlugoletniej tragedii, ma decydujace znaczenie dla jej wlasnej
            przyszlosci.Aby moc zostawic to co bylo i spokojnie szczesliwe isc
            dalej, ze spokojem w duszy.

            O cudzym zyciu nie mowi sie tez, ze ktos gra w 'szopce'. Takie
            zdanie wybitnie cyniczne i sprowadza cudze zycie do zera. Swoje
            zycie mozesz sprowadzic do zera, ale nie cudze. Pamietaj o tym!

            Poza tym mam nadzieje,ze profesjonalnie nie zajmujesz sie
            psychologia, bo bylby to kolejny bezmyslny głąb w zawodzie, ktory
            wymaga myslenia!
            • friendii Re: Mylisz sie kobieto! 11.02.10, 12:33
              wypuść parę i oddychaj spokojnie
              • de-witch Re: Mylisz sie kobieto! 11.02.10, 19:30
                friendii napisała:

                > wypuść parę i oddychaj spokojnie


                Widac ruszylo cie! I dobrze...
                • sniegwmaju Re: Mylisz sie kobieto! 11.02.10, 19:32
                  sie nie gorączkuj, lubie Cie czytac. I Pyrdel dobrze gada odnosnie Ciebie :).
                  • de-witch Re: Mylisz sie kobieto! 11.02.10, 19:52
                    Alez ja sie nie goraczkuje. Ale za to spiesze...;=)
                    • sniegwmaju Re: Mylisz sie kobieto! 11.02.10, 19:54
                      olej po prostu czasem. (wiem, łatwo mowic)
                      • de-witch Re: Mylisz sie kobieto! 11.02.10, 21:21
                        Wlasciwie to nie powinnam pisac na forum. A powod prosty- brak
                        czasu. Pozniej takie rozmowy to musze odrabiac pracujac po nocach.:=)

                        Jednak dosc ostro zareagowalam na post, ten powyzszyn o tym
                        aby: "Zajac sie soba". Bo!

                        Przeciez matka nie jest dla ciebie obca osoba abys tak mogla za
                        jednym zamachem zrezygnowac z zangazowania w jej zycie i sprawy.
                        Zawsze relacje z osobami bliskimi sa bogate w emocje. Tam gdzie
                        relacja jest blizsza tam mocnej czlowiek reaguje.

                        Druga strona teorii "Zajmij sie soba" ma te wlasciwosc
                        niebezpieczna, bo uczy obojetnosci na los drugiego czlowieka.To taka
                        spoleczna znieczulica.I zgnilizna moralna.
                        Brak reakcji ze strony najblizszych w trudnych sytuacjach zyciowych,
                        daje 'katowi' przyzwolenie do np. tego wszystkiego co robi twoj
                        ojciec.
                        A on jest katem w tej relacji, pomimo wszystko. Dlatego uwazam,ze
                        dobrze sie stalo, ze zaszlo az tak daleko ze namowilas matke na
                        wizyte u psychologa.
                        W zyciu mozna zmienic bardzo wiele poprzez -systematycznosc i
                        konsekwetne, uparte postepowanie.
                        Konsekwentnie przyj do przodu. Tak aby w koncu jednak zdecydowala
                        zmienic swoje zycie i opuscic ten chory zwiazek, ktory ja jedynie
                        niszczy.


                        Na temat "Zajmij sie soba" - przypomina mi sie straszna historia,
                        z 'lochow' Fritza. gdzie w sumie dookola ludzie wiedzieli co dzieje
                        sie w jego pwinicy, gdzie matka Elisabeth w dalszym ciagu
                        koontynulowala zwiazek z Fritzem pomimo, ze ten siedzial w
                        wiezieniu, za gwalt dokonany innej kobiecie,cala ta tregadia
                        wynikala z takiego drobnomieszczanskiego purytanizmu "A nie bede sie
                        mieszal w ich zycie..." Przeciez sasiad wiedzial co sie dzieje na
                        dole, pod nim w tej mrocznej piwnicy, dzieci plakaly po nocach.

                        Stac i patrzec jak czlowiekowi dzieje sie kzrywda moga jedynie
                        wyzuci z sumienia ludzie.
                        Ale czy takie istoty sa ludzmi? Nie! To zywe zoombie...I tyle mam do
                        pwoedzenia w temacie "Zajmij sie soba." (!!!)

                        • sniegwmaju Re: Mylisz sie kobieto! 11.02.10, 21:37
                          uff!

                          tez tak mysle. I ciekawa jestem czy pączusie będą braciszkowi smakowały. Przypomina sobie o mnie gdy: mam byc chrzestna jego corki, trzeba zrobic tlumaczenie jakiegos artykulu jego ultramądrej małżowiny (która nie jest jednak na tyle inteligentna, by zadzwonić i poprosić sama) czy gdy trzeba się wkręcić do mnie na sylwestra, bo by siedziały cioły w domu i patrzyły na siebie, bo brat jest w takiej symbiozie z żoną, że niedługo będzie z nią miesiączkował. (podobnej do symbiotycznego podejscia do własnego męża, uskutecznianego przez moją matkę).

                          Of korz, są szczęśliwi. Tylko mi nie o takie szczescie chodzi
                        • sniegwmaju Re: Mylisz sie kobieto! 11.02.10, 21:39
                          dziękuję Ci za poświęcony czas De-Witch. Bardzo mi pomogło Twoje spojrzenie.
                    • gazeta-tylko wiedzmo 01.03.10, 04:21

                      Alez oczywiscie, ze sie rozgoraczkowalas...a dobrze ci tak.
                      Ja sie ciesze. Ty masz skrupuly? tak??? a propagowac poranianie
                      plodow z ewentualnym ZESPOLEM DAWN... TU NA NECIE wstret. wiedzmo to
                      tak bez skropulow. he? Falszywa jestes czarownico
          • sniegwmaju Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 16:42
            friendii napisała:

            > Do końca nie wiemy co czuje ona i brat - posty tego w oczywisty
            > sposób nie wyjaśnią; moim zdaniem ona wybrała drogę najgorszą, brat
            > przynajmniej nie uczestniczy w awanturach, które - jak rozumiem
            > traja od lat 40.

            Widzisz, opisałam tu jedną kłótnię, której byłam akurat uczestnikiem: byłam
            akurat w domu rodziców gdy ojciec zakomunikował ze "zabije matkę". Owszem,
            moznaby bylo to olac i wyjsc. Ciekawe jednak ile osob w takiej sytuacji nie
            wdaloby sie w dyskusje. Ciekawa jestem jak Ty bys postapila?

            Brat przez jakis czas doroslego zycia mieszkal z rodzicami i rowno po nich
            jechal gdy byl akurat w domu i gdy na siebie jazgotali. Po prostu fizycznie jest
            duzo rzadziej u rodzicow - ma wlasna rodzine i u rodzicow jest na herbatce z
            okazji swiąt. I tyle. Ja akurat bylam wtedy w domu, ojciec chcial wszczac
            awanture i to zrobil, mi sie tez nie chcialo udawac ze tego nie slysze.

            Nie mowie ze matka jest swieta - kloci sie z ojcem i nie wycisza awantur - no
            ale wg. obecnie nam panujacej konkordatowo jedynie slusznej religii swieci sa w
            niebie a nie na ziemi i trudno wymagac idealnych zachowan od zyjacego czlowieka.
            Jesli matka bylaby trzezwomyslaca to dawno zlozylaby o rozwod, wczesniej o
            alimenty i tyle. Ale ona w swoim mniemaniu wybrala mniejsze zlo by zapewnic nam
            byt, warunki do nauki (materialne). Sobą pogardzila odstawiajac jednoczesnie
            pokazowe męczennictwo. Jej wybor, pewnie. Z boku patrzac na taka rodzine
            machnelabym na taka kobiete reka. Wam łatwo mowic...

            Nie chce by sie pozabijali, powoli do mnie dociera, ze ona z tego sie nie chce
            wyrwac. Mysle nad tym, by z nimi obojgiem pogadac, by moze ojciec nie widzial we
            mie takiego poplecznika matki. Moze to go wyciszy?

            Po prostu teraz bede ich widywac bardzo rzadko, szukam rozwiazan, bo nie chce
            sie dowiedziec o jakiejs tragedii. Macie racje, oni mnie w to g* wikłają, czasem
            na to zbytnio pozwalam. Pewnie, ze pisalam zbyt emocjonalnie. Chcialabym by moja
            rodzina byla inna, by matka byla silna a ojciec nie byl takim frustratem. Co w
            tym złego?
            • friendii Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 17:29
              Słuchaj, twoja sytuacja to "klasyka klasyki". Na sto procent w to nie uwierzysz,
              ale matka nic nie zmienia, bo jej ta sytuacja pasuje (elaboraty można pisać -
              dlaczego), tak samo jak pasuje ojcu. Wierzysz w to, że się dla was poświęcała i
              że jesteś coś za to winna, ale prawda pewnie jest zupełnie inna. Dziś może zbyt
              szokująca.
              Matka wcale nie myślała o was tylko o sobie. Matki, które myślą o dzieciach nie
              wychowują ich w takiej atmosferze. Nie wymieniaj mi 100 argumentów, jak to matka
              absolutnie nie miała innego wyjścia (to się nazywa racjonalizacja).
              Moim zdaniem bez długiej terapii się z tego nie wywikłasz, ale to twoje życie i
              sama za nie odpowiadasz. Na terapii oczywiście specjalista nic za ciebie nie
              zrobi, może tobą tylko pokierować. Masz bardziej pod górkę niż inni, ale punkt
              wyjścia nie determinuje punktu docelowego.
              • sniegwmaju Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 18:22
                no dobra, wcale nie jest tak, ze jest to dla mnie tak do konca szokujace. Kupy
                sie trzyma, tzn nie wejde w glowe matki bo tego nie zrozumiem ale tak sobie
                kombiinuje, ze jak by jej nei pasowalo, to by w tym g* nie siedziala. Masz
                racje, ze czuje sie jakos winna a na pewno wdzieczna za to, ze mam co mam (jakos
                przemawia do mnei wizja ze jak by sie rozwiodla gdy bylismy mali to bysmy
                klepali bide i zyli w strasznych warunkach...na dodatek nie do konca sadze, by
                psychicznie bylo nam lepiej skoro matka dalej odstawialaby martyrologie i
                "smiala sie przez łzy").

                Ponawiam pytanie (pytanie "co bys zrobila na moim miejscu gdyby Twoj ojciec
                grozil ze zabije matke pozostawiam raczej jako ciekawostke)

                CO MAM ROBIC? Wtracac sie, negocjowac? Mediowac? Tarabanic matke do psychologa
                czy tez przyjac postawe brata pt wdupiemanie? Nie podoba mi sie to, co robi moj
                brat, nie lubie takiej postawy i nie uwazam jej za cudowny srodek chocby
                dlatego, ze koles pokazuje, ze jest synkiem tylko, gdy cos chce: ode mnie czy od
                rodzicow. Dzis umowilismy sie ze wpadne do nich pogadac po pracy. O 17:17
                dostaje sms ""ja całkiem zapomnialem ze dzis tlusty czwartek. To jak chcesz
                wpasc do nas to moze jutro jak masz czas, bo my dzis na paczki idziemy do
                szwagra." Poniewaz to nie pierwsza sytuacja, kiedy to wymysł zonki liczy sie
                bardziej od czegokolwiek, napisalam mu, co o nim mysle. Widac, ze nie tylko
                mnie, ale i rodziców ma gdzies.

                (czyli zalatwilam 2 sprawy na 1 ogniu bo raz, ze poslugujac sie sprawa rodzicow
                wygarnelam bratu, co o nim mysle a dwa, ze nie musze przynajmniej jakis czas
                chodzic na herbatki do niego i jego zonki ;))"
                • friendii Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 19:23
                  Wiesz, twojego barta świetnie rozumiem, że woli jeść pączki z żoną i
                  szwagrem niz gadać z rodzicami, którzy od dziesięcioleci są tacy
                  sami. Właśnie w tym kłopot, że nie umiesz się pogodzić z tym, jacy
                  są rodzice (nawet jeśli kiepscy) i chcesz ich zmieniać, a nie masz
                  na nich żadnego wpływu.
                  Ja ci nie powiem, co masz zrobić, bo właśnie cały gwóźdź programu
                  tkwi w tym, że nikt nie jest na twoim miejscu tylko ty sama i
                  jedynie ty podejmujesz decyzje na swój temat. Jak to zrozumiesz
                  sercem, a nie mózgiem to przestaniesz się martwić o oceny innych i
                  pytać ich o rady, o zdanie oraz o to, jak by się zachowali. A i sama
                  odpuścisz interwencje w życie innych, nawet bliskich osób. To jest
                  proste jak drut i zarazem najtrudniejsze ze wszystkiego.
                  • sniegwmaju Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 19:35
                    friendii napisała:

                    > Wiesz, twojego barta świetnie rozumiem, że woli jeść pączki z żoną i
                    > szwagrem niz gadać z rodzicami, którzy od dziesięcioleci są tacy
                    > sami.

                    Of korz, tylko po co d* zawraca i udaje ze chce o tym gadac? Tez odwolujesz
                    spotkania wlasnie w tej chwili, gdy zaproszona osoba juz do Ciebie jedzie?

                    To w takim razie od czego jest rodzina, skoro mozna miec wszystkich w dupie,
                    zmieniac ustalenia, wypinac sie pokazowo i to wg. knig psychologii jest ok?
                    • friendii Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 19:42
                      może woli być z żoną niż z tobą i rodzicami? A tobie dla świętego
                      spokoju mówi to, co chcesz słyszeć, a potem ucieka? Nie mam pojęcia,
                      nie znam go.
                      Jesteś wściekła na ojca, na brata, na matkę pewnie też, jesli nie
                      dojrzejesz i jesli nie dojrzeją twoje emocje ciagle będziesz nękana
                      takimi stanami. A życie może być naprawdę bardzo przyjemne - warto
                      się o tym przekonać.
                      • sniegwmaju Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 19:46
                        Serio uwazasz ze jest ok gdy 42 letni facet zachowuje sie jak pompon u kapci?
                        Nie ruszalo by Cie to? A wiesz ze wątpie? Niech sobie siedzi z zona, mi to lotto
                        i jak juz pisalam, przynajmniej mam motyw by nie chodzic do nich i nie sluchac
                        opowiesci, ktore mnei nie interesuja.

                        Nie rozrozniasz stanu wscieklosci od innych? Jedna w tym wątku mnosyla
                        przymiotniki, Ty je ograniczasz do jednego ;) Pewnie ze zycie jest przyjemne,
                        tylko jakos frazesami o odseparowaniu sie od wszystkiego mnie o tym nie
                        przekonalas.
                        • friendii Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 22:17
                          zupełnie mnie to nie ruszyło, jest mi to obojętne. A naturalne
                          wydaje mi się, że żona jest dla niego bardziej atrakcyjna - także
                          seksualnie - niż rodzice i siostra, nic w tym mnie nie dziwi. Ty
                          wybrałaś tkwienie w zaburzonej rodzinie, on buduje swoją rodzinę.
                          Każde z was ma prawo do swojego wyboru i nie odbieraj mu tego prawa.
                          • sniegwmaju większego debilizmu nie słyszałam/ nie czytałam 11.02.10, 23:53
                            friendii napisała:

                            > zupełnie mnie to nie ruszyło, jest mi to obojętne. A naturalne
                            > wydaje mi się, że żona jest dla niego bardziej atrakcyjna - także
                            > seksualnie - niż rodzice i siostra, nic w tym mnie nie dziwi. Ty
                            > wybrałaś tkwienie w zaburzonej rodzinie, on buduje swoją rodzinę.
                            > Każde z was ma prawo do swojego wyboru i nie odbieraj mu tego prawa.

                            pardąsik - co Ty pieprzysz friendii? Wymiganie się z umówionego spotkania z siostrą akceptujesz ze względu na większą seksualną atrakcyjność żony niż siostry? I niepomaganie rodzicom też jest akceptowalne bo na widok rodziców bratu nie stanie tak, jak na widok żony?? Ciebie pogieło? kolejna pop*na psycholożka, inaczej tego nie ujme.

                            Sorki ale w tym wątku kilka pseudospecjalistek poważnie się zdyskredytowało. Zajmijcie sie baby kopaniem rowów, bo te wasze teorie są naprawdę bardziej żenujące niż to, ze mi ojciec za matką z siekierą gania. Serio.
                            • sniegwmaju Re: większego debilizmu nie słyszałam/ nie czytał 12.02.10, 00:01
                              wątek ten dowodzi, jak ciężko znaleźć specjalistę w Waszym zawodzie. Jakieś 60% ma poważne problemy ze sobą, kompletnie się nie nadaje poważnie szkodząc ludziom.

                              Fendi wygrałaś. W głupocie. Nawet Leda się przy tobie chowa. a to trudne.
                            • robespier57 większego debilizmu nie słyszałam/ nie czytałam 12.02.10, 00:17
                              sniegwmaju napisała:

                              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                              a sprobuj....ponownie siebie bodziucho przeczytac
                            • leda16 Re: większego debilizmu nie słyszałam/ nie czytał 12.02.10, 18:00
                              sniegwmaju napisała:

                              Zajmijcie sie baby kopaniem rowów,



                              A Ty praktyki przy mopie już zaliczyłaś?
            • asica74 Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 19:46
              >>Mysle nad tym, by z nimi obojgiem pogadac, by moze ojciec nie
              widzial we mie takiego poplecznika matki. Moze to go wyciszy? <<

              Gwarantuje, ze nie!
              Wnioskuje, ze myslisz tak: jak on zobaczy, ze sie staram, to moze
              sie poprawi? Tak? Ze moze jak cos zrobie to on sie poprawi. Sorry,
              ze burze ten zamek z piasku:(
              Sniegu, wspolczuje sytuacji:( Sama mam rodzicow, ktorzy kochaja sie
              nienawidziec i chyba rozumiem na czym stoisz. Do tej pory nic
              madrego nie wymyslilam, ale by ratowac siebie usunelam sie nieco z
              pola razenia, bo ta sytuacja mnie przerasta, a sami zainteresowani
              nie robia nic, by cokolwiek zmienic. Wierz mi, powoli to do mnie
              dociera, ze oni siebie potrzebuja. I mysle, ze twoi rodzice takze
              maja wiele korzysci ze swoich rol. Na przyklad: bycie
              ofiara "zwalnia" z odpowiedzialnosci podejmowania decyzji ( nie
              moglam od niego odejsc, bo mialam dzieci do wychowania" => tu
              odpowiedzialnosc za bezczynnosc wobec sytuacji ponosza dzieci).
              Zreszta, poczytaj tu

              www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=408%3CMellibruda

              www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=408%3CMellibruda
              • sniegwmaju Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 19:51
                :) dzieki, chyba rzeczywiscie czas pakowac wrotki i zachowywac sie jak widz w
                teatrze.
              • sniegwmaju Re: Zajmij się sobą 11.02.10, 19:53
                myslalam o tym ze jak on zobaczy ze nie trzymam strony matki bezwarunkowo, to
                tez odpusci. Choc to i tak nie ma znaczenia pewnie. Po prostu mechanizm
                :awantura>opieprz>1-2 miesiace spokoju" funkcjonuje u niego od dziesiatkow lat.
                Matka ten mechanizm nakreca. Ble, rzygac mi sie juz tym chce.
                • to.niemozliwe Re: Zajmij się sobą 12.02.10, 20:22
                  To jest trochę kwestia tego, czy uda Ci się narzucić tam swoją wolę.
                  Do tego potrzebne jest kilka osób. Może być tak, że Twój ojciec tak
                  się zachowuje tylko dlatego, ze to zachowanie nie spotyka się z
                  dezaprobatą (aktywną) otoczenia. Z brakiem przyzwolenia. Dlatego
                  potrzebny jest Ci brat, jeszcze ze dwie osoby szanowane w rodzinie i
                  próba przeprowadzenia rozmowy z ojcem w większym gronie, zagrożenie
                  zawiadomieniem zakładu pracy.
                  Tylko, że dotyczyć to może jedynie przemocy, a nie jego relacji do
                  matki w sensie ogólnym. Poza tym, sama pisałaś, ze ona też
                  go "rozgrywa" i nie wiem, czy masz pewnosć, ze ona nie da mu potem
                  do zrozumienia, ze nad nim zatriumfowała.
                  Po prostu starosć bywa przykra...:(
                  • sniegwmaju Re: Zajmij się sobą 23.02.10, 11:26
                    Jest dokladnie tak, jak piszesz plus brak wsparcia osob z rodziny, którym na tym
                    zalezy, łacznie z moim bratem. Bedzie odwieczny kociol i tyle.
                    • mamamisiasia Re: Zajmij się sobą 23.02.10, 14:03
                      dziewczyno, czy ty masz własne życie? Dla mnie toksyczne jest Twoje
                      zaangażowanie w sprawy Twoich rodziców. Wiem, ze to przykre, ale za
                      matke nic nie zrobisz. To ONA musi CHCIEC, a nie Ty. A ty jestes
                      jedyna osobą, która chce. Spalisz się zupełnie w takiej relacji.
                      POza tym powinnaś popracować nad Twoim współuzależnieniem, bo jesteś
                      współuzależniona. Zdrowa osoba tak by wszystkimi nie trzęsła, żeby
                      pomóc matce, która nie chce pomocy. Jeżeli ona nie dojrzeje do
                      zmian, to g.. zrobisz. Nie jesteś odpowiedzialna za matkę, za ojca,
                      za ich wzajemne relacje. Zacznij od siebie, bo ani sie obejrzysz to
                      sama wdepniesz w podobny związek (a masz zadatki na cierpietnice,
                      która bierze za wszystkich odpowiedzialność). Ty masz swoje życie.
                      twoja matka ma swoje. Daj jej dosięgnąć dna, to może sie wtedy od
                      niego odbije.
                      • leda16 Re: Zajmij się sobą 24.02.10, 07:15
                        jeszcze ciągniesz ten kłamliwy wątek niczym gluty z usmarkanego nosa?
                      • sniegwmaju Re: Zajmij się sobą 25.02.10, 11:09
                        akurat tak sie zlozylo, ze ostatnio dluzej przebywalam z rodzicami, trafilam tez
                        na te gadke ojca, skierowana do mnie, ot dlatego sie zaangazowalam.

                        PS - nie wiem po co Leda sie tu produkuje, ten stetryczały satyr costam57 to
                        samo. Po zalogowaniu nie widze ich produkcji. Prózny wysiłek tłuczenia w klawisze.
                    • aniazavonlea Re: Zajmij się sobą 24.02.10, 13:06
                      Osoba która najbardziej potrzebuje terapii i pomocy jesteś Ty.
                      Może wydaje Ci się to dziwne ale Twoja matka mozliwe ze zaadoptowała
                      się do przemocy i do takiej sytuacji i wnormalnych warunkach bez tej adrenalimny
                      nie mogłaby zyc, mogłaby sie zle czuć sama i bez kłotni.
                      Oni sobie coś tam dają, moze jest to chore ale jakos zyją z tym.

                      ty się w to wkręcasz, nie bierz za nich odpowiedzialnosci, to dorosli ludzie,
                      daj im prawo zyc po sowjemu włacznie z niemyciem się.
                      Wylecz siebie, brat nie musi sie nimi opiekowac dopoki sami nie proszą,
                      jak nie zjamiesz sie sobą w przyszłosci powielisz model mamy, zadbaj o to zeby
                      ciebie to nie spotkało, idz na terapię, masz objawy wspóluzaleznienia, chcesz
                      naprawiać innych kontrolowac co robi brat.
                      Wyobraz sobie ze rodzice sa na swoj sposob szczęsliwi, mają siebie
                      moze dla Ciebie to dziwne ale tez ta moze być, dla nich to zabwy w przemoc.
                      Uciekaj póki mozesz i zadbaj o siebie, nie musisz brac udziału w ich zyciu i nie
                      musisz życ jak oni. Ludzi 70 letnich trudno terapeutyzować. Dopoki tatus nie
                      zastrzeli mamusi nikt ie tym nie zjamie i dopóki mamusia nie bedzie chciała z
                      tym nic zrobic to nie wtrącaj się.
                      Zajmij się swoja terapią.
                      • aiwlysji Re: Zajmij się sobą 25.02.10, 18:31
                        wiele osob radzi autorce "zajac sie" swoim zycie, bo matka musi sama zrozumiec...blablabla
                        to czemu takie biadolenie jak przemocodawca ukatrupi wrescie swoja ofiare????...ze mozna bylo zareagowac, ze taka znieczulica spoleczna, ze dzieci glowe odwracaly....no jak to sie pozniej do waszych "wyedukowanych" wywodow......hmm
                        • aniazavonlea Re: Zajmij się sobą 26.02.10, 11:42
                          To ma się tak do wywodów, że dajesz matce wędke, tu i tu szukaj pomocy,
                          pokazujesz miejsce terapii dl aofiar przemocy domowej, dajesz numer do
                          iebieskiej linii itd...mówisz o niektorych sprwach przynosisz ksiązki..jesłi
                          ososba nie reaguje nie mas zwpływu na dorosła osobę..
                          trudno zdarzy się tragedia..to i tak nie beziesz tam siedział i pilnował ojca
                          czy matki nie ukatrupi bo moze sie zdarzyć ze ukatrupi i matke i osobe pilnującą...
                          Jasne ze trzeba pomagac ale skoro prosby nic ne dają uciekać.
                          To dorośli ludzie i nie wyniańczymy ich...masz jakiś sposob na zapobiegnięcie
                          tragedii?? bo ja nie widze...
                          • sniegwmaju Re: Zajmij się sobą 26.02.10, 13:12
                            dokładnie tak to widzę. Ale brak reakcji typu postawa mojego brata wydaje mi sie
                            odczłowieczeniem (no cóż, jedna z "psycholożek" w tym wątku motywowała brak
                            reakcji tym, że mu nie stoi na widok rodziców).

                            Tak się zastanawiam, ile osób, które zawodowo zajmują sie psychologia, lub
                            raczej które studiuja psychologie, powinno poddać się leczeniu i to nie tylko
                            psychologicznemu, ale psychiatrycznemu. Bo patrząc na wspomniane rady to czarno
                            widze to srodowisko (Ledy i pana tetryka57 to już nawet nie podejmę sie opisywać).
                            • cotbus76 To jest tak jak z artystami można być mistrzem, 26.02.10, 14:40
                              solidnym rzemieślnikiem albo partaczem . Wśród psychologów jest
                              podobnie :)
                            • aniazavonlea Re: Zajmij się sobą 01.03.10, 17:01
                              Reakcja Twojego brata nie jest odczłowieczeniem, jest bardzo zdrowa
                              reakcją. Zostaw brata w spokoju, to Twopja chec pomocy jest wspóluzalezniajaca,
                              zajmij się sobą swoja terapią, bo najprawdopodobniej za 5 lat będziesz miała
                              takiego samego męza jak Twoja matka!
                              Zrozum to wreszcie ze Tobie jest potrzebna pomoc i nie wszedzie psychologowie sa
                              beznadziejni idz do takiego co inni go rekomendują,psycholog dla ofiar przemocy itd

                      • psychologia.przemoc badania dotyczące przemocy 25.10.10, 12:51
                        W związku z prowadzonymi badaniami poszukujemy osób, które doświadczały bąź doświadczaja przemocy psychicznej lub fizycznej ze strony swoich bliskich. Badania są całkowicie anonimowe i polegają na wypełnieniu kilku testów psychologicznych drogą e-mailową. W zamian badani będą mieli dostęp do wyników badań oraz wszechstronnej i rzetelnej diagnozy swojej osobowości. Prosimy o kontakt psychologia.przemoc@wp.pl
    • friendii Re: wiec tak zakonczylismy bzdzenie pokolacyjne 11.02.10, 22:31
      siano - i puszczamy strasznie śmierdzące bąki i robimy ogromne
      kupy :))) naprawdę wielkie, peace kocie
Pełna wersja