Nadopiekuncza matka

13.02.10, 13:21
Witam
Problem z natury tych delikatnych, i, jakkolwiek niezle sobie radze
w roznych zyciowych okolicznosciach, w tej jestem w kropce.
Mam juz swoje lata, jestem samodzielny, jestem jedynakiem, nie
zalozylem rodziny.
Jestem codziennie u mamy, mieszkajacej z moim ojcem. Jako ze
codziennie jest obiadek, korzystam. Podobno jedna geba wiecej nie
robi roznicy w przygotowaniu.
Matka z rodzaju tych, co wlasnym kosztem musza otoczeniu zapewnic
pelny komfort. Okoliczne psy i koty oraz ptactwo za oknem
nakarmione, w domu wszystko poukładane w kancik, podlogi
wyczyszczone, oplaty zrobione na czas.
Syn jedynak, czyli ja,
Przykladowa sytuacja: informuje, ze wpadne po pracy kolo drugiej,
ale może pozniej. Do trzeciej mam na wyświetlaczu informacje o 6
telefonach od matki, bo „tyle dzis wypadkow”. Wracam po tygodniowej
nieobecności, napotykam odśnieżony samochod. Oczywiście matka
uznala, ze bdzie mi wygodniej i mniej się zmecze, jak wroce. I tak
dalej, i tak dalej. Rozumiem psychologie tego wszystkiego, ostatnio,
od kiedy odszedł po 15 latach kochany pies, rzecz się nasilila.
Po rozmowach zadnego skutku. Ostrzezenia, ze przestane zaglądać,
pomijając, ze chyba nie tedy droga, tez nie skutkuja. Skutkuja
natomiast poczuciem winy z mojej strony.
Jakies pomysły, pls?
Pablo
    • adreswstopcepostu Re: Nadopiekuncza matka 13.02.10, 13:24
      Sorry, dopiero dostrzeglem watek o toksycznej matce. Spiesze
      poczytac.
      Dzieks
      Pablo
      • annarchia Re: Nadopiekuncza matka 13.02.10, 13:54
        Nie mieszkasz z matkę, dobrze.

        Ale... nie widzisz tego, że sam sobie pozwalasz na jej nadopiekuńczość? Dorosły
        syn, a wpada na codzienne obiadki do nadopiekuńczej mamusi - chociażby takim
        zachowaniem dajesz jej sygnał, że jesteś jej syneczkiem, którym się trzeba
        opiekować i zająć, ugotować - trochę sam sobie jesteś winny, sorry.

        Jakby Ci naprawdę nie odpowiadało jej zachowanie, to gotowaniem zająłbyś się sam
        w swoim domu, i nie wpadał tak często do niej po pracy. A tak to masz, co
        chcesz... Rozmowy nie pomogą - matka ma taką osobowość, jaką ma - możesz sobie
        gadać. Jeśli bardzo denerwowałoby Ci odśnieżanie samochodu bez Twojej zgody to
        ostro i stanowczo zaprotestowałbyś i podał konsekwencje przyszłego takiego jej
        zachowania. Tak samo z długą liczba telefonów, gdy spóźniasz się 10 minut. Jeśli
        ta sytuacja bardzo by ci nie odpowiadała to wpadałbyś na obiad czasem w weekend,
        a po pracy robił coś innego niż przyjeżdżał do mamy. Jesteś współodpowiedzialny
        za to, jak jesteś traktowany.

        A Twoje poczucie winy, o jakim mówisz, świadczy, że jest w Tobie duży problem, i
        jest to typowe dla dzieci nadopiekuńczych rodziców. Poczucie winy ukrywa złość i
        agresję wobec matki, ale "nie można się jej sprzeciwiać". Skąd ta złość? Za to,
        że matka nigdy nie pozwoliła Ci być w pełni samodzielnym, zaradnym, niezależnym.
        Gasisz tę złość i poczucie winy przez chodzenie na obiadki... Błędne koło.
      • pyrdel Re: Nadopiekuncza matka 13.02.10, 14:27
        Poczytaj sobie wątek o 'toksycznej' , ale bez przesady!!

        Każda kochająca matka zna granicę (powinna znać) ,której przekroczyć
        nie powinna .
        Matka kochająca nie myśli o sobie i swoich wygodach, potrzebach,
        samotności.
        Cieszy się i wyczekuje swoich dzieci , służy całą sobą dopóki sił
        starcza i modli się aby nic złego dziecku nie stało.
        Cieszy ją zdrowie i powodzenie w życiu Jej dzieci.
        Wtedy jest dumna z Nich i siebie.
        Może Twoja do takich właśnie należy (życzę)
        Bywa gorzej , kiedy matka (jak wyżej) się stara i wyczekuje
        a tymczasem
        dzięcina chuchana staje się gniotem i pasożytem .
        A gdy tej matuli braknie staje się dzięciina bezradna , załamana i
        mówi sobie
        ..to wsszystko mamy mojej wina...gdyby mnie tak nie kochała to pewnie
        byłbym ho ho albo i lepiej.
        Jak nie patrzeć ....matka jest tylko jedna...
        pozdrów Ją przy okazji obiadku w restauracji
        ( mam nadzieję , że wiesz co to miłość, co to rewanż i radość życia)
    • elago2 Re: Nadopiekuncza matka 13.02.10, 19:27
      Wiesz, a ja Ci zazdroszczę. Moja matka nigdy nie interesowała się
      mną ani moimi dziećmi. A tak bym chciała odrobinę matczynej miłości.
      Ty ją masz, komuś na Tobie zależy. No cóż punkt widzenia zależy od
      punktu siedzenia.
    • ala.l Re: Nadopiekuncza matka 13.02.10, 19:31
      nie ma nadopiekunczych matek,sa niesamodzielne dzieci.
      • annarchia Re: Nadopiekuncza matka 13.02.10, 20:20
        ala.l napisała:

        > nie ma nadopiekunczych matek,sa niesamodzielne dzieci.

        A skąd w takim razie biorą się te niesamodzielne dzieci...?
        • ala.l Re: Nadopiekuncza matka 13.02.10, 20:22
          annarchia napisała:

          > ala.l napisała:
          >
          > > nie ma nadopiekunczych matek,sa niesamodzielne dzieci.
          >
          > A skąd w takim razie biorą się te niesamodzielne dzieci...?

          Mamusia tez winna?
          a Tatus,co z Tatusiem?
          a Nauczyciele,Szkola????
          a Mozg wlasny????
          gdzie oni som???
    • horpyna4 Re: Nadopiekuncza matka 13.02.10, 21:26

      Piszesz, że matka mieszka z ojcem, to dobrze. Wyobraź sobie, co by
      było, gdyby była sama - dopiero miałbyś przechlapane. A może jeszcze
      to Cię czeka, kobiety na ogół żyją dłużej.

      Zacznij od rozmowy z ojcem, umówcie się co do dalszych działań.
      Przestaniesz przyjeżdżać codziennie i przestaniesz się meldować co
      chwila, ojciec powinien w tym czasie trochę nad matką popracować.

      Tylko musisz mówić wyraźnie, że nie przyjedziesz. I ojciec musi o
      tym wiedzieć, żeby odpowiednio reagować na nerwowe zachowania matki.
      • aneckey Re: Nadopiekuncza matka 13.02.10, 21:35
        > Wracam po tygodniowej
        > nieobecności, napotykam odśnieżony samochod. Oczywiście matka
        > uznala, ze bdzie mi wygodniej i mniej się zmecze, jak wroce.


        Matka odśnieżyła ci samochód,czy ja źle zrozumiałam?.Normalnie ze śmiechu nie wyrobiłam xd (p.s.też bym tak chciała wpadać na obiadki)
    • paco_lopez Re: Nadopiekuncza matka 13.02.10, 21:58
      kazda kobieta która cie kocha podstawia miche bez pytania, a jak
      kocha i nie postawia, to znaczy, że wie se dasz radę. zrób jej
      wnuczka na próbe. chcesz ją wychować ?
    • robespier57 [...] 13.02.10, 23:20
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • friendii Re: Nadopiekuncza matka 16.02.10, 22:16
      Odśnieżyła ci samochód. Ja też potrzebuję, żeby mi odśnieżyła, w
      sezonie może nawet codziennie ze śniegu omiatać - zrobi to?
      Oczywiście, że nie. A wiesz dalczego? Bo wie, że jak mój odsnieży to
      nic za to nie dostanie. Ona wcale nie taka szlachetna, jak myslisz.
      Karmi to zwierzęce stadko (zbożne działanie), gotuje ci obiadki i
      odśnieża, bo chce coś w zamian i dostaje to. Jakbyś przestał
      codziennie odbierać telefony, zjawiał się raz na dwa tygodnie,
      odsnieżanie by się szybciutko skończyło.
    • witch.l Re: Nadopiekuncza matka 16.02.10, 22:26
      No to nie zryj tych obiadow, a w koncu zapros rodzicow do
      restauracji, moze zrozumieja cos i zaczna traktowac jak doroslego.
    • to.niemozliwe Re: Nadopiekuncza matka 17.02.10, 02:16
      Nic nie zrobisz :). Zakochaleś się kiedyś w kobiecie/mężczyźnie? :D
      I jak było? Odejmuje rozum? Odejmuje! :))))

      Jak masz być koło drugiej, a Cię nie ma, to o 13:55 zadzwoń, że
      będziesz o 15:00. Więcej dokładności.

      Nie rozumiesz, jak debilnym i ogłupiającym i nieracjonalnym uczuciem
      jest miłość rodzicielska. Niekomfortowym.

      Jak Ci zależy na większej samodzielności, to zacznij swój "odwyk" :).
      Nie każda prośba rodzica musi być Twoim rozkazem, nie każde życzenie
      musisz w podskokach spełniać, jeżeli koliduje to z Twoimi planami,
      to przekładaj spotkania z rodzicami na inny termin.
      Kontak z Tobą zaspokaja ich potrzebę bliskości, Twój telefon, to ich
      codzienna porcja życiowych Dobrótek. Jeżeli Cię dużo psychicznie to
      nie kosztuje, to zadzwoń, zainteresuj się - ale nie dawaj się
      sprowadzić do roli dziecka. Raczej wejdź w rolę ich życzliwego,
      kochającego opiekuna. Jeżeli masz problem z nadmierną ilością
      telefonów (ale nie kiedy umawiałeś się i niedotrzymałeś umowy, np.
      co do terminu wizyty), to zacznij odbierać po godzinie, półtorej z
      wyjasnieniem, ze "byłeś na basenie", "graleś w kosza", "byłeś w
      kinie", zeby mama wyuczyła się, że Ty masz swoje sprawy i bywasz
      zajęty (o ile jest w stanie jeszcze się tego nauczyć).
      Istota sprawy, to zrozumienie przez Ciebie, że tak naprawdę nie
      robisz nic złego, ani nie jesteś złym synem odmawiając rodzicom,
      wtedy kiedy ich oczekiwania wobec Ciebie są nieuzasadnione
      okolicznościami, czasem, sytuacją.
      • robespier57 [...] 19.02.10, 02:36
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • pyrdel Re: Nadopiekunczy pyrdel 19.02.10, 10:44

          Nie bądź pewny że czas masz
          bo pewność niepewna
          zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
          przychodzi jednocześnie jak patos i humor
          jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
          tak szybko stąd odchodzą
          jak drozd milkną w lipcu
          jak dzwięk troche niezgrabny lub jak suchy ukłon
          żeby widziec naprawde zamykają oczy
          chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
          kochamy wciąż za mało i stale za późno
        • kalllka Re: Nadopiekunczy pyrdel 19.02.10, 11:31
          ty w swojej postaci ona w swojej.
          z tym, ze ona ma jeszcze mozliwosc zmiany.

          mialam twe zdolnosci logicznego myslenia za nieco wyzsze. przepraszam cie za
          nadinterpretacje.
          • robespier57 [...] 19.02.10, 13:09
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja