hipisi - co po nich zostało?

IP: *.torun.mm.pl 13.02.04, 14:26
moze troche (ale tylko trochę) nie na temat. chodzi w końcu o mentalność i
jak najbardziej psychologiczne podejscie ;) Tak się zastanawiam - czy ktos
jeszcze pamięta o ruchu hipisowskim? Czy biora was jeszcze ich idee? Z czym
wam sie ten ruch kojarzy - raczej pozytywnie, czy negatywnie? Czy hipisi są
jeszcze wśród nas czy już wyginęli jak dinozaury?
    • kvinna podrzućcie mi nazwę 13.02.04, 14:31
      Ludzie łapiący pociągi towarowe w Stanach. Ho...? Nie, homo, nie :)
      jakiś czas temu o nich "Wysokie Obcasy". Byłam zachwycona. I wiersze Whitmana.
    • Gość: Imagine Re: hipisi - co po nich zostało? IP: *.unl.edu 13.02.04, 15:06
      jestem emocjonalnie zwiazany z nimi i ich ideologia, muzyka i zafascynowaniem
      wschodem. te idee sa niesmiertelne, niestety pogrzebane pod tyrania globalnej
      dominacji swiata skurwionych korporacji.
      Imagine.
    • empeka Re: hipisi - co po nich zostało? 13.02.04, 15:09
      Nonkonformizm niektórych osobników.
      • katrynka kwiaty we włosach nt ;) 13.02.04, 15:13
    • yaroni Sam bylem, zostalo sporo... 13.02.04, 15:29
      sam nim poniekad bylem, noszac (wtedy) colorove koszule,
      wielbiac kviaty i wolna milosc...
      A co zostalo?
      Czesc dostala sie do wladzy (np. Zieloni w Niemczech)
      i propaguje elektrownie wiatrowe, zamiast atomowych.
      Czesc zmienila poglady (to normalny proces)

      A mimo calego chaosu tego Swiata, haslo: MAKE LOVE, NOT WAR
      zawsze zostanie aktualne.
      • Gość: maruderka Haslo: Make love not war. IP: *.sasiedzi.pl 13.02.04, 18:55
        pozostalo, niestety,tylko pustym haslem...
        Ile osob sie tym przejelo, ot pokrzyczeli sobie i tyle, a wojny jak byly tak i
        sa. I to na calym swiecie. Ot folklor, nic, poza ladnymi wspomnieniami nie
        pozostalo...
        • yaroni nieprawda 14.02.04, 08:36
          nikt nie krzyczal tego hasla (make love, not war)
          hipisi go nie krzyczeli, tylko glosili i wprowadzali w zycie.

          Wojny byly sa i beda - od zarania ludzkosci do (zapewne) jej konca.
          I jedno (zadne) pokolenie tego nie zmieni.
          - Gdyz stoja za nimi i interesy i sprzecznosci CALYCH Panstw i Spoleczenstw.

          Hippisi, jako pierwsze pokolenie (pokolenie, a nie pojedynczy ludzie),
          powiedzieli, ze WOJNA jest zlem, natomiast MILOSC, KAZDA milosc,
          obojetnie czy w malzenstwie, czy nie, jest dobrem.

    • witch-witch Re: hipisi - co po nich zostało? 14.02.04, 15:25
      Skojarzenia zarowno na + i na - . Mozna sobie byc hippisem na wakacjach
      ale zycie codziennae zagania jednak do pracy i obowiazkow i dobrze ze tak jest.
      • yagnieszka Re: hipisi - co po nich zostało? 14.02.04, 15:51
        Wciaz sa. Gdzieniegdzie :) Imagine - bywasz na Long Beach w BC? Zostala muzyka,
        niesmietelny "Hair" Formana, zostala zyczliwosc do swiata widzianego jako pewna
        metafizyczna i fizyczna calosc, zostala legenda, a tak dokladnie na pytanie, co
        zostalo... the answer, my friend, is blowin' in the wind... ;o)
      • r.richelieu Re: hipisi - co po nich zostało? 14.02.04, 15:59
        życie zagania do pracy? Imagine powiedział o wielkich korporacjach. Dla mnie
        hippisowkie podejście do pracy to nie banie się obciachu, że założy się
        kwiaciarnię w kapitalnym punkcie pomimo bycia prawnikiem, że mieszka się w
        nieładnym mieszkaniu, ale zawalonym książkami. To powiedzenie sobie, że jeśli
        nie lubię być trybikiem w dużej maszynie, a wolę panem i władcą w firemce to
        właśnie tak zrobię. Tylko, że to trudne, niewygodne, nie ma już firmy matki
        opiekunki. Znaczy z punktu widzenia trybika bojącego się odejść. Gdyby odszedł
        z korporacji i zaczął sprzedawać sałatki byłym współpracownikom. Obciach.
        Obciach skończyłby się gdyby niespodziewanie sałatki zaczęły się dobrze
        sprzedawać.
        • yagnieszka Re: hipisi - co po nich zostało? 14.02.04, 16:10
          No jak one sie dobrze sprzedaja to sie wtedy wklada garnitur i staje
          sie "wrednym kapitalista" a gitare i bandane chowa sie gleboko w szufladzie
          zeby kiedys pokazac wnukom.
          Takie mi sie 2 piosenki przypomnialy - jedna z 60 minut na godzine - "w
          akademiku nas czterech, sloik dzemu" i druga "hej prorocy moi z dawnych lat -
          obrastacie w tluszcz" - ciagle mielemy te same watki, eh ;o)
          • r.richelieu Re: hipisi - co po nich zostało? 14.02.04, 16:31
            czyli wredny kapitalizm to cel każdej drogi? no, 99,99% dróg

            Nie chodzi, że w garniturze, chodzi, że sprzedaje się własne sałatki, a nie
            wielkiego bossa sałatkowego. Mnie akurat byłoby przyjemniej sprzedawać smaczne
            sałatki, nieważne czy moje czy wrednego szefa korporacji, chyba, że nauczyłabym
            się robić lepsze, to wtedy
            • yagnieszka Re: hipisi - co po nich zostało? 14.02.04, 16:35
              Richelieu - z wlasnym biznesem jest tak, ze zakladasz go po to zeby na nim
              zarobic ;o) Wiec jak Ci te salatki sie dobrze sprzedaja, to cieszy Cie nie
              tylko, ze Twoje wlasne ale glownie, ze maja zbyt. A im wiekszy zbyt, tym
              wieksze urywanie glowy - trzeba wiec zatrudnic kolejnych pracownikow, potem
              kolejnych, potem zainwestowac w linie produkcyjna, potem poszerzyc asortyment i
              tak to sie kreci. Bo jesli zostaje na etapie malutkiego sklepisiu z niewielka
              klientela, to po pewnym czasie jest wiecej stresu z utrzymaniem sie na
              powierzchni niz radosci z produkcji wlasnych salatek. C'est la vie, n'est pas?
              Dlatego, wbrew pozorom, czesto lepiej pracowac dla kogos - odrobic swoje a w
              domu nie myslec o zyskach i stratach firmy tylko o tym, ze kaktus zakwitnie
              moze dzis a moze juz jutro :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja