mada27
16.02.04, 14:15
Ostatnio, a właściwie już od dłuższego czasu tematem spornym między mną a
moją pewną dobrą koleżanką jest jej sposób sprawowania opieki nad dzieckiem
(2,5 roku). Otóż, jej synek spędza zdecydowaną większość czasu u swojej
babci, a jej mamy. A oto niektóre z powodów, dla których ona go zostawia:
1. jest chory, a ona się nim lepiej zajmie niż ja - ja uważam, że najlepiej
zaopiekuje się własnym dzieckiem mama
2. jutro mam dentystę - więc go do niej zawiozę dzień wcześniej, żeby nie
musieć go tak prowadzać w tą i spowrotem.
3. idę do pracy, więc po co mam zrywać dzieciaka rano i go prowadzić do
babci, skoro może zostać u babci na noc.
4. wyjeżdżamy na wakacje - więc mały zostaje z babcią
Itp, itd. I tym sposobem dzieciak więcej mieszka z babcią niż z nią (powinnam
napisać nimi, ale na jej męża nie ma co liczyć. Wiem, że ona go kocha, ale
mam wrażenie, że nieodpowiednio to okazuje. I nie wiem skąd u niej
przekonanie, że babcia zrobi to lepiej niż ona to sama.
Nie raz próbowałam ją przekonać, że dziecko przede wszystkim potrzebuje
matki. I nie powinno spędzać całych tygodni u swojej babci, nawet jeśli ona w
tym domu spędza też dużo czasu razem z nimi.
Dodam, że babcia mieszka od nich 10 minut spacerkiem - a to chyba istotne.
Ja wiem, że są różne modele wychowania, ale ja jakoś nie umiem się z tym
zgodzić.
A może to ja się czepiam?