nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mezatka

27.02.10, 20:40
Witam, Nie lubie pisac na tego typu stronach, ale juz nie moge sie
powstrzymac. Jestem mezatka od 8 lat. Nawet nie wiem jak to wszystko
ujac w kilku zdaniach. Mieszkamy od dwoch lat w Anglii, ale nie w
tym rzecz, ta sprawa trwa od dluzszego czasu. Mamy dwojke dzieci.
Jak poznalam mojego meza zupelnie inaczej wyobrazalam sobie moje
dorosle zycie, mialam miec dobra prace i byc szczesliwa mezatka.
Jednak zycie ulozylo sie zupelnie inaczej. Bardzo wczesnie urodzilam
syna, mialam 19 lat i to przekreslilo tak naprawde wszystko o czym
mazylam. Owszem dokonczylam studia ale to nic nie zmienilo. Dalej
sie ucze i robie kolejne kursy aby tylko polepszyc swoja sytuacje
zawodowa, lecz mijaja kolejne lata i dalej stoje w tym samym
miejscu, co mnie zupelnie pograza i dobija. Moj maz jest kucharzem
wychodzi wczesnie rano wraca pozno wieczorem. Wiem, ze on stara sie
zarobic jaknajwiecej aby nam zapewnic jak najlepsze warunki, ale
wolalabym zyc w biedzie i byc szczesliwa. Po wyjezdzie do Anglii
myslalam, ze sytuacja nasza sie zmieni, ze bedziemy mieli wiecej
czasu dla siebie, ze ja bede miala szanse na dostanie lepszej pracy.
Ale tak sie nie stalo, tylko starcilam kontakt z przyjaciolmi, a
tutaj nie mam nikogo. Problem w znalezieniu dobrej pracy polega tez
na tym, ze przez lata slyszalam o wszystkich moich bledach jakie
popelnialam, ze studia moje sa bez sensu, ze powinnam sie
przekwalifikowac, zrezygnowac ze swoich marzen, to wszystko
spowodowalo, ze przestalam w siebie wierzyc i nawet jesli znajde
ciekawe ogloszenie to mam tysiac powodow dlaczego nawet nie sprobuje
wyslac swojego cv. Jednym z powodow oczywiscie sa dzieci. Jest to
moze dla niektorych glupie, ale dla mnie to tragedia, z ktorej nie
moge sie podniesc. Do tego wszystkiego raz na jakis czas odkrywam,
ze ze moj maz lubi podniecac sie patrzac na jakies pornograiczne
gazety czy portale. Moze dla niektorych to normalne, dla mnie chyba
tez, ale ja po ciazach bardzo sie zmienilam i przez to czuje sie
kompletnie nieatrakcyjna, co jeszcze bardziej mnie w tych wszystkich
smutkach pogranza. Chcialabym to wszystko jakos zmienic, ale nie mam
nikogo kto moglby mnie wesprzec, uwierzyc we mnie i pomoc mi rowniez
w siebie uwierzyc. Podejrzewam, ze zaraz dostane lawine
krytykujacych komentarzy, tak na podtrzymanie na duchu. Z gory
bardzo prosze, darujcie sobie i tak juz fatalnie sie czuje.

    • s.p.7 Re: nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mez 27.02.10, 22:39
      przejdź na koniec tego tekstu

      Nie lubie pisac na tego typu stronach, ale juz nie moge sie
      > powstrzymac


      nie krępuj sie ulrzyj sobie :)

      Bardzo wczesnie urodzilam
      > syna, mialam 19 lat i to przekreslilo tak naprawde wszystko o czym
      > mazylam


      w tym momencie stwierdzam u ciebie chorobe pt. popapranie większe
      nic nigdy nei przekresla zadnyc hmarzen
      nie dosc tego powinan sie cieszyc ze urodzilas syna
      jesli nie robilas tego "swiadomie" to mozesztylko o siebie miec pretensje i dac
      mu tyle milosci ile potrafisz i odnajdywac sie w nowej roli

      mozna byc matkąi jednoczesnie miec pracę, roziwjac sie w wielu kierunkach, robic
      karierę, dbac o rodzinę.

      tylko trzeba chciec i umiec wiec nie gadaj glupot
      i nie zwalaj winy na cos co wynikalo tylk oz twojej woli chyab ze bylas
      glwałcona to udaj si ena policje

      Owszem dokonczylam studia ale to nic nie zmienilo
      a co mialo zmienic?
      myslisz ze jakis dyplomik nauczyc cie zycia, przedsiebiorczosci, inteligencji
      emocjonallnej, pracowitosci, zaradnosci, organizacji, mądroci?

      nie muszi miec tego papierka ale nawet jak byc ich 10 narobila to i tak nic ci
      to nei da

      Dalej
      > sie ucze i robie kolejne kursy aby tylko polepszyc swoja sytuacje
      > zawodowa, lecz mijaja kolejne lata i dalej stoje w tym samym
      > miejscu, co mnie zupelnie pograza i dobija


      tak jak napisalem ,minely jzu czasy w ktorych posiadanie dyplomku gwarantowalo
      jakąkolwiek przewagę na rynku pracy.
      Chyba ze to nauka na kierunkach techniczncyh
      to tylko informacja
      bardizje popracuj wiec nad soba zamaist marnowac kolejne lata na kursach i
      uczelniach

      wolalabym zyc w biedzie i byc szczesliwa.
      przetchiwla pisalas jak to ty jestes nieszcesliwa ze wzgled na brak kasy...
      zastanow sie

      przez lata slyszalam o wszystkich moich bledach jakie
      > popelnialam, ze studia moje sa bez sensu, ze powinnam sie
      > przekwalifikowac, zrezygnowac ze swoich marzen, to wszystko
      > spowodowalo, ze przestalam w siebie wierzyc i nawet jesli znajde
      > ciekawe ogloszenie to mam tysiac powodow dlaczego nawet nie sprobuje
      > wyslac swojego cv


      zwalasz tylko ine na innych, a nie widzisz i ch w sobie, to sie nei dziwie ze
      tak ludzie reaguja
      robisz cos robisz, potem z pretensjami ze ci nie wychodzi; to ludzie cie
      informują sluchaj dziewczyno to i tamto moze sie udac a to nie, rrob jak uwaszaz
      my przzedstawiamy swoja opinie zeby ci pomoc.

      No i patrz nie posluchalas ich to teraz masz swoje i w ryk ze nie wychodzi,
      do kogo ty chesz miec pretensje?
      Do nich?
      ze dokonczylas bezsensowny kierunek czy o to ze poniformwali cie ze ten kierunek
      jest bez sensu?

      piszesz o jakis marzeniach? kto ci ich broni spelniac?
      Wystarczy siwla woli, rozsadek, determiancja i bedzie sz miaals woje marzenia

      jesli twoim marzeniem bylo kopanie rorwow na ksiezycu i nawet jesli amsz 5
      dyplomow z wyroznieniem pod to to mozesz miec problem z realziacja marzenia

      nie win jednak tych co nie przed tym ostrzeagali


      Jednym z powodow oczywiscie sa dzieci. Jest to
      > moze dla niektorych glupie, ale dla mnie to tragedia,


      dla mnei to przerazajace a nie glupie bo po 1- mowilas ze 1 dziecko to zle, a
      teraz piszez o 2 dzieciach.
      O dzieci trzeba dbac i byc odpowiedzialnym wobec nich ty nie wygladasz na
      odpowiedzialna osobę

      tym bardziej szukasz winy we wszystkim na zawatrz a nie w sobie, i co to dzici
      zawinily i sa odpowiedzialne za pasmo twoih porazek/
      lecz sie kobieto i mowie calkiem powaznie


      no i doszedłem do konca i piszesz zebym nie krytykował cie
      noto na poczatku napisze zebyc tego nei czytała a wiec nei czytaj i czekaj na
      nastepne komentarze



      ale asam mogego zrobic:
      jestes wspaniala, taka pieknai intelignentna, wierze w ciebie, naprawde uda ci
      sie, nie stoi nic na przeszkodzie, tylko pruboj, moc jest w tobie, sila i
      pewnosc, widze cie widze wschodzace slonce i twje oblicze, piekne i
      nieskazitelne takie szlachetne, radzi sobei z kazdymproblemem, robi to co chce i
      smieje sie losoi w twarz o boginio
      chial bym na ciebie patrzec co dnia, tyle w tobei milosci, wiary, pewnosci
      niesamowite i zjawisjkowe

      cztaj 3 razy dziennei rano wieczorem i po poludniu
      • firstdziubas Re: nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mez 28.02.10, 10:57
        Dzieki za kilka dobrych slow :-)

        Po pierwsze tak jak mowilam tego wszystkiego nie da sie opisac w
        paru zdaniach i moze niektorzy rozumieja to opatrznie.
        Bardzo kocham mojego syna i rownie mocno moja corke, i nigdy na nic
        innego bym ich nie zamienila.
        Jednak nie naleze do osob ktorym wystarcza byc matka i zona,
        marzylam o dobrej pracy, nie o kasie, tylko o spelnieniu zawodowym,
        robic cos co kocham.
        Owszem mozna robic kariere i mec dzieci, ale powiem szczerze nie
        znam takich osob. Szukajac pracy, jeszcze w polsce slyszalam, ze nie
        moga mnie zatrudnic, bo mam dziecko co moze sie wiazac z yt malym
        zaangazowaniem, urlopem opiekunczym i takie tam.
        Nie oskarzam mojego meza o moje problemy, to nie jego wina, tylko
        chcialabym zeby mnie wspieral. Malzenstwo to partnerstwo i
        wspieranie sie nawzajem w trudnych chwilach. Druga osoba powinna dac
        badzca na przod, a nie wlasnie zniechecac i mowic ze jestes
        beznadziejna.
        Ja pracuje i to co robie, staram sie robic na 100%, jaknajlepiej
        potrafie.
        I nie chce, zeby mi kos powtarzal ze jestem wspaniala, bo tak nie
        jest. Kiedys mialam zapal, energie, ale po latach sluchania tego co
        robie zle i tylko tego, kazda moja praca byla beznadziejna dla
        niego, to wszystko spowodowalo, ze przestalam wierzyc w swoje
        zdolnosci.
        • s.p.7 Re: nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mez 28.02.10, 11:02
          jak ci nie odpowida to wymien go, moze rzeczywiscie ma destrukcyjny wplyw na ciebie

    • klosowski333 Re: nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mez 28.02.10, 07:00
      Wydaje sie, ze weszlas na to forum szukajac slow otuchy i pocieszenia. Sęk w
      tym, ze nie taka jest rola forow dyskusyjnych. Choc napisalas obszerny post, to
      jednak dosc ogolnikowy. Wiem, ze Twoj maz jest kucharzem, lubi pornosy, Ty
      skonczylas studia, robisz kolejne kursy, znajdujesz sie w ponurej Anglii, nie
      masz wokol przyjaciol, czujesz sie samotna, zagubiona i sfrustrowana. No i
      chcialabys swoje zycie diametralnie zmienic.

      Szanse na to masz znikome. Juz masz postawe defensywna, czekasz az zdarzy sie
      cos co sie nie zdarzy, szukasz inspiracji, sama zas czujesz sie wyjalowiona.
      Potrzebujesz dobrych rad, ale nie masz wokol siebie ludzi. W koncu wchodzisz na
      forum netowe, ale tutaj przyjaciol nie znajdziesz.

      Rozumiem, ze jest Ci ciezko, ale nie znajac Cie nie rozumiem dlaczego. Poczucie
      bezsilnosci, rozczarowanie swoim zyciem to zjawisko niestety powszechne. Cud,
      szczescie, przypadek wydobywaja ludzi z takiego bagna, ale na jakiej podstawie
      masz wierzyc w cud? Zostaje jeszcze czas - zestarzejesz sie, wyciszysz,
      zdystansujesz. A potem umrzesz...

      Mozesz cos zrobic, ale czy zrobisz? Nie masz w sobie energii do walki. Nie
      czujesz sie silna. Zaczynasz miec kompleksy, poczucie niskiej wartosci. Jestes
      krytykowana za wybor studiow, skupiasz sie na kwestiach materialnych, szczescia
      szukasz w bogactwie, dostatku, wysokiej pozycji spolecznej. Chcesz byc piekna,
      ale zaniedbalas urode. Urodzilas dwojke maluchow i zostalas kura domowa.
      Roztylas sie. Na silownie nie chodzisz trzy razy w tygodniu, nie cwiczysz w
      domu, nie boksujesz, nie biegasz, nie plywasz, nie jezdzisz na rowerze, a
      przynajmniej zadnej z tych rzeczy nie robisz regularnie, systematycznie,
      sumiennie, co najwyzej od swieta.

      Masz taki sposob myslenia, taka smutna metnalnosc, ze wydaje Ci sie, ze robienie
      kursow na potege przywroci Ci wiare we wlasne zycie. Ale nie napisalas slowa o
      swoich zainteresowaniach, pasjach, o swoim hobby, moze one z tematami tych
      kursow nie maja nic wspolnego, a moze co gorsza zadnych glebszych pasji czy
      zainteresowan nie masz.

      Jakie ksiazki czytasz, czy lubisz Dostojewskiego, co sadzisz o strukturalnym
      rozlozeniu komorek na atomy, czemu Kowalczyk wygrala zloto w biegu na 30km
      technika klasyczna, jak ocenisz ostatni sezon w wykonaniu Ashleya Cole'a, co
      czulas gdy ogladalas ostatni film w rezyserii Almodovara, kiedy ostatni raz
      bylas w teatrze czy na koncercie rockowym i dlaczego nie sluchasz juz dwoch plyt
      Liquid Tension Experiment. To sa pytania zasadnicze, a nie jakies kursy, wiecej
      kasy, czy niepotrzebny nikomu fakultet.

      Zanim ktos w Ciebie uwierzy Ty musisz udowodnic, ze nie jestes szara myszka,
      dziewczyna jakich miliardy a nawet tysiace. Musisz udowodnic, ze cos
      interesujacego w Tobie drzemie, ze jestes wyjatkowa w byciu sama soba, ze nie
      dalas sie wprzegnac w kierat pospolitego, nudnego zycia polegajacego. Dlatego
      bardziej od Twojego nieudanego fakultetu interesuje mnie Twoja dusza
      rock&rollowa, o ile ja masz, iskra, szalenstwo w oczach na widok deski
      surfingowej, chcialbym wiedziec, ze sikasz pod siebie na wiesc o najnowszym
      filmie Lukasa Moodyssona. Pokaz, ze jestes czlowiekiem, a nie zaprogramowanym
      tworem kobietopodobnym, ktory zostal stworzony do przezycia swojego nijakiego
      zycia w nijakosci, szarosci w rytmie prymitywnego disco. Jezeli nie chcesz miec
      nijakiego zycia, sama nie mozesz byc nijaka, byle jaka, pusta, banalna.

      Tak wiec sprawa jest prosta - chcesz byc piekna i odzyskac swoja dawna wage i
      zblizyc sie do dawnej figury musisz zapie...c z ciezarkami, duuuuuzo biegac,
      wioslowac, szalec na calego az do nieprzytomnosci. Chcesz miec bardziej
      poukladane w glowie, szukasz inspiracji, czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj,
      byle nie glupie kobiece romansidla i nie kolorowe pisemka dla kobiet. Zmus sie
      nie tylko do dzialania w sensie fizycznym, ale i do wysilku intelektualnego.

      Oczywiscie nie znam Cie, wiec moje "rady" mozna chyba o kant dupy potłuc.
      Niemniej Twoj post jest tak szalenie pospolity, szary, tak jak Twoje zycie, ze
      naszlo mnie przypuszczenie, ze Tobie po prostu potrzeba kolorow....

      • leda16 Re: nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mez 28.02.10, 11:46
        klosowski333 napisał:
        nie napisalas slowa o
        > swoich zainteresowaniach, pasjach, o swoim hobby, moze one z tematami tych
        > kursow nie maja nic wspolnego, a moze co gorsza zadnych glebszych pasji czy
        > zainteresowan nie masz.


        Dziewoja nawet nie napisała jakie studia skończyła i skoro nie pisze o nich z zaangażowaniem, pasją i dumą, to obawiam się, że jednak żadne. Nawet przez 5 lat studiów przeciętnie inteligentny młody człowiek jest w stanie biegle opanować język angielski, cóż dopiero gdy uczył się go dłużej i już 2 lata siedzi w Anglii. Mariaż magistra z kucharzem również rokuje jak najgorzej dla przyszłości takiego związku, ale kucharz zarabia co najmniej 3 tys. funtów, natomiast Poleczkę do dzieci można znaleźć w Anglii za 300 funciaków i samemu iść do pracy. Mój syn na 4 roku studiów bez trudu znalazł w Londynie pracę w swoim zawodzie, po ukończeniu został kierownikiem sekcji informatycznej w londyńskim banku. Więc jednak można!

        >
        > Jakie ksiazki czytasz, czy lubisz Dostojewskiego, co sadzisz o strukturalnym
        > rozlozeniu komorek na atomy, czemu Kowalczyk wygrala zloto w biegu na 30km
        > technika klasyczna, jak ocenisz ostatni sezon w wykonaniu Ashleya Cole'a, co
        > czulas gdy ogladalas ostatni film w rezyserii Almodovara, kiedy ostatni raz
        > bylas w teatrze czy na koncercie rockowym i dlaczego nie sluchasz juz dwoch ply
        > t
        > Liquid Tension Experiment. To sa pytania zasadnicze,


        W Anglii żaden pracodawca o takie pierduły nie pyta. Liczy się dyplom, kursy i korzyści jakie ma z pracownika!


        > Zanim ktos w Ciebie uwierzy Ty musisz udowodnic, ze nie jestes szara myszka,
        > dziewczyna jakich miliardy a nawet tysiace. Musisz udowodnic, ze cos
        > interesujacego w Tobie drzemie,


        Nie kotuś, po Londynie przewijają się codziennie tysiące szarych myszy, z których każda MA PRACĘ zgodną ze swoimi kwalifikacjami a nie ze względu na swoją he, he, wyjątkową osobowość. To są pierduły, które były modne w Polsce w latach 90-tych. Gdyby na tych zasadach odbywała się za granicą rekrutacja do pracy, koncerny by padły :))). W USA syn wszedł do banku z ulicy a kierownik malutkiej, 3 osobowej komórki (po starannym sprawdzeniu dokumentów) powiedział - siadaj do komputera i pokaż co umiesz. Osobowość syna obchodziła go tyle, co zeszłoroczny śnieg. Widać Ty i ta dziewoja mentalnie tkwicie jeszcze w polskich latach 90-tych. Mojego pracodawcę - spółkę cywilną też obchodzi wyłącznie to, ile dla nich zarobię i za to mi płacą. Zostałam tam zatrudniona bo spodobało się prezesowi jedno moje zdanie: "nie mam zwyczaju pracować dla idei, tylko dla pieniędzy"


        Pokaz, ze jestes czlowiekiem,


        Nie Kłossowski, teraz jest modne pokazać jaki zysk będzie miał z Ciebie pracodawca.
        • to.niemozliwe Re: nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mez 28.02.10, 12:32
          Istota problemu, to fakt, że zawód męża i to, że cały dzień pracuje,
          sprawia, że jak wraca do domu, to nie ma czasu i ochoty na normalne
          życie rodzinne. Ona nie ma czasu na rozwijanie się.
          Wydaje mi się, że młode rodziny w których godziny pracy i charakter
          pracy znacznie się rozmijają mają szalone trudności z rozwojem życia
          rodzinnego i utrzymaniem jego przyzwoitego poziomu.
          :)
    • anbale Re: nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mez 28.02.10, 10:25
      Mam wrażenie, że ta beznadziejna pustka jest przede wszystkim w Tobie. Ty sama
      dla siebie jesteś kimś nieciekawym, kompletnie niezajmującym.
      Niby coś tam robisz, ale też nic z tego nie wynika, nie porusza to w Tobie
      żadnej struny, nie wciąga.
      Jak widać sytuacja zewnętrzna również nie dostarcza Ci żadnych stymulujących
      bodźców, frustruje Cię tylko coraz bardziej i wpędza w depresje. Musisz zająć
      się swoją duszą, poszukać siły w sobie i zacząć być kimś wartościowym i ciekawym
      sama dla siebie, bo chyba inaczej nie wyjdziesz z tego stanu
    • yja Re: nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mez 28.02.10, 10:57
      Twoje problemy wynikają z braku akceptacji i wiary w siebie.Masz za słabą
      psychiką w stosunku do oczekiwań wobec siebie.
    • polska_potega_swiatowa specyfika emigracji nie jest siedzienie w kafejce 28.02.10, 11:32
      firstdziubas napisała:

      > Po wyjezdzie do Anglii myslalam, ze sytuacja nasza sie zmieni, ze
      > bedziemy mieli wiecej czasu dla siebie. Moj maz jest kucharzem
      > wychodzi wczesnie rano wraca pozno wieczorem.


      Ok, mowilas ze potrzebujesz wsparcia a nie krytyki. Ale chyba
      przyznasz ze zdawalas sobie sprawe jak wyglada emigracja zarkowa?
      Taka jest specyfika emigracji zarobkowej; praca i pogon szczurow.
      Chyba nie myslalas ze w Angli czekaja na klase wyzsza, z Polski...

      Poza tym praca kucharza??? Przeciez uslugi kucharza, zwlaszcza w
      dobrych restauracjach, sa najczesciej potrzebne, w weekendy,
      wieczory oraz swieta. Trzeba najpierw pomyslec w co siebie pakujecie.
      • to.niemozliwe Re: specyfika emigracji nie jest siedzienie w kaf 28.02.10, 12:40
        > Trzeba najpierw pomyslec w co siebie pakujecie.

        Ale ona nie pyta co miała robić kiedyś, tylko co ma zrobić teraz :).
        Ja bym proponował przebudować model funkcjonowania rodziny,
        świadomie w oparciu o:
        - poszukanie przez niego pracy w normalniejszych godzinach
        - aktywizację zawodową żony
        - celebrowaniu zycia rodzinnego, bycia razem
        - świadome poświecenie się razem wychowywaniu dzieci w większym
        stopniu.

        Prawdopodobnie ona nie pracuje, albo dorywczo, a on pracuje więcej,
        zeby zapewnić srodki na utrzymanie. Na dłuższą metę to jest
        scenariusz na rozwód. Trzeba postarać się żyć tak, jak inni w tym
        środkowisku, w którym są: oboje pracują, dzieci w szkole/przedszkolu.
        Po godzinach pracy - czas na relacje rodzinne.
        Da się, trzeba tylko rozumnie i konsekwentnie się do tego zabrać, to
        nie są żadne mecyje :).
    • witch.l Sprawa widzenia rzeczy.... 28.02.10, 13:03
      Dużo młodych panien, gdy wychodzi zamąż ma ogromne oczekiwania. Ale
      samo małżeństwo to syntetyczny twór, potrzebny o tyle, aby wspólnie
      wychować dzieci, bezpiecznie się zestarzeć. Wielkiego 'acha' w
      małżeństwie nie ma.

      Może nie skupiaj się na tym co negatywne, ale skoncentruj na tym co
      w tym nowym kraju jest pozytywne.Co dobrego daje ci ten kraj, co
      dobrego dała Polska i staraj się to połączyć to w jedną całosć.

      To rozbicie na to co było i co jest może jest przyczyną twojego
      smutku?
      Życie sprawiło,że w takich warunkach dorastasz w przyśpieszony
      sposób. Co znaczy, że dla własnego dobra powinna była stać się
      bardzo realistyczna. I myśleć wieloma płaszczyznami.

      Twój mąż jest jaki jest, pracuje w ciezkim zawodzie, ja nie dałabym
      rady.
      Jednak może w twoim mieście są inne osoby z kraju, w twoim wieku? W
      podobnej sytuacji? Moze szukaj z nimi kontaktu?

      Ja też mieszkam od lat zagranicą i przyznam się, że nie kontaktuje z
      rodakami. Są zawistni i zazdrośni, straszne plotkują, ganiają za
      pieniędzmi itp. Szybko zorientowałam się, ze to nie mój świat.Choć z
      biegiem lat, czas wyłuskał paru dobrych przyjaciół. Poza tym lubię
      ciekawych inteligentnych ludzi, a tacy przeciez nie muszą być
      jedynie z kraju.Znam wielu fantastycznych obcokrajowców.

      Nie wiem jaki jest twój zawód, ale wiem, że w każdym jednym można
      sobie poradzić. Moze z biegiem czasu jeżeli się zagłębisz w temacie
      to możesz otworzyć własną firmę? W waszych stronach macie łatwiej o
      wszelkiej masci bolagi, poza tym kraj anglojęzyczny nie ma granic.


      Pomyśl sama, radzę nie myśleć negatywnie, a raczej pozytywnie. Nie
      wszystko musimy umieć od razu, musimy się uczyć, czasami uczymy się
      przez całe nasze życie.


      Ja ci życzę powodzenia i głowa do góry!:)))


      • firstdziubas Re: Sprawa widzenia rzeczy.... 28.02.10, 14:14
        Dziekuje wytskim tym, ktorzy podeszli do tego powaznie.
        Dla wyjesnienia mojego zawodu, licencjat konczylam z komunikacji
        spolecznej gdyz glowna moja pasja jest reklama, jednak po kilku
        latach zrozumialam, ze nie chce pracowac w malej agencji, ktora robi
        szyldy i ulotki, a na prace w duzej korporacji mam znikome szanse.
        Magistra zrobilam z zarzadzania miedzynarodowego i specjalizue sie w
        zarzadzaniu zasobami ludzkimi, jednak nie ma zadnej praktyki po za
        roczna praca jako menadzer w restauracji.
        Druga moja pasja jest fotografia, uwielbiam robic zdjecia, chociaz
        jestem amatorem. Chcialabym robic to bardziej profesjonalnie,
        dlatego chce zrobic kurs w tym kierunku, moze uda mi sie to jakos
        polaczyc ze soba.
        Owszem zdecydowanie mi brak wiary w siebie, a brak drugie osoby przy
        mnie jest frustrujacy.
        Tak jak niektorzy powiedzieli nie jestem nikim wyjatkowym, pasjonuje
        sie przyziemnymi sprawami, a czesto moje zainteresowania sa odmienne
        od zainteresowan mojego meza. Zaczynajac od rodzaju muzyki, filmow,
        ksiazek i teatru. Uwielbiam miuzikale, jakich w londynie pelno, ale
        nawet nie mam z kim je ogladnac, bo moj maz za nimi nie przepada.
        I jeszcze dla wyjasnienia, nie czuje sie atrakcyjna, ale to nie
        znaczy, ze sie roztylam i przestalam dbac o siebie. Chodze dwa razy
        w tygodniu na silownie i basen, dwa razy w tygodniu biegam, nie
        cwicze w domu bo nie lubie. Nie ubieram sie w worki i dresy i zawsze
        staram sie wygladac schludnie i atrakcyjnie. Ale to nie znaczy, ze
        to daje mi poczucie, ze jestem atrakcyjna, czuje sie brzydka i
        niepotrzebna.
        • 1usmiechnieta Re: Sprawa widzenia rzeczy.... 28.02.10, 14:29
          firstdziubas napisała:

          czuje sie brzydka i
          > niepotrzebna.

          O matko i corko.
          Myslalam, ze to juz minelo. Co drugi watek - podobna tematyka.
          'mam obnizone poczucie wartosci' 'czuje sie brzydka i niepotrzebna'

          Czyzby osoby wyksztalcone rzeczywiscie...???
          Trole?
        • s.p.7 Re: Sprawa widzenia rzeczy.... 28.02.10, 15:05
          posłuchaj sama siebie;
          jestes specem od reklamy, to sa twoje marzenia, twoj fach i po to studiowalas
          zeby to robic mimo ze inni mowili ci ze to bedzie trudne

          mimo ze mialsprace w swojej branzy ty chiala bys pracowc wyzej ...

          w wielkiej korporacji... projektowac reklamy,
          to eni jest latwa praca poniewaz konkurencja jest ogromna a sukcesy odnosza
          jedynie lduzie wybitnie kreatywni i uzdolnieni artystycznie oraz tacy ktorzy
          mają jzu jakiesdokonania w tek kwestiii

          popatrz co zrobials zeby to osiagnac?
          jestes z dziemi masz czas by uczyc sie, rozwijac,
          ile reklam w zyciu stworzylas zaprojektowalas poza pracą? ile projektow
          wykonalas, czym mogla bys sie pochwalic potencjalnemu pracoawcy?

          zastanwaials sie kiedys nad tym?

          to przypomina troche studiowanie zarzadzania i marketingu,
          wiekszasc z tych studencikow myslala zewystarczy ze dostana dyplom i będa
          menedzerami waznych przedsiebiorstw, czy prezesami, kierownikami swiatowych
          korporacji

          mimo ze nie maja zadnych predyspozycji psychiczncyh i mentalnych oraz nie roba
          nic w tym kierunku by meic wystarcajace umiejetnosci by zarzadzac małą kwiaciarnią

          siedzisz i masz pretensje do dcalego swiata ow szysto wokol?

          zycie to nei bajka,
          trzbea meic jakeis kompetencje, za cos sieodpowiada.
          nikt za ciebei zyc nei bedzie.

          luzb znajdz sobei takeigo mezczyne ktory d ci to czego chcesz.
          takie trudne to jest?

          mowisz o tym czego ci brak jaks ie czujesz.

          napisz co zroblas w ostatnich 5 latach by tą sytuacje zmienic i polepszyc/
        • to.niemozliwe Re: Sprawa widzenia rzeczy.... 28.02.10, 15:57
          Z tego, co piszesz to jestes dosc dobrze wykształcona.
          Czyli chyba chodzi o powolne oddalanie sie od siebie z mężem?
          I o różnice w poziomie aspiracji zyciowych?
          • witch.l Kucharz to cudowny zawod:=) 28.02.10, 16:06
            Nie kazdy potrafi dobrze gotowac. Do tego trzeba miec i
            zainteresowanie i zdolnosci, talent, a do tego niesamowita sile
            fizyczna.
            Bedzie facet mial ambicje to np. otworzy restauracje za kilka lat,
            albo zacznie ksiazki kulinarne pisac....a ja chetnie je przetlumacze
            i wydam:=)))
        • witch.l Media sa ogromne... 28.02.10, 16:02
          I zalezy jaki dzial interesuje cie w Mediach, czy reklama, czy
          ilustracje, czy filmy reklamowe i 1000 innych spraw.
          Fotografia to fajna sprawa. Ale to zalezy co cie w tej branzy
          pociaga, czy sama organizacja, marketing, czy produkcja.

          sa mozliwsci zrobiena testow, na uzdolnienia i na 'sile swoich mocy'
          w danej branzy, warto z tych testow skorzystac, bo one b. dobrze
          pokazuja do czego najlepiej czlowiek sie nadaje. Korzysc z takich
          testow bywa ogromna, bo osoba nie traci czasu na to czym chciala by
          sie zajmowac, a moze sie nie nadaje, a zdolnosci leza w zupelnie
          innym miejscu. Pozniej idac dalej latwej jest znlezc prace, bo to
          jak ze sprzedaza produktu...trzeba w ten produkt mocno wierzyc.

          Wierzysz w siebie i to co robisz, to nie bedziesz miala zadnych
          problemow ze znalezieniem pracy, gdziekolwiek bys nie byla:=)

          Powodzenia!

          PS. Na temat tych testow pogadaj w osrodku szkolenia, czy w
          jakimkolwiek biurze pracy.
    • elissa2 Re: nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mez 28.02.10, 15:30
      Skoro pomimo tego, że jako 19-tolatka urodziłaś dziecko, zrobiłaś licencjat a
      następnie magisterkę (może nawet już jako matka dwojga małych dzieci) to w sumie
      idziesz przez życie jak burza. Dasz radę!
      :)
      • firstdziubas Re: nawt nie wiem jak to zatytulowac, samotna mez 28.02.10, 16:53
        Studia oprocz wiedzy, nie daly mi praktyki. I fakt jesli chodzi o
        reklame, to juz poprostu moja pasja, lubie je ogladac.
        Nigdy nie zalezalo mi, zebym od razu byla na wysokim stanowisku, ale
        chcialam sie czegos nauczyc, miec taka mozliwosc pracujac na niskim
        stanowisku, by podgladac jak robia to inni, by moc sie rozwijac.
        Jesli chodzi o zarzadzanie zasobami ludzkimi moja wiedza jest
        znacznie wieksza i jest to temat, ktory mnie fascynuje.
Pełna wersja