zazdrość

04.03.10, 15:49
witam, też o zazdrości, ale w inny deseń. mianowicie zawsze bylem i
jestem zazdrosny o moje partnerki, o ich przeszlość, o to, że z kim
innym spędzają czas itp. nawet jesli wiem, że nie ma podstaw dotego,
żeby być zazdrosnym, jest to silniejsze ode mnie. swoje odczucie
oceniam na zbyt duże w gorszą stronę. wiadomo każdy jest zazdrosny
ale w normie, nie męcząc się. ja się męczę i ciężko mi. kazde jej
wspomnienie na temat poprzednich mezczyzn wywołuje u mnie skurcze w
żołądku. czy tak sie dzieje, bo sam zdradzam? czy to jest
odziedziczone czy nabyte, takie podejście? czy to wynika z jakichś
kompleksów moich? dodam, że na innych dziedzinach życia raczej
zazdrosny nie jestem, a jeśli już, to potrafię sobie z tym uczucem
poradzić.
pozdrawiam
    • to.niemozliwe Re: zazdrość 04.03.10, 16:05
      Wydaje mi sie, że tłem zazdrości o partnera są głębokie lęki
      separacyjne z wczesnego dzieciństwa. Ten mechanizm, że oto - mimo
      całkowitego oddania się komuś doznajemy lęku, że wszystko to
      zostanie zaprzepaszczone, bo ktoś tego nie doceni. Czyli strata bez
      naszego udziału, mimo najlepszych starań - taka sytuacja, jaką
      dziecko odczuwa, że traci uczucie matki, chociaż nic złego nie
      zrobiło, a jest za małe, żeby zrozumieć, ze nie przyczyniło sie do
      tego w żaden sposób (bo np. matka musi opiekowac się młodszym,
      chorym rodzeństwem).
      > czy tak sie dzieje, bo sam zdradzam?
      Nie sądzę. Osoba zdradzająca zwykle robi to kierując się własną
      przyjemnością (potrzebami) i wątpliwe jest by na tym tle nieufała
      partnerowi. Raczej postrzega partnera jako ułomnego w zakresie,
      który jest z jej punktu widzenia niewystarczający (popęd,
      bezpieczeństwo emocjonalne). Czyli jakby gorszego, mniej kumatego...
      Chyba, że jest uzależniona, np. seksoholik.
      • zazdrosnyfacet Re: zazdrość 04.03.10, 16:35
        jak z tym walczyć, jest jakiś sposób?


        > Nie sądzę. Osoba zdradzająca zwykle robi to kierując się własną
        > przyjemnością (potrzebami) i wątpliwe jest by na tym tle nieufała
        > partnerowi.
        jestem zazdrosny o to , ze ktoś inny moze być dla niej ważny,
        ważniejszy ode mnie
        • anbale Re: zazdrość 04.03.10, 18:42
          A może to jest tak, że na dobrą sprawę nie ufasz sam sobie, bo sam jesteś
          "zdradliwy" i ten brak zaufania przenosisz na innych, nie wierzysz, że mozna tak
          po prostu być wiernym i godnym zaufania?
          Tak mi przyszło do głowy, bo lata temu byłam związana z chłopakiem, który był
          chorobliwie zaborczy i zazdrosny- po czym się okazało, że sam miał wiele skoków
          w bok na sumieniu; więc każde oddalenie partnerki intepretował jako "puszczanie
          się". Po prostu inna opcja nie mieściła mu się w głowie...
          • zazdrosnyfacet Re: zazdrość 05.03.10, 08:48
            anbale napisała:

            > A może to jest tak, że na dobrą sprawę nie ufasz sam sobie, bo sam
            jesteś
            > "zdradliwy" i ten brak zaufania przenosisz na innych, nie
            wierzysz, że mozna ta
            > k
            > po prostu być wiernym i godnym zaufania?
            > Tak mi przyszło do głowy, bo lata temu byłam związana z
            chłopakiem, który był
            > chorobliwie zaborczy i zazdrosny- po czym się okazało, że sam miał
            wiele skoków
            > w bok na sumieniu; więc każde oddalenie partnerki intepretował
            jako "puszczanie
            > się". Po prostu inna opcja nie mieściła mu się w głowie...
            ja nie mam wiele skokow w bok, ale mam. miesci mi sie w glowie to ze
            ona mnie nie zdradza, nie o to chodzi. rozsądkowo wiem, że ona jest
            mi wierna, ale to uczucie mojej bezradności mnie przerasta, kręcę
            sobie filmy w głowie, że może jednak kiedyś mnie zdradzi. fakty są
            na moją korzyść - wszystko w porządku - ale w mojej głowie jestem
            zaborczy o jej czas z innymi ludźmi, boję się , ze nie jestem dla
            niej najważniejszy. podejrzewam ,że ma to związek ze świadomością,
            że w związku nigdy nie jest tak, że oboje się tak samo mocno kochają
            i pragną, zawsze jest ta jedna osoba, która jest bardziej
            zangażowana. nie wiem czy to ma związek.
    • witch.l Sam zdradzasz... 04.03.10, 19:00
      wiesz,ze to zle.
      Podejrzewasz, ze inni robia tak samo.
      Mozliwe, ze podobne przyciaga podobne.
      Zastanow sie co jest powodem, ze sam zdradzasz.
      Zacznij od siebie. Dlaczego to robisz?
      Napewno jak glebiej sie zastanowisz to grunt lezy w leku,
      frustracjach i agresji.
      lecz skad te frustracje i 'agresja zamrozona'?
      Kogo w ten sposob karzesz?
      • zazdrosnyfacet Re: Sam zdradzasz... 05.03.10, 08:56
        > Napewno jak glebiej sie zastanowisz to grunt lezy w leku,
        > frustracjach i agresji.
        > lecz skad te frustracje i 'agresja zamrozona'?
        > Kogo w ten sposob karzesz?
        to na pewno, ale głównie chodzi mi o to jak walczyć ze swoją
        zaborczością na tle partnerskim. w innych relacjach (rodzeństwo,
        rodzice, znajomi, w pracy) nie mam takich problemów, a jeśli nawet,
        to daję radę bez problemu. natomiast w relacji partnerka, kobieta
        nie mogę sobie z moimi halunami poradzić.
    • yja Re: zazdrość 04.03.10, 20:52
      A ja myślę,że to normalne.Jeden coś odczuwa mniej,drugi bardziej,a trzeci
      wcale.Im dłużej będziesz z partnerką tym uczucie zazdrości będzie słabsze.
      • zazdrosnyfacet Re: zazdrość 05.03.10, 08:59


        > A ja myślę,że to normalne.Jeden coś odczuwa mniej,drugi bardziej,a
        trzeci
        > wcale.Im dłużej będziesz z partnerką tym uczucie zazdrości będzie
        słabsze.
        no ja wolałbym być zazdrosny normalnie, bez kłucia w żołądku o byle
        pierdoły. ta przypadłość mnie niszczy. tłumię ją w sobie, nie
        zachowuję się jak maniak, ktory zamyka dziewczyne i nie pozwala jej
        na żadne kontakty ze światem zewnętrznym, na szczęście do tego nie
        doszedłem i nie mam zamiaru.
        • babushka Re: zazdrość 05.03.10, 09:09
          zazdrosnyfacet napisał:


          > no ja wolałbym być zazdrosny normalnie, bez kłucia w żołądku o byle
          > pierdoły. ta przypadłość mnie niszczy. tłumię ją w sobie, nie
          > zachowuję się jak maniak, ktory zamyka dziewczyne i nie pozwala jej
          > na żadne kontakty ze światem zewnętrznym, na szczęście do tego nie
          > doszedłem i nie mam zamiaru.

          Założę się też, że ona nie domyśla się nawet tego, o czym piszesz i pewnie czuje
          się "olewana"... Niegłupie byłoby podzielić się swoimi obsesyjnymi lękami
          wlaśnie z nią, jeśli to partnerska relacja, w próbie rozwiązania problemu
          powinny wziąć udział obie zainteresowane strony.
          • kaa.lka Re: zazdrość 05.03.10, 14:22
            hej Ryy:)
            wydaje sie wielce prawdopodobnym, to o czym pisalas, ze dziewczyna nie
            orientuje sie,w dreczacych umysl, emocjach zazdrosnicka.
            choc nie zakladalabym sie,,, to mam przekonanie, ze rzeczony nie przyjazni sie
            ze swoja kobieta. z nieznanych nam przyczyn uznajac, ze milosc wyklucza przyjazn..
            czy tak,szanowny facecie?:)


            • babushka Re: zazdrość 05.03.10, 14:44
              Hej Kaa:)
              ... a gdzie tu miłość do partnerki? Miłość do siebie - tylko i wyłącznie, dość
              nieszczęśliwa zresztą, bo brak tu kompletnie wiary. Zeby uwierzyć komuś, trzeba
              jednak najpierw wierzyć sobie i chyba też zarazem w siebie.

              • zazdrosnyfacet Re: zazdrość 05.03.10, 15:42



                > ... a gdzie tu miłość do partnerki? Miłość do siebie - tylko i
                wyłącznie, dość
                > nieszczęśliwa zresztą, bo brak tu kompletnie wiary. Zeby uwierzyć
                komuś, trzeba
                > jednak najpierw wierzyć sobie i chyba też zarazem w siebie.
                nie twierdzę że jestem egoistą, choć w innych dziedzinach życia
                potrafię być altruistą, ale w związkach to takie łatwe nie jest.czy
                kocham siebie? nie wiem, jestem nieśmiały , malomówny, mam
                kompleksy, zaniżone poczucie wartosci i niską samoocenę. to pewnie
                jakoś się ze sobą wiąże ale nie wiem jak i nie wiem od czego zacząć
                u siebie, żeby coklwiek zmienić
                • babushka Re: zazdrość 05.03.10, 16:32
                  zazdrosnyfacet napisał:


                  > nie twierdzę że jestem egoistą, choć w innych dziedzinach życia
                  > potrafię być altruistą, ale w związkach to takie łatwe nie jest.czy
                  > kocham siebie? nie wiem, jestem nieśmiały , malomówny, mam
                  > kompleksy, zaniżone poczucie wartosci i niską samoocenę. to pewnie
                  > jakoś się ze sobą wiąże ale nie wiem jak i nie wiem od czego zacząć
                  > u siebie, żeby coklwiek zmienić

                  Widzisz i czujesz swój problem, więc jakby pierwszy krok ku "zaczęciu" zrobiłeś.
                  Rozsupłać węzeł własnych uczuć nie jest łatwo i chyba najlepiej byłoby zgłosić
                  się, jeśli uznasz za stosowne - po pomoc dobrego specjalisty, żeby sobie pomóc,
                  nie zaszkodzić. Zaś wysiłek nad tym, by urealnić własną samoocenę i dojść do
                  samoakceptacji i tak zależy od Twojej determinacji i wytrwałości. Lepiej tworzyć
                  się niż wyniszczać.

                  Powodzenia
              • kalllka Re: zazdrość 05.03.10, 15:56
                no dobrze Ryy,
                ale wlasnie tak opisuje to facet lecz nie umie zrozumiec zazdrosnik.
                pyta sie przeciez caly czas o: jak! walczyc(?)ze soba- nademocjonalnym i tylko w tym jednym wycyzelowanym punkcie. nie zwaza na calosc interakcji.. pragnie tylko:
                wyraznego wyroznienia -waznienia-jego osoby..:)


                zatem,
                pewnie racja,ze brak mu wiary-uczucia. ale po co tlumaczyc komus, przy braku (tejze /tegoz) swiadomosci- potrzebe logicznego ich:) wyrazania?

                • zazdrosnyfacet Re: zazdrość 05.03.10, 17:21
                  > pyta sie przeciez caly czas o: jak! walczyc(?)ze soba-
                  nademocjonalnym i tylko
                  > w tym jednym wycyzelowanym punkcie. nie zwaza na calosc
                  interakcji..
                  możesz wytłumaczyć co to "całość interakcji"?



                  > pewnie racja,ze brak mu wiary-uczucia. ale po co tlumaczyc komus,
                  przy braku (t
                  > ejze /tegoz) swiadomosci- potrzebe logicznego ich:) wyrazania?
                  po co? żeby chociaż wytłumaczyć co mogę polepszyć
                  • kalllka Re: zazdrość 05.03.10, 17:44
                    interakcja-wzajemne oddzialywanie.
                    to jak w Twojej odpowiedzi do mnie.
                    <trzeba by zapytac przyjaciela>
                    no to,
                    zapytaj sie swojej dziewczyny czy czuje, ze sie z nia przyjaznisz.

                    wot i abarot:)

                    zeby wytlumaczyc czy cos mozesz polepszyc sobie, to powinienes miec najpierw swiadomosc rzeczy waznych. dla innych
                    to sie nazywa wziecie odpowiedzialnosci:)

            • zazdrosnyfacet Re: zazdrość 05.03.10, 15:36
              > choc nie zakladalabym sie,,, to mam przekonanie, ze rzeczony nie
              przyjazni sie
              > ze swoja kobieta. z nieznanych nam przyczyn uznajac, ze milosc
              wyklucza przyj
              > azn..
              > czy tak,szanowny facecie?:)
              seks wyklucza przyjaźń, jeśli jednak masz na myśli szczere rozmowy,
              to owszem,jest szczera rozmowa, tylko ona nie wie jak mi pomóc.
              • kalllka Re: zazdrość 05.03.10, 16:22
                seks wyklucza przyjazn-zdanie falszywe.
                milosc wyklucza przyjazn-zdanie falszywe.
                w kazdej zyciowej sytuacji.
                to,ze alogicznie uznajesz je za prawdziwe skutkuje Twoja sytuacja.

                ps
                nie pytalam sie ani o Twoje poglady ani tez pozycie.
                pytalam o umiejetnosc przjaznienia sie.
                na pewno zas nie,
                o Twoje zabawne przekonanie ze (takze) pomoc Twoja kobieta winna.
                heh,pomoc ofiarowuje ofiara zazdrosci. milosci wlasnej





                ---
                jakaz lekcja zwazyc ego
                gdy przy ja, ciele tylko
                a nie cielec swego
                • zazdrosnyfacet Re: zazdrość 05.03.10, 17:23


                  > seks wyklucza przyjazn-zdanie falszywe.
                  > milosc wyklucza przyjazn-zdanie falszywe.
                  to jest podejście idealistyczne - chciałbym, zeby było możliwe
                  przyjaźnienie sie z osobą, która jednocześnie jest żoną czy
                  kochanką - bardzo atrakcyjna persektywa.


                  > nie pytalam sie ani o Twoje poglady ani tez pozycie.
                  > pytalam o umiejetnosc przjaznienia sie.
                  o to by trzeba było spytać mojego przyjaciela
                  • anbale Re: zazdrość 05.03.10, 18:54
                    zazdrosnyfacet napisał:


                    > to jest podejście idealistyczne - chciałbym, zeby było możliwe
                    > przyjaźnienie sie z osobą, która jednocześnie jest żoną czy
                    > kochanką - bardzo atrakcyjna persektywa.
                    >

                    No i tu wychodzi twoja niezdolność do zaufania kobiecie. Dla ciebie kobieta z
                    którą sypiasz nie jest przyjacielem, partnerką- jest tylko przedmiotem,
                    obiektem, który ma spełniać przypisaną przez ciebie rolę. Dlatego nie jesteś
                    pewien, czy kontrolujesz sytuację, bo to nie jest twoj przyjaciel- a jeśli nie
                    jest, to nie wiadomo czego się spodziewać, czego oczekiwać...
                    • zazdrosnyfacet Re: zazdrość 05.03.10, 22:30
                      > którą sypiasz nie jest przyjacielem, partnerką- jest tylko
                      przedmiotem,
                      > obiektem, który ma spełniać przypisaną przez ciebie rolę. Dlatego
                      nie jesteś
                      > pewien, czy kontrolujesz sytuację, bo to nie jest twoj przyjaciel-
                      a jeśli nie
                      > jest, to nie wiadomo czego się spodziewać, czego oczekiwać...
                      wychodzi na to, że mojej matce też nie ufam, bo nie jest moim
                      przyjacielem?
                      czyli co? jestem zazdrosny gdyż nie ufam, gdyż traktuję ją
                      przedmiotowo? to jest jakaś masakra....
                      • kalllka Re: zazdrość 05.03.10, 22:56
                        no widzisz, masakra.
                        a zebys sie nie pograzyl zupelnie w beznadziei,to zadaj sobie pytanie czy Twoja obecna dziewczyna to wlasnie ta, z ktora pieprzac sie moglbys i przyjaznic...
                        moze kiedys miales jakis zawiedziony ideal, stad nadmierna ostroznosc przedzierzgnieta w zazdrosc. jakby na zapas i przeciwko rodzacemu sie zaufaniu.
                        hym?
                        w kazdy razie zdaje, ze potrzebujesz czasu i samodyscypliny w rozpoznawaniu przyjazni;wiec zycze wiecej milosci:)
                        • lonely.stoner Re: zazdrość 06.03.10, 09:45
                          no to kolego jestes niezlym swirem, sam zdradzasz i uwazasz ze wszystko ok, ale
                          na sama mysl ze ona moze zrobic cos takiego masz skurcze zoladka. to nie jest
                          fair play. Zdradzaj i daj zdradzac innym, a tak na serio to odpusc sobie
                          zwiazki, nie jestes do tego odpowiedni.
                          • zazdrosnyfacet Re: zazdrość 06.03.10, 15:11

                            > no to kolego jestes niezlym swirem, sam zdradzasz i uwazasz ze
                            wszystko ok, ale
                            > na sama mysl ze ona moze zrobic cos takiego masz skurcze zoladka.
                            to nie jest
                            > fair play.
                            jej nie chce zdradzac, to moja kochanka i nie mam potrzeby jej
                            zdradzać. zdradzam swoją stalą partnerkę, której już nie kocham.

                            Związków sobie jednak nie odpuszczę
                            • babushka Re: zazdrość 06.03.10, 19:02
                              > jej nie chce zdradzac, to moja kochanka i nie mam potrzeby jej
                              > zdradzać. zdradzam swoją stalą partnerkę, której już nie kocham.

                              Zbierając "do kupy" - zdradzasz partnerkę, bo jesteś o nią zazdrosny, czy
                              dlatego, ze już nie kochasz?
                              Może zazdrość o kochankę jest spowodowana pozostawaniem w związku stałym i
                              ewentualną zdradą chcesz ją zatrzymać przy sobie? Strasznie to pokręcone.
                              Kalllka ma rację, czas i rozeznanie Ci potrzebne.
                              Obie panie zaś - cóż - powinny się ratować.






                        • zazdrosnyfacet Re: zazdrość 06.03.10, 15:08
                          > a zebys sie nie pograzyl zupelnie w beznadziei,to zadaj sobie
                          pytanie czy Twoj
                          > a obecna dziewczyna to wlasnie ta, z ktora pieprzac sie moglbys i
                          przyjaznic..
                          takie mam założenie, choć trudno mi zrozumieć jak facet i kobieta
                          mogą być przyjaciółmi, to sex w tym nie przeszkadza? a wręcz pomaga?
                          > moze kiedys miales jakis zawiedziony ideal, stad nadmierna
                          ostroznosc przedzier
                          > zgnieta w zazdrosc. jakby na zapas i przeciwko rodzacemu sie
                          zaufaniu.
                          to jest trafna diagnoza
                          > w kazdy razie zdaje, ze potrzebujesz czasu i samodyscypliny w
                          rozpoznawaniu prz
                          > yjazni;wiec zycze wiecej milosci:)
                          dzieki
                          • kalllka Re: zazdrość 06.03.10, 19:30

                            hym.. mnie pomogl, tak!

                            dla mnie pierwszym jakby podstawowym problemem w zetknieciu wlasnego oczekiwania-traktowania mnie jak przyjaciela- byl powszechnie (przez Ciebie takze) prezentowany stereotyp.
                            schemat w ktorym kobieta co prawda moze byc na tyle atrakcyjna cechowo partnerka ale tylko do zakochania, niestety nie do zaprzyjaznienia wiec wspolpracy:)
                            bowiem, wg wiekszosci mezczyzn przyjazn jest rodzaju meskiego.
                            jest askesualna bo nie wynikajaca z archetypu lowcy ( nomen-omen)
                            jest milczaca umowa bezozdobnikowa na byciu soba, autentyczna bo bezwarunkowa. wszystkim wiec co moze uosabiac wolnosc:)
                            a milosc .. no wlasnie wiesz jak jest "obarczona".. nadmierna odpowiedzialnoscia za nie wlasne potrzeby...miloscia czasow zarazy- barterem.

                            wiec zeby nie zaplatac sie w nadmiernosci wlasnych oczekiwan odstawilam wielka milosc do kata i postawilam na codziennosc.
                            zaczelam od kumplowania, po to by samej przekonac sie z czasem, ze szczegolnie w seksie, dobrze bo wygodnie jest byc pozbawionym przekonan, swiatopogladow,krzywych czy prostych nog, grubej dupy.. i nie obcietych paznokci:)
                            zwlaszcza przyjazniac sie
                            mozna ogladac ryse na suficie i czuc. zwlaszcza przyjazniac sie nie wypelnia sie zadania domowego-wielokrotnego uniesienia, lecz ze sie zwyczajnie jest szczesliwym .
                            poza wszystkim juz, przyjazn jest rozsadnym unisex- przyzwoleniem. logicznym nastepstwem samorealizacji i realizacji wielkiej wspolnej radochy..
                            bez nadmiernych milosnych ekscytacji, a w dobrej wspolnej kreacji.
                            jestem wiec do dzis gleboko wdzieczna i...
                            zaprzyjazniona z mozliwosciami.
                            ot i tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja