slyszaca_bicie_dzwonow
05.03.10, 17:09
Zaczyna się dzień. ON się budzi i w samych majtkach zasiada do komputera.
Notowania giełdowe. Właściwie po co - nie wiem. Wszystko jest w tajemnicy.
Teoretycznie giełda to sport, praktycznie - jest rachunek inwestycyjny. W
porządku, nic mi do tego, ale... to pochłania cały jego czas. Praktycznie nie
rozmawiamy. Gdy nie ma komputera, jest telefon z dostępem do Internetu. Gdy
sesja się zamyka, a czasem i w czasie godzin pracy - są gry komputerowe -
najczęściej jedna przez pół roku - codziennie - do drugiej, czasem czwartej
nad ranem... Nieważne jak wygląda łóżko, gdzie leżą skarpetki, czy jest co
jeść, czy szyby zamarzły w samochodzie, czy ma choć 5 zł w portfelu (zamiast
karty). Od myślenia o tym jestem ja. Tak wygląda sytuacja z moim partnerem.
Czy mam szanse z tego wyjść obronną ręką? (rozmowy, kłótnie - na nic). Czy
powinnam się łudzić, że będę miała udane małżeństwo? Na razie bez moich ocen,
to tylko raport. A co Wy o tym myślicie?