Komputer (i nie tylko) niszczą mój związek

05.03.10, 17:09
Zaczyna się dzień. ON się budzi i w samych majtkach zasiada do komputera.
Notowania giełdowe. Właściwie po co - nie wiem. Wszystko jest w tajemnicy.
Teoretycznie giełda to sport, praktycznie - jest rachunek inwestycyjny. W
porządku, nic mi do tego, ale... to pochłania cały jego czas. Praktycznie nie
rozmawiamy. Gdy nie ma komputera, jest telefon z dostępem do Internetu. Gdy
sesja się zamyka, a czasem i w czasie godzin pracy - są gry komputerowe -
najczęściej jedna przez pół roku - codziennie - do drugiej, czasem czwartej
nad ranem... Nieważne jak wygląda łóżko, gdzie leżą skarpetki, czy jest co
jeść, czy szyby zamarzły w samochodzie, czy ma choć 5 zł w portfelu (zamiast
karty). Od myślenia o tym jestem ja. Tak wygląda sytuacja z moim partnerem.
Czy mam szanse z tego wyjść obronną ręką? (rozmowy, kłótnie - na nic). Czy
powinnam się łudzić, że będę miała udane małżeństwo? Na razie bez moich ocen,
to tylko raport. A co Wy o tym myślicie?
    • yja Re: Komputer (i nie tylko) niszczą mój związek 05.03.10, 17:41
      Jeśli z nim o tym rozmawiałaś a on dalej robi swoje to pozbądź się złudzeń.Jeśli
      irytuje go kiedy zwracasz mu uwagę tym bardziej.To jest dorosły człowiek,a ty
      nie jesteś jego mamusią,żeby za niego myśleć,sprzątać itp.
    • marzeka1 Re: Komputer (i nie tylko) niszczą mój związek 05.03.10, 20:59
      Chcesz wyjść za mąż za uzależnionego faceta? Instynkt samozachowawczy straciłaś????

      "Od myślenia o tym jestem ja. "- i co? Masz zamiar, by tak wyglądał wasz
      związek? Chcesz mieć duże dziecko na wychowanie, które po ślubie zrobi ci małe
      dziecko i będziesz mamusią 2 dzieci.

      Przy takim zachowaniu PRZED ślubem, nie masz szans (żadnych!) na udany związek
      PO ślubie, bo i niby dlaczego?
    • to.niemozliwe Re: Komputer (i nie tylko) niszczą mój związek 06.03.10, 09:39
      Rzadko udaje sie zmienić czyjeś postępowanie lub postawę peswazją.
      Zwykle wymaga to zmiany sposobu postrzegania zagadnienia przez tę
      osobę :).Faceci tak maja, ze przed osiągnięciem dojrzałości dają się
      porywac róznym ideom, zajęciom, maniom. Dopiero, kiedy zrozumieją,
      że pełnia życia polga na równowadze i harmonii, a nie jedynie pasji,
      nie wiem jak pociągającej intelektualnie, czy emocjonalnie - dopero
      wtedy czują , ze żyją. Inaczej się tylko spalają w coraz to innym
      ogniu :).
      On jest uzależniony, jak każde uzależnienie wymaga:
      - wyjaśniania sytuacji osobie uzależnionej w szerszym kontekście
      (pogorszenie jakosci jej zycia w pozostałych obszarach, zaniedbanie
      swojego zdrowia, zycia emocjonalnego, seksualnego, rozwoju
      intelektualnego, duchowego)
      - wyjasniania tej osobie braku zdolności do kontrolowania swojego
      poczynania i bycia pełnym i swiadomym swojej woli, co w gruncie
      rzeczy powoduje słabe dostosowanie do życie. Swoistą RE-aktywność, a
      nie aktywność w pełnym tego słowa znaczeniu.
      - trzeba to mówić często, obiektywnie, rzeczowo, serdecznie.
      Podkreslac, ze zachowania takie są autotoksyczne, że w gruncie
      rzeczy szkoda na nier życie, bo jest duzo innych ciekawych
      aktywności.
      - można zaproponowac pewien plan tygodniowy, żeby taka osoba - o ile
      ma wolę ( a będzie miała, jak zacznie mu to doskwierac) mogła
      stopniowo odchodzić od uzależnienia w drodze narzucania sobie
      samodyscypliny
      - potrzebne jest wparcie psychiczne i emocjonalne sensownych i
      rzeczowych osób z grona bliskich/ znajomych dla Ciebie (uwaga -
      padajace tu propozycje zerwania, postawienia ultimatum nie mają cech
      wsparcia, tylko rewanzyzmu, rodzaju zemsty). Ty Ty zdecydujesz, czy
      związek ma średniookresowe perspektywy, czy nie. Ale nie w drodze
      ultimatum, tylko skutecznych negocjacji z partnerem.
      - trzeba dażyć usilnie do tego, żeby Twój partner udał sie do
      poradni uzależnień i uświadomiony został co do własnego uzależnienia
      (zresztą w sumie niegroźnego). Bo na razie, to on nie rozumie w czym
      problem.
      Mysle, że to sie da wyprostowac :) Ile on ma lat? 30?
    • witch.l Mysle ze przesadzasz. 06.03.10, 14:54
      Poza tym zarabianie pieniedzy przez Internet to fajne i pozyteczne
      hobby; o wiele ciekawsze, niz siedzenie z przynudzajaca osoba.
      • sdfsfdsf Re: Mysle ze przesadzasz. 06.03.10, 16:26
        ha ha ha
        de witch ciekawe czy bym sie z toba nudzil
        podejrzewam ze narzekanie by mnie zabilo
        • witch.l Podejrzewasz? 06.03.10, 16:47
          sdfsfdsf napisał:

          > ha ha ha
          > de witch ciekawe czy bym sie z toba nudzil
          > podejrzewam ze narzekanie by mnie zabilo
          ...
          Ha ha ha :=)Ale z ciebie Sherlock Holmes:=)
Pełna wersja