Dodaj do ulubionych

Czuje sie wykorzystana

IP: 212.191.132.* 19.02.04, 16:16
Od jakiegos czasu spotykam sie z facetem. Jest nam ze soba naprawde dobrze,
ja czuje sie kochana, on stale zapewnia mnie o swoim uczuciu. Czuje sie z nim
wyjatkowo dobrze i swobodnie. Nie musze przy nim nikogo udawac, czuje sie
akceptowana. I wszytsko byloby idealnie, gdyby nie ... no wlasnie. Jest cos
co nie daje mi spokoju. Mam wlasne mieszkanie, samochod, dobrą prace.
Pochodze z zamoznej rodziny. Tomek nie nalezy do zamoznych ludzi, gniezdzis
sie w malym, wynajmowanym mieszkaniu, nie jest zmotoryzowany. I w efekcie to
ja spelniam meskie role w tym zwiazku, przyjezdzam po niego jak gdzies
wychodzimy, odwoze go do domu. A to co mnie najbardziej niepokoi, to to, ze
on mieszkajac u mnie czasem nie płaci za nic, jesli robimy razem obiad, on
nie stara sie partycypowac w zadnych kosztach, za kazde wyjscie place sama,
rzadko proponuje ze zaplaci za mnie. Zle sie z tym czuje, bo czuje sie
wykorzystywana. Do glowy przychodza mi takie mysli, ze moze nie zalezy mu na
mnie, tylko mowi te wszytskie cieple slowa, po to aby mnie zdobyc. Ostatnio
wspominal, ze chetnie by sie do mnie przeprowadzil. Moze to jest typ faceta,
ktory chce sie w zyciu dobrze ustawic?? Rozumiem, ze ma gorsza sytuacje
finansowa ale skoro tak, to niech nie proponuje wspolnego obiadu za 100 zl,
skoro nie moze pokryc przynajmniej polowy tych kosztow. Kiedys kupilam bilety
do kina, nie zaproponowal nawet, ze moglby sie zrewanzowac. Nie oczekuje ze
bedzie za mnie placil, ale niech chociaz placi za siebie. Dla mnie to powazny
problem, nie umiem jednak z nim o tym rozmawiac. Obawiam sie jego reakcji, i
dla mnie mowienie o tym byloby bardzo kloptliwe,
Moim marzeniem jest prowadzic dostatnie i beztroskie zycie, on mi tego nie
zapewni. Nie interseuje go wyscig szczurow, chce prowadzic spokojne zycie.
Nie wiem co mam zrobic dalej, rozstac sie z tego powodu??
Moze ktos z was byl w podobnej sytuacji?? Pomoze, prosze
Obserwuj wątek
    • Gość: Renia Re: Czuje sie wykorzystana IP: *.crowley.pl 19.02.04, 16:47
      To rzeczywiście niezręczna sytuacja. Z jednej strony masz to, czego ludzie
      oczekują po związku najbardziej, czyli akceptacji, z drugiej strony jednak
      wydaje ci się, że "płacisz" za nią. Czyli, że tak naprawdę nie jest to
      akceptacja bezinteresowna. Tak mi się przynajmniej wydaje, że tak odczuwasz
      wasz związek.
      Nie wiem jak widzisz waszą przyszłość, ale może być tak, że będzie wyglądała
      podobnie jak teraz, czyli, że to ty będziesz zarabiać pieniądze, a on
      dorabiać "na kosmetyki". Jeśli ci to nie przeszkadza, to wszystko ok, ale jeśli
      już teraz bardzo cię irytuje, to źle.
      Nie jest też dobre to, że nie rozmawiacie ze sobą o trudnych sprawach i
      trudnych uczuciach. Przecież nawet o tym warto rozmawiać i można powiedzieć to
      tak, by nie zranić drugiej osoby. Może po prostu popracujcie nad tym, żeby wasz
      związek stał się bardziej otwary i szczery? Bo może być też tak, że on nie
      wspomina o dokładaniu się, bo czuje się zażenowany brakiem pieniędzy? Bo
      przecież powszechnie uważa się, że facet ma mieć kasę i zapraszać, kupować itp.

      Mam jeszcze pytanko: dlaczego obawiasz się jego reakcji? Jak ją sobie
      wyobrażasz i co jest w niej tak ciężkiego, czy trudnego dla ciebie?
    • frolix Re: Czuje sie wykorzystana 19.02.04, 17:17
      Sama piszesz, że spełniasz "męskie role" w Waszym związku, tym bardziej, że z
      Twego wpisu wynika, że - krótko mówiąc - jemu bardziej podoba się rola "domowej
      kury" niż "bojowego koguta". Wydaje mi się, że możesz albo zaakceptować taki
      układ, albo go zmienić, co nie musi prowadzić zaraz do rozstania.

      Skoro nie zarabia dużo, trudno, by proponował wspólny obiad za 100 zł (czy na
      pewno on tak powiedział i później nie zapłacił nawet połowy, czy jednak dopiero
      w trakcie wyszło, że rachunek będzie wyższy, a on na początku proponował tylko
      obiad?) i nie ma co oczekiwać, by rewanżował się biletami do kina (jeśli
      naprawdę ma taką ciężką sytuację finansową).

      Ważnym wskaźnikiem jest to, że już teraz zaczynasz myśleć, czy on cię
      wykorzystuje. Nawet nie będę doradzał szczerej rozmowy o finansach - nie
      dlatego, że to nie jest takie łatwe, jak się mówi, ale dlatego, że on sam z
      pewnością już miał okazję zauważyć Twoją zmianę w nastawieniu. Jeśli zauważył,
      to albo zacznie się zmieniać, albo...
    • triss_merigold6 Re: Czuje sie wykorzystana 19.02.04, 21:45
      Trudna i krępująca sytuacja. Słowa miłości można wypowiadać dość dowolnie (o
      ile ktoś ma taką zdolność oczywiście) bo nic nie kosztują.
      Odniosłam wrażenie, że Tobie nie tyle chodzi o to by mężczyzna zapewniał
      dostatnie życie, ile o poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że - mimo różnicy
      poziomów finansowych - Twój mężczyzna się stara.
      Wątpię, żeby szczera rozmowa cokolwiek dobrego przyniosła. Przejdą Ci przez
      gardło słowa "Słuchaj kochany, obawiam się, że chcesz się przy mnie wygodnie
      ustawić, a ja potrzebuję partnera nie pasożyta"?
      Może zacznij wymagać i mów wprost: przyjedź do mnie i zrób zakupy (tu lista
      produktów); pójdziemy do knajpki pod warunkiem, że ty mnie kochany w końcu
      zaprosisz. Zobacz jak zareaguje.
      Nie jesteś egoistyczna, zapewniam Cię. Chcesz wiedzieć na czym stoisz i czego
      możesz się spodziewać od Twojego faceta w przyszłości, chcesz uniknąć
      ewentualnego "łowcy posagów" (zdarzają się i to nierzadko). Zdaję sobie sprawę,
      że taka buchalteria w związku wygląda i brzmi źle, zwłaszcza jak drugiej
      stronie obecny układ najwyraźniej odpowiada.
      Nie ma żadnego powodu dla którego miałabyś być wobec dorosłego i zdrowego
      faceta: kierowcą, kucharką, sponsorem i służyć sypialnią. Nie jest Twoim mężem,
      który nagle stracił pracę, nie jest ojcem Twoich dzieci. Spróbuj stawiać
      warunki.
      • frolix Re: Czuje sie wykorzystana 19.02.04, 22:11
        Nie bierz tego osobiście, ale gdyby ten facet rzeczywiście był łowcą posagów,
        to jak myślisz, co by Ci powiedział, gdybyś się zwróciła do niego w taki
        sposób? Według mnie, wycisnąłby z siebie ostatni grosz, by uśpić Twoją
        czujność. Miałabyś i knajpę, i kino, przynajmniej przez pewien czas, do ślubu.
        • triss_merigold6 Re: Czuje sie wykorzystana 19.02.04, 22:47
          Yy to nie do mnie. Zgadzam się, że typowy łowca posagów działa inaczej, tak jak
          piszesz. Ja staram się jakoś odpowiedzieć na wątpliwości Justyny. Ten typ
          wydaje mi się taki bierno-wygodny. Jak Justyna zacznie coś napomykać w
          finansowych wątpliwościach to pewnie usłyszy, że "jak ludzie się kochają to
          powinni się wspierać i że to nie jego wina, że nie potrafi żyć na takim
          poziomie do jakiego ona jest przyzwyczajona". Swoją drogą takie teksty to
          niezła manipulacja.
          • frolix Re: Czuje sie wykorzystana 20.02.04, 10:35
            Być może odpowiada mu jego poziom - nie pragnie kariery, wycofał się z wyścigu
            szczurów, żyje byle jak (rany, nie jest nawet zmotoryzowany). Dlatego pytałem
            Justynę, jak dokładnie miała się sprawa z tym obiadem za 100 zł. Bo na
            przykład, to, że nie zrewanżował się biletami do kina i zapewne nie widział
            nawet takiej potrzeby, potwierdza raczej moją teorię.



    • umyslowo_twardy Re: Czuje sie wykorzystana 19.02.04, 22:55
      Podziekuj temu facetowi (serio), bo dzięki niemu wiesz jak (przynajmniej od
      czasu do czasu) czuje się większość mężczyzn. to doświadczenie sprawi, że Twój
      następny związek będzie budowany na zdrowszych zasadach.
      • mist3 Re: Czuje sie wykorzystana 19.02.04, 23:13
        Ja właśnie mam problem odwrotny. Tzn. mój chłopak jest tym dobrze usytuowanym, a
        ja no coż.... Mieszkam z rodzicami emerytami, nie zarabiam za wiele. Gdy u niego
        pomieszkuję - staram się robić zakupy do domu, do kina zapraszamy się na zmianę,
        na kolacje to on mnie częściej zaprasza, jeśli w ogóle jemy na mieście - ale tu
        naprawdę już ciężko byłoby mi szaleć. To wszystko po moich ustaleniach - robimy
        tak, a nie inaczej.
        Problem jest innego rodzaju - on dość często daje mi bardzo drogie prezenty
        (ostatnio woda toaletowa za ok. 300 zł) - z okazji i bez okazji. Ja mogę mu się
        zrewanżować jedynie książką czy jakimś innym niezbyt drogim prezentem. Nawet
        jeśli chciałabym mu kupić coś innego, to on naprawdę większość rzeczy ma
        superjakości i jakoś głupio byłoby mu np. kupować kosmetyki Adidasa (bez obrazy
        do tych co ich używają - po prostu jego jedna woda kosztuje pewnie parę razy
        więcej niż cały taki zestaw). Mnie to krępuje - mówiłam mu to parę razy - ale on
        twierdzi, że on tak po prostu lubi. I problem dodatkowy - prezenty pojawiają się
        często po jakimś większym kryzysie z jego winy - mam czasem wrażenie jakby to
        była próba uspokojenia jego sumienia, albo coś na kształt łapówki :((( (wiem -
        okropnie to brzmi).
        W każdym razie może to przekona niektórych panów, że nie wszystkie kobiety "lecą
        na kasę" (jak go poznałam - nawet nie wiedziałam, że jego sytuacja finansowa
        jest aż tak świetna).
        • frolix Re: Czuje sie wykorzystana 20.02.04, 10:44
          Ale kto mówi, że powinno się rewanżować prezentem za prezent! Wystarczy
          szczere "dziękuję", jeśli prezent się podobał, lub mniej szczere, jeśli podobał
          się mniej. Ludzie robią prezenty, bo lubią słyszeć "dziękuję".

          W tej sytuacji natychmiastowa gotowość do rewanżu (brzmi jak "do odwetu")
          przypomina bardziej postępowanie kupców ze Wschodu, którzy zawsze odwdzięczają
          się prezentem wielekroć droższym niż prezent pierwotny - robią to, by dobrze
          się rozstać z rozmówcą, inaczej mówiąc - godnie zakończyć transakcję. Właśnie
          wtedy chcę się szybko zrewanżować prezentem, gdy nie zależy mi na dalszej więzi
          z osobą darującą.
    • sewer_ Justyna, nie czuj sie wykorzystana, bo to przesada 20.02.04, 08:30
      ale jezeli facet nie ma ambicji finansowych, to Ci ten uklad dobrze nie wrozy.
      Porozmawiaj z nim, jezeli Ty chcesz zyc inaczej.
      Ja kiedys od razu (no moze nie od razu, ale dostatecznie wczesnie)
      powiedzialem mojej najdrozszej, z nie mam ambicji finasowych
      (mam jednak inne), i wystarczy, ze bedzie nam starczac na zycie.
    • seksuolog Po pierwszym szale realia 20.02.04, 08:31

      Po pierwszym szale milosnym przychodzi czas na realia zycia.

      Partnerzy musza po prostu umowic sie w sprawach zycia w zwiazku.

      Czego od siebie wymagaja, jakie zachowania im odpowiadaja
      a jakie nie. Dotyczyc to moze nawet wielu szczegolow. Szczera
      rozmowa z konkretnymi listami wzajemnych oczekiwan jest bardzo
      pozadana i przyczynia sie do umocnienia wiezi.

      Wtedy tez jest problem kasy. Zamiast ukrywac ten problem pod kanapa
      i zaczac go sobie wypominac w chwilach konfliktu mozna go omowic.

      Zasada musi byc taka ze kazdy partner uczestniczy w ramach mozliwosci
      do ustalonego poziomu.

      > Czuje sie z nim
      > wyjatkowo dobrze i swobodnie. Nie musze przy nim nikogo udawac, czuje sie
      > akceptowana. I

      Jak to sie ma do problemu kasy w waszym zwiazku? Najgorsze jest pomijanie czy
      ukrywanie tematow. Nie moze byc tematow tabu dotyczacych zwiazku. Jezeli
      czujesz sie z kims wyjatkowo dobrze i swobodnie to dlaczego kasa jest tematem
      tabu? Jest tu jakas sprzecznosc.



      • Gość: Justyna Re: Po pierwszym szale realia IP: 212.191.132.* 20.02.04, 08:55
        Nie umiem o tym z nim rozmawiac, bo nie chce go zranic. Wiem, ze poczulby sie
        nieprzyjemnie, gdyby nagle uslyszal, ze czuje sie wykorzystana, bo place za
        wiekszosc rzeczy potrzebnych do zycia z wlasnej kieszeni. Niepokoi mnie rowniez
        to co czesto powtarza w zartach, ze powinnam wiecej pracowac, zeby spelnic
        nasze marzenia o wspolnym wyjezdzie wakacyjnym do Wloch. Ja nie mam zamiaru
        tego wyjazdu mu sponsorowac. Potrzebuje silnego mezczyzny, ktoremu nie bedzie
        trzeba matkowac, ktory bedzie dla mnie wspraciem a nie odwrotnie. Mam tak
        skrajne mysli, Odnosze wrazenie ze on chce sie dobrze ustawic w zyciu, moim
        kosztem, a zaraz potem tlumacze sobie ze to niemozliwe, by ktos tak kochajacy
        jak Tomek, mogl mna tak przebiegle manipulowac.
        Naprawde nie umiem sobie z tymi myslami poradzic

        J.
        • mary_ann Re: Po pierwszym szale realia 20.02.04, 10:56
          Gość portalu: Justyna napisał(a):

          > Nie umiem o tym z nim rozmawiac, bo nie chce go zranic. Wiem, ze poczulby sie
          > nieprzyjemnie, gdyby nagle uslyszal, ze czuje sie wykorzystana, bo place za
          > wiekszosc rzeczy potrzebnych do zycia z wlasnej kieszeni.


          Zgadzam się. Sama nie byłam nigdy w w takiej sytuacji, ale nawet pomysłu nie
          mam, jak poruszyć temat pieniędzy w taki sposób, żeby drugiej strony nie
          zranić. W naszej kulturze w ogole wyartykułowanie w związku poglądu, że
          pieniądze są ważne, jest pokalaniem swiętości, świadczy o nagannym
          materialiźmie.

          Potrzebuje silnego mezczyzny, ktoremu nie bedzie
          > trzeba matkowac, ktory bedzie dla mnie wspraciem a nie odwrotnie.

          I tu chyba leży pies pogrzebany. Nasze wyobrażenia o męskich i żeńskich rolach
          tkwią w nas głęboko i watpię, czy da się je radykalnie zmienić. Jesli nie
          widzisz w nim w dostatecznym stopniu mężczyzny teraz, to dalej raczej lepiej
          nie będzie. I nie uda Ci sie tego zwalczyć refleksją, bo to nie sprawa
          racjonalna, tylko emocjonalna.


          a zaraz potem tlumacze sobie ze to niemozliwe, by ktos tak kochajacy
          > jak Tomek, mogl mna tak przebiegle manipulowac.

          On chyba nie manipuluje (manipulacja jest swiadoma, ale może się mylę), tylko
          jest po prostu... sobą:-)


          Pozdrawiam
          mary_ann
        • seksuolog Baardzo niepokojace objawy 20.02.04, 11:12
          Gość portalu: Justyna napisał(a):

          > Nie umiem o tym z nim rozmawiac, bo nie chce go zranic. Wiem, ze poczulby sie
          > nieprzyjemnie, gdyby nagle uslyszal, ze czuje sie wykorzystana, bo place za
          > wiekszosc rzeczy potrzebnych do zycia z wlasnej kieszeni.

          Alez tu chodzi o rzeczowe i konkretne postawienie sprawy. Jezeli posluzysz sie
          emocjami (...czuje sie obrzydliwie bo ohydnie mnie wykorzystujesz) to oczywiscie
          nie doprowadzi to do niczego dobrego. Chodzi o styl, czyli "kochanie moze bysmy
          porozmawiali..."

          >Niepokoi mnie rowniez to co czesto powtarza w zartach, ze powinnam wiecej
          >pracowac, zeby spelnic nasze marzenia o wspolnym wyjezdzie wakacyjnym do
          > Wloch.

          To rzeczywiscie brzmi baardzo niepokojaco ale najbardziej niepokojace
          jest to ze nie masz jakiegos zartu w odpowiedzi. Oznacza najprawdopodobniej
          to ze facet gra tu na calego wykorzystujac twoja slabosc psychiczna.

          Czy ty czasem nie probujesz po prostu go utrzymac przy sobie na kase?
          Obawiasz sie ze jak postawisz sprawy finansowe to on odejdzie?

          Jezeli tak jest to zwiazek ma chore podstawy.

          > Ja nie mam zamiaru
          > tego wyjazdu mu sponsorowac. Potrzebuje silnego mezczyzny, ktoremu nie bedzie
          > trzeba matkowac, ktory bedzie dla mnie wspraciem a nie odwrotnie. Mam tak
          > skrajne mysli, Odnosze wrazenie ze on chce sie dobrze ustawic w zyciu, moim
          > kosztem, a zaraz potem tlumacze sobie ze to niemozliwe, by ktos tak kochajacy
          > jak Tomek, mogl mna tak przebiegle manipulowac.
          > Naprawde nie umiem sobie z tymi myslami poradzic

          Sprawe trzeba bezwzglednie wyjasnic. Sprobuj zartem zaproponowac ze wspolne
          wydatki dzielicie proporcjonalnie do wolnej kasy pozostajacej kazdemu z was
          na extra. Nie ma tu nic do odkladania na pozniej, do poniedzialku musisz
          to rozwiazac. Inaczej bedzie z tego wynikalo ze wiazesz sie z facetem na
          podstawie ktora jest niezdrowa.

          Prawda ogolna jest taka ze partnera poznaje sie po czynach, slowa sa milymi
          slowami.

        • essedaria Re: Po pierwszym szale realia 20.02.04, 11:55
          Potrzebuje silnego mezczyzny, ktoremu nie bedzie
          > trzeba matkowac, ktory bedzie dla mnie wspraciem a nie odwrotnie


          nie rozumiem dlaczego z nim jestes? byc moze to subiektywne odczucie,
          ale w tym co piszesz nie ma zadnych uczuc dla tego czlowieka. piszesz, ze
          potrzebujesz kogos innego niz on ("silnego mezczyzny").. chcesz zeby on sie
          zmienil??? Nie da sie zmienic innych, mozna jedynie zmienic swoje do nich
          nastawienie.
          Osobiscie nie wierze, zeby ktokolwiek postawil problem placenia za bilet do
          kina ponad uczucie do drugiego czlowieka.
          No i podstawowy problem w Waszym zwiazku... ludzie, ktorzy sie dobrze
          rozumieja, potrafia ze soba rozmawiac... nie maja problemu z "nie chce go
          zranic"
      • frolix Re: Po pierwszym szale realia 20.02.04, 10:47
        > Jak to sie ma do problemu kasy w waszym zwiazku? Najgorsze jest pomijanie czy
        > ukrywanie tematow. Nie moze byc tematow tabu dotyczacych zwiazku. Jezeli
        > czujesz sie z kims wyjatkowo dobrze i swobodnie to dlaczego kasa jest tematem
        > tabu? Jest tu jakas sprzecznosc.

        Nie ma związków bez tabu, być może właśnie siła tych zakazanych tematów
        decyduje o sile związku.
    • seksuolog Sprzecznosc ukrywana 20.02.04, 08:38
      Gość portalu: Justyna napisał(a):

      > Czuje sie z nim
      > wyjatkowo dobrze i swobodnie. Nie musze przy nim nikogo udawac, czuje sie
      > akceptowana.

      Tu jest potezna sprzecznosc. Jak mozna sie z kims czuc wyjatkowo dobrze i
      swobodnie jezeli jest powazne niedomowienie i rozdzwiek oczekiwan? Zwiazek
      w tym przypadku jest oparty na graniu roli i oszustwie. To moze byc
      w pierwszym szale milosnym ale potem przychodzi czas na realia zycia.

      Po prostu z partnerem nalezy ta sprawe rzeczowo omowic w komfortowej
      sytuacji i ustalic wzajemne reguly. Nie dotyczy to zreszta tylko kasy
      ale wszystkiego. Twoj partner moze miec poczucie nierownosci materialnej
      i stad omijanie tematu. Jak najszybciej trzeba sprawe wyniesc z ukrycia.
    • j_ar Re: Czuje sie wykorzystana 20.02.04, 08:39
      a czego oczekujesz?... ze nie majac kasy i wiedzac o twoim stylu zycia, bedzie
      ciebie do parku wyciagal abyscie sobie na lawce posiedzieli?... jak sie nie ma
      pieniedzy to sie nie ma-trudno to zrozumiec? chyba nie, nie kazdy ma tak dobra
      i zamozna rodzine, ktora nawet najwiekszego tepaka ustawi w zyciu, a ten
      pozniej marudzi, ze inni tez moga....
      -wspolczuje gostkowi, ze jego baba czuje sie mezczyzna w zwiazku tylko i
      wylacznie z powodow finansowych, tragedia no...., znajdz sobie bogatego wujka,
      ktory za swoj bilet zaplaci
      • Gość: wyszukiwarka Tu wazne sa ambicje IP: *.ip-pluggen.com 20.02.04, 11:47
        Sprawa placenia przez chlopaka jesli ma rzczywiscie bardzo ograniczone
        mozliwosci (mieszka u rodzicow?) jest wg mnie nie do rozwiazania.
        Nie placi, bo pewnie nie moze, a Ciebie to irytuje i tez slusznie, bo nie
        jestes "bogatym wujkiem z Ameryki".

        Najistotniejsze jest to, ze on nie ma AMBICJI na przyszlosc.
        O to beda ciagle walki i na twoim miejscu traktowalabym jego jako przygode,
        bez zadnych planow na przyszlosc.
        • j_ar Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 12:00
          a skad wiadomo, ze on nie ma ambicji? czasem tak sie sklada, ze dane otoczenie
          nie daje moziwosci....
          a i owszem irytuje mnie takie postawienie sprawy, ale nie wynika to z tego, ze
          nie jestem bogatym wujkiem, bo akurat u mnie spoko spoko jest:), ale z tego, ze
          znam takie panciusie co to ciezko im przychodzi zrozumienie, ze nie kazdemu
          dali w spadku i ze nie kazdego stac na zaspokajanie przyzywczajen
        • essedaria Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 12:08
          bosh.. cos ja sie dzis strasznie irytuje...
          a kazdy musi miec ambicje zarabiania ogromnej kasy??? i tylko z takim
          czlowiekiem mozna zyc, tylko taki jest wartosciowy??? a jak nie ma ambicji to
          sie trzeba z nim od razu klocic, ze taki z niego nieudacznik! ludzieeee, to
          jest czlowiek , a nie maszynka do robienia kasy
          • devilsrodeo Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 12:16
            Essedario, spokojnie :-)
            Sadze, ze problem Justyny nie polega na tym, ze on nie ma ambicji robienia
            kasy, ale tym, ze facet przemienia sie w pasozyta, ktory w ogole nie poczuwa
            sie brania udzialow w tzw. kosztach na zycie (jak sama zreszta napisala). Musi
            byc mu z tym calkiem wygodnie, skoro "zartuje" sobie na temat wyjazdu do Wloch,
            ktory mialaby sfinansowac mu partnerka, bez zajakniecia sie o swoim udziale.
            Pzdr,

            PS. Chyba dzisiaj mnie krew zaleje z logowaniem sie na gazecie. Wyrzuca mnie co
            minute
            • j_ar Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 12:23
              jezeli chca wyjechac a on nie ma kasy no to jak sie jest z kim to ktos musi
              zaplacic, co nie?
              jezeli chce jechac z kims kto zaplaci za siebie to niech jedzie z takim co go
              stac na takie podroze, ale niech nie pitoli o jakichs tam uczcuiach
              • devilsrodeo Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 12:31
                Ok, rozumiem Twoj punkt widzenia, ale sadze, ze Justyna rozumuje tak: gdyby
                facet dokladal sie do wspolnego zycia w miare swoich mozliwosci finansowych,
                ten wyjazd byly sprawa wyjatkowa, poniewaz jako cos na co go po prostu
                calkowicie nie stac, ona placi. Ale jezeli gosc zupelnie, ale to zupelnie unika
                placenia za siebie to jest to byc moze kropla, ktora przelewa czare goryczy.
                Wychodzi bowiem na to, ze Justyna ma utrzymanka, a nie partnera.
                • j_ar Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 12:34
                  kiedy jestes z kobieta, ktora zarabia grosiki i stac ja jedynie na swoje
                  wydatki a ty placisz za wszystko to mowisz, ze masz utrzymanke czy, ze
                  jestescie razem i wspolnie dzialacie?...
                  • devilsrodeo Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 12:49
                    Kwestia podejscia. Jesli oboje sie na to godza, nie ma problemu. Jesli jednej
                    osobie to przeszkadza, pojawia sie konflikt. Justyna nie ukrywa, ze
                    zabezpieczenie materialne jest dla niej czyms waznym. Mozna dyskutowac, czy jej
                    materializm jest be albo cacy, ale tak wlasnie to wyglada i trzeba spojrzec na
                    calosc z jej punktu widzenia. Wciaz jednak mysle, ze sedno tkwi nie w tym, ze
                    ona za niego placi, tylko, ze on zaklada, ze tak jest bardzo dobrze i nie ma
                    czego zmieniac. A ja to uwiera. Jesli wkrotce nie porozmawiaja ze soba, bedzie
                    coraz gorzej.

                    j_ar napisał:

                    > kiedy jestes z kobieta, ktora zarabia grosiki i stac ja jedynie na swoje
                    > wydatki a ty placisz za wszystko to mowisz, ze masz utrzymanke czy, ze
                    > jestescie razem i wspolnie dzialacie?...
                    • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 13:13
                      Ale jaki to materializm. Justyna ma tyle z materializmu co jej partner. Po
                      prostu każdy z nich ma swój poziom finansowy, przyzwyczaił się do niego i nie
                      chciałby go zmieniać.
                      • devilsrodeo Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 13:23
                        Tym bardziej powinni porozmawiac. Skoro jest to kwestia przyzwyczajenia, mozna
                        probowac sie dopasowac. Jesli oboje podejma wysilek, moze sie udac.

                        frolix napisał:

                        > Ale jaki to materializm. Justyna ma tyle z materializmu co jej partner. Po
                        > prostu każdy z nich ma swój poziom finansowy, przyzwyczaił się do niego i nie
                        > chciałby go zmieniać
                        • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 13:38
                          O to właśnie chodzi - w tym całym ambaras, żeby dwoje chciało na raz :-) Z
                          tego, co napisała Justyna, wynika, że on ma o wiele większą tolerancję do
                          zmiany swego poziomu niż ona, co zresztą nie jest dziwne, bo spadanie boli.
                • Gość: Justyna Re: Tu wazne sa ambicje IP: 212.191.132.* 20.02.04, 13:26
                  Dokladnie tak sie czuje, jakby Tomek byl na moim utrzymaniu. Przyjezdza do mnie
                  na kilka dni i nawet sie nie zainterseuje tym, ze trzeba zrobic zakupy na
                  weekend. A jak jestesnmy w sklepie i robimy zakupy, nie proponuje nawet zeby
                  rachunek podzielic na pol. Dlatego zle sie z tym czuje. Owszem, ma mniejsze
                  dochody, ale znowu roznice w naszych zarobkach nie sa az tak duze. Z czasem
                  taka sytuacja zaczela mnie powaznie niepokoic. Tyle, ze jak mam z nim o tym
                  mowic??? Nie mam pomyslu na taka rozmowe!! To mi nie przejdzie przez gardlo.
                  I te jego zarty, keidy zartowal, ze mam przyjechac autem po niego, bo chce mnie
                  poznac z kolegami. Nie wiem gdzuie koncza sie zarty, a kiedy mowi powaznie.
                  • j_ar Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 13:29
                    Justyno, tak powaznie, czy jego stac na to aby zafundowac bilet do kina?
                    kolacje raz w miesiacu w lokalu? zakupy zrobic?.. i jedynie jest z noego taki
                    dusigrosz co to nie chce nic wydac na ciebie?
                  • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 13:44
                    Wygląda na to, że nie jest Tobie z nim tak świetnie, jak to pisałaś w pierwszym
                    liście. Żarty jego są rzeczywiście mierne. Różnice w dochodach może nie są
                    takie ważne, jak różnice w majątkach. Z tego, co napisałaś, wywnioskowałem, że
                    te różnice sa co najmniej kilkakrotne.
                  • Gość: gosia Re: do JUSTYNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.04, 14:10
                    Justyna
                    każdy normalny i rozsądny facet, nawet mający małe dochody kupuje np. jedzenie
                    dla siebie prawda? wiec tym bardziej jak przyjezdza do ciebie i kupujecie
                    zarcie na weekend, nie masz zadnego obowiazku placic za wszystko
                    owszem - czasami milo jest zaprosic kogos np. na obiad, zrobic zakupy i
                    zaplacic itd
                    ale tez jezeli sytuacja sie powtarza i w zwiazku jest rownosc a przynajmniej
                    powinna byc to facet sam powinien zaproponowac taki podział
                    sorry ale nie trzeba do tego miec miliardow w kieszeni
                    podobnie jak do wyjazdu do wloch - to wcale nie kosztuje 10 tys, owszem moze
                    tyle kosztowac ale tez jest mnóstwo ciekawych wyjazdow last minut do maks 2 tys
                    zl a mi udalo sie wyjechac za 1400 i to juz kilka razy samolotem do wloch do
                    bardzo dobrego hotelu, zreszta hotel tez wcale nie musi byc 5 gwiazdkowy,
                    jedzie sie przeciez wypocząć i pobiegac po powietrzu a nie siedziec w hotelu

                    powracajac do tematu - jezeli nie chcesz rozmawiac wprost to jak przyjedzie do
                    ciebie powiedz ze nie masz pieniedzy, masz do tego prawo,. albo sam cos kupi
                    albo bedzie glodowal i tyle

                    poza tym a propos tej twojej sytuacji materialnej - coz - dobra praca - dzis
                    jest a jutro nie ma, takie sa realia, wiec to wcale nie oznacza ze jest nie
                    wiem jak wysoko sytuaowana - sama wiesz jaki jest rynek pracy, mam nadzieje
                    samochod - coz - tez rzecz nabyta - jest mnóstwo osob ktore nawet przy
                    mniejszych dochodach biora kredyty i jezdza dobrymi samochodami
                    mieszkanie - fakt jest to cos waznego ale tez duzo osob mieszka w swoim
                    mieszkaniu z roznych powodow - smierc babci itd. wiec nie jest to jakis nie
                    wiem jaki wielki luksusu

                    jezeli on zartuje na temat wloch to powiedz mu ze jak bedzie mial kase to
                    pojedziecie , jak nie to pojedziesz z kolezanką , sorry miej troche jaj i nie
                    zaslaniaj sie tym ze cos ci nie przejdzie przez gardlo, bo jezeli nie zrobisz
                    tego teraz to sie obudzisz jako zona po 20 latach z perspektywa zlamanego i
                    straconego zycia
                    tu nie chodzi o to ze milosc jest ponad kase - bo jest ale tez chodzi o zwykle
                    realnia zycia codziennego i prawda jest taka ze owszem jest sie czlowiekiem bez
                    wzgledu na zarobki itd. ale tez bez pieniedzy nie da sie zyc w obecnym swiecie
                    po prostu
                    i co tu duzo mowic - rownouprawnienie rownouprawnieniem ale rola mezczyzny
                    powinna byc taka ze to on powinien miec wieksze "jaja w zwiazku a przynajmniej
                    takie same i nie chodzi o to zeby zarabial nie wiem ile, ale o to zeby umial
                    sobie radzic w zyciu
                    i sorry ale zarabiajacy 1000 zl facet ktory ma wielkie pretensje i chce miec
                    kilkoro dzieci niech wpierw pomosli z czego zaplacic rachunki
                    ogolnie - powinnas sama rządac podziału kosztów, powiedz mu jak bedzie jechal
                    do ciebie zeby zrobil zakupy,
                    powiedz ze chcesz isc do kina i niech kupi bilety - tez sorry ale to nie jest
                    koszt rzędu 10 tys, mozecie isc do kina we wtorek lub w czwartek i kupic bilety
                    po 12 zl - (mowie o wawie) to chyba 24 zl jest to koszt ktory on moze poniesc

                    mowie o drobnych rzeczach, sama teraz szukam pracy i nie mam za duzo kasy
                    wlasciwie konczy mi sie ale tez jestem w stanie zaplacic za swoj bilet, gdybym
                    zarabiala nawet 1000 zl to tez byloby to mozliwe

                    jak sie zgodzisz na jego przeprowadzke to bedziesz placila za wszystko, a on
                    bedzie mial wygodne lozeczko, ciebie w nim i podwozke do pracy samochodem

                    a co do manipulacji to prawdziwa manipulacja ma to do siebie ze jej nie
                    widac:))))))) a wlasnie zapewnienia o wielkiej opiekunczosci daja jakies tam
                    zludne poczucie szczescia jak samam twierdzisz

                    poza tym moze sama przyciagasz takich facetow i masz w sobie potrzebe
                    opiekowania sie kims? moze tez boisz sie nie tyle jego stracic co to uczucie ze
                    jestes gora ? jezeli mialabys kogos kto bylby opiekunczy i dawal ci poczucie
                    bycia ta glowa zwiazku moze czulabys sie niepewnie a to wynika juz z twojej
                    osobowosci - pomysl nad tym
                    i nie mow ze tak doskonale sie z nim czujesz itd. skoro nawet nie wiesz gdzie
                    sie koncza zarty a gdzie powaga, tak samo mozesz odbierac to poczucie
                    opiekunczosci itd,. - moze to złuda i moze sama chcesz zeby tak bylo , on dal
                    ci cos co tobie bylo potrzebne albo wydawalo ci sie ze jest ci potrzebne a to
                    przyjelas za wielka love bo czujesz sie w tym bezpiecznie, bezpieczniej niz z
                    facetem ktory mialby jaja na swoim miejscu i bylby taka glowa tego zwiazku
            • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 12:23
              Ale czy z tym wyjazdem nie było tak, że ona zaczęła mówić, że dobrze byłoby
              wyjechać, on pyta dokąd, ona mówi, no nie wiem, ale lubię Włochy? On cicho
              zbiera szczękę z podłogi i dalej pozostaje mu tylko żartować, że jeśli ona chce
              do Włoch, to musi sobie zarobić.
              • Gość: gosia Re: Tu wazne sa ambicje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.04, 14:15
                tak jak powiedzialam w wyzszym poscie
                wlochy to nie ksiezyc
                i w tej chwili czasami wyjazd za granice nawet na wyspy kanaryjskie jest
                porownywalny cenowo z wyjazdem w polsce, (nie mowie o polskich campingach itd)
                ale o jakis porownywalnych w standardzie wakacjach
                do tego tam przynajmniej mamy zagwarantowaną pogode
                sama nie mam duzo kasy , a wyjezdzam kilka razy do roku nawet i koszt takiego
                wyjazdu to maks 2000 zl - mowie MAKS bo sam wyjazd z last minuta np. na krete
                kosztowal mnie 1100 zl i to z bardzo dobrego biura, do tego mialam szczescie i
                4 gwiazdkowy hotel
                choc wyjezdzajac nastawiamy sie na wycieczki i bycie na powietrzu a nie
                siedzenie w hotelu wiec tak naprawde hotel jest malo wazny czasami, no chyba ze
                ktos ma duzo kasy i zalezy mu na super miejsach hotelowych
                wiec takie gadanie ze jak wlochy to juz trzeba miec miliard w kieszeni to
                bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!
                • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 14:33
                  Gość portalu: gosia napisał(a):
                  > wiec takie gadanie ze jak wlochy to juz trzeba miec miliard w kieszeni to
                  > bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!

                  Och, jasne, że bzdura. Pokaż mi tego bystrzaka, który tak mówi, to też mu rzucę
                  w twarz kilkanaście wykrzykników ;-)

                  A jeśli mu nie zależy na wakacjach we Włoszech? Chce być z Justyną i to mu
                  wystarczy? I nie rozumie, dlaczego miałby wydać tę parę tysięcy (też pieniądze)
                  na Włochy, skoro dla niego nie miejsce jest ważne.
            • essedaria Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 12:45
              podpisalam sie pod wyszukiwarke, bo to ona napisala o braku ambicji ;)

              co do zartowania o wyjazdach... nie rozumiem tego, jak dwoje ludzi moze mowic o
              zwiazku, skoro rozmawiaja ze soba jedynie polslowkami i nie potrafia rozwiazac
              banalnego w gruncie rzeczy problemu.. bo skad wiadomo jakie motywy nim kieruja,
              skoro nie rozmawiaja na ten temat

              Ale, jak pisalam, obraz wylaniajacy sie z listu jest zawsze subiektywny i kazdy
              patrzy na niego przez pryzmat swoich zyciowych doswiadczen
              • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 12:52
                Może jedynie półsłówkami ze sobą rozmawiają właśnie o wyjazdach, a problemu nie
                mogą rozwiązać, bo dla niego problemu nie ma, a dla Justyny dopiero zaczyna się
                stawać problemem.

                • Gość: Marzenna Re: Tu wazne sa ambicje IP: 5.3.1R* / *.oracle.co.uk 20.02.04, 13:04
                  A ja sie zgdzadzam z ta teza o ambicjach. Nie jeden raz mialam podobne dylematy
                  jak Justyna spotykajac sie z facetami o duzo "mniejszym potencjale finansowym".
                  Roznica jest taka, ze pochodze z biednej rodziny, ale od wczesnej mlodosci sie
                  duzo uczylam i pracowalam - w efekcie stalam sie, chyba relatywnie patrzac,
                  zamozna mloda osoba / nie myslic z materialistycznie nastawiona. I czesto bylo
                  mi zle, jak widzialam, ze osoba, z ktora jestem nie stara sie ..jakos
                  rekompensowac te nierownosc, moze nawet w inny, niefinnasowy sposob.
                  To trudne
                  • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 13:09
                    Być może jestem po drugiej stronie, nawet choćby psychicznie, ale dla ludzi,
                    którzy świadomie wycofali się z wyścigu szczurów, poziom finansowy zaczyna mieć
                    tyle znaczenia, co - powiedzmy - kolor ubrania. Gdybyś ubierała się w czerwone,
                    a on w niebieskie, nie przyszłoby Ci do głowy żądać od niego "rekompensacji tej
                    nierówności", również w inny niezwiązany z kolorem w sposób.
                  • essedaria Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 13:16
                    ..jakos
                    > rekompensowac te nierownosc, moze nawet w inny, niefinnasowy sposob.

                    napisalas "w inny, niefinansowy sposob".. justyna zaczela list od
                    opowiedzenia, ze czuje sie swietnie, doceniana, rozumiana itp (nie potrafie
                    przytoczyc w tej chwili z pamieci) czyli rozumiem, ze ten "inny, niefinansowy
                    sposob" jest.
                    Ale kiedy sie kogos kocha, czlowiek odczuwa ogromna satysfakcje z tego ze moze
                    cos dac, podzielic sie tym co ma. Jakos sie nie mysli, czy ja przypadkiem nie
                    daje wiecej, a moze on mnie tylko wykorzystuje. Dopoki skleja sie dwa rozne
                    typy osobowosci, oczekujace od zycia czegos innego, dopoty kazda duperela jest
                    problemem.
                    Nie mozemy oczekiwac od partnera, ze on sie stanie taki, jakiego bysmy chcieli
                    widziec. Jesli uwazamy, ze ma za male ambicje, to nie mozemy go zmusic, zeby
                    mial wieksze.. mozemy tylko zmienic swoje wizje o idealnym partnerze, albo...
                    zmienic na bardziej ambitny model.
                    To takie moje skromne zdanie ;)
                  • j_ar Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 13:17
                    nierownosc finansowa...booze.... czemu w slowka delikatne ubierac to, ze
                    czasami wazniejsze jest aby moc sie dorobic wspolnie, kupic dom, wyjazdy,
                    samochod... nie ma w tym nic zlego, ale po co zamydlac oczy mowiac, ze sa
                    sprawy wazniejsze niz te dorabianie sie wspolne
                    • Gość: inka_s Re: Tu wazne sa ambicje IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.02.04, 13:30
                      O właśnie, j_ar, chęć tego wspólnego dorabiania się. To chyba coś co nie ma nic
                      wspólnego z wyścigiem szczurów, który ktos wspomniał. Ktoś też napisał, że jak
                      sie kocha to sie chce dawać. To jak rozumieć w tym świetle, że chłopak Justyny
                      jest nastawiony tylko na branie? Mam wrażenie, że jednak gdzies w mężczyznach
                      jest zakodowana chęć obdarowywania równie głęboko jak w kobietach potrzeba by
                      czuć siuę obdarowywaną. Czerwona róża aż tak dużo nie kosztuje. Albo ciekawa
                      książka z serii, która ona czytuje. Ciekawe czy chłopak Justyny potrafi
                      obdarować ją choćby skromnie, na miarę swoich możliwości, tak bez okazji?
                      • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 13:55
                        Gość portalu: inka_s napisał(a):
                        > O właśnie, j_ar, chęć tego wspólnego dorabiania się. To chyba coś co nie ma
                        > nic wspólnego z wyścigiem szczurów, który ktos wspomniał.

                        Chyba ja wspomniałem o wyścigu szczurów, bo chciałem ogólnie napisać, że jemu
                        na finansach nie zależy (jest coś w lodówce i dobrze). Nie wiem, dlaczego mu
                        nie zależy, może jest w głębokiej depresji, może jest artystyczną duszą,
                        szalonym naukowcem, albo jest jednak pasożytem. Tego żartu, żeby Justyna
                        przyjechała samochodem, by on poznał ją z kolegami, w ogóle nie trawię, choć
                        pewnie ważniejszy od słów był tu jego głos, uśmiech, błysk w oku. Bez tego
                        wszystkiego _pognałabym_ go jak najdalej ;-)

                        > Mam wrażenie, że jednak gdzies w mężczyznach
                        > jest zakodowana chęć obdarowywania równie głęboko jak w kobietach potrzeba by
                        > czuć siuę obdarowywaną. Czerwona róża aż tak dużo nie kosztuje.

                        Można obdarowywać czymś o wiele ważniejszym niż bilet do kina czy róża.

                        > Ciekawe czy chłopak Justyny potrafi
                        > obdarować ją choćby skromnie, na miarę swoich możliwości, tak bez okazji?

                        Może Justyna jego prezentów (tych niematerialnych) w ogóle nie postrzega jako
                        prezenty?
                        • Gość: inka_s Re: Tu wazne sa ambicje IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.02.04, 14:05
                          Może w ogóle Justynie chodzi o coś co niełatwo opisać bo nie mieści się w tym
                          co jej facet robi lub nie ale w tym JAK on to robi. Wiesz, trudny do pisania
                          sposób zachowania, gesty, atmosfera, z których wynika, że może jednak chodzić o
                          jego wygodnictwo. Niematerialne wartości jakie od niego otrzymuje to te żarty
                          (?) trochę określają.
                          I nie mów, że go nie stać raz w miesiącu czy raz na trzy miesiące by jej
                          zafudowac kino.
                          • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 14:26
                            Gość portalu: inka_s napisał(a):
                            > Może w ogóle Justynie chodzi o coś co niełatwo opisać bo nie mieści się w tym
                            > co jej facet robi lub nie ale w tym JAK on to robi. Wiesz, trudny do pisania
                            > sposób zachowania, gesty, atmosfera, z których wynika, że może jednak chodzić
                            > o jego wygodnictwo.

                            Zgoda, powiedział to tak, że zaskoczyło Justynę, ale być może o tym nawet nie
                            wie.


                            > Niematerialne wartości jakie od niego otrzymuje to te żarty
                            > (?) trochę określają.

                            Te żarty - wszystkie - ogólnie zajęłyby mi mniej niż trzy minuty rozmowy. A
                            przecież oni spędzają znacznie więcej czasu i Justyna pisze, że jest świetnie.
                            Dlaczego więc te trzy minuty miałyby określać dawane przez niego wartości, a
                            nie te tygodnie bycia razem, czy moze nawet miesiące?

                            > I nie mów, że go nie stać raz w miesiącu czy raz na trzy miesiące by jej
                            > zafudowac kino.

                            Może on do nich nie należy, ale jest wielu ludzi, których nie stać na kino.
                            Znam też kilku takich dziwaków, którym wydaje się, że o wiele lepiej iść z
                            sympatią do parku niż do kina, wzdychać do księżyca i mówić czułe słówka nie
                            mając za plecami róży (naoglądali się pewnie filmów).
                            • joanna_1 Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 14:32
                              > Znam też kilku takich dziwaków, którym wydaje się, że o wiele lepiej iść z
                              > sympatią do parku niż do kina, wzdychać do księżyca i mówić czułe słówka nie
                              > mając za plecami róży (naoglądali się pewnie filmów).

                              a dlaczego dziwaków? ( drapię sie po głowie)
                • Gość: inka_s Re: Tu wazne sa ambicje IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.02.04, 13:20
                  Dziwię się, że Justyna uważa, że jest jej z nim dobrze tylko... te pieniądze. I
                  tak myślę, że jej nie chodzi o samą kwestię pieniędzy, a właśnie jego postawę
                  wobec nich. Nie ma nic złego w tym, że ona funduje wspólne przyjemności.
                  Niepokojące jest, że jego to zupełnie nie krępuje. Ja bym miała dyskomfort i
                  np. do drogiej restauracji nie chciałabym chodzić wiedząc, że nie mogę sie
                  zrewanżować. Ale to też zalezy od etapu znajomości i zaangażowania.
                  Zastanowiłam sie jak to było u mnie. Najpierw pracowaliśmy oboje i zwykle każde
                  płaciło za siebie. Potem ja pracowałam - on nie, wtedy było dla mnie naturalne,
                  że ja płacę. Ale on nie uznawał tego za oczywiste - i na wspólny wyjazd
                  zapracował najpierw w pierwszej połowie wakacji. Do głowy mu nie przyszło
                  pasożytować na mnie. Rozmawialiśmy o pieniądzach tak samo jak i o wszystkich
                  innych rzeczach - książkach, filmach, uczuciach, przyszłości, dzieciach,
                  religii, polityce. A gdy już byliśmy razem na dobre to wspólne konto też było
                  dla nas oczywistością. I róznie bywało - czasem to ja je zasilałam, czasem on
                  więcej. Potem tylko on. Myślę, że to również kwestia zaufania. Oboje
                  wiedzieliśmy, że to drugie nie wyda pieniędzy na głupoty. Jak tak na to patrzę
                  to widzę, że on zarabiał - a ja trzymałam kasę. :o)
                  Ciekawe co zrobiłby chłopak Justyny gdyby straciła pracę?
                  • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 14:02
                    Gość portalu: inka_s napisał(a):
                    > Niepokojące jest, że jego to zupełnie nie krępuje. Ja bym miała dyskomfort i
                    > np. do drogiej restauracji nie chciałabym chodzić wiedząc, że nie mogę sie
                    > zrewanżować.

                    Dlaczego w ogóle miałabyś myśleć o rewanżu? Skąd takie merkantylne nastawienie?
                    Jak ty mnie, to i ja tobie, a inaczej - ni, ni, ni. Taka chęć rewanżu może
                    cechować związek biznesowy, ale nie uczuciowy.

                    > Jak tak na to patrzę
                    > to widzę, że on zarabiał - a ja trzymałam kasę. :o)

                    W Twoim związku chyba nie jest ważne, kto zarabiał, kto trzymał kasę. Dlatego
                    zauważyłaś to dopiero teraz, wcześniej na to nie zwracałaś uwagi. Ważniejsze
                    było osiągnięcie kompromisu i następująca za tym pewność co do poziomu finansów.

                    > Ciekawe co zrobiłby chłopak Justyny gdyby straciła pracę?

                    Powiedziałby, że z Włoch nici ;-)
                    • Gość: inka_s Re: Tu wazne sa ambicje IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.02.04, 14:16
                      Nie chodzi o wydzielanie: ja tobie to ty mnie. To pewnie zależy też od
                      możliwości finansowych obu stron, u nas były zbliżone i wolałam dzielić
                      rachunki na pół. Byc może byłoby inaczej przy znacznej różnicy zarobków. A
                      czemu rewanż? To nie jest dobre słowo - ale ja też lubię obdarzać, a nie tylko
                      być obdarowywana. :o)
                      Mój związek już nie istnieje, ale w nim przede wszystkim byliśmy przyjaciółmi i
                      dbaliśmy o siebie nawzajem. Nie dzieliliśmy to moje, to twoje. Dawaliśmy i
                      bralismy. Raz równo - raz "niesprawiedliwie". :o)
                      I doskonale zwracalismy uwage kto zarabia i ile. I kto i na co wydaje. Ale my
                      mogliśmy ze sobą rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać i rozmawiać. I nie omijac
                      tematu finansów.
                      • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 14:39
                        Gość portalu: inka_s napisał(a):
                        > A czemu rewanż? To nie jest dobre słowo - ale ja też lubię obdarzać, a nie
                        > tylko > być obdarowywana. :o)

                        Oczywiście. Po prostu wywnioskowałem z Twojego poprzedniego listu, że jeśli on
                        funduje kolację w restauracji, to Ty masz odruchową chęć rewanżu. Może źle
                        zrozumiałem.

                        > Mój związek już nie istnieje, ale w nim przede wszystkim byliśmy przyjaciółmi
                        > i
                        > dbaliśmy o siebie nawzajem. Nie dzieliliśmy to moje, to twoje. Dawaliśmy i
                        > bralismy. Raz równo - raz "niesprawiedliwie". :o)

                        Dokładnie, mieliście w miarę pewność, że nie obudzicie się pewnego dnia z gołym
                        rachunkiem. Justyna takiej pewności na razie nie ma.

                        • Gość: Justyna Re: Tu wazne sa ambicje IP: 212.191.132.* 20.02.04, 14:49
                          Po wszytskich wypowiedziach, mam taki mętlik w glowie.
                          Moze moj mezczyzna manipuluje mną? Moze zapewnia mnie stale o swoim uczuciu,
                          wlasnie po to, aby prowadzic wygodne zycie? A cieple slowa i gesty sa srodkami
                          do osiagniecia tego celu?? Moze jest jednym z tych, co wiedza co mowic kobeicie
                          aby wzbudzic ich uczucia???
                          Moze to nie jest prawdziwe z jego strony?? Mam tyle obaw!!!
                          Ktos z was powiedzial, ze licza sie czyny a nie slowa. Swieta racja. Powinnam
                          mu sie dokladniej przyjrzec, bo bardzo sie boje tego, ze zostane wykorzystan
                          • frolix Re: Tu wazne sa ambicje 20.02.04, 15:03
                            I tak sama musisz zdecydować. Napisałaś, że jest świetnie oprócz tego jednego
                            podejrzenia. Dla mnie na razie jest to z jego strony nieprzywiązywanie wagi do
                            finansów i głupie żarty na mniej więcej trzy minuty.

                            W tej sytuacji dobry byłby jakiś test ostatecznie rozstrzygający całą kwestię,
                            ale jak wszyscy pewnie wiemy - choćby z filmów - testy te niewiele są warte. W
                            którym to filmie oni rozstają się po randce i on mówi, że jeśli ona teraz się
                            obejrzy, to znaczy, że to jest ta jedna jedyna? (Stawiam na "Pearl Harbour").
                          • Gość: aga Re: Tu wazne sa ambicje IP: *.crowley.pl 20.02.04, 20:41
                            Justynko! Ty sama wprowadzasz się w tak niekomfortową sytuację. Temat kasy jest
                            trudny, szczególnie na początku znajomości, ale chyba są trudniejsze?

                            Wydaje mi się, że twój facet tobą nie manipuluje, a jedynie korzysta z sytuacji
                            jaką sama stwarzasz. Swoim oddaniem (podwożenie itp. rzeczy o których piszesz)
                            dajesz mu jasny komunikat: w naszym związku to ja jestem tą, która zarabia,
                            troszczy się o rozrywki itp.
                            Przestań go w końcu wprowadzać w błąd i mamić! Nie traktuj go jak
                            niedorozwinięte dziecko! Bo wierz mi, zapłacisz za to nie tylko żalem wylewanym
                            tutaj, ale żalem, który nazbiera się po kilku latach (miesiącach? zależy ile
                            wytrzymasz). Już teraz widać, że jesteś na niego wściekła, a co dopiero za
                            jakiś czas?
                            Możesz to zmienić. Nie oczekuj, że on się domyśli, bo nie jest jasnowidzem i
                            nie czyta w twojej główce. Skąd ma wiedzieć, że jesteś zła o płacenie rachunków
                            za niego? A takie rzeczy trudno na dłuższą metę ukryć. Zresztą, ukrywanie
                            złości prowadzi do rozstań, kryzysów itp.
                            No, chyba, że podświadomie zależy ci na tym, żebyście się rozstali...To inna
                            sprawa.

                            A tak na marginesie: wyobraź sobie, że twój kochany też ma do ciebie jakieś
                            pretensje, ale nie mówi ci wprost o co mu chodzi, tylko się krzywi. Byłoby ci
                            przyjemnie?

                            • Gość: baba Re: Tu wazne sa ambicje IP: *.acn.waw.pl 20.02.04, 21:40

                              Dla mnie to ewidentny uroczy wygodnis. Ja nie mowie, ze falszywy. On Cie
                              naprawde, autentycznie moze kochac !
                              Dlaczego nie kochac kobiety, ktora jest inteligentna, wyksztalcona,
                              tolerancyjna, delikatna, opiekuncza i na dodatek zapewnia kosztowne
                              przyjemnosci, okresowe utrzymanie , podwozenie i bezpieczenstwo finansowe ?

                              Facet moze nie miec ambicji zarabiania wiekszej kasy- moze miec inny styl
                              zycia i nie uwazam takich ludzi za nieudacznikow. Po prostu moga go nie
                              interesowac kosztowne wyjazdy, moze wystarczac mu komunikacja miejska, rozrywki
                              na mniej zasobna kieszen.
                              Niemniej z Twoim chlopakiem sprawa jest inna- on nie chce sie meczyc w wyscigu
                              szczurow, ale wygodnie chcialby miec. Ktos musi za to zaplacic i tym ktosiem
                              jestes Ty.
                              Bardzo niejasno piszesz o roznicy w zarobkach, raz, ze jestes znacznie
                              zamozniejsza, raz, ze roznica nie jest taka znaczaca.Podejrzewam, ze Twoj
                              chlopak spora czesc dochodow wydaje na wynajem mieszkania, podczas, gdy Ty masz
                              wlasne, bo dostalas od rodziny.To oczywiscie tlumaczyloby go, ze liczy sie z
                              kazdym groszem ale bardzo nie podoba mi sie kilka zachowan
                              - brak checi partycypowania w kosztach utrzymania, kiedy pomieszkuje z Toba
                              -namawianie na posilek w dobrej restauracji, kiedy wiadomo, ze to Ty bedziesz
                              placic za niego
                              - sugerowanie, ze chcialby wyjechac do Wloch, ale palcem nie kiwnie, zeby to
                              zrealizowac.
                              - ZAWSZE uchylanie sie od placenia za cokolwiek (Naprawde nie wierze, zeby nie
                              stac go bylo na bilet do kina od czasu do czasu)

                              Nie wiem, co Ty jeszcze przy nim robisz.
                              Jesli jednak jestes w nim tak bardzo zakochana, ze zerwanie jest nie do
                              pomyslenia, proponuje zgodzic sie na wprowadzenie sie faceta do Ciebie i
                              postawienie stanowczo sprawy

                              dzielenia czynszu i innych kosztow mieszkania
                              podzialu wydatkow na zycie i rozrywki

                              Jesli on nie zarabia znaczaco mniej od Ciebie i odpadnie mu koszt wynajmu, nie
                              mozesz dalej spelniac roli instytucji dobroczynnej tylko dlatego ze mialas
                              szczescie urodzic sie w zamoznej rodzinie.
                              Efekt moze byc dwojaki
                              -ukochany oprzytomnieje (bardzo watpliwe)i bedzie happy end
                              -ukochany sie obrazi (ocen to sama- Twoja propozycja bylaby fair)
                              -ukochany wszystko obieca, na poczatku troche poplaci, ale zasadniczo bedzie
                              dazyl do poprzedniego statusu (najbardziej przwdopodobne)- wtedy luski Ci z ocz
                              spadna, zwiazek zakonczysz i poszukasz sobie kogos mniej wygodnego.

                              Zycze szczesliwych wyborow i trzezwej glowy
                              Pzdr
                              • Gość: mm Re: Tu wazne sa ambicje IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.02.04, 23:13
                                co do faceta - w pełni zgadzam się z Baba. Wydaje mi się, ż ejest dokładnie
                                taki jak go opisała. a co do dalszego życia razem - to ja jednk mam obiekcje.
                                Jeżeli już na początku związku pojawiają się takie tarcia (niby o drobiazgi),
                                to z czasem będzie jeszcze gorzej. Nie chcę krakać, ale wygląda na to, że wasze
                                osobowości są zupełnie odmienne. Ty jesteś silna, ambitna, wiesz czego chcesz -
                                on, niby zahukany, niby go "wyścig szczurów" nie interesuje, ale prawdopodobnie
                                jest tak dlatego, że on w tym wyścigu przegrywa. Niewykluczone że jest trochę
                                zniewieściałym typem faceta, dla którego nie jest ujmą, że kobieta za niego
                                zapłaci. Ale nie sądzę, żeby rozmowa z nim coś przyniosła na dłuższą metę -
                                poczuje się dotknięty albo nawet nie zrozumie o co ci chodzi - w końcu jest tak
                                fajnie (jemu oczywiście)! Może twoja siła i osobowość rzyciąga, w sposób
                                magnetyczny, takich trochę "nieudaczników" życiowych. Ale jeśli teraz nie jest
                                dobrze, to nie sądzę, żeby było lepiej. Masz w sobie tyle siły - nie rozmieniaj
                                się na drobne.
    • Gość: Alicja Re: Ja już rozmawiałam, choć efekty .... IP: *.zetosa.com.pl 21.02.04, 01:42
      Ja też ostatnio musiałam przejść rozmowę o finansach. Byłam pewnie bardziej
      zawstydzona niż mój facet, a to on popełnił delikatnie mówiąc gafę. Pracujący
      facet zapowiedział mi (później tłumacząc że to żart) że będę musiała płacić co
      2 miesiąc za benzynę do jego auta. Tłumaczył to naszymi częstymi wspólnymi
      wyjazdami. Byłam w szoku! Zawsze gdy dalej jeździmy: wakacje, weekendowe
      wycieczki itp. ZAWSZE! płaciłam polowe za benzynę i inne koszty wyjazdu, a tu
      nagle zostaję poinformowana, że mam płacić także za jego dojazdy do pracy!!!.
      Musiałam od razu mu powiedzieć co o tym myślę! Niby sobie wytłumaczyliśmy...ale
      mój niesmak i pytania o przyszłość pozostały. Dodam, że ja nie mam stałych
      dochodów, a jeśli to o wiele niższe niż mój facet!

      Gdybym zapłaciła z obawy przed rozmową zbyt źle bym się z tym czuła! Dobrze ze
      porozmawialiśmy, choć nadal sama myśl że to padło z jego ust .....
      Powodzenia! Myśle że powinnaś porozmawiać!
      Alicja
    • Gość: mix Re: Czuje sie wykorzystana IP: *.pl 21.02.04, 11:20
      Czy on kiedyś powiedział: zapłać za mnie, albo kup mi to, czy tamto? Wydaje mi
      się, że zaczęłaś płacić z własnej inicjatywy, a on to przyjął bez protestu, co
      oczywiście jest dużym faux pas, ale jednak jakby nie było sama nakręciłaś
      problem, w którym teraz tkwisz.
      Różnice majątkowe między wami wynikają z tego, że tobie po prostu było łatwiej,
      sama tez nie uczestniczysz w wyścigu szczurów, bo nie musisz dzięki bogatym
      rodzicom. Piszesz, że różnice w zarobkach między wami nie są tak duże, ale jego
      wydatki są znacznie większe, niż twoje. gnieżdżenie się w małym wynajmowanym
      mieszkaniu to koszt 800-1000zł miesięcznie. Ile ty wydajesz na opłaty? no
      właśnie... oczywiście, że to nie twoja sprawa ile on wydaje na zycie, nie
      jesteś nic nikowmu winna tylko dlatego, ze rodzice cie ustawili, jeśli jednak w
      jakikolwiek sposób dałaś temu facetowi do zrozumienia, że jest inaczej to
      możesz teraz tylko udarzyć się w pierś i powiedzieć mea culpa.
      Kwestia ról męskich i żeńskich. Gdyby ten post przeredagować, zaczynając od
      słów "Od jakiegoś czasu spotykam się z kobietą..." to zapewne większość osób
      (zapewne łącznie z tobą) uznało by całą sytuację za normalną.
      Podsumowując: facet źle postąpił, że się nie postawił przeciwko twoim wydatkom
      i przysługom w podwożeniu, ale przecież wszytko to robiłaś z własnej woli. W
      tym momencie możesz z nim porozmawiać o wydatkach otwarcie i nie zdziw się
      jeśli on uzna, że został wprowadzony w błąd, albo od razu powiedzieć bye, bez
      podawania uzasadnienia.
      Moim zdaniem jesteś osobą, która powinna znaleźć sobie partnera ze swoje sfery
      ustawionych przez rodziców wówczas unikniesz podobnych komplikacji i
      rozczarowań. Kiedy czyta się twój post trudno oprzec się wrazeniu, że to jednak
      pieniądze są dla ciebie najważniejsze.
      • gidanka Re: Czuje sie wykorzystana 21.02.04, 12:12
        ja bym sie przy nim czula niekobieco, a przeciez to jest takie wazne w zwiazku.
        Tego typu facet dla mnie to ciepla klucha. Jak mozesz byc w nim zakochana?
        tradycyjny facet placi za kobiete, bo to jest oznaka opiekunczosci, on o nia
        dba, zabiega, zapewnia jej byt. Moze w obecnych czasach jest inaczej.
    • Gość: Renia Re: Czuje sie wykorzystana IP: *.aster.pl / *.acn.pl 21.02.04, 13:03
      Wydaje mi sie, że tu nie chodzi o zasobność portfela, ale o postawę. Mój mąż
      równiez zarabia o wiele mniej niż ja, pochodzi z mniej zamoznej rodziny,
      mieszkanie jest moje. A ja nie czuje się wykorzystywana, jesteśmy razem juz
      blisko 10 lat. Jak ma pieniądze zawsze płaci, zawsze coś mi kupi, gdy jest
      okazja, nawet jakby 7 dni po pensji miałby już być "goły". Nie jest tak, że on
      swoje pieniądze wydaje na siebie, a ja swoje na nas. Wszystko idzie na pół
      (mniej więcej) dopóki on ma pieniądze. A jak jest potrzeba dodatkowych (np.
      wyjazd itp), to po prostu stara sie dorobić dodatkowo. Dlatego w sytuacji, gdy
      kobieta ma więcej pieniedzy wcale nie musi czuć się wykorzystana. Tak naprawde
      wszystko zależy od tego, jak facet sie zachowuje, jaka ma postawę. Czasami
      więcej znaczy dzielenie sie ostatnim groszem, niż płacenie za kogoś przez cały
      miesiąc. Gdy ktoś dobrze zarabia i ma pieniądze, to żadne poświecenie.
      Większość wartość ma dzielenie się i dawanie, gdy ma się tego mało.
    • Gość: banana już dzisiaj weź go na zakupy, duże - test 1 IP: *.chello.pl 21.02.04, 13:13
      weź go na zakupy do supermarketu i gdy wózek będzie juz znacznie wypełniony,
      powiedż: ojej, zapomiałam portfela (karty itp).
      Zobacz, co zrobi?
      Co powie w sklepie? czy zacznie wykładać towary spowrotem na półkę, tak by
      rachunek nie obciązył go więcej niz 50 zł?
      a przede wszystkim - co będzie po powrocie do domu? czy poprosi (zapewniając o
      miłości i wycałowawszy Cie przedtem) o zwrot zapłaconych w sklepie pieniędzy?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka