Gość: Justyna
IP: 212.191.132.*
19.02.04, 16:16
Od jakiegos czasu spotykam sie z facetem. Jest nam ze soba naprawde dobrze,
ja czuje sie kochana, on stale zapewnia mnie o swoim uczuciu. Czuje sie z nim
wyjatkowo dobrze i swobodnie. Nie musze przy nim nikogo udawac, czuje sie
akceptowana. I wszytsko byloby idealnie, gdyby nie ... no wlasnie. Jest cos
co nie daje mi spokoju. Mam wlasne mieszkanie, samochod, dobrą prace.
Pochodze z zamoznej rodziny. Tomek nie nalezy do zamoznych ludzi, gniezdzis
sie w malym, wynajmowanym mieszkaniu, nie jest zmotoryzowany. I w efekcie to
ja spelniam meskie role w tym zwiazku, przyjezdzam po niego jak gdzies
wychodzimy, odwoze go do domu. A to co mnie najbardziej niepokoi, to to, ze
on mieszkajac u mnie czasem nie płaci za nic, jesli robimy razem obiad, on
nie stara sie partycypowac w zadnych kosztach, za kazde wyjscie place sama,
rzadko proponuje ze zaplaci za mnie. Zle sie z tym czuje, bo czuje sie
wykorzystywana. Do glowy przychodza mi takie mysli, ze moze nie zalezy mu na
mnie, tylko mowi te wszytskie cieple slowa, po to aby mnie zdobyc. Ostatnio
wspominal, ze chetnie by sie do mnie przeprowadzil. Moze to jest typ faceta,
ktory chce sie w zyciu dobrze ustawic?? Rozumiem, ze ma gorsza sytuacje
finansowa ale skoro tak, to niech nie proponuje wspolnego obiadu za 100 zl,
skoro nie moze pokryc przynajmniej polowy tych kosztow. Kiedys kupilam bilety
do kina, nie zaproponowal nawet, ze moglby sie zrewanzowac. Nie oczekuje ze
bedzie za mnie placil, ale niech chociaz placi za siebie. Dla mnie to powazny
problem, nie umiem jednak z nim o tym rozmawiac. Obawiam sie jego reakcji, i
dla mnie mowienie o tym byloby bardzo kloptliwe,
Moim marzeniem jest prowadzic dostatnie i beztroskie zycie, on mi tego nie
zapewni. Nie interseuje go wyscig szczurow, chce prowadzic spokojne zycie.
Nie wiem co mam zrobic dalej, rozstac sie z tego powodu??
Moze ktos z was byl w podobnej sytuacji?? Pomoze, prosze