365 dni jutro minie...

15.03.10, 11:57
Jestem seksoholiczką, jutro minie rok mojej trzeźwości. Kiedy rozpoczynałam
terapię miałam tak wiele planów do realizacji teraz wiem że tylko niektóre
udało mi się zrealizować.
Cały czas mam problemy z mówieniem o mojej chorobie, nie potrafię o niej mówić
otwarcie z moim partnerem.
Jak ko zmienić? Bo czasami już brakuje mi siły...
    • paco_lopez Re: 365 dni jutro minie... 15.03.10, 12:17
      a to jak to wygląda, bo alkoholik to ani kieliszka nie powinien, a
      ty?
      • minka.b Re: 365 dni jutro minie... 15.03.10, 12:56
        Na terapii nauczyłam się czym jest sex a czym miłość.
        Trwało to kilka miesięcy. Sex jest dla mnie czymś złym ale miłość i uczucia i
        emocje z nią związane są jak najbardziej dozwolone. Jest bardzo cienka granica
        której nie można przekroczyć.
        I jutro minie właśnie rok bez sexu.
        • duna27 Re: 365 dni jutro minie... 15.03.10, 21:54
          hej minka nauczyłaś się już prawie wszystkiego. jeżeli miłość jest obok Ciebie
          to tylko do przodu. Po co mówić o rzeczach o których chciałabyś zapomnieć.
          Zapomnij. I ciesz się, że wygrałaś z chorobą. Powodzenia
          • nothing.at.all Re: 365 dni jutro minie... 17.03.10, 08:44
            Dokładnie tak. Ciesz się, bo wygrałaś!
            Powodzenia.
    • to.niemozliwe Re: 365 dni jutro minie... 16.03.10, 08:46
      A jakie korzyści osiągniesz Ty lub wasz związek z faktu, że powiesz?
      • alfikaa Re: 365 dni jutro minie... 16.03.10, 10:07
        wolność? szczerość? poczucie życia w prawdzie?
        • to.niemozliwe Re: 365 dni jutro minie... 16.03.10, 11:02
          Co to ma do wolności?
          Szczerość nie zawsze jest cnotą.
          Czy życie w prawdzie jest imperatywem? Czy jest wartością
          uniwersalną tak istotną, że jest nakazem bezwglednym?
          Mam wątpliwości.
          A jeżeli jej chłopak zwątpi w możliwość jej wierności? Albo uzna
          za "nieczystą" (jakkolwiek by sobie to tłumaczyć). A jeżeli taka
          prawda zatruje mu resztę życia, a być może kiedyś użyje on tego,
          jako argumentu przeciwko niej.
          Mamy oto dylemat: czy nawrócony grzesznik powinien swój grzech i
          nawrócenie rozpowiadać, czy też powinien we własnym sumieniu podążać
          drogą prawdy, ale rozgłos przyniesie jemu i bliskim wiecej szkód niż
          pożytku. Co sądzicie? :)
          • minka.b Re: 365 dni jutro minie... 16.03.10, 11:57
            No właśnie w tym zaufaniu tkwi problem. On cały czas żyje w obawie że wrócę do
            nałogu. Po to są te rozmowy. Żeby nie zapomnieć o tym co mnie i nasz związek
            prawie zniszczyło. Każde kolejne wypowiadane słowo boli...
            I tak dziś minęło 365 dni lepszego życia
            • to.niemozliwe Re: 365 dni jutro minie... 16.03.10, 12:37
              Wątpliwości sie rodzą z niewiary, a ta może być uzasadniona lub
              nieuzasadniona. Sama sobie odpowiedz - jaka jest?
              Rozmowy nie zbudują zaufania, tylko postępowanie. Niesprzeczne z
              prezentowaną postawą. :)
    • skarpetka_szara Re: 365 dni jutro minie... 17.03.10, 15:44
      a mi sie wydawalo ze po leczeniu powinno sie zyc w celibacie ok 2
      lat zanim zdecyduje sie na zwiazek.
      • minka.b Re: 365 dni jutro minie... 17.03.10, 19:07
        Tyle że mój związek trwa od 4 lat więc nie rozpoczął się po leczeniu tylko długo
        przed nim.
        • waszahanusia Re: 365 dni jutro minie... 17.03.10, 22:44
          MOge zadac niedyskretne pytanie? Bo ejstem ciekawa, czy to sie
          obajwaiąło tym ze zdradzałąs pratnera, jak czesto, na jakiej
          podtswie wybierałas sobie faceta? No i jak udowodniłas mu ze to
          choroba... Musi Cie naprawde bardzo kochac, ze chciał w ogole Cie
          słuchac. Kurcze powdziwiam Was oboje
          • minka.b Re: 365 dni jutro minie... 18.03.10, 15:17
            Zgadza się jego miłość jest niesamowita
            Skąd wiedzieliśmy że to choroba? Po prostu nie panowałam nad tym co się dzieje w
            moim życiu. Wszystko było podporządkowane poszukiwaniu kolejnego celu, nic się
            nie liczyło dom, rodzina, uczelnia. Dzień rozpoczynałam z myślą o tym jak dziś
            się spotkać i pójść do łóżka jak to zorganizować i z taką samą myślą zasypiałam.
            Nie potrafiłam tego przerwać. Nie panowałam nad swoim zachowaniem. Jednocześnie
            ukrywając to przed najbliższymi.
            Dopiero decyzja o terapii z zamkniętym ośrodku była w stanie zatrzymać te równię
            pochyłą.
    • s.p.7 Re: 365 dni jutro minie... 22.03.10, 20:10
      opowiedz cos wiecej o swojej chorobie

Inne wątki na temat:
Pełna wersja