Moze ktos mi pomóc?!

20.02.04, 00:01
Nie wiem co ze mną jest,co się dzieje?Od kiedy sięgam pamięcią zawsze
bałem sie rozmów poważnych(choćby w sprawie pracy),kiedy już musiałem to
zrobić to najpierw drżały mi ręce,potem zalewałem się potem,i do tego jeszcze
ciężko było mi coś powiedzieć.Obecnie straciłem prace i jest jeszcze gorzej!
Staram sie nie "siedzieć" z założonymi rękami i codziennie chodze i w różny
sposób szukam pracy,jednak szukam jej ze strachem.....boje się rozmowy
z pracodawcą-czy aby mnie nie wyśmieje...itd.Wogóle dzisiaj trudno mi jest
wykonywać niektóre czynnośći,które kiedyś nie sprawiały mi kłopotów.
Nie wiem co sie dzieje,z jednej strony chce bardzo pracować a z drugiej strony
boje się panicznie nawet prezprowadzić rozmowe w sprawie pracy!
    • cossa Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 00:16
      tak nagle pojawily sie te obawy i problemy?
      czy tez moze cos sie z Toba dzialo
      cos sie wydarzylo?

      jakby ktos zadal Ci pytanie
      "skad to sie wzielo?"
      to co bys odpowiedzial?

      pozdr.cossa
      • drops22 Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 12:40
        cossa napisała:

        > tak nagle pojawily sie te obawy i problemy?
        > czy tez moze cos sie z Toba dzialo
        > cos sie wydarzylo?
        >
        > jakby ktos zadal Ci pytanie
        > "skad to sie wzielo?"
        > to co bys odpowiedzial?
        >
        > pozdr.cossa
        >
        > Prawie przez 10lat pracowałem bez przerwy i to nie tylko w jednym miejscu,
        Z prac ,które wykonywałem byłem zadowolony,pracodawcy (z tego co mi mówili)
        także byli zadowoleni,więc nie miałem żadnych zatargów.Podobno mi ufali i ja
        tez im zaufałem...teraz jednak patrząc na to z perspektywy czasu i tego
        w jaki sposób mnie zwolniono(wyrzucono!)to moge śmiało powiedzieć ,że byłem
        wykorzystywany maksymalnie,oto przykład....pracowałem w jednej firmie prawie
        5lat i w końcu chciałem otrzymać urlop-poprosiłem o niego to dostałem
        odpowiedź,że jesteś potrzebny...nie możesz....a potem stwierdzili,że nie jestem
        ELASTYCZNY!Zauważyłem,że koledzy bli tak zastraszeni,że gdy poprosiłem ich
        kilka razy o pomoc w róznych sprawach to odwrócili sie do mnie plecami!
        Rozumiem ich,ale najpierw było : jak będzie coś trzeba to jesteśmy RAZEM!
        A póżniej.....teraz straciłem zaufanie do ludzi(pracodawców)i boje się,ze
        znowu będzie to samo...musisz być elastyczny,urlop później,to dla dobra
        firmy......
        Maqja władze i mogą robić co chcą ...a ja?
        • cossa Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 22:02
          a myslales o tym, by zalozyc wlasna firme?

          pozdr.cossa

          drops22 napisał:

          Maqja władze i mogą robić co chcą ...a ja?
          • drops22 Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 22:59
            cossa napisała:

            " a myslales o tym, by zalozyc wlasna firme?"

            Otóż kiedyś myślałem ale to były marzenia ,jak zaczynałem pracować....ale wtedy
            jak i teraz nie stać mnie na nic a co dopiero założyć firme.....a po drugie
            to ktoś mi kiedyś powiedział,że mam za "miękkie serce".

            • cossa Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 23:21
              zdaje sobie sprawe, ze na poczatku sa dosc spore koszty
              zwlaszcza, gdy w kasie tylko kurz
              ale moze warto troche energii poswiecic
              na zainteresowaniem sie na nowo tym tematem

              popytac znajomych - moze ktorys z nich
              w jakis sposb moglby na poczatku pomoc?
              zainteresowac sie pozyczkami na poczatek
              domyslam sie, ze masz fach w rekach
              (jaki jesli wolno spytac?)
              wiec to bardzo duzo!!

              przyszedles na forum z innym problemem
              a ja Ci tu truje o tym, bys firme zalozyl
              ale wydaje mi sie, ze jestes w jednym
              z waznych punktow w Twoim zyciu
              i miej w nim odwage zawalczyc.. o siebie :)

              to w pewnym sensie dotyczy wlasnie tego
              z czym tu przyszedles.

              sprobuj jeszcze raz
              na powaznie przemyslec
              o sobie, o swoim zyciu
              jak chcialbys by ono wygladalo
              .. obudz marzenia ;)


              troche patetycznie
              ale chcialabym bys spojrzal na siebie
              jak na czlowieka pelnego najrozniejszych wartosci
              czlowieka, ktory jest w stanie SAM sobie dac rade
              bez pomocy twardo-sercowych pracodawcow ;)

              pozdr.cossa

              pees. i miekkim sercem sie nie przejmuj :)
              jest troche trudniej, ale to nie jest niemozliwe ;))


              drops22 napisał:

              > Otóż kiedyś myślałem ale to były marzenia ,jak zaczynałem pracować....ale wtedy
              > jak i teraz nie stać mnie na nic a co dopiero założyć firme.....a po drugie
              > to ktoś mi kiedyś powiedział,że mam za "miękkie serce".
              >
              >
            • Gość: frustro stwórz pracę... gdzie miękkie serce będzie atutem IP: *.future-net.pl 26.02.04, 01:05
              a inna niż zazwyczaj reakcja na stres w ważnych sytuacjach życiowych jest
              rzeczą normalną(rozmowę kwalifikacyjną do tego się zalicza)... Przy określaniu
              więc profilu osobowości kandydata do pracy nie powinno sie jej brać pod uwagę,
              jako czynnika decydującego... Prędzej osoba zbyt opanowana w takiej chwili
              raczej budzi obawy pracodawcy: bo co? albo jej zbytnio nie zależy na danej
              pracy, albo jest rutyniarzem w takiej roli(kandydata do pracy)
    • j_ar Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 08:53
      pracodawca to taki sam czlek, ze swoimi urojeniami i kompleksami i spoko spoko,
      tez sie czesto boi, ze popelni blad...
      • zlewozmywak1 Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 09:30
        Dobra rada jar. Praktyczne ćwiczenie dla przestraszonego, to wyobrazić sobie,
        że samemu jest sie pracodawcą i zatrudnia sie goscia na stanowisko x .
        Zatrudnianie wcale nie takie łatwe i nie pozbawione ryzyka. Dodoac do tego
        należy, iż nikt na prawde nie chce zobaczyc przed soba zleknionego królika,
        jezeli jednak chce to znaczy że psychopata i lepiej miec takiego z bani.
        Niech autor watku nie ustaje w próbach.
        • drops22 Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 12:26
          zlewozmywak1 napisał:

          > Dobra rada jar. Praktyczne ćwiczenie dla przestraszonego, to wyobrazić sobie,
          > że samemu jest sie pracodawcą i zatrudnia sie goscia na stanowisko x .
          > Zatrudnianie wcale nie takie łatwe i nie pozbawione ryzyka. Dodoac do tego
          > należy, iż nikt na prawde nie chce zobaczyc przed soba zleknionego królika,
          > jezeli jednak chce to znaczy że psychopata i lepiej miec takiego z bani.
          > Niech autor watku nie ustaje w próbach.


          Kiedyś byłem postawiony przed podobnym faktem..otóż pracodawca "zrobił"
          mnie brygadzistą,podobno dobrze sobie radziłem ale.....no właśnie.....
          krótko mówiąc miałem za "miękkie serce"...a wiadomo" kto ma miękkie serce musi
          mieć twardą....".Czułem sie dobrze wtedy,"podwładni" moi-koledzy też nie
          narzekali na mnie...no ale pracodawcy to sie nie podobało,że dobrze nam się
          współpracuje,no i wróciłem do statusu "pracownika".
    • katrynka Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 11:47
      To jest naturalne, że po utracie pracy spadła twoja samoocena i odczuwasz
      niepokój. Nie dzieje się z Tobą nic nadzwyczajnego, w taki sposób objawia się
      stres. Zapytaj w aptece, o łagodne ziołowe srodki uspokajajace, one powinny w
      pewnym stopniu Cie wyciszyc.

      A do spotkania z pracodawcą solidnie się przygotuj, przemysl sobie potencjalne
      odpowiedzi na jego pytania. Przeciez to są zazwyczaj standardowe rozmowy, do
      ktorych jestes w stanie sie przygotowac w stopniu, który da Ci większą pewnośc
      siebie. Nie traktuj siebie jak petenta, tylko kogos kto oferuje swoje rece do
      pracy, komus kto tych rąk potrzebuje. I już. Dasz sobie radę.

      Pozdrawiam :)
      K.
    • mskaiq Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 14:10
      To co piszesz to objaw strachu ktory mozna pokonac. Z tego co piszesz to
      probujesz przelamywac ten strach. To bardzo dobrze, nie mozna sie poddac
      strachowi bo jesli sie poddasz to stracisz wszystkie szanse znalezienia pracy a
      potem bedziesz tracila jedna rzeczza druga.
      W kazdym z nas sa dwie energie jedna dobra jest to energia miosci i radosci
      druga bardzo zla jest to energia strachu i wszystkiego co negatywne.
      Jesli w nas ten balans przesunie sie w strone strachu to masz to co opisujesz.
      Musisz wrocic w druga strone tzn w strone milosci i radosci.
      Jak to zrobic?
      Bardzo wazne jest wzmocnienie siebie fizycznie tzn duzo spacerow na swierzym
      powietrzu a takze dobra dieta, duzo owocow warzyw ale takze wartosciowe
      rozsadne jedzenie.
      Mysle ze szybko odzczujesz duza ulge. Nastepna sprawa to unikanie strachu.
      Staraj sie odnajdowac radosc, nie myslec o negatywnych sprawach. Bardzo czesto
      oceniamy innych a takze jestesmy pelni krytyki i do ludzi i do wydarzen. Nie
      musimy oceniac ani ludzi ani wydarzen, oceny maja bardzo silny ladunek
      negatywny, wspieraja strach. Jesli mozesz znajdz czas dla innych. Znajdziesz w
      tym wiele satysfakcji i radosci a tego wlasnie powinnas szukac.
      Sprobuj, musisz rozpoczac powrot do radosci i milosci, inaczej zostaniesz ze
      strachem.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • drops22 Re: Moze ktos mi pomóc?! 20.02.04, 23:07
        mskaiq napisał:

        > To co piszesz to objaw strachu ktory mozna pokonac. Z tego co piszesz to
        > probujesz przelamywac ten strach. To bardzo dobrze, nie mozna sie poddac
        > strachowi bo jesli sie poddasz to stracisz wszystkie szanse znalezienia pracy

        Wiesz dobrze jest mówić,gorzej z wykonaniem tego...co z tego ,że sie staram
        jak przychodzi co do czego to i tak strach pokonuje mnie :(
        Ktoś mi powiedział ,że swoich spraw trzeba dokładnie pilnować,przez to
        pilnowanie,chodzenie,proszenie,czasami korzenie,upokorzenie...mam już
        serdecznie wszystkiego dość! Czasami mam ochote komuś nawstawiać i wiem,że
        mam racje a jednak się hamuje i dusze wszystko w sobie......
    • drops22 Re: Moze ktos mi pomóc?! 22.02.04, 18:38
      Mam pytanie...czy tarczyca może też mieć jakiś związek w tym przypadku?
      • Gość: laik Re: Moze ktos mi pomóc?! IP: 192.168.2.* / *.e-data.net.pl 24.02.04, 01:13
        Tak! Jak najbardziej! Mojemu ojcu drżą ręce - widać to gołym okiem - okazało
        się to objawem problemów z tarczycą (a nie jak podejrzewałem jakiejś nerwicy).
        Inne objawy to czerwienienie się po wypiciu niewielkiej dawki alkoholu. Zbadaj
        się.

        Pozdrawiam!
        • Gość: laik Re: Moze ktos mi pomóc?! IP: 192.168.2.* / *.e-data.net.pl 24.02.04, 01:48
          Jeszcze jedno. Na stresuujące momenty w życiu typu egzamin, rozmowa
          kwalifikacyjna, publiczny występ oraz inne powodujące silny stres np. randka 3
          lata temu psychiatra zapisał mi lek o nazwie Propranolol 10mg. Polecił brać 1
          tabletkę przed stresującą sytuacją lub w chwili jej wystąpienia. To jest
          lek "nasercowy", powoduje spadek tętna i polepsza ukrwienie mózgu. W moim
          przypadku jest w stu procentach skuteczny. Wszelkie objawy nerwów które
          opisałeś w moim przypadku ustępują. Byłem zaskoczony jego skutecznością - byłem
          zaskoczony, że można na rozmowie kwalifikacyjnej gadać z jakimś ważnym panem
          dyrektorem jak z kumplem przy piwie! Jego "skutkiem ubocznym" jest poprawa
          koncentracji - słyszałem, że studenci go biorą przed egzaminami i w trakcie
          nauki - nie jest to jakiś "otępiacz-uspokajacz". Działa szybko - można wziąć
          pod język (nie jest smaczny i kapeć w ustach zostaje), a po połknięciu działa
          już po 30 min. Biorę go go tylko od święta więc raczej się nie uzależniłem i
          raczej mi nie szkodzi, ale fakt, że muszę go mieć zawsze pod ręką na wszelki
          wypadek to już jakiś stopień uzależnienia. Ale w sumie mam to gdzieś bo dzięki
          niemu znacznie poprawiła się jakość mojego życia. Leki mają w końcu pomagać no
          nie? Oczywiście radzę Ci udać się do psychiatry i nie brać żadnych
          farmaceutyków na własną rękę, chyba, że te ziołowe ale osobiście nie wierzę w
          skuteczność ziółek - oprócz mięty :-)
    • agresja4 Re: Wyśmiał Cię ktoś w dzieciństwie? 24.02.04, 16:45
      Wystarczyło też, że nie spełniałeś "ojcowskich" oczekiwań.
      Sprawa jest do przerobienia

      I głowa do góry!
      Przecież do cholery drugiego jak TY nie ma.
      • drops22 Re: Wyśmiał Cię ktoś w dzieciństwie? 26.02.04, 00:33
        agresja4 napisała:
        >
        > "I głowa do góry!
        > Przecież do cholery drugiego jak TY nie ma."

        Wiem ,że nie ma....bo to ,że mam problem w szukaniu pracy to można jeszcze
        przeboleć...ale w życiu osobistym to już nie do przeskoczenia:(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja