Nie radze sobie z toksyczna rodzina

19.03.10, 13:28
Postanowilam tu napisac bo nie mam sie komu zwiezyc, a sytuacja mnie
przerasta. Jestem wrakiem czlowieka, na zewnatrz, ladna, pogodna
kobieta, a wewnatrz wiedne w bardzo szybkim tempie. Wychowywalam sie
w toksycznej rodzinie, ojciec pil, matka bardzo toksyczna. Od
malenkosci bylam swiadkiem klotni, bijatyk, nie raz w domu byla
policja. Ojciec wyszedl z alkoholizmu, ale najwiekszym problemem
zawsze byla matka. Do dzis szantazuje mnie, niszczy psychicznie,
wyzywa, jest osoba szalenie znerwicowana. Nie raz mnie pobila gdy
bylam mlodsza, przestala gdy ja w akcie obrony jej oddalam. Gdy
wyjechalam na studia do innego miasta, byly telefony, ze teskni, ze
mam wracac itd. Potrafila przyjechac z pierogami niezapowiedziana, a
gdy powiedzialam ze fajne by bylo gdyby zadzwonila ze przyjezdza,
potrafila pierogi wyrzucic, trzasnac drzwiami i pojechac. Po
studiach wrocilam do domu rodzinnego, bo nie stac mnie na cos
wlasnego. Myslam ze cos sie moze zmienilo, a jest odwrotnie, sto
razy gorzej. Matka mnie bardzo upokarza, umie sie wkurzyc o mala
blahostke, non stop zwraca uwagi. Gdy np buty sa przesuniete o mm od
miejsca gdzie powinny sie znajdowac to potrafi mi je do kosza
wyrzucic. Non stop jestem zastraszona. Sama potrafi byc brudasem, a
gdy ja sprzatam potrafi powiedziec ze jeszcze wiekszy syf robie. Juz
tego nie wytrzymuje. Ale najgorsze nie do zniesienia jest to ze
nastawila mlodsze rodzenstwo przeciwko mnie. Matka potrafi sie do
mnie nie odzywac wogole i tak tez robia moja siostra i brat. Gdy
proboje ich zagadywac to zaraz mowia ze ich kontroluje itd. Sa tak
przekabaceni przez matke. Kiedys gdy byli mlodsi chodzilismy na lody
do kina itd, teraz traktuja mnie jak wroga numer jeden! To mnie
najbardziej boli. Sami potrafia przesiadywac godzinami w pokoju,
rozmawiaja z matka smieja sie itd. A ja taki wyrzutek. Najlepsze
jest to ze przy nich matka sie tak nie zachowuje. A gdy jestesmy
same potrafi wpasc w taka zlosc, wyklina, wali garami tak ze to
wszyskto odbija sie na mnie. Pomimo swoich dwudziestu kilku lat,
jestem bardzo niedojrzala emocjonalnie. Czuje jakbym zatrzymala sie
na wieku szesnastu lat! Czuje jakbym sie cofala. Jesli ktos to
przeczyta, powiedzcie czy jest dla mnie jakas szansa? Czy jest jakis
ratunek? To jest bledne kolo. Chcialabym sie usamodzielnic, ale na
czym mam zbudowac swoja przszlosc na piasku? Nie mam zadnego wsparcia
    • to.niemozliwe Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 19.03.10, 14:18
      Witaj, ten temat się przewija przez forum (poszukaj trochę podobnych
      wątków). Pisują tu osoby, które stykały się (niekoniecznie
      personalnie) z tym problemem.
      :)
    • witch.l Tak na piasku.... 19.03.10, 14:57
      Matka wyraznie przejawia stany psychicznego zaburzenia.

      W takiej sytuacji jest ci potrzebne usamodzielnienie sie za wszelka
      cene.
      Znalezc prace z daleka od domu. Wynajac chocby wlasny pokoj, aby byc
      na swoim.
    • allerune Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 19.03.10, 15:04
      ludzie mający 10x lepiej od Ciebie za wszelką cenę chcą się uwolnić od rodziców.
      Ja tak zrobiłem dla własnego zdrowia psychicznego, mimo że nie miałem aż takich
      wielkich problemów. Proponuję zrobić to samo.

      Dodatkowo w takiej sytuacji zerwałbym kontakt, bo z tego co widzę nic dobrego i
      tak z tego dla Ciebie nie wynika. Zostaniesz wyklęta itd, ale myślę, że w tej
      sytuacji warto. Może to nie Ty powinnaś być tą osobą, która trzaska drzwiami,
      ale z pewnością masz do tego większe prawo.
    • leda16 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 19.03.10, 19:23
      villena_00 napisała:
      Chcialabym sie usamodzielnic, ale na
      > czym mam zbudowac swoja przszlosc na piasku?


      Nie kochana, przyszłość zbuduj na dobrej pensji którą zarabiasz po wyższych studiach, zapewne ścisłych, bo z tymi bykami ortograficznymi jakie sadzisz, na studia humanistyczne nawet byś się nie dostała, oraz na zaletach swojego serca i umysłu. Pewnie są one wyjątkowe skoro od dzieciństwa wzrastałaś wśród samych durniów, łajdaków i taka anielica z Ciebie wyrosła a kawalerowie o niczym innym nie marzą, tylko o pojęciu takiego skarbu za żonę. Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że wieloletnie cierpienie uszlachetnia. W każdym razie wszyscy Ci tutaj na Forum współczują i pewnie jak pierdnięcie w salonie zabrzmi moje skromne pytanie jaką kwotą pani magister dokłada się do utrzymania siebie i domu w którym mieszka, że mamusia taka wkurzona?
      • clarissa3 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 19.03.10, 21:02
        Ty Leda gdybys miala corke to tez by tak z toba miala, prawda?
        Syneczkom pewnie nadskakujesz, podcierasz ... bo sie boisz, nie?
      • sabinac-0 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 19.03.10, 21:04
        Domyslam sie, ze sarkazm pomaga podniesc ci wlasne ego, ale wiedz, biduniu, ze
        pensja po wyzszych studiach zwykle jest duzo nizsza od pensji spawacza i
        naprawde mozna miec problem z utrzymaniem.

        Chcialam tez niesmialo zauwazyc, ze to nie wysokosc poborow czy ilosc zalotnikow
        swiadczy o wartosci czlowieka.
        Ale co tam, ty sobie chyba tylko uzyc chcialas, nic tak nie leczy frustracji jak
        ubijanie bliznich.

        Ja autorce watku szczerze wspolczuje.
        Oczywiscie, ze jedynym wyjsciem jest wyprowadzenie sie, ale to trudna decyzja.
        Nie jest latwo borykac sie z zyciem samotnie, bez wsparcia rodziny, niczym sierota.
        • klosowski333 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 19.03.10, 22:16
          Leda jest najwyrazniej osoba po prostu chora. Trudno inaczej wytlumaczyc jej
          tworczosc na tym forum, pelna jadu, frustracji a czasem jakby nienawisci do
          wszystkiego co zyje...

          Do autorki watku --> Najlepsze rozwiazanie juz Ci inni podsuneli - wyjedz.
          Uniezaleznij sie. Znajdz prace a potem zacznij od wynajecia malego pokoiku.
          Jezeli masz odwage - wyjedz za granice, zmien totalnie srodowisko, zacznij
          bardziej kontrolowac swoje zycie. A co do rodzenstwa - probowalas z nimi
          pogadac? Zyjesz z nimi w jednym domu i naprawde tak trudno Ci do nich dotrzec?
          Moze tez masz cos pod paznokciami, ze nie maja wobec Ciebie zadnych cieplych i
          przyjaznych uczuc.
        • leda16 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 20.03.10, 10:15
          sabinac-0 napisała:
          Chcialam tez niesmialo zauwazyc, ze to nie wysokosc poborow czy ilosc zalotniko
          > w
          > swiadczy o wartosci czlowieka.


          W pełni się z Tobą zgadzam, o wartości człowieka, przynajmniej w aspekcie moralnym - decyduje umiejętność współżycia w rodzinie. Taka umiejętność definitywnie wyklucza pasożytnictwo zwłaszcza w sytuacji, gdy matka boryka się z wyżywieniem i wykształceniem młodszego rodzeństwa egocentrycznej pani magister, które jeszcze nie jest zawodowo i finansowo samodzielne.


          Oczywiscie, ze jedynym wyjsciem jest wyprowadzenie sie,

          Jak z darmowego hotelu :). Bo nawet w najgorszej spelunie doba bez wyżywienia kosztuje teraz 50 zł.


          ale to trudna decyzja.
          Nie jest latwo borykac sie z zyciem samotnie, bez wsparcia rodziny, niczym sier
          > ota.


          Więc nie jest łatwo zrezygnować z pasożytnictwa 25-cio letniej wykształconej dziwie. Chetnie by dalej żarła matczyny chleb a swoją, przecież tak "niską" pensyjkę odkładała na kupkę. Nie łatwo też młodej psychopaciczce pojąć, czemu ta "stara toksyna" taka wnerwiona, skoro dała się doić przez 25 lat, wychuchała, sfinansowała studia a jak córuś się jej na kark zwaliła dla własnej wygody - staje okoniem :).Natomiast przyjmować postawę roszczeniową jest łatwo.
          • sabinac-0 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 20.03.10, 13:25
            leda16 napisała:

            >
            > W pełni się z Tobą zgadzam, o wartości człowieka, przynajmniej w aspekcie moral
            > nym - decyduje umiejętność współżycia w rodzinie.

            Postawilas prosta teze - zle sie czuje w domu = jest zla i nie umie wspolzyc z
            ludzmi.
            Wspolzycie w rodzinie zalezy od wszystkich jej czlonkow.
            Bycie lubianym tez nie swiadczy o czyjejs wartosci.

            > Taka umiejętność definitywnie
            > wyklucza pasożytnictwo zwłaszcza w sytuacji, gdy matka boryka się z wyżywienie
            > m i wykształceniem młodszego rodzeństwa egocentrycznej pani magister, które je
            > szcze nie jest zawodowo i finansowo samodzielne.

            Kolejna kalka: wspolne mieszkanie = pasozytnictwo.
            Zalozycielka watku napisala, ze matka prosila ja, by po studiach wrocila do domu.
            Nie wiem - nie doczytalas czy tez celowo pominelas ten fragment bo nie zgadzal
            sie z twoimi zalozeniami?
            >
            >
            > Więc nie jest łatwo zrezygnować z pasożytnictwa 25-cio letniej wykształconej dz
            > iwie. Chetnie by dalej żarła matczyny chleb a swoją, przecież tak "niską" pensy
            > jkę odkładała na kupkę. Nie łatwo też młodej psychopaciczce pojąć, czemu ta "s
            > tara toksyna" taka wnerwiona, skoro dała się doić przez 25 lat, wychuchała, sfi
            > nansowała studia a jak córuś się jej na kark zwaliła dla własnej wygody - staje
            > okoniem :).Natomiast przyjmować postawę roszczeniową jest łatwo.
            >
            Tego fragmentu nie komentuje ze wzgledu na skrajnie niska kulture wypowiedzi.
            Przypominam, ze owa "dziwa zraca chleb" zamieszkala z matka ("zwalila sie na
            kark") na prosbe samej matki.
            • leda16 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 21.03.10, 17:52
              sabinac-0 napisała:

              > Postawilas prosta teze - zle sie czuje w domu = jest zla i nie umie wspolzyc z
              > ludzmi.
              > Wspolzycie w rodzinie zalezy od wszystkich jej czlonkow.


              No, ale chyba więcej należy wymagać od młodej kobiety po studiach, niż zaharowanej żony pijaka z dwojgiem nieletnich dzieci na utrzymaniu.


              > Zalozycielka watku napisala, ze matka prosila ja, by po studiach wrocila do dom
              > u.


              Czy to wg Ciebie usprawiedliwia jej pasożytnictwo? Moja znajoma po studiach wróciła do domu i pomagała matce-wdowie w utrzymaniu młodszej siostry. I nawet prosić jej o to nie było trzeba. Ta natomiast się nie chwali, że w ub. miesiącu zapłaciła prąd, kupiła siostrze kieckę a bratu buty. Widać tylko horrendalne krytykanctwo najblizszych, fochy, dąsy i pretensje.


              > >

              > Tego fragmentu nie komentuje ze wzgledu na skrajnie niska kulture wypowiedzi.


              Life is brutal a dla większości kultura obca, (cóz dopiero pisać o wrażliwości emocjonalnej wobec steranej życiem matki). Jak np. tej panience, która w innym wątku proponuje walić rozplotkowanego studenta po mordzie albo tej tam nizej :).
              • sabinac-0 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 21.03.10, 18:46
                leda16 napisała:

                > No, ale chyba więcej należy wymagać od młodej kobiety po studiach, niż zaharowa
                > nej żony pijaka z dwojgiem nieletnich dzieci na utrzymaniu.
                >
                Nie zaharowanej bo niepracujacej zawodowo a wiekszosc prac domowych wykonuje jej
                corka, nazywana przez ciebie "pasozytem" - ze zlej woli chyba.
                Nie zony pijaka, bo, jak pisze autorka, ow pijak przestal pic dawno temu.
                Nie ma danych co do wieku rodzenstwa aytorki watku, wiec stwierdzenie ze sa
                "nieletnie" jest na wyrost.

                Mam wrazenie, ze kreujesz rzeczywistosc by znalezc sobie kogos do bicia.


                > Czy to wg Ciebie usprawiedliwia jej pasożytnictwo?

                Z czego wniosek o "pasozytnictwie"?
                Nie masz zadnych danych na temat ukladow finansowych w tej rodzinie wiec
                przytyki o "zarciu matczynego chleba" sa bezpodstawne.
                Ze wykonuje prace domowe to akurat wiemy.

                > Widać tylko horrendalne kry
                > tykanctwo najblizszych, fochy, dąsy i pretensje.
                >
                Kazdy widzi w ludziach to, co chce zobaczyc. Zwykle jest to wlasne odbicie.

                > Life is brutal a dla większości kultura obca,

                Dla ciebie, owszem.

                (cóz dopiero pisać o wrażliwości
                > emocjonalnej wobec steranej życiem matki).

                Nie znasz ani sytuacji, ani tej osoby.
                Poznalam sporo osob niszczacych wlasne dzieci i wnuki, robiacych sie na zewnatrz
                na "sterane zyciem" ofiary. Owa maska "nieszczesliwej" jest czesto narzedziem
                szantazu moralnego.

                Jak np. tej panience, która w innym
                > wątku proponuje walić rozplotkowanego studenta po mordzie albo tej tam nizej :
                > ).
                >
                Gdy to czytam przypomina mi sie stary wierszyk o kwoce, ktora uczyla gosci
                dobrych manier.
                >
                >
                • leda16 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 21.03.10, 19:29
                  sabinac-0 napisała:

                  >
                  > Nie zaharowanej bo niepracujacej zawodowo a wiekszosc prac domowych wykonuje je
                  > j
                  > corka, nazywana przez ciebie "pasozytem"


                  No to i ja się przyczepię do kreowania rzeczywistości wg. Twoich potrzeb."villena00" napisała tylko tyle: "gdy ja sprzatam potrafi powiedziec ze jeszcze wiekszy syf robie." Gdzie w tym cytacie jest mowa o wykonywaniu WIĘKSZOŚCI PRAC DOMOWYCH? Są natomiast opisane impulsywne reakcje matki na chamskie pretesje córki, że matczysko żmudnie lepiło dla niej pierogi, potem z tymi pierogami wlokło się do innego miasta do akademika żeby zrobić jej niespodziankę a na końcu tej drogi, zamiast radości, wdzięcznosci, słowa dziekuję chociażby, słyszy ordynarne pretensje, że ...nie raczyła zapowiedzieć swojej wizyty.





                  > Nie zony pijaka, bo, jak pisze autorka, ow pijak przestal pic dawno temu.



                  Ale co żona podżyła zanim przestał, to jej. Taki pijus potrafi totalnie zdeptać romantyczne wyobrażenia młodziutkiej mężatki o zyciu, upokorzyć, sponiewierać, narazić rodzinę na niedostatek, znęcać się. Ma skakać pod sufit z radoścvi, że przestał chlać? Żona po takiej traumie nigdy juz nie będzie taka sama jak przedtem, gdy jeszcze wierzyła w milość i przyjaźń męża.




                  > Nie ma danych co do wieku rodzenstwa aytorki watku, wiec stwierdzenie ze sa
                  > "nieletnie" jest na wyrost.


                  Jest młodsze,więc zapewne jeszcze się uczy i wymaga pomocy finansowej.



                  > Ze wykonuje prace domowe to akurat wiemy.


                  Nie wiemy jakie i jak często. Czy sprząta tylko swój pokój czy cały budynek od piwnic aż po strych.
                  >

                  > Kazdy widzi w ludziach to, co chce zobaczyc. Zwykle jest to wlasne odbicie.



                  A jakie jest żródło tego stwierdzenia? Doświadczenie własne, literatura przedmiotu, opracowania naukowe, myślenie życzeniowe, zamierzona złośliwość pod moim adresem, inne?

                  >
                  > Nie znasz ani sytuacji, ani tej osoby.



                  He, he, tak jakbyś Ty ją znała.


                  > Poznalam sporo osob niszczacych wlasne dzieci i wnuki, robiacych sie na zewnatr
                  > z
                  > na "sterane zyciem" ofiary.


                  "Robiących się"? A po co? Przypuszczam, iż nawet po kilku latach użerania się z pijakiem, urodzeniu i wychowaniu trojga dzieci, niedostatku finansowego, odmawianiu sobie wszystkiego aby utrzymać dom i wykształcić dzieci, itp. można bez "robienia się" być steraną życiem.


                  Owa maska "nieszczesliwej" jest czesto narzedziem
                  > szantazu moralnego.


                  Jakiego konkretnie szantażu i kogóż to spracowana matka miałaby szantażować? Ale Ty zapewne matką nie jesteś, więc cóż możesz o tych sprawach wiedzieć?
                  • sabinac-0 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 22.03.10, 10:07
                    Ty masz swoja wizje, ja swoja.

                    Ty uwazasz, ze mloda osoba powinna, w ramach dozywotniej wdziecznosci za
                    wykarmienie, spelniac wszystkie zyczenia i zachcianki rodzicielki, calkowicie
                    zrezygnowac ze swojego zycia osobistego, rozrywek, milosci, seksu (wszak mamuska
                    w kazdej chwili moze nagle wejsc z pierogami w romantyczne spotkanie), a jesli z
                    jakichs losowych powodow musi mieszkac z rodzicielka, ma sie jej poswiecic
                    calkowicie - zasuwac do pracy a po pracy kasa na stol razem z paskiem, zadnych
                    fanaberii tylko chalupe sprzatac i znoscis pokornie fochy i szykany mamuski i
                    rodzenstwa.

                    Ja uwazam, ze dorosly czlowiek ma niezbywalne prawo do zycia prywatnego (lacznie
                    z seksualnym, choc twoja reakcja bedzie zapewne w stylu "jeszcze sie dziwie
                    pi...nia zachciewa"), do respektowania intymnosci i do bycia traktowanym z
                    szacunkiem. Koniec i kropka.

                    Zauwaz - matka traktuje corke jak wyrzutka i ma wieczne pretensje, ale uparcie
                    sciaga ja do siebie i nachodzi, gdy jest daleko. Narzeka, ale nie da odejsc.
                    Z milosci? Moze ona to tak nazywa, ale to chora milosc.
                    Raczej z potrzeby ponizania kogos by powetowac sobie wlasne, dawno i od innych
                    ludzi zaznane krzywdy.

                    Z doswiadczenia wiem, jak bezduszni, agresywni i podli potrafia byc niektorzy
                    starsi ludzie i ze doskonale manipuluja zarowno ofiara, jak i otoczeniem.

                    Z pewnoscia spowodowane jest to ciezkimi przezyciami w przeszlosci, ale nie nie
                    zmienia to faktu, ze los doroslych osob zyjacych pod jednym dachem ze starszymi
                    rodzicami czy tesciami jest nie do pozazdroszczenia.


                    Pisze to bardziej dla innych, niz dla ciebie. Ty juz dawno wyrobilas sobie
                    zdanie na temat ludzi z ktorymi masz kontakt - zawsze i nieodwolalnie zle.
                    Moge sie zalozyc, ze gdyby zamiast corki pisala tu matka, jej tez bys zdrowo
                    nawrzucala, powod bys znalazla bez problemu bo jak sie chce psa uderzyc, kij sie
                    zawsze znajdzie.
                  • sabinac-0 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 22.03.10, 14:50
                    leda16 napisała:

                    > Są natomiast opisane impulsywne reakcje matki na chamskie pretesje córki
                    > , że matczysko żmudnie lepiło dla niej pierogi, potem z tymi pierogami wlokło s
                    > ię do innego miasta do akademika żeby zrobić jej niespodziankę a na końcu tej d
                    > rogi, zamiast radości, wdzięcznosci, słowa dziekuję chociażby, słyszy ordynarne
                    > pretensje, że ...nie raczyła zapowiedzieć swojej wizyty.
                    >
                    Coz, o niespodzianych maminych kontrolnych wizytkach "z pierogami" czy "z
                    ciastem" w najbardziej nieodpowiednich momentach to juz tomy napisano i
                    kilometry tasmy nakrecono...
                    >
                    >
                    > Ale co żona podżyła zanim przestał, to jej. Taki pijus potrafi totalnie zdeptać
                    > romantyczne wyobrażenia młodziutkiej mężatki o zyciu, upokorzyć, sponiewierać,
                    > narazić rodzinę na niedostatek, znęcać się. Ma skakać pod sufit z radoścvi, że
                    > przestał chlać? Żona po takiej traumie nigdy juz nie będzie taka sama jak prze
                    > dtem, gdy jeszcze wierzyła w milość i przyjaźń męża.
                    >
                    A corki pijanstwo ojca nie bolalo? Ona traumy nie ma? Ma wierzyc w milosc?
                    >
                    > Jest młodsze,więc zapewne jeszcze się uczy i wymaga pomocy finansowej.
                    >
                    Skad wiesz, ze sie uczy? Moze pracuje? A moze ani sie nie uczy, ani nie pracuje?
                    Malo to takich?
                    Skad wiesz, moze mamunia glaszcze nierobow a wyzywa sie na jedynej corce, ktora
                    cos wnosi w dom?

                    > A jakie jest żródło tego stwierdzenia? Doświadczenie własne, literatura przedmi
                    > otu, opracowania naukowe, myślenie życzeniowe, zamierzona złośliwość pod moim a
                    > dresem, inne?
                    >
                    Niech bedzie, ze zamierzona zlosliwosc pod twoim adresem. Zadowolona?

                    >
                    > "Robiących się"? A po co? Przypuszczam, iż nawet po kilku latach użerania się z
                    > pijakiem, urodzeniu i wychowaniu trojga dzieci, niedostatku finansowego, odmaw
                    > ianiu sobie wszystkiego aby utrzymać dom i wykształcić dzieci, itp. można bez "
                    > robienia się" być steraną życiem.
                    >
                    Tak jak po dziecinstwie w pijackim domu, ucieczce by moc sie wreszcie uczyc,
                    samotnosci, zle oplacanej pracy i braku pieniedzy po studiach oraz wiecznym
                    uzeraniu sie z majaca wieczne pretensje mamuska.

                    > Jakiego konkretnie szantażu i kogóż to spracowana matka miałaby szantażować?

                    Nie znasz wspolczesnych wcielen pan Dulskich, ktore za pomoca naprzemiennych
                    wyzwisk, wrzaskow, uzalania sie i glosnych szlochow trzymaja rodzine w szachu
                    tak, ze nikt nawet nie zipnie?

                    > Al
                    > e Ty zapewne matką nie jesteś, więc cóż możesz o tych sprawach wiedzieć?
                    >
                    Tu akurat sie mylisz, ale nie rozmawiamy o moim prywatnym zyciu.
      • kalllka Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 19.03.10, 23:05
        oj Led,
        kolokwialnie rzekne, zes przyciezka z tymi kalumniami.i choc racja, iz panna nademocjonana co sama przyznaje,to w jej wieku i prowienencji jest jednak norma.
        Jasnym oczywiscie, ze norma -nienormalna bo juz sytemowa...
        nad czym ubolewaja wszyscy tak dorosli jak mlodz.a tu takoz jako jeden maz forumowy, prawdaz..:)?
        zatem prosic o jaka rzeczowa rade,jako czyni autorka, to nie szukac gwozdzi do trumny...tylko jakiego rzeczowego rozwiazania.
        czyzbys nie pamietala swojej mlodosci, ktora z pewnoscia szczesliwsza nizli tej malej, miala pewnie jednak momenty i durne i chmurne?...
        moglabys wiec pomna, podrzucic kilka bardziej jadalnych rad z wlasnego diariusza.
        o czym prozaicznie przypominajac (sie)- pozdrawiam:)
    • free123 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 19.03.10, 20:18
      Najlepiej -> psychoterapia. I tylko to Ci pomoże.

      A dalej - mimo, że nie rozwiąże problemu - postaraj się wyprowadzić
      z domu jak najszybciej.
      • helusia007 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 19.03.10, 22:48
        Jestes doroslym dzieckiem alkoholika (DDA) i potrzebujesz terapii.
        Nie wazne, ze ojciec przestal pic, cale zycie zostanie alkoholikiem
        tylko niepijacym. Objawem DDA jest na przyklad trwanie w sytuacjach
        i znoszenie zachowan, ktorych zdrowy czlowiek nie tolerowalby nawet
        przez chwile. Ty wlasnie tak trwasz z matka, mimo ze Ciebie
        systematycznie niszczy. Rady innych uczestnikow forum, zeby
        wyjechac, usamodzielnic sie sa dobre, ale powinnas rowniez
        koniecznie znalezc terapie, to pozwoli Ci sie uwolnic emocjonalnie
        od niszczacej matki. Poczujesz sie wolna. Poza tym terapia pozwoli
        Ci uniknac powtorzenia historii rodzinnej. W takim stanie w jakim
        teraz jestes mozesz przyciagac takich toksycznych ludzi, bo jestes
        przyzwyczajona do cierpienia.

        N poczatku moze byc trudno, ale jestes mloda, weszystko przed toba,
        dasz rade!
        Wypowiedz niejakiej Ledy mozesz spokojnie zignorowac, kompletna
        ignorantka bez cienia znajomosci problemu.
        Zycze powodzenia
        • witch.l Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 20.03.10, 10:37
          Zgadzam się z poprzednikiem, że to co sprawia to, że nie widzisz dla
          siebie ratunku w ucieczce to dysfunkcyjna rodzina.

          Tragedia tych dzieci jest to ze ich poczucie wartosci jest tak
          niskie, ze wracaja do swoich katów, ciagle i ciagle, majac nadzieje,
          ze ci sie zmienia i zaczna byc lepsi.

          Problem polega na tym,ze oni sie nie zmieniaja. Moga chetnie udawac
          kogos lepszego, aby dziecko wrocilo z powrotem, a pozniej z
          sadystyczna premedytacja zniszcza je na nowo.

          Ludzie poslugujacy sie raz - destrukcja - zostaja przy niej na
          zawsze. Destrukacja taka jaka opisalas to przemoc w rodzinie. dzis
          gdy taka przemoc udowodni sie przed prokuratura, rodzic moze dostac
          wyrok. Pytanie zawsze pozostanie pytaniem, czy nawet wyrok uswiadomi
          tego czlowieka o swoim złu i krzywdzie jakie robi własnemu dziecku.
      • leda16 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 20.03.10, 10:22
        free123 napisała:

        > Najlepiej -> psychoterapia. I tylko to Ci pomoże.
        >

        Ha, ha, ha, a to dobre! Więc jeszcze dodatkowo powinna na cudzych chorych dzieciach popasożytować, bo na prywatne sponsorowanie psychoterapeuty zmagisterskiej pensyjki na pewno nie starczy. Więc niech NFZ zapłaci za psychoterapię egocentrycznej pannicy kosztem uszczuplenia refundacji leczenia dzieci chorych na nowotwory, zab. metaboliczne, porażenia mózgowe itp.
    • grzegorz284 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 20.03.10, 14:58
      Jedyne co możesz zrobić to uciekać z tego domu jak najprędzej i jak
      najdalej.
      Wiem ,że łatwo rak radzić.....życzę znalezienia w sobie dużo siły.
      Bardzo Ci współczuję
      • olaopolanka Re: do Ledy 20.03.10, 18:54
        Totalnie dosadnie ale trafiasz.W najczulsze punkty,bez zmilowania obnazasz
        je.Wszyscy tak zwani empatyczni nie chca jednak tego sluchac a najwazniejsze nie
        chca z tym nic zrobic.Kazdy z nas chce byc pocieszany i glaskany, przeciez to
        wszyscy inni sa be a my tylko tacy slabi, potrzebujacy wsparcia...Obnazasz
        bezlitosnie ale i podajesz recepte - tylko tego nie chca widziec. Pozdrawiam
        wiosennie.
        • lonely.stoner Re: do Ledy 20.03.10, 20:25
          leda co sie tak do tego magistra doczepilas?? masz jakis kompleks braku
          wyksztalcenia?? przyznaj sie lepiej od razu. Poza tym to popieram co wszyscy
          napisali ze jestes chora psychicznie, albo po prostu pelna jadu bo ktos cie
          strasznie skrzywidzil..

          Do autorki watku - jedyna rada - wyprowadzic sie, zerwac wszelkie kontakty, dasz
          sobie rade, lepiej byc samemu jak jakas 'sierota' bez rodizny niz meczyc sie w
          toksycznej rodzinie. Napisalas ze nawet po wyjedzie na studia matka cie
          nawiedzala bez uprzedzenia i potrafila szantazowac i kontrolowac. Zerwij kontkaty.
        • witch.l Re: do Ledy 20.03.10, 21:01
          Zyciem rzadzi prawo relatywnosci. To co dla jednego jest wielka
          tragedia, dla kogos innego jest drobnostka. Tego nie da sie porownac.
          I nawet nie nalezy robic, bo kazdy czlowiek ma swoja wartosc jako
          osoba i jednostka.

          Nie nalezy bagatelizowac tragedii rodzinnych i w niej wystepujacej
          przemocy. Dla kogos kto cierpi i doznaje bolu, jest to taka sama
          tragedia i poczucie nieszczescia, jak rak czy inna choroba fizyczna.

        • sabinac-0 Re: do Ledy 21.03.10, 11:28
          Czytajac posty Ledy zorientowalam sie, ze swa oryginalna metode pocieszania
          strapionych stosuje bardzo chetnie i kazdemu.

          Ciekawe, jak sama reaguje na podobna "twarda milosc", gdy ja sama dopada
          nieszczescie.

          Olapolanko, mozesz miec spokojna pewnosc, ze jak Cie kiedys zycie przycisnie do
          ziemi, bedziesz miala zapewnione brutalne obnazenie czulych punktow i
          sarkastyczne "recepty" w stylu "idz sie powies". Tylko nie zapomnij sie polozyc
          by "pocieszycielce" latwiej bylo kopac.

          • leda16 Re: do Ledy 21.03.10, 18:23
            sabinac-0 napisała:

            > Czytajac posty Ledy zorientowalam sie, ze swa oryginalna metode pocieszania
            > strapionych stosuje bardzo chetnie i kazdemu.


            A któż Ci powiedział, że to, co piszę ma służyć pocieszaniu. Po pocieszenie idź do psychologaw realu. Ja bym to nazwała raczej kubłem zimnej wody na egocentryczny łeb.


            >
            > Ciekawe, jak sama reaguje na podobna "twarda milosc", gdy ja sama dopada
            > nieszczescie.


            Za nieszczęście uważam tylko nieuleczalną chorobę i śmierć najbliższych. Żadne rady na to nie pomogą. Reszta to drobiazgi, z którymi dorosły, odporny psychicznie człowiek powinien sobie radzić. Natomiast nie ma nic gorszego niż rozczulanie się nad cudzym mazgajstwem, bo to skuteczna metoda wdeptywania go w błoto. Mazgajstwo jest nieprzystosowawcze, nie poprawia samopoczucia, powoduje dreptanie w miejscu. Więc czemu służy? Widać Tobie Sabino zbyt trudno pojąć, że niczemu dobremu. W swojej pracy zawodowej widziałam mnóstwo skazanych przez sąd dorosłych "dzieci" znęcajacych się nad swoimi starymi rodzicami i...ani jednego starego rodzica znęcającego sie nad swoim dorosłym dzieckiem. Więc nie wierzę, że 25-cio letnia baba jest ofiarą zgodnych szykan starej matki i młodszego rodzeństwa. W związku z czym podejrzewam, że to z jej postępowaniem wobec najblizszych musi być coś nie tak. A jeżeli matka, brat siostra nie są dla tej pannicy najbliżsi tylko "toksyny", to dziwa po prostu cierpi na psychopatyczną atrofię uczuć wyższych i tyle. A teraz pierdzielcie sobie ile chcecie na temat "chorej psychicznie ledy" Mnie to lotto :))).

            >
            > Olapolanko, mozesz miec spokojna pewnosc, ze jak Cie kiedys zycie przycisnie do
            > ziemi, bedziesz miala zapewnione brutalne obnazenie czulych punktow i
            > sarkastyczne "recepty" w stylu "idz sie powies".


            Nooo, pewna bździągwa - jak zwykł mawiać "komandos" - wytrwale lamentowała tu kiedyś, że już trzymała żyletkę przy żyle... Gdy jej napisałam, aby trzymała tam, gdzie trzeba, czyli przy tętnicy, błyskiem otrząsnęła się z "depresji", sklęła mnie jak burą sukę i zmyła się z Forum. Więc jednak pomogło - jej i innym :))).
            • sabinac-0 Re: do Ledy 21.03.10, 19:12
              leda16 napisała:

              > A któż Ci powiedział, że to, co piszę ma służyć pocieszaniu. Po pocieszenie id
              > ź do psychologaw realu. Ja bym to nazwała raczej kubłem zimnej wody na egocentr
              > yczny łeb.
              >
              Moge sie zalozyc, ze jak dopadnie cie smutek, chowasz sie w mysia dziure - by
              przypadkiem ktos nie odplacil ci pieknym za nadobne i nie potraktowal twoim
              wlasnym "lekarstwem".
              > >
              >
              > Za nieszczęście uważam tylko nieuleczalną chorobę i śmierć najbliższych. Żadne
              > rady na to nie pomogą. Reszta to drobiazgi, z którymi dorosły, odporny psychicz
              > nie człowiek powinien sobie radzić.

              A jesli dla kogos jest nieszczesciem ucieczka papuzki?
              Bedziesz go za to gnoic?

              Zastanawiam sie, na jakiej podstawie roscisz sobie prawo do arbitralnego
              decydowania o tym, co jest nieszczesciem a co nie i co powinni inni ludzie.

              > Natomiast nie ma nic gorszego niż rozczulan
              > ie się nad cudzym mazgajstwem, bo to skuteczna metoda wdeptywania go w błoto.

              Mam wrazenie, ze wdeptywanie bliznich w bloto masz opanowane do perfekcji.

              > Widać Tobie Sabino zbyt trudno pojąć, że niczemu
              > dobremu. W swojej pracy zawodowej widziałam mnóstwo skazanych przez sąd dorosł
              > ych "dzieci" znęcajacych się nad swoimi starymi rodzicami i...ani jednego stare
              > go rodzica znęcającego sie nad swoim dorosłym dzieckiem.

              A ja widzialam.
              Rodzice, ktorzy znecaja sie nad doroslym dzieckiem, zaczeli to robic gdy bylo
              ono jeszcze malym dzieckiem, wiec ich ofiara ma juz zwykle wyprany mozg i
              gleboko wpojone poczucie winy.

              > Więc nie wierzę, że 25
              > -cio letnia baba jest ofiarą zgodnych szykan starej matki i młodszego rodzeństw
              > a.

              A ja wierze. Widzialam setki takich sytuacji.

              > W związku z czym podejrzewam, że to z jej postępowaniem wobec
              > najblizszych m
              > usi być coś nie tak. A jeżeli matka, brat siostra nie są dla tej pannicy najbli
              > żsi tylko "toksyny", to dziwa po prostu cierpi na psychopatyczną atrofię uczuć
              > wyższych i tyle. A teraz pierdzielcie sobie ile chcecie na temat "chorej psychi
              > cznie ledy" Mnie to lotto :))).

              Jak widze, przywyklas do bycia gnojona i chyba nawet nie przypuszczasz ze mozna
              zyc inaczej - wiec sama prowokujesz kogo sie da a potem wolasz "bijcie mnie!"

              W sumie byloby to twoje krygowanie sie nawet zabawne, gdyby nie to, ze mozesz w
              tej "grze w zla dziewczynke" doprowadzic kogos do samobojstwa.
              >
              A moze o to ci chodzi.
              Najpierw ubijac kogos tak dlugo az sobie cos zrobi a potem triumfujaco
              stwierdzic "zawsze wiedzialam, ze ta wariatka/dziwa/pannica/bzdziagwa (wlasciwe
              podkreslic lub dopisac, bo repertuar inwektyw masz imponujacy) kiedys cos
              takiego wysmazy".
              Niektorzy lubia te klocki. I, o ironio, uwazaja sie za jedynych normalnych i
              przepelnionych dobrocia, ratowaczy swiata nieomalze.:P
              > >

              > Nooo, pewna bździągwa - jak zwykł mawiać "komandos" - wytrwale lamentowała tu k
              > iedyś, że już trzymała żyletkę przy żyle... Gdy jej napisałam, aby trzymała tam
              > , gdzie trzeba, czyli przy tętnicy, błyskiem otrząsnęła się z "depresji", sklęł
              > a mnie jak burą sukę i zmyła się z Forum. Więc jednak pomogło - jej i innym :))
              > ).
              >
              Nie pokazala sie wiecej? Nie przeslala podziekowan? To skad wiesz, czy jeszcze zyje?
              >
              >
              • leda16 Re: do Ledy 21.03.10, 19:59
                sabinac-0 napisała:


                > A jesli dla kogos jest nieszczesciem ucieczka papuzki?


                To powiem, że jest cięzkim infantylem i nie doświadczył nieszczęścia.

                >
                > Zastanawiam sie, na jakiej podstawie roscisz sobie prawo do arbitralnego
                > decydowania o tym, co jest nieszczesciem a co nie i co powinni inni ludzie.


                O niczym nie decyduję, tylko wypowiadam swój pogląd na temat sytuacji, które większość ludzi uważa za nieszczęście. Naturalnie dla kogoś nieszczęściem moze być pryszcz na nosie, ale ogół nie ma jednak dla takiego nieszczęścia współczucia. Natomiast ludzkie powinności są zawarte w kodeksach etycznych, dekalogach, przepisach prawnych itp.



                >

                > A ja widzialam.
                > Rodzice, ktorzy znecaja sie nad doroslym dzieckiem, zaczeli to robic gdy bylo
                > ono jeszcze malym dzieckiem, wiec ich ofiara ma juz zwykle wyprany mozg i
                > gleboko wpojone poczucie winy.


                Dopóki mnie nie przekonasz, że odróżniasz znęcanie się od wychowywania, szkoda mi czasu na jałową dyskusję. Zresztą poczucie winy nie bierze się znikąd. Czasem towarzyszy ono niewdzięczności obdarowanego życiem.


                >
                > A ja wierze. Widzialam setki takich sytuacji.


                Aż setki? I żadna nie skończyła się w sądzie ukaraniem?

                wiec sama prowokujesz kogo sie da a potem wolasz "bijcie mnie!"


                A cóz takiego prowokuję, takie komentarze - "ta suka Leda jeszcze kiedys udlawi sie swoimi slowami jak pijak
                wymiotami. I zeby jej nikt nie wspolczul, zycze!"? Są one tylko dowodem głupoty ich autorów niezdolnych do rzeczowej dyskusji.

                mozesz w
                > tej "grze w zla dziewczynke" doprowadzic kogos do samobojstwa.



                Przeceniasz mnie, nie jestem w stanie wytępić genów cudzej głupoty. One są nieśmiertelne :).


                repertuar inwektyw masz imponujacy)


                O nie "komandos" bije mnie na głowę :).




                > >
                > Nie pokazala sie wiecej? Nie przeslala podziekowan? To skad wiesz, czy jeszcze
                > zyje?


                Nie wiem i nie interesuje mnie to. Chciała się zabić to się zabiła. Każdy ma w tym względzie wolną wolę a światu i tak grozi przeludnienie.
                • sabinac-0 Re: do Ledy 22.03.10, 10:40
                  leda16 napisała:

                  > To powiem, że jest cięzkim infantylem i nie doświadczył nieszczęścia.
                  >
                  Powiesz mu to przy ludziach okrasiwszy jakas inwektywka i zaraz poczujesz sie
                  lepsza.
                  A on odejdzie zawstydzony i za kazdym razem jak sobie przypomni jacy sa ludzie
                  (w twojej osobie) jeszcze bardziej bedzie tesknil za papuzka.:)

                  >
                  > O niczym nie decyduję, tylko wypowiadam swój pogląd na temat sytuacji, które wi
                  > ększość ludzi uważa za nieszczęście. Naturalnie dla kogoś nieszczęściem moze by
                  > ć pryszcz na nosie, ale ogół nie ma jednak dla takiego nieszczęścia współczucia
                  > .
                  A blizna? A owrzodzenie nowotworowe? A jesli z powodu pryszcza ktos traci prace
                  bo np. jest aktorem lub modelka?
                  Szczescie i nieszczescie to pojecia relatywne, zalezne od osoby, ktorej dana
                  sprawa dotyczy.

                  > Natomiast ludzkie powinności są zawarte w kodeksach etycznych,
                  > dekalogach, pr
                  > zepisach prawnych itp.

                  I w normach dobrego wychowania. Tam zawarte jest np. ze nie na lezy wlazic do
                  obcego domu (a dom doroslej corki to obcy dom) bez zapowiedzenia sie.
                  >
                  > Dopóki mnie nie przekonasz, że odróżniasz znęcanie się od wychowywania, szkoda
                  > mi czasu na jałową dyskusję.

                  Nie jestem pewna czy ty odroznasz.
                  Skad u ciebie przekonanie, ze wychowywac mozna tylko zadajac bol?

                  Zreszta - doroslych ludzi sie nie wychowuje wiec te rozwazania do prezentowanej
                  sytuacji maja sie nijak.

                  > Zresztą poczucie winy nie bierze się znikąd. Czase
                  > m towarzyszy ono niewdzięczności obdarowanego życiem.
                  >
                  A czasem dlugiemu treningowi ze strony dreczyciela.
                  Czasem tak, czasem tak.
                  > >
                  > > A ja wierze. Widzialam setki takich sytuacji.
                  > Aż setki? I żadna nie skończyła się w sądzie ukaraniem?

                  Tylko kilka, gdzie dochodzilo do przemocy fizycznej (np. przypadek gdzie matka
                  bila dorosla, niepelnosprawna corke), nie ma paragrafu na przemoc psychiczna
                  wobec doroslych ludzi.
                  Najczesciej konczylo sie newica i koniecznoscia podjecia terapii przez ofiare,
                  ktora potem wyprowadzala sie a jesli bylo to niemozliwe (np. dreczyciel byl
                  starszy i niedolezny) jakos wytrzymywala.

                  Znamienne, ze dosc czesto sie zdarza, ze stary rodzic wnosi sprawe o rzekome
                  znecanie sie a w trakcie postepowania okazuje sie, ze to on jest dreczycielem a
                  pozew byl elementem szantazu moralnego by wyrobic w dziecku poczucie winy. :)

                  > A cóz takiego prowokuję, takie komentarze - "ta suka Leda jeszcze kiedys udlawi
                  > sie swoimi slowami jak pijak
                  > wymiotami. I zeby jej nikt nie wspolczul, zycze!"? Są one tylko dowodem głupot
                  > y ich autorów niezdolnych do rzeczowej dyskusji.

                  Zobacz co robisz: najpierw ujezdzasz sobie na kim sie da a potem, gdy ktos
                  odplaca ci wlasna bronia, traktujesz to jako usprawiedliwienie do dalszych
                  atakow bo "inni nie sa lepsi ode mnie".

                  > Przeceniasz mnie, nie jestem w stanie wytępić genów cudzej głupoty. One są nieś
                  > miertelne :).

                  > Nie wiem i nie interesuje mnie to. Chciała się zabić to się zabiła. Każdy ma w
                  > tym względzie wolną wolę a światu i tak grozi przeludnienie.
                  >
                  >
                  Stalo sie, co sie stac mialo a ty co sobie uzylas, to uzylas.
                  Winszuje.

                  Los bliznich nie musi cie interesowac, ale w takim razie uczciwie pisz, ze
                  wchodzisz na forum by sobie kogos przeciorac bo wdeptywanie bliznich w podloge
                  sprawia ci przyjemnosc - byc moze znajdzie sie jakis masochista ktory lubi byc
                  ponizany i bedziecie zadowoleni.

                  Tylko prosze, nie wciskaj kitu, ze piszesz te swoje tyrady z dobrego serduszka,
                  by ta oryginalna "terapia szokowa" prostowac sciezki zblakanym owieczkom.
            • villena_00 Re: do Ledy 21.03.10, 19:13
              Mysle ze inni juz napisali wystarczjaca o tobie. Jedno jest pewne
              czlowiekiem nie jestes. Twoja dzialalnosc na tym forum jest juz
              powszechnie znana, dziwne ze wybierasz takie teamty gdzie ludzie
              obnazaja swoje slabosci. Bazujesz na ludzkim cierpieniu, zeby dodac
              sobie odwagi, bo w realnym swiecie nie masz szans na takie
              dzialania. Twoje posty znacza dla mnie TYLE CO PSIA KUPA NA
              ULICY.Zmien sobie podpis na bog zadba o moje miejsce w psychiatryku.
              W swojej pracy naogladalas sie tyle ze odbilo sie to na twoim
              zdrowiu psychicznym, co potwierdzaja wszystkie twoje posty tutaj~!Co
              ty wiesz o mojej sytuacji? Swoje sady opierasz na gdybaniach, nie sa
              to zadne argumenty. Poczytaj sobie o toksycznych matkach w
              internecie bo jak widac, twoje horyzonty sa jeszcze ograniczone.
              Jesli chcesz moge ci podac link do statystyk, radze sie doksztalcac
              bo z tak mala wiedz dlugo w swoim zawodzie nie pociagniesz. NIe
              stawiaj sobie za cel nr jeden odpisanie na tego posta, i tak go nie
              przeczytam :)
              • clarissa3 Re: do Ledy 22.03.10, 13:25
                toz to kretynka jakas podszywajaca sie pod profesjonalistke -
                sfrustrowana kuchta odgrywajaca sie za swoje osobiste porazki!
                Prawda Leda?
                • sabinac-0 Re: do Ledy 22.03.10, 14:33
                  Ja sie tylko zastanawiam, czy ta osoba jest taka zjadliwa zawsze, czy tez w
                  realu cud-miod-szeroki-usmiech-slodycz-az-sie-przelewa a swoje niezglebione
                  poklady zlosci wylewa tylko na necie ew. przy najblizszych.
                  • clarissa3 Re: do Ledy 22.03.10, 18:05
                    tego nie bedziemy wiedziec - co wiemy to ze zle to babsko jest!
      • villena_00 Re: Nie radze sobie z toksyczna rodzina 21.03.10, 19:18
        Dziekuje wszystkim za wsparcie. Ciesze sie ze tu napisalam, bo
        dostalam pare dobrych rad ktore musze przemyslec. Nie jest to
        wszystko latwe, najgorsze ze jest sie samemu z tym wszystkim. Ale
        tez fajnie ze ktos mnie rozumie. Dziekuje
Pełna wersja