Być obiektem plotek

19.03.10, 15:32
Jak z tym życ ? Mój eks rozgadał na mój temat różne rzeczy, połowa z
nich przekręcona,ale że studiujemy razem, pogłoski szybko się
rozeszły...Od tego czasu wszyscy się ode mnie odwrócili.
    • clarissa3 Re: Być obiektem plotek 19.03.10, 15:35
      dac w morde publicznie, przy wszystkich?
      • zimowy_cien Re: Być obiektem plotek 19.03.10, 15:39
        Hm, może i tak. Tak czy owak, plotki zniszczyły mi opinię,
        rozpowszechniły się stanowczo za bardzo. Jest mi przykro, bo podobne
        sytuacje miałam już w szkole, w rodzinnej miejscowości. Czuję się
        zaszczuta, od tego czasu zamknęłam się w sobie i boję się wychodzić
        na uczelnię.
        • cotbus76 Jesteś bardzo wrażliwa a to naprawdę utrudnia 19.03.10, 15:48
          życie. Mam brata, który tak ma chociaż to facet :)
          • zimowy_cien Re: Jesteś bardzo wrażliwa a to naprawdę utrudnia 19.03.10, 15:55
            Zgadzam się, jestem typowym nadwrażliwcem, w dodatku mam problemy
            interpersonalne.
            • cotbus76 Będzie Ci trudno z tym żyć :( 19.03.10, 16:14
              Ja miałam (co tu kryć nadal mam) problemy z kontaktami z ludźmi
              zwiążane z moim wyglądem zewnętrznym. Od dzieciństwa z powodu tuszy
              byłam wyobcowanym outsiderem wykluczonym z grona "psiapsiółek" i
              szkolnego a i studenckiego życia towarzyskiego. W moim przypadku to
              co mnie nie zabiło wzmocniło mnie, ale w przypadku mojego brata
              nadwrażliwca ten scenariusz się nie sprawdził.
    • cotbus76 Normalnie :) 19.03.10, 15:43
      Głowa wysoko i uśmiechamy się, uśmiechamy się choćbyśmy mieli sobie
      ten uśmiech przypiąć agrafkami do uszu. Odbiorcy plotek są jak hieny
      i inni padlinożercy atakują jedynie słabe osobniki. Jeśli pokażesz,
      że rewelacje byłego wiszą Ci jak nać u marchewki to sprawa szybko
      umrze śmiercią naturalną.
      • zimowy_cien Re: Normalnie :) 19.03.10, 15:52
        No, nie wiem. Plotki są dość poważne,np.że moja mama leży w
        psychiatryku, co jest prawdą, ale nie trzeba od razu robić z nas
        patalogicznej rodziny...Ja też cierpię na depresję, a facet i to
        musiał rozgadać ludziom z roku.
        • zimowy_cien Re: Normalnie :) 19.03.10, 16:08
          Odtąd nie chce mi sie nawet wracać na uczelnię.
          • skarpetka_szara Re: Normalnie :) 19.03.10, 17:57
            mnie by nawet nie wzruszylo ze kogos matka jest w szpitalu
            psychiatrycznym. I zastanawiam sie czy aby ty nie wyolbrzymiasz w
            swoim umysle co inni o tym sadza. Jak TY sie czujesz z sytuacjia
            Twojej mamy?

            Pamietam gdy moja najlepsza przyjaciolka ukrywala przedemna i jej
            wszystkimi znajomymi ze jej brat jest psychicznie chory. Nie wiem
            dlaczego. Nigdy bym jej ani jej rodziny nie oceniala. Gdy sie
            dowiedzialam bylam zawiedziona ze 1) traktuje chorobe brata jako
            cos sekretnego/wstydliwego, a 2) ze nie zaufala innym ze przeciez
            nie zmienia o niej zdania przez to.
        • cotbus76 Przepraszam Cię, ale co jest złego w tym 19.03.10, 16:08
          że Twoja mama potrzebuje pomocy lekarza psychiatry a depresja to
          przecież choroba jak grypa i angina tylko, że zamiast ciała cierpi
          dusza :) Na serio rozumiem Twój problem, bo w ciasnych umysłach
          wielu ludzi osoba lecząca się psychiatrycznie to czubek widzący
          marsjan wychodzących ze ścian i ganiający ludzi z siekierą a jego
          geny na 100 % przekazują szaleństwo jego pociechom. Ale tym bardziej
          musisz znaleźć w sobie siłę by nie pozwolić idiotom wmówić sobie, że
          jesteś kimś gorszym. Tak jak moja najbliższa przyjaciółka, która nie
          chciała się przyznać swojemu przyszłemu mężowi, że jest chora
          psychicznie i się leczy, bo on na pewno nie będzie chciał żyć
          z "wariatką". Namiawiałam ją na szczerość przez wiele dni, choć w
          duchu naprawdę się bałam czy da radę znieść sytuację gdy jej obawy
          okażą się prawdziwe a facet okaże się dupkiem. Na szczęście okazało
          się, że dobrze wybrała, choć nie będę ściemniać, że jej przyszły mąż
          przyjął prawdę bez problemów. Myślę, że pomocna byłaby tu rozmowa z
          dobrym psychologiem, który pomoże Ci złapać dystans do sprawy.
          Trzymaj się :)
          • leda16 Re: Przepraszam Cię, ale co jest złego w tym 19.03.10, 20:18
            cotbus76 napisała:

            w ciasnych umysłach
            > wielu ludzi osoba lecząca się psychiatrycznie to czubek widzący
            > marsjan wychodzących ze ścian i ganiający ludzi z siekierą a jego
            > geny na 100 % przekazują szaleństwo jego pociechom.


            Ha, prawo unijne też zapewne tworzyli ludzie o ciasnych umysłach, bo fakt choroby psychicznej automatycznie prowadzi do unieważnienia małżeństwa, jeśli zażąda tego zdrowy współmałżonek.


            moja najbliższa przyjaciółka, która nie
            > chciała się przyznać swojemu przyszłemu mężowi, że jest chora
            > psychicznie i się leczy, bo on na pewno nie będzie chciał żyć
            > z "wariatką".


            I nie przypuszczam żeby go za to potępił jakikolwiek lekarz psychiatra lub choćby człowiekmający wyobrażenie o przebiegu i skutkach chorób psychicznych. Choroba psychiczna nie dość, że zmienia osobowość, jest genetycznym obciążeniem dla przyszłego potomstwa, to jeszcze może prowadzić do ciężkiego kalectwa polegającego na postepującej degradacji psychospołecznej tak, że osoba chora staje się ogromnym ciężarem dla najbliższych.


            Namiawiałam ją na szczerość przez wiele dni,


            I słusznie, ponieważ ukrycie tego faktu przed przyszłym współmałżonkiem jest nieetyczne i powoduje unieważnienie małżeństwa przez sąd na jego wniosek.


            choć w
            > duchu naprawdę się bałam czy da radę znieść sytuację gdy jej obawy
            > okażą się prawdziwe a facet okaże się dupkiem.


            Chciałaś pewnie napisać - nieświadomym problemów czekających go w przyszłości?

            Myślę, że pomocna byłaby tu rozmowa z
            > dobrym psychologiem, który pomoże Ci złapać dystans do sprawy.


            W przypadku autorki wątku raczej rozmowa z dobrym adwokatem, bo plotki noszące znamiona zniesławienia są zaskarżalne i karane sądownie. Nikt nie musi być ofiarą takiego przestępstwa i na dodatek się go wstydzić. Wstydzić powinien się raczej sprawca rozsiewający szkalujące ofiarę zniesławienia plotki. Radzę pójść do pana ze świadkiem i zagrozić sprawą karną ew. skargą u dziekana uczelni. Ręczę, że natychmiast zatrzaśnie jadaczkę. Jeśli nie, należy napisać pozew, podać świadków i po sprawie. Zaśco domałżeństwa z osobą chorą psychicznie - dobry psycholog na pewno będzie odradzał.
            • e.exp Re: Przepraszam Cię, ale co jest złego w tym 27.03.10, 16:26
              leda16 napisała:

              Zaś co do małżeństwa z osobą chorą psychicznie - dobry psych
              > olog na pewno będzie odradzał.
              >
              xxxxxxxxxxxxxx


              o ile jest dobry.
    • lifeisaparadox Re: Być obiektem plotek 19.03.10, 18:47
      Wiesz no, tacy co Cię znają i rozumieją nie powinni się odwrócić co
      najwyżej może zachwiać nimi jakieś plotkowanie i wzbudzić mieszane
      odczucia. Raczej nie wyolbrzymiał bym na Twoim miejscu takich spraw,
      poza tym kieruj się pewnikami a nie spodziewanymi reakcjami ludzi bo
      czasem jest tak że człowiek sam sobie potrafi wkręcić że go wszyscy nie
      cierpią bo coś tam, a to jest przesada i nieprawda.
    • la.bruja Re: Być obiektem plotek 19.03.10, 18:53
      Domyślam się jak podle musisz się czuć, ale spróbuj dostrzec
      pozytywne strony zaistniałej sytuacji

      1. Zobaczyłaś jakiego dupka udało Ci się pozbyć ze swego życia
      2. To probierz dla Twych znajomych. Kto się odwrócił - ten jest mało
      wart, kto przy Tobie został - jest osobą wartościową

      pozdrawiam
      • ir1.easy Re: Być obiektem plotek 19.03.10, 22:21
        A ja uważam tak jak żartobliwie clarissa, ja natomiast na poważnie : "dać
        publicznie w mordę" i już. Maksymalnie publicznie, oczywiście. I poza tym nie
        przejmować się niczym. Zobaczysz jak świat się zmieni :-DDDD
        I nie ma absolutnie znaczenia, czy część jego niedyskrecji ma podłoże w
        rzeczywistości czy nie. Taki Twój czyn go zdyskredytuje, oraz wzbudzi ciekawość
        w otoczeniu, a pewnie i podziw. I możesz to zrobić, skoro on mógł wobec Ciebie
        tak się zachować. A po latach albo straci to całkowicie znaczenie, albo je
        straci i tak, a wy się zakolegujecie. Ja jak kiedyś komuś przyłożyłam to pełzał
        mi u stóp. (A przyłożenie choć było autentyczne, to musiałam je w sobie siłą
        wyzwolić). Powodzenia
    • factory2 Re: Być obiektem plotek 21.03.10, 01:45
      "Wszyscy"
      Otóż zapamiętaj se:
      "sądy kategoryczne niezwykle są dogodne, dorodne i poniekąd modne nawet w muzeum".
      Zajarzywszy, o co kaman? Kminisz bazę?
    • opcja-0 Re: Być obiektem plotek 24.03.10, 13:14
      cóż potraktuj to , że jesteś w centrum zainteresowania, paradoksalnie bądź z
      tego zadowolona, a w ogóle czym się przejmować, że się inni odwrócili, jeśli
      ludzie słuchają plotek i na ich podstawie ciebie ocienili to nie są warci, żeby
      o nich myśleć, zresztą oni tez nie będą żyli tymi twoimi zawirowaniami
      życiowymi, bo maja swoje życie, więc po jakimś czasie się wszystko uspokoi
    • avgust Re: Być obiektem plotek 25.03.10, 12:32
      zimowy_cien napisała:

      > Jak z tym życ ? Mój eks rozgadał na mój temat różne rzeczy, połowa
      z
      > nich przekręcona,ale że studiujemy razem, pogłoski szybko się
      > rozeszły...Od tego czasu wszyscy się ode mnie odwrócili.
      Bądź silna, pokazuj, że ploty nic cię nie obchodzą, skoro są
      nieprawdziwe. Nawiązuj dobre relacje z osobami, które jeszcze ich
      nie słyszały, a przede wszystkim rób swoje. Resztą nie zaprzątaj
      sobie głowy.Pozdrawiam.
    • ka.rro Re: Być obiektem plotek 27.03.10, 13:09
      Skończysz studia i niedługo nie będziesz mieć kontaktu z tymi ludźmi. A takich
      powierzchownych znajomości to będziesz mieć jeszcze sporo w życiu, nie ma czego
      żałować (chyba?)
      osobiście uważam, że jeśli ktoś ma o tobie złe zdanie, to nie ma sensu go
      wyprowadzać z błędu - to nawet wygodne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja