Gość: Marzenna
IP: 5.3.1R* / *.oracle.co.uk
23.02.04, 14:25
Jestesmy razem ponad dwa lata, oboje grubo po 30 - tce, bylo fajnie, milo i
cieplo, bo wreszcie znalezlismy sie po latach samotnej bardziej lub mniej
tulaczki. Pojawila sie ciaza - bo nikt tematu nie poruszal a ja przyjelam
zasade: "raz kozia smierc", moze juz nigdy nie bede miala okazji..
. Ja: radosc, ON: panika i ostre żadanie aborcji (byl pewien, ze tematem
antykoncpecji zajme sie ja). Mamy dobre warunki materialno - bytowe.
Pochodzimy z normalnych, w miare - bo nigdzie nie jest idealnie, rodzin.
Pracujemy w duzych firmach, wsrod ludzi itp.
Ja nie usunelam ciazy. Odeszlam. On - po chwili wachania trwal i trwa przy
nas choc dalam mu wolna reke. Wprowadzil sie.... i niby jest z nami. Nie chce
slubu (mowi, ze to przezytek i nic nie zalatwi)- dla mnie slub jest wazny
jako symbol "wspolnoty", nie chce sie wypowiadac jak sie czuje w roli ojca -
mala ma juz prawie roczek (nota bene jest zdrowym, uroczym, radosnym, pieknym
dzieckiem) i wogole nie chce sie wypowiadac jak sie czuje w tym nowym
ukladzie rodzinnym. Milczy jak grob. Wogole przestal mowic o uczuciach
(kiedys mowil), nie ma zadnego planowania, zyjemy jak dwoje znajomych -
"wyczuwajac" rownowage finansowa - tzn. mniej wiecej dzielimy koszty, choc
nie dokonujemy zadnych obliczen itp.
Na 100 % jestem pewna, ze nie ma nikogo innego ani nie szuka. On przyjal to
za pewnik, ze ja bede przy nim bo dziecko...Poczul pewien komfort.. i nie
chce juz nic zmienic.
Dodam, ze facet ma psychike introwertczna i wogole z nikim nie rozmawia o
uczuciach (bylam chyba jedyna osoba, na ktora sie odwazyl otworzyc - nie wiem
moze sie SPARZYŁ ????), wogole z nikim nie nawiazuje glebszych wiezi - woli
komputer, gazety, tv... ksiazki. Nie lubi spedzac czasu wsrod ludzi, raczej
ich unika jesli moze. Twierdzi, ze tak ma i nie uwaza, ze to nienormalne. Nie
zamierza tego zmianiac. A dla mnie to takie.. niedobre, zle..... Nie lubi
sportu, ruchu....malo sie smieje..... wszystko dusi w sobie.
Moja rodzina i przyjaciele twierdza, ze dalam sie uwiklac w uklad z "chorym"
osobnikiem..osaczyc, i "udupic" - widzieli mnie zawsze otoczona ludzmi,
wyjazdami, aktywna, wysportowana.. itp. Teraz nie moge - bo dziecko, a jak
chce - to sama, bo On odmawia mi towarzystwa, np. na basenie, czy na nartach,
czy na spacerze obok bloku,....
Jak sie poznalismy bylo inaczej - jezdzilismy na rowerach, bywalismy czesciej
wsrod ludzi - ale moze sie staral, a teraz przestal..
Ja glupieje, nie wiem co mam robic..
czekac, odejsc,.zyc wg. wlasnego schematu bez zwazania na niego,
czuje, ze wrze wrzatek we mnie..
Pomocy....
Marzenna