Nieuchronność kłamania...

01.04.10, 13:22
Podaję poniżej wybrane, krótkie fragmenty z artykułu:
"Anatomia duszy - dlaczego kłamiemy.
Dorosły Pinokio - Co powoduje, że kłamiemy? Przewrotność ludzkiej
natury? Nie. To pragnienie miłości Jagna Ambroziak
[ z Magazynu psychologicznego "Sens". ]

" .. nagle mnie olśniło .. A jeśli kłamstwo to adaptacyjna
strategia radzenia sobie z konfliktem między dwiema podstawowymi
potrzebami - przynależnością i wolnością? Chcemy mieć jedno i
drugie, a kłamanie staje się sposobem, by zagwarantować sobie cudzą
miłość i jednocześnie swobodę wyrażania siebie...."

"...Już jako dziecko bardzo szybko orientujemy się, że wiedza na
temat naszych pragnień pomaga rodzicom w sprawowaniu większej
kontroli nad tym, co robimy. Wiecznie sztorcowani podświadomie
rozwijamy w sobie dwa rodzaje lęku. Lęk przed samym sobą: "Coś ze
mną musi być nie tak" i przed utratą miłości rodziców: "Jeśli nie
będę taki jak chcą, przestaną mnie kochać". Zaczynamy żyć w stanie
wewnętrznego rozdarcia: "Chcę być sobą, ale wtedy nie będę
kochany". ..."

"Basia. Jako dziecko byk surowo oceniana. Zabraniano jej realizacji
naturalnych pragnień, nauczyła się więc nie dopuszczać ich do głosu,
skupiając uwagę na powinnościach. Na cenzurowanym były głównie
sprawy seksu i agresji - za te impulsy boleśnie karano.
Dziś nie ma kontaktu z własną złością, nawet kiedy cale jej ciało i
słowa, których używa, o niej świadczą. Atrakcyjnym sposobem jej
wyrażania stało się dla niej poświęcenie słusznej sprawie - wtedy
może się złościć bez poczucia winy, wściekle walczyć o prawa innych.
Z czasem nauczyła się równoważyć napięcie wynikające z konfliktu
między własnymi potrzebami a wewnętrznym żandarmem pilnującym, by
zachowywała się w sposób, za który była kochana - prowadzi podwójne
życie. Są dwie Basie: jedna odpowiedzialna, walcząca o prawa innych,
przykładna żona, druga odprężona i oddająca się namiętnościom z
przypadkowymi kochankami. Dlaczego tak się stało?.."

" Są dwie Basie: jedna "dla tych, co mnie znają" - odpowiedzialna,
przykładna żona, druga "z dala od domu" - oddająca się namiętnościom
z przypadkowymi kochankami.."
.................................

Moim zdaniem jest to jedno z pierwszych "sensownych" opracowań
na temat potrzeby i okoliczności kłamania. Co prawda Pani Halina
Romanowska-Łakomy w swojej pracy " Miłość i wolność - istota
człowieka. Holistyczna perspektywa antropologii filozoficznej,
( Wydawnictwo Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie,
Olsztyn 2006., także Tytuł pracy habilitacyjnej: Tendencja do
miłości i wolności - praźródło osobowego wymiaru psychiki-koncepcja
autorska.
www.uwm.edu.pl/filozofia/Rom_Lak/HRL_wvbrane%
20publikacje.htm )
już od dawna podkreśla iż człowiek ma dwie podstawowe potrzeby -
wolności i miłości, jednak ... pomału okazuje się, że aby je
realizować trzeba jednak kłamać !

Tekst opracował Andrew Wader


    • wayout Re: Nieuchronność kłamania... 01.04.10, 14:13
      To jest trochę inaczej. Wychowanie w toksycznej i zakłamanej
      rodzinie rzeczywiście uczy kłamstwa jako sposobu radzenia sobie z
      wewnętrznymi i zewnętrznymi konfliktami. To jest jednak patologia
      zrodzona z patologii, choroba zrodzona z choroby. Ci którzy uważają,
      że kłamstwo jest konieczne do realizacji zarowno wolności, jak i
      miłości, nie zrozumieli ani jednej ani drugiej. Sami noszą w sobie
      wewnętrzny konflikt, którego ani nie pojęli, a w zwiazku z tym nie
      uwolnili się od niego. I oto głoszą, że ich przystosowanie się do
      tego z czym sobie nie poradzili jest naturalne.

      Aby zrozumieć czym jest wolność, miłosć i kłamstwo, najpierw nalezy
      zrozumieć siebie samego, nie na poziomie psychologizowania czy
      akademickich wywodów. Trzeba zrozumieć istotę własnego bytu, kim się
      jest, skąd się przychodzi, dokąd się zmierza. To daje dalsze
      zrozumienie: świata i rządzących nim mechanizmów. Świat jaki
      widzimy, ze smiercią, z niemozliwością spelnienia, z cierpieniem,
      samotnością, z wieczną gonitwą za celami, które osiągnięte
      natychmiast tracą wartość, ze szczęściem, które nie może być trwałe,
      jest obrazem rozszczepionego umysłu, umysłu w którym toczy się
      wewnętrzny konflikt. W tym świecie wszytsko widziane jest na opak.
      Jak prawdziwie miłujący człowiek może być kłamcą? Jak miłość może
      być braniem? Miłość to nie jest to co chce się od innych. Chcenie od
      innych wynika z systemu myslowego, który możemy w uproszczeniu
      nazwać ego. Miłość jest dawaniem. Miłość jest wolnością. Miłość jest
      doświadczeniem, a nie słowami, symbolami i gestami. Miłość jest
      radością. W miłości nie ma żadnego kłamstwa. By to zrozumieć należy
      z wielką odwagą i determinacją zaglądać w głąb siebie. Badać
      wszystko w sobie. Non stop. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok
      po roku. Zrozumienie, które z tego wynika, przekracza wszelką naukę,
      wszelką psychologię, wszelką religię, wszelkie słowa.
      • clarissa3 Re: Nieuchronność kłamania... 01.04.10, 14:46
        mialam kiedys kolezanke ktora wiecznie klamala - byle glupstwo, byle
        co. Nie potrafila powiedziec prawdy tak to miala powykrecane. Nie
        szlo sie porozumiec ani niczego uzgodnic. Byla pod silna kontrola
        matki ktora dyktowala jej kim ma byc co ma robic i jak. Sprobowala
        raz wyjechac ale matka pojechala za nia. Dzis jest zapita, od rana
        do wieczora, nieprzytomna i wciaz pod kontrola matki. Zeby choc raz
        powiedziala prawde...
      • aldrin.2 Re: Nieuchronność kłamania... 01.04.10, 18:39

        Okłamywać można rodziców, szefa, Oczywiście najistotniejsza jest kłamanie
        zachodzące pomiędzy partnerami pewnej pary partnerskiej. Konieczność oszukiwania
        zachodzi na wskutek istnienia kilku "twardych fenomenów" z którymi trzeba się
        dość często zmierzyć. Są nimi .:

        1. Występowanie niekompletnych form miłości lub wręcz "mieszaniny
        miłości i nienawiści".

        2. Jak utrzymuje Beata Banasiak - Parzych w artykule pt." Partnerska
        gra pozorów" Charaktery, 2010; 157(2): 28-33 - w większości
        małżeństw zachodzą manipulacje wynikające z podświadomych
        skryptów. Autorka wyróżnia 6 takich strategii nieszczerości:
        a mianowicie .: a. Związek opiekuńczy ( typu Matka - Syn )
        b. Związek wspierający ( typ Ojciec i Lalka )
        c. Związek wyzywający ( typ Czarujący Mężczyzna i Wiedźma )
        d. Związek wychowawczy ( typ Pan i Służąca )
        e. Związek konfrontacyjny ( typ Jastrzębie )
        f. Związek usłużny ( typ Gołębie)

        3. Następna "systemowa niezgodność" prowadząca do nieszczerości to znaczna
        różnica temperamentów erotycznych oraz znaczne nasilenie zazdrości,
        zaborczości oraz postawy autorytarnej i chęci kontrolowania partnera.

        4. Występuje także "genetycznie (neurobiologicznie) uwarunkowana "systemowa
        różnica" mentalności kobiet i mężczyzn w zakresie zapatrywań na regułę
        wyłączności, czyli problem monogamii - poligamii.
        Problem nieszczerości, manipulowania, kłamania jest więc trudnym,
        nierozwiązanym zagadnieniem, gdyż nie wiele jest dogłębnych rozważań nad
        realnymi sposobami komunikowania się w obrębie pary partnerskiej.

        Odpowiedź sformułował.: Andrew Wader



    • s.p.7 Re: Nieuchronność kłamania... 01.04.10, 18:43
      pitolenie pitolenie
      kłamstwo to sposob realziacji sie w rzeczywistosci

      egoisci maja wieksza tendencje do oklamwyania,
      to jest podobnie jak z manipulacją
      wynika glownie ze slabosci oraz z patrzenia na innych jako co z kims sie nie
      wspolpracuje a okrada, wykorzystuje, manipuluje, oklamuje
      po to by cos zyskac kosztem kogos innego,

      Klamac nie trzeba ale potrzeba do tego sporo odwagi i sily spolecznej by nie
      klamac nigdy

      pytanie tylko czy niektorzy ludzie po prostu chca byc oklamywani
      • wentyl77 Re: Nieuchronność kłamania... 01.04.10, 20:32
        aldrin.2 napisał:

        >"Basia. Jako dziecko byk surowo oceniana. Zabraniano jej realizacji
        >naturalnych pragnień, nauczyła się więc nie dopuszczać ich do głosu,
        >skupiając uwagę na powinnościach. Na cenzurowanym były głównie
        >sprawy seksu i agresji - za te impulsy boleśnie karano.
        >Dziś nie ma kontaktu z własną złością, nawet kiedy cale jej ciało i
        >słowa, których używa, o niej świadczą. Atrakcyjnym sposobem jej
        >wyrażania stało się dla niej poświęcenie słusznej sprawie - wtedy
        >może się złościć bez poczucia winy, wściekle walczyć o prawa innych.
        >Z czasem nauczyła się równoważyć napięcie wynikające z konfliktu
        >między własnymi potrzebami a wewnętrznym żandarmem pilnującym, by
        >zachowywała się w sposób, za który była kochana - prowadzi podwójne
        >życie. Są dwie Basie: jedna odpowiedzialna, walcząca o prawa innych,
        >przykładna żona, druga odprężona i oddająca się namiętnościom z
        >przypadkowymi kochankami. Dlaczego tak się stało?.."

        Ten opis to nic innego jak przedstawienie procesu neurotycznego.

        Tylko okłamując samego siebie (nie innych) możliwe jest powstanie "drugiej"
        osobowości. Okłamywanie ojca lub matki w celu zdobycia/podtrzymania/wyproszenia
        miłości to początek długiego procesu. Kiedy już dziecko nauczy się kłamać,
        zaczyna nieświadomie tworzyć swą wymarzoną osobowość. Wraz z rozrostem i zmianą
        potrzeb zmieniają się kłamstwa. Tworzenie drugiego "ja" jest najbardziej
        subtelną, ale i najgroźniejszą formą kłamstwa, odpowiedzią na zapotrzebowanie
        społeczeństwa. Ale i oczywiście na swoje też.

        Ciekawym postawieniem problemu byłoby zadanie sobie pytania, jak to wewnętrzne
        załganie przekłada się na skalę społeczeństwa? Otóż my Polacy jesteśmy bardzo
        dwulicowi, nieufni i generalnie nieżyczliwi sobie. Zamknięci każdy w swoim
        bunkrze i niezdolni dokonać rzetelnego, prawdziwie oczyszczającego rachunku
        sumienia. I niepotrafiący rozliczyć się z własną historią - postrzeganie siebie
        jako Mesjasza narodów, wieczną ofiarę i męczennika w imię "wyższej" sprawy
        skutecznie utrudnia nawiązanie dobrych relacji z sąsiadami.

        My Polacy nie jesteśmy szanowani, ponieważ nie szanujemy siebie nawzajem. To
        smutne, ale prawdziwe.
      • aldrin.2 Re: Nieuchron. kłamania...- o 4 poziomach rozmowy 01.04.10, 20:34
        Trudności wynikające z istnienia fenomenów wspomnianych w moim poprzednim
        liście partnerskiej mogłyby być pokonywane. Na przeszkodzie stoi jednak
        zazwyczaj niemożność porozumienia się. Jeśli się przyjrzeć kilku parom
        małżeńskim to można dostrzec iż toczone przez nich rozmowy odbywają się na
        jednym z 4 - rach możliwych poziomów.

        1. Najbardziej korzystna jest relacja, kiedy możliwe jest prowadzenie rozmów i
        wymiany informacji w trybie rozmów szczerych. Taki tryb jest niezwykłą
        rzadkością. Jest to niesłychanie trudny sposób prowadzenia rozmów. Dlaczegóż tak
        jest? Otóż należy zauważyć że taki tryb wymaga pełnej akceptacji tego jakim jest
        partner i tego co on wygłasza o swoich poglądach i poczynaniach. Jeśli rozmówca
        wyrazi dezaprobatę, bądź skarci partnera i będzie zapowiadał reperkusje, to
        wtedy tryb rozmowy szczerej natychmiast zanika.

        2. Aby unikać bolesnych, nieprzyjemnych konfliktów można się umówić, że rozmowy
        będą prowadzone wg zasady "szanowania nienaruszalnego terytorium partnera".
        Partner może wtedy odmówić udzielenia odpowiedzi i spodziewać się, iż taka
        odmowa będzie przyjmowana pogodnie.

        3. W większości par partnerskich rozmowy są prowadzone "jak zabawa w chowanego".
        Są stosowane odpowiedzi wymijające, okłamywanie, posługiwanie się wyjaśnieniami
        nieprawdziwymi, zgłaszaniem nieprawdziwego "alibi".

        4. Najgorszy tryb rozmowy to permanentna awantura, wyzwiska, groźby,
        umniejszanie, dezaprobata, wypowiedzi agresywne, oraz sygnały przekazywane
        poprzez tzw. "mowę ciała", tzn. poprzez wyraz twarzy, miny i gesty. Stosowane
        są wtedy także różne odmiany tzw. agresji biernej (brak współdziałania,
        działania przekorne, itp.) Należy zauważyć, iż dobre samopoczucie nie jest
        możliwe jeśli relacja z istotnymi osobami jest na owym najniższym, czwartym
        poziomie. Należy zauważyć, że korzystniejsze tryby rozmowy (relacji) typu I
        i II są bardzo trudne, a tryb rozmowy szczerej - który mógłby prowadzić do
        zażegnania konfliktu jest tak trudny, iż jest on stosowany jedynie przez 1 - 2
        % osób (uwaga, teza ta jest wyzwaniem do podjęcia odpowiednich badań
        eksperymentalnych).

        Aby uchronić czytelników od opacznego rozumienia określenia "rozmowa
        szczera", podkreślamy, że w trakcie tzw. rozmowy szczerej nie możemy
        oczekiwać, iż partner będzie mówił to co "szczerze pragniemy", lecz będzie
        mówił to co on "szczerze pragnie". Rozmowa na poziomie I, jeśli zachodzi to - z
        definicji - wymaga aby "bez zmrużenia oka" akceptować wszystko co słyszymy, a
        nawet to pochwalać. Oczywiste jest, że skoro ma to być rozmowa, dialog, to
        wchodzi w grę wyrażenie poglądów przeciwstawnych. Taka odmienna opinia musi być
        jednak wyrażona w sposób przyjazny, pogodny. Jeśli wyrazimy naszą odmienną
        opinie w taki sposób, iż będzie ona obejmować zapowiedź ukarania,
        restrykcji, odwetu za fakt wygłoszenia "pewnej kwestii" przez partnera to
        niestety - kończymy - wtedy - po prostu - działania w trybie I . Partner
        będąc wystraszony, wylękniony zapowiedzią restrykcji, kary nie będzie już skory
        do rozmowy w trybie I. Będzie próbował przejść do trybu II. Ale ponieważ
        jest to także trudne (jako, iż już zostało ujawnione, iż istnieje obszar
        konfliktu) więc skończy się wtedy, zazwyczaj na interakcji w trybie III.
        Jedynie u ok. 10 % par partnerskich zachodzi szanowanie owego "terytorium
        osobistego". Jest to łatwo ocenić przez prosty test, a mianowicie - czy jest
        praktykowane aby partner/partnerka "nie zaglądała" do zawartości pamięci
        telefonu komórkowego partnera/partnerki i/lub treści maili nadchodzących do
        jej/jego skrzynki mailowej.
        Odpowiedź .: Andrew Wader
Pełna wersja