Poważny problem z dziewczyną...

05.04.10, 14:46
Witam:)

Piszę z nadzieją, że ktoś mi wreszcie pomoże zakończyć lub poradzi
jak naprawić mój niespełna 4-letni związek...

Moja dziewczyna "cierpi" na chroniczną obsesję dotycząca mojego
Ojca. To jest uważa, że jej nie docenia a foworyzuje żonę mojego
brata. Nie ma dnia, by o tym nie myślała, doprowadza ją to do szału
i paranoicznego wybuchu niekontrolowanych emocji...

Ja się z nią nie zgadzam bo wiem, że nie ma racji, tłumaczyłem już
1000 razy. Z początku myślałem, że jest zazdrosna, ale dlała mi do
zrozumienia, że żadne zaręczyny czy też nawet ślub w tej sytuacji
nic nie zmienią, bo mój ojciec i tak uwielbia tą pie.... i głupią
dzi..e.

2 sprawa - Mieszkamy razem ( studiujemy ), każda kłótnia zaczyna się
z byle powodu ( głównie chodzi o mojego ojca i bratową ale nie
tylko ), potrafi "lekko" zdemolować pokój, krzyczeć jak opętana itp.
Oczywiście cały ciężar sprawy zawsze biorę na siebie i to zawsze ja
wyciągam dłoń, robiąc z siebie tego winnego, przepraszam ją choć tak
naprawde nie mam za co... Czuje się zaszczuty i skrępowany...

Dochodzi do tego, że nie utrzymuję właściwie kontaktu z bratem z jej
powodu, każdy telefon do niego kojaży jej się z moją bratową i
doprowadza do szału... Nie potrafię przy niej realizować swoich
pasji i marzeń, jestem prawie na każdym kroku upokarzany ( teksty
typu : tu ujawnia się Twój debilizm, idiota, kretyn i znacznie
pikantniejsze ). Podkładam się i robię co mogę byle by było dobrze,
ale to już mnie zaczyna przerastać...mimo to nie wiem, czy potrafię
z nią zerwać, jednocześnie zdaję sobię sprawę, że nie wyobrażam
sobie spędzić z nią reszty życia...

Jest to dziewczyna która mnie "blokuje", wszystko widzi w czarnych
barwach, wszystko będzie źle itp, wychodzę z siebie żeby jej
tłumaczyć, starać się zmienić jej podejście i psychikę, ale to nie
pomaga. Dodam, że nie zgodzi się na żadnego psychologa itp... Czuję,
że marnuje sobie ten wspaniały czas jakim jest młodość...:(

W czerwcu kończymy I stopień studiów ( Dietetyka ), będzie to
prawdopodobnie jedyna okazja, by związek zakończyć, ale nie wiem czy
dam rade to zrobić... Teraz nie jest to możliwe, zbyt dużo zachodu
było by ze znalezieniem nowego mieszkania, kto sie ma wyprowadzić
itp, przewóz rzeczy...

Z jednej strony wydaje mi się, że ją kocham, ale to prawdopodobnie w
90% przyzwyczajenie... Nie potrafię jednak zebrać się w sobie i
powiedzieć co myślę, mieć wreszcie własne zdanie i wypowiedzieć
je... Wiem, że nie chcę tak żyć, a jednak wciąż trwam w tej
paskudnej relacji i staram się, żeby było dobrze, a przecież ciągle
jest źle...

Spisałem się aż za dużo...:) Chciałbym wiedzieć co o tym sądzicie,
może ktoś miał podobną sytuację w życiu...być z kimś, niby chcieć a
jednak tak naprawdę zamykać się w sobie i tylko udawać, że wszystko
jest ok...

Pozdrawiam :)

Rafał
    • anbale Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 15:10
      Masz do czynienia z "przemocowcem" w najczystszej postaci i jeżeli ona
      faktycznie nie widzi problemu i nie zamierza nic z tym zrobić- zwiewaj jak
      najszybciej
    • marzeka1 Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 15:39
      A dlaczego chcesz zmarnować sobie życie na głupią pańcię, która nie kontroluje
      emocji i jest jak trujący bluszcz, który tak ciebie oplata, że nawet z bratem
      nie utrzymujesz kontaktów, bo a nuż dziewczyna "się zdenerwuje"????
      • edhelos Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 15:47
        marzeka1 napisała:

        > A dlaczego chcesz zmarnować sobie życie na głupią pańcię, która
        nie kontroluje
        > emocji i jest jak trujący bluszcz, który tak ciebie oplata, że
        nawet z bratem
        > nie utrzymujesz kontaktów, bo a nuż dziewczyna "się
        zdenerwuje"????


        Masz całkowitą rację...wydaje mi się, że kieruje mną strach przed
        samotnością, poczucie, że dałem od siebie w ten związek
        niewyobrażalnie wiele, pewnie aż za wiele. Owszem, były momenty
        dobre, być może to też one cały czas starają się zatuszować w mojej
        psychice to, że tak naprawdę nie chcę z nią być... Kiedy jednak
        odczuwam wyżej wymieniony strach, obawę, to jednocześnie ogarnia
        mnie uczucie ogromnego szczęścia na myśl, że mógłbym być sam, kiedy
        to całe życie mogło by być w końcu w moich rękach i kierował bym nim
        wedle własnego uznania... Wiem to wszystko a mimo to wydaje mi się,
        że jestem za słaby na to, żeby z tym skończyć, wewnętrznie czuję
        jakąś blokadę, można by to nazwać takim rozdarciem wewnętrznym w
        pełnym tego słowa znaczeniu;)
        • marzeka1 Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 16:14
          Wiesz, wobec psychicznych jazd, które panna ci funduje, samotność wydawałaby mi
          się stanem raczej pożądanym. Wyobraź sobie, że przy kimś takim miałbyś spędzić
          resztę życia i znosić takie psychiczne szopki??? WYOBRAŻASZ to sobie?
          No i jak czujesz, że jesteś za słaby, by to skończyć, to cóż: zmarnujesz sobie
          życie, w końcu, czy musisz być szczęśliwy w życiu, jeśli nie chcesz?
          • wypasiona_foczka Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 20:27
            Zgadzam się z przedmówcą.
            Od siebie dodam jeszcze tylko to, że człowiek dorosły, dojrzały do związku z
            drugim człowiekiem nie zachowuje się jak gówniarz w obliczu problemów. Dorosły
            człowiek nie demoluje pokoju w czasie kłótni, nie nazywa swojego partnera
            debilem i nie upokarza go nawet w stanie najwyższego wzburzenia. Dorosły
            człowiek nie stawia drugiego przed niedorzecznym wyborem: "albo Ja albo Twoja
            rodzina".
            Dorosły człowiek kontroluje swoją agresję a jeśli kontrolować nie umie - idzie
            po pomoc do specjalisty.

            Twoja niewiasta zdecydowanie ma problemy ale Ty, wbrew pozorom, nie jesteś ich
            przyczyną. Ona sama sobie je wkręca, widzi jakieś nieistniejące sytuacje, sama
            sobie stawia tezy i sama na nie przytakuje, jest pewnie straszliwie sfrustrowana
            i nieustannie szuka winnych tej frustracji. Związek tworzysz Ty i Ona - co w nim
            robi Twój ojciec, Twój brat, bratowa? Po co ich wciągacie w to wszystko?

            Młody jesteś chłopak i pewnie za 5-10 lat, gdy też DOJRZEJESZ śmiał się będziesz
            z tej sytuacji. Doświadczenie, którego nabywa się z wiekiem pokazuje że NIGDY
            nie należy dawać sobą pomiatać "w imię miłości" a miłość nie oznacza kładzenia
            głowy pod topór i braku własnego zdania. W normalnym związku partnerzy umieją
            powiedzieć sobie: "słuchaj, wkurza mnie gdy zachowujesz się tak i tak bo czuję
            się wtedy tak i tak" albo "nie życzę sobie byś zwracała się do mnie per debilu
            bo (tu uzasadnienie)". Dorośli ludzie rozmawiają a nie wrzeszczą na
            siebie czy rzucają talerzami, jeśli Twoja pani tego nie kapuje to dorosła do
            związku nie jest i tyle. Nie ma co żałować, tego kwiatu jest naprawdę pół światu
            mimo, że w wieku lat dwudziestu taka miłość może wydawać Ci się jedyną i na całe
            życie.

            Rada moja jest taka, by z niewiastą, jak najszybciej przeprowadzić "męską"
            rozmowę. Nie zważać na ataki histerii i wrzaski. Jeśli nie pozwala Ci mówić,
            przerywa, wrzeszczy - wyjdź z pokoju zamiast się kłócić. Wróć kiedy się uspokoi.
            Wyjaśnij jej czego i dlaczego sobie nie życzysz, jakich sytuacji od dzisiaj nie
            chcesz oglądać i co się stanie jeśli mimo wszystko będą one miały miejsce. Po
            odbytej rozmowie ustalcie razem "czas próbny" (może być te 2-3 m-ce, do
            czerwca). W tym czasie żadnych wyzwisk, żadnego stawania pod ścianą, żadnych
            niedorzecznych wyborów, żadnych wrzasków i latajacych talerzy. Jeśli nic się nie
            zmieni olej koleżankę bo widocznie taka jej "uroda". Jeśli rodzina jej nie
            nauczyła kultury zachowania i relacji, Ty uczyć jej nie powinieneś bo szkoda
            nerwów. Niech spada do łosia, który da jej po sobie jeździć. I na przyszłość,
            jeśli spotkasz niewiastę, która zaczyna krzyczeć a nie rozmawiać reaguj od
            razu
            i na ostro. Twoim podstawowym błędem było to, że takich zachowań u
            swojej pani nie ukróciłeś od razu tylko położyłeś po sobie uszka co ją ośmieliło
            do dalszej jazdy.
            Mów zawsze jasno, że nie życzysz sobie takich scenek, że od partnera oczekujesz
            pewnego standardu zachowań i że sam też tego standardu przestrzegasz.
            Inaczej szkoda czasu i nerwów.

            Miłość to SZACUNEK przede wszystkim, jeśli nie ma szacunku to nie jest miłość
            niezależnie od tego co mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
        • allerune Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 16:51
          > Masz całkowitą rację...wydaje mi się, że kieruje mną strach przed
          > samotnością,

          śmiałości do kobiet nabiera się obcując z nimi. Musisz uwolnić się od złośliwej
          jędzy i wyjść w świat. Na początku będzie zajebiście trudno, zawsze tak jest,
          ale każdy dzień, tydzień, miesiąc będzie przynosił ulgę.

          > poczucie, że dałem od siebie w ten związek
          > niewyobrażalnie wiele, pewnie aż za wiele.

          nigdy nie jest za późno aby się wycofać. Pomyśl ,że robią to ludzie z dwójką
          dzieci na karku i kilkunastoletnim stażem małżeńskim. Zawsze jest moment, gdy
          kielich się przepełnia.

          Pomyśl też o Waszych ewentualnych dzieciach. Zdajesz sobie sprawę z tego, że
          będą wypaczone przez Wasze chore relacje? Zdajesz sobie sprawę, że z tą kobietą
          wychowasz albo psychopatę lub w najlepszym wypadku kogoś bardzo zakompleksionego?
    • kobieta_zza_firanki Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 15:59
      4 lata.
      To dlugi czas:=)
      Nigdy nie przyszlo ci do glowy
      dlaczego az tyle lat?
      Mam na mysli nigdy
      doglebnie sie nie zastanawiales
      nad tym?
      A jak ukladalo sie z bratem,
      gdy byles dzieckiem, czy traktowano
      was na rowni?
      Czy byles w sytuacjach, gdy rodzic zachowal
      sie agresywnie, krzyczal, wpadal
      we wscieklosc, a pozniej za swoje
      infantylne zachowanie obarczal
      wina ciebie?

      Problemy relacji, to nie
      sa problemy, ktore powstaja
      z dnia na dzien. One z czegos
      wynikaja.
      Najczesciej ze schematow myslowych
      wyciagnietych z domu.
      Takim jednym "schematem" jest
      wybor partnera.
      Duzo by na ten temat pisac, ale ciagle
      malo danych na twoj temat:=)
      Napisz cos wiecej.
      • edhelos Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 16:18
        Dlaczego tak długo...zaczęło się w liceum, potem studia i tak już
        trwam;) Szybko razem zamieszkaliśmy ( już na 1 roku ), kłotnie były
        zawsze, nagłe wybuchy emocji z jej strony i awantury o byle co
        zdażały się zawsze, jeszcze kiedy nie znała ani mojego brata ani
        jego żony. Z mojej strony kocham moich rodziców, są wspaniali i
        uważam, że wychowali mnie najlepiej jak mogli. Niestety nie znam
        dokładnie sytuacji z jej rodzicami, chociaż znam ich "jako tako" i
        uważam, że to porządni, poczciwi ludzie.

        Dodam jeszcze, pewnie ważną rzecz - to jest moja pierwsza
        dziewczyna, nigdy nie grzeszyłem śmiałością wobec kobiet, i czasem
        wydaje mi się, że zdecydowałem się wtedy na ten związek głównie z
        tego powodu, żeby kogoś mieć. W każdym związku zdarza się rutyna i
        to jest raczej normalne, ale w moim ( naszym ) przypadku nie wiem
        czy nazwać to rutyną, czy po prostu byciem ze sobą na siłe,
        właściwie nie wiadomo do końca dlaczego.

        Dziewczyna odkad poznała moich rodziców, miała fioła na punkcie
        akceptacji jej osoby przez mojego ojca. Matka jest z natury bardzo
        wyluzowaną kobietą, łatwo z nią nawiązać kontakt więc ją lubi ( choć
        ostatnio i tak wynalazła historię, że moja matka bardziej lubi swoją
        synową i uwaga ! UKRYWA to przed moją dziewczyną specjalnie, żeby
        się nie denerwowała ) Natomiast ojciec jak to ojciec, lubi moją
        dziewczynę ale nie okazuje zbyt wiele emocji z tym związanych ( tak
        samo jest z moją bratową, z czym moja dziewczyna się oczywiście nie
        zgadza ). Być może czuła się w rodzinie traktowana jak ta
        gorsza...jej rodzice wciąż mają do niej żal, że nie dostała się na
        takie studia, na jakie oni tego chcieli.

        Próbowałem już dosłownie wszystkiego, czuję, że mimo szczerej chęci
        pomocy, po prostu nie jestem w stanie dalej być tym mieszkającym z
        nią "kretynem" który kiedy dziewczyna ma dobry humor to jest ok, ale
        kiedy ma zły, to zamiast porozmawiać o tym, zastanowić się, urządza
        awanturę po której czuję się jak śmieć...

        Jej wewnętrzny "agresor" jest jak tykająca bomba zegarowa...nigdy
        nie wiem kiedy i na co się zdenerwuję, robię rzeczy niezgodne z
        moimi przekonaniami byle by się nie denerwowała,tak jak choćby
        praktycznie zerowy kontakt z rodziną...

        Dziewczyna nie jest zresztą taka agresywna, arogancka i bezczelna w
        stosunku do mnie, jeśli ktoś cokolwiek powie inaczej, niż ona uważa,
        nie zgodzi się z nią, potrafi zachować się naprawdę przykro.
        • horpyna4 Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 16:25

          Dziewczyna ma jakieś problemy z sobą. Może mieć to źródło np. w braku
          akceptacji przez któreś z rodziców, jak była jeszcze małym dzieckiem.
          Mogła usłyszeć przypadkiem coś, co nie było przeznaczone dla jej
          uszu. Albo coś niewłaściwie zinterpretować.

          Zanim ostatecznie zerwiesz, zaprowadź ją do psychologa. Niezależnie
          od tego, czy dalej będziecie razem, warto spróbować pomóc.
          • edhelos Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 16:29
            Ona nie zgodzi się na żadnego psychologa, już za samą propozycję
            sympnęła by mi "komplementami" ;) Uważa, że jeśli o nią chodzi
            wszystko jest ok, przyzwyczaiła się do roli najinteligentniejszej
            kobiety pod słońcem ktora zawsze, ale to zawsze ma rację i nikt inny
            poza nią nie może jej mieć a już zwłaszcza ja...
            • marzeka1 Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 16:43
              Masz dwa wyjścia:
              1. Dalej znosisz jazdy "najinteligentniejszej kobiety pod słońcem"= marnowanie
              życia.
              2. Dasz sobie prawo do bycia szczęśliwym i zrezygnujesz ze związku z psychiczną
              panienką= masz szansę być jeszcze szczęśliwym mężczyzną.
              • edhelos Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 16:50
                Najgorsze jest to, że do wakacji właściwie jestem skazany na wspólne
                mieszkanie, w tym okresie nic ciekawego niestety nie znajdę...

                Wiem, że dziewczyna by się nie wyprowadziła, wiem też jednak, że dał
                bym sobie radę żyjąc z nią na zasadzie "każdy sobie", tym bardziej,
                że były by to tylko 3 miesiące...

                Jeszcze jedna ważna rzecz - widzę, że jej to prawdopodobnie zwisa i
                powiewa czy będziemy razem...więc prawdopodobnie nie było by żadnych
                scen, płaczów i tym podobnych zachowań. Prawpdopodobnie ucieszyła by
                się nawet, bo to w końcu ja jestem źródłem jej problemu...
                • skarpetka_szara Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 22:50
                  hmmmm.... moglbys sie zdziwic.

                  czasami kobiety tak bardzo boja sie opuszczenia ze "testuja" =
                  maltretuja swoich partnerow aby sie przekonac jak duzo zniosa z
                  nimi. Smutne jest to ze te testy nie maja konca, i placza dopiero
                  gdy sie wszystko skonczy ubolewajac ze ZNOWU zostaly porzucone. :(

                  To tylko jedna teoria.
        • kobieta_zza_firanki Do edhelos. 05.04.10, 22:17

          Z tego co zdazylam pobieznie
          przeczytac, to jestes w dosc mlodym
          wieku. Praktycznie nie znasz innych
          kobiet. Mysle ze do niej przyciaga
          cie przywiazanie, ale tez i poczucie
          bezpieczenstwa. Wiesz,ze pomimo
          swoich awantur to jednak brniecie
          w to zycie dalej.
          Nic tak czlowieka nie
          przeraza jak nowe, nieznane
          sytuacje zyciowe, np. samotnosc.
          I brak stabilnosci.
          Ja moge dac ci jedynie zla rade:=)
          W sumie gdybym to ja byla w takiej sytuacji,
          zaproponowalabym pannie separacje na chocby
          czas wakacji. To moze dobrze zrobi i jej i
          Tobie.Odpoczac od siebie.
          A po wakacjach sie zastanow, czy dalej warto sie
          meczyc i znosic jej awantury.
          Czy zycie jest tego warte?
    • allerune Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 16:44
      > Piszę z nadzieją, że ktoś mi wreszcie pomoże zakończyć lub poradzi
      > jak naprawić mój niespełna 4-letni związek...

      albo jesteś bardzo głupi, albo naiwny, czegoś takiego NIE DA SIĘ NAPRAWIĆ

      Przejmujesz się mieszkaniem? Zacznij przejmować się swoim życiem, a nie pierdołami.

      Olej ją długim sikiem i przeproś brata i bratową za to, że wcześniej nie
      poszedłeś po rozum do głowy, może Ci wybaczą.
      • edhelos Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 16:55
        allerune napisał:

        > > Piszę z nadzieją, że ktoś mi wreszcie pomoże zakończyć lub
        poradzi
        > > jak naprawić mój niespełna 4-letni związek...
        >
        > albo jesteś bardzo głupi, albo naiwny, czegoś takiego NIE DA SIĘ
        NAPRAWIĆ
        >
        > Przejmujesz się mieszkaniem? Zacznij przejmować się swoim życiem,
        a nie pierdoł
        > ami.
        >
        > Olej ją długim sikiem i przeproś brata i bratową za to, że
        wcześniej nie
        > poszedłeś po rozum do głowy, może Ci wybaczą.
        >


        Nie ma to jak konkretna odpowiedź...ja po prostu chyba jestem z
        natury za dobrym człowiekiem ( wszyscy znajomi tak twierdzą ;) )
        Wiem jednak teraz, że ten związek na dłuższą metę naprawdę nie ma
        żadnego sensu i przyszłości, jestem tylko tak naprawdę ciekaw, czy
        dziewczyna coś do mnie czuje, ale w tej sytuacji nie wiem, czy
        powinienem się tym w ogóle przejmować.
        • marzeka1 Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 16:58
          Poprawka: między byciem dobrym człowiekiem a robieniem za jelenia, jest drobna,
          aczkolwiek zasadnicza różnica.Szukaj sobie mieszkania, przeproś się z rodziną,
          panienkę olej.
        • skarpetka_szara Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 22:54
          jestem tylko tak naprawdę ciekaw, czy
          > dziewczyna coś do mnie czuje,


          mysle ze na tym etapie powinienes byc nieco bardziej egoistyczny i
          zastanowic sie jak ratowac SIEBIE, a nie co dziewczyna czuje.

          Jestes po uszy w patologicznym i bardzo toksycznym zwiazku. Moze
          kup sobie ksiazke "toksyczny zwiazek", cos w tym rodzaju, da ci to
          wiecej do myslenia.
    • annataylor Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 17:27
      dla mnie to ona jest niezrównoważona psychicznie - postaw jej ultimatu:
      albo się idzie leczyć, albo ją zostawiasz
    • ka.rro Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 18:08
      Jeśli nadal z nią jesteś, to ona uważa, że wszystko jest ok...
      Jeśli tak bardzo Ci nie odpowiada jej zachowanie, to możesz nie dać rady, jak będziecie mieć kiedyś prawdziwe kłopoty (czego Ci nie życzę).
    • saksalainen Twój problem 05.04.10, 20:04
      Twój problem jest ten, że boisz się że nie znajdziesz innej.

      To nonsens: Jesteś młody, masz czas. Nawet gdybyś przez parę lat miał być sam, w końcu kogoś znajdziesz. W miastach (chyba wszystkich większych w Polsce) jest przewaga kobiet, jest z czego wybierać.

      Zakończ to, znajdź jakieś hobby w które bawi się dużo kobiet, np. kurs tańca, nabędziesz swobody w kontaktach z kobietami, załóż konto na Sympatii albo innym portalu tego rodzaju, ciesz się życiem - i ani się obejrzysz a będziesz miał obok siebie dobrą partnerkę.
    • skarpetka_szara Re: Poważny problem z dziewczyną... 05.04.10, 22:42
      az plakac sie chce gdy sie slyszy jak ludzie sami sie
      unieszczesliwiaja...

      Wiesz, jest to sprawa oczywista ze ona potrzbuje dobrego
      psychologa, psychiatry nawet. Ale TY TEZ potrzebujesz.

      1) jestes osobowoscia ulegla. (Czy miales bardzo silna matke?
      siostre? -tak tylko zgaduje). Musisz sie nauczyc asertywnosci i
      psycholog moze tobie w tym pomoc.

      2)tak naprawde chcesz z nia skonczyc tylko nie potrafisz, prawda?
      lamiesz sie, jestes "za slaby" aby to zrobic. Dlatego potrzebujesz
      pomocy. Psycholog pomoze TOBIE poukladac w glowie co czujesz i co
      mozesz zrobic w tej sytuacji. Decyzjia bedzie Twoja, ale bedziesz
      mial wiecej sily na egzekucjie.

      Od siebie dodam ze nie warto jest byc z taka osoba. Ona sie nie
      zmieni. To ze ona jest tak dominujaca a ty tak ulegly to nie
      przypadek. Siebie wzajemnie przyciagneliscie, a to mieszanka
      wybuchowa bo ona rujnuje Twoja wiare w siebie, a ty tolerujesz jej
      chorobe.

      Zycze powodzenia. Zapisz na kartce papieru wszystko co tobie
      kiedykolwiek zrobila przykrego. Przeanalizuj! moze jej nawet daj
      ta kartke. moze gdy zobaczysz na pismie jak duzo tego jest - moze
      wtedy znajdziesz sile aby SIEBIE ratowac.
      • kobza16 Re: Poważny problem z dziewczyną... 06.04.10, 00:41
        na Twoim miejscu bym spieprzała dalej niż pieprz rośnie. Ona i tak
        nie zrozumie Twojego kroku, nawet jakbyś go łopatologicznie wyłożył -
        ty zawsze bedziesz tym skurwysynem...

        Związałes sie z glupią, zaborczą, apodyktyczną egocentryczką,
        neurotycznką w dodatku. Nie widziały gały co brały? Chyba, że
        imponowała Ci taka ostra, zdecydowana laska. Może podłość mylisz z
        wyrobionym charakterem i zdecydowaniem?

        Jak sie z nią zdecydujesz być, razy będziesz miał za każdym razem,
        kiedy krzywo na nią spojrzysz. Piekło o każdy driobiazg. Ona Cie
        wbije w ziemie. Doczepiła się jeszcze Twojej rodzinki, a Ty
        pozwoliłeś aby jechała po nich jak po psach?

        Otrząśnij się z tego związku i zacznij cieszyć się wolnością.
        Skoncentruj się na innych, fajnych dziewczynach. A o niej nawet nie
        myśl...nie warto...i tak za dużo czasu zmarnowałeś!

    • wy-logowana Re: Poważny problem z dziewczyną... 06.04.10, 04:09
      Facet, bierz nogi za pas poki jeszcze dzieciaka nie zmajstrowales.
      Nic Cie z nia nie wiaze. Idz i uzywaj zycia! :)))
    • leda16 Re: Poważny problem z dziewczyną... 06.04.10, 09:14
      edhelos napisał:
      Wiem, że nie chcę tak żyć, a jednak wciąż trwam w tej
      > paskudnej relacji i staram się, żeby było dobrze, a przecież ciągle
      > jest źle...( teksty
      > typu : tu ujawnia się Twój debilizm, idiota, kretyn i znacznie
      > pikantniejsze )


      Nic dodać ani ująć. Dziewczyna ma świętą rację, bo któż prócz debila idioty i kretyna kochałby niezrównoważoną psychicznie, zaburzoną emocjonalnie histeryczkę?
Pełna wersja