Mimo to...

16.02.02, 02:43
Segregujac w bezsenna noc starawe juz dokumenty znalazlam taki wiersz
autorstwa Dextera Yager'a.

Jak to mowia "Znacie to posluchajcie".


Ludzie postepuja irracjonalnie,
nielogicznie, sa samowolni.
Mimo to - kochaj ich.

Jesli czynisz cos dobrego,
ludzie oskarzaja cie o nieszczere intencje.
Mimo to - czyn dobro.

Jesli odnosisz sukcesy,
zdobywasz falszywych przyjaciol i prawdziwych wrogow.
Mimo to - odnos sukcesy.

Uczciwosc i szczerosc
czynia cie bezbronnym.
Mimo to - badz uczciwy i szczery.

Dobro uczynione dzis,
bedzie zapomniane jutro.
Mimo to - czyn dobro.

Najwieksi ludzie z najwiekszymi ideami ,
beda pokonani przez malych ludzi o malych rozumach.
Mimo to - miej idealy.

Ludzie wola slabeuszy,
ale podazaja za silnymi.
Mimo to - walcz o slabych.

Co budujesz latami,
moze byc zburzone w ciagu jednej nocy.
Mimo to - buduj.

Dajesz swiatu wszystko, co masz najlepszego,
a dostajesz kopniaka w zeby.
Mimo to - dawaj wszystko co najlepsze.

    • charybda Re: Mimo to... 16.02.02, 04:27
      I tak powinno się żyć. Tylko szkoda że tak się nie żyje.
      • Gość: orange Re: Mimo to... IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 05:52
        charybda napisał(a):

        > I tak powinno się żyć. Tylko szkoda że tak się nie żyje.


        niekoniecznie :(


        • mak05 Re: Mimo to... 16.02.02, 10:46
          Piękne, smutne ale i optymistyczne, refleksyjne!
          Też myślę, że sporo jest takich ludzi, którzy próbują
          tak żyć, a że nie zawsze się udaje......:)
    • kwieto A ja sie... 16.02.02, 11:15
      ...jak zwykle czepiam.

      Uslyszalem kiedys, ze ludzie inteligentni maja wiecej problemow, bo sami je
      sobie stwarzaja. I troche tak jest w tym wierszu. Bo nagle zamiast po prostu
      robic to co robie, autor zmusza mnie do zastanawiania sie, czy warto, czy nie,
      czy mnnie ludzie wyklna, ze to co robie moze okazac sie skrajnie nietrwale i
      zapomniane, ze moge byc upupiony przez zawitnikow... Owszem konkluzja jest
      zawsze "rob swoje mimo tego", ale... trohce gorzka i psujaca cala radosc z
      moich dzialan.
      A ja tak nie chce!
      Nie chce sie zastanawiac, czy gest ktory robie dzisiaj, jutro mi przysporzy
      wrogow czy przyjaciol.
      Nie chce sie zastanawiac, czy to co robie przeminie czy nie.
      Nie chce sie zastanawiac czy warto kochac
      Nie chce sie zastanawiac czy za to co robie dostane nagrode czy kopniaka
      Nie chce robic czegokolwiek "pomimo" jak radzi autor.

      Nie chce.
      Robie to co uwazam za sluszne i nie interesuje mnie "co ludzie powiedza" i
      "pomimo czego" to robie. Nie mam zamiaru sie nad tym zastanawiac. Nie potrzebne
      mi takie zastanawianie sie do szczescia.
      • mak05 Re: A ja sie... 16.02.02, 11:34
        Jak zwykle Kwieto! jak zwykle!
        Ale teraz to chyba czepiasz się sam siebie! :)
        To nie o zastanawianie się chodzi, a bycie w prawdzie
        ze soba i z innymi(kurcze nie mogę wymyśleć nic innego
        a to mi pompatyczne brzmi- ale o to chodzi).
        A żeby było śmieszniej Kwieto to takim prawdziwym Cie
        na tym forum postrzegam. :)
        Pozdrówki
        • kwieto Re: A ja sie... 16.02.02, 11:48
          Ano jak zwykle :")))

          Ale ten wiersz taki smutny, a przeciez "bycie w zgodzie ze soba i innymi" jest
          chyba radosne? (przynajmniej ja to tak odbieram). A wiersz jest cierpietniczy.
          Z gory zaklada, ze kazdy czlowiek "dobry" to taki ponizany, kopany, wysmiewany.
          Wychodzi na to, ze taka Matka Teresa byla bardzo zlym czlowiekiem...
          Papiez tez widac jest bardzo wredny, wszak niemal wszyscy go podziwiaja (nawet
          adwesarze).

          A mi za oknem swieci slonce, i chce sie z tego cieszyc, zamiast myslec "czy
          warto". o! Zbyt duza ilosc zastanawiania sie i myslenia szkodzi, hihi
          • szary_ptak Jak Ty to robisz, Kwieto... 16.02.02, 12:38
            kwieto napisał(a):
            > Wychodzi na to, ze taka Matka Teresa byla bardzo zlym czlowiekiem...
            > Papiez tez widac jest bardzo wredny, wszak niemal wszyscy go podziwiaja (nawet
            > adwesarze).

            ze czesto "wychodzi" Ci na cos, czego autor na pewno nie chcial powiedziec...;-))

            Pozdrawiam
            • kwieto Re: Jak Ty to robisz, Kwieto... 16.02.02, 14:34
              To proste! bo jesli dobry to taki z ktorego szydza i sie wysmiewaja, to taki
              ktorego powazaja MUSI byc zly! :")))))
      • Gość: Kajet ---> Kwieto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 11:51
        ten wiersz nie skłania do ciągłego analizowania potencjalnych skutków
        spontanicznych odruchów, wręcz przeciwnie, nawołuje do działania zgodnie z
        odruchem serca, wbrem temu co radzi rozum, doświadczenie...; nawołuje do non-
        konformizmu, jest przeciwstawieniem cynicznego podejścia do życia

        Co ma do tego inteligencja?


        Do wiersza dodałbym jeszcze jedną strofę:

        ludzie prawdziwie kochający są bezbronni, ufający i dlatego bywają ranieni,
        mimo to kochaj szczerze i spontanicznie
        • kwieto Re: ---> Kwieto 16.02.02, 12:04
          Inteligencja to tylko przyklad, nie chcialem przerabiac zaslyszanego tekstu
          (zreszta sie z tym zgadzam - im kto wiecej "mysli" tym wiecej ma problemow [tu
          bylo: inteligentni w sensie "myslacy]).

          I nie zgadzam sie, ze jak kto kocha to jest bezbronny i bywa raniony. Bo w
          takim razie ja nie potrafie kochac. Tylko co powie na to moja dziewczyna?
          Zreszta ona ma podobnie, wiec wychodzi na to, ze sie wzajemnie nie kochamy, bo
          ani bezbronni sie nie czujemy, ani nie pozwolimy sobie na to, aby druga strona
          nas zranila.

          Milosc a pozwalanie na ponizanie siebie, pozwalanie na dokopywanie sobie - to
          dwie rozne sprawy.

          Natomiast wracajac do wiersza - ja tu widze mocne akcentowanie "trudow" bycia
          "dobrym" czlowiekiem, postepowania zgodnie z wlasnym sumieniem. A dla mnie
          kwestia wyboru a nie heroicznego wysilku. Milosc blizniego nie jest wcale taka
          trudna i ciezka. Tak samo "bycie w zgodzie ze soba samym" (jak to ujela Mak05)
          nie jest niczym specjalnie trudnym i bohaterskim. A ten wiersz raczej doluje
          niz zacheca. Bo przedstawia taka liste "przeszkod" ze bycie "soba" staje sie
          wysilkiem godnym Supermana.

          Natomiast w tym
          • Gość: Kajet Re: ---> Kwieto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 12:13
            Kwieto,
            założę się, że masz nie więcej niż 22 lata.
            • kwieto Re: ---> Kwieto 16.02.02, 14:35
              Przegrales! :")
              A co ma wiek do rzeczy wlasciwie?
              • mak05 Re: ---> Kwieto 16.02.02, 15:05
                Ojku!
                Pleciuga z Ciebie Kwieto jak się rozpędzisz.(myslę, że
                nie rani ci to określenie bo nie mam zamiaru Cie zranic)

                A wiek trochę ma do rzeczy bo doswiadczeń nam z wiekiem
                przybywa.

                A własnie dlatego że w bliskości(miłości, przyjażni)
                zależy nam na drugiej stronie to łatwiej można nas zranić.
                I uwaga - dla mnie poczucie poniżenia czy wykorzystania
                w relacji z kims bliskim to zupełnie co innego niz
                poczucie zranienia.
                :):):)
                • kwieto Re: ---> Kwieto 16.02.02, 15:19
                  Eeee... Tu nie jest tak, ze im blizej podchodzisz do pily tarczowej tym wieksze
                  ryzyko, ze Ci palec utnie. To wlasnie poczucie zranienia odbieram jako przejaw
                  niedojrzalosci. Jeden pojdzie w kat plakac gdy mu ktos bliski skrytykuje kolor
                  krawata, inny gdy go porzuci zona czy inna ukochana, po chwili otrzascnie sie i
                  powie "trudno". Uwazam ze to drugie podejscie jest o wiele dojrzalsze
                  Wiec z tymi bliskimi relacjami, co to tak rania - to nie zawsze i nie wszedzie.
                  Tak na prawde to nie kwestia bliskosci relacji a dystansu do samego siebie.
                  Wiec relacje z innymi nie maja wiekszego znaczenia czy jestesmy ranieni
                  (psychicznie) czy nie - a raczej jak my sami podchodzimy do tego co sie nam
                  przydaza. A reszta to konsekwencja tego podejscia.
          • szary_ptak Re: ---> Kwieto 16.02.02, 14:57
            kwieto napisał(a):
            > I nie zgadzam sie, ze jak kto kocha to jest bezbronny i bywa raniony. Bo w
            > takim razie ja nie potrafie kochac. Tylko co powie na to moja dziewczyna?
            > Zreszta ona ma podobnie, wiec wychodzi na to, ze sie wzajemnie nie kochamy, bo
            > ani bezbronni sie nie czujemy, ani nie pozwolimy sobie na to, aby druga strona
            > nas zranila.
            >
            > Milosc a pozwalanie na ponizanie siebie, pozwalanie na dokopywanie sobie - to
            > dwie rozne sprawy.

            Powiem tylko tyle: jest to ABSOLUTNA prawda z perspektywy lat tylu, ile masz,
            i z perspektywy "chlopaka swojej dziewczyny", bez zobowiazan.

            Zycie jest czasem o wiele bardziej skomplikowane, niz nawet poeci potrafia
            wymyslec...

            Ale ja nie bede Cie straszyc zawczasu...:-))

            B.

            • kwieto Re: ---> Kwieto 16.02.02, 15:21
              Nie mamy sie co licytowac na okrutnosc zycia. To nie ma sensu. Mam na koncie
              np. sprawe sadowa mojej mamy i wuja (jej rodzonego brata) rozwod rodzicow i
              jeszcze pare - wiec mam nieco pojecia o tym, jak mozna sie "naciac" na bliskich
              osobach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja