Rodzice się mną nie interesują...

12.04.10, 12:31
Jestem ciekawa czy ktoś przeżywa, bądź przeżywał coś podobnego? Do czasu,
kiedy mieszkałam z rodzicami zawsze pamiętam, że w domu nie było pieniędzy -
nie dlatego, że było skromnie, tylko dlatego, że matka nie potrafiła ich przy
sobie trzymać. Zawsze kilka dni po wypłacie całość musiała być przepuszczana
na głupoty, a pod koniec miesiąca było licho - i tak w kółko. Do czasu, kiedy
miała dobrą pracę było z czego spłacać, natomiast gdy została z niej wyrzucona
(tylko i wyłącznie z własnej winy) problemy do tej pory widoczne w mniejszym
stopniu zaczęły się nawarstwiać. Rodzice zaczęli ciągle do mnie się zwracać o
pożyczki (czy to normalne??? - zwłaszcza jako młody człowiek gdy zarabiałam
ok.300-400zł) i tak w kółko, wieczne ponaglania przez telefon z banków oraz
różnych firm lub listy. Raz rodzice kazali mi oddać w zastaw aparat, który
dostałam na maturę, bo nie mieli na papierosy, albo jadąc do dentysty, gdy
jeszcze nie pracowałam poprosiłam matkę o pieniądze na bilet, dostałam 50gr i
powiedziała, że resztę mam sobie skombinować.
Nie byłoby w tym nic nienormalnego, gdyby nie to, że pieniądze były przez nich
przeznaczane na ciuchy i kosmetyki matki zamiast na długi... Przeprowadziłam
wtedy z matką rozmowę i zapytałam czy nie widzi, że ma obsesję na punkcie
pieniędzy? A ona mi na to wtedy czy ma się od dzisiaj pogodzić z faktem, że
już nie ma córki? I od kilku lat nie rozmawiamy ze sobą. Natomiast kiedy
zobaczyłam, że pieniądze są przepuszczane na totalne głupoty, a sądu
przychodzi list, że cała nasza rodzina ma do spłaty długi za mieszkanie (mam
jeszcze brata) - o czym dowiedziałam się dopiero pół roku po tym fakcie -
ponieważ wcześniej ojciec mi tego nie pokazał, żeby cytuję: "mnie nie
denerwować, bo i tak nic nie pomogę" - wściekłam się... Za jakiś rok ojciec
powiedział mi, że wszystko jest uregulowane i w porządku, po czym przyszedł
kolejny list z sądu z nakazem zapłaty za to, że nie płacą za mieszkanie i
postanowiłam zameldować się u cioci, ponieważ zdałam sobie sprawą, że mnie
ciągle okłamują. Jak można być tak lekkomyślnym i krzywdzić rodzinę?
Postanowiłam poszukać pracy, skończyłam studia (matka mnie od tego odwodziła
mówiąc, że idąc się uczyć powieszę ojcu pentlę na szyję), w pracy udało mi się
awansować o kilka szczebli (wiedząc, że mogę liczyć tylko na siebie to raczej
było normalne) i zarabiam całkiem nieźle jak na swój młody wiek. Z ojcem
miałam normalne kontakty - o matce i o tym co robi rozmawialiśmy tylko kilka
razy, bo strasznie się denerwował jak mówiłam czy on w ogóle zauważa jaka ona
jest nieodpowiedzialna?? Temat tabu w naszym domu krótko mówiąc... Brat
niedługo kończy 30-stkę, rodzice opłacili mu studia, na których rok właśnie
powtarza (nigdy w życiu nie pracował), natomiast ja koszta związane z pracą
czy studiami od podszewki realizowałam sama. Gdy przyniosłam do domu pracę
licencjacką z wyróżnieniem ojciec był dumny, a matka wyszła z pokoju. Przez
cały ten czas wspierał mnie chłopak, który dzisiaj jest moim mężem (moich
rodziców nie było na ślubie cywilnym, ponieważ gdy zapytałam ojca czy zostanie
moim świadkiem powiedział, że nie mają się w co z mamą ubrać i czemu tak późno
o tym mówię?). Wyprowadziliśmy się kilka miesięcy po ślubie, od początku roku
mieszkamy razem. Gdy ja nie zadzwonię do ojca on nie zadzwoni w ogóle, więc
też przestałam, bo widzę, że to nie ma sensu... Niedawno poznałam osobę, która
pracowała przez ostatnie lata z moją matką i dziwiła się, że ona ma córkę
(mnie), bo cały czas mówiła tylko o synu. Czy to, że wzięłam swoje życie we
własne ręce i poradziłam sobie sama to źle? Dlaczego rodzice nie odzywają się
i kompletnie nie interesują tym, co się ze mną dzieje? Do matki setki razy
wyciągałam rękę, a ona nie potrafi zrozumieć tego, co robi, że krzywdzi
rodzinę, zresztą czego ja jako dziecko mogę nauczyć osobę starszą o 20 lat,
skoro to raczej powinno być na odwrót? Ktoś ma takie dziwne doświadczenia, bo
moja prawie trzydziestoletnia głowa nie potrafi tego pojąć... :(
    • to.niemozliwe Re: Rodzice się mną nie interesują... 12.04.10, 12:56
      Na pewno interesują się, są prawdopodobnie dumni z tego, jak sobie
      radzisz i jak masz udane życie. Ich gorycz wobec Ciebie wynika z
      porażki, że to nie dzięki ich udziałowi do tego doszłaś. W pewnym
      sensie postawiłaś na swoją samodzielność wbrew nim, miałaś swoje
      zdanie, szłaś własną drogą - a nie wg. ich wskazówek.
      To boli ich, upokarza. Dzieci powinny być naszym sukcesem, a nie
      sukcesem WBREW nam. Tak myśli większość rodziców, którzy myślą, że
      są w stanie kierować życiem swoich pociech, de facto oduczając ich
      zdolności do podejmowania decyzji, odpowiedzialności i umiejętności
      wyciągania wniosków z własnych porażek.
      Pozostaje Ci, moim zdaniem - nadal utrzymywać taką postawę, jaką
      masz (otwartą, serdeczną i opartą na zgodzie), im będą starsi, tym
      ich skłonnośc do postrzegania dobrych relacji z dziećmi będzie
      wzrastać, ponieważ w pewnym wieku znaczna większość "dobrótek"
      pochodzi z udanego życia rodzinnego.
      Tzn. będziesz stawać się dla nich coraz ważniejsza, szczególnie
      mając dzieci :).
      Na razie przyjmij, że jeszcze nie dojrzali do dobrej relacji z Tobą,
      ale swojej postawy nie zmieniaj :).
    • o0.oo Re: Rodzice się mną nie interesują... 13.12.13, 09:38
      Hm, w takich sytuacjach żeby coś poradzić trzeba by zawsze znać zdanie drugiej strony. Ale chyba nie jest to tak jednoznaczne jak opisujesz.
      • g4l Re: Rodzice się mną nie interesują... 13.12.13, 12:06
        Taaa, znajomość zdania z drugiej strony można by było znać w przypadku każdego postu umieszczanego na forum...

        No i dalej - zaskoczę cię, bo po 3 latach od napisania tego tematu to właśnie moi rodzice palą się ze wstydu bojąc się nawet ze mną porozmawiać ze strachu przed tym, co mogłabym im powiedzieć na temat prezentu, który wręczyli mi na start w dorosłe życie...

        Jeśli idąc tą samą ulicą, po tej samej stronie i widzisz swojego rodzica, który udaje, że cię nie widzi, to nie ma tutaj nic do dodania.
    • 1lapaz Re: Rodzice się mną nie interesują... 13.12.13, 11:49
      no cóz ludzi denerwuje prawda i gdy ja słyszą prosto w oczy, twoja rodzina wyglada na taką, która lubi udawać i na zewnatrz pokazywac sie z jak najlepszej strony, a ty ze swoim stylem życia na to nie pozwalasz, nikt nie lubi krytyki, a kazdy lubi jak mu się słodzi ;)
      albo bedziesz zachowywac sie pod oczekiwania rodziców, albo olej to ich cale życie w obłudzie, bo oni sa na tyle niedojrzali, ze prawdy nie przełkną ...
      • g4l Re: Rodzice się mną nie interesują... 13.12.13, 12:17
        Dokładnie - i dodam, że jest dosłownie tak, jak napisał wtedy to.niemozliwe. Zdążyłam już to wszystko przełknąć i sama sobie z tym poradzić. Dzisiaj wiem, że nie wszyscy, którzy mają dzieci tak naprawdę powinni je mieć...

        Nie oczekiwałam, że otrzymam od rodziców nie wiadomo jakie wartości materialne, ale na pewno nie było moim obowiązkiem rozwiązywanie ich problemów - i to stworzonych na własne życzenie.

        Jeśli ktoś po tylu latach nie potrafi jak dorosła, dojrzała osoba spotkać się i przyznać do własnych błędów, nie przychodzi na ślub córki mimo zaproszenia, a potem pokrętnymi ścieżkami próbuje zdobyć zdjęcia z tego ślubu to komuś takiemu pozostaje już chyba tylko terapia w zakładzie zamkniętym.

        Wiek to tylko cyfra, który nie ma nic wspólnego z adekwatnym poziomem dojrzałości, który w określonym wieku rzekomo powinien się pojawić...
        • 1lapaz Re: Rodzice się mną nie interesują... 13.12.13, 12:29
          dobrze sie złożyło, ze jestes zaradną, rozsądną osobą, bardzo takie cenię... niewiele osób jest w stanie postąpić wbrew rodzicom, bez względu na to jak beznadziejni by byli :)
          • g4l Re: Rodzice się mną nie interesują... 13.12.13, 12:39
            Dziękuję i pozdrawiam :)

            A ja po prostu wiem, że moja matka była na 100% przekonana, że po mojej wyprowadzce wrócę do nich z powrotem z płaczem, że mi się nie udało. Przeciwni byli wszystkiemu, w tym także mojemu mężowi, że "za młody i jest bez mieszkania, i samochodu" (cyt. mojej matki) - fajne kryteria zawierania małżeństwa tak na marginesie.
    • szaman.ka Re: Rodzice się mną nie interesują... 13.12.13, 12:14
      Myślę,że Twoja Matka ma jakieś ważne, niezaspokojone potrzeby i deficyty emocjonalne,które w ten sposób zaspokaja- poprzez kupowanie sobie kosmetyków i strojów.
      Ojciec natomiast zachowuje się pasywnie i nie interweniuje, może z obawy przed matką?
      A jak się układa miedzy nimi?

      Często między matką i córką powstają różne napięcia,czasami nieświadoma rywalizacja.
      Tutaj wygląda na to,że Twoja matka sama przeżyła w dzieciństwie odrzucenie i nieświadomie odrzuca też Ciebie.Takie sytuacje są jak biblijny grzech pierworodny-przechodzą z pokolenia na pokolenie.
      Nie sądzę by się to w przyszłości zmieniło. Najwyżej będą mieć do Ciebie pretensje,że im nie pomagasz.
      Myślę,że musisz się pogodzić z tym,że raczej nie masz co liczyć na to,że matka da Ci to, czego do tej pory nie dostałaś od niej.
      Bądź dumna z siebie i zadowolona z tego,że mimo braku oparcia w rodzinie udało Ci się tak doskonale poradzić samej.
      • g4l Re: Rodzice się mną nie interesują... 13.12.13, 12:35
        Z tym odrzuceniem w młodości masz bardzo dużo racji szaman.ko, ale mnie zawsze zastanawiało czy w momencie, kiedy rodzice takich dzieci (które potem stają się dorosłe) nie zachowują się poprawnie to czy te dzieci powinny to powielać czy mają swój mózg? "Ja niczego nie dostałam od rodziców i musiałam się męczyć, więc ty też się męcz." - dla mnie to jest chore... Ja idąc tym tropem musiałabym teraz pozaciągać kredyty i pożyczki ukrywając to przed moim mężem oszukując go i potem swoje dziecko traktować w taki sam sposób - bo przecież taki mam wzorzec "wyniesiony" z domu - nonsens.

        Między moimi rodzicami zawsze było tak, że to matka rządziła, a ojciec się jej bał, tylko w moim nastoletnim wieku byłam jeszcze zbyt młoda emocjonalnie, żeby to dostrzec.

        Najśmieszniejsze (bo nie wiem jak to nazwać) w tym wszystkim jednak jest to, że przez całe moje nastoletnie życie matka zabraniała mi kontaktów z rodziną w naszym mieście i zza zagranicy. Po kilkunastu latach postanowiłam odnowić kontakt, pojechać za granicę i spotkać się, żeby też mogli poznać mojego męża. To, czego tam się dowiedziałam i opowiedziane przez nią bzdury na mój temat przeszły po prostu moje najśmielsze oczekiwania. Do tego jeszcze okazało się, że ona nie rozmawia ze wszystkimi, bo z każdym jest pokłócona o pożyczki na wieczne nieoddanie. Ludzie naprawdę mają poprzestawiane w głowach będąc w świętym przekonaniu, że wszystko im się od wszystkich należy. Szkoda gadać...

        Ja własną, ciężką pracą doszłam do miejsca, w którym jestem dzisiaj i śmieszy mnie, kiedy ktoś próbuje jeszcze sobie przypisywać w tym jakikolwiek udział kiedy to nie pomagał, a wręcz przeszkadzał.
        • szaman.ka Re: Rodzice się mną nie interesują... 13.12.13, 14:30
          g4l napisała:

          > Z tym odrzuceniem w młodości masz bardzo dużo racji szaman.ko, ale mnie
          > zawsze zastanawiało czy w momencie, kiedy rodzice takich dzieci (które potem st
          > ają się dorosłe) nie zachowują się poprawnie to czy te dzieci powinny to powiel
          > ać czy mają swój mózg? "Ja niczego nie dostałam od rodziców i musiałam się męcz
          > yć, więc ty też się męcz." - dla mnie to jest chore... Ja idąc tym tropem musia
          > łabym teraz pozaciągać kredyty i pożyczki ukrywając to przed moim mężem oszukuj
          > ąc go i potem swoje dziecko traktować w taki sam sposób - bo przecież taki mam
          > wzorzec "wyniesiony" z domu - nonsens.
          p.n.e.)

          Nie twierdze,że tak musi być,ale,że tak często jest.To się odbywa poza kontrolą świadomego,racjonalnego umysłu.Taki człowiek ma tak zniekształcone postrzeganie,że tak to widzi.To nie musi być powielanie identycznych zachowań,ale może taki rodzic w inny sposób demonstrować swój odrzucający stosunek do dziecka. Nie przypuszczam by rodzice Twojej matki też nabrali kredytów ponad miarę.Dawniej nawet nie było takich możliwości.
          • g4l Re: Rodzice się mną nie interesują... 13.12.13, 14:50
            > Nie
            > przypuszczam by rodzice Twojej matki też nabrali kredytów ponad miarę.Dawniej
            > nawet nie było takich możliwości.

            Też racja :)
Pełna wersja