kkkkkarolina
15.04.10, 08:18
Witam,
Mam wielki problem. Jestem DDA, pije mój ojciec.
Ja mam 19 lat, za rok zdaję maturę w technikum.
Jestem jeszcze na utrzymaniu rodziców, w tym ojca, który jest na
bezrobociu i dostaje zasiłek.
On nie pracuje, bo "już się narobił" i teraz nasza kolej, tzn. moja.
Powyższe już w sobie 'strawiłam'.
Ale pozostaje coś innego.
Zauważyłam już wcześniej, że mój ojciec jest strasznie zaborczy i
zazdrosny o moich znajomych, w tym chłopaka, z którym notabene już
nie jestem.
Wczoraj ojciec przyszedł pijany, wybrał pieniądze z konta i je
przepił.
Przyszedł i od razu wydarł na mnie mo_rdę, bo tego się inaczej nie
da nazwać, powiedział, że zdradziłam jego rodzinę mając chłopaka, że
się zeszmaciłam, jestem suką, nienawidzi mnie itp.
Nazwał mojego byłego chłopaka debilem mimo tego, że sam jest ledwo
po zawodówce, a tamten jest już mgr, pracuje na siebie, jest już
samodzielny.
Nie wiem, jak się do tego odnieść.
Kiedy to usłyszałam, byłam w takim szoku, nie wytrzymałam tego, bo
nie jestem z tych dziewczyn, które chodzą do łóżka na 1. randce, z
tamtym straciłam dziewictwo, chciałam sobie z nim ułożyć życie po
maturze, zacząć studiować, po prostu żyć jak każdy normalny, młody
człowiek.
Nie jestem osobą, która imprezuje, nie pije w ogóle alkoholu, uczę
się dobrze, nie jestem ideałem, ale słowa ojca były dla mnie tak
bolesne, że miałam ochotę skoczyć z okna...
Nie wiem już, co robić.
Takiej wiązanki jeszcze nie słyszałam.
Z moim chłopakiem rozstałam się przez moje DDA.
Ojciec powiedział, że już nigdy nie będzie 'za mną', że nie kupi mi
już nic do jedzenia (sic!)...
Kazałam mu się leczyć, powiedziałam, że jest przecież alkoholikiem,
że jest dla mnie nikim i wolałabym, żeby umarł.
Jeśli coś takiego znowu się powtórzy, to ja nie wiem...
Już tego psychicznie nie wytrzymuję.
Ojciec jest osobą, która niczym się nie interesuje, ogląda całymi
dniami tv i pije %.
Zazdroszczę, że w innych rodzinach jest inaczej.
Że można sobie z rodzicami porozmawiać...
Ja tego nie mogę. Ja po prostu mam siedzieć cicho, najlepiej nic nie
jeść, bo dla niego nie wystarczy, nie odzywać się, przynosić same
szośtki, które ojciec potem przypisuje sobie.
Kiedy przychodzą znajomi, on opowiada, jaką to ma zdolną córkę,
oczywiście przy tym jest popijawa, ale nigdy w nauce mi nie pomógł.
Nigdy nie usłyszałam, "jak ci leci w szkole?"...
Wiem, że każdy zaczynał na nierównym starcie, ale człowiek ma jakieś
granice wytrzymałości psychicznej.
Ja nawet w domu nie mogę poprosić o tabletkę przeciwbólową, bo "jak
taką młodą osobę może głowa boleć?"...
Matka jest wycofana, prawie zawsze nie ma jej w domu, jest raczej
bezstronna, brat jest już dorosły, ale nie pracuje i mieszka z nami.
Pomóżcie... :(