Gość: jfk
IP: *.crowley.pl
26.02.04, 12:46
Zastanawiam sie, czy facet musi byc taki sam jak jego ojciec? Czy
rzeczywiscie "rola" jakiej nauczyl sie w domu i jaka obserwowal przez cale
zycie tkwi w nim tak mocno, ze bedzie ja uporczywie powtarzal?
Bo moj facet mial bardzo dziwnego ojca. Dla mnie dziwnego, bo ja mialam
innego.
Jego tata chorowal na syndrom Piotrusia Pana. Wieczne dziecko. Moze powinnam
opisac tutaj blizej, czym sie to dziecko charakteryzowalo, ale mysle, ze
chyba kazdy orientuje sie z grubsza na czym ten syndrom polega...
Ojciec mojego faceta (a ma 63 lata) do tej pory nie umie nawet zrobic sobie
sniadania...
Mama mojego faceta byla w domu istna niewolnica i wychowywala swoje dzieci i
obslugiwala meza. Wiem, ze nie powinno sie patrzyc na wyglad, ale jak sie
czlowiek zastanawia nad tym, ile ona ma lat, to wychodzi, ze okolo 75 (a na w
rzeczywistosci 60). Jest skrajnie zaharowana, zmeczona, po prostu utyrana jak
wol!!! Przyrzekam, ze mozna sie pomylic i wziac ja za matke swojego meza. Tak
jest skrajnie wycienczona, zaharowana i zaniedbana. Nie ma ani jednego zeba
nawet.
A ojciec ma wszystko: zdrowy, rzeski, wypoczety, dobrze ubrany, rozesmiany,
ubrany w najmodniejsze (mlodziezowe) ciuchy, sportowe autko, narty co tydzien.
A w domu: gbur, wiecznie niezadowolony malkontent, narzeka, marudzi, zawsze
mu zle i malo.
W towarzystwie: wesolek, podrywa wszystkie laski, bryluje humorem i dowcipem.
I teraz pytanie: czy syn takiego faceta tez bedzie taki? Mojemu facetowi
bardzo sie to nie podoba i jest wsciekly na ojca, ze traktuje rodzine i matke
jako zlo konieczne. Ale, czy nieswiadomie nie powtorzymy tego modelu?
Dodam, ze ja (niestety) mam zapedy masochistyczne. Tez robie z siebie
cierpietnice, matke terese. Jestem bardzo podobna do mamy meza pod wzgledem
obowiazkowosci, pracowitosci i wyreczania wszystkich z obowiazkow. I tez, jak
ona, martwie sie, ze ktos jest niezadowolony i ma zly humor (na marginesie
dodam, ze taka byla moja mama).
I co wy na to?