Gość: ellf
IP: 217.153.183.*
26.02.04, 13:58
Zastanawiam się nad położeniem mężczyzn, których "stawia się przed faktem
dokonanym" - chodzi o potajemne zaprzestanie antykoncepcji (tabletki) i
jednostronną decyzję o zajściu w ciążę. Oczywiście - są różne przypadki, np.
oboje właściwie chcą tylko męzczyźnie trudno się ostatecznie zdecydować i
kobieta "robi to za niego" dla obopólnego szczęścia i spełnienia, albo -
kobieta spragniona macierzyństwa której tyka zegar biologiczny. Ale
wexmy "przypadek neutralny", taki "pośrodku", czyli bez żadnych patologii.
Mężczyzna inaczej przeżywa perspektywę ojcostwa, inaczej przeżywa ciążę -
można powiedzieć - "intelektualnie". Wszystko w zasadzie odbywa się w
organizmie jego partnerki. Kobieta w sposób naturalny, płynnie wchodzi w
macierzyństwo, przypuszczalnie ułatwia jej to fizyczność. Mężczyzna musi
sobie to wszystko wyobrazić. Dobrze, jeśli są blisko siebie, kochają się,
wspólnie chcą dziecka. Ale jeśli partnerka, brzydko mówiąz - wrabia faceta?
Trzeba postawić się w jego sytuacji - przecież to jak gwałt na człowieku, na
jego zyciu, na jego prawie do planowania życia. Nie dziwię się facetom, że
trudno im być w takich przypadkach ojcem. Wszyscy wiemy, ile trudu związane
jest z wychowaniem (i utrzymaniem) dziecka, a czasy niepewne.
Co o tym myslicie.