Bracie mniejsi .... odbija mi?

17.04.10, 00:42
Coś musi mi dolegać. Może ktoś to jakoś bardziej precyzyjnie nazwie.
Mam w sobie nadmiar empatii dziwnie ukierunkowanej. Bardzo mi szkoda zwierząt,
większych i mniejszych, ale też roślin... przywiązuję się do nich, obarczam
ładunkiem emocjonalnym itd. Ostatnio motyl mieszkał u mnie przez jakiś czas,
na wiosnę wypuściłam go na wolność wprost pod badyle dzieciarni pod blokiem.
Zleciał z mojego okna-
    • wayout Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 17.04.10, 05:05
      Jak dla mnie to nie odbija Ci. Choć rzeczywiście wrażliwość na
      cierpienie innych istot, może być źle odbierana w naszym
      narcystycznym, egotycznym świecie, gdzie na ogół czubek własnego
      nosa wyznacza horyzonty odczuwania i zainteresowania innymi. Nie
      zabijam zwierząt, włączając w to muchy, nie niszczę roślin. Rozumiem
      Twoją empatię, bo też jej nieraz doświadczam. Uważaj jednak by nie
      zagłębiać się bezrefleksyjnie w ten rodzaj empatii. Nasz świat jest
      światem cierpienia. To co się dzieje na tzw. „łonie natury” to jedna
      wielka rzeźnia. To co robimy my ludzie nie jest wiele lepsze. Możesz
      ze swoją empatią zrobić różne rzeczy. Możesz widzieć to cierpienie
      i pogrążać się w żałobnym jęku i użalaniu, we współodczuwaniu bólu.
      To, wbrew pozorom, jest bardzo egotyczne zachowanie. Pokazujemy
      sobie i światu jacy to jesteśmy wrażliwi, choć tak naprawdę nie
      jesteśmy – nie jesteśmy, bo co zmieniają żałobne jęki, co zmienia
      współodczuwanie bólu? Nic, tylko zwiększa ból. Jeśli naprawdę
      ktokolwiek uważa się za wrażliwego na cierpienia innych, i jest w
      tym uczciwy, a nie jest to jedynie cykliczne narcystyczne show,
      pt. „och jakim dobrym i współodczuwającym człowiekiem jestem”, to
      może zrobić tylko jedną rzecz: zrozumieć skąd się bierze
      cierpienie. Jeśli czuję ból innych i chcę im pomóc, to prawdziwą
      pomocą nie jest wylewanie łez i jęki nad tym cierpieniem. Muszę
      zrozumieć skąd się bierze ból, co jest jego prawdziwym źródłem. Jak
      mógłbym zapobiec cierpieniu nie rozumiejąc jego źródła? Nie mógłbym.
      Jedyne co sensownego można zrobić to zrozumieć dlaczego w świecie
      jest tyle cierpienia. Ale jak można to zrobić? Niewielu to rozumie.
      Spójrz na świat jako na ogromny system nieskończonej sieci
      zależności, powiązań, informacji, zdarzeń, itp. Ogromna większość
      ludzi uważa, że jeśli przyjrzy się jakiejś części tego systemu
      odpowiednio dokładnie, przeprowadzi analizę tej części, to ją
      zrozumie. To nonsens. Jak można zrozumieć część systemu jeśli nie
      rozumie się jego całości? Wyobraźmy sobie, że przybywa kosmita, z
      planety, na której nie ma samochodów i podobnych środków komunikacji
      (np. jest za to teleportacja). Po „wylądowaniu” na odludziu widzi
      pojedynczy porzucony samochód i chcąc zrozumieć jego istotę i
      znaczenie, wyjmuje z niego gałkę od drążka do zmiany biegów.
      Analizuje ją, bada, itd. Czy mógłby w ten sposób zrozumieć sens
      istnienia samochodów? Nie, to oczywiste. Czy mógłby zrozumieć sens
      istnienia badanej gałki? Też nie, nie ma mowy. Ludzie zachowują się
      dokładnie jak ten kosmita: z całego nieskończenie złożonego systemu
      jakim jest nasz wszechświat wydłubują jakieś pyłki (pojedyncze
      zjawiska, procesy, itp.), badają je i w swej żałosnej ignorancji
      obwieszczają: ja wiem, jestem mądry, coś tam zbadałem, coś tam
      odkryłem. To jest żałosne. Zrozum to. Jeśli więc chcesz zrozumieć
      cierpienie, by pomóc cierpiącym, a nie chcesz tylko pogrążać się w
      bezcelowym współodczuwaniu cierpienia, musisz wejść na ścieżkę
      poznania. Zrozumiesz istotę cierpienia jeśli zrozumiesz istotę
      świata. To jest możliwe. Ale jak można to zrobić? Prosto. Musisz
      zacząć od siebie. Poznaj siebie: jaki jest sens Twego istnienia,
      czym jest Twoje istnienie. To może wydawać się zaprzeczeniem tego co
      napisałem wcześniej, bo przecież jesteś częścią systemu, czyli
      świata. Jak więc miałabyś zrozumieć świat (całość) poprzez
      zrozumienie części (siebie)? Otóż to jest droga na skróty. Bo sensem
      wszystkiego co rzeczywiście istnieje jest BYT, samoświadomy byt. Ci
      którzy tego nie rozumieją, badają wszystko tylko nie to i dlatego
      ich badanie nie ma zbyt wielkiego sensu. Najczęściej nawet nie za
      bardzo rozumieją co to znaczy byt. Zrozumienie własnego bytu
      prowadzi do zrozumienia bytu w ogóle. Bo byt jest zawsze jedną i tą
      samą jakością. Zrozumienie świata prowadzi do stanu, którego nie
      da się opisać, do wniosków które są wręcz nie do pojęcia dla
      człowieka, który tą drogą nie idzie. Wiedz tylko, że jeśli
      zrozumiesz siebie, czyli samoświadomy byt, to pojmiesz wszystko,
      także sens (a raczej bezsens) cierpienia. Pomożesz sobie i pomożesz
      innym wyzwolić się z cierpienia. To ma sens. Nic innego sensu nie
      ma, ani wizyta u psychiatry (czy to nie ciekawe zjawisko, że ci
      którzy nie rozumieją sensu rzeczywistości, ustalają normy
      odczuwania, zachowania, itp.?), ani bezcelowe pogrążanie się w
      empatii, ani próba pozbycia się jej. Tylko poznanie siebie da Ci
      prawdziwe wyzwolenie, od tego problemu, o którym piszesz i od
      wszystkich innych. Powodzenia .
      • kobza16 Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 21.04.10, 23:31
        w kilku kwestiach się z Tobą zgadzam, lecz założenie jakoby człowek
        był pełnym "odbyciem" bytu i poprzez samopoznanie uchwyci sens bytu
        jest...tylko założeniem.
        Ludzie mają tendencję aby oceniach kosmos z pozycji swojej osoby,
        swojej logiki, zdolności, swiadomości itd. Rozum jest niczym innym
        jak rozszerzoną formą naszego instynktu przetrwania (bec ciała nie
        istnieje).
    • s.p.7 Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 17.04.10, 05:35
      prawdopodobnie niechęć do ludzi, strach przed nimi sprawiły ze twoja empatia,
      poklady troski i wrazliwosci zwróciły sie w kierunku niewinnych i bezbronnych
      zwierzatek jak motylek
    • sanguie Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 17.04.10, 11:38
      masz prawo kochać zwierzęta,rośliny co tam chcesz tak naprawdę
      nie widzę problemu.Do pracy idz,to pomaga na wszystko;)
    • sabinac-0 Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 17.04.10, 16:58
      Sadze, ze jedyna odpowiedzia psychiatry byloby zapewnienie, ze psychicznie
      jestes zdrowa :)

      Nie ma nic zlego w milosci do zwierzat, z jednym malym "ale" - zdarza sie, ze
      duza wrazliwosc w stosunku do cierpien zwierzat idzie w parze z brutalnoscia i
      obojetnoscia wobec cierpien ludzi.
      Ale moze to nie jest Twoj przypadek i wszystko jest o.k.

      Motylki zyja najwyzej kilka dni, ich zyciowym celem jest zlozenie jajeczek.
    • zorz_ponimirski Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 18.04.10, 13:43
      to jeszcze nic, psycholia, mi odbija gorzej. Potrafie w przyplywie żałości
      zabierac kwiatki ze smietnika, wyrzucone przez jakiegos niedorobionego
      ogrodnika, po to zeby..wlasnie nie wiem po co..zeby potem skonstatowac, ze
      jednak nic z nich juz nie bedzie, albo ze mi sie nie chce doprowadzac
      rzecz do ładu, wiec dobijam toto pozwalajac uschnac.To jest dopiero
      perfidne
      Inna rzecz: stoje nad donica balkonowa i dywaguje,jak pierdolony kameduła,
      czy bardziej bezboznie jest wywalic hibiskusa ogromnego a łysego, czy
      badylka, ktory ledwo sie wyklul.
    • easz Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 18.04.10, 14:44

      Może i coś Ci dolega. Ale nie w temacie braci mniejszych samym,
      tylko tak silnej empatii. Gdybyś np. ryczała, wyła przy każdych
      wiadomościach w Tv, to też bym tak pomyślała, napisała.

      Co dokładnie jest nie tak - nie wiem. Jakieś siły nadwątlone może...
    • solaris_38 Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 18.04.10, 15:17
      skupiasz sie na wartosci życia najmniejszego

      i to jest piękne
      to forma świadomości


      ale jak się w tym rozlubujes nadto
      może Ci umknąć
      że w tym świecie
      drapieżnik
      jest niekoniecznie katem tylko
      i WINNYM

      lecz ma swoją rolę
      i sens

      kontempluj świat w całej jego złożoności


    • seth.destructor Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 19.04.10, 00:06
      Pseudo-empatia w stosunku do zwierząt, roślin, lalek i postaci z
      gier komputerowych oznacza, że boisz się kierować swoje uczucia w
      stosunku do ludzi, zadowalając się bezpiecznym odczuwaniem czego
      innego, co nie zaprzeczy, nie zdziwi się i w ogóle jest nieludzkie.
      Nie jest to choroba psychiczna ale prosta ścieżka do socjofobii,
      agorafobii, depresji itp.
      • kobza16 Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 21.04.10, 23:14
        no świetnie, postawiłeś znak równości między zwierzętami a lalkami i
        postaciami z gier. Gratuluje. Coż za zdroworozsądkowe podejście.
        Tylko żeby ktoś nie postawił znaku równości między takimi
        pseudointelektualistami a robalami.
    • psychollia Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 19.04.10, 11:19
      Dziękuję za odpowiedzi.
      Najtrafniejsze opinie to te autorstwa s.p.7 i seth.. W zasadzie to
      sama dobrze wiedziałam, skąd takie zachowania u mnie wystąpiły.
      Socjofobia, strach przed ludźmi i niechęć do nich (a za tym idzie
      wykluczenie z życia społecznego, unikanie niemal jakichkolwiek
      kontaktów, relacji itp + wypaczona percepcja tego, co "między
      ludźmi" i jak inni mnie postrzegają, bardzo niska samoocena etc +
      charakter pracy, który to tylko pogłębia etc) to tylka kilka z
      wielu moich "ułomności". Zapewne jedynym wyjściem jest leczenie?
      Trudno mi sobie wyobrazić, że uzyskam magiczne rozwiązania i złote
      porady poprzez forum? Jeśli ktoś jednak ma jakieś pomysły,
      doświadczenie z takimi przypadkami, chęć dowiedzenia się więcej -
      proszę o odpowiedź.
      • avgust Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 21.04.10, 16:37
        psychollia napisała:

        > Dziękuję za odpowiedzi.
        > Najtrafniejsze opinie to te autorstwa s.p.7 i seth.. W zasadzie to
        > sama dobrze wiedziałam, skąd takie zachowania u mnie wystąpiły.
        > Socjofobia, strach przed ludźmi i niechęć do nich (a za tym idzie
        > wykluczenie z życia społecznego, unikanie niemal jakichkolwiek
        > kontaktów, relacji itp + wypaczona percepcja tego, co "między
        > ludźmi" i jak inni mnie postrzegają, bardzo niska samoocena etc +
        > charakter pracy, który to tylko pogłębia etc) to tylka kilka z
        > wielu moich "ułomności". Zapewne jedynym wyjściem jest leczenie?
        > Trudno mi sobie wyobrazić, że uzyskam magiczne rozwiązania i złote
        > porady poprzez forum? Jeśli ktoś jednak ma jakieś pomysły,
        > doświadczenie z takimi przypadkami, chęć dowiedzenia się więcej -
        > proszę o odpowiedź.
        To, co piszesz, świadczy o naruszeniu równowagi pomiędzy Tobą a
        światem. Twój wewnętrzny świat powoli staje się lepszy od tego
        świata, który Cię otacza. Twoje uczucia dobra i piękna rozmywają się
        z ludzi na zwierzęta. Skoro piszesz, że znasz już diagnozę, spróbuję
        nakreślić Ci, w jakim kierunku powinnaś zmierzać w terapii. Przede
        wszystkim to nie sama czysta natura ma być pierwszym obiektem Twej
        troski, a inni ludzie. Owszem, jeśli ktoś się znęca nad zwierzęciem,
        może to świadczyć o braku czegoś, tym niemniej zwierzę jest taką
        bestią, która w walce o przetrwanie często przegrywa z silniejszym.
        Zasady etyki są stricte ludzkim wynalazkiem, dlatego dbamy przede
        wszystkim o ograniczanie wpływu doboru naturalnego w ludzkim
        świecie. Pozdrawiam.
      • leda16 Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 21.04.10, 23:18
        psychollia napisała:
        Zapewne jedynym wyjściem jest leczenie?


        A co tu leczyć, empatię dla zwierząt? Skończ studia z prawa albo weterynarii i flekuj tyłki ludzkim bestiom, które nie mają szacunku dla istot żywych. Wsadzaj do pierdla zwyrodnialców zabijających psy i sprzedających po bazarach karmę kradzioną zwierzętom ze schronisk, ratuj zwierzęta doprowadzone do chorób przez złych ludzi i dbaj o nie. Nie daj sobie wmówić, że dobro leży w patologii a warunkiem szczęścia jest doszlusować do średniaków z krzywej Gaussa.
        • psychollia Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 23.04.10, 12:58
          Chyba dość jasno napisałam.
          Empatia do zwierząt jest tylko jednym z objawów, tych łagodniejszych
          i mało uciążliwych. Bo po prostu zwirząt i roślin unikam, żeby
          się "nadwerężać". O co mi chodzi napisałam wyraźnie:

          "Socjofobia, strach przed ludźmi i niechęć do nich (a za tym idzie
          wykluczenie z życia społecznego, unikanie niemal jakichkolwiek
          kontaktów, relacji itp + wypaczona percepcja tego, co "między
          ludźmi" i jak inni mnie postrzegają, bardzo niska samoocena etc +
          charakter pracy, który to tylko pogłębia etc) to tylka kilka z
          wielu moich "ułomności". "
    • malinowa_gora Infantylnosc uczuciowa. 19.04.10, 12:21
      Pewnie cos w tym jest, jakis strach przed dorosloscia i regresja
      emocjonalna. Nadawanie emocji dla np. motyli, czy innym owadom,
      zauwaz, swiadczy ze chyba zyjesz jeszcze w swiecie bajek dla
      dzieci, gdzie motylki czuja, a nawet mysla dzialaja. itp.
      To fantazja autorow ksiazek dopasowanych do poziomu malego swiata
      dziecka, ktory jest dosc magiczny.
      • leda16 Re: Infantylnosc uczuciowa. 21.04.10, 23:23
        malinowa_gora napisała:

        > swiadczy ze chyba zyjesz jeszcze w swiecie bajek dla
        > dzieci, gdzie motylki czuja, itp.


        A Ty z jakiej bajki? Ze świata niedouczonych, prymitywnych debili,itp głupkowatych zwyrodnialców, którzy nie wiedzą, że motyl ma układ nerwowy przewodzący odczucia bólu?! Chcesz szpileczkę w malinowy odwłok?
        • manka_swojska Re: Infantylnosc uczuciowa. 11.07.10, 10:21
          leda16 napisała:

          > A Ty z jakiej bajki? Ze świata niedouczonych, prymitywnych
          debili,itp głupkowat
          > ych zwyrodnialców, którzy nie wiedzą, że motyl ma układ nerwowy
          przewodzący odc
          > zucia bólu?! Chcesz szpileczkę w malinowy odwłok?>

          A Ty Leda z jakiego horroru, mozesz powiedziec?
          A teraz co do niedouczenia... Mialam nieprzyjemnosc przeczytac wiele
          chamskich, obscenicznych, wulgarnych postow Twojego autorstwa. Do
          tego wlacze mitomanie, co do wyksztalcenia. Pisalas czasem, ze
          jestes psychiatra, a czasem, ze psychologiem, co jest wierutnym
          klamstwem. Z medycyna nigdy i nigdzie nic wspolnego nie mialas,
          pomijajac fakt, ze wystawalas pod plotem wojskowej akademii
          medycznej. To jednak nie ma nic wspolnego z nauka zawodu,
          nieprawdaz???




    • zezem_prosto_w_oczy Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 21.04.10, 16:21
      www.fat-pie.com/salad.htm
      • kobza16 Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 21.04.10, 23:23
        niedawno gdzies czytałam, ze wrażliwość jest domeną głębokiego
        neurotyzmu. Naprawde zaczynam wątpić w psychologie, w jej sens i
        cel. Przeraża mnie to bezczelne określanie co jest normą, a co już
        nie.

        Rozwala mnie też fakt, że dla niektórych zdolność empatii cierpienia
        zwierząt jest z miejsca formą deprecjonowania kontaktów
        międzyludzkich. Tak jakby w życiu człowieka nie mogło być miejsca na
        szerszą wrażliwość.

        no tak, zapomniałam, dla niektórych jełopów zwierzęta są niczym
        postacie z gier! to takie przecież "nieludzkie"!
        • ilquad Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 22.04.10, 00:56
          To dlaczego w twoim wypadku empatia do zwierząt oznacza nazywanie
          ludzi jełopami?
          • kobza16 Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 23.04.10, 00:29
            ilquad napisał:

            > To dlaczego w twoim wypadku empatia do zwierząt oznacza nazywanie
            > ludzi jełopami?

            ????
            A potrafisz ty czytać ze zrozumieniem?
    • barbarajanina Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 10.07.10, 19:19
      Prawda jest taka, że nie możesz uratować wszystkich istot, choćbyś nawet bardzo, bardzo chciała. Żyjemy w świecie narodzin i śmierci. Jeżeli nadal nie możesz pogodzić się z odejściem tego motyla możesz coś dla niego i dla siebie zrobić. Po prostu wyślij mu energię miłości z Twojego serca.

      Abstrahując trochę od tematu, kiedy rodowici Indianie (ci pierwotni) chcieli urwać gałązkę z drzewa prosili to drzewo o dar dla nich i dopiero potem ją odcinali. Kiedy zabijali zwierzęta, by móc się posilić oddawali duszę tych zwierząt do wszechświata i dziękowali za to, że zwierze przyczyni się do ich przetrwania.

      Ciesz się ze swojej empatii, a kiedy nic nie mozęsz poradzić na to, co sie wokół Ciebie niedobrego dzieje, po prostu wyślij Twoją miłość tym istotką, którym nie mozesz pomóc. Wtedy będziesz miała świadomość, ze jednak coś zrobiłaś.

      Pozdrawiam serdecznie
    • manka_swojska Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 11.07.10, 10:00
      psychollia napisała:

      > Ostatnio motyl mieszkał u mnie przez jakiś czas,
      na wiosnę wypuściłam go na wolność wprost pod badyle dzieciarni pod
      blokiem. Zleciał z mojego okna-
    • kocia3 Re: Bracie mniejsi .... odbija mi? 11.07.10, 13:27
      To co czujesz jest normalne. Raczej to,że w ogóle przychodzi Ci do głowy,że
      stanowi to jakakolwiek patologię jest...patologia, czy raczej skutkiem
      powszechnej znieczulicy i n i e n o r m a l n e j podłości.
      Moją najbliższą Istotką jest mój Kot- mój Synek i najlepszy Przyjaciel.
      Od kilku lat całkowicie poświęciłyśmy się wraz z moją partnerką opiece nad nim,
      gdyż, będąc już dość zaawansowany w latach, cierpi przede wszystkim na
      przewlekłą, nieuleczalną chorobę nerek, wymagającą przestrzegania diety,
      harmonogramu wizyt i badań kontrolnych etc. Niestety,jakby tego było mało,
      zachorował na raka płuc. Jedno z najsmutniejszych i najtragiczniejszych
      doświadczeń ludzkiego życia w tym przypadku nabiera wręcz rozmiarów ekstremalnej
      traumy, zważywszy, że w konsekwencji nienormalności większości ludzi,
      nienormalności systemu i całego tego świata skazane jesteśmy na izolację,
      samotność. Dwuosobowe prowadzenie hospicjum.

      Nie daj sobie proszę wmówić że cokolwiek z Tobą nie tak i choć wyobrażam sobie,
      że zarażać możesz się każdym bólem, co wymaga nauczenia się choć odrobiny
      dystansu,by nie zwariować-nasz stosunek do Braci Mniejszych określa naszą
      wartość jako ludzi.
Pełna wersja