Toksyczna siostra i maż .

03.05.10, 01:38
Moja siostra (65 lat) i mój brat (70 lat)przez całe moje życie
[ z małymi wyjatkami] wtrącali się i nadal wtrącają się w moje
życie osobiste.Mimo ,ze już dawno skończyłam 18 lat uważają ,że
należy sprawować nede mną stały nadzór i jeszcze do niedawna
zamęczali mnie telefonami .Poza tym moja siostra [psycholog z
zawodu] - starsza ode mnie o 12 lat przez ostatnie 10 lat swoimi
intrygami,kłamstwami ,oszczerstwami,obmowami dotyczącymi mojej osoby
spowodowała rozpad całej rodziny.Swoim postepowaniem sieje zamęt i
nienawiść.Jest osobą teoretycznie samotną.Mnie obwinia za wszystkie
swoje niepowodzenia i tragedie życiowe.Ja stałam się przysłowiowym
kozłem ofiarnym .Jej EGO jest tak wielkie,że żadne argumenty do niej
nie przemawiają .
Swoje oceny i "diagnozy" dotyczące mojej osoby i mojego stanu
zdrowia opiera tylko i wyłącznie na informacjach jakie dostarcza jej
mój mąż ,który jest alkoholikiem .Jego myśli oraz słowa sa takie jak
u każdego alkoholika - nieprawdziwe i "skrzywione".Nie pomagaja
moje wyjasnienia i sprostowania.Ona wierzy jemu w 100 %.
Oboje wyrzadzili mi i nadal wyrzadzają wielka krzywdę emocjonalną i
mentalna. Czują się bezkarnie .Próbowałam im
wybaczyć - wielokrotnie .Jednak bezskutecznie.
Oboje posunęli się w swoich działaniach jeszcze dalej ,ale nie moge
o tym wypowiadać się na forum.
Wiem,że potrzebne jest radykalne wybaczenie.
Czy któryś z internautów lub internautek moze mi dać wskazówki co
nalezy zrobic aby radykalnie wybaczyć?




    • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 03.05.10, 09:47
      Pierwszym krokiem do wybaczenia musialoby byc calkowite uwolnienie sie spod ich
      wplywu tzn. rozwod i radykalne zerwanie kontaktow z siostra i z mezem. Wtedy, po
      dluzszym czasie zycia w spokoju, wybaczenie samo przyjdzie.
      • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 04.05.10, 19:00
        sabinac-0 napisała:

        > Pierwszym krokiem do wybaczenia musialoby byc calkowite uwolnienie
        sie spod ich
        > wplywu tzn. rozwod i radykalne zerwanie kontaktow z siostra i z
        mezem. Wtedy, p
        > o
        > dluzszym czasie zycia w spokoju, wybaczenie samo przyjdzie.
        Bardzo dziekuję za odpowiedż na mój list.
        Moja siostra przestała już bezposrednio mnie atakować ,gdyż nie mam
        juz telefonu ani stacjonarnego ani komórkowego.
        Atakuje mnie natomiast pośrednio.Dzwoni do naszego brata ,podjudza
        go i zmusza do tego aby on do mnie telefonował tylko i wyłacznie w
        tym celu aby mi przemówić "do rozsądku ".Ja mam 53 lata ,jestem
        osoba wykształcona o pełnej zdolności do czynności prawnych -
        pełnoprawawna Obywatelką Rzeczypospolitej Polskiej.Skończyłam
        studia.Zrobiłam aplikację radcowską ,zdałam egzamin radcowski .
        Rozpoczęłam pracę w swoim zawodzie w 1983 roku i skończyłam w 2003
        r..Z uwagi na kryzys gospodarczy mający miejsce na całym świecie
        oraz w Polsce - porównywalny z kryzysem gospodarczym jaki miał
        miejsce w latach 30 - tych XX wieku oraz na wiek i płeć - nie moge
        znależć pracy.Zrobiłam już wszystko co było w mojej mocy aby
        pracować nadal w swoim zawodzie ,a nawet skłonna byłam pracować w
        innych zawodach - mniej prestizowych.W tym względzie nie mam sobie
        nic do zarzucenia.Bez pracy pozostają w Polsce ludzie młodzi ,o
        bardzo dobrym wykształceniu wyzszym ,znający kilka języków obcych.
        Kobiety po 50 - tce szanse na zatrudnienie mają niemal
        zerowe.Jednakże te argumenty nie przemawiają ani do mojego męża,ani
        siostry ani brata i bratowej.Myślą i zachowują sie tak jakbym
        niczego w moim zyciu nie osiągnęła,nigdy nie pracowała zawodowo ,nie
        ukończyła studiów, nie zrobiła aplikacji radcowskiej.Moja siostra
        oraz mój mąż i wiele innych osób zapomniało o tym co dla nich
        uczyniłam dobrego - bezinteresownie i bezpłatnie.Pamiętaja jedynie
        te zdarzenia negatywne i nie potrafia mi wybaczyć.
        Pamietajmy o tym ,że kazdy człowiek jest zwiazany z innymi osobami
        [mężem,żoną,dziećmi,ojcem ,matką,dziadkiem ,babcia ,konkubina,
        konkubentem ....] umowami niepisanymi - kontraktami ,które przestaja
        istnieć tylko i wyłacznie wówczas ,gdy kontrakty - umowy zostaną
        wypełnione.I tak na przykład jeżeli istnieje zwiazek małżeński lub
        pozamałżeński to zarówno w trakcie jego istnienia jak i po ustaniu
        na obu osobach spoczywaja obowiazki np. alimentacyjne .Fizyczne
        rozstanie przez rozwód lub opuszczenie męża,żony etc. nie zmieni
        naszego życia na lepsze i nie będzie stanowiło wypełnienie umów-
        kontraktów.Oprócz fizycznych powiazań istnieją powiazania karmiczne
        i emocjonalne i mentalne i duchowe.
        Człowiek dojrzały ,świadomy swej obecnej inkarnacji oraz roli jaką
        ma spełnić na Ziemi WIE ,że wszystko co uczynił dobrego wróci do
        niego zwielokrotnine i wiceversa.To jest zasada.Wyjatki od tej
        zasady maja czesto miejsce w naszym życiu tylko i wyłącznie
        dlatego ,że w poprzednich wcieleniach wyrządziliśmy krzywdy :
        fizyczne lub/i mentalne lub/i emocjonalne lub/i duchowe osobom,które
        w obecnym zyciu są naszymi rodzicami ,dziećmi,rodzeństwem,dziadkami.
        W poprzednich inkarnacjach nasze role były prawdopodobnie odwrócone.
        Prawa Boskie i Prawa Czasu są niezwykle konsekwentne .
        Nam sie tylko wydaje,ze to co nas spotyka w życiu jest
        niesprawiedliwe. Z punktu widzenia ziemskiego owszem tak.
        JEDYNYM WYJŚCIEM I JEDYNYM MOZLIWYM WYJŚCIEM Z BŁĘDNEGO KREGU
        KARMICZNEGO JEST BEZWARUNKOWE RADYKALNE PRZEBACZENIE I BEZWARUNKOWA
        MIŁOŚĆ.
        TYLKO W TEN SPOSÓB MOŻEMY OCZYŚCIĆ NASZĄ NEGATYWNA
        KARMĘ.Pamietajmy,że istnieje również dharma .



        Bielsko-Biała, dnia 4 maja 2010 r.
        • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 04.05.10, 19:32
          Czytam Twoja wypowiedz i zastanawiam sie, czy masz 53 lata, czy tez 23.
          Mamn wrazenie, ze usilujesz sie przed calym swiatem tlumaczyc, ze mimo
          chwilowego zawirowania (brak pracy) jednak jestes cos warta, choc maz i siostra
          sadza inaczej.
          Po co te zawile tlumaczenia ze "nawet mlodzi i zdolni sa bez pracy"? A jakby nie
          byli to co - umniejszyloby to Twoja wartosc?
          Jak dlugo jeszcze masz zamiar traktowac opinie siostry jak wyrocznie i tlumaczyc
          sie jej, mezowi i wszystkim wokol z Twoich prywatnych spraw?

          Jesli zas wlasna sytuacje bedziesz tlumaczyc "karma" lub prawdziwymi i
          wyimaginowanymi "grzechami" w tym czy innym wcieleniu zamiast przeanalizowac
          wlasne reakcje na ich podlosci, a zamiast powiedziec im "stop" bedziesz roic o
          "bezwarunkowym wybaczeniu i milosci" (czyt. bezwarunkowym przyzwoleniu na dalsze
          podlosci), przygotuj sie na zycie w cierpieniu.

          • klosowski333 Re: Toksyczna siostra i maż . 04.05.10, 22:23
            Mam podobne odczucia co Sabinac, wiec w zasadzie chyba nie musze sie dalej
            produkowac. Dopisuje sie, bo ten przypadek - jak na to forum - calkiem typowym
            nie jest.
            Od siebie powiem tyle, ze moze nie zarzucilbym autorce watku niedojrzalosci, ale
            pewnego rodzaju zagubienie w zwiazku z trudna sytuacja zyciowa. Naklada sie na
            to rosnaca frustracja, zgorzknienie i poczucie pewnej bezradnosci wynikajace
            zapewne z faktu, ze autorka watku nie znajduje nigdzie wsparcia i zrozumienia, a
            juz z pewnoscia
            nie wsrod najblizszych.
            • kochanic.a.francuza Re: Toksyczna siostra i maż . 06.07.10, 17:23
              Zgadzam sie z dwoma opiniami powyzej. Od siebie dodam, ze autorka
              ma bardzo zanizone poczcie wartosci(to tlumaczenie sie z braku
              pracy swiadczy, ze nie widzi w sobie nic wiecej wartosciowego poza
              zdolnoscia do zarabiania-przykre). Wychowna bez milosci,
              akceptacji, podle traktowana przez najblizszych, uwaza sie sama
              zasluzyla na cierpienie bo w poprzednim wcieleniu sama kogos
              skrzywdzila. Chora kobieta. Tak choruja ludzie zyjacy bez milosci,
              albo ida w fanatyczna religijnas albo zastepuja ja karmami, islamem
              cz czyms takim. Wsrod ludzi w wieku powyzej 50-iu lat, takich
              chematow rodzinnych jest mnostwo. Dawniej sie ludzi nie wychowywalo
              tylko hodowalo i tresowalo, dlatego czuja sie nic nie warci.
              Szkoda kobiety, bo nie ma na prawde nikogo, kto by ja cieplym
              uczuciem otoczyl.
    • o_witch Wtrącający się w cudze życie... 03.05.10, 10:08
      Ludzie to najcześciej osoby kontrolujące, dominujące, i
      z 'ulatniajacą' się w ten sposoób agresją.
      Widać jest w tobie coś co daje im taką możliwość w postępowaniu
      wobec ciebie.


      Proces wybaczania zacznij od siebie samej. To sobie możesz duzo
      wybaczyć. Wszystkie swoje własne niedoskonałosci, które doprowadzają
      do tego typu zgrzytów. Zrozumieć i poznać siebie jest bezcenne, ale
      też należy w sobie szukać zmian, aby tacy ludzie nie wkradali się w
      twoje życie niepotrzebnie.

      Wybaczać oprawcom MOŻNA, ale w rozsądny sposób. Tacy ludzie są jak
      małe dzieci. Wybaczenie może okazać się przyzwoleniem na dalsze
      gnębienie i utwierdzi ich że postępowali słusznie.

      Tak na moje oko, to wybaczyć można wtedy, gdy widzi się szczerą
      skruchę i przeprosiny. Ale po jakimś czasie ludzie wracają do
      swojego starego postepowania. Wiec, aby nie wpaść w stary model, ty
      sama musisz przejść psychiczną metamorfozę. I ułożyć sobie życie
      tak, aby nie być nigdy niczyją ofiarą.
      • amfaber99 Re: Wtrącający się w cudze życie... 04.05.10, 08:17
        Bardzo Ci dziękuję za odpowiedż.Masz rację,że ludzie czują się
        bezkarni. Mówią ,czynią to co im się żywnie podoba tak długo, aż nie
        spadnie na nich tzw. "nieszczęście" jak grom z jasnego nieba
        [wypadek powodujący kalectwo,choroba,śmierc bliskich im osób ,śmierć
        ich samych ].Ale zanim to nastapi wyrządzaja krzywdę
        ludziom :fizyczna ,emocjonalna i mentalna -latami -
        bezkarnie ,przeswiadczeni,ze działaja dla dobra ofiary.To OPRAWCY
        i INKWIZYTORZY, Wilki w owczych skórach.O ile alkoholizm jest
        choroba i człowiek nią dotkniety ma częściową lub czasami całkowita
        zniesiona poczytalność [chodzi o mojego męża],to moja siostra nie
        jest alkoholiczką .
        Wiele ludzi zyjacych na Ziemi nie ma żadnych zasad ani moralnych
        ani etycznych i dlatego mamy piekło na Ziemi zamiast raju.
        Nie przestrzegaja przykazań boskich mimo,iz co niedzielę chodzą do
        kościoła .Wiele Polaków i Polek chodzi do kościoła zamiast
        uczestniczyć w pełni w mszy świetej.Chodzą do koscioła z
        przyzwyczajenia - tak jakby chodzili do sklepu na zakupy,a po
        wyjsciu z kościoła nadal obgadują swoich bliżnich,oczerniają
        ich,sekują i gnębią fizycznie,emocjonalnie i mentalnie .Ich Ego jest
        tak rozbuchane i poczucie bezkarności,że
        wydaje im się ,że wystarczy mieć pieniądze aby krzywdzic
        ludzi ,eliminować ich z zycia rodzinnego,towarzyskiego [śmierć
        cywilna ]a w efekcie końcowym do śmierci naturalnej . Zachowywują
        się tak jakby byli Bogiem.Zakładaja na twarz różne maski tak aby w
        środowisku w którym pracuja i mieszkaja nikt sie nie dowiedział
        jakie jest ich prawdziwe oblicze.
        • o_witch Re: Wtrącający się w cudze życie... 04.05.10, 20:35
          "Wiele ludzi zyjacych na Ziemi nie ma żadnych zasad ani
          moralnych..."
          ...

          A jeszcze wiecej ma owe zasady, zyja, mysla o innych, pomagaja,
          troszcza sie o bliskich, zyja dniem jaki jest, potrafia byc
          szczesliwi i dac szczescie innym, sa kochani, moralni i niesamowicie
          dobrzy.

          Tak czytajac twoje posty dochodze do wniosku,ze dopadla cie
          DEPRESJA. I to dosc silna, skoro uciekasz od rzeczywistosci.
          Potrzebna ci konkretna pomoc psychologiczna, a napewno tez i
          farmakologiczna. Nie marnuj czasu bo szkoda zycia...

          Piszesz, ze kobietom po 50+ nie daja pracy. Nie zgodze sie z toba.
          Wlasnie jest to wiek dla wielu jeszcze najbardziej udany w karierze.
          Moja matka w tym wlasnie wieku awansowala na dyrektora i szefa
          wielkiej firmy miedzynarodowej, gdzie jeszcze pracujac przez wiele
          lat, dopinala swoich ambicji i celow.

          Rozumiem ze zrobilas jak piszesz wszystko. Jednak czasami
          robi sie wszystko i...+

          Pozdrawiam i zycze aby los sie odwrocil.
          • burana45 Re: Wtrącający się w cudze życie... 04.05.10, 22:04
            ale głupoty tu czytam o tym zatrudnianiu kobiet po 50

            owszem , awansowac mozan w tym wieku , awansowac pionowo w miejscu
            pracy gdzie jzu pracujesz od iks lat , znaja cie, masz opinie,
            wyniki pracy , doswiadczenie , dziej jzu bylas kierownikime,
            szefem , samodzilenym specjalistą , itp , to oczywiscie tak

            ale zatrudnic kobiete po 50 , zatrudnic kobiete z zewatzr w tym
            wieku, bez poparcia, ... to tylko w Erze
            • o_witch Re: Wtrącający się w cudze życie... 04.05.10, 22:59
              Nieprawda. Moja matka zmienila prace na calkiem nowa, jednak zgodna
              z jej doswiadczeniem i wyksztalceniem.
              Jest wybitna w swoim zawodzie.

              Po twoim pisaniu i po tym jakie bledy robisz, rozumiem ze masz
              ogromne trudnosci ze znalezieniem pracy. Bo nawet sprzataczka
              dzisiaj musi te pare klas gimnazjum miec.
    • greengrey Re: Toksyczna siostra i maż . 03.05.10, 12:37

      a może raczej radykalnie się odciąć od męża i siostry?

      potem możliwe będzie radykalne wybaczenie

      póki mają wpływ na Twoje życie, póki Cię niszczą, trudno będzie
      wybaczyć radykalnie..
      • wentyl77 Re: Toksyczna siostra i maż . 03.05.10, 13:38
        sabinac-0 napisała:

        "Pierwszym krokiem do wybaczenia musialoby byc calkowite uwolnienie sie spod ich
        wplywu tzn. rozwod i radykalne zerwanie kontaktow z siostra i z mezem. Wtedy, po
        dluzszym czasie zycia w spokoju, wybaczenie samo przyjdzie."

        Prrr... - spokojnie, powoli!

        Mam wrażenie, że strasznie się zapędziłaś i zapętliłaś. Nie słuchaj rad w
        powyższym stylu, tylko spróbuj oderwać się emocjonalnie od rodziny,
        przeanalizować sytuację.

        Ponieważ klucz do jej naprawy nie leży w odcięciu się od rodziny - przeciwnie,
        leży w twoim mężu i twej siostrze, a głębiej - w waszych rodzicach. To od was
        wypływa trucizna, która skaziła wasze relacje, a więc w tym samym miejscu należy
        szukać lekarstwa.

        Mam wrażenie, że bardzo "zapędziłaś się" w swym opisie sytuacji. Jej obraz
        zamąciła twoja własna wrogość, ukryte pretensje, żale i poczucie winy.
        Podstawowym lekarstwem teraz jest uświadomić sobie, że:

        1. Chęć dominacji i kontroli u rodzeństwa nie powstała z winy ich wrodzonych wad
        - tylko z winy neurozy, która powstała przez błędy wychowawcze i niedostatek
        miłości;

        2. Wzajemna wrogość i nieporozumienia są tylko objawem wtórnym symptomu, którego
        źródło leży w waszych rodzicach. (I który został pewnie odziedziczony z kolei od
        ich rodziców, ponieważ neurotycy wychowują kolejnych neurotyków). Z czego
        wynika, że -

        3. Poniekąd WSZYSCY (LICZĄC CO NAJMNIEJ JEDNO POKOLENIE WSTECZ) JESTEŚCIE OFIARAMI.

        Główną przyczyną tego wszystkiego jest podstawowe pęknięcie osobowości, które
        pociąga za sobą rozszczepienie emocji i postaw. Nikt z was nie postępuje w pełni
        świadomie - ponieważ trudno jest w sposób ciągły być notorycznym, systematycznym
        draniem i nie odczuwać ciągłego naporu wyrzutów sumienia. To, co się dzieje,
        jest poniekąd wynikiem takiego stałego działania sumienia - ale w jego
        wypaczonej, neurotycznej formie. To się bierze z wewnętrznego bólu, który jest
        wywołany przez podstawowe rozszczepienie.

        Wiem, że to co napiszę jest trudne do zaakceptowania, ale pełne uzdrowienie
        sytuacji byłoby możliwe tylko po długotrwałej terapii was wszystkich. Zbyt to
        wszystko zapętlone i skomplikowane.

        Zamiast tego, najlepszym rozwiązaniem dla ciebie będzie ogarnięcie tego trzeźwym
        okiem, możliwie bezstronnym i obiektywnym. Bez resentymentów, bolesnych
        wspomnień, poczucia winy i samooskarżeń. Wiem, że to trudne. Ale najlepszym
        sposobem jest naukowe, metodyczne zrozumienie syndromu, który was gnębi.
        Zapanowanie nad bolesnymi uczuciami i chęć ZROZUMIENIA to dwie kluczowe rzeczy w
        tym procesie.

        Chęc wybaczenia? Ależ w tym wypadku to przypomina leczenie grypy witaminą c.
        Dlaczego myślisz, że jesteś w stanie wybaczyć - że jesteś na tyle silna i potężna?

        Nie jesteś silna i potężna, i żeby to zrozumieć, konieczna jest chłodna analiza
        tego co was gnębi. Dopiero później można myśleć o sposobach wyjścia z tej
        sytuacji.
        • to.niemozliwe Re: Toksyczna siostra i maż . 03.05.10, 18:16
          > Mam wrażenie, że strasznie się zapędziłaś i zapętliłaś. Nie słuchaj
          > rad w powyższym stylu, tylko spróbuj oderwać się emocjonalnie od
          > rodziny,przeanalizować sytuację.

          Ale istota bycia w toksycznej relacji z kimś polega na niemozności
          oderwania się, ponieważ jest się uwikłanym w rolę i równocześnie
          druga strona relacji jest aktywnie inwazyjna.
          Po prostu jak ma się uwolnić emocjonalnie, bez separacji fizycznej,
          odległości i trudności w dotarciu do niej, skoro natychmiast ma
          pijaka przy sobie i ofensywną siostrę dzwoniącą kilka razy dziennie z
          pretensjami i tyradami?

          > Główną przyczyną tego wszystkiego jest podstawowe pęknięcie
          > osobowości, które pociąga za sobą rozszczepienie emocji i postaw.

          To gdzie ona ma to pęknięcie osobowosci, jak wraca z pracy i wszyscy
          się jej czepiają? Ma podejsć do naprutego męża i powiedziec,
          "Słuchaj, masz pęknięcie osobowości, to pijesz. Jak je rozpoznasz, to
          przestaniesz" ?

          > Zapanowanie nad bolesnymi uczuciami i chęć ZROZUMIENIA to dwie
          > kluczowe rzeczy w tym procesie.

          Fajnie, właśnie proponujesz ofierze wspołczucie wobec kata za jego
          trudną i niewdzięczną rolę...?
    • dzanky Re: Toksyczna siostra i maż . 03.05.10, 15:10
      samo to, ze jestes z mezem alkoholikiem wiele lat i jak rozumiem on nie jest
      abstynentem, to swiadczy ze jestes najpewniej osoba wspoluzalezniona. Poszukaj
      pomocy w swojej okolicy
      • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 04.05.10, 08:48
        W 2002 roku uczestniczyłam w terapii dla osób współuzaleznionych i
        dzięki niej wiele się dowiedziałam i wiele zrozumiałam.Jestem bardzo
        wdzięczna osobom prowadzącym ta terapie .Były
        kompetentne,madre ,empatyczne a przede wszystkim LUDZKIE.
        Aby w domu i w rodzinie zapanowała zgoda ,spokój i zdrowe relacje
        międzyludzkie wszyscy bez wyjatku MUSZĄ się zmienic na lepsze .Do
        tego aby to nastapiło potrzeba pokory,pokory i jeszcze raz pokory i
        woli zmiany oraz silnej woli aby przestać pić alkohol.
        Niestety zyjemy w takim kraju ,ze osoby które powinny być w pełni
        chronione przez prawo i otrzymywać wsparcie oraz ochronę ze strony
        organów do tego powołanych - sa pozostawiane same sobie.Mam na myśli
        kobiety - zony alkoholików ,które często same wpadaja w
        alkoholizm ,bo nie moga dłużej znieść widoku i agresji alkoholika -
        oprawcy .Często same biora- w akcie desperacji- sprawy w swoje ręce.
        Oczywiście wówczas znajduja się natychmiast ci,którzy wczesniej
        zlekceważyli wnioski ,prośby ofiar - żon o przeprowadzenie rozmowy
        ostrzegawczej lub o przymusowe skierowanie alkoholika na leczenie
        lub o interwencję.Jak kobieta ,która ma małe dzieci może sama się
        obraonic przed alkoholikiem ?
        Dlatego apeluję do prokuratorów ,sędziów i policjantów o wypałnianie
        w 100 % swoich obowiązków słuzbowych tak aby zapobiec wielu
        nieszczęsciom .Bierność,obojetnośc,pasywność,żle pojęta solidarnosć
        zawodowa,brak etyki zawodowej etc. powoduja,że ofiara jest
        wielokrotnie niesłusznie i niesprawiedliwie karana .A najbardziej na
        tym cierpia niczemu niewinne dzieci.Matka idzie do więzienia za
        zabójstwo w afekcie ,dzieci do domów dziecka często rozdzielane.
        Po powrocie matki z więzienia ślady w psychice zarówno matki i
        dziecka sa tak duże,że do końca życia nie mozna ich uzdrowić.
        Zaczęłam od terapii dla osób współuzaleznionych a skończyłam na
        skutkach alkoholizmu - najwiekszej choroby naszych czasów na całym
        świecie .Widocznie znalazła się potrzeba i przestrzeń aby o tym
        napisać.
        • doctor.no.1 Re: Toksyczna siostra i maż . 04.05.10, 19:08
          Widzisz, znowu chciałabys, aby ktoś cos zrobił za Ciebie: Państwo,
          sad, policja.
          A tymczasem chodzi o to, by samodzielnie sobie w życiu radzić, a nie
          czekać, że ktoś za ciebie rozwiąże kłopoty...
          • wentyl77 Re: Toksyczna siostra i maż . 04.05.10, 20:12
            > Mam wrażenie, że strasznie się zapędziłaś i zapętliłaś. Nie słuchaj
            > rad w powyższym stylu, tylko spróbuj oderwać się emocjonalnie od
            > rodziny,przeanalizować sytuację.

            to.niemożliwe napisała:

            "Ale istota bycia w toksycznej relacji z kimś polega na niemozności
            oderwania się, ponieważ jest się uwikłanym w rolę i równocześnie
            druga strona relacji jest aktywnie inwazyjna.
            Po prostu jak ma się uwolnić emocjonalnie, bez separacji fizycznej,
            odległości i trudności w dotarciu do niej, skoro natychmiast ma
            pijaka przy sobie i ofensywną siostrę dzwoniącą kilka razy dziennie z
            pretensjami i tyradami?"

            Zakładasz, że nie wiem, co to znaczy mieszkać z "osobą inwazyjną"?
            Mieszkałem z ojcem pijakiem i jakoś potrafiłem ogarnąć trzeźwym okiem to, co się
            dzieje. Jest jednak kilka warunków, aby to osiągnąć - przede wszystkim uczciwość
            wobec samego siebie.

            To jest właśnie największe świństwo moralne - robienie z siebie ofiary. Ofiara
            ma wygodną pozycję do atakowania, bo przecież jest biedną żoną alkoholika.
            Ofiara może krytykować, sama zachowując wewnętrzny spokój, nienaruszone sumienie
            i poczucie wyższości moralnej.

            Otóż największym wyzwaniem jest wyzwolić w sobie niezbędne pokłady OBIEKTYWIZMU,
            BEZSTRONNOŚCI I RACJONALNOŚCI. Co pozwoli dostrzec, że samemu też nie jest się
            pozbawionym winy. Zapytaj uczciwie, kto wybrał sobie męża alkoholika i przyjmij
            do wiadomości, że to jest zaczątek twojej winy. Nie wybielaj siebie na siłę i
            nie przywdziewaj szat Maryi - Wiecznej Męczennicy. Wybierałaś męża poprzez
            własne kompleksy i majtki, a nie poprzez rozum i serce.

            Pewnie zaraz napiszesz, że z początku nie był alkoholikiem. Domyślam się, bo
            znam setki takich historii. O jedno tylko proszę - zdobądź się na założenie, że
            alkoholizm to tylko ostateczny efekt neurozy. Tak, jak robienie z siebie
            wiecznej ofiary i pokutnicy.

            Jeśli ofiara liczy na "solidarność macic" - może bez trudu ją uzyskać. Pytanie
            tylko, co to zmieni w jej życiu - i przede wszystkim w niej samej.


            > Główną przyczyną tego wszystkiego jest podstawowe pęknięcie
            > osobowości, które pociąga za sobą rozszczepienie emocji i postaw.

            "To gdzie ona ma to pęknięcie osobowosci, jak wraca z pracy i wszyscy
            się jej czepiają? Ma podejsć do naprutego męża i powiedziec,
            "Słuchaj, masz pęknięcie osobowości, to pijesz. Jak je rozpoznasz, to
            przestaniesz" ?"

            Ten związek kuleje na obie nogi. Pewnie, że jak dasz takiemu choremu jedną kulę,
            to będzie chodził - tyle że w kółko. Ja postuluję aby leczyć obie nogi.

            > Zapanowanie nad bolesnymi uczuciami i chęć ZROZUMIENIA to dwie
            > kluczowe rzeczy w tym procesie.

            "Fajnie, właśnie proponujesz ofierze wspołczucie wobec kata za jego
            trudną i niewdzięczną rolę...?"

            Pomyśl choć przez chwilę głową, a nie swymi instynktami i kompleksami. Wtedy być
            może dostrzeżesz, że ofiary są po obu stronach. Jeśli można mówić o stronach.
          • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 13.05.10, 10:01
            A wiesz kurna ,że masz rację .Ponieważ nie mogę liczyć na pomoc ze
            strony instytucji do tego powołanych do których należą : prokuratura
            i policja ani na pomoc mojej rodziny - jako żona policjanta -
            postanowiłam sobie sama poradzić .Jak ? To jest moja słodka
            tajemnica.
            • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 13.05.10, 16:56
              amfaber99 napisała:

              > A wiesz kurna ,że masz rację .Ponieważ nie mogę liczyć na pomoc ze
              > strony instytucji do tego powołanych do których należą : prokuratura
              > i policja ani na pomoc mojej rodziny - jako żona policjanta -
              > postanowiłam sobie sama poradzić .Jak ? To jest moja słodka
              > tajemnica.

              Na Boga, co chcesz zrobic?
              • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 14.05.10, 14:44
                sabinac-0 napisała:

                > amfaber99 napisała:
                >
                > > A wiesz kurna ,że masz rację .Ponieważ nie mogę liczyć na pomoc ze
                > > strony instytucji do tego powołanych do których należą : prokuratura
                > > i policja ani na pomoc mojej rodziny - jako żona policjanta -
                > > postanowiłam sobie sama poradzić .Jak ? To jest moja słodka
                > > tajemnica.
                >
                > Na Boga, co chcesz zrobic?
                To był tylko żart.Jak ktoś pisze idiotyzmy to trzeba tez w tym samym
                tonie mu odpowiedzieć.
                Wybaczyłam już radykalnie mojemu mężowi i mojej siostrze.KRZYWD JUŻ NIE
                MA I ŻĄDZY ZEMSTY TEZ JUZ NIE MA. Jest mi tylko bardzo przykro ,że oboje
                zaprzepaścili swoją szansę [może jedyną ] na rozwój i współczuję im .
                Już nie jestem ofiarą i już nie gram roli ofiary.
                JESTEM CZŁOWIEKIEM - KOBIETA - CHRZEŚCIJANKĄ.
                Jezus Chrystus - najlepszy psycholog i nauczyciel nauczał aby wybaczać
                nawet 77 razy jak zaistnieje taka potrzeba .Ja nauki Jezusa wprowadzam w
                swoje życie i proszę aby Polacy i Polki też nauczyli się bezwarunkowo
                radykalnie wybaczać i bezwarunkowo kochać .
                [koniec ].


                Dnia 14 maja 2010 r.
                • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 14.05.10, 16:45
                  Ufff, cale szczescie.

                  Jedna uwaga - Chrystus rzeczywiscie zalecal by wybaczyc 77 razy ale tylko wtedy,
                  gdy winowajca przyznawal sie do winy i prosil o wybaczenie.
                  Wybaczanie na wyrost komus, kto ani nie uznaje swojej winy ani nie probuje
                  zmienic swego postepowania jest zwykla autodestrukcja, sprzeczna z wiara.

                  Jesli np. bedzie sie wciaz wybaczac alkoholikowi ktory nawet nie mysli przestac
                  pic, zrobi sie krzywde i sobie, i jemu.
                  Fachowo bezwarunkowa milosc i bezwarunkowe wybaczanie komus, kto rozwala nam
                  zycie nazywa sie wspoluzaleznieniem - jest ono niszczace i dla krzywdzonego, i
                  dla krzywdziciela.

                  Co innego prawdziwe, madre wybaczenie gdy krzywdziciel zrozumie wyrzadzone zlo i
                  stara sie je naprawic.
                • krytykantka07 w Twoich postach coś mi nie pasuje 17.05.10, 22:02
                  Mam wrażenie, że wchodzisz na ambonę i jesteś sztuczna.
                  Tu chodzi raczej o coś innego.
                  Ty chcesz nawracać ludzi na prawdziwą wiarę, a nie chodzi o Twój z
                  lekka wydumany problem.
                  Co do Jezusa, bo zdaje się nie rozumiesz.
                  On kazał przebaczać 77 razy, a mógł równie dobrze powiedzieć 77777
                  razy.
                  Wiesz dlaczego?
                  Bo gdyby ludzie zrozumieli co mówił i przyjęli Jego prawdziwą
                  religię nie trzeba byłoby wybaczać nawet jeden raz...
                  • amfaber99 Re: w Twoich postach coś mi nie pasuje 18.07.10, 09:14
                    Przesyłam Ci światło i miłość :) :) :)
                    Anna Maria Faber
    • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 04.05.10, 22:50
      [b]HIP HIP HURA ! HIP HIP HURA ! HIP HIP HURA HURA HURA !
      UDAŁO SIĘ ! UDAŁO SIĘ ! UDAŁO MI SIĘ BEZWARUNKOWO I RADYKALNIE
      PRZEBACZYĆ MOJEMU MĘŻOWI ORAZ MOJEJ SIOSTRZE A TAKŻE WSZYSTKIM
      OSOBOM ,KTÓRE MNIE SKRZYWDZIŁY FIZYCZNIE I EMOCJONALNIE I MENTALNIE !
      JESTEM WOLNA ! WRESZCIE WOLNA! WOLNA ! WOLNA I SZCZĘSLIWA !!!!!
      W CHWILI OBECNEJ ŻADEN CZŁOWIEK I ŻADNA MYŚL
      I ŻADNA NEGATYWNA EMOCJA NIE MA WŁADZY NADE MNĄ !!!!!!
      JESTEM Z SIEBIE DUMNA ![/b]Wszystkim internautom i internautkom
      dziekuję .



      Bielsko-Biała,dnia 4 maja 2010 r. ,godz. 22.49
      • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 04.05.10, 23:10
        Gratuluje, ale mam jedna malutka rade: jesli uslyszysz glosy, idz do lekarza.
        • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 05.05.10, 04:54
          Dziękuję Ci za gratulacje oraz "dobrą" radę .Pamietaj,że
          tzw. "dobrymi" radami piekło jest wybrukowane.
          Zyczę Ci abys wzięła ze mnie przykład i również radykalnie i
          bezwarunkowo wybaczyła sobie oraz wszystkim ludziom,którzy Cię
          skrzwdzili. Zyczę powodzenia i pozdrawiam !
          • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 05.05.10, 11:33
            Dzieki za zyczenia. Tak sie sklada ze mialam troche komus do wybaczenia i w
            duzej mierze mi sie to udalo.

            Wybaczenie to nie jest jednorazowa iluminacja o drugiej nad ranem, lecz dlugi
            proces, ktory zaczyna sie od uniezaleznienia fizycznego i emocjonalnego od
            dreczyciela a potem powolnym dochodzeniu do zgody ze soba.

            Jesli ktos nawet nie zaczal tego procesu tylko nagle "hurra, wybaczylam wszystko
            wszystkim i jestem niezmacenie szczesliwy/a!" choc godzine wczesniej byl pelen
            zalu, bardziej podejrzewam plytka chwilowa euforie niz rzeczywiste, dojrzale,
            wynikajace z akceptacji siebie i innych, wybaczenie.
            • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 05.05.10, 13:21
              sabinac-0 napisała:

              > Dzieki za zyczenia. Tak sie sklada ze mialam troche komus do
              wybaczenia i w
              > duzej mierze mi sie to udalo.
              >
              > Wybaczenie to nie jest jednorazowa iluminacja o drugiej nad ranem,
              lecz dlugi
              > proces, ktory zaczyna sie od uniezaleznienia fizycznego i
              emocjonalnego od
              > dreczyciela a potem powolnym dochodzeniu do zgody ze soba.
              >
              > Jesli ktos nawet nie zaczal tego procesu tylko nagle "hurra,
              wybaczylam wszystk
              > o
              > wszystkim i jestem niezmacenie szczesliwy/a!" choc godzine
              wczesniej byl pelen
              > zalu, bardziej podejrzewam plytka chwilowa euforie niz
              rzeczywiste, dojrzale,
              > wynikajace z akceptacji siebie i innych, wybaczenie.
              Mój proces zmierzający do wybaczenia zarówno mojej siostrze jak i
              mężowi oraz innym osobom trwał od 2001 roku .Na pewno nie był on
              nagły.Wydawało mi się tylko,że już wszystkim wybaczyłam.Myliłam
              się .To nie było RADYKALNE wybaczenie ,a tylko i wyłącznie moje
              przeswiadczenie,ze wybaczenie miało miejsce.
              Wiem,że istnieje na rynku księgarskim ksiązka
              zatytułowana "Radykalne wybaczenie" w oparciu o którą w Polsce maja
              miejsce sesje terapeutyczne prowadzące do radykalnego wybaczania.
              Tę książkę napisała kobieta,która nie mogła wybaczyć swojej matce
              tego,że ja skrzywdziła .Zachorowała na raka i ten fakt dał jej wiele
              do myślenia.Aby narodzić się na nowo i wyleczyć się z nowotworu
              nauczyła sie radykalnego wybaczania.Postanowiła nauczyc ludzi tej
              sztuki i tym samym przyczyniła się do uzdrowienia wielu ludzi.
              Natomiast jeżeli chodzi o "głosy" ,to przez 53 lata przez 24 godziny
              na dobę słyszę głos mego serca - jego bicie oraz głos mojego
              sumienia.
              • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 05.05.10, 14:39
                amfaber99 napisała:
                > Aby narodzić się na nowo i wyleczyć się z nowotworu
                > nauczyła sie radykalnego wybaczania.Postanowiła nauczyc ludzi tej
                > sztuki i tym samym przyczyniła się do uzdrowienia wielu ludzi.

                Ilu juz takich zbawicieli swiata widzialam.

                > Natomiast jeżeli chodzi o "głosy" ,to przez 53 lata przez 24 godziny
                > na dobę słyszę głos mego serca - jego bicie oraz głos mojego
                > sumienia.

                Sumienia? Przeciez nie jestes niczemu winna, zwlaszcza wlasnej rzywdy.
                • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 05.05.10, 17:12
                  Moja "wina" polegała na tym,że się urodziłam w 1957 r. jako
                  najmłodsza z rodzeństwa.Byłam dzieckiem "nieplanowanym" ,ale
                  widocznie musiałam i przyjśc na świat w jakimś celu.
                  Mój najstrszy brat miał wówczas 18 lat,siostra prawie 13 a drugi
                  brat 7 lat.Każdy kto zna historię wie jakie to były czasy - z lekcji
                  historii ,a niektóre osoby z autopsji.Takich osób jak ja -
                  nichcianych i nieplanowanych na tym świecie jest bardzo dużo.Od
                  urodzenia dżwigają ciężki bagaz i to od otoczenia - od najbliższej
                  rodziny zależy czy będzie szczęsliwy czy też nie.Moi rodzice -
                  starsi już - kochali mnie bardzo i rozpieszczali.Pozwalali mi na
                  bardzo dużo co stanowiło przedmiot zawiści ze strony
                  rodzeństwa,którzy czuli sie pokrzywdzeni.Podobną sytuację zyciową
                  miała Stanisława Celińska - aktorka i takie osoby potrafią i mogą
                  zrozumieć mnie.
                  Natomiast uważam,że zmiana partnerów życiowych,męzów nie prowadzi do
                  rozwiązania żadnego węzła gordyjskiego i karmicznego.Tym sposobem
                  nigdy nie odrobi się lekcji w szkole zycia . Człowiek zawsze musi
                  sobie zadawać pytania : dlaczego tak się dzieje ? Czego dana
                  sytuacja ma mnie nauczyć ? Co MUSZĘ ZMIENIĆ w swoim sposobie
                  myślenia,odczuwania i postepowania.Tak naprawde w nas samych
                  tkwi "problem " a nie w otoczeniu .Srodowisko w którym zyjemy -
                  rodzina - miejsce pracy - miejsce zamieszkania jest tylko i
                  wyłacznie naszym lustrzanym odbiciem po to aby rozpoznać co jest
                  grane ? Przyszliśmy na ten świat między innymi po to aby się
                  rozwijać fizycznie,emocjonalnie,mentalnie a przede wszystkim duchowo.
                  Jednakże nasze EGO oraz pycha ,arogancja,zarozumiałośc ... często
                  nie pozwalaja nam na rozwój i wówczas się cofamy.
                  To jest teoria .W praktyce wygląda to trochę inaczeji dlatego bardzo
                  ważne jest aby Polacy i Polki korzystali z pomocy dobrych
                  psychologów - psychoterapeutów ,których w Polsce nie brakuje.
                  Sami możemy nie dać sobie rady.
                  • doctor.no.1 Re: Toksyczna siostra i maż . 05.05.10, 17:47
                    Sądze, że waściwsze od "wybaczenia" innym ludziom jest POGODZENIE
                    się ze swoją przeszłością, zaduma na tym czego już nie zmienisz (bo
                    przeszłość jest naszym unikalnym bagazem) wyciągnięcie wniosków na
                    przyszłość i rozpoczęcie nowego rozdziału. A czy koniecznie
                    wybaczając??? Czy trzeba być świętszym od Matki Teresy z Kalkuty...
                    Mam wrażenie, że nakładasz na siebie kolejne jarzmo, pt. MUSZĘ (!!!)
                    wybaczyć.
                    • wentyl77 Re: Toksyczna siostra i maż . 05.05.10, 18:04
                      amfaber99 napisała:

                      "HIP HIP HURA ! HIP HIP HURA ! HIP HIP HURA HURA HURA !
                      UDAŁO SIĘ ! UDAŁO SIĘ ! UDAŁO MI SIĘ BEZWARUNKOWO I RADYKALNIE
                      PRZEBACZYĆ MOJEMU MĘŻOWI ORAZ MOJEJ SIOSTRZE A TAKŻE WSZYSTKIM
                      OSOBOM ,KTÓRE MNIE SKRZYWDZIŁY FIZYCZNIE I EMOCJONALNIE I MENTALNIE !
                      JESTEM WOLNA ! WRESZCIE WOLNA! WOLNA ! WOLNA I SZCZĘSLIWA !!!!!
                      W CHWILI OBECNEJ ŻADEN CZŁOWIEK I ŻADNA MYŚL
                      I ŻADNA NEGATYWNA EMOCJA NIE MA WŁADZY NADE MNĄ !!!!!!
                      JESTEM Z SIEBIE DUMNA !
                      Wszystkim internautom i internautkom
                      dziekuję ."

                      To wszystko brzmi fajnie i nawet szampańsko, pytanie tylko, po co za przeproszeniem zawracałaś nam gitary, skoro tak dużo wiesz o wybaczeniu i och! i ach!...


                      Szczerze mówiąc, dostrzegam w tym raczej wystraszenie się prawdy (zawartej w moim poście) i typowe neurotyczne "jakoś to będzie". Wystraszona kobieta nie usłyszała tego, czego oczekiwała, więc jej ukryty przekaz brzmi:
                      "Skoro nie chcieliście we mnie zobaczyć istoty wyższej moralnie i duchowo, ani uznać mnie za ofiarę, to wyp...".

                      Wybaczenie to nie jest dotknięcie Czarodziejskiego Ołówka.
                      • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 05.05.10, 19:27
                        Wybaczenie to jest coś o wiele więcej niż dotknięcie
                        czarodziejskiego ołówka .Prowadzi ono do WOLNOŚCI ,UWOLNIENIA I
                        OCZYSZCZENIA - KATHASIS .
                        Aby wyjść z zaklętego koła karmicznego musimy nauczyć się radykalnie
                        wybaczać oraz bezwarunkowo kochać.W przeciwnym wypadku zaczniemy się
                        nawzajem zabijać już nie potajemnie ale jawnie.
                        Dzięki Wam udało mi się radykalnie wybaczyć.Nie jestem ani
                        uzależniona ani współuzalezniona ani nie wiadomo jaka jeszcze .
                        JESTEM JUŻ WOLNA !!! I UMRĘ W SPOKOJU WOLNA !!!
                        • leda16 Re: Toksyczna siostra i maż . 24.06.10, 22:02
                          Ale pierdzielisz :))).
              • o_witch Wiesz... 05.05.10, 19:00

                Twoje postepowanie przypomina ludzi w uzaleznieniu.
                Tu nie chodzi o wybaczenie. Bo ono kieruje sie innymi procesami, a o
                zagluszenie tego co uzaleznienie wywoluje w okresie abstynencji.

                Stad takie ambiwalentne uczucia.

                Te uczucia ambiwalentne sa bardzo wyniszczaajce psychicznie i
                fizycznie czlowieka.

                Moze sie zdarzyc ze za jakis czas znowu wpadniesz w konflikty z
                rodzina. Zastanow sie moze nad tym co dalej.

    • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 22.06.10, 18:15
      Pro memoria
      • kobza16 Re: Toksyczna siostra i maż . 23.06.10, 17:15
        amfaber99 napisała:
        Natomiast uważam,że zmiana partnerów życiowych,męzów nie prowadzi do
        rozwiązania żadnego węzła gordyjskiego i karmicznego.Tym sposobem
        nigdy nie odrobi się lekcji w szkole zycia . Człowiek zawsze musi
        sobie zadawać pytania : dlaczego tak się dzieje ? Czego dana
        sytuacja ma mnie nauczyć ? Co MUSZĘ ZMIENIĆ w swoim sposobie
        myślenia,odczuwania i postepowania.Tak naprawde w nas samych
        tkwi "problem " a nie w otoczeniu .Srodowisko w którym zyjemy -
        rodzina - miejsce pracy - miejsce zamieszkania jest tylko i
        wyłacznie naszym lustrzanym odbiciem po to aby rozpoznać co jest
        grane ? Przyszliśmy na ten świat między innymi po to aby się
        rozwijać fizycznie,emocjonalnie,mentalnie a przede wszystkim duchowo."

        o fuck, ale jesteś nawiedzona. Mam także wrażenie, że ta relacja w której jesteś ofiarą bardzo Ci odpowiada. Wręcz z przyjemnością kąpiesz się w tych niepowodzeniach - one w pewien sposób czyszczą Twoje "skalane sumienie". Uważasz, że odcięcie jest złe, bo przecież Ty wciąż musisz i CHCESZ nieść ten swój krzyż.

        Ja mówie ok, rób jak chcesz! Jeśli tylko odpowiada Ci rola męczennicy to cudownie, tylko najgorsze jest to, że potem jęczysz na forum, z jaką to toksyną na codzien musisz się biedactwo użerać, a przecież de facto Ty już "wypracowujesz dobrem" swoje przyszłe karmiczne wcielenie.

        Już omijam fakt, że taka z Ciebie chrześcijanka jak z koziej d...r..., miksujesz Wschodznie religie z chrzescijanstwem, dorabiasz jakieś dziwne mistyczne teorie tam gdzei ich nie ma - żyjesz we własnym świecie i pewnie do końca swoich dni nie pogodzisz się z wszystkimi przykrościami, które otrzymałaś od rodziny. I jeśli faktycznie wierzysz (bo jednak uważam, że raczej wmawiasz je sobie) w te wszystkie plastikowe toerie o reinkarnacji, karmie etc. to musisz także przyjąć, że Twoja dusza jest narażona na ciągłe ataki z zewnątrz, gdyż jesteś zepsuta do szpiku kości - a to co jest tu i teraz ma Cię uczyć i wyprostować!

        "Jednakże nasze EGO oraz pycha ,arogancja,zarozumiałośc ... często
        nie pozwalaja nam na rozwój i wówczas się cofamy.
        To jest teoria .W praktyce wygląda to trochę inaczeji dlatego bardzo
        ważne jest aby Polacy i Polki korzystali z pomocy dobrych
        psychologów - psychoterapeutów ,których w Polsce nie brakuje.
        Sami możemy nie dać sobie rady."

        Proponuję pomoc psychologiczną Twojej siostry;)

        Z jedną rzeczą zgadzam się, w Polsce dla kobiet po 50.nie ma pracy. Z pracą cięzko mają także młode kobiety. Ale skoro Ty od 2003 roku nie pracujesz, czyli żyjesz na utrzymaniu męża i jesteś od niego materialnie zależna. I tutaj pewnie cały pies pogrzebany. Zgrabnie dorobiłaś sobie teoryjkę, odszukałaś boga, aby jako tako znieść brutalną rzeczywistość, a że po drodze Ci się sfiksowało to już skutek uboczny.

        Zyczę powodzenia i znalezienia pracy!!! Reszta się sama ułoży!!!
        • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 25.06.10, 13:13
          ZAZWYCZAJ NIE ODPOWIADAM NA PROWOKACJE, ALE TYM RAZEM ZROBIĘ WYJATEK.
          OTÓŻ ZASADA MAJAŃSKA BRZMI :" KAŻDA NEGATYWNA OCENA DRUGIEGO
          CZŁOWIEKA JEST SAMOOCENĄ ".TO CO NAPISAŁEŚ O MNIE ODNOSI SIĘ GŁOWNIE
          DO CIEBIE.
          POSTANOWIŁAM NA TYM FORUM OPISAĆ CZĘŚĆ MOJEGO ZYCIA - MÓJ
          PROBLEM ,KTÓRY TAK NAPRAWDĘ JEST MOJA LEKCJA W SZKOLE ŻYCIA TYLKO I
          WYŁACZNIE W TYM CELU ABY OSOBY BĘDĄCE W PODOBNEJ SYTUACJI NAUCZYŁY
          SIĘ BEZWARUNKOWO PRZEBACZAĆ ORAZ BEZWARUNKOWO KOCHAĆ - POMIMO
          WSZYSTKO.JEST TO JEDYNA DROGA DO OCALENIA CAŁEJ LUDZKOŚCI
          MIESZKAJACEJ NA TEJ PIEKNEJ PLANECIE.

          JEŻELI NATYCHMIAST NIE ZMIENIMY SWOICH NEGATYWNYCH MYŚLI ORAZ
          NEGATYWNYCH SŁÓW ORAZ NEGATYWNYCH OKRUTNYCH CZYNÓW
          O KTÓRYCH NIE CHCĘ PISAĆ, - ZOSTANIEMY WSZYSCY BEZ WYJĄTKU
          ZNISZCZENI PRZEZ ZYWIOŁY OGNIA [WYBUCHY WULKANÓW]ORAZ/LUB ŻYWIOŁY
          WODY [DWIE POWODZIE JUZ MIAŁY MIEJSCE W POLSCE]ORAZ /LUB ZYWIOŁY
          POWIETRZA [KATASTROFA W SMOLEŃSKU I INNE].
          Z POWIERZCHNI ZIEMI ZOSTANIEMY ZMIECIENI WSZYSCY BEZ WYJATKU - I CI
          DOBRZY I CI ŻLI.DLATEGO APELUJĘ DO WSZYSTKICH LUDZI ABY OTWORZYLI
          USZY I OCZY I PRZESTALI TOCZYC WOJNY [JAWNE I SKRYTE].TAK NAPRAWDE
          TOCZA TE WOJNY PRZECIWKO SOBIE I SWOIM RODZINOM.
          CI LUDZIE ,KTÓRZY UWAŻAJA ŻE SĄ BOGAMI I WSZYSTKO IM WOLNO CZYNIĆ
          MAJĄ JUZ BARDZO POWAŻNE KŁOPOTY ZE SWOIM ZDROWIEM I PSYCHICZNYM I
          FIZYCZNYM[CHOROBY NOWOTWOROWE,NADCISNIENIE TETNICZE, CHORA WATROBA
          ETC.].MAM TU NA MYŚLI SWOJA SIOSTRĘ I SWOJEGO MĘŻA I WIELE INNYCH
          OSÓB,KTÓRE NIE CHCĄ LUB NIE MOGA DOSTRZEC ZWIAZKU POMIĘDZY MYSLENIEM
          I ODCZUWANIEM A ZDROWIEM FIZYCZNYM [CHOROBĄ].
          Anna Maria Faber
          Dnia 25 czerwca 2010 r.
          • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 25.06.10, 20:30
            Mozna za Fredra nawolywac "kochajmy sie", czemu nie?

            Tylko po co mieszac w to katastrofe pod Smolenskiem, powodz, watrobe czy tyle
            razy juz wrozony koniec swiata?
            • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 26.06.10, 10:25
              {*] [*]
              [ KONIEC WSZELKICH SPORÓW I WOJEN ]

              Dnia 26 czerwca 2010 r.,godz.10:24
              • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 26.06.10, 11:11
                Nie jestem pewna. Spory to czesc ludzkiej natury. Powstaja, bo ludzie sie od
                siebie roznia. Moga doprowadzac do nieszczesc, ale moga miec tez pozytywne efekty.
                Wszelkie odkrycia, filozofie, religie powstawaly albo ze swarow, albo z lenistwa :)
                • kobza16 Re: Toksyczna siostra i maż . 08.07.10, 22:47
                  > Wszelkie odkrycia, filozofie, religie powstawaly albo ze swarow, albo z lenistw
                  > a :)

                  Czasami też ze zdziwienia.

                  Ale to autorce wątku nie grozi!
    • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 10.07.10, 11:13
      Moje motto życiowe brzmi :
      " Współczucie nadaje naszemu życiu sens.
      Jest żródłem trwałego szczęścia i radości.
      I fundamentem dobrego serca - serca,które pobudza do niesienia
      pomocy innym.
      Poprzez dobroć,czułość,szczerość,uczciwość i sprawiedliwość wobec
      innych przysparzamy szczęścia sobie samym.
      Nie wynika to z
      jakiejś skomplikowanej teorii.
      To kwestia zdrowego rozsądku.
      Nie da się zaprzeczyć,że troska o innych jest wartością samą w
      sobie,
      a nasze szczęście jest nierozerwalnie związane ze szczęsciem innych.

      Nie da się zaprzeczyć,że gdy cierpi społeczeństwo,cierpimy my sami,
      a im więcej w naszych sercach i umysłach wrogości,tym bardziej
      jestesmy nieszczęsliwi.
      Możemy odrzucić wszystko ;religię ,ideologię,nabyta mądrość.
      Nie możemy uciec przed tym co niezbędne : MIŁOŚCIĄ I ŚWITŁEM I
      WSPÓŁCZUCIEM ".

      Zródło : Dalajlama " Etyka na nowe tysiąclecie" .Wydawnictwo
      Politeja,Warszawa 2000.
      Moim jedynym marzeniem jest ,aby wszyscy ludzie -mieszkańcy planety
      Ziemia - a zwłaszcza moi "wrogowie",którzy tak naprawdę są moimi
      Nauczycielami w mojej szkole życia - kierowali się w swoim zyciu
      prawdą i miłością i współczuciem.Aby byli zawsze sobą i nie zwracali
      uwagi na to co pomyslą i co powiedzą inni ludzie oraz aby szli tylko
      i wyłacznie prosta drogą zawsze w górę - do SWIATŁA I DO BOGA i aby
      nigdy nie wyrządzali krzywd - fizycznych i emocjonalnych i
      mentalnych i duchowych swoim bliznim.



      Bielsko-Biała, dnia 10 lipca 2010 r.
      • lonely.stoner Re: Toksyczna siostra i maż . 11.07.10, 21:39
        a wlasciwie czemu chcesz im wybaczac?? czym sobie na to zasluzyli?? przeprosili
        cie i obiecali ze wiecej nie beda robic zadnych z tych podlych rzeczy?? jesli
        tak - to owszem, zastanow sie, o ile naprawde zauwazysz poprawe. Jesli nie- to
        po prostu kopnij ich w d... i zajmij sie wlasnymi sprawami. Rodzinie jasno
        powiedz ze z siostra wariatka i mezem alkoholikiem nie utrzymujesz zadnych
        kontaktow i jesli ktos postapi wbrew twej woli tez zostanie wykluczony z grona
        znajomych. Musisz miec jaja po prostu kobieto, i jasno postawic granice.
        • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 12.07.10, 17:01
          Musiałam i chciałam wybaczyć najpierw sobie a potem wszystkim bez
          wyjatku osobom,które wyrządziły mi krzywdę .Wśród tych osób była
          moja siostra i mój mąz. Uczyniłam to DLA SIEBIE po to, aby stać się
          WOLNA WEWNETRZNIE oraz w tym celu aby OCZYŚCIC SIĘ Z WSZELKICH
          NEGATYWNYCH EMOCJI I UCZUĆ,które bardzo szkodziły mojemu zdrowiu.
          W chwili obecnej jestem zdrowa emocjonalnie i mentalnie i duchowo.
          Czuję się wysmienicie pomimo wszystko.
          To jest moja wspaniała nagroda za umiejętność wybaczenia.
          KAŻDEMU CZŁOWIEKOWI POLECAM TAKA TERAPIĘ OCZYSZCZAJACA.
          [ KONIEC ]
      • cyryl-z-glinki Re: Toksyczna siostra i maż . 18.08.10, 21:10
        Bardzo to ciekawe,że tak na przestrzeni kilku tygodni odkryłaś swoje motto
        życiowe i zmieniłaś całkowicie podejście do osób,które uważałaś za
        toksyczne do tego stopnia,że pisałaś na forum.
        Pewnie się to stało w trakcie jakichś jedno,lub dwudniowych warsztatów z
        radykalnego wybaczania?.
        Ciekawi mnie tylko, co będzie, gdy pojawią się następne ataki na Twoją
        niezależność ze strony rodziny?
        Ja nie mam nic przeciwko Twojej filozofii,tylko mi się wydaje,że dobrze
        byłoby się nie oszukiwać.
        Zawsze lepiej zmierzyć się z problemem niż od niego uciec,a tak mi się
        wydaje,że zrobiłaś.
        Człowiek mimo wszystko, jest istotą dość ograniczoną w swojej doskonałości
        i trudno mu w ciągu tygodnia, dokonać przemiany i oświecenia takiego jak
        Budda.
        • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 19.08.10, 11:03
          Od chwili radykalnego bezwarunkowego wybaczenia człowiek staje się
          wewnętrznie wolny.Jest pozbawiony negatywnych emocji - uczuć,które
          kierował w stronę swoich "wrogów",którzy tak naprawdę sa naszymi
          lustrzanymi odbiciami - Nauczycielami dzięki którym dowiadujemy się
          jaki jest cel i sens naszej inkarnacji w tym państwie,w tym
          miescie,w tej rodzinie czy w tym miejscu zamieszkania.Jetem im i
          innym moim byłym "wrogom" bardzo wdzięczna za to co mi uczynili i
          nie uczynili ,a powinni to byli zrobić.
          My wszyscy - mieszkańcy tej pięknej błękitnej planety Ziemi
          inkarnowalismy się tylko i wyłącznie w tym celu aby się nauczyć
          BEZWARUNKOWO KOCHAĆ I BEZWARUNKOWO WYBACZAĆ ORAZ WYZBYC SIE RAZ NA
          ZAWSZE STRACHU I LĘKU

          Jest to bardzo trudne ale mozliwe .Ja dałam Wam przykład,że jest to
          mozliwe .W żadnych kursach czy warsztatach z radykalnego wybaczania
          nie uczestniczyłam.Gdyby takie miały miejsce w miescie,w którym
          mieszkam na pewno wzięłabym w nich udział.
          Do czego prowadzi pamiętliwość,niewybaczenie,brak
          tolerancji,nienawiść,zawiśc,obłuda czy zakłamanie widzimy sami na
          własne oczy w naszym otoczeniu i w srodkach masowego
          przekazu.Również nasi rodzice i dziadkowie i pradziadkowie mogli się
          o tym przekonać.
          • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 19.08.10, 13:21
            amfaber99 napisała:

            > Ja dałam Wam przykład,że jest to
            > mozliwe .
            (...)
            > Do czego prowadzi pamiętliwość,niewybaczenie,brak
            > tolerancji,nienawiść,zawiśc,obłuda czy zakłamanie widzimy sami na
            > własne oczy w naszym otoczeniu i w srodkach masowego
            > przekazu.Również nasi rodzice i dziadkowie i pradziadkowie mogli się
            > o tym przekonać.

            Tak sie zastanawiam - czy ten pierwszy post byl prosba o pomoc i rade, czy tez
            stanowil prolog do twego publicznego obwolania siebie samej prorokiem?
    • czerwony.poll74 A po co chcesz im wybaczać 19.07.10, 10:34
      Raczej każ im spie...ć na drzewo, jak będą dzwonić to przypomnij, że od niedawna nękanie telefoniczne jest zagrożone karą więzienia.
    • montyple Re: Toksyczna siostra i maż . 19.08.10, 15:57
      A ja ukułam sobie nowy termin pseudopsychologiczny: "agresywne
      wybaczenie". Chyba że już ktoś na to wpadł ;) Jest to demonstracyjny akt
      przebaczenia, który ma na celu moralne pognębienie przeciwnika nie
      poczuwającego się do żadnej winy i nie proszącego o wybaczenie. Przejaw
      biernej agresji.
      • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 19.08.10, 22:31
        Mysle, ze masz racje.
        Taki ostentacyjny akt ulaskawienia przed publicznoscia.
        • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 20.08.10, 11:25
          Dla Sabinac - 0 :
          Do przemyslenia :
          ..."Ludzie przesladuja i obawiają się tego ,czego nie rozumieją.
          Ludzie nienawidzą tych,którzy odkrywają przed nimi dziedziny,do
          których przedtem nie mieli dostępu.
          Ludzie czują wstręt do tych,którzy piszą o sprawach wykraczającyhc
          poza ograniczone doświadczenie życiowe czytelnika [tu:internauty ].
          Ludzie usiłują zniszczyć to ,co nie przystaje do ich własnych
          koncepcji i wzorców".
          ..." Jeśli ktoś chce rozwinąc i zachować szczególne zdolności,musi
          żyć samotnie.
          Jeśli zbyt często przebywa wśród ludzi,jego zmysły stają się
          przytępione ".
          ..."Czym jest smutek ? Często egoizmem.Często jest przeciwstawianiem
          się jakiejkolwiek zmianie ".
          ..." Gdy sie lękasz niepotrzebnie trwonisz energię ".
          ..." Człowiek na Ziemi jest irracjonalną postacią,która woli wierzyć
          w to,czego nie ma ,niż w to ,co jest ".
          ..." Ktoś może być bardzo dobrym człowiekiem i mimo to doznawać
          wiele bólu.Patrząc z boku możesz sądzić ,że to niesprawiedliwe,że
          taka osoba tyle cierpi,albo możesz mysleć,że osoba ta spłaca jakąś
          niezmiernie cieżką Karmę .Ale możesz nie mieć racji.
          Może ta osoba znosi ból i cierpienie po to,by zobaczyć,w jaki sposób
          można wyeliminować ból i cierpienie dla tych,którzy przyjdą po niej ?
          Nie myśl,że zawsze jest to spłacanie Karmy.
          To może być gromadzenie dobrej Karmy ".


          Zródło : T.Lobsang Rampa : " Trzynasta świeca ".

          Dnia 20 sierpnia 2010 r.
          • sabinac-0 Re: Toksyczna siostra i maż . 20.08.10, 13:23
            A co ja mialabym przemyslec po lekturze tych fragmentow?
    • amfaber99 Re: Toksyczna siostra i maż . 19.10.10, 10:11
      PRO MEMORIA



      Dnia 19 pażdziernika 2010 r.
      godz. 10 : 10
Inne wątki na temat:
Pełna wersja