zazdrość

IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 18.02.02, 22:20
Nieodłącznym kompanem miłości jest zazdrość. Chciałabym abyście pisali o tym,
czy również tak uważacie, i czy byliście kiedyś bardzo zazdrości wobec drugiej
osoby, lub czy ta druga osoba była straszliwie zazdrosna o ciebie?
    • Gość: Pastwa Re: eks zazdrośnik IP: 172.17.15.* 19.02.02, 00:34
      Jeśli kiedykolwiek odczuwałem potrzebę zazdrości o mnie osoby mi bliskiej to
      było to oznaką mojej próżności i wstydzę się tego. Gdyby zazdrość nadal
      sprawiała mi przyjemność czyniłbym wszystko, aby ja powodować. Należy jednak
      pamiętać, że ta bliska nam osoba cierpi, gdy jest zazdrosna o nas robimy jej
      więc krzywdę(i jak to się ma do naszej miłości tejże osoby).Nieustannie
      natomiast chciałbym mieć świadomość, że osobie tej na mnie zależy i ma do mnie
      zaufanie.

      Ps. przypuszczam, że więcej możemy jednak osiągnąć ostentacyjnie nie okazując
      właśnie tej zazdrości, ponieważ znowu odżywa u partnerki(partnera)
      chęć „rozkochania” nas w sobie.
      • Gość: Magdalen Re: eks zazdrośnik IP: *.unizeto.pl 19.02.02, 12:01
        Ja jestem strasznie zazdrosna, ale walczę z tym.
        Zazdrość jest jest to okropne odczucie, nie dość, że jest to męczące dla
        partnera, ale dla osoby zazdrosnej jeszcze bardziej.
        Ja bardzo sie męczyłam ze swoją zazdrością. Naprawdę, chciałabym być osobą,
        której to uczucie jest obce, bynajmniej nie w takim stopniu.
        To jest straszne uczucie...Pamiętam, że gdy był w pracy, gdy pojechał do
        znajomych, do rodziny, to ja w tym czasie nie mogłam swobodnie egzystować.
        Stale myślałam o nim, co robi, czy nie spotkał sie z jakąś koleżanką,
        dziewczyną, czy z nią rozmawiał, czy sie do niej uśmiechał, wyobrażałam sobie
        dużo różnych najgłupszych sytuacji, itp. To było naprawdę głupie...Byłam nawet
        zazdrosna o jego rodzine, o siostrę, mamę.. Chciałabym, żeby każdą wolno chwilę
        spędzał tylko ze mną (a naprawdę tak było, że te wolne chwile spędzaliśmy
        zawsze z sobą), chciałam mieć go tylko dla siebie. Doszukiwałam sie tego, czego
        nie było. Teraz wiem to napewno! Tym bardziej, że nigdy nie dawał mi powodów do
        takiej zazdrości. Z pracy wracał prosto do domu, gotował obiad dla nas, dla
        syna, później ja wracałam z pracy, zakupy zawsze robiliśmy razem, do znajomych,
        do rodziny też przeważnie razem, wspólne chwile zawze razem, ze znajomymi
        spotykaliśmy sie też razem. A mimo to ja byłam zazdrosna. Tym bardziej, że on
        jest taki, że woli spędzić czas w domu, razem ze mną, czy to przed komputerem,
        czy przed telewizorem, itp.
        Podam przykład, Przechodziła ładna dziewczyna ulicą, ja od razu wzrok na niego,
        czy i jak na nią patrzy, z tego powodu potrafiłam mu zrobić kłótnię, że sie na
        nią patrzył, że np. był miły dla swojej koleżanki, że sie do niej uśmiechnął,
        że był uczynny... Gdy coś mi nie podpasowało, potrafiłam robić prawie że
        całe "dochodzenie", sprawdzanie wszystkiego, co sie dało, notatek, karteczek,
        numerów telefonów, dzwonienie pod te numery i sprawdzanie ich, wysyłanie sms-ów
        pod numery, których nie znałam. Dochodziło nawet do tego, że potrafiłam
        zadzwonić do niego do pracy, żeby dowiedzieć się, czy aby napewno w niej jest,
        czy nie pojechał gdzie indziej. Potrafiłam nie spać całą noc, czekałam na jego
        powrót z nocnej zmiany, wyglądałam wtedy przez okno (w zimie, w kurtce!), czy
        aby z kimś nie wraca, czy aby kogoś nie odprowadza... Takie głupoty...Mogłabym
        podawać wiele podobnych przykładów.
        Postanowiłam, ze sie zmienie, że nie będę taka zazdrosna i zaborcza. Obecnie
        jest duuuuużo lepiej. Staram się to uczucie odsuwać na bok, gdy nachodzą mnie
        niedobre myśli, to od razu kieruję je na inne tory. Powiedziałam sobie: po co
        zatruwać sobie niepotrzebnie życie? po co doszukiwać się czegoś, czego nie ma?
        Może dopiero wtedy, kiedy miałabym naprawdę jednoznaczne sygnały, że coś jest
        nie tak. A teraz takowych w ogóle nie mam! Więc po co?
        I powiem Wam, że naprawdę, o wiele lepiej sie czuję ! Jestem o wiele bardziej
        szczęśliwa, niż przedtem! Ja go bardzo kocham, on mnie też, i to jest teraz
        najważniejsze!
        Przepraszam, że tak chaotycznie o tym napisałam, ale chciałam po części oddać,
        to co wtedy przeżywałam.

        • balbina2 Re: eks zazdrośnik 19.02.02, 14:35
          Dokładnie tak jak Ty - albo jeszcze gorzej - zachowywał się mój partner wobec
          mnie. Ciągłe awantury, czepiał się o wszystko, nawet śledził mnie, albo
          podsłuchiwał moje rozmowy telefoniczne. To było straszne - i w sumie mogłoby
          odnieść przeciwny skutek, bo czasem myślałam w złości - a niech tam, zdradzę
          go, chociaż będę wiedziała, za co cierpię. Ale z upływem lat to osłabło, teraz
          (po 15 latach) ma do mnie zaufanie i nawet jak coś tam gada, to jest to takie
          przekomarzanie. Ja też czasem "tak sobie" coś pogadam, natomiast pamiętam jeden
          raz, kiedy byłam naprawdę aż do bólu zazdrosna - ale zapanowałam nad tym. Po
          prostu wstydziłabym się okazać zazdrość, czułabym się wręcz upokorzona takim
          obnażeniem tego uczucia. To tak jakbym przyznała, że jestem nic nie warta i
          wiem o tym, przyznaję się do tego. Myślę, że im więcej docenia się swoją
          wartośc, tym mniej jest się podatnym na uczucie zazdrości.
          Generalnie - paskudne uczucie, nic dobrego z niego nie wynika. Unikajcie, jak
          tylko się da.
          • Gość: frisky2 Re: eks zazdrośnik IP: 62.233.139.* 19.02.02, 14:43
            Moim zdaniem tam gdzie jest zazdrosc, nie ma milosci. Jest najwyzej zaborczosc.
            Poczulem, ze tak na prawde kocham, kiedy przestalem miec uczucie zazdrosci w
            sobie
          • szary_ptak Re: eks zazdrośnik 23.02.02, 13:17
            balbina2 napisał(a):

            Myślę, że im więcej docenia się swoją
            > wartośc, tym mniej jest się podatnym na uczucie zazdrości.

            Tez tak uwazam.

            B.
        • kasia_76 Re: eks zazdrośnik 19.02.02, 15:02
          Mi sie zawsze wydawalo,ze trzeba byc zazdrosnym.Ze to niby taki znak,ze zalezy
          nam na danej osobie. Ale to moje poczucie zazdrosci zaczelo za bardzo sie
          rozwiajac. Bylo wrecz absurdalne. Ja, podobno ,atrakcyjna,towarzyska,kontakrowa
          osoba bylam zazdrosna o sowjego partnera,ktory jest wspanialym czlowiekiem,ale
          trzeba go poznac,zeby sie o tym ptzekonac. Na pierwszy rzut oka wydaje sie
          malomowny i mrukliwy.Moja zazdrosc bardzo przypominala twoja,aczkolwiek,ja nie
          bylam zazdrosna o inne kobiety,ale o kolegow,zainteresowania,rodzine.Balam
          sie,ze strace mojego opiekuna,przyjaciela,jedyna prawdziwa rodzine,jaka mam. I
          ze zostane sama. Walcze z tym, bo NIE MA i NIE BYLO zadnych powodow,zebym mogla
          cos podejrzewac. Moj facet jest szczery az do bolu,ale to lepiej,bo zawsze
          wiem,na czym stoje. A martwic sie bede,jak faktycznie znajde jakis powod.
          • Gość: miska Re: eks zazdrośnik IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.02.02, 16:15
            Mysle ze frisky ma racje. Jesli jest sie zazdrosnym tak chorobowo, to znaczy,
            ze sie nie ufa, .czyli nie kocha. Albo ktos wczesniej
            zranil,zdradzil,zostawil,oszukal.Taka chorobliwa zazdrosc moze zrujnowac
            zwiazek,niszczy ludzi.Ale rozumiem te dziewczyny. Nabraly zaufania i jest o.k.
            Ja slepo wierzylam mojemu ukochanemu do momentu przeczytania jego kilku starych
            listow.Tam dowiedzialam sie jaki z niego bawidamek i zalotnis.Wtedy zaczelam
            chore akcje sledcze czy aby nie powtorzy sie historia sprzed lat.Balam sie i
            stalo sie .Teraz sie rozwodzimy.
            • sol_ Re: 19.02.02, 16:46
              zastanawiam sie, czy zazdrosc czasem nie wynika z mierzenia partnera własną miarką. Na przyklad: mysle o
              tym, ze on moze przespac sie z inna kobieta bo wiem, ze ja bylabym zdolna przespac sie z innym (lub to zrobilam
              lub wciaz robie). Podkreslam slowo "czasami". nie mowie, ze zawsze zazdrosc ma taka przyczyne ale nie
              sadzicie ze czasem tak bywa?
    • Gość: Andrzej Re: zazdrość IP: *.unl.edu 19.02.02, 16:31
      Gość portalu: ada napisał(a):

      > Nieodłącznym kompanem miłości jest zazdrość. Chciałabym abyście pisali o tym,
      > czy również tak uważacie, i czy byliście kiedyś bardzo zazdrości wobec drugiej
      > osoby, lub czy ta druga osoba była straszliwie zazdrosna o ciebie?

      Blad. Jesli zazdrosc wystepuje obok milosci, to mozesz byc pewna, ze to nie
      milosc. Nie milosc do drugiej osoby, przynajmniej.
      Pozdr, Andrzej.
      • szary_ptak Re: zazdrość 19.02.02, 16:50
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Blad. Jesli zazdrosc wystepuje obok milosci, to mozesz byc pewna, ze to nie
        > milosc. Nie milosc do drugiej osoby, przynajmniej.

        To prawda...zazdrosc to kompan milosci wlasnej, obawa, ze ta milosc do samego
        siebie moze zostac zraniona...(lub juz zostala zraniona)

        Pzdrawiam
        B.
        • Gość: miska Re: zazdrość - do sol_ IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.02.02, 17:25
          jest takie powiedzenie :kazdy sadzi wg. siebie.to prawda
    • Gość: miarka Re: zazdrość IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 22.02.02, 23:02
      może i jest tym kompanem, ale raczej nie powinna.
    • kasia28 Re: zazdrość 22.02.02, 23:55
      Myślę, ze tak i w odpowiedniej dawce jest potrzebna. Gdy przeradza się w
      obsesje nie mającą nic
      wspólnego z reczywistością jest złem. Zazdrość w normalnej dawce moze być siłą
      napędową związku. Jeśli mąż jest troszkę zazdrosny o żonę bedzie bardziej się
      o nią starał, i odwrotnie. Taka zupełna pewnośc zabija w związku coś co
      sprawia, ze on żyje, jest fascynujący. Wiekszość ludzi pewnych swych partnerów
      taki błąd popełnia: "Co sie będę starać, ładnie wyglądać, i tak przeciez nie
      zdradzi i nie odejdzie". Więc trochę zazdrosci jak przyprawa nie
      zaszkodzi ,oby tyko nie "przepieprzyć":))
    • Gość: głupek Re: zazdrość IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 25.02.02, 13:49
      ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
      ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
      ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
      ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
      ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
      ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
    • Gość: buczek Re: zazdrość IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 03.03.02, 00:49
      buuuuuu, to nie dobrze
    • Gość: autor Re: zazdrość IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 12.03.02, 15:55
      Zazdrość to niemiłe i nieprzyjemne uczucie, ale czasem ( podkreślam czasem)
      wychodzi na dobre
    • zlakobieta Re: zazdrość 12.03.02, 19:54
      Gość portalu: ada napisał(a):

      > Nieodłącznym kompanem miłości jest zazdrość. Chciałabym abyście pisali o tym,
      > czy również tak uważacie, i czy byliście kiedyś bardzo zazdrości wobec drugiej
      > osoby, lub czy ta druga osoba była straszliwie zazdrosna o ciebie?

      Zaczne od tego, ze jestem niestety chorobliwa flirciara :)
      Moj obecny maz na poczatku zwiazku nie mogl sie z tym pogodzic i ciagle sie na
      mnie boczyl. Nie zeby odbywaly sie jakies awantury ale mial do mnie zal, ze lubie
      byc w centrum zainteresowania i chetnie zartuje z kolegami, czy znajomymi.
      Dzieki Bogu w stosunkowo krotkim czasie przekonal sie, ze taki mam sposob bycia i
      nie ma w tym nic zdroznego. Przez wszystkie lata naszego malzenstwa nie zrobilam
      nic, o czym nie moglabym mu opowiedziec patrzac prosto w oczy. Jestem z tego
      dumna ale nie dlatego to opowiadam.
      Chce powiedziec, ze jesli kocham i na kims mi zalezy, to nie potrafie zrobic mu
      swinstwa i moze nie jest to madre, co robie ale taka sama miarka mierze wiernosc
      partnera. Jezeli wierze, ze mnie kocha, to nigdy przenigdy nie bede go
      podejrzewala, ze nie jest wzgledem mnie uczciwy. Nie przeszkadza mi, ze pojdzie
      beze mnie na disco, czy na kawe z kolezanka, jezeli czuje taka potrzebe, bo
      wierze mu, ze darzy mnie prawdziwym uczuciem i mam do niego zaufanie.
      Znajomi czesto dziwili sie, ze jestem taka wyrozumiala i tyle swobody daje mojemu
      facetowi ale ja zawsze puszczalam to mimo uszu i do dnia dzisiejszego uwazam, ze
      robilam dobrze, a przynajmniej w to wierze, bo nigdy nie mialam najmniejszego
      powodu, zeby miec watpliwosci, co do wiernosci mojego partnera.

      Jedyna zazdrosc, jaka zdarza mi sie odczuwac, to zazdrosc o czas, jaki spedza
      beze mnie z innymi ludzmi. Nie chodzi o kobiety ale o to, ze kto inny moze tereaz
      z nim rozmawiac, smiac sie itp. W tym sensie odczuwam zazdrosc ale ten rodzaj
      zazdrosci uwazam za zdrowy objaw, bo nie wiaze sie w zaden sposob z uprzykrzaniem
      zycia boguduchawinnemu partnerowi ani tym bardziej z jakas patologia. Pojawia sie
      on po prostu w moim sercu w niektorych momentach i kiedy mowie o tym mojemu
      ukochanemu, to on jest rozczulony, a nie zly. I dobrze :)))
      • Gość: edzia Re: zazdrość IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.03.02, 20:01
        Zlakobieto moge powiedziec tylko ze mam identycznie jak ty. pozdrawiam was.
    • ta_mar_ta Re: zazdrość 13.03.02, 00:18
      Nie znam tego uczucia. Sądziłam, że coś ze mną "nie tak", że może nie kocham ,
      jeśli nie jestem zazdrosna? Ba, nawet winiłam się za to i próbowałam w sobie to
      uczucie wzbudzić, nadaremno.
      Teraz cieszę się, że nie trułam się sama ; to co przyniesie życie, wystarczy.
      Ta_
      • Gość: asia Re: zazdrość IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 10:24
        Ja moge powiedzieć tyle,że przez chorobliwą,bezpodstawną, bzdurną zazdrość
        mojego męża rozpada sie nasze małżeństwo..juz nie jestem w stanie tego ani
        wysłuchiwać,ani znosic..czy za każdym razem udowadniac mu,że jest w błedzie,że
        sie myli..poprostu mam już DOŚĆ!tak sie nie da życ..:(bo chyba nikt mi nie
        powie,że On to robi tak z miłości?nie w takim stopniu..
      • debe Re: zazdrość 13.03.02, 22:44
        Podobnie bylo u mnie... zreszta do tej pory wielu znajomych z niedowierzniem
        pyta "jak to mozez nie byc zazdrosna?" (czytaj: alez jestes naiwna)(jestem
        mezatka od 4 lat), ale jak to ktos juz tutaj powiedzial:kazdy sadzi wg siebie..
    • vicca Re: zazdrość 13.03.02, 10:39
      Zazdrość towarzyszy nie tylko miłości, ale np. i podziwowi - kazdy chyba miał
      choć raz w zyciu takie uczucie mijając piękną kobietą (och! jak ja jej
      zazdroszczę, ze taka ładna), czytając wiersz czy słuchając muzyki (zazdroszczę
      mu/jej talentu!).
      I jest to normalne, pod warunkiem, ze nie przeradza się w stan chroniczny
      prowadzący do naszego zgorzknienia.

      Pzdr Vicca
    • Gość: hihek Re: zazdrość IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 21.03.02, 21:14
      hi hi
    • Gość: rick Re: zazdrość IP: 192.39.188.* 25.03.02, 17:47
      zazdrość wyjada mózg. co do tego w zasadzie się zgodziliśmy. i , że trzeba z
      nią walczyć. i że walczycie.

      I CO ??? takie stwierdzenie nie załatwia sprawy. jak z nią walczyć ? nie chodzi
      o dobre chęci, czy postulaty, ale o prawdziwe życie.

      bez wyjaśnienia tego obawiam się, że buczek i hihek mieli rację

      rick
      • Gość: hihek Re: zazdrość IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 26.03.02, 17:42

        > bez wyjaśnienia tego obawiam się, że buczek i hihek mieli rację
        Nie uwierzysz ale buczek i hihek to ta sama osoba!!!

        Pozdrawiam
    • ya-cek Re: zazdrość 25.03.02, 18:34
      Ja tam polubiłem swoją zazdrość.
      Chćby zazdroszczę tym, co NAPRAWDĘ nie zazdroszczą :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja