toksyczna mama??

29.05.10, 21:54
witam...mam taki problem.mam toksyczna mame.apodyktyczna,
WSZYSTKOWIEDZACA najlepiej....zawsze kytykowala mojego meza(jestesmy
zgodnym kochajacym malzenstwem)...moja mama to typ osoby o silnym
charakterze, nie znoszacym sprzeciwu, a jak cos sie jej nie podoba
np w moim zachowaniu czy siostry to sie obraza, ma depesje.jestem
uzalezniona od niej, od jej zdania.widze to.walcze z tym.ale nie
bardzo wiem jak.po studiach wyjechalam z mezem za granice, tam
urodzilam dziecko...i obecnie wrocilismy - jeszcze przed slubem
wyszykowalismy sobie pietro w domu rodzicow.ja jakos podswiadomie
wiedzialam ze tam wrocimy(?????!!) wiec jakos przegapilismy szanse
swojego lokum...zeszta zawsze slyszalam mame powtarzajaca - dziecko
tu wroc, gdzie tam tak daleko od nas... powrot okazal sie bolesny
dla obu stron - ja probuje stworzyc swoje granice, swoj swiat,
probuje to mamie pokazac, wytlumaczyc, ale efekt raczej zerowy...ona
chce miec wplyw na moje zycie, uwaza ze ma prawo wypowiadac sie na
temat mojego zycia ile dusza zapragnie,najgorsze ze jest b.silna
osobowoscia - nawet moj ojciec ma niewiele do powiedzenia.drazni
mnie mama, swoimi pogladami, zachowaniem WSZYSTKIM, a jednoczesnie
nie moge sie od niej uwolnic.mysle o wyjezdzie za granice - tam
gdzie istnialam jako jednostka(albo gdziekolwiek indziej, choc
prosciej za granice bo nie wszystkie mosty spalone).moje pytanie -
czy odeglosc od mamy w jakis sposob pomoze???czy zdecydowanie nie
pisac sie na wspolne mieszkanie???
    • to.niemozliwe Re: toksyczna mama?? 29.05.10, 22:35
      Granica Twojego Ja jest w Twojej glowie. Nie mozesz do trgo podejsc w ten sposob, ze "to jej zdanie, ale Ty robisz jak Ty chcesz". Nie umiesz powiedziec nie?
      • marzena.pl.0 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 08:32
        dziekuje za odpowiedz....umiem i mowie.tylko ze czy mozlliwe jest
        zycie pod jednym dachem z toksyczna osoba-```ona siebie nie zmieni,
        zawsze gada, zawsze sie wtraca... - czuje ze trace polowe siebie
        majac ja obok.czasem nie wiem czy robie cos bo sama tego chce czy
        dlatego ze mama tak chce..eh, zakrecone to i tyle.zastanawiam sie
        czy ma ktos taki problem, czy oderwanie pepowiny(bo chyba ja
        niestety jej nie oderwalam, albo raczej moja mama)jest mozliwe
        jeszcze?
        • leda16 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 09:13
          Naczytałaś się psychopatycznej gazetowej papki o toksynach i pępowinach, ale nie umiałaś jej strawić i wys..ć, więc wymiotujesz tymi niestrawnymi pierdzielinami na Matkę, we własnym domu czyniąc smród najbliższym.
          • marzena.pl.0 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 09:23
            dzieki za ocene psychologiczna mojej osoby.no wlasnie - nie umialam
            jej strawic.
            • zorz_ponimirski Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 09:34
              haha:) dzis jest niedziela wiec ugotuj rosół i zejdz na dół z mężem na
              czterogodzinną nasiadówe,Wielką Smute, bo to pieterko ma taka wartosc ze
              mozna sie zesrac, ale pinterko musi byc, czolem i powodzenia :)
              • hatroha Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 10:11
                Z innej mańki.
                Jest duże prawdopodobieństwo, że Twój związek przestanie istnieć, mąz odejdzie
                od Ciebie!
                Przez jakis czas bedzię sie trzymał.
                Żaden facet młody nie zniesie teściowej na głowie i co gorsza zony, dla której
                bardziej liczy sie zdanie matki niż jego własne.
                Im szybciej odejdziesz od matki tym lepiej.
                • hatroha Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 10:13
                  I jeszcze kolejna sprawa, zniszczysz własne dziecko które będzie takie samo jak
                  twoja matka, albo taka jak Ty- tyle że dwa razy gorsze!
                  • marzena.pl.0 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 10:47
                    wlasnie tego sie boje...chce stad uciec a jakos dupy ruszyc nie
                    moge///co sie ze mna stalo???
                    • krum0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 09:34
                      Może sytuacja jest pomimo wszystko w jakimś stopniu dla Ciebie
                      wygodna? Czy część odpowiedzialności za własne życie nie przelałaś
                      przypadkiem na matkę?
            • klosowski333 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 22:35
              Marzena, nie przejmuj sie Ledą. W zasadzie nikt jej tu nie traktuje powaznie a
              jezeli jestes ciekawa dlaczego przejrzyj sobie jej wpisy.
              Slowo "psychopatyczny" uzyte przez Lede ma tutaj znaczenie szczegolne.
            • wifch Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 13:48
              marzena.pl.0 napisała:

              > dzieki za ocene psychologiczna mojej osoby.no wlasnie - nie
              umialam
              > jej strawic.

              Niektore osoby pisza na forum bardzo ostro, ze az zgrzyta.:=) co
              raczej mile dla nikogo nie jest.
              Jest jeszcze jedna strona tej calej historii z rodzina. Zwlaszcza z
              mama.
              Przezywamy nieporozumienia, czy silna kontrole, dosc mocno i
              osobiscie, bo to ogromnie bliska osoba. Gdyby to byla obca kobieta
              nie reagowalbys na sytuacje z nia takimi silnymi emocjami.

              Tu wchodza w gre twoje emocje, ktore matka wywoluje, czyli w sumie
              twoja wlasna agresja, kontrola, dominacja itp. To z nia
              musisz umiec sie uporac.
              Wiekszosci przypadkow przyczyna wielu zaburzonych relacji rodzinnych
              jest 'ZLA komunikacja'.Ale i ty tez masz w tym jakis posredni swoj
              udzial w sensie np. niedopowiedzen. Bo relacje tworza dwie osoby,
              albo i wiecej.

              Dlatego jak pisalam uciekajac od matki nie uciekniesz przeciez od
              siebie. A aby zmienic owa sytuacje, od siebie musisz zaczac.

              Moze matka jest tym czym okresla sie karmicznie 'nauczycielem'
              poprzez nia musisz nauczyc sie czegos, dla siebie samej?

              Dlatego nie radze isc na latwizne i zostawiac matke bez choc jednej
              proby dogadania sie. A poszukac jakis rozwiazan, pasujacych dla
              twojej rodziny.
              • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 14:02
                Wszystko pieknie, tylko czy maz wytrzyma wieloletnie zmagania sie z karma?
                A jesli nie - trzeba bedzie uznac rozwod za nastepnego karmicznego nauczyciela a
                dziecko uzna za swa karme rozbita rodzine?

                Osobiscie nie wierze w zadna karme. To my sami tworzymy nasz los.
                • wifch Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 18:28
                  Trudno dywagowac. Musialby ktos popatrzec z bliska na te sielanke.
          • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 11:23
            Co ja widze, ledunia znow samotnie spedza niedziele i musi rozpedzic gorycz
            plujac zolcia na forum.
            Biedulka z niej w sumie.
    • wifch Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 10:43
      Co nie jest 'ok', w waszej relacji i jak ja naprawic musialby
      popatrzec ktos znajacy sie na relacjach, raczej z bliska.
      Piszesz,ze twoja matka to slna osobowosc, bo zagina ludzi.
      Blad! To osoba wybitnie slaba.Potrzebujaca stalej kontroli nad
      otoczeniem, bo tej kontroli nad soba sama ona nie posiada.
      Gdy taka osoba np. zostanie sama, bez rodziny, to jej kontrola dalej
      rozszerza sie na obszar otoczenia, czyli dom i przez caly czas np.
      biega ze szmata zgieta w pol i po raz kolejny sprzata wszystkie
      domowe zakamarki. A w szufladach wszystko perfekcyjne ulozone w
      kosteczke i wykrochmalone.
      Wiedz, ze jak wejdziesz w taki domeczek, to po jakims czasie ta
      kontrola przejdzie tez i na twoje zycie. To trudno sie wyplenia.

      Problem polega na tym,ze tego juz nie zmienisz, ona taka zostanie.
      O ile sama nie zacznie pracowac nad soba. Poprzez m.in terapie.

      Z ludzmi toksycznymi nie powinno sie miec kontaktu. Zadnego. Albo
      wtedy, gdy granice sa ustanowione, co wolno a czego nie wolno.

      Tak jak dlugo bedziesz mieszkala z matka, tak dlugo beda problemy.

      Wyjezdzajac te problemy beda mniejsze. Ale przeciez ona nie powinna
      byc powodem wyjazdu, bo przeciez jest to wtedy ucieczka.

      Przeciez przez cale zycie nie mozesz uciekac przed matka i
      podejmowac wazne decyzje oparte o jej toksyczna osobe.
      Zastanow sie co jest najlepsze dla ciebie i twojej rodziny.
      Matke wez raczej na drugi plan.
      • czubata Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 11:45
        Powinnaś odejść,bez dwóch zdań.Byłam w podobnej sytuacji,mieszkaliśmy u Jego
        rodziców,mieliśmy wyszykowane "pięterko" i gdybyśmy z tego pięterka nie
        zrezygnowali to by nie było już "nas".Na razie siedzimy na wynajętym.
    • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 11:41
      Z jednej strony zycie z matka jest meczace bo wlazi Ci z butami w zycie i miesza
      w malzenstwie, ale z drugiej jest wygodne - nie trzeba placic czynszu, mozna za
      friko podrzucic dziecko w razie jakiejs naglej sytuacji, mozna wyjechac i wrocic
      nie martwiac sie ze cos sie stanie z mieszkaniem itp. Dlatego tak trudno sie wyrwac.

      Z jednej strony ma sie dosc ciaglej krytyki i korci wizja niezaleznego zycia a z
      drugiej - jak sie pomysli o nakladach poniesionych na rozbudowe domu, o
      poniewierce z dzieckiem po wynajetych norach i horrendalnych cenach opiekunek do
      dzieci, jest sie gotowym zniesc najgorsze numery rodzicielki.

      Masz dylemat osiolka.
      Najlepsze wyjscie - usiasc z mezem na spokojnie i wspolnie obgadac wszystkie
      szczegoly. Przeliczyc koszty wynajmu i opieki. Ustalic, kto bedzie uzywal
      pieterka i czy jest szansa na chocby czesciowy zwrot kosztow wlozonych w jego
      przygotowanie.
      Wazne, by nie dopuscic matki do tej narady i nie brac pod uwage jej jekow,
      depresji i wlazenia na sumienie. Przeanalizowac co bedzie korzystne dla Was.
      Matce sie zakomunikuje decyzje na koncu.

      Co do pytania czy wyjazd pomoze - z wlasnego doswiadczenia mowie, ze tylko
      czesciowo, wszak istnieja telefony. :)
      • leda16 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 22:26
        sabinac-0 napisała:
        Z jednej strony zycie z matka jest meczace bo wlazi Ci z butami w zycie i miesz
        > a
        > w malzenstwie,


        Widać Ty też z tych nie umiejących współżyć w rodzinie. Wszystkie rozumy pozjadałaś, to i rady starszej, doświadczonej życiowo matki masz za nic.


        ale z drugiej jest wygodne - nie trzeba płacic czynszu

        W slumsie blokowym wychowana, gdzie czynsz się płaci. W wolnostojącym domu rodzinnym płaci się podatek gruntowy raz na kwartał, nie żaden czynsz.


        mozna za
        > friko podrzucic dziecko w razie jakiejs naglej sytuacji,


        Ach, to matka ma się zwalniać z pracy i tracić zarobki, nie ty?


        Z jednej strony ma sie dosc ciaglej krytyki


        Najwyraźniej Twoją wyobraźnię przekracza matka życzliwa, wspierająca, serdeczna, akceptująca, przyjazna. Cóż, niedaleko pada jabłko od jabłoni. Współczuję Twoim dzieciom. Dostaną pd Ciebie tylko to, czego nauczyłaś się od własnej matki, pewnie krytykanckiej, apodyktycznej, tłamszącej.


        Co do pytania czy wyjazd pomoze - z wlasnego doswiadczenia mowie, ze tylko
        > czesciowo, wszak istnieja telefony. :)



        O tak, najlepiej jak stara wyciągnie kopyta. Cały domek będzie dla młodych, nie tylko pięterko, może też jakieś oszczędności z głodowej emerytury matki z tytułu testamentu się szarpnie, kontraktowy kołek do d... będzie miłował aż po grób i ani myślał o odejściu, (chyba, że znajdzie bogatszy domek), słowem, bez toksyny i pępowiny czeka ją życie jak z bajki,
        • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 09:35
          leda16 napisała:

          >
          > Widać Ty też z tych nie umiejących współżyć w rodzinie. Wszystkie rozumy pozja
          > dałaś, to i rady starszej, doświadczonej życiowo matki masz za nic.
          >
          Mam wrazenie, ze utozsamiasz szacunek do matki czy poproszenie jej o rade z
          przyzwoleniem by matka dyrygowala zyciem doroslych ludzi.

          To NIE JEST to samo, naprawde.
          >

          > W slumsie blokowym wychowana

          Przyznaje, nie jestem corka Rockefelera ani partyjnego bonzy, ani nawet
          badylarza. To cos zlego, prawda?

          >, gdzie czynsz się płaci.

          W razie wyprowadzki z domu rodzicow i mieszkania w wynajetym mieszkaniu TAK,
          placi sie czynsz. To mialam na mysli.

          > Ach, to matka ma się zwalniać z pracy i tracić zarobki, nie ty?
          >
          Nie pisze ze JA tak robie, czytaj ze zrozumieniem, prosze.

          Ja osobiscie po urodzeniu dziecka mieszkalam 300km od matki a teraz odleglosc ta
          wynosi kilka tysiecy km zatem, ze zrozumialych wzgledow, nigdy nie korzystalam z
          pomocy.
          Znam jednak osoby ktore czasem prosza rodzicow (pracujacych lub emerytow) o
          popilnowanie dziecka.
          Znowu - to cos zlego?

          > Najwyraźniej Twoją wyobraźnię przekracza matka życzliwa, wspierająca, serdeczna
          > , akceptująca, przyjazna.

          Gdyby matka autorki postu taka byla, nie prosilaby o rade na forum.
          Znowu - czytaj ze zrozumieniem.

          Cóż, niedaleko pada jabłko od jabłoni. Współczuję Two
          > im dzieciom. Dostaną pd Ciebie tylko to, czego nauczyłaś się od własnej matki,
          > pewnie krytykanckiej, apodyktycznej, tłamszącej.

          Zajmij sie wlasnymi dziecmi - jesli wiesz gdzie sa. Kiedys byla mozliwosc
          wyslania kwiatkow przez TVN, moze skorzystasz...
          >
          • klosowski333 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 10:02
            Leda ma elementarne problemy z tym co nazywasz "czytanie ze zrozumieniem". Ona
            jest mistrzynia w opacznym rozumieniu sensu wypowiedzi innych internautow.
            Drugiej takiej na tym forum nie ma. Ma zaburzona percepcje, prawie na pewno ma
            osobowosc psychopatyczna i ogromne problemy z czyms co potocznie nazywa sie
            "empatia". Moim zdaniem powinna poddac sie kolejnej obserwacji psychiatrycznej,
            takich problemow nie powinno sie bagatelizowac.

            • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 10:19
              Mysle ze ona celowo opacznie interpretuje cudze wypowiedzi - by moc dac upust
              wlasnym zlym emocjom.

              Niektorzy ludzie nosza w sobie poklady zlosci i goryczy ale boja sie okazac ja
              otwarcie, wiec na zewnatrz sa pelni slodyczy za to uzywaja sobie w sytuacji,
              ktora uwazaja za bezpieczna - np. wobec wlasnych dzieci, podwladnych czy
              nieznajomych. Anonimowosc forow internetowych przyciaga takie osoby.

              Nie jest to zadna choroba tylko zwykle tchorzostwo.
          • leda16 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 23:03
            sabinac-0 napisała:

            > Mam wrazenie, ze utozsamiasz szacunek do matki czy poproszenie jej o rade z
            > przyzwoleniem by matka dyrygowala zyciem doroslych ludzi.


            W moich kategoriach pojęciowych nie mieści się możliwość dyrygowania życiem ludzi dorosłych. Natomiast doskonale mogę sobie wyobrazić przejaskrawianie, wyolbrzymianie, filtr mentalny, generalizację i cały szereg podobnych mechanizmów obronnych funkcjonujacych u świeżo upieczonych "dorosłych".
            >
            > To NIE JEST to samo, naprawde.


            A gdzież ja pisałam, że jest?
            > >
            >
            > > W slumsie blokowym wychowana
            >
            > Przyznaje, nie jestem corka Rockefelera ani partyjnego bonzy, ani nawet
            > badylarza. To cos zlego, prawda?

            > W razie wyprowadzki z domu rodzicow i mieszkania w wynajetym mieszkaniu TAK,
            > placi sie czynsz. To mialam na mysli.


            To nie znaczy, że w mieszkaniu rodziców jest się od takiego czynszu wolnym. Szereg młodych małżeństw dokłada się do czynszu płaconego w blokowym mieszkaniu rodziców. Nie widzę też powodu aby młodzi byli wolni od świadczeń, którym podlegają domki rodziców, aczkolwiek na tym tle często dochodzi do konfliktów i wygórowanych roszczeń ze strony dorosłych dzieci.
            >

            >
            > Znam jednak osoby ktore czasem prosza rodzicow (pracujacych lub emerytow) o
            > popilnowanie dziecka.
            > Znowu - to cos zlego?


            Czymś złym jest merkantylny stosunek do rodziców i egoistyczna, zimna kalkulacja.

            > Gdyby matka autorki postu taka byla, nie prosilaby o rade na forum.


            W gruncie rzeczy nie wiemy, jaka jest na prawdę, bo córka patrzy na nią przez pryzmat swoich nastawień, roszczeń i kompleksów. Zaś użycie w stosunku do osoby najbliższej, której - co by nie powiedzieć - zawdzięczamy prawie wszystko z życiem na czele epitetu "toksyna", mnie osobiście cuchnie zaburzeniami osobowości. U nas psychiatrzy z certyfikatami psychoterapeutów takie zaburzenia leczą z dobrym skutkiem


            > Zajmij sie wlasnymi dziecmi - jesli wiesz gdzie sa. Kiedys byla mozliwosc
            > wyslania kwiatkow przez TVN, moze skorzystasz...


            Wysyłać kwiatki dorosłym synom? A po co? W Polsce nie ma takich zwyczajów i nigdy nie było :).
            • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 17:48
              leda16 napisała:

              >
              > W moich kategoriach pojęciowych nie mieści się możliwość dyrygowania życiem lud
              > zi dorosłych.

              Niestety, twoje kategorie pojeciowe nie sa jedynymi na swiecie.

              > Natomiast doskonale mogę sobie wyobrazić przejaskrawianie, wyolbr
              > zymianie, filtr mentalny, generalizację i cały szereg podobnych mechanizmów obr
              > onnych funkcjonujacych u świeżo upieczonych "dorosłych".
              > >

              Sama przejawiasz swego rodzaju filtr mentalny - nie jestes w stanie przyjac, ze
              niektore osoby maja ogromna potrzebe kontrolowania zycia innych ludzi, zwlaszcza
              najblizszych.

              Mam nieodparte wrazenie, ze sama do takich osob sie zaliczasz.

              >
              > To nie znaczy, że w mieszkaniu rodziców jest się od takiego czynszu wolnym. Sze
              > reg młodych małżeństw dokłada się do czynszu płaconego w blokowym mieszkaniu ro
              > dziców. Nie widzę też powodu aby młodzi byli wolni od świadczeń, którym podlega
              > ją domki rodziców, aczkolwiek na tym tle często dochodzi do konfliktów i wygór
              > owanych roszczeń ze strony dorosłych dzieci.
              > >
              >
              Nie mamy danych na temat partycypacji autorki w kosztach domu, zatem zostawiam
              te dywagacje jako nie nalezaca do tematu.
              >
              > Czymś złym jest merkantylny stosunek do rodziców i egoistyczna, zimna kalkulacj
              > a.
              >
              Czy rodzica proszacego dziecko o podwiezienie gdzies samochodem tez oskarzysz o
              "merkantylny stosunek i egoistyczna, zimna kalkulacje"?

              > W gruncie rzeczy nie wiemy, jaka jest na prawdę, bo córka patrzy na nią przez p
              > ryzmat swoich nastawień, roszczeń i kompleksów.

              Zakladasz z gory, ze corka na pewno jest podla, zimna istota co to, jak juz
              kategorycznie stwierdzilas, nic tylko patrzy jak przepelniona milosci
              rodzicielke sprzatnac z tego swiata, dla kasy oczywiscie.
              Daje to nieograniczone mozliwosci by wylac na nia wszelka nagromadzona zolc.
              Bo o coz innego ci chodzi?

              > Zaś użycie w stosunku do osoby
              > najbliższej, której - co by nie powiedzieć - zawdzięczamy prawie wszystko z życ
              > iem na czele epitetu "toksyna", mnie osobiście cuchnie zaburzeniami osobowości.

              Jesli do dziecka mowi sie "gowniara", od doroslej slyszy sie "toksyna" lub gorzej.
              Z dziecmi jak z komputerem - co wlozysz, to wyjmujesz.

              > U nas psychiatrzy z certyfikatami psychoterapeutów takie zaburzenia leczą z do
              > brym skutkiem

              A pierwszym zaleceniem jest "opusc toksyczna matke". Drugiego zalecenia juz
              zwykle nie trzeba.
              >

              > Wysyłać kwiatki dorosłym synom? A po co? W Polsce nie ma takich zwyczajów i ni
              > gdy nie było :).
              >
              No to nic nie wysylaj i dus sie dalej wlasna zloscia wyzywajac sie na
              internautach. Twoj wybor, twoje zycie.
        • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 09:56
          leda16 napisała:

          > O tak, najlepiej jak stara wyciągnie kopyta. Cały domek będzie dla młodych, nie
          > tylko pięterko, może też jakieś oszczędności z głodowej emerytury matki z tyt
          > ułu testamentu się szarpnie, kontraktowy kołek do d... będzie miłował aż po gró
          > b i ani myślał o odejściu, (chyba, że znajdzie bogatszy domek), słowem, bez tok
          > syny i pępowiny czeka ją życie jak z bajki,


          To jest twoja osobista interpretacja, bo NIKT oprocz ciebie nic takiego nie
          sugerowal.

          Tego typu stwierdzenia odzwierciedlaja cala TWOJA gorycz i zlosc, byc moze wobec
          twoich wlasnych dzieci ktore, z jakichs powodow, nie spelnily twoich oczekiwan.

          Czy nie lepiej zanim pluc zolcia w obcych ludzi uskromnic sie troche i pogodzic?
          Naprawde, tak trudno zejsc z parnasu i przyznac, ze moze nie zawsze mialo sie
          racje? Nie lepiej, zamiast miec wszystko wszystkim za zle, cieszyc sie
          wzajemnymi kontaktami, chocby na odleglosc?

          Zdaje sobie sprawe ze odpowiedzia na moje sugestie bedzie stek wyzwisk, podlych
          insynuacji i absurdalnych oskarzen, ale przelkne to, w koncu forum nie konkurs
          pieknosci, nie kazdemu musze sie podobac.
    • dokacpe1 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 14:03
      Jak bym czytała o swojej matce. Moja potrafi złamać człowieka. Tak długo mówi,
      grozi,gniewa się, aż będzie zrobione po jej myśli.Ojciec nigdy nie miał prawa
      głosu.Jest na prawdę wytrwała. Wyjechałam na studia do innego miasta. Mogłabym
      już praktycznie wrócić. Rodzice wybudowali dom. Mam w nim swój pokój (nigdy
      wcześniej nie miałam i dalej nie mam). Zamiast płacić właścicielowi mieszkania
      za wynajem (wynajmuję z dwiema innymi osobami), mogłabym dorzucać się na
      utrzymanie domu, co kosztowało by mnie dużo mniej.Moich rodziców też by to
      wszytko kosztowało mniej.
      Resztę odkładałabym. Kuszące.
      Mam podobny dylemat teraz co Ty, bo mam w tym momencie patową sytuację. Trochę
      się poknociło, pokomplikowało. Przydało by się może chociaż na jakiś czas
      wrócić, żeby mi było łatwiej wszytko poskładać.
      Zdążyłam jednak "tutaj" już na tyle wsiąknąć, wplątać się w sieć relacji i
      zaufania,że wiem nie jestem tak całkiem sama.
      Ja bym Ci radziła budować własne życie z dala od mamy.Kilometry moim zdaniem
      mają znaczenie. Musisz znaleźć w sobie siłę,żeby zrobić ten pierwszy
      krok,wyprowadzić się. Będzie Ci się łatwiej uniezależnić psychicznie od mamy.
      Reszta sama się z czasem ułoży. Tak myślę. Masz męża i dziecko.
      Nie jesteś sama. Masz o co dbać.
      • marzena.pl.0 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 21:41
        dzieki bardzo za wszystkie odpowiedzi.wiem ze mama nie powinna byc
        powodem mojego wyjazdu, wyprowadzki - ucieczka nigdy nie jest dobrym
        rozwiazaniem...ale narazie to JEDYNY I WIELLKI powod dla ktorego
        chce zwiewac....jak nie mieszkalam z nia to wydawallo mi sie ,ze
        moje dziecko duzo traci - bo nie ma babci w poblizu i takie tam..a
        teraz jak widze jak moja mama siedzi z dziecmi siostry - i jak daje
        sobie przez ten fakt nieograniczone prawo do wtracania sie w ich
        zycie, to mnie krew zalewa!!!wiem,ze problem nie zniknie nawet jak
        sie wyprowadze - ale miec ja na codzien, dzien w dzien tak przez
        najblizsze 30lat??????czesto slysze ze ona nie przezyje jak ja sie
        wyprowadze..ze dom dla mnie i takie tam.a ja sie troche boje
        zaczynac wszystko od zera.boje sie juz wszystkiego.
        • mistique75 Re: toksyczna mama?? 30.05.10, 22:41
          Wyjechaliśmy z mężem na drugi koniec Polski od naszych rodziców. W naszym
          wypadku to wystarczająca odległość. Faktem jest, że żyje się trudniej z dala, bo
          nie ma babci na miejscu, która przypilnowałaby malca. Ale z drugiej strony,
          kiedy czasem zdzwonimy się z rodziną, posłuchamy żali matki, teściowej,
          szwagierki, ciotek, wujków i kogo tam jeszcze... Po dłuższej rozmowie z ulgą
          odkładam słuchawkę z poczuciem "na szczęście mnie tam nie ma, nie muszę tego
          oglądać na codzień".
          Myślę, że ważniejsze jest Twoje samopoczucie. Zdrowie psychiczne Twojej rodziny.
          Będziesz musiała wybrać, czy jesteś zdolna do tego, by zrezygnować z codziennego
          widywania matki na korzyść zdrowia Twojej najbliższej rodziny.
          Zazwyczaj osoby takie jak opisujesz swoją mamę nie przyjmują do wiadomości racji
          kogokolwiek innego. Czasem jedyną możliwością uwolnienia się jest wyjazd. I nie
          martw się - jest kobietą tak silną, że z pewnością sobie poradzi po Twoim
          wyjeździe. A że szantaż bardzo często skutkuje...

          Nie bój się zacząć. Poza tym taki wyjazd już raz przecież zaliczyłaś, prawda?
          Teraz będzie już łatwiej.
          • marzena.pl.0 dzieki wszystkim 31.05.10, 09:18
            dzieki...fajnie ze tu napisalam....pozdawiam
        • to.niemozliwe Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 12:30
          > - ucieczka nigdy nie jest dobrym
          > rozwiazaniem...ale narazie to JEDYNY I WIELLKI powod dla ktorego
          > chce zwiewac....

          Tak i to jest bardzo ważny powód. W przeciwstawieniu się odruchowi
          panicznemu jest duża siła. Już samo postanowienie, że podjęłabyś
          próbę jest elementem siły. W przeciwieństwie do np. niekorzystnej
          sytuacji w pracy, gdzie jest sens odejść, jeśli widać brak perspektyw
          rozwoju (także osobistego), to w rodzinie patologiom w zachowaniu
          trzeba się przeciwstawiać. Bo rodziny się nie zmieni.
          Zwykle toksycznej matce towarzyszy słaby, zdominowany mąż. W grupie
          jest siła, jeżeli dwie lub trzy osoby prezentują wobec tendencjom
          dominującej osoby postawę umiarkowanie przeciwną, to jest ona
          zmuszona do wycofania się z silnie ofensywnej postawy.
          Dlatego jest się początkowo zmuszonym do kontrolowanego staczania
          potyczek, a także trzeba być przygotowanym na nieoczekiwane ataki
          (zwykle w chwilach własnej słabości). Jeżeli potyczki mają być po
          Twojej myśli, to planuj je wcześniej, przygotowuj sobie argumenty.
          Pamiętaj, że ostatecznym i rozstrzygającym argumentem jest twoje
          stwierdzenie "Bo ja tak chcę i taka podjęłam decyzję".
          Dobrym miejscem potyczki jest kwestia wychowywania Twojego dziecka
          lub jego ubiór, albo forma jego zabawy, która Twojej matce może się
          wydawać zła. Trochę się musisz nastawić, że mamuśka "ględzi" i
          puszczać część spraw mimo uszu.
          Szczególnie dbaj o relacje z ojcem, autentyczne. Np. proponuj coś
          rodzicom, a jak matka będzie chciała narzucić swoją wersję, to ją
          odrzucaj i ostatecznie doprowadź do jej samodzielnego wycofania się z
          uczestnictwa. Po czym zróbcie to z ojcem (np. wyjście do kina, czy na
          lody, albo spacer z dziećmi i cieszcie się swoim towarzystwem).
          A Ty nie jesteś nadaktywną matką wobec swoich dzieci?
          • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 13:59
            Hm... Ladnie brzmi i, jesli jest sie przez zycie zmuszonym do mieszkania z
            trudnymi we wspolzyciu rodzicami (bo np. sa niedolezni i nie moga zostac sami),
            jest warta polecenia.

            Niemniej, jesli istnieje mozliwosc uwolnienia sie, lepiej z niej skorzystac.
            Wtracajacy sie tesc lub tesciowa rozbili juz niejedno malzenstwo.
            Fizyczna separacja od rodzicow nie oznacza w koncu calkowitego ich odrzucenia,
            czesto wrecz poprawia wzajemne stosunki - ludzie generalnie bardziej kochaja sie
            na odleglosc. :)

            Podobnie jak z szefem stosujacym mobbing - jesli nie mozemy zmienic pracy bo np.
            nie ma innej a zarobic na zycie trzeba), trzeba uzyc wszelkich form dyplomacji i
            asertywnosci, by w miare bezkonfliktowo przetrwac i nie trafic na ostry dyzur
            psychiatryczny :)
            Jednak jesli na horyzoncie pojawia sie jakakolwiek mozliwosc zmiany, lepiej nie
            meczyc sie latami liczac na to, ze szef nagle sie zmieni.
            • marzena.pl.0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 14:56
              czytam wszystko i chcialabym odpowiedziec kazdemu z osobna..ale moze
              ujme to w jedna calosc.moje dziecko ma w tej chwili 3 lata - i tyle
              mniej wiecej trwa moja - nie wiem nawet jak to nazwac - proba
              dogadania sie z moja mama...od kiedy mam synka widze jaka osoba jest
              moja mama - kocham ja i szanuje ale smutne jest to ze nauczyla mnie
              JAKA MAMA JA NIE CHCE BYC.krytykuje, narzuca swoje zdanie, jak jest
              nie po jej mysli to ma depresje.z naszej rodziny - taty, siostry i
              mnie zrobila lalki, automaty ktore dla swietego spokoju zrobia tak
              jak chce ona.ja probowalam i nadal probuje zrozumiec ja, pokazac
              swoje ja, pokazac ze ja mam swoje odczucia, swoje mysli swoje zycie -
              prawie zawsze konczy sie to jej krytyka, wysmiewaniem, albo
              stwierdzeniem ze ON MI TAK MOWI....czyt moj maz.i w tym
              siedze.nasiakam tym. po powocie z francji przezyam szok - jak mozna
              tak sie wtracac??jak na moje slowa - "nie -dzieki mamo ale ja nie
              chce obiadu.."mozna sie obrazic, nazwac mnie niewdzieczna corka????
              to tylko glupi przyklad - ale takich sytuacji jest mnostwo....NIE
              MOZE BYC INACZEJ NIZ CHCE ONA.jak zwroce uwage ze cos mi sie nie
              podoba w jej zachowaniu w stosunku do mojego dziecka - TO NIE
              zdajecie sobie sprawy co sie dzieje!!!!!to bledne kolo.albo zyjesz
              tak jak chce ona albo....przekro mi z tego powodu, placze, obwiniam
              siebie, nienawidze jej - kocham ja, taki mlyn myslowy!
              obled.wystarczy ze pokloci sie, czy ma cos do taty - od razuwszyscy
              sa zli.tata zawsze zly - bo wg niej nie staje w jej obronie, jak my
              z siostra mamy cos do mamy....koszmar.
              WIEM ze wina jest zawsze po 2 stonach.widze swoje bledy, widze ze
              mnie pusczaja newy, czasem krzycze a nie powinnam...widze widze
              widze/////tylko ja juz nie umiem inaczej.duzo powiedziala mi zego np
              o moim mezu.nie moge tego zapomniec.moja mama ma bardzo malo uczuc
              empatycznych w stosunku do swiata...krrytyka, zrzedzenie to jset to
              co jej wychodzi najlepiej.no i znow mowie o niej zle.pewnie zaaz mi
              sie dostanie np od pani ledy, czy jakos tak..ale powtarzam, ze ja
              wiem ze ja bez winy nie jestem....

              nie iwem czy wrocic do francji - gdzie czulam sie wona, gdzie mialam
              swoja odrebnosc.ale tesknilam - i jestem.i weszlam w cos co boje sie
              niszczy mnie i moich chlopakow.taki potok myslowy..nie wiem czy ma
              sens..
              • dorotanews Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 17:14
                Jestem córką i matką dorosłych córek .
                Wyprowadziłam się z domu jako osiemnastolatka , nigdy nie udało mi
                się nawiązać dobrych relacji z apodyktyczną mamą , ale żyłam po
                swojemu . Jedna z moich córek (22l) też się już wyprowadziła nie
                mogąc zaakceptować reguł narzucanych przeze mnie i mojego męża .
                Nasze kontakty , po burzliwym początkowym okresie są naprawdę super.
                Ale to ona pokazała nam ,że jest samodzielna i da sobie radę ,
                pomimo ,ze jeszcze studiuje (dzienne) . Samodzielność jest
                kosztowna i bolesna , ale warto . Może Twoja mama zatęskni i
                zaakceptuje relacje na Twoich warunkach ? Tylko nie daj się
                szantażować , choroby , kołatania serca itp to znane sposoby
                manipulacji . Powinniście z siostrą wejść w koalcję kontra mama i
                pokazać jej ,że to dla niej radością powinien być kontakt z Wami
                i ,że może się wiele od Was nauczyć . Życzę Ci dobrego wyboru i
                fajnych relacji z mamą .
              • 10iwonka10 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 17:55
                Wydaje mi sie ze tym masz jakies takie masochistyczne sklonnosci.
                jesli nigdy nie dogadywalas sie z mama ( i to sie chyba nie zmieni)
                dlaczego nie zaczlas odkladac pieniedzy i nie kupiliscie z mezem
                wlasnego mieszkania ? Moze kij ma dwa konce? mieszkasz na pieterku
                w rodzinnym domu a wiec omija cie dlugoletnia splata kredytu
                hipotecznego za to jestes nieszczesliwa. Sama dokonalas wyboru. A
                twoja mama z pewnoscia sie nie zmieni jesli taka byl przez ostatnie
                40-50 lat.
                • marzena.pl.0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 18:53
                  tak, tez czasem mysle ze jestem masochistka haha..wiem, ze to tak
                  wyglada...z tym ze ja jakos wczesniej nie widzialam tego jaka mama
                  jest, tzn ze moze byc trudne mieszkanie z nia - na studiach bylo
                  inaczej, moje myslenie bylo zupenie inne...potem byl wyjazd.kasy
                  troche sie naskladalo - i bezmyslnie pewnie ulokowalismy je
                  inaczej.a ja - WSTYD, wiem sama sobie jetem winna - sluchalam mamy -
                  pietro macie, gdzie bedziesz sie tulac po wynajmowanym....pomozesz
                  nam.takie glupoty gadala ze dzis nie moge nawet o tym spokojnie
                  myslec.ale wiem ze powinnam byla miec swoj rozum.i dlatego teraz
                  jakos sie obudzilam - od kiedy mam syna.nie potrafie poczuc sie
                  silna osoba ,jak mama jest na dole.w malzenstwie i wogole.ale moze
                  to jakies moje chore ja.nie wiem.nie chce zwaac wszystiego na
                  mame..to tez nie tak....3 lata - tyle zajelo mi uswiadomienie sobie
                  ze cos jest nie tak.ze to zycie na pieterku ma bardzo wysoka
                  cene.pogubilam sie i tyle.moze za pozno na zmiany.ale chyba
                  sprobuje.podejme ryzyko wlasnego zycia, odrebnosci.na ile
                  slowa "chocby biednie , ale osobno" maja znaczenie i wartosc?
                  • krum0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 19:08
                    marzena.pl.0 napisała:

                    > na ile
                    > slowa "chocby biednie , ale osobno" maja znaczenie i wartosc?
                    Wartoscią osiągalną poprzez oddzielenie się od toksycznych osób jest
                    dobra kondycja psychiczna, więc chyba warto. Bez wewnętrznego
                    spokoju nie ma szczęśliwego życia.
                    • marzena.pl.0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 19:22

                      > Bez wewnętrznego
                      > spokoju nie ma szczęśliwego życia.




                      piekne zdanie.
                  • leda16 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 22:24
                    marzena.pl.0 napisała:
                    ja jakos wczesniej nie widzialam tego jaka mama
                    > jest, tzn ze moze byc trudne mieszkanie z nia


                    Czyli ok. 24 lata życia spędziłaś z rodzicami, z mamą, i nie wiedziałaś, jaka ona jest? Zaś z mężem spędziłaś ok. 5 lat i wiesz, jaki on jest? Nie wątpię, że z nim lepiej się dogadujesz niż z matką i lepiej się mieszka, ale ani on nie zastąpi Ci matki ani miłości lepszej nie da, ani matka nie stanowi żadnej konkurencji dla Waszego małżeństwa. Matkę się kocha inaczej, męża inaczej a jeszcze inaczej swoje dzieci. Miłość nie jedno ma imię. To smutne, jak leży Ci na wątrobie własne czujstwo, a o samopoczuciu mamy nawet się nie zająkniesz. Pewnie za empatyczną się uważasz. Oczywiście tylko wobec męża i vice versa. Wyremontowaliście pięterko, ale to pięterko za darmo dała Ci matka. Życie też Ci dała, za co przynajmniej wdzięczną być należy zamiast wyzywać od "toksyn" i więzi uczuciowe porównywać do zbędnej po narodzinach, obrzydliwej wizualnie pępowiny. Żadna matka nie chce źle dla swoich dzieci z wyjątkiem ciężkiej patologii a do takich przeciętna matka się nie zalicza. Kiedyś pewnie matkę kochałaś, więc czemu od 3 lat Twoje serce tej miłosci już nie mieści? Myślisz, że teraz dojrzałaś. Ja uważam, że zubożałaś mentalnie, albo zamieniłaś jedną zależność na drugą. Ta też będzie miała swoją cenę. Na koniec wiedz, że Susan Forward na swojej psychopatycznej teoryjce zbiła fortunę. Szkody, jakich ludziom narobiła ona i jej naśladowcy są nieprzeliczalne. Jeden godny politowania polski psychoterapeuta głoszący tezę: "kopnij ojca i matkę a będziesz szczęśliwy" zmarł wkrótce po opuszczeniu więzienia. Psychoterapeutka, o której swego czasu było głośno na Forum, ma 3 sprawy karne wytoczone przez rodziców dorosłych dzieci szczutych przez nią na swoich najbliższych. Więcej przykładów na ten temat znajdziesz w książce "Zakazana psychologia". Oczywiście zrobisz co zechcesz. W końcu to Twoja matka.
                    • marzena.pl.0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 23:07
                      dziwnie sie z pania rozmawia....pisze pani cos czego ja zupelnie nie
                      napisalam///

                      Czyli ok. 24 lata życia spędziłaś z rodzicami, z mamą, i nie
                      wiedziałaś, jaka
                      > ona jest? Zaś z mężem spędziłaś ok. 5 lat i wiesz, jaki on jest?


                      po slubie jestem 7lat.owszem zawsze wiedzialam jaki charakter ma
                      moja mama ale naiwnie sadzilam ze jesli ja wychodze za maz to pewne
                      sprawy stana sie dla niej jasne.pewne granice, co mozna mowic a
                      czego nie.moja tesciowa np zawsze konczy jakakowiek gadke z nami,
                      ale to wasze zycie...jest taktowna.moja mama - zrob tak, bo inaczej
                      bedziesz plakac.to jest prawo nieograniczone.ja tego nigdy nie
                      zaakceptuje.mame ma sie jedna - powinno sie ja szanowac. a w drrugo
                      strrone to nie dziala??????bo jest mama to moze np obrazac mojego
                      meza, lub jego rodzine?????


                      pani ledo - prosze nie pisac ze cyt "To smutne, jak leży Ci na
                      wątrob
                      > ie własne czujstwo, a o samopoczuciu mamy nawet się nie zająkniesz"

                      NIE MA PANI podstaw ani prawa tak mowic.bo narazie to tkwie miedzy
                      mezem i mama - i chyba jednak niestety zawsze zrobie tak zeby
                      mamusi bylo dobrze, wiec przepraszam z gory ale gow..pani wie.




                      Wyremontowaliś
                      > cie pięterko, ale to pięterko za darmo dała Ci matka. Życie też Ci
                      dała, za co
                      > przynajmniej wdzięczną być należy zamiast wyzywać od "toksyn" i
                      więzi uczuciowe
                      > porównywać do zbędnej po narodzinach, obrzydliwej wizualnie
                      pępowiny



                      NAWET NIE WIEM JAK TO SKOMENTOWAC.pani tez chyba nalezy do mam ktore
                      chca zeby im pomnik stawiac///sama jestem mama - i nigdy przenigdy
                      nie chce zeby dziecko mi za to bylo wdzieczne.chce zeby syn
                      powiedzial kiedys do mnie mamus choc sie herbatki napijemy i
                      pogadamy...to sa zdrowe relacje.od serca.a nie - jak dalam pieterko
                      to wdziecznosc po grob, urodzilam - to pomnik.kocham mame.i ona to
                      powinna wiedziec.i szanowac wybory.i byc przy mnie.a nie trzymac
                      przy sobie wychowujac tak ze przy mamusi najlepiej.

                      jak narazie to ona kazala mi wybierac miedzy soba a moim mezem.to
                      ona go obgaduje..krytykuje.nigdy on.nigdy maz nie stanal i nie
                      powiedzial zllego slowa na nia...choc wiem ile go to kosztuje.



                      Kiedyś pewnie matkę kochałaś, więc czemu od 3
                      > lat Twoje serce tej miłosci już nie mieści?


                      jessssssuuu.nie bede sie tlumaczyc...kocham mame.prosze nie
                      wyskakiwac ze serce czegos nie miesci...



                      a ksiazki susan nie mialam w reku.patrze jak ojciec ucieka przed
                      mama.boli mnie to.placze jak to widze.moi rodzice...
                      placze jak siostra tupie noga bo mama znow sie wtracila ,znow 2
                      zdania za duzo...

                      mozna byc innym rodzicem - ja moze za mloda jestem.ale mam tesciow -
                      nie chodzi o to ze sa super, bo nie sa...ale ZNAJA GRANICE.
                      • marzena.pl.0 Re: toksyczna mama?? 31.05.10, 23:12
                        owiedzial kiedys do mnie mamus choc sie herbatki napijemy i
                        > pogadamy...


                        z tego wszystkiego napisalam choc a mialo byc chodz.emocje emocje
                        • wifch Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 09:17
                          Mozna miec rozne plaszczyzny spojrzenia na sprawe. Mozna miec i
                          rozne charaktery.
                          Ktore czasami trudno spasowac.

                          Nic nie trwa wiecznie, przewaznie nasi rodzice odchodza pierwsi.
                          Czyli umieraja. A wtedy nagle ludzie inaczej patrza na dotad
                          nielubiana i niezrozumiala matke, czy ojca.
                          Latami przezywaja zalobe, smutki, tesknia itp.

                          Konia z rzedu, jezli mi odpowiesz celujaco dlaczego tak sie dzieje?

                          Moze czasami jest warto wybiec te 20 lat do przodu niz zyc
                          terazniejszymi frustracjami?
                          • marzena.pl.0 Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 10:05
                            zgadzam sie z toba.tez o tym czesto mysle.tylko zycie z osoba
                            krytykujaca, oceniajaca, nie bardzo chcaca zmian, ktora nie bardzo
                            przyjmuje do wiadomosci ze ktos inaczej mysli i oddycha niz ona- nie
                            jest latwe.za 20lat - mama odejdzie.i ja bede plakac i tesknic, i
                            zarzucac sobie ze moglam inaczej...albo bede miec zal do samej
                            siebie bo nagle okaze sie ze swoje zycie podporzadkowalam mamie, ze
                            zylam tak jak ona chce..ktora opcja zdrowsza??
                            a ja naprawde nie wiem jak zyc z mama pod jednym dachem,nie
                            krzywdzac siebie i jej przede wszystkim
                            • krum0 Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 10:55
                              marzena.pl.0 napisała:

                              > a ja naprawde nie wiem jak zyc z mama pod jednym dachem,nie
                              > krzywdzac siebie i jej przede wszystkim
                              Nie masz takiego wyboru. Stosunki z mamą musisz uporządkować,
                              określając terytorium, do którego ona już nie ma dostępu. Musisz być
                              w tym działaniu konsekwentna i przetrwać wszystkie próby szantażu
                              emocjonalnego. Mama zajmie należne jej miejsce w Twoim życiu i
                              sytuacja ulegnie uzdrowieniu z pożytkiem dla wszystkich.
                            • wifch Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 20:52
                              marzena.pl.0 napisała:

                              > zgadzam sie z toba.tez o tym czesto mysle.tylko zycie z osoba
                              > krytykujaca, oceniajaca, nie bardzo chcaca zmian, ktora nie bardzo
                              > przyjmuje do wiadomosci ze ktos inaczej mysli i oddycha niz ona-
                              nie
                              > jest latwe.

                              A dlaczego by miala myslec jak ty. Nikt nie mysli jak ty, ty tez nie
                              myslisz jak ona,za pare lat twoje dziecko tez bedzie myslalo po
                              swojemu. Co wtedy zrobisz, gdy bedzie krytczne, oceniajace, zycjace
                              pos wojemu. Wyrzucisz za drzwi, z domu?



                              za 20lat - mama odejdzie.i ja bede plakac i tesknic, i
                              > zarzucac sobie ze moglam inaczej...albo bede miec zal do samej
                              > siebie bo nagle okaze sie ze swoje zycie podporzadkowalam mamie,
                              ze
                              > zylam tak jak ona chce..ktora opcja zdrowsza??
                              >

                              Zyj z mama ale moze nie pod wspolnym dachem. Jednak
                              matka to twoj najblizszy krewny. Przygladnij sie forum o zalobie,
                              jak ludzie ogromnie przezywaja smierc rodzica. I wtedy nikt nie
                              czuje zalu a lape duzy dystans do przyziemnych spraw.

                              Mysle ze o ile jestes inteligentna to nie bedziesz miala problemu ze
                              znalezieniem wlasciwej drogi.
                              • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 21:18
                                wifch napisała:

                                > marzena.pl.0 napisała:
                                >
                                > > zgadzam sie z toba.tez o tym czesto mysle.tylko zycie z osoba
                                > > krytykujaca, oceniajaca, nie bardzo chcaca zmian, ktora nie bardzo
                                > > przyjmuje do wiadomosci ze ktos inaczej mysli i oddycha niz ona-
                                > nie
                                > > jest latwe.

                                > A dlaczego by miala myslec jak ty. Nikt nie mysli jak ty, ty tez nie
                                > myslisz jak ona,za pare lat twoje dziecko tez bedzie myslalo po
                                > swojemu. Co wtedy zrobisz, gdy bedzie krytczne, oceniajace, zycjace
                                > pos wojemu. Wyrzucisz za drzwi, z domu?
                                >
                                Juz chyba nie wiesz, czego sie czepic.
                                Co chwila ktos cos autorce wmawia - a to ze sie matka wysluguje, a to ze tylko
                                czeka jej smierci, a to ze ja nienawidzi, a to ze zabrania matce myslec po
                                swojemu, a to ze chce pol swiata za drzwi wyrzucic.

                                Ja widze tylko dylemat jak wytrzymac w jednym domu z apodyktyczna osoba, ktora
                                usiluje wszystkimi rzadzic nie tolerujac pogladow innych niz wlasne. Pyta tylko
                                o to, jak nie ulec jej szantazom i naciskom jednoczesnie okazujac jej nalezny
                                szacunek.



                                > Zyj z mama ale moze nie pod wspolnym dachem.

                                To najlepsza opcja - tylko czy matka na nia pozwoli, czy tez sie obrazi i nie
                                odezwie wiecej by "ukarac buntowniczke"?
                      • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 17:57
                        Jesli Twoja matka usiluje wbic klin miedzy Ciebie i meza, musicie od niej
                        odejsc. Chyba, ze chcesz, by Twoje dzieci mialy rozbita rodzine.

                        Jesli ulegniesz presji i rozejdziesz sie z mezem, Twoja matka bedzie pierwsza,
                        ktora wytykalaby Cie palcem naigrywajac sie ze "nawet glupia nie umiala
                        malzenstwa utrzymac, klotliwa psychopatka jakas".
                        Druga bedzie leda.
                      • leda16 Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 22:59
                        marzena.pl.0 napisała:

                        > dziwnie sie z pania rozmawia....pisze pani cos czego ja zupelnie nie
                        > napisalam///

                        Oczywiście, po co miałabym pisać to co Ty napisałaś?

                        >
                        >
                        > po slubie jestem 7lat.owszem zawsze wiedzialam jaki charakter ma
                        > moja mama ale naiwnie sadzilam ze jesli ja wychodze za maz to pewne
                        > sprawy stana sie dla niej jasne.pewne granice, co mozna mowic a
                        > czego nie.

                        Między przyjaciółmi i osobami bliskimi nie ma granic, można sobie mówić wszystko. Sęk w tym, że Ty nie traktujesz mamy ani jako przyjaciółki ani osoby bliskiej


                        moja tesciowa np zawsze konczy jakakowiek gadke z nami,
                        > ale to wasze zycie...


                        Jak to dobrze, że każda mama jest inna, co wynika z różnych doświadczeń, charakterów, srodowisk, postaw i poglądów. Świat byłby upiornie nudny gdyby wszyscy zachowywali się jak Twoja teściowa, nie?


                        moja mama - zrob tak, bo inaczej
                        > bedziesz plakac.

                        Och i to Cię tak oburza? Przecież jeśli nawet nie ma racji, to jej intencje są szlachetne, chce Cię uchronić przed cierpieniem, nieważne rzeczywistym czy wyimaginowanym - chce dobrze. A Ty się pienisz, jakby Ci największą krzywdę robiła


                        ja tego nigdy nie
                        > zaakceptuje.


                        Czego, że troszczy się o Twoją przyszłość i ma na temat Twojego męża inne zdanie niż Ty i jego mamuśka? Zabronisz jej mieć własne poglądy?


                        mame ma sie jedna - powinno sie ja szanowac. a w drrugo
                        > strrone to nie dziala??????bo jest mama to moze np obrazac mojego
                        > meza, lub jego rodzine?????


                        Nie wiem jak tam u Was jest naprawdę, ale przypuszczam, że przesadzasz. Poza tym człowieka starszego charakteryzuje większa sztywność myślenia, nieufność, dystans do wielu spraw, słaba podatność na zmiany, konserwatyzm, ale też ogromne doświadczenie życiowe. Reasumując, ze względu na dany Ci przywilej młodości, elastyczności w poglądach, umiejetności przystosowania się - ustępować powinnaś Ty i mąż.

                        > NIE MA PANI podstaw ani prawa tak mowic.

                        Marzenko, prawo do mówienia i pisania tego co myślę zamiast tego, co Ty chciałabyś usłyszeć i przeczytać, daje mi art.54 Konstytucji RP. Z polską konstytucją dzieci zapoznają się już w szkole podstawowej. Widać przespałaś te lekcje.


                        bo narazie to tkwie miedzy
                        > mezem i mama - i chyba jednak niestety zawsze zrobie tak zeby
                        > mamusi bylo dobrze, wiec przepraszam z gory ale gow..pani wie.


                        Na tym Forum Marzenko dyskutujemy na temat własnych poglądów w odniesieniu do problemów życiowych, nie zaś o swojej wiedzy na temat poszczególnych Forumowiczów, bo rzeczywiście wiemy o nich tylko tyle, ile w swojej łaskawości zechcą nam o sobie napisać. Nie zawsze też piszą prawdę, więc rzeczywiście na ogół gow.. o nich wiemy :).


                        > NAWET NIE WIEM JAK TO SKOMENTOWAC.


                        Szkoda, bo mogłaby się rozwinąć ciekawa dyskusja o faktach.

                        pani tez chyba nalezy do mam ktore
                        > chca zeby im pomnik stawiac///

                        zamiast o mnie. Zresztą my już mamy pomniki - moja zmarła Mama w moim sercu a ja w sercach swoich dzieci.


                        sama jestem mama - i nigdy przenigdy
                        > nie chce zeby dziecko mi za to bylo wdzieczne.


                        A dlaczego? Wolisz żeby Twoje dziecko było uczuciowo niedorozwinięte?


                        chce zeby syn
                        > powiedzial kiedys do mnie mamus choc sie herbatki napijemy i
                        > pogadamy...to sa zdrowe relacje.


                        Nie widzę w relacjach które określasz jako "zdrowe" ani zdrowia ani choroby. Od dziecka będzieśz raczej długo słyszała: "mamusiu, zrób mi herbatkę" :)

                        od serca.a nie - jak dalam pieterko
                        > to wdziecznosc po grob, urodzilam - to pomnik.


                        Właśnie wdzięczność powinna płynąć z serca i to nie tylko dla matki. Dla każdego, który świadczy nam dobro zamiast zła. Nawet jeśli świadczy to dobro chaotycznie i nieporadnie, bo pewnie nie potrafi inaczej.

                        kocham mame.i ona to
                        > powinna wiedziec.


                        A skąd ma wiedzieć, jeśli jej tego nie mówisz?


                        i szanowac wybory.i byc przy mnie.a nie trzymac
                        > przy sobie wychowujac tak ze przy mamusi najlepiej.


                        He, he, taka piosenka kiedyś była: "nie ma jak u mamy, cichy kąt, ciepły piec, nie ma jak u mamy, kto nie wierzy jego rzecz...la, la ,la". Albo : "Do matki pieśń, to pieśń bez słów, to pieśń przez łzy..."

                        >
                        > jak narazie to ona kazala mi wybierac miedzy soba a moim mezem.to
                        > ona go obgaduje..krytykuje.nigdy on.nigdy maz nie stanal i nie
                        > powiedzial zllego slowa na nia...choc wiem ile go to kosztuje.


                        Och, bohater, zaciska zęby i milczy, żeby nie wkurzyć teściowej, pod której dachem uwił gniazdko. I słusznie.
                        >
                        >

                        > jessssssuuu.nie bede sie tlumaczyc...kocham mame.prosze nie
                        > wyskakiwac ze serce czegos nie miesci...


                        Jeśli się kogoś kocha, to się go nie porzuca.
                        >
                        >
                        >
                        > patrze jak ojciec ucieka przed
                        > mama.boli mnie to.placze jak to widze.


                        Ucieka zamiast pomagać w gospodarstwie domowym? Nie wiesz czy Twój nie będzie przed Tobą uciekał do młodszych za jakieś 30 lat, może wcześniej...byleby syn nie zechciał wściubiać w to nosa jak Ty. To ich sprawy.


                        > placze jak siostra tupie noga bo mama znow sie wtracila ,znow 2
                        > zdania za duzo...

                        Nogą powiadasz? Niektóre dzieci używają pięści w charakterze argumentów...Widać rozmawiać nie potrafią, przygłupiaste jakieś czy co?

                        >
                        > mozna byc innym rodzicem -


                        Pewnie, że można. W ogrodzie może być tysiące najpiękniejszych róż, ale Twoja jest tylko ta, którą pielęgnujesz i kochasz. Jest mnóstwo dzieci ładniejszych i inteligentniejszych od Twojego, ale kochasz tylko to jedno, to Twoje.


                        mam tesciow -
                        > nie chodzi o to ze sa super, bo nie sa...ale ZNAJA GRANICE.


                        Nikt nie jest doskonały ;).
                        • kasia120378 Re: toksyczna mama?? 02.06.10, 09:50
                          Czy Ty czasem nie patrzysz przez pryzmat matki Marzeny?
                    • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 18:08
                      Naprawde uwazasz za przejaw "matczynej dobroci" rozbijanie malzenstwa corki?
                      Uwazasz, ze jesli maz corki nie przypadnie matce do gustu, corka powinna go
                      zostawic, pozbawic siebie wsparcia i swoje dzieci ojca?
                      Naprawde uwazasz, ze dzieci sa nasza wlasnoscia?

                      Czy trwanie przy czlowieku ktoremu przysieglo sie milosc i ktory jest ojcem jej
                      dzieci jest "zaleznoscia"?
                      Czy obrona calosci wlasnej rodziny przed zakusami zawistnej, despotycznej osoby
                      (niewazne czy krewnej, czy nie) jest "brakiem serca"?

                      Jesli masz takie podejscie, nie dziwi mnie ze spedzasz dni samotnie, plujac
                      jadem na obcych ludzi.
                      Mysle, ze masz kilka spraw w realu do uregulowania.
                      • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 18:10
                        Ostatni post byl do ledy.
                        • leda16 Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 21:52
                          W ostatnim poście sabciu, rozumujesz jak stuprocentowa kobieta - wyciągasz błędne wnioski z nieistniejących faktów. A na temat mojej sytuacji życiowej, zawodowej, socjalnej i rodzinnej myśl sobie co twoje sfrustrowane jestestwo zapragnie. Mnie to lotto :).
                          • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 01.06.10, 22:54
                            A nie mowilam ze bedzie pluniecie? :D
                            • sabinac-0 Re: toksyczna mama?? 02.06.10, 09:56
                              Wyslal mi sie niepelny post.
                              Walnelas osobista szpilke i pewnie poczulas sie lepiej, ale wciaz nie
                              odpowiedzialas na zadane przeze mnie pytanie:

                              Czy uporczywe wbijanie przez kogos (bliskiego lub obcego) klina miedzy
                              malzonkow, dazenie do rozbicia malzenstwa i unieszczesliwienia dzieci z tegoz
                              malzenstwa, mozna uznac za dowod bezgranicznej milosci i zyczliwosci?
                              Czy osoba, ktora robi takie rzeczy zasluguje na przyjazn i zaufanie?
                              Czy powiedzenie o takiej osobie "toksyna" jest przesadzone?
                      • kasia120378 Re: toksyczna mama?? 02.06.10, 09:54
                        Marzena z męzem i dzieckiem stanowią odrębną rodzinę. Matka czy tesciowa czy
                        ktos inny nie powinnien się wtrącać. Nawet jak córka nie umie np dobrze ugotowac
                        obiadu, czy dobrać zasłony do pokoju to jej sprawa, może męzowi to nie
                        przeszkadza. Nie powinno się wkraczać na ten delikatny rewir. Jak pisałam dopóki
                        samu nie zwracamy się o radę to nie wtrącać. Nawet jak dziecko nie chce rady,
                        pomocy moze musi samo nauczyć się rozwiązywać problemy, ma wsparcie w mężu
                        • kasia120378 Re: toksyczna mama?? 02.06.10, 10:01
                          Przecież nikt Marzenie nie karze nienawidzić mamy.
                          Naprawdę oddzielne mieszkanie jeśli jest to możliwe nikomu nie zaszkodzi, nie
                          skrzywdzi. Widzieć się rzadziej nie oznacza gorzej.
                          Dzieci jak pisałam rodzi się dla świata. Dobrze, jak wyjdą z domu na swoje jest
                          obok kochający mąż czy zona i ma się nadal chęć być z tą osobą, rozmawiać, ma
                          się wspólny język. Czego życzę Wam
    • kasia120378 musi być rozmowa 01.06.10, 12:53

      Mamy znajomą, która nieraz coś wiedziała i nie powiedziała, nie wtrąciła się do
      małżeństwa córki. Wiedziała, że może to być przyczyną ich kłótni. Stwierdziła,
      że niech sami się dogadują. Wie, że może coś powiedzieć jak sami się do niej
      zwrócą. Dzięki takim relacjom, zięć darmowy nr wybrał nie do własnej mamy czy
      siostry, ale do teściowej.
      Mieszkają oddzielnie i chyba nie widzą tego inaczej.
      Dla was jeśli nie ma innej możliwości mieszkania będzie np. dobrze mieć
      oddzielnie wejście.
      Z mamą ustalać pewne granice, na spokojnie, bez złości. Obie strony niech
      przedstawią swoje argumenty. Ty swojego męża na pewno powinnaś bronić. Lepsza
      pierwsza złość, na pewno nie tłumić. Z tego powodu rodzi się brak wybaczania,
      nienawiśc, obwinianie siebie i innych itp. To niszczy nas samych. Muszą być
      pewne granice. Jak ktoś to powiedział dzieci rodzi się nie dla siebie tylko dla
      świata
      • kasia120378 Re: musi być rozmowa 01.06.10, 12:58
        Poza tym ucieczka bez załatwienia sprawy nie pomoże za wiele. Będzie to w Tobie
        siedzieć. Musisz powiedzieć jak Wy chcecie żyć, nie skrzywdzisz jej tym. Koniec
        z poczuciem winy musi nastapić
        • marzena.pl.0 podsumowanie.. 01.06.10, 14:21
          czyli niektorzy mysla ze mozna sprobowac zyc razem....pomimo
          100przeprowadzonych juz rozmowach///.zwatpilam w to raczej...ale
          moze warto ciagle probowac.
          • kasia120378 Re: podsumowanie.. 01.06.10, 14:51
            Wiesz Marzenko, nawet jak mama czy tesciowa nic nie narzucają, ale mają złe
            mysli to też to bardzo szkodzi związkom.
            Wazne żebyście z mężem wspierali się, dbali o waszą rodzinę. Może mama zrozumie,
            że teraz masz swoją rodzinę
            • marzena.pl.0 Re: podsumowanie.. 01.06.10, 14:58
              dzieki kasia...wiecie najgosze jest to ze jak ja probuje mamie
              zwrocic DElIKATNIE uwage ze cos mi nieodpowiada,to ona odpowiada -
              "ja juz mam taka nature,poza tym ja chce dla ciebie dobrze"
              itd.zawsze to powtarza.jak mantre.marudzi, zrzedzi, narzeka ze
              wszystko na jej glowie, ze musi nam pomagac, a my sie jej TAK
              odplacamy...a jak zawioze synka do tesciowej,to mama sie
              obraza.ehhhhhh ksiazke by pisac...
              • 10iwonka10 Re: podsumowanie.. 01.06.10, 19:58
                Ja osobiscie nie sadze ze sie tak do konca dogadacie.

                >>>itd.zawsze to powtarza.jak mantre.marudzi, zrzedzi, narzeka ze
                wszystko na jej glowie, ze musi nam pomagac, a my sie jej TAK
                odplacamy.>>>

                I tutaj jest sedno sprawy mieszkacie w JEJ DOMU przejela ona nad
                wami kontrole i musicie sie czuc wdzieczni i wlasciwie siedziec
                cicho.

                Gdyby to bylo mieszkanie wasze twoje i meza i mama zaczela by ci
                narzucac jakie zaslony, kanape... moglabys powiedziec 'Dziekuje za
                rade ale to nasz dom i wybierzemy te rzeczy wspolnie z mezem' teraz
                tego nie powiesz bo to nie jest tak do konca twoj dom.

                Mnie sie wydaje ze twoje stosunki z mama zdecydowanie by sie
                poprawily gdybyscie mieszkali osobno.
                • marzena.pl.0 Re: podsumowanie.. 01.06.10, 21:41
                  TO JEST SEDNO to co napisala sabinac-0>
                  Ja widze tylko dylemat jak wytrzymac w jednym domu z apodyktyczna
                  osoba, ktora
                  > usiluje wszystkimi rzadzic nie tolerujac pogladow innych niz
                  wlasne. Pyta tylko
                  > o to, jak nie ulec jej szantazom i naciskom jednoczesnie okazujac
                  jej nalezny
                  > szacunek





                  i ostatni post iwonki.to jest to co czuje.
                  chce mame szanowac, kochac, i nie chce zeby myslala jak ja.ale nie
                  chce tez zeby oczekiwala,ze ja mam mysllec jak ona, ze tylko to co
                  ona mysli jest wlasciwe.
                  iwonka - dokadnie jak napisalas - nie moge sie poczuc tu w domu jak
                  w moim, chocbym pieterko w zlocie miala, ktore bym sama wykopala
                  spod ziemi.
                  nie dobrze jest chyba cos komus zawdzieczac...i ja mame rozumiem -w
                  koncu to jej terytorium...
                  • to.niemozliwe Re: podsumowanie.. 01.06.10, 23:33
                    1. Wzmocnij ojca
                    2. Ustal porozumienie z siostra
                    3. Rozdawaj karty w grze
                    4. Kochaj matke
                    :)
                  • 10iwonka10 Re: podsumowanie.. 02.06.10, 10:05
                    Jak piszesz o swojej mamie to widze moja ciotke- (ona nie ma dzieci)
                    i chyba ja zawsze bylam dla niej ich substytutem.

                    Ona jest chyba dosc pdoobna do twojej mamy. Smutne jest to ze odkad
                    zmarl moj wujek ona ma bardzo niewiele znajomych.Niestety osoby
                    apodyktyczne sa ciezkie we wspolzyciu.

                    Wydaje mi sie ze abys mogla okazac swojej mamie szacunek natomiast
                    nie ulegac jej naciskom jedynym wyjsciem jest kompletnie sie
                    uniezaleznic.
          • krum0 Re: podsumowanie.. 02.06.10, 08:06
            marzena.pl.0 napisała:

            > czyli niektorzy mysla ze mozna sprobowac zyc razem....pomimo
            > 100przeprowadzonych juz rozmowach
            Próbuj raczej akcentować swoje decyzje poprzez działanie.
            Zakomunikuj, że Twoim zdaniem coś jest słuszne, choćby mamie było to
            nie w nos, i trzymaj się swego. Postępuj zgodnie ze swoją wolą,
            zachowaj przy tym konsekwencję.
            • marzena.pl.0 Re: podsumowanie.. 02.06.10, 12:42
              za kazdego posta dziekuje...nie bardzo tylko rozumiem dlaczego
              niektorzy W TYM WLASNIE MOJA MAMA, uwazaja ze jak sie wyprowadze to
              znaczy ze sie odwracam od rodziny, od mamy.to tak jakbym porzucala
              mama(leda tez tak napisala).mozna porzucic mame?????????????????
              dziecko mozna porzucic, owszem i wtedy jest to naganne, ale
              mame???????????dlaczego dla mojej mamy jestem zlla wyrodna corka bo
              wyjezdzam??niewdzieczna itd itp....nie chce wyjechac i nie odzywac
              sie do niej.kocham ja.ale ciezko mi zyc z nia. i tylle.czemu to jest
              takie tragiczne dla niej?tego nie rozumiem..chyba dlatego,ze wie ze
              straci czesc kontroli nade mna...czego nie widzi - nie moze
              skrytykowac...i chyba widzi, ze jak jestem dalej od niej w sensie
              fizycznym , jestem silniejsza i pewniejsza siebie.nie tak latwo jej
              wtedy do mnie dotrzec...
              kiedys w przyplywie zlosci powiedziala, ze nawewt jak sobie kupisz
              mieszkanie to kto sie bedzie z niego cieszyl?hm - smutne.slowa
              zapadly gleboko....
              • kasia120378 Re: podsumowanie.. 02.06.10, 12:59
                Ty Marzenko sama musisz uwierzyć w to, że ewentualna wyprowadzka nie oznacza
                zmniejszenia twojej miłości do mamy. Taka odległość wręcz może wasze relacje
                poprawić. Nie przejmuj się tym, że ktoś Ci wypomina brak miłości, niewdzięczność
                itp. Nie przywiązuj do tego uwagi. Kochaj, ale też dbaj nie tylko o mamę, ale i
                o swoich bliskich.
                Nawet jak mama skrytykuje Twojego męza to stan po jego stronie. Jak pisałam
                nawet brak jakiejkolwiek krytyki słownej, a złe mysli też mogą uczynić wiele
                złego. To się odbiera, małżonkowie mogą się m. in. przez to kłócic
                Mozesz mieć niedosyt zaspokajania potrzeb mamy, ale musisz się tego wyzbyć.
                Jesli nikogo nie krzywdzisz nawet w myslach jest ok. Musisz się wyzbyć wyrzutów
                sumienia, obwiniania kogokolwiek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja