marzena.pl.0
29.05.10, 21:54
witam...mam taki problem.mam toksyczna mame.apodyktyczna,
WSZYSTKOWIEDZACA najlepiej....zawsze kytykowala mojego meza(jestesmy
zgodnym kochajacym malzenstwem)...moja mama to typ osoby o silnym
charakterze, nie znoszacym sprzeciwu, a jak cos sie jej nie podoba
np w moim zachowaniu czy siostry to sie obraza, ma depesje.jestem
uzalezniona od niej, od jej zdania.widze to.walcze z tym.ale nie
bardzo wiem jak.po studiach wyjechalam z mezem za granice, tam
urodzilam dziecko...i obecnie wrocilismy - jeszcze przed slubem
wyszykowalismy sobie pietro w domu rodzicow.ja jakos podswiadomie
wiedzialam ze tam wrocimy(?????!!) wiec jakos przegapilismy szanse
swojego lokum...zeszta zawsze slyszalam mame powtarzajaca - dziecko
tu wroc, gdzie tam tak daleko od nas... powrot okazal sie bolesny
dla obu stron - ja probuje stworzyc swoje granice, swoj swiat,
probuje to mamie pokazac, wytlumaczyc, ale efekt raczej zerowy...ona
chce miec wplyw na moje zycie, uwaza ze ma prawo wypowiadac sie na
temat mojego zycia ile dusza zapragnie,najgorsze ze jest b.silna
osobowoscia - nawet moj ojciec ma niewiele do powiedzenia.drazni
mnie mama, swoimi pogladami, zachowaniem WSZYSTKIM, a jednoczesnie
nie moge sie od niej uwolnic.mysle o wyjezdzie za granice - tam
gdzie istnialam jako jednostka(albo gdziekolwiek indziej, choc
prosciej za granice bo nie wszystkie mosty spalone).moje pytanie -
czy odeglosc od mamy w jakis sposob pomoze???czy zdecydowanie nie
pisac sie na wspolne mieszkanie???