land_knecht
02.06.10, 10:37
Od siedmiu miesięcy jestem zonaty. Mamy z żoną miesięczną córeczkę.
Mieszkamy w jej miejscowości pochodzenia, około 300 km od miasta z
którego pochodzę. W najbliższą sobotę moja matka bierze ślub, nie z
moim ojcem ma się rozumeć, ale z mężczyzną z którym jest od jakiegoś
czasu związana. Oczywiście dostalismy zaproszenie, ale żona z córą
nie mogą niestety jechać - brak sprawnego samochodu, daleka droga a
dzecina malutka. Pomyslałem, że pojadę sam - wyjadę rano w sobotę
PKP, wrócę nastepnego dnia rano. Nie będę pisał jaka była reakcja
zony na ten pomysł, powiem tylko, że zaproponowała rozwód jeśli
pojadę. Powiedziała też, że dla niej to zdrada. Z dugiej strony to
pierwszy i mam nadzieję ostatni slub mojej matki, która nie mogła
sobie wiele lat urządzić zycia a teraz jest szczesliwa. I to chyba
oczywiste ze chce tam wtedy być. Co powinienem zrobić, i czy moje,
że tak to okresle, pragniene bycia na tym slubie jest "normalne"?