Zakochalem sie i nie wiem co robic....

10.03.04, 14:17
.... bo sytuacja jest mocno skomplikowana....
Jestem zonaty, mam dziecko (11 lat) ale od bardzo
dlugiego czasu z zona nie jestesmy w stanie sie porozumiec. :-(
Ona ma zupelnie inna wizje tego jak powinno byc niz moja wizja.
Malzenstwo prawie sie rozpadlo, chociaz nie bylo
czegos takiego jak zdrada, ale zabraklo porozumienia dusz...
Oboje staralismy sie cos posklejac, jakos to ratowac
i w efekcie spodziewamy sie drugiego dziecka.... :-)
Tylko, ze pojawil sie nieoczekiwany problem.... kolezanka z pracy....
Przez jakis czas traktowalem ja zupelnie "normalnie",
ona mnie takze... lecz nagle cos "zaiskrzylo"
(przynajmniej z mojej strony) i wiem, ze to nie jest
jakies chwiowe zauroczenie bo czegos takiego do tej pory
NIGDY w zyciu nie czulem... wiem, ze to milosc
i bylbym w stanie zrobic dla niej wszystko......
Wpakowalem sie tym samym w okropne bagno i nie mam
pojecia jak z tego wybrnac....
Macie jakies sugestie, propozycje, uwagi???
Moze byc na forum lub via e-mail..... czekam....
    • Gość: praxi Re: Zakochalem sie i nie wiem co robic.... IP: *.crowley.pl 10.03.04, 15:00
      Skoro "nagle cos zaiskrzylo", to jest wielce prawdopodobne, ze nagle zgasnie.
      Zreszta, nie wazne, czy zgasnie, czy nie. Istotne jest natomiast to, ze nagle
      zauroczenie nazywasz miloscia.
      Wydaje mi sie, ze po prostu mylisz pojecia, stad ten dziwny zamet w glowie i
      uczuciach.

      Zaden czlowiek nie przezyje zycia bez uczuc, bez ciepla, bez akceptacji i
      poczucia, ze jest najwazniejszy. Najwidoczniej w twoim zyciu zabraklo czegos
      takiego. Bardzo mozliwe, ze zona nie dawala ci tego, lub ty nie umiesz odczuwac
      akceptacji, ktora daja ci osoby najblizsze.

      Twoja chwilowa fascynacja kolezanka z pracy wynika wlasnie z tego.
      Najpierw zabraklo ci akceptacji, a dopiero potem pojawil sie ktos, kto daje ci
      potencjalna szanse na odczucie wymarzonej akceptacji, milosci, fascynacji.

      Mysle, ze powinienes przypomniec sobie uczucie, ktore polaczylo cie z zona. To
      bardzo wazne, zebyscie teraz duzo rozmawiali. Moze nie umiecie wyrazac uczuc i
      zarowno ty, jak i ona czujecie sie niedoceniani w zwiazku.
      Zapytaj, dlaczego ostatnio tak trudno jest sie wam dogadac, dlaczego nie
      rozmawiacie o zwiazku i go zaniedbujecie.

      Bardzo prawdopodobne, ze jej rowniez jest zle. Pewnie czuje twoje oddalenie,
      moze tez jest "samotna we dwoje". Jesli szczerze porozmawiacie o swoich
      uczuciach i potrzebach, jesli obydwoje przyznacie, ze wasze malzenstwo przezywa
      kryzys, to bedzie to pierwszy krok do rozwiazania tej trudnej sytuacji.
      W obliczu trudnych sytuacji zyciowych najlatwiej jest "zamiatac smieci pod
      dywan" i udawac, ze nie dzieje sie nic, albo ze samo sie rozwiaze, albo, ze
      ktos inny da mi to wymarzone szczescie.
      A przeciez wiadomo, ze problemy nie rozwiazuja sie same.
      Czasem pomaga terapia malzenska.
      Goraco polecam taka inwestycje w zwiazek.

      Ps. Gratulacje z nowego czlonka rodziny! A chlopiec, czy dziewczynka?

      Ps. A jesli kolezanka z pracy absorbuje twoje mysli za bardzo, to, jesli to
      mozliwe, zmien prace.
      • Gość: Jomka Re: Zakochalem sie i nie wiem co robic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 12:13
        Napisales madre slowa i wiem ze tak nalezy podejsc do sprawy,tylko z wlasnego
        doswiadczenia wiem ze kiedy w malzenstwie nie ma uczuc milosci (jest
        przywiazanie, rutyna, przyzwyczajenie i tak dalej) to zadna terapia nie
        pomoze,mozna nauczyc sie rozmawiac ze soba, wyrazac swoje uczucia w sposob
        jasny i otwarty dla drugiej strony,byc dla siebie partnerem, przyjacielem,ale
        czy mozna pokochac od nowa taka sama szalona miloscia? napewno tak i napewno
        nie,kazdy z nas jest inny, ma inne zycie inne doswiadczenia i podejscie do
        zycia rowniez,chociaz zdarzaja sie sytuacje bardzo do siebie podobne.Razem z
        moim mezem ratowalismy nasz zwiazek przez 3 lata,poswiecilismy wiele czasu na
        rozmowy, na przebywanie ze soba, z naszymi dziecmi.
        Jestesmy ze soba na warunkach partnerskich, przyjacielskich, sporo rzeczy nas
        laczy przedewszystkim dzieci ,ale duzo nas dzieli.Uczucie ktore polaczylo nas
        wiele lat temu nigdy nie wroci, wygaslo,moj maz wie ze nie kocham jego, ja
        tylko go lubie i szanuje i traktuje jak dobrego kumpla,on dokladnie tak samo
        zachowuje sie w stosunku do mnie.
        Jak widac tylko sie dogadalismy,bo nie bylo sensu ratowac czegos czego juz nie
        bylo.
    • Gość: Hanka Walcz o swoja rodzine IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.03.04, 18:20
      Sytuacje sam komplikujesz. Sytuacja jest jasna: JESTES MEZEM I OJCEM(niedlugo
      podwojnym -serdeczne gratulacje). Mysle ze klopoty dnia codziennego zaczynaja
      was przytlaczac. Bo obowiazkow mnostwo, dziecko placze, drugie w drodze, zona
      bez lokow na glowie i jeszcze chce aby zmienic dziecku pieluche. Tak to mniej
      wiecej wyglada???? A tam kolezanka:zadbana ,wymalowana,z lokami na glowie,
      rozluzniona, usmiechnieta. Ty zmeczony, zniechecony pretensjami zony ze nie
      pomagasz, ze jej nie przytulisz. Daj wiecej kredytu I SOBIE I ZONIE. Nie
      rozgladaj sie na boki bo tu raczej nie ta kolezanka jest dla ciebie
      pociagajaca, ale dodatkowe obowiazki staja sie wydawac nie do pokonania.
      MOZECIE JE RAZEM POKONAC(z zona oczywiscie, nie kolezanka). Badz
      odpowiedzialnym facetem. Co zrobi twoja zona bez ciebie z dwojka dzieci????
      Jestescie sobie wzajemnie potrzebni, a przede wszystkim jestescie niezbedni tym
      dzieciom. Nie zrazaj sie niczym i zacznij walczyc o swoje malzenstwo i swoja
      rodzine. Pamietaj zaden facet nie bedzie tak traktowal twoich dzieci jak ty
      sam. Pozdrawiam i zycze ci abys zrozumial ze masz piekna rodzine i ze warto o
      nia walczyc, nawet jesli twoja zona jest bardziej jeszcze zmeczona tym
      wszystkim niz ty.
      • ouk i o prawa człowieka w tybecie )))) (nt) 10.03.04, 23:48

    • Gość: bydlę wstrętne :-) Re: Zakochalem sie i nie wiem co robic.... IP: *.e-data.net.pl 10.03.04, 20:54
      No to czas na męski głos! Robienie dzieci w celu rozruszania związku to
      najgłupszy sposób na jaki mogłeś wpaść. Wkopałeś się kompletnie. Pozostaje Ci
      tylko ta koleżanka z biura. Masz parę miesięcy - rozruszaj kości z koleżanką,
      naucz się paru nowych pozycji i wracaj do żony świeży i pełen życiowej energii
      ratować małżeństwo!!! :-P
      • ouk i to jest pomysł na piątkę ! (nt) 10.03.04, 23:49

    • abacosun Re: Zakochalem sie i nie wiem co robic.... 10.03.04, 23:23
      Pomimo, iż teraz dałbyś się pewnie zabić, że to co odczuwasz jest miłością,
      wierz mi to zauroczenie... fastynacja dziewczyną która Cię pociąga, której nie
      znasz dobrze, lecz tylko powierzchownie, która może być zupełnie taka sama jak
      Twoja żona, a może zupełnie inna... lecz uwierz to tylko zauroczenie, które
      minie jeżeli się postarasz, albo faktycznie przemieni się w miłość jeżeli
      faktycznie to będzie ta jedyna.

      W Twojej sytuacji jednak nie chciałabym się przekonać jak będzie, tylko
      wycofałabym się z tego tak szybko jak to możliwe. Jesteś dorosłym facetem i
      powinieneś wziąść odpowiedziałność za dzieci, to są WASZE dzieci i oboje
      powinniście postarać się aby je właściwie wychować.

      Ktoś tam Ci radził "skok w bok" i powrót do żony, tego również nie polecam, bo
      to zepsuje wasze malzenstwo nieodwracalnie, nawet jezeli ona sie o tym nigdy
      nie dowie, ty bedziesz mial tego swiadomosc do konca zycia, a jezeli ci miną
      wyrzuty sumienia, to zrobisz to kolejny raz, pewnie jeszcze niejeden. Pozatym
      jeżeli dziewczyna z pracy Cię zauroczyła możliwe jest, że uczucie pochłonie Cię
      do reszty.

      Moja rada: walcz o swoje małżeństwo do końca, ile się da! Pewnie
      powiesz "zrobiłem już wszystko", to zrób więcej! Najlepsza jest szczera
      rozmowa. Większość facetów raczej stroni od wizyt u psychologów, dlatego jezeli
      się nie wybierasz polecam książkę "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus"
      pozwala ona zrozumieć różnice w charakterach obojga płci ktorych znajomość
      naprawdę potrafi wiele zrozumieć i naprawić błędy w zwiąkach.

      Jestem kobietą, która związała się z żonatym (bezdzietnym) mężczyną, podobnie
      jak ty swoją koleżankę, poznałam go w pracy, walczyłam z tym uczuciem dwa lata,
      zmieniając nawet pracę i tracąc z nim zupełnie kontakt. Wierz mi, jeżeli to
      będzie prawdziwa miłość to "ona" wroci do ciebie...
      Jednak uważam, że Ty miłośc juz spotkales wcześniej i powinieneś o nią walczyć,
      myśleć żonie, o dzieciach (przede wszystkim) i starać się zakochać w swojej
      żonie raz jeszcze!
      Życzę powodzenia, mam nadzieje, że życie poukłada Ci się na nowo i dostrzezesz
      szczęście w tym co miałeś cały czas przy sobie. Pozdrawiam
      • Gość: kinia Re: Zakochalem sie i nie wiem co robic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 00:02
        tak naprawdę to myślę, że podałeś za mało informacji zeby to
        jakby "zdiagnozować" z boku
        bo można pisac opinie takie jakie piszą tu wszyscy a czasami widzą tylko
        namiastke tego co tak naprawde jest problemem
        owszem masz zone i to niewatpliwie do czegos zobowiązuje
        owszem masz dziecko 11 lat - to tez zobowiazuje do bycia ojcem ale faktem jest
        tez ze jezeli zdecydowalbys sie odejsc od zony w przypadku gdyby wasze
        malzenstwo rozpadalo sie i w konsekwencji rozpadło nie oznacza ze nie bylbys
        ojcem dla swego dziecka i moze zarowno ty jak i zona bylibyscie szczesliwi z
        kims innym
        ALE tu pojawia sie nowy problem i to ogromny a wiec twoje nowe dziecko w
        drodze - i tu musze sie zgodzic z panem ktory powiedzial ze sam sie wpuszczasz
        w bagno - bo to prawda - jezeli cos jest nie tak w zwiazku a ktos pakuje sie w
        dziecko - czy to swiadomie (to juz totalna glupota!) czy przez przypadek (np.
        kobieta chce wpakowac faceta a kolejne dziecko np. zeby nie odszedl - np mowi
        ze bierze tabletki a ich nie bierze itp.) to tez totalna glupora - owszem
        zdarzaja sie przypadki ale tez facet powinien w maksymalny sposob zadbac o to
        zeby tego dziecka nie bylo
        jezeli jest szansa na porozumienie w malzenstwie i szczesliwe zycie to ona jest
        nawet wtedy gdy cos sie zawala w jakis momentach
        jezeli zas cos jest źle i nie ma szansy na naprawe to nawet trojaczki nie
        pomogą i tyle

        oddzielna sprawa jest twoje uczucie do kolezanki w pracy, i tu powiem ze mimo
        iz niewatpliwie istnieje milosc od pierwszego wejrzenia (coby o niej nie sadzic
        i nie mowic) to jednak czesto zwykle pozadania czy zauroczenie myli sie z
        miloscia,
        nie wiesz jaka to kobieta, nie wiesz jak bys sie czul z nia na codzien, nie
        mowie o seksie ale o wspolnym zyciu ze zwyklymi szarymi problemami dnia
        codziennego a nie tylko chodzeniu za raczke, do kina czy do lozka - to minimum
        jezeli chodzi o zwiazek ale tez duza podstawa jezeli chodzi o jego utryzmanie

        pomine fakt ze ta kobieta czyli kolezanka z pracy - tez ma jakies zdanie na
        temat tego zwiazku i moze wcale nie chciala by sie pakowac w uklad z zonatym
        facetem z dzieckiem i z drugim w drodze, moze tez mysli tylko o skoku w bok
        (mimo ze to kobieta, coz ---
        • ouk Re: Zakochalem sie i nie wiem co robic.... 11.03.04, 07:52
          łooooo jezu, jak to dobrze że nie jestem adresatem tego monologu, nic tylko sie
          powiesić, uff. Od dziś jestem za kapłaństwew dla kobiet. Ludzkość nie zdaje
          sobie sprawy jakich kaznodziei utraciła broniąc dostepu kobietom do ambon
    • ouk Re: Zakochalem sie i nie wiem co robic.... 10.03.04, 23:55
      A ja ci doradzę tak: Weż przyświruj, zrób z siebie wariata - ofiarę tego całego
      napięcia psychicznego związanego z tą całą sytuacją. Zobaczysz i małżonka i
      koleżanka z pracy nieba będą chciały ci przychylić jako tej ofierze, a ty w tym
      czasie przygruchasz sobie jakąś bezstresową nastkę-laskę na okazję
      natarczywości hormonów i będziesz sobie żył jak w bajce.
      Li vida es sueno )))
    • Gość: Misia Re: Zakochalem sie i nie wiem co robic.... IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.04, 08:29
      a mi sie zawsze wydawało że porozumienie dusz to polega na rozmowie.. ale chyba
      naiwna jestem... brawo zrobiłes kobiecie dziecko, uziemiłes ja a sam
      na "baby".. uwielbiam takich facetów... wiesz co ci po prostu hormony uderzyły
      do głowy.. i tyle, proponuje walnąć sie dobrze w łeb i może zaczniesz myśleć..
      • ouk Re: Zakochalem sie i nie wiem co robic.... 11.03.04, 12:40
        Gość portalu: Misia napisał(a):

        >.. brawo zrobiłes kobiecie dziecko, uziemiłes ja a sam
        > na "baby".. uwielbiam takich facetów... wiesz co ci po prostu hormony
        > uderzyły do głowy.. i tyle, proponuje walnąć sie dobrze w łeb i może
        > zaczniesz myśleć..

        a jej pewnie przy tym robieniu nie było ! ot skorzystał z chwili nieuwagi
    • marusia_ogoniok [...] 11.03.04, 09:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • qw5 marusia 11.03.04, 20:52
        jak na kobitę masz bardzo lekkie pióro, Marusiu :)
Pełna wersja