zakochany2004
10.03.04, 14:17
.... bo sytuacja jest mocno skomplikowana....
Jestem zonaty, mam dziecko (11 lat) ale od bardzo
dlugiego czasu z zona nie jestesmy w stanie sie porozumiec. :-(
Ona ma zupelnie inna wizje tego jak powinno byc niz moja wizja.
Malzenstwo prawie sie rozpadlo, chociaz nie bylo
czegos takiego jak zdrada, ale zabraklo porozumienia dusz...
Oboje staralismy sie cos posklejac, jakos to ratowac
i w efekcie spodziewamy sie drugiego dziecka.... :-)
Tylko, ze pojawil sie nieoczekiwany problem.... kolezanka z pracy....
Przez jakis czas traktowalem ja zupelnie "normalnie",
ona mnie takze... lecz nagle cos "zaiskrzylo"
(przynajmniej z mojej strony) i wiem, ze to nie jest
jakies chwiowe zauroczenie bo czegos takiego do tej pory
NIGDY w zyciu nie czulem... wiem, ze to milosc
i bylbym w stanie zrobic dla niej wszystko......
Wpakowalem sie tym samym w okropne bagno i nie mam
pojecia jak z tego wybrnac....
Macie jakies sugestie, propozycje, uwagi???
Moze byc na forum lub via e-mail..... czekam....