czy mógłby mi ktoś doradzić?

19.06.10, 09:55
Witam, chce tutaj opowiedziec moja historię i mam nadzieję, ze mi
ktoś tutaj doradzi. Jestem studentką dobrego kierunku studiów, taka
normalną młodą dziewczyną wydaje mi się, ze dość atrakcyjną. Mam
grono przyjaciół z którymi szaleje na imprezach, zwiedzam świat. Mam
tez siostre- starszą z którą rodzice od zawsze mieli problemy-
niedojrzała na swój wiek, zmieniała kierunki studiów jak jej sie
podoba, z pracy zwolniona bo konfliktowa, teraz chce jechac
zagranice, a cała rodzina dostaje palpitacji serca bo znów chce
rzucic studia, a pozniej przyjedzie z płaczem znajac ją. Moja
siostra jest osobą, która powie co myśli, bez skrupolow, zahamowan -
teraz z czasem, po tylu latach jak sie jej tlumaczy jest juz lepiej,
jest konfliktowa. Kilka lat temu miała wydumane problemy z psychiką
wiec rodzice od razu do najlepszych lekarzy- dostała lek, przeszło
jej ale..zrobiono jej tam testy na inteligencję(była w szpitalu)i
wyszło na skraju normy tzn. bardzo mało a ile juz rodzina z nią
przeszła to bog tylko jeden wie- jest juz i tak lepie ale ona jest
juz dorosłą kobietą, która czasami zachowuje się jak nastolatka.
Aktualnym jej problemem od dłuższego czasu jest brak mezczyzny i mam
nadzieję z całego serca, ze kogoś pozna- wypisałam tutaj te
najgorsze cechy ale jest to osoba wrazliwa, dobra, ktora bardzo
kocham. Mój problem polega na tym, ze to wszystko w jakis sposob
przelewa się na moje zycie- boję się znaleść chłopaka , takiego na
powaznie, bo nie chce zeby ona popadła w jakąś depresje, ze duzo
młodsza siostra ma kogoś, druga sprawa jest taka, ze boję się ja
przedstawić, ze powie coś takiego jak to ona 'prosto z mostu', ze
bede musiała komuś wszystko tłumaczyć, ze w jakiś sposob to bedzie
rzutować na mnie. Wiem jestem w tym momencie zła pisząc cos takiego.
Ja ją naprawde kocham ale nie lubię już na wstepie tych pytań: nie
jestes jedynaczką? masz siostre? a czym sie ona zajmuje, kim jest?
to sie przewija zazwyczaj na 1 randce poprostu uciekam od tego
wszystko. I co ja mam zrobić?kocham ją, chce tez normalnego związku
ale boję się juz na sama myśl, co to bedzie
    • s.p.7 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 10:33
      Co do siostry to są2 istotne kwestie.
      na ile to co reprezentuje jest kwestiąjej natury a na ile to cos co jest
      wyuczone, co jest mechanizmami obronnymi na "cos".
      Piszesz ze z natury jest dorba i wrazliwa, co kierowało by nas w stronętego ze
      jej zachowania są wynikiem zachowań innych osob w stosunku do niej samej.
      W ponad 90% przypadków takie zachowanie to reakcje na zachowania rodziców w
      okresle od 2 roku zycia do ok 18go.

      Musiał by miec tu dokładny opis mechanizmów funkcjonowania waszej rodziny,
      poziom czulosci , milsoci rozumeinia milosci, opieki czy nadopiekunczosci.

      Bez przejrzenia jakoby tych kilunastu lat wychowania ciezko powiedziec co
      wplyneło na takie jej reackje, a jesli tego nie bedziemy wiedziec to nie
      bedziemy wiedziec jak temu zaradzic a o to przeciez chodzi.

      Ja kna mojąintuicję... przyczyną problemó moze tu byc zbytnia chęc kontroli
      zycia siostry przez rodziców oraz spory chłod emcojonalny ze strony rodziców.
      Ona bardziej goni za chęcia byc ia akceptowaną

      Postawy konfliktowe to mechanizmy obronne często wlasnie na chec kontroli jej
      zycia, i zbytnie "układanie go"

      Z tego co piszesz poajwia sie w niej postawa roszczeniowa co czesto jest psotawa
      utrzymanego dziecka a to czesto bierze sie z rodzicielskiej MANIPUALCJI

      postawa zadroszczo-roszczeniowa oraz mechanizmy pseudo EMOCJONALNYCH SZANTAZÓW,
      takei emcojonalne szatnaze prawdopodobnie wystepująze strony twojej matki mimo
      ze nie byly wczesniej zaobserwowane a i terz pewnie ciezko bedzie je dostrzec, (
      w wiekszosci wypado to przejecia po manipulujacej matce)

      Duza czesc niespelnioncyh rodzicielskich ambicji mogla przeniesc sie na dzieci -
      to mozeprzyniesc traktowanie przedmioowe, brak chwalenia, krytycyzm ze strony
      rodziców

      popatrz: zaczynasz post od "jestem studentkądobrego kierunku studiów" to niejako
      jest oś twojego poczucia JA i ego. Czyli spelnienie oczekiwan co do zyciowej
      roli "karierowej" niewielu ludzi mysli na takiej zasadzie, a u ciebie przejawia
      sie to jednoznacznie,
      NA to byl kładziony nacisk na "dobrą drogę" w okowach "normalnosci"

      Bardziej przypomina to cechy typowej motywacji spoleczno-zewnetrznej

      W jej mysl "posiadanie chlopaka" to w duzej czesci kwestia dalej jrealizacji tej
      wytyczonej drogi "normalnosci" ale i "pretizu"

      Poniewaz taka os motywacji zewnetrznej byla tworzona w rodzinie twoja sostra
      mimowolnie i bezwłasnie moze miotac sie meidzy tym co mowi jej serce i czego
      chce naprawde a tym co chcą jej rodzicie i rodzina.
      Wynikaja z tego konflikty wenetrzne, problemy osobowosciowe.
      Ich rezultatem sa problemy psychoczne o których byal tu mwoa i to nie bylo zadne
      "wymyslanie", takie podejscie bardziej sprzyja ku temu by sadzic ze jest ona
      traktowana mocno przedmiotowo przez rodzine.

      Podobnie ty piszesz tu o tym ze ją kochasz ale tak naprawde tylko opisujesz tu
      rezultaty dysfunkcji rodziny odbijajace sie na siostrze, jednoczesnie od razu
      "przeskakujesz" na to jak to ci moze zaszkodzic i jak ona sama ci szkodzi.
      Tu nie ma milosci, tu jest raczej egoizm, bo w tym wszystim SKUPIASZ SIE NA
      SOBIE a nie na checi pomocy jej.
      Pomoc jej ogranicza sie tylk oco najwyzej do "lekcewazących krytycyzmow",
      "Czarnej owcy".
      To wszystko uklda mi sie w jednącalosc. tego jaka jet przyczyna zachwoan siostry
      oraz jak temu zaradzic.

      Milsoc o ktorej tu piszesz to raczej pewna forma egoizmu ustawioan na
      wypelnianie tórów normalnosci i dróg zyciowych, czyli cos z czym siostra sobei
      nei radzila a na co od zawsze musial byc nacisk skoro to oś twojego EGO i
      jednoczesnie zrodlo jej problemow psychicznych i emcojonalnych

      bo nie chce zeby ona popadła w jakąś depresje, ze duzo
      > młodsza siostra ma kogoś


      bardizej wyglada mi to na jej strach przed krytykanctwem i porównaniami: ( i nei
      wiem kto ej serwje, celuje ze matka)
      Popatrz młodsza siotra juz ma chlopaka a ty co? nie masz ogfiara zcyiwowa... itp

      czyli brak akceptacji ze strony rodziny + krytykanctwo

      nie
      > jestes jedynaczką? masz siostre? a czym sie ona zajmuje, kim jest?
      > to sie przewija zazwyczaj na 1 randce poprostu uciekam od tego
      > wszystko.

      Raz piszesz ze naprawde ją "kochasz" a za chwile nie potrafisz mowic o swojej
      siostrze komuś? dlaczego? Dlaczego boisz sieo niej opowiedziec?
      i znowu zwrot "czym sie zajmuje, kim jest", czyli nieustanna presja na pozycje
      spoleczną, zawód, osiągniecia, nie ma w tym milosci, to najpewniej rodziców
      którzy swoje niedoskonałoscui przelewaja na swoje dzieci po to by moc sie
      chwalic ile kto co osiagnał.
      Dlatego ty przejmuajc te wzorce boisz sie mowic o tym "czym sie zajmuej, kim
      jest" bo ty przeciez masz "dobre studia", a ona nie, jak to byla by os
      wrzechswiata. To rodzi presje i stresy wobec twoje jsostry któa na któryms
      etapie swojego zycia chiala sie przeciwstawic przedmiotowemu traktowaniu i
      sprobowac wlasnej drogi, posluchac serca.
      Ale w tobei nei ma milosci jest koncentracja na "woli zakompleksionych
      rodzdicow" których kompleksy muszzi wyleczyc "dobrymi studiami", "dobrym chlopakiem"

      Twoja siostra najpewniej przejela tez sposoby manipulacji, ale w innej formie,
      to jedynei mechanizmy obronne przed tym co tu napisalem, obrona przed spaczonymi
      wartosciami rodziny,

      nie musisz sie tego obawiac.

      Natomiast jesli naprawde kochasz siostre to pomozesz jej uporac sie z
      negatywnymi emcojami, dodasz otuchy, dasz wsparcie i cieplo, pomozesz jej
      zaakceptowac siebie przez akceptacje siostry i bedziesz staral sie kierowac
      rodzine w strone takze jej akceptacji oraz pomocy w odnalezieniu i realizacji je
      jzyciowej drogi a nie w strone spelniania czyis onanistycznych oczekwian
      • czasem.tak.jest Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 10:48
        nie jestem zadna egoistką i nie okskarzaj mnie tutaj, bo napisałam
        kilka zdan w poscie chciałam nakreslic problem i tak to ujełam- te
        zachowania nie biorą się z tego, ze mamy jakis 'chlod emocjonalny'
        co jest TOTALNA bzdurą, ona poprostu czasem nie rozumie ze TAK NIE
        MOZNA komus powiedziec bo w ten sposob sie kogos urazi. Mysli, ze
        jest zabawna a tak naprawde dotknie kogos, Ty nie rozumiesz?

        Egoistką nie jestem- kocham ja bardzo i wiem, ze kiedys w
        przyszłości bedzie potrzebować mojej pomocy i w pewnym stopniu opieki


        Tak- rodzice mieli wobec nas jakies oczekiwania, ambicje, chcieli
        zebysmy wyrosły na ludzi jak normalni rodzice. A co Ty kurcze
        myslisz, ze teraz o tak puscimy ją za granice, zeby cos jej się
        stało? zeby był za dwa dni płacz w suchawce- bez wyjasnienia,
        zebysmy ją pozniej poszukiwali i wszyswcy zawału dostali??Przede
        wszystkim nie zrozumiałes mojego postu. Chłodu rodziców nigdy nie
        było wrecz przeciwnie wielka miłość i starania i proby zeby było jej
        dobrze, teraz jest gorzej bo rodzice starsi- boja sie co z nbia
        kiedyś bedzie i nie pisz tu o nadmiernym kontrolowaniu, bo to nie
        jest tak. Pisze bo tak kocham ja ale cholera mam uczucia jak
        CZŁOWIEK nie sa mi obce uczucie WSTYDU, OCENY INNYCH zupełnie nie
        trafiony post
        • s.p.7 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 11:13
          generalnie rzadko zdarza sie ze "nie trafiam" w sendo problemu :)

          twoja reakcja zdaj sie potwierdzac ze moja wstępna teoria byłą słuszna.

          TAK NIE
          > MOZNA komus powiedziec bo w ten sposob sie kogos urazi.

          Podejrzeawmz e siostra będac mocno urazona na wielu innych plaszczyznach stosuje
          cos w rodzaju konntratakó obronnych w których chce swiadomi lub przynajmniej
          połswiadomie wyrównac poziom "emocjonalnej presji", te jej ataki jak bys
          dostrzegłą biorą sie wlasnie głownie z niemoznosci spelnienia "rodzicielskich
          wizji" oraz presji emcojonalnej która jest stosowana jako motyator, niestety
          uprzedmiotawia to czlowieka czyniąc cos w rodzaju sposobu na dowartosciowanie
          niedowartosciwanych osobnikow spolecznych zakladajacych rodziny


          > Egoistką nie jestem- kocham ja bardzo i wiem, ze kiedys w
          > przyszłości bedzie potrzebować mojej pomocy i w pewnym stopniu opieki

          twierdzisz ze egoistką nie jeste i ze bardzo ją kochasz, a na czym wg ciebie
          polega prawdziwa milosc i jak powinna sie realziwaoc wobec siostry?

          wiem, ze kiedys w
          > przyszłości bedzie potrzebować mojej pomocy

          Nei sadzisz ze ona potrzebowaął jej bardzo juz dawno temu i potrzebuje teraz?


          > Tak- rodzice mieli wobec nas jakies oczekiwania, ambicje, chcieli
          > zebysmy wyrosły na ludzi jak normalni rodzice

          niestety musze cei zawiesc, powyzsze postawy doprowadzone jedyni do "lekkiej
          skrajnosci" tworzą patologie rodzinną, patologia przeklada sie nza zycie
          emcojonalne czlonkow rodziny i jak widac takze twojej siostry.
          Ty natomiast twierdzisz ze ja kochasz i caly cas skupiasz sie na sobie
          jednoczesnie jak mniemam nie wisz na czym polega milosc i jak miala by sie
          objawiac pomoc wobec niej, a nawet jesli pozostaje pytanie jak bardzo masz
          ochotę jej pomagac?

          A co Ty kurcze
          > myslisz, ze teraz o tak puscimy ją za granice,


          "puscimy ja kurcze za granice?
          Zabrzmialo jak by byla "waszą" wlasnoscią

          zeby cos jej się
          > stało?

          z jednej strony piszesz ze zachowuje sie jak nastolatka a z drugiej organiczasz
          jej mozliwoc rozwoju w stronę dorosłosci

          wszyswcy zawału dostali?

          to manipoulacja, i szantaz emocjonalny, pisalem o tym wczesniej, szantaz
          emocjonalny jest widac u was powszechny ona go stosuje i ty go stosujesz


          Chłodu rodziców nigdy nie
          > było wrecz przeciwnie wielka miłość i starania i proby zeby było jej
          > dobrze

          No wlasnie tu jest SEDNO PROBLEMU czyli co jest interpretoane jako milosc a co nie.
          Piszesz ze bylo jej sporo zestrony rodziców? a ile razy przytulali do siebie
          twojąsiostrę? iel razy cieplo i milo gawędzicie o swoim zyciu i o swoich
          prpoblemach, rozterkach sercowych/ raz na tydzien? Ile bylo buziakow na
          dobranoc? tu chodzi tez o wsparcie emocjonalne a nie presję, Wiara w czlowieka,
          nie narzucanie mu czegos, szacunek, i szczescie drugiej osoby nei dyktowane ale
          odkryte w niej. Pomoc w rozwinieciu pasji, danie oparcie i poczucia
          bezpieczenstwą oraz PELNA AKCEPTACJE danej osoby. Pomoc w byciu dorosłym, brak
          manipulacji i konfliktowosci.
          Czy taka wizje mizłosci realizuja twoi rodzice wobec twoje jsiostry? czy tak byl
          ozawsze w przeszlosci?

          Głeboko wątpie. Raczej wygladało to ze curucia mamusi musi zrobic to i tamto,
          szantaz emcojonalny i brak milsoci, tylko wymagania,

          Boja sie o to co z nia kiedys bedzie? haha co za bzdura... to wlasnie jest
          kontrola i "upupianie" czyli utrzymywanie czyjej infantylnosci, trzymanie w klatce.
          Z tad wynikaja jej problemy i jej reakcje ktore dotykaja ciebie a z koleji ty
          nei potrafisz ich rozwiaza i reaguejsz podobnie jak rodzicie przez co poglebiasz
          poczucie alienacji twojej siostry.

          nie sa mi obce uczucie WSTYDU, OCENY INNYCH zupełnie nie
          > trafiony post

          haha, tu nei ma milosci, bardziej boisz sie o to CO POMYSLI CHLOPAK a nie o to
          jak bardzo dbasz o szczescie twoje siostry, czysty koniunkturalizm i egoizm realny,
          Podobnie jak rodzice "kto co pomysli" to fundaentalny faktor twoich zachowan i
          reakcji a nie prawdziwa milosc, podobnie rodzice, wazniejsze dla nich bylo co
          kto powie o nich i o nich pomysli patrzac na "sukcesy" dziecka, a nie to by
          naprawde je kochac, i na tym sie skupiali, by zmusic do realizacji czegos co
          przyniesie im 'spoleczy poklask" by mogli se komus pochwalic. To wszystko jest
          PUSTE i nie ma tam kropli milosci i twoja siostra dobrze o tym wie, ty natomiast
          swoj egoizm nazwyasz ",miloscią"... bzdura
          • czasem.tak.jest Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 11:33
            > Podejrzeawmz e siostra będac mocno urazona na wielu innych
            plaszczyznach stosuj
            > e
            > cos w rodzaju konntratakó obronnych w których chce swiadomi lub
            przynajmniej
            > połswiadomie wyrównac poziom "emocjonalnej presji", te jej ataki
            jak bys
            > dostrzegłą biorą sie wlasnie głownie z niemoznosci
            spelnienia "rodzicielskich
            > wizji" oraz presji emcojonalnej która jest stosowana jako
            motyator, niestety
            > uprzedmiotawia to czlowieka czyniąc cos w rodzaju sposobu na
            dowartosciowanie
            > niedowartosciwanych osobnikow spolecznych zakladajacych rodziny


            a nie jest to spowodowane tym, ze poprostu ma nizsze od przecietnego
            iq? bo mnie sie tak to widzi, ze mówi bez zastanowienia co mysli
            czasem dobrze, czasem ze chcesz sie zapasc pod ziemie

            > twierdzisz ze egoistką nie jeste i ze bardzo ją kochasz, a na czym
            wg ciebie
            > polega prawdziwa milosc i jak powinna sie realziwaoc wobec siostry?

            Duzo ze sobą rozmawimy, podrozoje z nia, spaceruje tłumacze
            zachowania, pocieszam jak jej zle, pocieszam jak ja zwolnili,
            wybijam z głowy nierealne plany- miedzy innymi wyjazdu bo zdaje
            sobie sprawe jak sie to skonczy. W przyszłości bede przy niej i
            wiele innych rzeczy


            > "puscimy ja kurcze za granice?
            > Zabrzmialo jak by byla "waszą" wlasnoscią
            >
            > zeby cos jej się
            > > stało?

            > z jednej strony piszesz ze zachowuje sie jak nastolatka a z
            drugiej organiczasz
            > jej mozliwoc rozwoju w stronę dorosłosci
            >
            > wszyswcy zawału dostali?

            > to manipoulacja, i szantaz emocjonalny, pisalem o tym wczesniej,
            szantaz
            > emocjonalny jest widac u was powszechny ona go stosuje i ty go
            stosujesz
            >

            jasne tylko tak naprawde jej nie znasz, nie wiesz jakie mielismy z
            nia numery, tak więc nie pisz, zxe mamy spokojnie ja puscic w świat
            i krzyz na drogę

            Za to Ty jestes taki świety, ze kochasz swoją czystą miłością, nie
            bede tutaj udawadniac ze ją kocham bo i tak zaraz sie do czegoś
            doczepisz





            • s.p.7 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 11:57
              > a nie jest to spowodowane tym, ze poprostu ma nizsze od przecietnego
              > iq? bo mnie sie tak to widzi, ze mówi bez zastanowienia co mysli
              > czasem dobrze, czasem ze chcesz sie zapasc pod ziemie


              w takich zwrotach po prostu jest zawarte wszystko.
              spojrzenie na swiat i ludzi. IQ? wiesz w ogole co to jest? jaką ma realna
              przydatnosc spoleczna ora jak wiarytgodne jest? To tylk osucha zdolnoc
              logicznego myslenia a i tak zeby napisac cos takiego "dobrze" to trzeba
              kolerowac z kulturalnym mysleniem osoby tworzacejtaki test oraz byc w dobrej
              kondycji emocjonalnej. NIe dosc tego ta sucha zdolnosc logicznego myslenia
              przydaje sie byc mzoe w 10% sytuacji zyciowych, normalnei najistotniejsza jest
              inteligencja emcojonalna i spoelczna.
              Natomiast pokazuje to ze patrzysz na swiat poprzez pryzmat gradacji ludzi, jest
              w tym niesamowita doza próznosci.

              Jednoczesnie tak naprawde chesz niejako "naturą" usprawiedliwoc pewne
              zachowania. ejst w tym zachowanaukryta POGARDA do drugiego czlowieka. I
              podejrzewam ze ta pogarda prezentowana jest ze strony twoich rodzicow w stosunku
              do siostry lub przynajmniej miala miejsce kilka razy, nei zaprzeczysz temu. to
              sie czuej i widzi.

              Ale to tylko maskowanie, ponieawz jej predyspozycje genetycznie nei za bardzo
              roznia sie od twoich,
              Maskowanie tego jaka jest przyczyna jej zahcowan a jaka jest to napsialem i jest
              to oczywiscie znacznie bardziej skąplikowane ale to jest bliskie prawdy,
              poneiwaz przedmiotowe traktowanie, pustosc emcojoanona, krytycym, brak
              akceptacji, narzucanie woli przyczyniaja sie wlasnie do tego typu zachowan
              I nei to nie przez 'test iq" tylko przez postawy
              moralno-emocjonalno-spoleczno-kulturalne które pjawiły sie w domu rodzinnym.

              wybijam z głowy nierealne plany
              -to nie jest milsoc, to zabijanie w czlowieku jego woli, zdolnosci niezaleznego
              myslenia, zabijanie jego "ja"
              to niszczenie czlowika i narzucanei swoje jwizji rozwoju spoelcznego danej osoby

              koło sie zapętla, po ty mwszystkim oan naprawde jest zdruzgotana emcojonalnei i
              nie zdolna do zycia ale to nei przez swoje plany tylko przez to w jaki sposob
              jest traktowana, i jej porazki ciagle sa wykorzystywane przeciw niej
              co nie ulega watpliwaosci ze odbija sie na jej zachowaniu, ty na jaj miejscu
              byla bys tak sama i uwierz mi ze nie bylo by ci wesolo, ale to skutek tego w
              jaki byla traktowana ze chiala byc wolna ze wierzyal w prawdziwa milosc, a nie
              w jej zaklamane egoistyczne wersje zakapleksionych spolecznie ludzi jakimi sa
              twoi rodzice i co po czesci odpija sie na tobie czego mozesz nawet nie byc do
              konca swiadomoa


              > jasne tylko tak naprawde jej nie znasz, nie wiesz jakie mielismy z
              > nia numery, tak więc nie pisz, zxe mamy spokojnie ja puscic w świat
              > i krzyz na drogę

              popatrz co robisz, traktuejsz ja jak niezdarne wyrodnbe dziecko. Czy to jest
              podejscie z miloscia do wlasnej siostry? ni to ejst pogarda i traktowanie kogos
              jak swojego przedmiotu, ona sie takzachowywala ponieaz chiaa sie z tego bagna
              ludzkiej obludy uwolnic. Jak widac nie ejst to latwe

            • sabinac-0 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 12:47
              Wiele razy scinalam sie z Twoim przedmowca, ale tym razem ma duzo racji.

              W wielu rodzinach istnieje instytucja "czarnej owcy", ktora "zawsze sprawia
              problemy", jest powodem nieustajacej zgryzoty, zmartwienia, placzy, "slabego
              serca", "zawalow" u kochajacej rodzinki.
              Oczywiscie wszyscy czarna owieczke bardzo kochaja, wszak dzieki porownywaniu sie
              z nia czuja sie wspaniali i nie musza myslec o wlasnych brakach, Usilnie wiec
              chronia ja przed sama soba, duzo rozmawiaja, wciaz przypominaja jej o wszystkich
              dotychczasowych kleskach, ostrzegaja ze "nie moze", "nie potrafi" i ze na pewno
              jej sie nic nie uda i ze "bedzie jak zawsze" czyli g...o, ale ze oni nigdy,
              przenigdy jej nie zostawia.
              Oczywiscie ze nie zostawia, przeciez gdyby pozwolili jej isc wlasna droga, nie
              byloby z kim sie porownywac (przy innych mozna nie wypasc tak dobrze), nie
              byloby na kogo zwalac wszystkich problemow i trzebaby wreszcie zajac sie
              wlasnymi niedostatkami. :P

              Dlatego przenigdy nie dopuszcza, by uwierzyla w siebie. Sacza jej w ucho slodki
              jad, by nigdy nie zaufala we wlasne mozliwosci i by brak wiary w siebie
              wywolywal lek i nieprzemyslane reakcje i by kazda proba podjecia samodzielnej
              decyzji niehybnie skonczyla sie kleska i powrotem na tarczy.
              Jak probuje uciec, sprawiaja jej wozek inwalidzki - synonimem owego wozka sa
              testy z ktorych wynika ze studentka (!) jest uposledzonym przymulem nie
              nadajacym sie nawet do gimnazjum i potrzebujacym prowadzenia za raczke. Nie
              zdziwilabym sie gdyby chcieli ja ubezwlasnowolnic.

              Mam wrazenie ze Ty tez czerpiesz z ciaglego porownywania sie z siostra poczucie
              wlasnej wartosci - ze jestes madrzejsza, bardziej opanowana, masz wyzsze IQ i
              lepsze studia, mozesz miec faceta jak tylko zechcesz.
              Ot taka gra w dobra i zla dziewczynke.

              Nie oskarzam Cie o nic - Ty jestes ofiara tej rodzinnej intrygi w takim samym
              stopniu jak Twoja siostra, ktos Was obie wciagnal w te gre znaczonymi kartami.
              Zamiast te ponura gre ciagnac, lepiej sie z niej wypisac i zyc kazda po swojemu,
              nie przejmujac sie rodzicielskimi biadoleniami i "zawalami".
              • maureen2 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 12:56
                gra znaczonymi kartami ?
                a kto ma pistolet ?
                sorki za skrót ale z braku czasu
                nie czytam całych tekstów gdy sąd długie
                • sabinac-0 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 13:00
                  Polecam czytanie wypowiedzi na ktore zamierza sie odpowiedziec.

                  Oczywiscie zawsze mozna odpowiadac bez czytania lub dyskutowac z samym soba jak
                  w niektorych watkach - tyle ze trudno wtedy oczekiwac powaznego traktowania. :)
                  • maureen2 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 13:04
                    niestety,ale to nie możliwe
                    duża redundancja tekstu
                    nie warta zachodu
                    dlaczego jesteś taka kiepska /
                    psychopedagog szkolny ?
                    • sabinac-0 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 13:07
                      Wybacz, ale dyskusje z toba uwazam za bezcelowa, ograniczasz sie do osobistych
                      inwektyw i nie wypowiadasz sie na temat watku.
                      • maureen2 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 21:09
                        no czytam wątek ponownie
                        i widzę,że 3 raz usunięto moją odpowieedż
                        dlaczego wybacz ?
                        nie ma wybacz
                        nic innego nie potrafimy ?
                        było więcej,ale zniknęło
                        co to za forma i porada ?
                        fochy pani naucycielki czy co ?
                        • maureen2 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 20.06.10, 05:04
                          usunięto bez śladu jakże bolesną ocenę
                          dlaczego wybacz ?
                          nie ma wyabcz,nie wybaczam głupoty i niekompetencji
                          i strzelania fochów
    • sabinac-0 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 11:39
      Jedyne, co moge Ci poradzic: zyj wlasnym zyciem, nie zyciem siostry.

      Jesli rezygnujesz ze zwiazku z mezczyzna bo "siostrze byloby przykro", nikomu
      nie robisz tym przyslugi - ani sobie, ani jej. Chyba, ze chcesz by siostra mogla
      sobie potem na Tobie poujezdzac.

      Cierpienie Twojej siostry nie zniknie dlatego, ze Ty bedziesz cierpiec.
      Argument "a jak siostra cos komus powie" jest nielogiczny - przeciez to bedzie
      jej wstyd, nie Twoj a jesli poznaje sie kogos godnego zaufania, uprzedza sie go
      o problemach w rodzinie. Nie widze tez powodu wywalania wszystkich problemow na
      pierwszej randce, wystarczy "siostra studiuje ale mysli wyjechac za granice co
      nie podoba sie rodzinie".

      Nie widze powodu, bys miala czuc sie odpowiedzialna za siostre, ktora jest byc
      moze trudna, ale przeciez jest dorosla.
      Nie widze tez sensu w robieniu z niej uposledzonej czy niepoczytalnej - jeden
      test o niczym nie swiadczy (chory depresyjny lub zbuntowany moze zrobic go zle z
      braku motywacji lub "na zlosc"), gdyby rzeczywiscie byla ociezala umyslowo, nie
      dostalaby sie na studia.
      Cala rodzina traktuje ja jak dziecko i to przyglupie a potem wielkie larum ze
      "zachowuje sie jak nastolatka".
      Mysle, ze jesli przestanie byc wciaz "upupiana" i bedzie musiala sama zmagac sie
      ze skutkami wlasnego postepowania (a samotnosc jest jednym z nich), wyjdzie jej
      to tylko na dobre.

      Mam wrazenie, ze przesadnie skupiasz sie na siostrze z obawy przed
      samodzielnoscia, ze np. moze Ci sie podwinac noga a wtedy to nad Toba cala
      rodzinka zacznie zalamywac rece, ciagac Cie po psychiatrach i "dostawac
      palpitacji ze znowu cos tam".
    • wifch Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 22:13
      Twojej siostrze potrzebna jest pomoc. Widac nie jest stabilna. Poza
      tym byla juz psychiatrycznie leczona.
      Moze zamiast wymyslac duperele i bagatele, z toba zwiazane, zajmij
      sie sytuacja jej i ja przekonaj o wizycie u psychologa,lekarza, moze
      leki pomoga. Skoro juz raz pomogly. Ok. 30% osob z problemami
      psychicznymi targa sie na swoje zycie. To duzy procent.
      I nalezy uwzglednic przed wszystkim jej bezpieczenstwo.
      • maureen2 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 19.06.10, 22:51
        tak,to prawda
        najważniejsze jest bezpieczeństwo
        bo może być żle,tak ogólnie...
    • maureen2 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 20.06.10, 05:27
      no i usunęli post,ze sp7 ma 70 lat,i taki typowy bajer na forum
      oh....
      • maureen2 Re: czy mógłby mi ktoś doradzić? 20.06.10, 05:27
        obraził się ?
Pełna wersja