Problem z dzieciństwa - jak pomóc?

24.06.10, 21:13
Witam,
zwracam się z prośbą o pomoc, które spotkały się z takim przypadkiem
(pewnie nie trodno o taki, niestety) lub są psychologami. A może
inni też będą mogli coś pomóc...

Otóż mój chłopak (jest najstarszy z 3 rodzeństwa) miał
bardzo "trudnego" ojca, co sprawiło, że jego dzieciństwo było dużo
gorsze niż jego rówieśników.
Ojciec jego ma bardzo władczy charakter i wierzy, że jest nieomylny.
A także, że był i jest najlepszym ojcem na świecie. Kilka
przykładów, aby zobrazować jakim był i jest człowiekiem:

1. Dzieci przez większą część czasu (dnia, tygodnia) miały tylko
obowiązki: pomagać w domu, sprzątać, czyścić samochód, naprawiać
płot (jeśli czegoś nie mogły jeszcze same zrobić, to MUSIAŁY
asystować i patrzeć jak to się robi). Niby nieźle, ale generalnie
nie starczało czasu na dziecięce zabawy z rówieśnikami.

2. Nie miały prawa wyboru przez całe życie, nawet zajęcia
pozalekcyjne i kierunek studiów były wybrane przez ojca (niezgodnie
z ich zainteresowaniami tylko jego marzeniami).

3. Nigdy nie okazywał im uczuć, nie chwalił. Za to zawsze ganił przy
najmniejszej pomyłce i oczekiwał natychmiastowej poprawy.

4. Dzieci co roku musiały być najlepszymi uczniami w klasie (w
zakładzie pracy były paczki dla tych pierwszych, więc on zawsze
musiał być na topie siłami dzieci).

5. Zawsze przez kilka dni przed wszystkimi egzaminami (w szkole
średniej i na studiach) urządzał dzieciom awantury o błahostki,
przez co dzieci miały czasem niezaliczone egzaminy, bo się nie mogły
uczyć lub skoncentrować. A potem kolejna awantura o niepowodzenia.

Długo by wymieniać, ale nie o to chodzi, żeby się na niego skarżyć.
Aktualnie jego rodzice się rozwodzą i mam nadzieję, że uda im się
całkiem zerwać kontakt z ojcem. Ale niestety problem pozostaje.
Mój chłopak często wpada w stany depresyjne nawet po najmniejszych
niepowodzeniach. Bardzo boi się jakichkolwiek egzaminów (ogromny
stres dla niego). Ma "uczulenie" na jakiekolwiek przejawy "rozkazów"
(nawet banalne typu "pozmywaj, proszę naczynia po obiedzie").

Jesteśmy na etapie rozmó o wizycie u psychologa, w 100% zdaje sobie
z tego sprawę, jaki jest jego problem. Myślę, że psycholog to
kwestia czasu (po prostu musi się przygotować na "grzebanie" we
wspomnieniach, co na początku bardzo boli).

Moje pytanie jest takie: w jaki sposób JA mogę mu w tym pomóc?
Jak traktować, jak się zachowywać. I przede wszystkim czego nie
robić, żeby nie pogarszać.
Mamy bardzo dobre relacje, wie że
zawsze może ze mną porozmawiać o wszystkim, jesteśmy prawdziwymi
przyjaciółmi.
Proszę o porady.
    • hatroha Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 24.06.10, 21:24
      Rozumiem, że zabił swego ojca i z tego powodu ma wyrzuty?
    • leda16 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 24.06.10, 21:46
      toya666 napisała:
      w jaki sposób JA mogę mu w tym pomóc?


      Wziąć za jaja i prasnąć o glebę, czyli normalnie dać w długą. Neurotyczny mazgaj nie nadaje się ani na męża ani na ojca. Wszystkim dookoła zatruje życie urojonym poczuciem krzywdy i zwalaniem winy za swoje nieudacznictwo na innych. Skoro w domu widział tylko dysfunkcyjność, posagiem, który wniesie do własnej rodziny będzie dokładnie to samo, co przez wiele lat rzekomo oferował mu tatuś. Już przecież "ma uczulenie" na jakiekolwiek polecenia, oczekiwania i wymagania, identycznie jak tatunio :). Z takim "uczuleniem" pewnie żadna praca nie będzie jaśnie hrabiemu odpowiadać, bo w rolę podwładnego wcisnąć się nie da. Ponieważ mazgajowi w dzieciństwie rzekomo brakowało czasu na zabawę, resztę samodzielnego życia będzie chciał spędzić na zabawie. Klocki go już nie rajcują, ale z wódą i dziwkami też można się przednio zabawić. Na koniec Ci powiem, że gdybyś nawet Ty skończyła psychologię, to do końca życia nie naprawisz chłopczynie wpływów spapranych genów i spapranego środowiska. Póki co, grzecznie obciągaj aż i ta zabawa mu się znudzi :).
      • toya666 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 24.06.10, 22:11
        Za głupie odpowiedzi jak 2 poprzednie bardzo dziękuję. Nie są mi
        potrzebne.

        Otóż akurat nie ma problemu z użalaniem się nad sobą, pracuje na
        swoim i bardzo dobrze mu idzie. Chodzi tylko o sytuacje stresowe.
        Ale wy (leda16 i hatroha) tego nie zrozumiecie. Więc zaoszczędźcie
        czas i nie odpowiadajcie. Wasze pseudomądrości zostawcie w domu.

        Oczekiwałam odpowiedzi rzeczowych a nie krytyki, bo nie znacie ani
        mnie, ani mojego chłopaka.
        • leda16 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 07:12
          Trudno o bardziej rzeczową odpowiedź niż moja ponieważ dałam Ci ją na podstawie znajmości rzeczy zwanej psychologią oraz rzeczy zwanej życiem. "Twój chłopak" rzeczą przecież nie jest chociaż sama jak rzecz go postrzegasz - chciałabyś zmieniać, ulepszać, upiększać, ignorując zasady psychologii na korzyść swojego życzeniowego chciejstwa. Psychika dużego chłopczyka to nie glina, z której jakiś psycholog w try miga ulepi bardziej kompatybilną figurkę. Psychologa nauczono tylko mielić ozoremi a tym mieleniem potrafi zmieniać wyłącznie swoje życie na bardziej satysfakcjonujące w sensie finansowym rzecz jasna ;).Life is brutal szanowna Dyskutantko, dlatego nie miej pretensji jeśli ludzie napiszą Ci dokładnie coś innego, niż chciałabyś przeczytać ;).
    • iwona.ana1 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 07:49
      1. Być przy nim jeżeli Ci zależy
      2. Wspierać
      3. Nie powtarzać w kółko, że musi się leczyć - to musi być jego decyzja

      Ktoś tu wyżej zasugerował, że być może chcesz go ulepszyć bo nie pasuje do
      Twojego wyobrażenia - warto byłoby się nad tym zastanowić
      od kogo wyszła inicjatywa o psychologu?
      naciskasz Ty? Czy to on raczej zaczął z tym leczeniem?

      • toya666 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 10:11
        > od kogo wyszła inicjatywa o psychologu?
        > naciskasz Ty? Czy to on raczej zaczął z tym leczeniem?

        On zaczął, bo jego brat też chodził do psychologa i jest bardzo
        zadowolony z terapii.
        Nie zamierzam go zmieniać, ulepszać ani na nowo tworzyć. Ale chcę mu
        pomóc zapomnieć o kilku bolesnych wspomnieniach, a to jest bardzo
        duża różnica.
        • iwona.ana1 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 10:18
          toya666 napisała:

          >
          >
          > On zaczął, bo jego brat też chodził do psychologa i jest bardzo
          > zadowolony z terapii.
          > Nie zamierzam go zmieniać, ulepszać ani na nowo tworzyć. Ale chcę mu
          > pomóc zapomnieć o kilku bolesnych wspomnieniach, a to jest bardzo
          > duża różnica.

          nie oceniam Ciebie
          pytam jedynie
          jeżeli on chce się leczyć to Tobie pozostaje go wspierać - to najważniejsze co
          możesz zrobić - niczego tu za bardzo nie jesteś w stanie przyspieszyć
          no i zdawać sobie sprawę, że to pewnie bedzie proces dlugotrwały
          juz wspomniałam w innym wątku, wbrew wielu osobom, które ciągle powtarzają "nie
          zwalaj winy na innych, nie mazgaj się i tak dalej" ja twierdzę, że dzieciństwo
          ma bardzo duży wpływ na to kim jesteśmy i jak działamy...
          cały proces grzebania w nim może być bolesny ale warto żeby tam posprzątać i
          żyć w końcu pełną piersią
          życzę Wam powodzenia :)

    • sabinac-0 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 10:43
      Mysle, ze najlepiej, jesli po prostu bedziesz soba.
      Jesli chcesz by Ci pomogl, pros go o to, jesli masz o cos pretensje, wypowiedz je.
      Nie ma co traktowac go jak biedne, chore dziecko, bo to dorosly czlowiek.
      W koncu to, ze mial ojca-satrape nie znaczy, ze powinnas teraz w ramach
      "terapii" pozwolic jemu byc satrapa.

      Twoj chlopak juz wie, na czym polega jego problem. Ale to on sam musi sie z nim
      zmierzyc.
      Nie pozwol, by wykorzystywal swoje kompleksy do manipulowania Toba lub
      uzyskiwania taryfy ulgowej, bo potem bedzie dochodzic do sytuacji, ze jesli mu
      powiesz cokolwiek co mu sie nie spodoba, bedzie Cie oskarzal o "niszczenie mu
      psychiki". I kto wtedy bedzie leczyl Ciebie?
    • greengrey Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 16:49

      pewnie nie bardzo ci się to spodoba, ale- niewiele możesz zrobić

      chęć pracy nad swoją traumą jak i sama praca nad sobą musi wyjść od
      Twojego chłopaka. Co trudniejsze,od niego musi wyść wola wytrwania
      w tej pracy.

      cokolwiek będziesz mu mówiła, sugerowała- bez jego aktywnego
      udziału - zda sie na nic.

      co więcej, usprawiedliwianie jego postepowania traumatycznym
      dzieciństwem, Twoja wyrozumiałość i chęć nieustannej pomocy- w
      zasadzie odwodzi go od pracy i może wręcz demobilizować

      no bo skoro miał tak toksycznego, despotycznego ojca ( a nie
      podlega kwestii, że miał) to co się dziwić, że trudno mu znosić taki
      czy inny przymus nad sobą. Z jednej strony to prawda, z drugiej
      strony- zawsze wytłumaczenie różnych swoich zachowań!

      Tylko,że życie to częste stosowanie się do takich czy innych
      przymusów! Nawet ten banalny do bólu przymus umycia naczyń po
      obiedzie. Po prostu trzeba to zrobić.

      więc co teraz - nie wymagać od niego teraz niczego? Tłumaczyć go?

      Dobrze ktoś napisał przede mna- bądź sobą. Nie wymyślaj sobie roli
      samarytanki. Nie zagłaskuj. Nie stosuj specjalnej taryfy ulgowej, bo
      w zasadzie dlaczego?

      dlatego, że miał takiego ojca, to teraz jest zwolniony z
      odpowiedzialności za swoje życie?
    • wifch Ojciec tyran... 25.06.10, 23:23
      Kto to taki ten tyran.
      Tyran to ktos kto przede wszystkim jest skoncentrowany na sobie.
      Jest egocentrykiem. Czesto ludzie tacy jak sie okazuje maja tez i
      inne zaburzenie np. narcystyczne. Gdzie najczesciej nie widza w
      czlowieku istoty indywidualnej, a rzecz.
      Ojciec byl nie tylko tyranem, ale i tez potwornym samolubem, nie
      liczacym sie z nikim.

      W czym ty mozesz mu pomoc? Byc swiadoma ile zlego przelalo sie z
      ojca na syna.
      Moze wspolnie powinniescie porozmawiac z psychologiem, aby bylo wam
      latwiej znalezc dobre rozwiazanie i lepij sie zrozumiec. Bardziej
      doglebnie.

      On powinien 'rozprwaic' sie z ojcem tyranem. Najlepiej jest taka
      osobe uswiadomic o wszytskich krzywdach jakie innym uczynila. I o
      swoich uczuciach w zgledem ojca. Syn powinien powiedziec np. jezli
      go nienawidzi, to mu to zwyczajnie powiedziec, albo zwyczajnie
      wykrzyczec, prosto w oczy. Takiego typu zachowanie jest ok np. w
      leczeniu terapia gestalt.

      Zamrozona agresja jest przyczyna bolesnej deresji a takze
      podswiadomym odgrywaniem sie na najblizszyc za poniesione krzywdy.

      Wiec warto zakonczyc kiedys historie z ojcem. I to dosc ostro.

      Na koniec opowiem ci historie dwoch synow, ktorych ojciec aniolem
      nie byl. W 68 rocznice jego urodzin synowie sie zjechali...i zbili
      mu dupsko na 'kwasne jablko'.
      Policja nawet nie zareagowala, jak sie okazlo ojciec nie byl lepszy
      w mlodosci, a tez znecal sie nad synami.
      Tak to czasami jest...to taki drastyczny przyklad.
      • toya666 Re: Ojciec tyran... 26.06.10, 18:19
        > On powinien 'rozprwaic' sie z ojcem tyranem. Najlepiej jest taka
        > osobe uswiadomic o wszytskich krzywdach jakie innym uczynila. I o
        > swoich uczuciach w zgledem ojca.

        Sytuacja w tej chwili wygląda tak, że ojciec wie o wszystkim. Obaj synowie
        powiedzieli mu co o nim myślą. Zresztą nie pierwszy raz... Kilka lat temu, kiedy
        matka po raz pierwszy odeszła od niego, lecz przebaczyła, chodzili na terapię
        rodzinną. Wstępem było szczere wylanie wszystkich żalów. Na początku trochę
        pomogła ta terapia. Ale potem ojciec uznał, że "to nie dla niego jakiś
        psycholog, przecież on nie jest psychicznie chory" i przerwał terapię.

        Zresztą nie chodzi o jego dzisiejsze zachowanie, bo dzieci już mieszkają osobno.
        Ale to, co wydarzyło się w dzieciństwie. I to chcę "przezwyciężyć".
        • sabinac-0 Re: Ojciec tyran... 26.06.10, 18:42
          toya666 napisała:


          > Ale to, co wydarzyło się w dzieciństwie. I to chcę "przezwyciężyć".

          Ty chcesz czy Twoj chlopak?
          Nie bardzo widze tu roboty dla Ciebie.
          • toya666 Re: Ojciec tyran... 27.06.10, 20:40
            sabinac-0 napisała:
            > Ty chcesz czy Twoj chlopak?
            > Nie bardzo widze tu roboty dla Ciebie.
            To było przejęzyczenie. Chcę mu pomóc, bo widzę jak on się z tym męczy. A on
            bardzo chce. Chcę pomóc przezwyciężyć, albo chociaż nie przeszkadzać.


            allisek_al napisała:
            > Polecam bardzo dobrą książkę w tym temacie "Toksyczni rodzice" S. Forward.
            Już zakupiona :) A artykuł zaraz przeczytam, bardzo dziękuję!
            • iwona.ana1 Re: Ojciec tyran... 27.06.10, 20:42
              toya666 napisała:

              >
              >
              > allisek_al napisała:
              > > Polecam bardzo dobrą książkę w tym temacie "Toksyczni rodzice" S. Forward
              > .
              > Już zakupiona :) A artykuł zaraz przeczytam, bardzo dziękuję!


              ksiązka faktycznie godna polecenia
              :)
    • allisek_al Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 27.06.10, 12:37
      Witaj,

      problemy, które są efektem - godzącego w poczucie własnej wartości - sposobu wychowania ma dość dużo osób.

      Wynika to z faktu, że nie ma odpowiedniej edukacji, jak zdrowo (nie tylko pod kątem fizycznym) wychowywać dziecko.

      Polecam bardzo dobrą książkę w tym temacie "Toksyczni rodzice" S. Forward.

      Zachęcam też do przeczytania mojego artykułu:

      Jak wzmacniać pewność siebie - o poczuciu własnej wartości.

      Może przyniesie jakieś wskazówki i inspirację.

      Pozdrawiam serdecznie!
Pełna wersja