Dodaj do ulubionych

Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama?

28.06.10, 17:48
czy uwazacie, ze jezeli zdecydowalabym sie na dziecko wiedzac, ze je
bede wychowywac sama (zupelnie sama), wyrzadze mu krzywde? Czy
bedzie mialo do mnie zal, w przyszlosci? Byc moze mam jeszcze troche
czasu, zeby znalezc odpowiedniego partnera.. ale jesli nie znajde?
Czy wtedy nie moge miec dziecka? nie powinnam?
Obserwuj wątek
    • skarpetka_szara Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 28.06.10, 18:03
      Po co plodzic, nie mozesz zaadoptowac?
      • litera_n Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 28.06.10, 18:12
        a po co wiekszosc ludzi plodzi, a nie adoptuje?
        • skarpetka_szara Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 28.06.10, 20:03
          sama nie splodzisz. Nie mozesz pomoc jakiemus dziecku skoro i tak
          nie bedziesz miala tradycyjnej rodziny?
          • 3miastoorg Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 17:41
            W pojedynkę ciężko jest adoptować, raczej nie ma takiej możliwości.

            • basia8.93 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 19:58
              3miastoorg napisał:

              > W pojedynkę ciężko jest adoptować, raczej nie ma takiej możliwości.
              >
              oczywiście, że jest
              • lia.13 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 23:42
                wiesz o tym Basiu czy tak Ci się tylko wydaje? Zapewniam, że szanse adopcji
                przez singla są mierne. Ew. rodzina zastępcza wchodzi w grę.
        • gruby_dolar Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:49
          bo większość jeszcze nie zeszła z drzewa i miotają nimi genetyczne prymitywne zwierzęca instyknta zachowania gatunku.

          litera_n napisała:

          > a po co wiekszosc ludzi plodzi, a nie adoptuje?
      • nk-kontakt Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 12:51
        Tak. a czy będzie mieć pretensje... kto to wie..
      • lia.13 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 23:40
        marne szanse na samodzielną adopcję. Pary małżeńskie czekają po kilka lat.
    • horpyna4 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 28.06.10, 18:25

      Może i skrzywdzisz. Ale nie tym, że będzie bez ojca (zdarzają się
      przecież wypadki śmiertelne), tylko własnym podejściem.

      To, co piszesz, trochę wygląda na traktowanie dziecka jak własność,
      czy zabawkę: ja chcę mieć, mnie się należy. Może się mylę, ale znam
      przypadki samotnych matek unieszczęśliwiających dziecko. Zwykle były
      nadopiekuńcze, a dziecko było jedynakiem i siadała mu psychika.
      • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 28.06.10, 19:44
        horpyna4 napisała:

        > To, co piszesz, trochę wygląda na traktowanie dziecka jak własność,
        > czy zabawkę: ja chcę mieć, mnie się należy. Może się mylę, ale znam
        > przypadki samotnych matek unieszczęśliwiających dziecko. Zwykle były
        > nadopiekuńcze, a dziecko było jedynakiem i siadała mu psychika.

        Ludzie czesto plodza dzieci z powodow bynajmniej nie altruistycznych - bo lubia
        piescic niemowlaki, bo chca uszczesliwic meza czy spragnionych wnuka rodzicow,
        uratowac zwiazek, zmusic ukochanego do slubu, dostac zasilek lub karte pobytu,
        przedluzyc nazwisko, zapewnic dziedziczenie majatku lub kontynuacje rodzinnej
        firmy itd.
        Tyle motywow, ilu ludzi.

        Sadze, ze bardziej liczy sie nie motyw sprowadzenia dziecka na swiat, lecz
        traktowanie go jak juz sie pojawi.
        • litera_n Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 28.06.10, 21:43
          a jakie sa te wlasciwe, dobre powody, zeby miec dzieci? czy wiekszosc ludzi
          postanawia miec potomstwo dla dobra spolecznstwa? czy dla siebie, bo chca miec
          swoje dziecko, o ktore moga dbac i sie troszczyc, przelewac milosc macierzynska
          i czerpac radosc z patrzenia, jak rosnie? wydaje mi sie, ze moje pobudki sa
          dokladnie takie same, jak pobudki innych ludzi, w takim samym stopniu
          egoistyczne . Ja tylko nie chce, zeby moje dziecko bylo w zyciu nieszczesliwe...
          ale tego sie chyba nie da przewidziec? Moze mozna zapobiec... nie majac dziecka
          w ogole?
          • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 28.06.10, 22:28
            Najlepszym motywem splodzenia dziecka wydaje mi sie... chec posiadania dziecka.
            Jesli rzeczywiscie pragniesz macierzynstwa, nie widze nic zlego w spelnieniu
            tego pragnienia, nawet jesli nie jestes w stalym zwiazku.

            O wiele gorszym rozwiazaniem byloby wydanie sie za pierwszego lepszego tylko po
            to, by moc "legalnie" i bez oskarzen o egoizm zaznac macierzynstwa.

            Nie daj sobie wmowic ze nocne wstawanie do niemowlaka to "egoizm". :)

            • titta Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 11:45
              Chm... Chodzilam do szkoly z chlopakiem, ktory byl owocem
              takiego "braku egoizmu". Jego ojciec zostal wybrany wlasnie w celu
              poczecia, wedlog urody. Fakt, chlopak byl przystojny, matka bardzo
              silna psychicznie i zaradna, wiec teoretycznie mu nic nie
              brakowalo...
              Teoretycznie. W praktyce dzieci samotnych rodzicow jednak sie
              wyrozniaja. Czemu fundowac dziecku niepelna rodzine tylko dla
              swojego widzimisie? Co innego, gdy nie ma sie na to wplywu (wypadek,
              choroba itp.)
              • eye-witness Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 13:29
                Swiadome samotne macierzynstwo, wypadek, choroba. Jaka jest roznica dla semgo dziecka? Konkretnie prosze.

                Zauwaz, ze posiadanie dziecka jest wlasnie takim "widzimisie". Co zrobic, gdy ojciec odchodzi? Oddac do rodziny pelnej? Rodzina pelna nie daje zadnej gwarancji, ze dziecko bedzie szczesliwe. Nie pochwalam tu swiadomego decydowania sie na samotne macierzystwo. Chce tylko zaznaczyc, ze to, czy dziecko bedzie szczesliwe, czy nie, ma niewiele wspolnego z tym, czy rodzina bedzie pelna. Przyklad, sytuacja bardzo czesta wsrod PELNYCH rodzin polskich - ojciec traktujacy matke jak szmate, czesto przemoc... Uwazasz, ze dziecko wychowane w takim domu bedzie szczesliwe i poradzi sobie w zyciu? Inny przyklad - rodzice zapracowani, dziecko do nocy z opiekunka - ile w tym szczescia?
                • szlag_mnie_trafi "Rodzina pelna nie daje zadnej gwarancji" :))) 29.06.10, 13:36
                  Zamek w drzwiach, też nie daje żadnej gwarancji, że Ci się do domu nie włamią. W
                  związku z tym - można nie zamykać?

                  Czy dlatego, że zło się zdarza, możemy je sami prowokować?
                  • eye-witness Re: "Rodzina pelna nie daje zadnej gwarancji" :)) 29.06.10, 15:12
                    Jak ma sie zlo do samotnego macierzynstwa, ktore najczesniej nie jest wyborem
                    KOBIETY?
                    • szlag_mnie_trafi Kłopot z logiką? 29.06.10, 15:21
                      eye-witness napisała:

                      > Jak ma sie zlo do samotnego macierzynstwa, ktore najczesniej nie jest wyborem
                      > KOBIETY?

                      Przecież autorka wątku właśnie świadomie chce WYBRAĆ samotne macierzyństwo.
                      • eye-witness Re: Kłopot z logiką? 29.06.10, 15:56
                        Tiaa.
                        Pytam, dlaczego samotne macierzystwo jest ZLEM. Wedlug mnie zlo czyni sie dziecku wowczas, gdy dziecka np. sie nie chce, wowczas, gdy mamusia, tesciowa, sasiadka, proboszcz, itd., nalegaja. Zlo czyni sie dziecku, gdy nie majac pieniedzy plodzi sie istote, ktora bedzie trzeba wykarmic, wychowac i zapewnic mu odpowiednie warunki i start w dorosle zycie. Zlo czyni sie, gdy sie dziecku krzywda dzieje, gdy dom nie jest domem. I tak dalej. Samotne matki byly na tym swiecie od zawsze, tylko, ze jak kobieta zostaje z dzieckiem sama, poniewaz ojciec dziecka ma w nosie, nikt jakos takiego wielkiego rabanu nie robi. Ba, jeszcze wszyscy psiocza, ze dziecko TAKIEJ ma pierwszenstwo do przedszkola, zas matka ma pewne przywileje. Jak to? Przeciez wiedziala przed kim nogi rozklada, niech teraz pokutuje. Polskie spoleczenstwo jest jednak dziwne. Jest czarne, biale, a pomiedzy wielka dziura.
                      • akle2 Re: Kłopot z logiką? 29.06.10, 19:52
                        NIE. Autorka wątku nie chce WYBRAĆ samotnego macierzyństwa. Autoka
                        boi się, że NIE ZDĄŻY znaleźć odpowiedniego partnera, a być może nie
                        znajdzie wcale w okresie tak zwanym rozrodczym. Niekoniecznie
                        superwykształconego, bogatego i ładnego, bo to sprawa względna, ale
                        takiego, który będzie ją kochał z wzajemnośią, który jej nie opuści
                        i z którym będzie tak zwana CHEMIA i porozumienie w kluczowych
                        życiowych sprawach.
                        Umiesz w ogóle czytać między wierszami???
                • titta Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 15:06
                  Roznica jest taka jaka przy utracie nogi w wyniku wypadku, a
                  obcieciu jej przez rodzica. Niektore dzieci rodza sie np. bez nozek.
                  Czy to zbnaczy, ze jak ktos bedzie mial taka fantazje to moze nozki
                  dziecku usunac, bo przeciez niektore tak maja i zyja?
                  • eye-witness Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 15:15
                    Nie pisalas przypadkiem o wypadku, czy chorobie rodzica, ktorego konsekwencja
                    byloby samotne macierzynstwo? Tak przynajmniej zrozumialam i dlatego prosilam o
                    konkrety.
                    • titta Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:00
                      Tak pisalam (wczesniej) o wypadku rodzica.
                      To co pisalam pozniej to analogia. Zmien sobie wypadek na wade
                      wrodzona jak latwiej bedzie to zrozumiec.
                      • ultra.kuku Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:19
                        gdzie widzisz w tym analogie? z tego co napisalas wynika, ze mniejsze obciazenie
                        stanowi dla dziecka tragiczna smierc ojca, niz kiedy ojciec gdzies sobie zyje,
                        ale nie uczestniczy w zyciu dziecka. yyy, polemizowalbym.
                        • crises Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 10:01
                          A ja uważam, że to jest mniejsze obciążenie. Dzieci powinny rodzić
                          się z miłości dwojka ludzi, więc o wiele lepiej żyje się z
                          obciążeniem "poznaliśmy się, pokochaliśmy, urodziłeś się, ale potem
                          nie wyszło" niż "mamusia bzyknęła się w krzakach za dyskoteką, a tak
                          w ogóle, to ciesz się, że nie szczekasz".
                          • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 15:08
                            crises napisała:

                            > o wiele lepiej żyje się z
                            > obciążeniem "poznaliśmy się, pokochaliśmy, urodziłeś się, ale potem
                            > nie wyszło" niż "mamusia bzyknęła się w krzakach za dyskoteką, a tak
                            > w ogóle, to ciesz się, że nie szczekasz".

                            Uwazasz za sluszne podejscie z amerykanskich filmow, gdzie zachodzaca w ciaze
                            samotna kobieta ma tylko dwa wyjscia - slub (chocby bez milosci) lub aborcja?
                            • crises Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 05.07.10, 14:41
                              Że co że jak?!

                              Po pierwsze, całkiem samotnej kobiecie to raczej trudno zajść w
                              ciążę, chyba że korzystając z banku spermy. Jak ktoś się z kimś
                              bzyka, to raczej nie jest samotny.

                              Po drugie, w jakich to niby amerykańskich filmach mamy taki
                              stereotyp? Name one.

                              Po trzecie, przede wszystkim uważam, że nie zachodzi się w ciążę bez
                              zgody dawcy plemnika. W XXI wieku w krajach rozwiniętych naprawdę
                              dysponujemy takimi możliwościami technicznymi, żeby rodziły się
                              tylko dzieci chciane. (Aborcja to oczywiście ostateczność, ale do
                              przyjęcia.)
                              • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 05.07.10, 21:28
                                crises napisała:

                                > w jakich to niby amerykańskich filmach mamy taki
                                > stereotyp? Name one.
                                >
                                Prawie we wszystkich. Miedzy innymi w "Seksie w wielkim miescie", ale bylo
                                wiecej takich filmow i serali, tytulow nie pamietam.

                                Jesli nawet ow filmowy "bastard" przychodzi na swiat, jego matka koniecznie musi
                                zakochac sie i wyjsc za biologicznego ojca owego bastarda.
                                Przykladem jest chodzby najnowsza pozycja z Salma Hayek.

                                > Po trzecie, przede wszystkim uważam, że nie zachodzi się w ciążę bez
                                > zgody dawcy plemnika. W XXI wieku w krajach rozwiniętych naprawdę
                                > dysponujemy takimi możliwościami technicznymi, żeby rodziły się
                                > tylko dzieci chciane. (Aborcja to oczywiście ostateczność, ale do
                                > przyjęcia.)
                                >
                                Ja nie dywaguje, czy kobieta bez pary jest swieta dziewica lub czy powinna nia
                                byc, jedynie zastanawiam sie nad stereotypem "wpadlam, wiec usune bo dziecko bez
                                ojca bedzie pokrzywdzone".
              • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 18:21
                titta napisała:

                > Jego ojciec zostal wybrany wlasnie w celu
                > poczecia, wedlog urody.

                Skad wiesz, ze tak walasnie bylo?
                Sasiadki tak mowily czy matka tak oglosila by nie wytykali jej jako "porzuconej"?

                > W praktyce dzieci samotnych rodzicow jednak sie
                > wyrozniaja. Czemu fundowac dziecku niepelna rodzine tylko dla
                > swojego widzimisie? Co innego, gdy nie ma sie na to wplywu (wypadek,
                > choroba itp.)

                Czasem wyrozniaja sie na plus.
                Wszystko zalezy od tego rodzica. Pelna rodzina tez nie zawsze jest kluczem do
                szczescia.
                Najgorsza jest rodzina naznaczona przemoca lub nalogiem.
        • titta Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 11:40
          > Ludzie czesto plodza dzieci z powodow bynajmniej nie
          altruistycznych

          Co nie znaczy, ze to wlasciwe podejscie i nalezy je nasladowac.
          Niezaleznie z jakich powodow sie dziecko pojawi dla prawidlowego
          rozwoju bedzie potrzebowalo wzorca dobrej rodziny. Wiadomo, w zyciu
          sie rozznie uklada, wiec nie musza byc to rodzice, moga dziadkowie,
          wojkowie, blizcy przyjaciele.
          Nie lepiej ulozyc sobie swoje zycie najpierw a potem starac sie o
          dziecko? Wem, ze coraz czesciej bywa tak, ze w okol po prostu brak
          dojzalych, odopwiedzialnych mezczyzn, z ktorymi warto zakladac
          rodzine i samotnosc kobiety w cale nie oznacza, ze to ona ma jakies
          problemy. Ale malego czlowieka wychowac latwiej jak sie ma oparcie.
          (mniejsza szansa "zaduszenia" go nadopiekunczoscia, przerzucania
          lekow i zranien itp.)
          Moze lepiej zajac sie gdzies dziecmi ktore potrzebuja opieki i
          wsparcia? (nawet nie koniecznie sierotami?)
        • basia8.93 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 17:24
          sabinac-0 napisała:
          sadze, ze bardziej liczy sie nie motyw sprowadzenia dziecka na swiat, lecz
          > traktowanie go jak juz sie pojawi.

          właśnie motywy są b ważne. badając kandydatów na rodziców zastępczych sprawdza
          się ich motywację i ta egoistyczna wyklucza przyznanie im takiej funkcji

          zastanawia mnie tez dlaczego kobiety świadomie decydują się na samotne
          macierzyństwo? jeżeli nie chcą żyć z drugim człowiekiem, to czy z dzieckiem
          stworzą dobrą relację? to też człowiek
          • scibor3 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 21:47
            Odwrotnie. Właśnie ta egoistyczna daje największe szanse na udaną adopcję.
            Czyli: chcę dziecko bo mi jest potrzebne. I tyle. Osoby z altruistyczne
            postawami: wezmę sobie sierotkę, bo mi jej żal są odrzucane z miejsca. Taki
            stosunek nie pozwala na wykształcenie prawidłowych relacji rodzinnych. Jest ci
            żal? Weź sobie kotka albo pieska ze schroniska a nie dziecko.
      • eye-witness Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 13:21
        A co powiesz o matkach samotnych i o dzieciach porzuconych przez swoich ojcow? Takie kobiety porzucone czesto gesto przez facetow, ktorym sie zwyczajnie nie chcialo, tez krzywdza wlasne dzieci?
        Chcialabym zauwazyc, ze powolywanie dziecka na swiat jest zazwyczaj egoistyczne - wlasnie to "chce miec", no chyba, ze sasiadki nalegaly, albo tesciowa kazala.
        Ja znam natomiast przypadki dziecki samotnych matek i jedynakow, ktorzy sa bardzo szczesliwi, maja bardzo dobry konktakt z matka i radza sobie w zyciu swietnie.
        Byloby nam o wiele latwiej, gdybysmy MYSLELI zamiast wrzucac innych do szufladek.
        • titta Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:01
          > Takie kobiety porzucone czesto gesto przez facetow, ktorym sie
          zwyczajnie nie c
          > hcialo, tez krzywdza wlasne dzieci?

          Te kobiety nie, ale porzucajacy ojcowie, owszem, krzywdza.
        • titta Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:04
          Ja znam natomiast przypadki dziecki samotnych matek i jedynakow,
          ktorzy sa bard
          > zo szczesliwi, maja bardzo dobry konktakt z matka i radza sobie w
          zyciu swietni
          > e.
          Mam kolege na wozku, ktory jest bardzo szczesliwy i spelniony. Gdyby
          jednak mial wybor, to wiadomo.
          • nessie-jp Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:18
            > Mam kolege na wozku, ktory jest bardzo szczesliwy i spelniony. Gdyby
            > jednak mial wybor, to wiadomo.

            Jaki wybór? Zyć na wózku czy nie żyć wcale?

            Bo taki ma wybór dziecko samotnej matki
            • pochodnia_nerona Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 05.07.10, 14:09
              nessie-jp napisała:

              > Bo taki ma wybór dziecko samotnej matki
    • mvszka Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 28.06.10, 19:29
      a jak je zrobisz, też sama??

      nie skrzywdzisz bardziej niż matki, które nie planowały samotnego macierzyństwa
      a takie im przypadło w udziale.
      Jeśli to będzie chłopiec to pamiętaj o wzorcu męskim- dziadek,wujek, którego
      będzie potrzebował. A obojętnie na płeć dziecka nigdy nie mów mu czegoś takiego:
      Widzisz, jesteś tylko Ty i mamusia, mamusia ma tylko Ciebie, stawiając was
      kontra "cały zły" świat.

      A poza tym każde dziecko rodzi się już troszkę skrzywdzone bo przez narodziny
      jest skazane na śmierć
    • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 28.06.10, 19:36
      litera_n napisała:

      > czy uwazacie, ze jezeli zdecydowalabym sie na dziecko wiedzac, ze je
      > bede wychowywac sama (zupelnie sama), wyrzadze mu krzywde?

      Nie skrzywdzisz.
      Tylko bedziesz musiala zadbac, by przebywalo w towarzystwie mezczyzn np.
      dziadka, wujka, znajomych.
      • ira_07 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 14:58
        > Tylko bedziesz musiala zadbac, by przebywalo w towarzystwie mezczyzn np.
        > dziadka, wujka, znajomych

        Tak, wujek czy znajomy na pewno zastąpią dziecku ojca. Na Dzień Ojca w przedszkolu przyjdzie wujek:/
        • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 18:25
          ira_07 napisała:

          >
          > Tak, wujek czy znajomy na pewno zastąpią dziecku ojca. Na Dzień Ojca w przedszk
          > olu przyjdzie wujek:/

          Lepiej niz np. biologiczny tatus w stanie wskazujacym, dosc czesty widok.
          • basia8.93 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 20:05
            sabinac-0 napisała:

            > Lepiej niz np. biologiczny tatus w stanie wskazujacym, dosc czesty widok.
            chyba nie chcesz powiedzieć, że większość ojców pije i bije? to nieprawda
            • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 00:20
              Nie, chcialam tylko zauwazyc, ze lepszy dobry wujek niz pijacy i bijacy tatus.
              Niemniej zdaje sobie sprawe, ze niektorzy uwazaja odwrotnie.
        • lia.13 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 23:53
          dobrze, jeśli wujek przyjdzie. dość często przychodzi matka albo tego dnia
          dziecka nie ma w przedszkolu, bo ojciec nie ma czasu na tę godzinkę z pracy się
          urwać, i aby maluszkowi przykro nie było, na ten dzień jedzie do babci.
    • dekadencja1 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 28.06.10, 21:00
      litera_n napisała:

      > czy uwazacie, ze jezeli zdecydowalabym sie na dziecko wiedzac, ze
      je
      > bede wychowywac sama (zupelnie sama), wyrzadze mu krzywde?

      Tak.
    • wifch Trudno powiedziec... 28.06.10, 22:52
      To juz zalezy od tego jaka osoba jestes ty jako czlowiek. Napewno
      osoba rozsadna nie zdecyduje sie na ciezar samotnego macierzynstwa.

      Stac kobiete na zaplodnienie, to i powinno bylo stac na trud
      znalezienia dobrego ojca dla dziecka i meza dla siebie.
      Wedlug psychologow, ojciec jest ogromnie wazny w zyciu dziecka.
      Jego zachowanie i sposob bycia decyduje ogromnie o charakterze i
      osobowsci dziecka.

      Jednak o wiele lpeiej jest byc samotna matka niz dac dziecku zlego
      ojca.
      • akle2 Re: Trudno powiedziec... 30.06.10, 00:54
        wifch, możesz wyjaśnić, co masz na myśli pisząc:
        > Stac kobiete na zaplodnienie, to i powinno bylo stac na trud
        > znalezienia dobrego ojca dla dziecka i meza dla siebie. ?

        Czy kandydaci na mężów stoją rządkiem na półkach w sklepie i czekają aż samotne
        panie po nich przyjdą? Nie. To kwestia tylko i wyłącznie szczęścia, aby poznać
        kogoś fajnego i "dla siebie". Oczywiście szczęściu trzeba pomóc - nie zamykając
        się w domu lecz bywając wśród ludzi, ale szukanie męża to nie grządka do
        przekopania z gwarancją znalezienia zakopanego skarbu. Że jak będę kopać, to NA
        PEWNO znajdę. Albo ma się ma to szczęście i się zostaje żoną i matką albo się
        nie ma. A wtedy wszystkie chwyty dozwolone.


        -------
        Zwycięzca bierze wszystko.
    • zorz_ponimirski Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 02:53
      dlaczego chcesz miec dziecko?
      • litera_n Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 09:33
        bo mam naturalna potrzebe posiadania dzieci
        • hatroha Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 09:38
          a po co wiekszosc ludzi plodzi, a nie adoptuje?


          BO TO EGOIZM!!!
          naturalna potrzeba? Jasne
          Jak urodzisz i spełnisz potrzebe rodzenia co zrobisz z dzieckiem?
          • litera_n Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 09:57
            Nie mam zadnej potrzeby rodzenia, za to mam potrzebe posiadania
            dzieci. Rzadkie i niespotykane, nie?
            • agent.orange Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 11:40
              > Nie mam zadnej potrzeby rodzenia, za to mam potrzebe posiadania
              > dzieci. Rzadkie i niespotykane, nie?

              To kup sobie kota.
              Dziecko wychowywane w niepełnej rodzinie pozbawione jest miłości rodzicielskiej,
              opieki emocjonalnej i wielu innych spraw. To odbija się później na nich w życiu
              dorosłym, bardzo utrudnia wchodzenie w relacje międzyludzkie i samemu tworzenie
              relacji.
              Do tego, brak mu przykładu jak wygląda 'normalna rodzina' bo nie ma się od kogo
              uczyć.
              Kolejna sprawa, która wygląda jak wycieczka osobista, ale mam wrażenie że nie
              jesteś gotowa emocjonalnie na dziecko. Skoro nie chcesz/nie potrafisz stworzyć
              związku z facetem, to Twoja relacja z dzieckiem będzie bardzo patologiczna, co
              skończy się chorobliwą nadopiekuńczością, przywiązywaniem emocjonalnym dziecka
              do siebie i kilkoma innymi nieciekawymi sprawami. Oczywiście pewno się mylę, ale
              takie odniosłem wrażenie.
              Wiem, bo sam to wszystko przeszedłem - i wiem jedno: że ludzie prawie nigdy nie
              zdają sobie sprawy jak historie z rozwaloną rodziną szkodzą dziecku. Własny
              egoizm potrafi spieprzyć dziecku całkiem nieźle życie.
              • szlag_mnie_trafi Kobieto! Przecież to jest żywy człowiek! 29.06.10, 13:00
                A ty tylko: "mam potrzebę" i "mam potrzebę". Ten mały człowiek też będzie miał
                potrzeby. A jedną z nich będzie ojciec!
              • ultra.kuku Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:32
                czyli matka z ojcem powinni byc razem tylko i wylacznie ze wzgledu na dziecko, czy ludzie z dzieci powinni w ogole zrezygnowac?

                moja zona jest z rodziny rozbitej, ojciec odszedl zaraz po jej urodzeniu. jest rowniez jedynaczka. rozumujac tak ciasno, jak wiekszosc tu piszacych, powinna byc nieudacznikiem zyciowym, rozpieszczonym i chorym psychicznie bachorem. tymczasem jest wyksztalcona, obrotna, zaradna, ma wiele sukcesow na koncie, nie ma najmniejszych problemow z nawiazywaniem konktaktow, czy budowaniem relacji, zwiazkow, z matka ma lepszy konktakt, niz ja z moja mama i moim rodzenstwem. nie ma reguly. bywa, ze dziecko z tzw. porzadnej rodziny, w ktorej byla mama, byl tata, kotek Filemon i niedzielny rosol, wyrosnie na seryjnego morderce, czy skoczy z wiezowca.
                • pochodnia_nerona Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 05.07.10, 14:13
                  Wiesz, ale nie każde dziecko samotnej matki wyrasta na dzielną osobę pokroju
                  Twojej żony.
                  Po prostu, chodzi o to, żeby czasem własne potrzeby nie przeważyły nad zdrowym
                  rozsądkiem. Dziecko to nie kotek, który sam zajmie się sobą. Dziecko wywraca
                  życie do góry nogami. Lepiej jest je wychowywać w pełnej rodzinie (oczywiście,
                  normalnej, nie patologicznej, a na siłę pełnej), bo zawsze warto zminimalizować
                  ryzyko porażki wychowawczej.
        • wifch Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 21:32
          litera_n napisała:

          > bo mam naturalna potrzebe posiadania dzieci
          __________________
          Wszyscy mamy nasze naturalne potrzeby. To jeszcze nie czyni z nas,
          ani dobrych, ani odpowiedzialnych rodzicow.

          Tylko do roli rodzica dorastamy latami. Inni nigdy nie dorastaja. I
          na zawsze pozostaja, dziecmi swoich dzieci.

          Inna sprawa to jaka rozsadna, kochajaca i respektuajca siebie
          kobieta, pozwoli sie zapylic jakiemus 'komarowi' i za darmoche cale
          zycie chodowac jego plemniki....
          I oby te plemniki zdrowe byly! Bo jak tarafi sie niewypal, to taka
          kobitka z rozszczeniowymi pretensjami do zycia, bedzie matka, kto
          wie kogo np. kaleki, albo jakiego innego nieszczesnika ze schiza,
          bo tak geny przodkow nagle sie ujawnily. Z jego strony!

          Dzis, przed zajsciem w ciaze robi sie dokladne badania, aby
          wykluczyc ewnetualne choroby, ktore moga zniszczyc zycie i matce,
          ojcu i oczywiscie samemu dziecku.

          No ale, duzo jest w Polsce prostych bab, ktorym wydaje sie, ze rozum
          pozjadaly...I nic sie nie liczy tylko jej egoizm, za ktory na ogol
          dziecko zaplaci... I sam fakt,ze dziecko w obecnych czasach to
          ogromne ryzyko; juz lepiej kotka sobie kup.
          • lia.13 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 23:59
            a ty wiesz na pewno, że autorka wątku nie myśli o iv tylko o "zapyleniu się
            komarowi", jak byłaś łaskawa to określić?
            Poza tym, ojca można wybrać starannie spośród znajomych. Można całkiem
            szczegółowy wywiad przeprowadzić. W przypadku inseminacji można zażyczyć sobie
            kompletu badań kandydata. Widać, że niewiele wiesz w temacie.
            • wifch Pytanie do ciebie mam lia13... 30.06.10, 10:39
              Czy kazdy kretyn pisze i czyta tylko po polsku?

              Te twoje pytania sa tak naiwne i debilne, ze nie dziwi iz
              obcokrajowcy wiekszosc polonusow uwazaja za kretynow.
              Twoj tok myslenia i tobie podobnym samiczkom, do takich ocen
              sklania.Ale mnie nie dziwi, tak mysla kobietki pracujace na tasmie,
              bo na wiecej kreatywnosci je nie stac!

              Piszesz gdzies tam,ze szczscie ma wymiar dobrego mezczyzne?

              A czy mezczyzna sam w sobie to juz jakas wartosc, ktora mierzy sie
              pojeciem szczescia? I dlaczego kobieta ma tak myslec. Moze jak
              kobieta bedzie umiala sie szanowac, to nie bedzie miala problemow
              ze znalezieniem kogos odpowiedniego.
              Czy kobieta wspolczesna to KAWAL SAMICY, z wedrujacym inkubatorem
              pomiedzy nogami, ktora dla swoich instynktownych pobudek, przyzwala
              sobie na samotne macierzynstwo i pozbawienie dziecka kontaktu z
              ojcem, calej kompletnej rodziny, matki i ojca razem. Czy takie
              chamstwo, jak pozbawienie dziecka ojca, nalezy wykonac z
              premedytacja? I okreslic to krotko i cynicznie'bo mam naturalna
              potrzebe posiadania'....bla,bla, bla...flaki z olejem...
              A moze ten rozpylacz/ojciec, ma tez i inne dzieci...Czy w takim
              wypadku rodzenstwo i rodzina to 'gowno' nieliczace sie NIC i nalezy
              dziecko pozbyc kontaktu ze swoimi krewnymi?!

              Na temat wywiadu srodowiskowego o chorbach w rodzinach i genach, to
              wsadz to sobie w dupe...
              ///

              Ps. Mysle,ze twoj post byl tylko prowokacja, aby spowodowac burze,
              nie wierze, ze jestes az tak durna i zgnila od srodka.....
    • mary_an Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 11:28
      Rozmawialam na ten temat z moimi kolezankami, singielkami powyzej 30 i
      praktycznie wszystkie chcialyby miec dziecko, jesli nie znajda odpowiedniego
      partnera to najlepiej w ogole zeby ojciec byl nie znany i sie nie wtracal. Ja to
      rozumiem, rozumiem potrzebe posiadania dziecka i rozumiem, ze moze byc ciezko ze
      znalezieniem porzadnego mezczyzny (sama mam ten problem).

      Moim zdaniem jesli nie bedziesz totalnie przewrazliwiona na punkcie dziecka, nie
      bedzie rozpieszczonym jedynakiem, to wszystko mzoe byc ok. Mam koleanke, ktora
      wychowywala sama matka. Ojciec zginal w wypadku jak ona byla mala i matka
      probowala jej to za wszelka cene wynagrodzic, poswiecala sie totalnie dla corki,
      teraz moja kolezanka ma moim zdaniem totalnie skrzywiona psychike, nigdy nie
      miala normalnego zwiazku, nie potrafi sie zupelnie odnalezc w swiecie. Ale to
      wszystko przez to, ze matka nie potrafila jej zdyscyplinowac i dobrze wychowac.
      Mysle, ze jak jestes zupelnie sama i masz tylko jedno dziecko to wlasnie to moze
      byc problemem i trzeba uwazac, zeby nie wychowac emocjonalnego popapranca.Ale
      jesli zdajesz sobie z tego sprawe i bedziesz uwazala, to moim zdaniem bedzie ok.
      • urszula.slo Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 12:19
        W ogóle nie rozumiem wyrazu "chęć posiadania dziecka". :(
        Dziecka się nie posiada. Kropka. (Gdy się je "ma", to ono daje ci to
        wyraźnie odczuć, tzn. to, że go nie posiadasz :) )
        Dopóki byłam sama, nie miałam najmniejszej "chęci" posiadania
        dziecka. Nie przyszło mi to nawet do głowy. Dopiero gdy człowiek
        kocha kogoś, to w tym związku, jeżeli jest udany, jak gdyby gromadzi
        się tyle miłości, że jest jej aż nadmiar, że tak powiem. No i właśnie
        ten "nadmiar" miłości chce się przekazać, dać komuś ... Z tego
        nadmiaru miłości rodzą się dzieci. Przynajmniej u mnie tak było. Ja
        bym to tak ujęła.
        Jeżeli ktoś nie posiada dzieci, to to oczywiście nie znaczy, że nie
        kocha "do końca" - nadmiar miłości może ucieleśnić się, że tak
        powiem, w trosce o zwierzęta, o starszych ludzi itd itd.
        • magdalaena1977 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:37
          urszula.slo napisała:


          > Dopiero gdy człowiek
          > kocha kogoś, to w tym związku, jeżeli jest udany, jak gdyby gromadzi
          > się tyle miłości, że jest jej aż nadmiar, że tak powiem. No i właśnie
          > ten "nadmiar" miłości chce się przekazać, dać komuś ... Z tego
          > nadmiaru miłości rodzą się dzieci.
          Nie pisz tak jakby to była ogólna prawidłowość. Jest mnóstwo osób (np. ja czy
          autorka wątku), które chcą mieć dziecko mimo że aktualnie nie są w żadnym związku.
        • mary_an Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:54
          > No i właśnie
          > ten "nadmiar" miłości chce się przekazać, dać komuś ... Z tego
          > nadmiaru miłości rodzą się dzieci. Przynajmniej u mnie tak było.

          Chyba z nadmiaru seksu i niedoboru prezerwatyw, przynajmniej w wielu przypadkach
          :) Ja raczej chce miec dziecko, faceta fajnie byloby miec, ale jako ze zwykle
          trafiam na czubow to nie jest pewne, ze mi sie uda znalezc jakiegos normalnego.
          Chec posiadania dziecka jest u mnie niezalezna od aktualnego stanu zakochania
          lub nie.
        • lia.13 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 00:04
          urszula.slo napisała:

          > W ogóle nie rozumiem wyrazu "chęć posiadania dziecka". :(
          > Dziecka się nie posiada. Kropka. (Gdy się je "ma", to ono daje ci to
          > wyraźnie odczuć, tzn. to, że go nie posiadasz :) )

          Rozumiem, dziecka się nie posiada. Kropka.

          > Jeżeli ktoś nie posiada dzieci, to to oczywiście nie znaczy, że nie
          > kocha "do końca" - nadmiar miłości może ucieleśnić się, że tak
          > powiem, w trosce o zwierzęta, o starszych ludzi itd itd.

          A więc czatem posiada się czy nie posiada się? :)

          Uczepiliście się tu tego wyrażenia jak rzep psiego ogona. To coś jak ktoś, kto
          twierdzi, że człowiek nie jest rzeczą, a za chwile mówi do partnera, "jesteś
          najlepszą rzeczą jaka mi się w życiu przytrafiła" :)

          Jak powiedzieć inaczej, że CHCE SIĘ MIEĆ DZIECKO nie mówiąc, że chce się je
          MIEĆ? Bo przecież dziecka nie można mieć czy posiadać, jak tu co poniektórzy
          twierdzą.
    • andrzejto1 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 12:16
      litera_n napisała:

      > czy uwazacie, ze jezeli zdecydowalabym sie na dziecko wiedzac, ze je
      > bede wychowywac sama (zupelnie sama), wyrzadze mu krzywde? Czy
      > bedzie mialo do mnie zal, w przyszlosci? Byc moze mam jeszcze troche
      > czasu, zeby znalezc odpowiedniego partnera.. ale jesli nie znajde?
      > Czy wtedy nie moge miec dziecka? nie powinnam?

      Przeczytaj o czymś co się nazywa PAS. Poza tym, wszelkie badania wskazują na to,
      ze samotne wychowywanie dziecka nie jest najlepszym pomysłem łagodnie mówiąc.
    • your-beta Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 12:19
      Moim zdaniem zrobisz dziecku krzywde z kilku powodow:
      1). Jesli splodzisz dziecko z nazwijmy go "reproduktorem", to co
      powiesz dziecku kiedy spyta cie mamo a gdzie jest tata, skad
      pochodze? kim sa moji dziadkowie? Swoja decyzja pozbawisz go waznej
      czesci rodziny. Oczywiscie mozna argumentowac, ze sa i takie
      polowiczne rodziny co wynika z zawirowan zyciowych, ale tu bedzie
      mowa bardziej o jakiejs patologii(nieprawidlowosci), a nie stanie
      dobrym.

      2). Najlepsza matka nie moze dac tego co daje ojciec, tak samo jak
      ojciec nie da tego co matka. Sa rozni i dzieciak potrzebuje obojga
      tak jak 2 nog. Znalam kilkoro dzieci z niepelnych domow i zawsze
      byly troche emocjonalnie "kulawe".

      3). Istnieje prawdopodobienstow uzaleznienia sie psychicznego od
      dziecka, nadopiekunczosci. Pomysl, ze zadna z tych "bluszczowych"
      mam nie zaklada, ze taka bedzie. Sama sytuacja diady dziecko -
      dorosly do tego niejako sklania.

      Wiem juz, ze masz duzo argumentow za, a jakie sa wg ciebie przeciw
      samotnemu maciezynstwu?
    • three-gun-max Re: Pewnie, że tak 29.06.10, 12:25
      Jeśli chcesz zrobić sobie dziecko, żeby zapełnić pustkę w życiu to może zastanów się nad kupnem misia jako alternatywą?
      • szlag_mnie_trafi Daj spokój - dla nich dziecko, to taki wibrator. 29.06.10, 13:23
        Do "zaspokajania własnych potrzeb" - tylko troche inny.
        • lia.13 Re: Daj spokój - dla nich dziecko, to taki wibrat 30.06.10, 00:07
          a ty to chyba dzieci nie masz i aż Cię zżera z zazdrości, że kobieta może się
          sama postarać o dziecko a mężczyźnie jednak z tym trudniej, prawda? ;)
      • ultra.kuku Re: Pewnie, że tak 29.06.10, 16:03
        jak myslisz, co kieruje ludzmi, ktorzy plodza dzieci?
        • katarzynams Re: Pewnie, że tak 29.06.10, 18:38
          ultra.kuku napisał:

          > jak myslisz, co kieruje ludzmi, ktorzy plodza dzieci?

          zazwyczaj niestety totalna bezmyslnosc.
    • annarchia Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 12:26
      litera_n napisała:

      > czy uwazacie, ze jezeli zdecydowalabym sie na dziecko wiedzac, ze
      je
      > bede wychowywac sama (zupelnie sama), wyrzadze mu krzywde? Czy
      > bedzie mialo do mnie zal, w przyszlosci?

      Twoje dziecko będzie miało z pewnością OGROMNY DEFICYT.

      Brak ojca - wzoru męskości dla małego chłopca (możesz mimowolnie
      wychować maminsynka); braku ważnego mężczyzny dumnego z kobiecości
      rozwijającej się dziewczynki.

      Brak wzoru relacji mężczyzna-kobieta - może miec trudność ze
      zbudowaniem takiej więzi w dorosłości, skoro nie zaobserwował takiej
      praktycznie w domu.

      Zbyt silna więź z matką. Dziecko nie powino poczuć, że jest dla
      matki jedyne! Nie powinno odczuć, że wsystkie emocje matki skupiają
      się na dziecku. Może prowadzić to do emocjonalnej symbiozy,
      problemów z usamodzielnieniem się emocj., uzależnianiem się od ludzi
      w życiu.

      Może być zaburzony rozwój seksualny - nie zaobserwuje relacji
      seksualnych w domu - chodzi mi o czułe gesty między rodzicami, silna
      więź między rodzicami. Nie zobaczy matki jako istoty seksualnej,
      jako partnerki/żony swojego meżczyzny.

      I tak dalej...

      Jest ryzyko, że ten deficyt będzie sporym utrudnieniem w dorosłym
      życiu dziecka. W takiej sytuacji może dojść do zaburzenia
      osobowości, o różnym nasileniu. A co się z tym wiąże - do
      cierpienia. Jest taka opcja.
      Ja jestem takim dzieckiem.
    • szlag_mnie_trafi Tak! 29.06.10, 12:57
      i kropka. Jakiekolwiek "rozważania" w tej kwestii, to jest tylko dorabianie
      pseudoideologii do rzeczy oczywistej.
      • sonic84 Re: Nie 29.06.10, 13:05
        Jezeli będziesz odpowiedzialną,mądrą matką to twojemu dziecku absolutnie nic nie
        ubędzie.Sporo dzieci z tzw. ''normalnych'' rodzin ma problemy z psychiką w
        związku z epidemią rozwodów i wszechobecną frustracją panującą w ich domach bo
        tatuś po 10 latach małżeństwa nie może patrzeć już na mamusię a ta nie może
        zaakceptować faktu,że ich związek to wielka farsa.Tak więc nie wahaj się i
        powodzenia.
        • e.i.t.h.e.l Re: Nie 29.06.10, 14:55
          No ale tym postem odpowiadasz właśnie na nie, a nie na tak. Jak sama piszesz są to dzieci z "normalnych rodzin", tak samo normalnych, jak te, którą chce stworzyć autorka. Oczywiście, że dziecku z jednym szczęśliwym rodzicem jest lepiej niż dziecku z rodziny patologicznej, co nie zmienia faktu, że jest mu gorzej niż z pełnej szczęśliwej i nie patologicznej rodziny. A takie też się zdarzają, o czym niektórzy zapominają chyba.
          • sonic84 Re: Nie 29.06.10, 15:18
            Ale..kto powiedział ,że jest mu gorzej?Równie dobrze można napisać,że gorzej
            jest jedynakowi albo dziecku nie posiadającemu dziadków a to przecież
            nieprawda.Szczęście człowieka naprawdę nie zależy od wielkości rodziny.Poza tym
            90 % znanych mi rodzin to właśnie rodziny ,w których obecność ojca tylko
            destruktywnie wpływa na dzieci.
            • szlag_mnie_trafi Czujesz różnicę między wielkością a kompletnością 29.06.10, 15:26
              rodziny?
              • basia8.93 Re: Czujesz różnicę między wielkością a kompletno 29.06.10, 16:57
                są takie kobiety, które się uparły, że facet do niczego potrzebny nie jest i na
                siłę próbują to udowodnić
              • sonic84 Re: Czujesz różnicę między wielkością a kompletno 29.06.10, 18:55
                A kto powiedział,że kompletna rodzina to ojciec matka i dziecko?Co dla ciebie
                oznacza ten termin?
                Dla mnie rodzina kompletna to mądry, dojrzały rodzic + dziecko.Równie dobrze
                można stosować inne połączenia wnuk-dziadek i tak dalej...
                • e.i.t.h.e.l Re: Czujesz różnicę między wielkością a kompletno 30.06.10, 01:13
                  sjp.pwn.pl/slownik/2515561/rodzina_pełna
                  pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_niepełna
                  Tak mówi słownik języka polskiego, czy nawet wikipedia.
        • magdalaena1977 Re: Nie 29.06.10, 16:39
          sonic84 napisała:

          > Sporo dzieci z tzw. ''normalnych'' rodzin ma problemy z psychiką w
          > związku z epidemią rozwodów i wszechobecną frustracją panującą w ich domach bo
          > tatuś po 10 latach małżeństwa nie może patrzeć już na mamusię a ta nie może
          > zaakceptować faktu,że ich związek to wielka farsa.
          Naprawdę uważasz, że takie rodziny są normalne ?
          • sonic84 Re: Nie 29.06.10, 18:56
            Normalne było napisane w cudzysłowie....
            • magdalaena1977 Re: Nie 29.06.10, 22:46
              sonic84 napisała:

              > Normalne było napisane w cudzysłowie....
              No to nie wiem, o co Ci chodzi. Bo skoro potępiasz, jak rozumiem, wychowywanie
              dzieci w rodzinach gdzie nie ma miłości, szacunku między małżonkami itp. to
              dlaczego miałabyś być samotnym macierzyństwem, gdzie tego uczucia między
              rodzicami tym bardziej nie będzie ?
              • lia.13 Re: Nie 30.06.10, 00:12
                w patologicznych rodzinach problemem nie jest to, że między rodzicami nie ma
                uczuć, a to, że są tam uczucia negatywne.
                W przypadku jednego rodzica nie ma uczuć między rodzicami żadnych. Zatem także
                negatywnych. Dlatego taka rodzina jest lepsza dla dziecka. Nie musi patrzeć jak
                rodzice się wyzywają na wzajem "ja Cię nienawidzę", "wszystkich Was pozabijam" i
                takie tam.
                • e.i.t.h.e.l Re: Nie 30.06.10, 01:14
                  Jest lepsza. Jednak najlepsza jest rodzina, gdzie uczucia między rodzicami są pozytywne.
                • magdalaena1977 Re: Nie 30.06.10, 06:41
                  lia.13 napisała:
                  > W przypadku jednego rodzica nie ma uczuć między rodzicami żadnych. Zatem także
                  > negatywnych. Dlatego taka rodzina jest lepsza dla dziecka.
                  Ale dlaczego porównywać taką samotną matkę do rodziny patologicznej (bo to co
                  opisujesz to dla mnie patologia) ?
                  czy nie lepiej porównać jej sytuację do normalnej kochającej się rodziny, gdzie
                  rodzice są dla siebie czuli i wspierają się w trudnych chwilach. Czy dziecku,
                  które czegoś takiego nie doświadczy nie będzie czegoś brakowało w życiu ?
                • rarely a to akurat nie prawda 30.06.10, 07:40
                  lia.13 napisała:

                  > w patologicznych rodzinach problemem nie jest to, że między
                  rodzicami nie ma
                  > uczuć, a to, że są tam uczucia negatywne.
                  > W przypadku jednego rodzica nie ma uczuć między rodzicami żadnych.
                  Zatem także
                  > negatywnych. Dlatego taka rodzina jest lepsza dla dziecka. Nie musi
                  patrzeć jak
                  > rodzice się wyzywają na wzajem "ja Cię nienawidzę", "wszystkich Was
                  pozabijam"
                  > i
                  > takie tam.


                  Nawet kiedy ojca nie ma to matka go nienawidzi, uczucia nie maja nic
                  wspólnego z logika są niezalezne po rozstaniu kobiety nienawidzą
                  meżczyzn mimo że kontaktów nie ma latami obwiniając ich o wszystkie
                  swoje nieszczęścia

                  także pudło
      • ramblaraval Re: Tak! 29.06.10, 13:10
        jakie dorabianie ideologii? dziewczyna chce miec dziecko = ma
        instynkt macierzynski i nie ma partnera i ma watpliwosci i kazdy ma
        swoje zdanie na ten temat bo sprawa jest skomplikowana. ja osobiscie
        uwazam ze mozna byc z zalozenia samotnym rodzicem i mozna byc z tym
        szczesliwym i dac szczescie dziecku. poza tym wcale nie jest
        powiedziane ze w przyszlosci taki partner sie nie pojawi a latwiej
        znalezc partnera gdy jest sie szczesliwa i spelniona kobieta. czego
        nam wszystkim zycze!
        • szlag_mnie_trafi Dziecko nie jest waszą zabawką 29.06.10, 13:20
          Ani żywym wibratorem - do "spełniania potrzeb"!

          ramblaraval napisała:

          > ja osobiscie
          > uwazam ze mozna byc z zalozenia samotnym rodzicem i mozna byc z tym
          > szczesliwym i dac szczescie dziecku.

          Może, z łaski swojej, zapytaj jeszcze dziecka? W tym przypadku akurat mogę Ci
          sam odpowiedzieć - ale Ci się nie spodoba.

          > poza tym wcale nie jest
          > powiedziane ze w przyszlosci taki partner sie nie pojawi a latwiej
          > znalezc partnera gdy jest sie szczesliwa i spelniona kobieta.

          Znów to samo - "spełniona kobieta" - a ja się do cholery pytam - co z
          dzieckiem?? Jak ono zareaguje gdy w życiu mamusi pojawi się jakiś pan? Naturalny
          ojciec jest z dzieckiem od początku i dziecko uznaje to za stan normalny - w
          odróżnieniu od sytuacji, gdy ten pan zabiera mu w pewnym momencie wyłączność na
          miłość matki.
          • chrissis hmmm 29.06.10, 13:52
            "Może, z łaski swojej, zapytaj jeszcze dziecka? W tym przypadku akurat mogę Ci
            sam odpowiedzieć - ale Ci się nie spodoba."

            A ty pytałeś swoje dzieci czy chcą się urodzić akurat w twojej rodzinie? zapewne
            nie i nie ma pewności co by odpowiedziały! nikt z nas nie miał wpływu na to w
            jakiej rodzinie i w jakich okolicznościach się urodził i nigdzie nie jest
            powiedziane, że jak w rodzinie z matką i ojcem to zawsze jest stuprocentowo
            dobrze a jak w rodzinie niepełnej to zawsze na bank źle!

            "Znów to samo - "spełniona kobieta" - a ja się do cholery pytam - co z
            dzieckiem?? Jak ono zareaguje gdy w życiu mamusi pojawi się jakiś pan? Naturalny
            ojciec jest z dzieckiem od początku i dziecko uznaje to za stan normalny - w
            odróżnieniu od sytuacji, gdy ten pan zabiera mu w pewnym momencie wyłączność na
            miłość matki."

            Wybacz, ale czegoś tak głupiego dawno nie czytałam - a jak rodzice się rozwiodą
            i matka a nowego partnera to co? a jak ojciec umiera i matka ponownie wychodzi
            za mąż? a jak ojciec zdradza matkę i dziecko widzi rozpad rodziny przez jakąś
            nową panią tatusia to co? takie sytuacje, w których dziecko urodzone w PEŁNEJ
            rodzinie, jest narażone na konfrontacje z innymi ludźmi w życiu swoich rodziców
            można mnożyć i nikt nie ma pewności w momencie, gdy rodzi się dziecko, że akurat
            jemu się to nie przydarzy! Poza tym co za niekonsekwencja - z jednej strony
            atakuje się kobietę za to, że nie dostarczy dziecku męskiego wzorca i pozbawi
            ojcowskiej opieki, a z drugiej strony - jakby jednak zdarzyło się jej znaleźć
            ten męski wzorzec i opiekę - to dostaje po głowie, że obcy pan zabierze dziecku
            miłość matki! No litości, gdzie wy żyjecie? W jakimś średniowiecznym
            społeczeństwie mormonów, gdzie panuje patriarchat a ludzie żyją bogobojnie i jak
            za króla Ćwieczka? Bo w normalnym społeczeństwie już dawno oswojono zjawisko
            samotnego rodzicielstwa, rozwodów i ponownych małżeństw i choć nikt nie
            twierdzi, że to dobre, to jednak da się z tym żyć.
          • ramblaraval Re: Dziecko nie jest waszą zabawką 29.06.10, 13:57
            przykro mi ze Twoje doswiadczenia z dziecinstwa nie sa najlepsze ale
            uwazam ze kazdy ma prawo do szukania wlasnego szczescia i wcale nie
            jest powiedziane ze samotna kbieta nie ma prawa do macierzynstwa, a
            ta samotnosc czasem wcale nie plynie z wyboru. poza tym z
            biologicznego punktu widzenia nawet dla zdoriwia powinno sie miec
            potomstwo.
    • iaguasu nie 29.06.10, 13:05
      Samotne macierzyństwo istniało od zawsze, to wcale nie jest wynalazek ostatnich czasów, kiedyś nawet więcej dzieci chowało się bez ojca (częste wojny, powstania, większa śmiertelność z powodów chorób, itp.) i nie wpłynęło to jakoś znacząco na rozwój społeczeństw. Poza tym jaka będzie różnica pomiędzy tobą a samotną matką z wpadki, którą jej facet puścił w trąbę zaraz po urodzeniu dziecka? Żadna albo taka, że ty się do urodzenia swego dziecka zapewne przygotujesz (finansowo, organizacyjnie) i nie będzie to dla ciebie katastrofa. W przeszłości znałem taką kobietę, która również nie będąc nigdy w żadnym związku, zdecydowała się urodzić dziecko i wychowała je samotnie i bez porażek, bo to mądra kobieta była i dziś ma już wnuki. Zagrożenia samotnego rodzicielstwa oczywiście istnieją ale nie ma sensu ich demonizować, bo matki pozostające w związkach również bywają nadopiekuńcze i histeryczne, więcej - czasem zapracowany, nieobecny i obojętny ojciec robi dziecku większą krzywdę niż jego brak. Pewnie, że ciężej jest samej wychować dziecko bez ojca, ale bardzo wielu kobietom już się to udało, wiec dlaczego oglądać się tylko na porażki i trudności a nie myśleć pozytywnie i rozsądnie omijać zagrożenia? Dla wielu kobiet dziecko jest bardzo ważne w życiu i nie chcą się go wyrzekać i słusznie - lepiej być rodziną niepełną niż samotną zgorzkniałą osobą na starość, która przeżyła życie tylko dla siebie (i kota jak radzą niektórzy miłośnicy zwierząt futerkowych). Zresztą - posiadanie dziecka nie przekreśla jeszcze szansy na spotkanie partnera - może kiedyś w przyszłości uda ci się spotkać właściwego mężczyznę i stworzycie związek, a twoje dziecko zyska ten nieodzowny męski wzorzec - dlaczego nie, to może się zdarzyć. Ale jeżeli nie urodzisz dziecka w stosownym czasie, to już nie urodzisz go nigdy, więc pytanie o dziecko jest bardziej naglące niż pytanie o faceta, prawda? Dlatego zdecyduj się - jeżeli tego pragniesz, przemyślałaś to i sądzisz że podołasz - just do it!
      • nonameuno dokładnie! 29.06.10, 13:33
        dlaczego ludzie widzą tylko zagrożenia i porażki samotnego macierzyństwa, nie
        zauważają natomiast, że między nami żyje mnóstwo osób, którym takie wychowanie
        jakichś większych szkód nie wyrządziło, a w każdym razie nie większe niż u
        dzieci z pełnych rodzin? zresztą - każdy z nas ma jakieś deficyty i problemy
        wyniesione z dzieciństwa i każdy z nas się z tym zmaga, więc dziecko samotnej
        matki też, tylko inne! poza tym małżeństwo i rodzicielstwo w pełnej rodzinie też
        nie musi być być sielanką i pasmem sukcesów, wiele rodzin żyje w piekle ale
        wolno im mieć dzieci bo są w parze? traumy pochodzące z wychowania przez
        dysfunkcyjną rodzinę są równie bolesne a traumatyzujący rozwód rodziców dotyka
        już coraz więcej dzieci, więc co? może nawet w małżeństwie nie mieć dzieci, bo a
        nuż się rozstaniemy i dziecko będzie naznaczone rozwodem i wychowaniem bez ojca?
        ludzie piszą bzdury o tym, że skrzywdzisz dziecko, równie dobrze można
        skrzywdzić dziecko wybierając mu świrniętego albo obojętnego ojca, ale o to już
        nikt się nie martwi, prawda? stereotyp walniętej matki - siłaczki skupionej na
        dziecku i żyjącej tylko jego życiem odchodzi w przeszłość i dzisiejsze samotne
        matki w większości są już zupełnie inne i jak przypuszczam ty również byś taka
        nie była, chociażby dlatego, że dziś kobiety mające dzieci nie wyrzekają się już
        swego życia, przyjemności, partnerów i seksu, kariery itp., więc owo sławetne
        skupienie na dziecku jest już sporo mniejsze, a dziecko takie częściej i
        szybciej niż inne dzieci korzysta z opieki innej niż matczyna (co jest dość
        oczywiste i konieczne - matka musi pracować), więc też szybciej się
        usamodzielniają, dojrzewają, separują od toksycznej ponoć matki. więc nie ma
        żadnej reguły, że jak samotna matka to dziecko jakieś niewydarzone i obciążone
        problemami - nonsens!
        dlatego ja nie widzę przeszkód i też uważam, podobnie jak przedpiśca, że lepiej
        zmierzyć się z samotnym macierzyństwem niż wbrew woli zrezygnować z niego wcale
        i potem całe życie rozpaczać z tego powodu.
        • szlag_mnie_trafi Żyje również wielu, co skakało na główkę 29.06.10, 13:39
          i nic im się nie stało. Zatem na takie pytanie tez odpowiesz - "skacz"?
          • chrissis Re: Żyje również wielu, co skakało na główkę 29.06.10, 13:58
            problem w tym, że porównanie jest nietrafione - bo autorka wątku właśnie na
            główkę skakać nie chce i się poważnie zastanawia, analizuje i rozważa za i
            przeciw - więc o skakaniu na główkę nie ma mowy! a sprowadzanie dyskusji do
            absurdu jeszcze nikomu w niczym nie pomogło!
            • szlag_mnie_trafi Autorce odpowiedziałem krótko - nie rób tego 29.06.10, 15:29
              Natomiast reszta była do tych co piszą "zrób to, bo innym się udało".
              Co nie zmienia faktu, że dziecko ma mieć OBOJE rodziców.

              chrissis napisała:

              > problem w tym, że porównanie jest nietrafione - bo autorka wątku właśnie na
              > główkę skakać nie chce i się poważnie zastanawia, analizuje i rozważa za i
              > przeciw - więc o skakaniu na główkę nie ma mowy! a sprowadzanie dyskusji do
              > absurdu jeszcze nikomu w niczym nie pomogło!
              • sabinac-0 Re: Autorce odpowiedziałem krótko - nie rób tego 29.06.10, 18:36
                szlag_mnie_trafi napisał:

                > Natomiast reszta była do tych co piszą "zrób to, bo innym się udało".

                Do slubu tez namawiaja "wyjsz za maz/ozen sie, bo wielu to zrobilo i sie udalo".


            • solaris8 Re: Żyje również wielu, co skakało na główkę 29.06.10, 16:38
              Pardon - ktoś, kto decyzję o życiu swoim i planowanego dziecka dyskutuje na
              forum, wśród obcych ludzi, jest albo prowokatorem, albo dziennikarzem badającym
              nastroje społeczne, albo... kimś, w kogo "poważne analizy" szczerze powątpiewam.

              Jeśli chce mieć opinię dwunastu przypadkowych ludzi, zapraszam do anglosaskiego
              sądu, niech rozstrzyga ława przysięgłych. Dla mnie takie zadawanie pytań dość
              bądź co bądź istotnych dla samej zainteresowanej i jej dziecka obcym w sieci
              oznacza albo brak pewności siebie, albo brak odpowiednich ludzi w tzw. realu, co
              pozwala postawić hipotezę, że autorka wątku z naturalnymi relacjami
              międzyludzkimi może mieć pewien problem.

              Może jeszcze rozpisze ankietę ogólnopolską?

              > sprowadzanie dyskusji do
              > absurdu jeszcze nikomu w niczym nie pomogło!

              Nikt nie sprowadza, bo cała sytuacja jest od początku absurdalna. Śmierdzi
              prowokacją.

              EOT
              • akle2 Re: Żyje również wielu, co skakało na główkę 30.06.10, 00:43
                Idąc Twoim tropem myślenia - większość wątków na forum byłaby prowokacjami,
                przykładowo "dlaczego mężczyźni nie chcą ślubu" lub "czy matka powinna siedzieć
                w domu z dzieckiem czy pracować", "wspólne konto bankowe czy dwa oddzielne" i
                takie tam.
                Nawet jeśli niektóre wątki to prowokacje, to jednak odpowiedzi forumowiczów
                raczej nimi nie są; problemy bywają podobne, ja lubię poczytać innych bo co dwie
                głowy to nie jedna
    • kasiunte Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 13:22
      To czy skrzywdzisz, zależy w największej części od Ciebie, bo jeśli jesteś osobą
      rozsądną (a mniemam, że tak, skoro masz dylemat), to znasz pułapki takiego
      rozwiązania. Ale nigdy przenigdy nie daj sobie wmówić obcym ludziom, że jesteś
      jakaś lewa, głupia, egoistyczna decydując się na taki krok czy że nie umiesz/nie
      chcesz zbudować związku z facetem. Wiem bardzo dobrze jak ciężko jest mądrej i
      niezależnej kobiecie spotkać partnera na życie, przypuszczam też, że wolisz być
      sama, niż związać się z byle kim.
      Zrób zatem to co uważasz za stosowne, nie oglądaj się na innych, nie słuchaj
      agresywnych i głupich komentarzy po swoim adresem, uzbrój się w siłę i
      cierpliwość. A w razie czego szukaj wsparcia u innych kobiet, bo są też kobiety
      solidarne :) Trzymam za Ciebie kciuki :)
    • eye-witness Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 13:36
      Wieksza tragedia jest wychowywanie dziecka z nieodpowiednim facetem.
      Dziecka nie skrzywdzisz, ale wazne jest, zeby dziecko mialo w poblizu odpowiedni wzorzec mezczyzny. Wazne by bylo, zebys miala wsparcie rodziny, zeby meska czesc rodziny uczestniczyla w wychowaniu. Takie jest moje zdanie. Irytuje mnie podejscie, ze kobieta jest egoista, poniewaz chcialaby byc matka, a ze faceta nie ma, musi znalezc sobie inne "hobby". To ciagle uzaleznianie naszego zycia od obecnosci faceta... Jak facet rzuca kobiete w ciazy, albo zostawia ja z malym dzieckiem, poniewaz mu sie nie chce... Wtedy sie po prostu mowi, ze ojej, faceci tacy sa, zas kobieta widziala co brala i to jej wina... Najgorzse w tym wszystkim jest to, ze kobieta kobiecie wilkiem. Zamiast sensownie podyskutowac, jest ciagle ocenianie i obciazanie kobiety wina za wszyskie "grzechy" tego swiata...
      • annarchia Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 14:23
        eye-witness napisała:

        > Irytuje mnie po
        > dejscie, ze kobieta jest egoista, poniewaz chcialaby byc matka, a
        ze faceta nie
        > ma, musi znalezc sobie inne "hobby". To ciagle uzaleznianie
        naszego zycia od o
        > becnosci faceta...

        Mnie natomiast irytuje stawianie tej dyskusji tak: czy lepiej
        wychowywać dziecko samotnie czy z nieodpowiedzialnym facetem - NIE
        TO JEST PRZEDMIOTEM DYSKUSJI, nie takie porównanie. Pytanie ku
        przypomnieniu brzmiało tak "Czy skrzywdzę dziecko, jeśli będę je
        mieć sama"?

        To, o czym piszesz jest egoistyczne. Bo to jest patrzenie głównie na
        kobietę, a nie na dziecko. To czy kobieta chce być z facetem czy nie
        to jej sprawa. TAK> Nie musi "uzależniać" swojego życia od faceta i
        z nikim się wiązać. Ma do tego pełne prawo. TAK. Natomiast dziecko
        ma pełne prawo do obojga rodziców, ponieważ jest zawsze wynikiem
        zbliżenia kobiety i mężczyzny, jego życie dają mu DWIE osoby, więc
        naturalnie POTRZEBUJE i mamy i taty, potrzebuje diady
        rodzicielskiej, do prawidłowego rozwoju, potrzebuje relacji także
        żona-mąż, a nie tylko matka-dziecko (to zubożenie). Nieobecność taty
        zawsze będzie ogromnym deficytem dla dziecka, niezależnie od tego,
        ile dobrego da dziecku od siebie matka. Oczywiście ojca
        odpowiedzialnego, kochającego, dojrzałego. Sama matka wielu rzeczy
        dziecku nie jest w stanie realnie dać - np. możliwości obserwowania
        przez małego człowieka bliskiego związku między rodzicami, między
        kobieta a mężczyzną - a to jest bardzo ważne. Pozbawienie dziecka
        tego będzie dla niego ogromnym brakiem. Jeżeli kobieta świadomie
        decyduje się na urodzenie dziecka, odgórnie pozbawiając dziecka
        tatusia, pozbawiając go doswiadczenia bliskości między rodzicami -
        to jest to egoizm, ponieważ nie patrzy na potrzeby (osobowościowe,
        psychiczne) dziecka, a bardziej na swoje (że nie chce się wiązać z
        facetem). Przez swoje własne potrzeby (bycia samodzielną,
        niezależną) pomija potrzeby dziecka (posiadania obojga rodziców).
        Egoistyczne.

        A to, o czym piszesz (nie w temacie, ale skomentuję) - ja także
        uważam, że z dwojga złego lepsze warunki wychowawcze ma dziecko przy
        zrównowazonej samotnej matce niż np. przy małżeństwie, w którym
        ojciec pije i bije, poniża żonę. To jest oczywiste. Odejście od
        faceta przez taką kobietę jest w takiej sytuacji optymalne, i dla
        niej i dla dziecka. Tyle, że wybór samotnego macierzyństwa w tym
        przypadku to zupełnie inna sytuacja niż pozbawienie dziecka
        obecności taty z góry. "Bo JA nie chcę być w związku z facetem, ale
        chcę dzidziusia... hmm... no cóż, pozbawię tego dzidziusia taty,
        pozbawię go doswiadczania bliskości między mną a mężem/partnerem
        trudno, bo JA nie chcę wiązać się z mężczyzną...".
        Taka postawa to jest egoizm. I niedojrzałość.
        • ugenwillla Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 14:40
          nie sądzę aby chodziło o to, że ona nie chce się wiązać, że chce być niezależna
          i samodzielna - ona po prostu nie spotyka odpowiednich wolnych mężczyzn a zegar
          biologiczny tyka jej coraz bardziej i zbliża się nieubłaganie czas decyzji: czy
          w ogóle będę matką czy też nigdy nią nie zostanę, bo nie mam takiego idealnego
          partnera na ojca dla dziecka? oczywiście optymalnie byłoby znaleźć tego
          wspaniałego faceta, stworzyć związek i dopiero wtedy mieć dziecko, ale dla wielu
          kobiet nie jest to dane, choćby dlatego że nie są urodziwe i faceci się nimi nie
          interesują albo (u autorki wątku podejrzewam to drugie) skupiły się na karierze
          i zostały same i teraz wokół nich nie ma już kandydatów na ojców, bo wszyscy już
          nimi są! i co wtedy? zostać do końca życia samej czy jednak zdecydować się na
          dziecko? ja opowiadam się za drugą opcją, chociażby dlatego, że nie widzę
          wychowania bez ojca aż tak czarno jak ty - a wiem o czym mówię, bo sama się tak
          wychowałam, wiec nie demonizowałabym tak bardzo tego braku ojca. jasne że lepiej
          żeby był, ale w dzisiejszych czasach tak często się zdarza że go nie ma, że już
          do tego przywykliśmy a dzieci wychowane bez ojców są na porządku dziennym i nie
          wszystkie to patologia, zapewniam cię! dlatego nie nazwałabym tej decyzji
          egoizmem i niedojrzałością, wręcz przeciwnie - gratulacje za odwagę i dojrzałość!
          • annarchia Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 15:06
            ugenwillla napisała:

            > nie sądzę aby chodziło o to, że ona nie chce się wiązać, że chce
            być niezależna
            > i samodzielna - ona po prostu nie spotyka odpowiednich wolnych
            mężczyzn a zegar
            > biologiczny tyka jej coraz bardziej i zbliża się nieubłaganie czas
            decyzji: czy
            > w ogóle będę matką czy też nigdy nią nie zostanę

            Brałam i to pod uwagę. Niewątpliwie taka sytuacja, gdy zegar tyka a
            fajnego faceta brak, może być ogromnym dylematem i kryzysem.
            Okrutnym. Decyzja na całe życie, potem nie będzie odwrotu... Nie mam
            pojęcia, jak sama bym się w takiej sytuacji zachowała i co zrobiła,
            ale z pewnością byłby to dla mnie dylemat typu, czy pójść za swoją
            egoistyczną chęcią czy nie. Bo niezależnie od tego, czy tykałby mi
            zegar czy nie, i czy nie byłoby wokół fajnych facetów czy nie -
            uważam, że świadome (odgórne) pozbawianie dziecka obojga rodziców i
            bliskiego związku matki z ojcem jest egoizmem. Bo bardziej liczy się
            dla mnie mój tykający zegar niż potrzeby psychiczne dziecka. Tak
            uważam. Nie wiem, co u mnie przeważyłoby ostatecznie, bo faktycznie
            trudno jest czasem znieść myśl, że nic po MNIE nie pozostanie, że JA
            nigdy nie poczuję ruchów dziecka i nikt nie powie do MNIE "mamo".
            Czy będe umiała siebie tego pozbawić ze względu na dobro dziecka...?
            Nie wiem, ale sądzę, że takie myślenie to egoizm. Za bardzo boleśnie
            do dziś odczuwam decyzję mojej matki, mimo, że intencje miała bardzo
            dobre. Żałuję, że się urodziłam. I za dużo poznałam osób w podobnej
            sytuacji. Być może innym dzieciom samotnych matek (lub nieobecnych
            ojców) jest bardzo dobrze...
            • uknown Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 15:57
              dzieci w ogóle rodzą się albo z głupoty albo z egoizmu, w Polsce najczęściej z
              wpadki kiedy ich rodzice są kompletnie nie przygotowani na ich przyjście albo z
              tak bzdurnych powodów jak chęć zatrzymania partnera czy doprowadzenia go do
              ołtarza albo dla becikowego i co? to są lepsze powody? dziecku jest wszystko
              jedno z jakich powodów pojawiło sie na świecie, nie mamy na to wpływu, podobnie
              jak na to, czy bedzie nam dane dwoje czy jedno z rodziców, dobrze jeżeli choć
              jedno bedzie mądre i kochające! i nie sądzę, aby dziecko musiało być aż tak
              poszkodowane brakiem rodzica, znam wielu ludzi wychowanych bez ojca, którzy
              żadnych deficytów nie mają i mają normalne rodziny - więc tak też można! poza
              tym decydując się na dziecko zawsze można ręczyć tylko za siebie i swoje chęci,
              bo za partnera już mniej i nigdy nie wiadomo, co się wydarzy przez 25 lat życia
              dziecka, więc może lepiej wogóle nie mieć dziecka, aby przypadkiem nie zdarzyło
              sie jakieś nieszczęście w jego przyszłym życiu, np. odejście tatusia? a czy to
              egoizm? a życie tylko dla siebie i swoich zachcianek to mniejszy egoizm? raczej nie.
              • annarchia Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 10:54
                Wykazujesz niezrozumienie problemu poruszonego przez autorkę wątku.

                uknown napisał:

                > dzieci w ogóle rodzą się albo z głupoty albo z egoizmu, w Polsce
                najczęściej z
                > wpadki

                Brak związku z problemem autorki.


                > tak bzdurnych powodów jak chęć zatrzymania partnera czy
                doprowadzenia go do
                > ołtarza albo dla becikowego i co? to są lepsze powody?

                Brak związku z problemem autorki.
                Tematem wątku nie jest porównywanie do innych sytuacji.


                > dziecku jest wszystko
                > jedno z jakich powodów pojawiło sie na świecie

                (Odpowiem, mimo, że to nie ma związku z tematem):
                Dzieciom z gwałtów także jest wszystko jedno?


                > dobrze jeżeli choć
                > jedno bedzie mądre i kochające!

                Pewnie, że tak! Ale sęk w tym, że nawet najbardziej kochająca
                samotna mama nie da dziecku możliwości obserwowania jej bliskiego,
                stabilnego, pozytywnego związku mężczyzną.

                > i nie sądzę, aby dziecko musiało być aż tak
                > poszkodowane brakiem rodzica, znam wielu ludzi wychowanych bez
                ojca, którzy
                > żadnych deficytów nie mają

                Po pierwsze, to zdanie samo sobie zaprzecza ;) Brak (rodzica) =
                deficyt (rodzica, relacji). Po drugie, widocznie nie poznałeś całej
                masy osób, które z powodu samotnego macierzyństwa/ojcostwa (mimo
                dobrych intencji) mają poważne zaburzenia. Często siedzą w
                psychiatrykach, może dlatego. Po trzecie: faktycznie osoby z
                niepełnych rodzin radzą sobie różnie: jedni funkcjonują dobrze i
                czują się ok, a inni mają poważne problemy osobowościowe i okrutnie
                cierpią. Planując z góry brak ojca trzeba uwzględniać tę możliwość,
                ryzyko. Po czwarte: jest dla mnie oczywiste, że samotne
                rodzicielstwo kochającego rodzica JEST lepszą alternatywą dla
                dziecka niż obserwowanie przepychanek (słownych, fizycznych) między
                rodzicami. Ale nie tego dotyczy problem autorki.

                > tym decydując się na dziecko zawsze można ręczyć tylko za siebie i
                swoje chęci,
                > bo za partnera już mniej i nigdy nie wiadomo, co się wydarzy przez
                25 lat życia

                Brak związku z problemem autorki.


                > sie jakieś nieszczęście w jego przyszłym życiu, np. odejście
                tatusia?

                Brak związku z problemem autorki.
                Tematem wątku nie jest porównywanie do innych sytuacji. Czy naprawdę
                nie widzisz różnicy pomiędzy kobietą, która świadomie, Z GÓRY,
                jeszcze przed poczęciem, chce dziecku odebrać posiadanie ojca,
                pełnej rodziny, a sytuacją, w której:
                - ojciec sam odchodzi (na co kobieta nie ma wpływu)
                - ojciec okazuje się post factum sadystą/nieodpowiedzialnym dupkiem
                i trzeba wiać od niego (dla dobra swojego i dziecka)
                - kobieta zaszła w ciążę przez np. gwałt i decyzuje się na urodzenie
                i samotne wychowywanie
                - kobieta zawsze chciała pełną rodzinę dla dziecka, ale zdarzyła się
                wpadka i decyduje się jednak urodzić i samotnie wychowywać (ojca nie
                zna albo jeszcze w ciąży stwierdza, że to totalna pomyłka)
                ?


                > a życie tylko dla siebie i swoich zachcianek

                Taką "swoją zachcianką" może być chęc urodzenia dziecka,
                przesądzając z góry o pozbawieniu go ojca, z góry lekceważąc tę
                ważną potrzebę nowego człowieka.
                • uknown Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 15:51
                  wybacz ale strasznie pierdzielisz ... kilka postów powyżej sama wykazywałaś że
                  takowe związki są aby, po wytknięciu ci nonsensów zawartych w wypowiedzi,
                  oświadczyć że związków z tematem nie ma :) szkoda prowadzić z tobą dyskusję, i
                  tak widać że dyskutujesz sama ze sobą a argumenty innych służą tylko do
                  utwierdzenia się w swojej tezie! I na koniec: nie, nie widzę żadnej różnicy
                  pomiędzy kobietą samotnie wychowującą dziecko, która została
                  porzucona/zgwałcona/odumarta przez męża a sytuacją kobiety samotnie wychowującą
                  dziecko z wyboru, bo po prostu takich różnic nie ma! Obie są same, obie nie mają
                  wsparcia partnera, obie zmagają się z podobnymi zagrożeniami, więc różnica tkwi
                  tylko w samej woli poczęcia, a dziecku jest wszystko jedno dlaczego się zjawiło
                  na świecie, więcej - świadoma decyzja matki chyba jest lepszą przesłanką
                  poczęcia niż pęknięta gumka!
                  • annarchia Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 02.07.10, 11:39
                    uknown napisał:

                    > pomiędzy kobietą samotnie wychowującą dziecko, która została
                    > porzucona/zgwałcona/odumarta przez męża a sytuacją kobiety samotnie wychowującą
                    > dziecko z wyboru

                    Nie chodziło mi o sytuację, ale o motywację. Powody.
                    I o te powody dziecko wcześniej czy później ZAPYTA.
                    "Dlaczego nie ma przy nas tatusia?" Dla dziecka to jest ważne.
                    Ten temat wcześniej czy później się pojawi. I to nie raz.

                    Inaczej przyjmie informację "Bardzo się z Twoim tatą kochaliśmy, oboje
                    chcieliśmy Twojego przyjścia na świat, oboje się ucieszyliśmy i oboje Cię
                    kochamy, ale relacje między nami, w małżeństwie zaczęły się psuć i nie mogliśmy
                    już być razem", "Zawsze chciałam dla Ciebie szczęśliwej, pełnej rodziny, z mamą
                    i tatą, ale jak się okazało, że ojciec Cię i mnie bije to było dla nas obu
                    najlepsze rozwiązanie, aby od niego odejść" NIŻ:

                    - Mamo, a dlaczego ja nie mam tatusia?
                    - Bo.. ja bardzo chciałam mieć dziecko, mieć ciebie, ale nie mogłam znaleźć
                    odpowiedniej wartościowej osoby na twojego tatę, więc pewien znajomy pomógł mi
                    spełnić to pragnienie.. i cieszę się, że mam Ciebie, kocham Cię.
                    - To znaczy, że mój tatuś, ten znajomy jest nieodpowiednim i bezwartościowym
                    człowiekiem? :(
                    - Nie...
                    - Ale tak powiedziałaś, mamo... :( Czyli mój tata jest beznadziejny? :( Mam
                    beznadziejnego tatę? :(
                    - Nie, nie jest..
                    - No to dlaczego nie jest Twoim mężem i nie ma go w domu? Dlaczego nie
                    interesuje się mną?
                    - Bo ja tak postanowiłam synku..
                    - To nie chciałaś dla mnie taty???
                    - Chciałam, ale czasem tak się w życiu układa, że kobieta bardzo pragnie mieć
                    dziecko, ale nie może znaleźć osoby godnej bycia ojcem. A ja nie chciałam
                    kogokolwiek na mojego męża, a Twojego tatusia.
                    - No ale znalazłaś w końcu kogoś, bo się urodziłem... To moim tatą jest
                    ktokolwiek? Nie rozumiem, to co zrobiłaś, mamo?
                    - Mówiłam Ci synku, pewien pan pozwolił mi spełnić to pragnienie. Zrobił dobry
                    uczynek. I cieszę się, że jesteś i że Cię mam.
                    - Ale mówiłaś, że ten pan, który zrobił dobry uczynek, był nieodpowiedni... Nie
                    chciałaś pana, który robi dobre uczynki?
                    - Synku, kiedyś jak dorośniesz, to będzie łatwiej Ci zrozumieć. Świat dorosłych
                    bywa skomplikowany..
                    - A mogę go poznać, mamo? Może mnie pokocha jak mnie zobaczy..
                    - Ale to niemożliwe synku..
                    - Dlaczego, przecież jest moim tatą.. Mnie się nie da kochać? :(
                    - Oczywiście, że się da. Kocham Cię bardzo. I wszyscy w rodzinie Cię kochają,
                    babcia, dziadek..
                    - To dlaczego ten pan, który robi dobre uczynki, nie chce mnie poznać i się
                    bawić ze mną? :(
                    - ...
                    - Dzieci w szkole mają tatusiów, chodzą z tatą na ryby, tata pokazuje chłopakom
                    jak się robi pompki, jak działa samochód..
                    - Ja też Ci mogę to pokazać synku.
                    - Ale to nie to samo co z tatą..
                    - A czy wszystkie dzieci z twojej klasy mają ojców?
                    - Nie, Romek nie ma, bo tata mu umarł. Zosia nie ma już, bo tata ich bił i
                    odeszli z mamą. Tata Kazia pojechał za granicę i nie wrócił.
                    - No więc widzisz synu, że nie każde dziecko ma tatę. Różnie się życie układa.
                    - Ale oni mieli wcześniej. A dlaczego ja nie miałem wcale?
                    - ...Bo bałam się, że twój tata może zrobić tak samo, synku. A chcę dla Ciebie
                    jak najlepiej.
                    - Ale dlaczego mnie porównujesz do tych dzieci, które były przez tatusiów bite i
                    zostawione? Mogło być fajnie mamo, mogliśmy chodzić na wycieczki z tatą, grać w
                    szachy z tatą...
                    - Możesz grać w szachy ze mną i z ciocią i z wujkiem.
                    - Ale dlaczego nie mogę z tatą? :(

                    Chyba, że matka chce ściemniać dziecku albo omijać temat.

                    > tylko w samej woli poczęcia, a dziecku jest wszystko jedno dlaczego się zjawiło
                    > na świecie

                    Nieprawda.
                    Dziecko pyta o swoje początki.
                    O oboje rodziców.
                    To jego tożsamość.
                    A nawet jak nie pyta (bo się np. wstydzi) to i tak dużo myśli.
                    Chyba brak Ci wyobraźni...
        • eye-witness Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 15:27
          Coz, w takim razie kobiety w ogole nie powinny w ciaze zachodzic. Powinny byc na tyle rozgarniete i odpowiedzialne, zeby wziac pod uwage fakt, ze tatus moze odejsc, moze umrzec. I co wtedy? Pozostanie na swiecie niedorajda zyciowa skaleczona brakiem tatusia. Co madrego wedlug Ciebie ma zrobic kobieta, ktora zostawia facet na wiesc o tym, ze zostanie ojcem? Z Twojej wypowiedzi wynika, ze powinna ciaze usunac, poniewaz bez ojca nie ma szans wychowac dziecka na czlowieka. Mam jeszcze jedno pytanie. Jak wygladaja wedlug Ciebie mozliwosci wychowawcze, kiedy dziecko wychowuje matka z nowym partnerem? Przeciez taka sytuacja jest mozliwa, ze kobieta, matka samotna w ktoryms momencie poznaje tego odpowiedniego mezczyzne, ktory rowniez moze byc ojcem dla jej dziecka. Taka sytuacja wedlug Ciebie tez skonczy sie porazka wychowawcza, poniewaz facet nie jest ojcem biologicznym, zatem nie ma szans na odpowiedni wzorzec i wiez?

          Poza tym, jak juz pisalam, decyzja o dziecku jesz zawsze efektem naszych potrzeb, nie myslenia o istocie, ktora na swiecie sie pojawi. Taka decyzja zawsze wynika z naszego "chce". Dziecku mozna stworzyc odpowiedni swiat, warunki w bardzo rozny sposob i nie uzaleznialabym tego az tak bardzo od jednej konkretnej osoby. Sukces czy porazka wynika z wielu czynnikow.
    • affera123 Samotne macierzyństwo z wyboru - megaegoizm 29.06.10, 14:08
      Dziecko powinno mieć oboje rodziców (wiem coś na ten temat). Pomyśl
      też o tym, że jak ci się coś, nie daj Boże, stanie, to dzieciak
      zostanie sierotą (nawet nie pół). Babcia, dziadek, czy inni krewni
      to nie jest żadna rodzina, a dom dziecka to obóz koncentracyjny, nie
      życzę nikomu. A dawca spermy? Facet powinien chyba świadomie przejść
      do etapu "ojcostwo", zaś wykorzystywanie go jak buhaja to zwykłe
      moralne sku...syństwo albo ku...two (do wyboru). Dziecko to nie
      gadżecik do ubierania, karmienia, pieszczenia i hodowli, jak rybki
      albo kot. W przyszłości możesz mieć spore problemy wychowawcze jako
      samotna matka, bo dzieci są spostrzegawcze i szybko zauważają, jak
      je się spycha na margines, jeśli nie wychowują się w pełnej
      rodzinie. Tak jest od wieków, nie ważne są przy tym takie detale,
      jak postęp technologiczny i coraz większa tolerancja. Co innego
      zostać samotną matką przez kaprys losu, a co innego świadomie
      krzywdzić istotę, która nie ma żadnego wypływu na swoje poczęcie.
      • wuetend w znacznej mierze się zgadzam 29.06.10, 14:29
        prawdopodobnie w czasie, gdy dziecko będzie dorastało, szczególnie
        jeśli mieszkasz w większym mieście, niekoniecznie będzie w
        mniejszości. więc z akceptacją otoczenia pewnie sobie poradzi.
        co innego zapewnienie mu RÓWNOWAGI w okresie, gdy wchłania ono
        świat, np. pomiędzy 3 a 5 rokiem życia. Moim zdaniem "tradycyjny
        model rodziny" najlepiej temu sprzyja.
        Sądzę, że wiele dzisiejszych dzieci, z uwagi na egoizm rodziców,
        będzie miało olbrzymie problemy z funkcjonowaniem w życiu dorosłym.
        • ultra.kuku Re: w znacznej mierze się zgadzam 29.06.10, 16:09
          aktualny "tradycyjny model rodziny" wyglada nastepujaco: zapracowana matka,
          zapracowany ojciec, warczenie za siebie i dzieci z tego zmeczenia,
          zapracowywanie sie, poniewaz sasiad ma juz 3 samochody, wiec my musimy miec 4,
          no i ta beznadziejna opiekunka, ktora za tyle pieniedzy strzela focha, poniewaz
          chcemy, zeby zostala z naszym bachorem do polnocy. ja jednak rownowage rozumiem
          nieco inaczej.
          • wuetend Re: w znacznej mierze się zgadzam 30.06.10, 10:07
            nic nie stoi na przeszkodzie, by samotny zapracowany rodzic nie miał
            również warczeć na dziecko, być może ze zdwojoną siłą (?)
            Tu nic do rzeczy nie ma dzisiejszy egoizm i konsumpcjonizm obojga
            rodziców, tak pielęgnowany przez marketingowców.
            Chodzi o równowagę, którą najlepiej moim zdaniem dać może
            dwoje "zróżnicowanych" rodziców, tak, by dziecko poradziło sobie w
            życiu dorosłym
      • ilonka45 Re: Samotne macierzyństwo z wyboru - megaegoizm 29.06.10, 14:50
        Dziecko powinno mieć oboje rodziców (wiem coś na ten temat). Pomyśl
        > też o tym, że jak ci się coś, nie daj Boże, stanie, to dzieciak
        > zostanie sierotą (nawet nie pół).

        Idac torem Twojego gdybania, a jak oboje zgina np w wypadku
        samochodowym? albo jedno z nich umrze??? Znam takie przypadki, gdyby
        kazdy bral pod uwage wszyskie mozliwe katastrofy to nikt by nie mial
        dzieci.


        W przyszłości możesz mieć spore problemy wychowawcze jako
        > samotna matka, bo dzieci są spostrzegawcze i szybko zauważają, jak
        > je się spycha na margines, jeśli nie wychowują się w pełnej
        > rodzinie.

        Nie rozumiem, dlaczego zakladasz, ze rodziny pelne nie maja klopotow
        wychowawczych, tylko matki samotne i dlaczego twierdzisz, ze matki
        samotne "spychaja dzieci na margines"?
      • sabinac-0 Re: Samotne macierzyństwo z wyboru - megaegoizm 29.06.10, 18:58
        affera123 napisała:

        > Dziecko powinno mieć oboje rodziców (wiem coś na ten temat).

        I braciszka, i siostrzyczke, i babcie, i dziadka, i domek z ogrodkiem, i psa, i
        wakacje nad morzem.

        Amen. :D

        A dawca spermy? Facet powinien chyba świadomie przejść
        > do etapu "ojcostwo", zaś wykorzystywanie go jak buhaja to zwykłe
        > moralne sku...syństwo albo ku...two (do wyboru).

        Sa tacy, ktorzy do tego etapu nigdy nie dochodza. Do splodzenia ujda, ale na
        meza sie nie nadaja.

        Dziecko to nie
        > gadżecik do ubierania, karmienia, pieszczenia i hodowli, jak rybki
        > albo kot.

        To taka myslowa kalka, ze samotne matki to egoistki co "traktuja dziecko jak
        kota", a ojcowie dzielacy czas miedzy prace, kumpli, kochanke i czasem kopienie
        dziecku lodow sa wzorem altruistycznej milosci.

        W przyszłości możesz mieć spore problemy wychowawcze jako
        > samotna matka,

        KAZDA matka, samotna czy nie, moze miec problemy wychowawcze.
    • framp z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplanować 29.06.10, 14:22
      świadomie samotnego macierzyństwa - już nie! ludzie już się pogodzili z tym, że
      samotne matki były, są i będą i nauczyli się już je tolerować, bo ważne jest
      przecież w katolickim kraju, że się nie wyskrobały, ale jak kobieta samotna chce
      świadomie zostać matką - o, co to to już nie! dlatego zamiast pisać na forum, że
      się zastanawiasz nad sprawieniem sobie dziecka mimo braku partnera, napisz że
      jesteś w ciąży a drań cię rzucił - spotkasz się z pełnym zrozumieniem,
      współczuciem i poparciem dla twojej heroicznej decyzji urodzenia samotnie
      dziecka! obłuda moralna jest wciąż mocną stroną w tym społeczeństwie i na razie
      nic z tym się zrobić nie da, większość ludzi, którzy cię tu piętnują i pouczają,
      zapewne ma dzieci, więcej - zapewne gromi bezdzietnych singli za ich egoizm i
      bezwartościowe życie, ale jak słyszy że ktoś chce mieć dziecko w nieco
      odmiennych okolicznościach niż oni mieli, to nie, już lepiej niech będzie
      bezdzietny! a ty i tak sama zdecydujesz i nikomu się tłumaczyć nie musisz, ale
      na podstawie tej próbki już zapewne wiesz - nigdy się nie przyznawaj, że to
      twoja świadoma decyzja, wersja z łobuzem - ojcem znacznie lepiej się sprzedaje :)
      • titta Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 29.06.10, 16:16
        Wiekszasc osob jako losowy powod samotnosci podaje jednak smierc
        wspolmalzonka, a nie puszczenie sie z jakims gowniarzem. Odroznij
        rowniez tolerancje od akceptacji dla jakiegos dzialania (uwazania je
        za dobre).

        Ps. Akurat ja dzieci swoich nie mam. wlasnie z powodu nie
        znalezienia (jak dotad) czlowieka z ktorym bych mogla i chciala
        stworzyc kochajaca sie rodzine. "Instynkty" rozladowuje na
        dzieciach, ktore juz sa :)
        • sabinac-0 Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 29.06.10, 19:04
          titta napisała:

          > Wiekszasc osob jako losowy powod samotnosci podaje jednak smierc
          > wspolmalzonka, a nie puszczenie sie z jakims gowniarzem.

          Pomimo ze w realu wdowienstwo jest najrzadsza przyczyna samotnego rodzicielstwa :)

          Ale "wdowi grosz" czy "uboga wdowa" lepiej brzmia niz "kochanka porzucona z
          brzuchem", no nie?
          >
        • sabinac-0 Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 29.06.10, 19:31
          titta napisała:

          > Ps. Akurat ja dzieci swoich nie mam. wlasnie z powodu nie
          > znalezienia (jak dotad) czlowieka z ktorym bych mogla i chciala
          > stworzyc kochajaca sie rodzine. "Instynkty" rozladowuje na
          > dzieciach, ktore juz sa :)

          Kilkanascie lat temu bardzo chcialam miec dziecko, ale, podobnie jak ty, nie
          mialam odpowiedniego towarzysza zycia.
          Nie chcialam czekac, poszlam na zywiol i zaszlam w ciaze wiedzac, ze bede
          wychowywac dziecko sama.
          Rodzina zalamywala rece nad moim "nierozsadkiem".
          Wychowywalam naprawde sama, z pracy rak wlasnych, nie bralam zadnych alimentow a
          dziecko bylo zarejestrowane wylacznie na mnie.
          Po kilku latach poznalam mezczyzne mojego zycia. Pobralismy sie z milosci,
          marzylismy o wiekszej rodzinie i...okazalo sie, ze nie mozemy miec wspolnych dzieci.

          Nie ma dnia bym nie dziekowala Bogu za tamten "nierozsadek", bo dzieki niemu
          mamy dorastajacego syna, ktorego bardzo oboje kochamy.
          • tangerka Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 29.06.10, 19:48
            podobną historię mam w swojej rodzinie - samotna dobiegająca 40-stki samotna
            kobieta urodziła dziecko i nawet nie kontaktowała się z ojcem, sama je
            wychowywała, zarabiała na nie i nie prosiła nikogo o pomoc - a wszyscy ją nie
            wiedzieć czemu potępiali! potem, jak dziecko chodziło już do szkoły, spotkała
            wdowca samotnie wychowującego syna i się pokochali, pobrali i stworzyli jedną z
            najlepszych rodzin jakie znam! dzisiaj ich dzieci są już dorosłe, mają swoje
            rodziny i OBOJE wspaniałych rodziców, choć na początku ich życia nic tego nie
            zapowiadało! nie spieszmy się spychać samotnego rodzicielstwa na margines i w
            patologię, bo być samotnym rodzicem to nic złego, gorzej być złym rodzicem a to
            przydarza się bez względu na stan cywilny i posiadanie partnera bynajmniej przed
            tym nie chroni!
          • ilonka45 Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 30.06.10, 16:40
            Sabina, ja tez sama wychowalam, chociaz nie planowalam zajcia w
            ciaze, ale NIGDY nie zalowalam, mam najlepszego syna na swiecie,
            pozdrawiam
      • lia.13 Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 30.06.10, 00:17
        Amen! :D
      • cartahena Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 30.06.10, 00:56
        Swiete slowa. Hipokryzja naszego spoleczenstwa jest przeogromna. A
        do autorki watku - nie wahaj sie! Taka decyzja bedzie coraz
        popularniejsza niedlugo. Z roznych wzgledow, a najbardziej
        powszechnym bedzie ten, ze mezczyzni nie dorosli do roli ojcow w
        duzej mierze (nie mam na mysli wszytskich, oczywiscie).
        • beznickova Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 30.06.10, 07:39
          > mezczyzni nie dorosli do roli ojcow w
          > duzej mierze (nie mam na mysli wszytskich, oczywiscie).

          Ciekawe, jak mają dorosnąć, jeśli spycha się ich do roli rozpłodowców, uznając
          za normalną sytuację, w której facet daje swój materiał genetyczny i finito, nie
          ma żadnych zobowiązań wobec dziecka, które powołał na świat.
          • cartahena Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 30.06.10, 13:19
            Dawcy materialu genetycznego wiedza, ze nie poznaja dziecka. Mi chodzi raczej o
            panow, ktorzy mogliby tworzyc zwiazek, ale od tego uciekaja, z roznych wzgledow,
            a najczesciej z wygody i strachu przed odpowiedzialnoscia.
            • wifch Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 30.06.10, 17:30
              Dawcy materialu genetycznego wiedza, ze nie poznaja dziecka. Mi
              chodzi raczej o
              > panow, ktorzy mogliby tworzyc zwiazek, ale od tego uciekaja, z
              roznych wzgledow
              > ,
              > a najczesciej z wygody i strachu przed odpowiedzialnoscia.

              ______________
              Od ciebie zapewne uciekaja, kazda inna bedzie lepsza niz
              bezmozgowiec!
              • cartahena Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 30.06.10, 21:36
                Jak nie ma sie innych argumentow, to sie obraza interlokutora.
                Gratuluje twojej malzonce, zapewne jest z toba szczesliwa, bo
                tratujesz ja z szacunkiem jak kazda inna kobiete.
            • beznickova Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 01.07.10, 10:24
              A mnie chodzi o pewien...hmmm...ogólny klimat. Tzn. właśnie sytuację, w której
              puszczam swój materiał genetyczny dalej, nie mając żadnych zobowiązań wobec
              potencjalnego dziecka, czasem nie wiedząc nawet, w jakich warunkach będzie
              dorastało.

              Nie wiem, czy Autorka wątku (zakładając, że to osoba przedstawiająca rzeczywisty
              problem) zamierza skorzystać z banku spermy, ta kwestia chyba nigdzie nie
              została dookreślona, ja zrozumiałam - może błędnie - że zamierza w tym celu
              wykorzystać przelotnego partnera. I niewyobrażalna jest dla mnie właśnie
              sytuacja, w której ten facet płodzi dziecko, po czym umywa ręce od tego, co
              dalej się z nim dzieje. A niektórzy z wypowiadających się na forum wspomnianą
              sytuację uważają za całkiem normalną, utyskując jednocześnie na
              nieodpowiedzialnóść ojców.

              Jakąś niekonsekwencję tu widzę.
      • annarchia Re: z dyskusji wynika, ze wpaść można, ale zaplan 30.06.10, 11:09
        framp napisał:

        > świadomie samotnego macierzyństwa - już nie!

        Co to znaczy, ze tak z dyskusji wynika?

        Wpadka (niechciana ciąża + z pierwszym lepszym facetem + bez
        skutecznego zabezpieczenia) to według mnie wyraz
        nieodpowiedzialności. Wpadka chciana (ale na zasadzie "zrobię sobie
        dziecko i będe je sobie sama wychowywać" albo "złapię go na
        dziecko") także.

        Planowanie samotnego macierzyństwa i zaplanowane odebranie dziecku
        ojca jeszcze przed poczęciem (bo nie mówimy tutaj o odchodzeniu
        kobiety w ciąży/z dzieckiem od męża-kata) to dla mnie wyraz egoizmu.
        Świadomie, z góry, odbiera się drugiemu człowiekowi coś, co mu się
        należy.
    • tomkowski4444 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 14:31
      Czy "sama" to tez masz na mysli ze bedzie na twoim wyłącznie utrzymaniu dziecko
      czy alimenty? Jesli ten pierwszy wariant to pełen SZACUN, jesli to drugie
      rozwiazanie to tak jakbym ja chcial kupic sobie fajne auto z dziewczyną, ja bym
      go sobie zabrał do własnej dyzpozycji ...ale oplaty robiła by Ona. End
    • ira_07 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 14:56
      Ja bym miała żal do matki, jeśli świadomie pozbawiłaby mnie pełnej rodziny. Rozumiem jesli ojciec pije/bije/olewa, ale dziecko to nie jest zabawka. Dziecko potrzebuje ojca i każdy kto miał normalnego ojca temu przytaknie. Jakbym nie znalazła odpowiedniego partnera, to bym się na dziecko nie decydowała. Weź też pod uwagę to, że różnie w życiu bywa. Jeśli szybko umrzesz, to kto się dzieckiem zaopiekuje?
      • sonic84 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 15:16
        Ja posiadam szeroki krąg znajomych i muszę przyznać,że chyba tylko 3 osoby z ok
        20,które znam,były szczęśliwe z powodu posiadania pełnej rodziny.Reszta to
        ofiary rozwodów,zdrad małżeńskich,frustracji,kłótni,debilnych ojców,awantur.
        Ja opieram swoje zdanie na obserwacjach,nie na wynikach badań naukowych.Więc
        jeśli ktoś poda mi literaturę zawierającą wiarygodne badania naukowe,w których
        jednoznacznie wykazano,że dzieci z rodzin niepełnych cierpią częściej na
        zaburzenia natury psychicznej w porównaniu z dziećmi z rodzin pełnych + info
        ,jaki odsetek rodzin pełnych to rodziny normalne..to uwierzę bo jak na razie
        życie nauczyło mnie czegoś zupełnie innego.
        • basia8.93 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:53
          www.wstroneojca.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1094&Itemid=153
          np to. nie ważne dlaczego - ważne są konsekwencje nieobecności
          z innego art na tej str:
          ,,Brak ojca w rodzinie lub jego zaburzone relacje z własnym dzieckiem,
          zwiększają podatność na demoralizację dziecka”, innymi słowami patologia
          rodzinna przybiera na sile wszędzie tam, gdzie w procesie wychowawczym szwankuje
          rola ojca, nawet wtedy, gdy jest on przyczyną dysfunkcyjności rodziny.

          Oto kilka przykładów na poparcie tej tezy, czerpanych z literatury
          pedagogicznej:

          E. M. Hetherington[10] stwierdza, że brak ojca, albo niewłaściwe
          sprawowanie roli rodzicielskiej, może zaburzyć jedną z podstawowych sfer
          zachowania się człowieka, czyli płeć. Stopień identyfikacji chłopca z ojcem i
          przejęcie przezeń cech męskich jest wyższy w rodzinach, w których ojciec
          podejmuje więcej ważnych dla rodziny decyzji, niż tam, gdzie dominującą pozycję
          zajmuje matka. Wyłączenie się ojca z aktywnego uczestnictwa w procesie
          wychowawczym, jest faktem bardzo dla dziecka szkodliwym.

          Hoffman M. L.[11] na podstawie analizy zachowania się młodzieży
          szkolnej stwierdza, że:

          a) Identyfikacja chłopca z ojcem, ma wpływ na właściwy rozwój norm moralnych, co
          skutkuje brakiem poczucia winy, w przypadku ich naruszenia.

          b) Stosowanie siły przez ojca, skutkuje powierzchownym przyswajaniem norm
          moralnych, który przejawia się m. in. brakiem zdolności do rozumienia drugiego
          człowieka.

          c) Surowe metody wychowawcze współwystępują z tendencją do zwierzeń u dzieci,
          lecz są one tylko wskaźnikiem braku dojrzałości i potrzeby uległości.

          d) Nieobecność ojców w wychowaniu wpływa jednak negatywnie na rozwój uczuć
          moralnych dziecka, zwłaszcza chłopców, którzy w mniejszym stopniu przejawiają
          poczucie winy i nie akceptują upomnień.

          e) Istnieje też silny związek między różnymi formami sprawowania przez ojca
          funkcji rodzicielskich, a przestępczością.

          Lynn D. B[12] powołując się na rozprawę doktorską J. Nasha,
          pisaną na Uniwersytecie w Edynburgu stwierdza, że,,identyfikacja z ojcem oraz
          silne przywiązanie do niego, nie jest szkodliwe dla dziecka, podczas gdy zbyt
          silny związek emocjonalny z matką, czasem może opóźnić proces uspołecznienia, a
          nawet stać się przyczyną wyraźnych zaburzeń w jego zachowaniu.

          Autor podkreśla też fakt, że matka ma dać dziecko światu, a z kolei
          zadaniem ojca jest pogłębienie miłości do dziecka o elementy bardziej obiektywne
          i mniej osobiste. Ojciec musi umieć wziąć miłość dziecka, a może to uczynić
          jedynie wtedy, gdy potrafi dostroić się do jego potrzeb i zainteresowań tak, aby
          wzbudzić w nim zaciekawienie jego ojcowskim światem.

          K. Pospiszyl[13], w swej książce,,Ojciec, a rozwój dziecka”
          podkreśla, że chłopcy wychowywani bez ojców, częściej wykolejają się niż ci, w
          których wychowywaniu ojciec aktywnie uczestniczył. Powodem wykolejenia się jest
          protest chłopca przeciwko kobiecej dominacji, brak odpowiedniego nadzoru, brak
          odpowiednich wzorców zachowania się mężczyzny, traumatyzujące dziecko przeżycia,
          wypływające z zaniku więzi rodzinnych.

          W kolejnej swej pozycji książkowej,,Ojciec, a wychowanie
          dziecka”[14], K. Pospiszyl zwraca uwagę na fakt, że sama obecność ojca w życiu
          dziecka nie wystarczy. Musi on jeszcze prezentować odpowiedni poziom rozwoju
          duchowego.

          Podstawowym zadaniem mężczyzny wg niego, jest doprowadzenie do
          wyważenia u dziecka dwóch, do pewnego stopnia przeciwstawnych pierwiastków:
          kobiecości i męskości. Występują one w pewnym stopniu niezależnie od płci, a
          chodzi o to, żeby u chłopca pierwiastek kobiety był tylko dodatkiem, a nie
          głównym elementem.

          Agnieszka Wysoczańska, w swym artykule,,Docenić ojca”[15] wylicza
          szereg problemów, jakie dotykają dzieci z powodu zakłóconych relacji z własnymi
          ojcami:

          Są to:

          1. Kłopoty w doświadczaniu niezależności.

          2. Kłopoty w rozwijaniu umiejętności życiowych.

          3. Niepewność siebie, słabsze ego.

          4. Nadpobudliwość, nerwowość.

          5. Mniejsza motywacja do działania.
          www.wstroneojca.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=69&Itemid=153
          • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 19:16
            basia8.93 napisała:

            >
            > brak ojca, a