Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama?

    • magdalaena1977 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 16:34
      Moim zdaniem tak.

      Wychowanie w niepełnej rodzinie niewątpliwie jest problemem dla dziecka, brak
      kochającego ojca może negatywnie wpłynąć na jego rozwój. Wymaga od matki
      specjalnych działań, które miałyby w jakiś sposób zrekompensować brak normalnej
      kochającej się rodziny.

      Oczywiście samotne macierzyństwo może być efektem sytuacji losowej, ale co
      innego radzić sobie z nieszczęściem, które przyszło z zewnątrz, a co innego
      dobrowolnie narażać na to dziecko.
      Zresztą mam wrażenie, że dziecku łatwiej przyjąć sytuację, kiedy ojca zabrała mu
      jakaś tragedia, niż być świadomym tego, że ojciec nie zainteresował się nim, nie
      chciał wziąć udziału w jego wychowaniu. Czytałam niedawno (chyba na gazecie)
      artykuł o amerykańskich dzieciach poczętych z banku spermy i w zasadzie dla
      wszystkich bohaterów artykułu ta sytuacja była głęboko stresująca.

      Dla porównania:
      Jeśli dziecko zachoruje, będziesz je leczyć i dbać o nie, ale np. zapewne
      powstrzymasz się od alkoholu w ciąży, żeby nie narażać je na FAS.
    • niviuk Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 17:21
      Skrzywdzisz i nie rób tego. Jestem dorosły, inteligentny, nieźle zarabiam itd,
      ale wychowała mnie samotna matka. Jestem niekompletnym człowiekiem, z dziurą w
      środku której nie idzie załatać. Słabo radzę sobie w związkach, bo tacy ludzie
      nie mają wzorców z domu. Największą ulgę czuję ryzykując swoim życiem, którego
      nie cenię. Jestem uzależniony od sportów ekstremalnych, uwielbiam moment
      swobodnego spadania, bo wtedy wszystko przestaje istnieć. Chcesz mieć tak
      popieprzone dziecko?
      • magda_555 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 17:52
        Ja uważam, że po to natura stworzyła mężczyznę i kobietę, żeby razem wychowywali
        dziecko. Wiadomo są różne sytuacje w życiu. Ale mężczyzna na pewno jest
        potrzebny w życiu dziecka. Jak sobie przypominam swoje dzieciństwo to pamiętam,
        że mama była cudowna, ale z nikim tak nie szalałam jak z tatą w różnych
        zabawach. Wydaje mi się, że ojcowie ( oczywiście nie wszyscy) pomimo że
        odpowiedzialni, są bardziej wyluzowani i razem z zestresowaną matką która martwi
        się że coś dziecku się stanie stanowi fajną równowagę. Samotna matka decydująca
        się na dziecka na pewno je jakoś wychowa, ale musi też pamiętać, że jest sama.
        Jak jej się coś stanie to dziecko jest sierotą. Oczywiście są wypadki, że ginie
        dwójka rodziców, ale to już mniejsze prawdopodobieństwo. Poza tym trzeba
        pamiętać, że dziecko jest odrębnym człowiekiem i kiedyś też odejdzie do swojej
        nowej rodziny. Dla samotnej matki na pewno to będzie dużo trudniejsze niż dla
        pełnej rodziny. Może jednak lepiej poczekać jeszcze na miłość?
        • justas32 Nie wolno tak myśleć !!! 29.06.10, 18:15
          Skrzywdzisz dziecko jeżeli nie będziesz go mieć ! Nie słuchaj żadnych
          prymitywnych ludzi z XIX wieczną moralnością !!! Teraz każdy może mieć dziecko
          samotnie i gó... komu do tego !!! Sam jestem dzieckiem "panny" i w latach
          60-tych był to dla mojej matki problem. Teraz mamy wiek XXI i patrzę po
          koleżankach - kilka z nich wychowuje samotnie, kilka jest już po rozwodach i
          wychowuje samotnie - lub z nowym partnerem. Dla nikogo w Warszawie nie jest to
          jakimkolwiek problemem. Olej prymitywów - bądź ponad nich - miej dziecko sama !
          Zobaczysz że to dziecko nadaje sens życiu, a nie mężczyzna czy moralne karzełki
          z twojego otoczenia. Nie odbieraj sobie ani dziecku tego najpiękniejszego w
          świecie uczucia do dziecka - miej je !
          • katarzynams Re: Nie wolno tak myśleć !!! 29.06.10, 18:54
            dziecko nadaje sens zyciu? Zycie nie sprowadza sie do prokreacji i
            jakkolwiek potrafie zrozumiec satysfakcje z wychowania porzadnego
            czlowieka, to nie musze nadawac sensu mojemu zyciu przez dziecko.
        • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 18:46
          magda_555 napisała:

          > mężczyzna na pewno jest
          > potrzebny w życiu dziecka.

          Zgadzam sie. Tyle ze nie musi byc to koniecznie biologiczny ojciec ani maz matki.

          Jak sobie przypominam swoje dzieciństwo to pamiętam,
          > że mama była cudowna, ale z nikim tak nie szalałam jak z tatą w różnych
          > zabawach.

          To sa twoje i tylko twoje wspomnienia. Nie generalizuj ich.
          Nie wszyscy tak radosnie wspominaja ojcow.

          > pamiętać, że dziecko jest odrębnym człowiekiem i kiedyś też odejdzie do swojej
          > nowej rodziny. Dla samotnej matki na pewno to będzie dużo trudniejsze niż dla
          > pełnej rodziny.

          To tylko gdybanie. W takich sprawach nie ma regul.

          > Może jednak lepiej poczekać jeszcze na miłość?

          Na milosc mozna czekac nawet do starosci. Na dziecko sie tak nie da.
          Lepiej czekac na milosc wychowujac dziecko, niz wiazac sie z kims na sile, z
          desperacji ze "zegar biologiczny bije".
          • magda_555 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 22:28
            To że dziecko chce mieć tatę i mamę to nie jest XIX wieczny pogląd i nie mówmy o
            patologiach i nieodpowiedzialnych rodzicach, bo to jest zupełnie innych temat.
            Nie sprowadzajmy facetów do dawców nasienia. Kontakt dziecka z mężczyzną (ojcem,
            ale niekoniecznie) to zupełnie inny kontakt niż matką. Nie wszyscy faceci są
            źli. Większość wręcz ( o tu może niektóre panie zaskoczę) jest normalna. Ale
            widzę, że niektóre kobiety są przekonane o swojej wyższości nad facetami, że
            wystarczy im tylko sperma i facet niech spada. Zastanówcie się. Jesteśmy sobie
            równi tj. mężczyzna i kobieta i nikt nie jest lepszy. Obydwoje jesteśmy
            stworzeni do wychowania dziecka, tak nas stworzyła natura. Oczywiście wychowanie
            przez jednego rodzica nie musi powodować, że coś jest nie tak z dzieckiem.Nie
            wierzę jednak w to, że osoby wychowane bez jednego rodzica nigdy nie czuły jego
            braku.
            • chubbba Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 23:07
              "Nie wszyscy faceci są źli. Większość wręcz ( o tu może niektóre panie zaskoczę)
              jest normalna. Ale widzę, że niektóre kobiety są przekonane o swojej wyższości
              nad facetami, że wystarczy im tylko sperma i facet niech spada. Zastanówcie się.
              Jesteśmy sobie równi tj. mężczyzna i kobieta i nikt nie jest lepszy. Obydwoje
              jesteśmy stworzeni do wychowania dziecka, tak nas stworzyła natura" - to
              wszystko prawda i nikt tego nie kwestionuje, przynajmniej ja nie zauważyłam
              takich wątków, ale nie o tym toczy się dyskusja! Problem dotyczy tego, co ma
              zrobić kobieta, która jest przed 40-stką, ma ostatnią szansę na zostanie matką a
              nie ma odpowiedniego partnera i nasienie zdobędzie np. z banku spermy! Ja
              właśnie mam przyjaciółkę, która też stoi przed takim dylematem, ma 39 lat, jest
              nieatrakcyjna: otyła, toporna twarz, męska sylwetka i sposób bycia, nigdy nie
              miała powodzenia wśród facetów, nigdy nie była w stałym związku, ale ma
              fantastyczne podejście do dzieci, nawet zawodowo się nimi zajmuje, i pragnie
              mieć swoje własne dziecko - i co z tym zrobić? Odpuścić sobie i nigdy już nie
              mieć dzieci, bo jak nie teraz to już potem będzie za późno, czy też zdecydować
              się na samotne macierzyństwo? Podejrzewam że autorka wątku ma podobny problem i
              dlatego zadaje takie pytanie, a nie dlatego że traktuje facetów jak dawców
              nasienia! Moja koleżanka jest bliska decyzji na tak i ja ją popieram.
            • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 00:42
              magda_555 napisała:


              > Nie sprowadzajmy facetów do dawców nasienia.

              Nie czarujmy sie. Wiekszosc samotnego macierzynstwa jest wynikiem tego, ze
              faceci sami sie do roli dawcow nasienia sprowadzaja.

              Kobiety, ktore ten fakt przyjmuja spokojnie, robia swoje i nie probuja
              blaganiem, szantazem lub intryga zaciagnac wyrywajacego sie "dawcy" na sile do
              oltarza, sa potepiane jako "egoistki".

              > Większość wręcz ( o tu może niektóre panie zaskoczę) jest normalna.

              Daruj sobie te zgryzliwosc. Gdyby autorce bylo dane poznac normalnego faceta,
              nie mialaby tych dylematow.

              Ale
              > widzę, że niektóre kobiety są przekonane o swojej wyższości nad facetami, że
              > wystarczy im tylko sperma i facet niech spada.

              Wielu facetow ma los swej spermy i swe potomstwo gdzies. To ich wartoby
              poumoralniac a nie kobiety, ktore mialy pecha na takich sie nadziac i usiluja
              sobie w tym radzic.

              > Obydwoje jesteśmy
              > stworzeni do wychowania dziecka, tak nas stworzyła natura.

              Proponuje wyglosic takie kazanko w barze, gdzie ojcowie rodzin spedzaja po
              poludnia z kumplami.

              > Nie
              > wierzę jednak w to, że osoby wychowane bez jednego rodzica nigdy nie czuły jego
              > braku.

              Osoby wychowane bez dziadkow tez niewatpliwie czuly ich brak. Jedynacy
              niewatpliwie czuja brak rodzenstwa. Wychowani w biedzie niewatpliwie czuli brak
              pieniedzy. Wychowani na wsi niewatpliwie czuja brak obycia z ludzmi. Wychowani w
              miescie niewatpliwie czuja brak kontaktu z natura. Itede.

              Wlasciwie to chyba nikt nie powinien miec dzieci, bo zawsze niewatpliwie czegos
              im braknie.
              • e.i.t.h.e.l Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 01:43
                Czytając Twoje wypowiedzi odnoszę wrażenie, że jakiś facet zaszedł Ci mocno za skórę. Co komentarz, to przeciwstawienie heroicznego samotnego macierzyństwa patologii w pełnej rodzinie. Dlaczego nigdy nie odnosisz pierwszej sytuacji do kochającej się rodziny pełnej? Mówisz, że mało takich znasz, czy myślisz, że osoby, które swoim dzieciom przekazują właśnie taki obraz nauczą te dzieci tworzyć udane związki? nic dziwnego, że coraz więcej jest osób, którym nie udaje się zbudować trwałej satysfakcjonującej relacji.
                • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 16:51
                  Abstrachujac od twych dywagacji nad moim zyciem prywatnym (strzal kula w plot,
                  ale milosiernie przemilcze), ciagle perorowanie o "kochajacej sie pelnej
                  rodzinie" i porady typu "znajdz ksiecia z bajki" gdy dziewczyna jest sama jak
                  palec, swiadczy o arogancji.

                  Tak jakby wyrazac lekcewazenie kazdemu, kto jest brzydki, biedny i chory bo
                  przeciez wiadomo, ze lepiej jest byc pieknym, bogatym i zdrowym.
                  • e.i.t.h.e.l Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 00:11
                    To, że jest sama, nie znaczy, że sama będzie zawsze, a księcia z bajki szukać nie każę bynajmniej. Uważam wręcz, że kobiety często popełniają błąd szukając takiego i przez to są same. Co jednocześnie nie oznacza, że polecam zadowalanie się byle kim w imię tworzenia związku w ogóle.
                    • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 12:37
                      e.i.t.h.e.l napisała:

                      > To, że jest sama, nie znaczy, że sama będzie zawsze, a księcia z bajki szukać n
                      > ie każę bynajmniej. Uważam wręcz, że kobiety często popełniają błąd szukając ta
                      > kiego i przez to są same. Co jednocześnie nie oznacza, że polecam zadowalanie s
                      > ię byle kim w imię tworzenia związku w ogóle.

                      W skrocie: nie wybredzac, ale znalezc ideal i to szybko.
                      :DDDDD
      • bifka nie generalizuj 29.06.10, 18:05
        ja jestem dzieckiem samotnej matki i jestem do bólu normalną, wręcz nudną
        kobietą, podobnie jak mój brat, który również żadnych problemów emocjonalnych
        nie ma. mój ojciec zginął w wypadku jak miałam 2 lata i nawet go nie pamiętam,
        całe życie wychowywała mnie matka z pomocą dziadków i wiesz co? nic złego mnie z
        powodu braku ojca nie dotknęło! skończyłam studia, pracuję, wyszłam za mąż, mam
        swoje dzieci, nie mam problemów w związku, mój brat podobnie - studia, ożenek,
        dwoje dzieci ... więc nie ma takiej zasady, że jak się chowasz bez ojca to
        jesteś popaprańcem i nieudacznikiem, a jak masz pełną rodzinę to wszystko jest
        cacy i powiedzie ci się w życiu! osobiście uważam, że zdecydowanie lepiej
        wychowa dziecko samotna kobieta, która pragnie je mieć i się dla niego
        poświęcić, niż rodzina z przypadku założona przez ludzi związanych jedynie ciążą
        i katolską moralnością męczących się ze sobą przez całe życie! a demonizowany
        prze was wszystkich brak męskiego wzorca dotyczyć chyba może tylko dzieci
        wychowanych w izolacji od ludzi na jakiejś zabitej wsi, bo normalnie żyjące
        dzieci mają dookoła innych mężczyzn, z których czerpią wzory: dziadka, wujków,
        kuzynów, przyjaciół matki - przynajmniej u nas tak było i jakoś udało się nam
        cudem nie wykolei, co dla wielu tutaj jest pewnie strasznie dziwne!
        • e.i.t.h.e.l Re: nie generalizuj 30.06.10, 01:49
          Przecież nikt nigdzie nie napisał, że to jest zasada, że ZAWSZE dzieci z niepełnych rodzin są nieszczęśliwe. Ja też znam i takie osoby, jak również takie, które nie do końca potrafią odnaleźć się w życiu. Na podstawie samych moich obserwacji wniosków nie chcę wyciągać, bo to za mała próba jest. I proszę jeszcze raz o jedno, o nie przeciwstawianie sobie wychowania w rodzinie niepełnej i wychowania w rodzinie patologicznej, czy złożonej z przypadkowych osób, ponieważ istnieją też rodziny pełne, które łączą pozytywne więzi, uczucia i wartości. A co do Twojego przypadku, to gratuluję wspaniałej mamy i reszty rodziny, tego że potrafili zapewnić Tobie i Twojemu bratu to wszystko, co pozwala Wam teraz być szczęśliwymi ludźmi :)
      • ilonka45 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 17:36
        Do niviuk: Mnie tez wychowala samotna matka (po rozwodzie), tak
        naprawde to jej rodzice i doskonale rozumiem to co napisales, ja tez
        mialam problemy ewmocjonalne, nie radzilam sobie wcale w zwiazkach i
        moze dlatego nie chcialam miec dzieci, ale urodzilam syna ( nie bede
        sie wglebiac w powody)i wyszlo mi to na dobre, szybko dojrzalam,
        zrozumialam, ze za wszelka cene nie moge przekazac mu
        mojego "bagazu," uspokoilam sie i stalam sie odpowiedzialna osoba,
        ktora nie boi sie okazywania uczuc, wyjechalam z moim synem do
        innego kraju, z dala od chorej rodzinki, perspektywy lat moge
        stwierdzic ( nie bylo latwo), ze udalo mi sie wychowac
        odpowiedzialnego, samodzielnego, uczciwego, zrownowazonego
        czlowieka, od ktorego nauczylam sie sporo i zrozumialam siebie.
    • hedonia A siebie nie?! 29.06.10, 17:55
      Jesli to premedytacja, to i dziecko i Ty bedziesz skrzywdzona.
      • sabinac-0 Re: A siebie nie?! 29.06.10, 18:40
        hedonia napisała:

        > Jesli to premedytacja, to i dziecko i Ty bedziesz skrzywdzona.

        Juz to pisalam, ale powtorze - najpewniejszym sposobem, by wyrzadzic krzywde
        sobie i przyszlemu dziecku/dzieciom, jest wyjscie za maz nie dlatego, ze chce
        sie spedzic zycie z tym konkretnym czlowiekiem, lecz zeby moc sie "legalnie"
        spelnic w macierzynstwie.
        • lavenders27 Re: A siebie nie?! 29.06.10, 19:27
          Dziecko powinno być OWOCEM MIŁOŚCI, a nie owocem własnego egoizmu.


          Czym innym jest wpadka i potem samotne wychowywanie dziecka, a czym innym
          świadome zaspokajanie "ścieku macicy" i produkowanie sobie dziecka. Dziecko to
          nie zabawka, ani produkt pierwszej potrzeby, nie każdy je musi mieć.

          Sama pochodzę z rozbitej rodziny i robię wszystko, żeby mojemu dziecku nie
          zafundować życia bez ojca - mimo że mama zapewniła mi bardzo szczęśliwe
          dzieciństwo i nigdy mi nie brakowało ani środków materialnych ani miłości, to
          jednak brak ojca bardzo dobił się na mojej psychice i moim dorosłym życiu.

          Dziecko potrzebuje obojga rodziców, ale bywa i tak, że samotne wychowywanie
          dziecka jest wyborem mniejszego zła. Tak czy owak nie można tego porównać do
          produkcji dziecka na własne potrzeby!
          • sabinac-0 Re: A siebie nie?! 29.06.10, 19:41
            lavenders27 napisała:

            > Dziecko powinno być OWOCEM MIŁOŚCI, a nie owocem własnego egoizmu.
            >

            >
            Malzenstwo i milosc nie zawsze sie lacza.

            Wychodzenie za kogos BEZ MILOSCI, tylko dla tradycji i "pozwolenia na
            macierzynstwo" jest SZCZYTEM EGOIZMU.

            > świadome zaspokajanie "ścieku macicy" i produkowanie sobie dziecka.

            Duzo w tobie pogardy dla obcych kobiet.

            > Sama pochodzę z rozbitej rodziny

            Doswiadczenie porzucenia przez znanego i kochanego ojca jest o wiele gorsze niz
            brak ojca wogole.

            > jednak brak ojca bardzo dobił się na mojej psychice i moim dorosłym życiu.
            >
            Mysle, ze gdyby Twoja matka ciagnela malzenstwo bo "dziecko musi miec ojca"
            (bardzo czeste zjawisko), odbilo by sie to na tobie znacznie gorzej.

            > Tak czy owak nie można tego porównać do
            > produkcji dziecka na własne potrzeby!

            Dlaczego nikt nie pietnuje "produkcji dziecka" na potrzeby przedluzania rodu,
            dla pokazania jakim sie jest dobrym (bo wielodzietnym) katolikiem, "ku chwale
            ojczyzny", dla utrzymania malzenstwa?
            Dlaczego zakladasz, ze rodzenie dzieci w malzenstwie zawsze ma podloze
            altruistyczne?

            Chyba nie o egoizm czy altruizm tu chodzi lecz o oburzenie ze ktos sie wylamuje
            z tlumu.
          • lia.13 Re: A siebie nie?! 30.06.10, 00:41
            lavenders27 napisała:

            > Czym innym jest wpadka i potem samotne wychowywanie dziecka, a czym innym >
            świadome zaspokajanie "ścieku macicy" i produkowanie sobie dziecka.

            I ty piszesz, że matka zapewniła Ci szczęśliwe dzieciństwo? Przecież ty aż
            nienawidzisz kobiet. To straszne co napisałaś. Jakie podłe sformułowanie. Straszne.
    • tangerka nie słuchaj moralistów - idiotów 29.06.10, 19:17
      dla których najważniejsze w życiu jest spełnianie społecznych nakazów: jak
      dziecko, to tylko w tradycyjnym małżeństwie koniecznie ze ślubem katolickim, bo
      tylko taki gwarantuje trwałość rodziny po grób (sic!), zaś samotna matka na
      pewno wychowa patologię i niedorozwój emocjonalny! jeżeli coś jest chore, to
      właśnie takie myślenie!
      Jest oczywiste, że samotną matką być trudniej i napotyka się więcej problemów
      niż wychowując dziecko z jego ojcem - ale przecież to wiesz od początku!
      Naturalnie, że ojciec się w życiu dziecka przydaje, nikt przy zdrowych zmysłach
      tego nie kwestionuje, ale jego brak jeszcze niczego nie przesądza i nie skazuje
      nikogo na bycie gorszym i popapranym - jeżeli się tak niekiedy dzieje to
      dlatego, że najprawdopodobniej szwankuje również sama matka, którą samotne
      rodzicielstwo przerosło, zaskoczyło, zdegradowało i nie umie już odpowiedzieć na
      potrzeby emocjonalne dziecka - a to wcale nie musi dotyczyć ciebie, bo ty
      wybierasz to świadomie. Oczywiście może się zdarzyć, że twoje dziecko w
      przyszłości jakieś ślady wychowywania bez ojca mieć będzie - ale która matka,
      nieważne samotna czy nie, może powiedzieć in spe, na etapie planowania ciąży, że
      jej dziecko będzie bezwzględnie udane, bez deficytów i problemów? Żadna, bo nikt
      nie może przewidzieć przyszłości ani tego jak potoczy mu się życie - równie
      dobrze jak dziecko urodzone w pełnej rodzinie może stracić ojca, bo umrze albo
      rzuci matkę, tak twoje dziecko może ojca zyskać, jeżeli ty się kiedyś zwiążesz z
      odpowiednim mężczyzną. Jeżeli z góry się wie czego można się spodziewać i jakie
      niebezpieczeństwa zagrażają samotnemu macierzyństwu, to można wiele z nich
      wyeliminować i np. starać się zapewnić dziecku kontakt z mężczyznami, dziadkiem,
      przyjaciółmi, kontrolować swoją emocjonalność, nie przesadzać z
      nadopiekuńczością, prosić o wsparcie rodzinę, zapewnić sobie pomoc terapeuty w
      razie kryzysów - słowem, można się na to przygotować i zabezpieczyć.
      Jestem przekonana, że twoje dziecko - poczęte świadomie i ze świadomością
      zagrożeń - bedzie lepiej wychowane, niż dziecko jakiejś idiotki, która wcześnie
      wpadła z przypadkowym facetem, bo stosowała jak ksiądz przykazał kalendarzyk
      zamiast pigułki i oboje się męczą i ze sobą i ze swoim dzieckiem, bo oboje mieli
      inne plany a dziecko tak naprawdę im w życiu przeszkadza - a to jest norma w
      Polsce.
      Powodzenia!
      • lavenders27 Re: nie słuchaj moralistów - idiotów 29.06.10, 19:28
        Kiedyś był taki watek na Wizażu w którym dziewczyny wychowywane tylko przez
        matki wypowiadały się o swoim życiu bez ojca. Przeczytaj, może zrozumiesz.
      • saksalainen A jasne, bo są tylko 2 możliwości 29.06.10, 19:36
        Albo idealna matka, samotna,

        Albo młoda dewotka-idiotka, która wpadła z przypadkowym facetem, wyszła za niego i tworzy z nim patologiczną rodzinę.

        Nie wiem czy ja żyję w jakimś wszechświecie równoległym, ale wokół mnie większość dzieciatych ludzi żyje w związkach, mniej lub bardziej udanych, sformalizowanych albo nie, ale dającym dzieciom oparcie rodziny, ojca i matki. I to jest dla dziecka najlepsze.

        Jasne, czasem taki związek się rozpadnie, ale normalni ludzie, ludzie dobrej woli, wtedy też potrafią ze sobą rozmawiać i mimo końca związku pozostać rodzicami.
        • sabinac-0 Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 29.06.10, 19:43
          saksalainen napisał:

          > Albo idealna matka, samotna,
          >
          > Albo młoda dewotka-idiotka, która wpadła z przypadkowym facetem, wyszła za nieg
          > o i tworzy z nim patologiczną rodzinę.
          >
          Rozmawiamy nie o zgodnych parach, lecz o kobietach, ktore pragna macierzynstwa
          lecz nie spotkaly towarzysza zycia.
          • saksalainen Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 29.06.10, 19:54
            sabinac-0 napisała:

            > Rozmawiamy nie o zgodnych parach, lecz o kobietach, ktore pragna macierzynstwa
            > lecz nie spotkaly towarzysza zycia.

            W takim wypadku najlepiej towarzysza życia poszukać.
            • tangerka Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 29.06.10, 20:40
              a jak nie uda się go znaleźć a okres biologicznej aktywności komórek jajowych
              się kończy? wydaje mi się, że autorka wątku jest w takiej właśnie sytuacji, nie
              ma luksusu przebierania pomiedzy facetami - kandydatami na ojca i właśnie
              dlatego rozważa samotne macierzyństwo!
            • sabinac-0 Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 00:49
              saksalainen napisał:

              > W takim wypadku najlepiej towarzysza życia poszukać.

              No wspaniala po prostu rada, cymesik - poszukac i juz! Coz prostszego?

              Jakie techniki szukania proponujesz? Chodzenie po miescie z tabliczka "jestem do
              wziecia", mizdrzenia sie do wszystkich facetow wokol czy wystawianie przyjec w
              domu by panowie mogli sie przekonac co za frykasy te sliczne raczki potrafia
              ugotowac?

              Potem, niczym w powiesciach Jane Austin wyselekcjonowac odpowiedniego kandydata
              ("mr Darcy serce ma czule a jego majatek wyceniono na 200 tys. funtow"),
              usidlic, na zamowienie sie w nim "zakochac" i zyc dlugo i szczesliwie.

              Od razu widac, co czytujesz. :)
              • saksalainen Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 13:36
                Są stronki randkowe w sieci różniste, są tradycyjne biura matrymonialne. Żyjemy w czasach kiedy możliwości są większe niż kiedykolwiek wcześniej.

                Nie znam autorki wątku, ale to może byc kwestia gotowości na związek, na dzielenie z kimś zycia. Jeżeli nie jest gotowa na dzielenie życia z dorosłym człowiekiem, to jak chce sobie poradzić z dzieckiem, które ma potrzeby wielokrotnie większe, a nie może dać takiego oparcia jak partner?
                • sabinac-0 Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 17:01
                  saksalainen napisał:

                  > Są stronki randkowe w sieci różniste, są tradycyjne biura matrymonialne. Żyjemy
                  > w czasach kiedy możliwości są większe niż kiedykolwiek wcześniej.
                  >
                  Uwazasz, ze wystarczy popisac z kims slodkie swinstewka na randkowym portalu lub
                  spotkac sie raz i drugi na kolacji zaaranzowanej przez biuro matrymonialne, by
                  powierzyc mu swoje zycie?

                  > Nie znam autorki wątku, ale to może byc kwestia gotowości na związek, na dziele
                  > nie z kimś zycia. Jeżeli nie jest gotowa na dzielenie życia z dorosłym człowiek
                  > iem, to jak chce sobie poradzić z dzieckiem, które ma potrzeby wielokrotnie wię
                  > ksze, a nie może dać takiego oparcia jak partner?
                  >
                  Najpierw trzeba poznac kogos, kto bedzie chetny i dojrzaly do dzielenia zycia z
                  nia. Jesli takowego nie spotkala, dlaczego to JA uwazasz za "niegotowa" a nie
                  mezczyzn z jej otoczenia?
                  To zle, ze czegos od potencjalnego partnera wymaga zamiast, wzorem "gotowych do
                  dzielenia" kolezanek uwiesic sie na pierwszym ktory zwroci na nia uwage?

                  Powtarzam juz po raz setny - jesli nie spotkala bratniej duszy a pragnie
                  dziecka, lepsze samotne macierzynstwo niz forsowany slub z kims, kto bratnia
                  dusza nie jest.
                  >
                  • saksalainen Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 17:37
                    sabinac-0 napisała:

                    > Uwazasz, ze wystarczy popisac z kims slodkie swinstewka na randkowym portalu lu
                    > b
                    > spotkac sie raz i drugi na kolacji zaaranzowanej przez biuro matrymonialne, by
                    > powierzyc mu swoje zycie?

                    Znam osoby, które to potrafiły, i są szczęśliwe. Gwarancji, że to na zawsze, oczywiście nie ma, ale takiej nigdy nie ma.

                    > Najpierw trzeba poznac kogos, kto bedzie chetny i dojrzaly do dzielenia zycia z
                    > nia. Jesli takowego nie spotkala, dlaczego to JA uwazasz za "niegotowa" a nie
                    > mezczyzn z jej otoczenia?

                    Bo uważam że człowiek powinien najpierw sam w sobie szukać przyczyn dlaczego coś mu się nie udaje.

                    > jesli nie spotkala bratniej duszy a pragnie
                    > dziecka, lepsze samotne macierzynstwo niz forsowany slub z kims, kto bratnia
                    > dusza nie jest.

                    I jedno i drugie jest suboptymalne. Ślub "z rozsądku" też może prowadzić do uczucia - tak samo jak ślub z uczucia może się rozpaść.

                    Uważam fundowanie dziecku z góry niepełnej rodziny za nieodpowiedzialne. Ogólnie nie mam nic przeciwko ryzyku, jeżeli człowiek ryzykuje własne straty - ale narażanie kogo innego (jak dziecka) to nieodpowiedzialność.
                    • sabinac-0 Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 18:02
                      saksalainen napisał:

                      > Znam osoby, które to potrafiły, i są szczęśliwe.

                      Ja tez, ale widzialam tez sporo przypadkow, gdzie goraca milosc z portalu
                      skonczyla sie przemoca lub kradzieza.
                      Wtedy rozni "wszystkowiedzacy" pierwsi wytrzasaja sie nad "naiwna idiotka
                      szukajaca milosci w sieci".

                      > Bo uważam że człowiek powinien najpierw sam w sobie szukać przyczyn dlaczego co
                      > ś mu się nie udaje.
                      >
                      I moze jeszcze popiolem glowe sypac albo sie biczowac. :P

                      Skutki naszych dzialan nie zaleza tylko od nas.

                      > Ślub "z rozsądku" też może prowadzić do ucz
                      > ucia.

                      Slynne "zamknij oczy i mysl o Anglii" lub "milosc przyjdzie z czasem"? :D
                      >
                      > Uważam fundowanie dziecku z góry niepełnej rodziny za nieodpowiedzialne. Ogólni
                      > e nie mam nic przeciwko ryzyku, jeżeli człowiek ryzykuje własne straty - ale na
                      > rażanie kogo innego (jak dziecka) to nieodpowiedzialność.
                      >
                      Ciekawe, ze nikt nie uwaza za nieodpowiedzialne tych kobiet, ktore wychodza za
                      mezczyzn, ktorym zdarzylo sie uzyc piesci lub ktorzy maja pociag do butelki, ale
                      wytykaja wlasnie te, ktore uwazaja ze lepiej miec dziecko samej niz w zlym zwiazku.
                      Dlaczego, skoro dla dziecka konsekwencje wychowania w rodzinie, w ktorej
                      istnieje przemoc lub alkoholizm, sa wielokrotnie ciezsze niz skutki wychowania
                      tylko przez matke?

                      Chyba nie tyle tu chodzi o dziecko, ile o to, ze autorka smie sie wylamywac z
                      utartych wzorcow.
                      • saksalainen Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 18:40
                        sabinac-0 napisała:

                        > Ciekawe, ze nikt nie uwaza za nieodpowiedzialne tych kobiet, ktore wychodza za
                        > mezczyzn, ktorym zdarzylo sie uzyc piesci lub ktorzy maja pociag do butelki, al
                        > e
                        > wytykaja wlasnie te, ktore uwazaja ze lepiej miec dziecko samej niz w zlym zwia
                        > zku.

                        To też jest nieodpowiedzialne, jeszcze bardziej.

                        Piszę trochę na podstawie wiedzy (nie mam psychologicznego wykształcenia, ale czytałem dość dużo), trochę na podstawie własnych doświadczeń, i wszystko mówi mi: Dziecko potrzebuje ojca, i potrzebuje wzoru zdrowej relacji między kobieta a mężczyzną, bo jeżeli takiego nie ma, może samo mieć problemy ze związkami. Ni musi, ale ryzyko jest tak duże, że uważam świadome doprowadzanie do takiej sytuacji za nieodpowiedzialne.
                        • wifch Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 18:45
                          Chyba kazdy o drobine trzezwo myslacy zgadza sie z toba saksalainen.
                          • sabinac-0 Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 19:41
                            wifch napisała:

                            > Chyba kazdy o drobine trzezwo myslacy zgadza sie z toba saksalainen.

                            To jest twoj sposob zakomunikowania, ze sie z kims zgadzasz?
                            • wifch Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 01.07.10, 00:54
                              sabinac-0 napisała:

                              > wifch napisała:
                              >
                              > > Chyba kazdy o drobine trzezwo myslacy zgadza sie z toba
                              saksalainen.
                              >
                              > To jest twoj sposob zakomunikowania, ze sie z kims zgadzasz?

                              ________________________________________

                              To nie jest sposob. To jest wyrazny i konkretny tekst do
                              saksalainen, w sumie nie do ciebie,ale skoro sie juz wtracasz to
                              wyjasnie, na temat dosc burzliwej i kontorowerysjnej dyskusji, ze sa
                              tu ludzie, ktorzy mysla podobnie. Mysle ze wazne jest powiedzienie,
                              o tym wlasnie takim osobom jak on.

                              Ty z kolei, sabinac, widac chcesz byc jeszcze jednym guru na forum,
                              a ukazujac kawalek z wlasnego burzliwego zyciorysu, wychodzi na
                              wierzch, jeszcze jedna przecietna i dosc nieciekawa 'baba', ktora
                              nie liczy sie z nikim, a jedynie realizuje poprzez dziecko swoje
                              pseudo macierzynskie pobudki dopisujac do tego tematu cala game
                              teorii, nie dosc ze manipulatywnych, co glupich i naiwnych.

                              I owszem sa okolicznosci, gdzie matka jest nadzwyczajnym czlowiekiem
                              i daje sobie rade z trudami macierzynstwa, ktory moze nie w ten
                              sposob sobie planowala, jednak sa to raczej wyjatki. W sytuacji
                              gdzie matka z premedytacja planuje samotne macierzynstwo i obdziera
                              dziecko z szans normalnej pelnej rodziny, to ptrzeba powiedziec, ze
                              nie ma to nic, a nic wspolnego, ze zwyklym instynktem
                              macierzynskim, normalnej kobiety.
                              A niestey jedynie z glupota.

                              Bo kobieta, ktora kocha dziecko, nie wyda na swiat istoty, ktorej
                              nie moze zapewnic normalnego domu.Tlumaczac sie glupio, bo jakos to
                              bedzie....

                              Z obserwacji nawet prostych dzikich kaczek, ktory swoj zegarek
                              biologiczny maja krotszy, niz nie jedna tu piszaca, do tego
                              sezonowy, widac wyraznie, ze instynktem mozna kierowac w swiadomy
                              sposob i tak np. droga sabinac, zadna dzika kaczka nie stworzy pary
                              z kaczorem, ktory jej sie sie czyms sczegolnym nie przypodoba i ja
                              nie zaintryguje na tyle, aby stoworzyc z nim wspolna pare, ktora
                              pilnuje i wysiaduje jaja, a pozniej opiekuje sie potomstwem. Taka
                              mala kaczuszka przerasta rodzaj ludzki swoja madroscia! I nie jest
                              to jedyny gatunek ptakow, czy zwierzat, ktore samodzielnie kieruja
                              swoimi instynktami i np. z braku 'dobrych okolicznosci' rezygnuja z
                              rozmnazania.
                              Mysle sabinac i inne czcielki swoich jajeczek, ze jednak warto wam
                              wziac te madrosc dzikich ptakow i przyswoic sobie, bo skoro chowane
                              jestescie przez matki egoistki,ktorych model zachowania powielacie
                              na swoim najblizszym otoczeniu,to chociaz przyklad bierzcie z
                              inteligencji natury.
                              • sabinac-0 Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 01.07.10, 12:58
                                wifch napisała:

                                > To jest wyrazny i konkretny tekst do
                                > saksalainen, w sumie nie do ciebie

                                Ustalmy jasno - jestesmy na ogolnym forum, prywatne téte a téte uskutecznia sie
                                na privie.

                                > Ty z kolei, sabinac, widac chcesz byc jeszcze jednym guru na forum,
                                > a ukazujac kawalek z wlasnego burzliwego zyciorysu, wychodzi na
                                > wierzch, jeszcze jedna przecietna i dosc nieciekawa 'baba', ktora
                                > nie liczy sie z nikim, a jedynie realizuje poprzez dziecko swoje
                                > pseudo macierzynskie pobudki dopisujac do tego tematu cala game
                                > teorii, nie dosc ze manipulatywnych, co glupich i naiwnych.
                                >
                                Cymesik tekscik. Chyba sobie z niego zrobie sygnaturke.
                                :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD


                                > Bo kobieta, ktora kocha dziecko, nie wyda na swiat istoty, ktorej
                                > nie moze zapewnic normalnego domu.Tlumaczac sie glupio, bo jakos to
                                > bedzie....
                                >
                                Dobrze, dobrze, juz to powiedzialas milion razy i dobitnie.
                                Pytanko - czemu nie robisz takich wykladow zonom alkoholikow tylko czepiasz sie
                                samotnych matek?

                                No tak, ale zony alkoholikow grzecznie zajmuja przydzielone im miejsce i nie
                                opieraja sie stereotypom, wiec ich dzieci masz gdzies, wolisz "pochylac sie z
                                troska" (symbolicznie, bo przeciez nie naprawde) nad dziecmi samotnych matek - i
                                to nie tych, ktore realnie potrzebuja pomocy, lecz tych, ktore nie narzekaja i
                                sobie radza.

                                > zadna dzika kaczka nie stworzy pary
                                > z kaczorem, ktory jej sie sie czyms sczegolnym nie przypodoba i ja
                                > nie zaintryguje na tyle, aby stoworzyc z nim wspolna pare

                                Tyle ze dzika kaczka zaraz po okresie legowym mowi kaczorowi "pa" i odlatuje a z
                                czlowiekiem trzeba zyc rowniez po legach.

                                > kieruja
                                > swoimi instynktami i np. z braku 'dobrych okolicznosci' rezygnuja z
                                > rozmnazania.

                                Zas w razie niebezpieczenstwa rozbijaja jajka lub zadziobuja piskleta. Nie
                                mowiac o tym, ze chore lub slabe piskle po prostu wyrzucaja z gniazda.
                                Takie "moralne wzorce" proponujesz?

                                > Mysle sabinac i inne czcielki swoich jajeczek

                                Piekne!
                                Wez kiedys spisz te twoje inwektywki, nadaje sie do zacytowania w paru miejscach.

                                > skoro chowane
                                > jestescie przez matki egoistki

                                Nie ma to jak altruistyczna Matka-Polka, potrafiaca tym swoim altruizmem i
                                poswietliwoscia zadusic, wpedzic w poczucie winy i doprowadzic do obledu. :D
                                • wifch A ja myslalam,ze podwalas sie za psychiatre! 01.07.10, 14:41

                                  (Czasami psychiatrze potrzebny tez psychiatra!)

                                  A z dyskusji wychodzi prosta dziewoja, klotliwa jak baba z targu
                                  jajami.
                                  Przykro mi ale jakos nie mam ochoty na dyskusje z osoba, ktora
                                  klamie ludziom piszac, ze jest pscyhiatra, a pisze takie dziwne
                                  posty!

                                  Kim bys nie byla widac dosc duzy rozdzwiek pomiedzy, tym co piszesz,
                                  a tym za kogo sie podajesz!

                                  Odpisze jednak na ten post, bo pewne sprawy wymagaja wyjasnienia. W
                                  skrocie, tylko bo szkoda mi czasu dla ciebie.

                                  7Pytanko - czemu nie robisz takich wykladow zonom alkoholikow tylko
                                  czepiasz sie
                                  > samotnych matek?
                                  /

                                  Bo temat nie jest o zonach alkoholikow, a o samotnych kobietach,
                                  ktore dla swoich egostycznych celow, wykorzystuja dzieci.



                                  ______________________
                                  Świat będzie istniał, też i po Tobie...
                                  • sabinac-0 Re: A ja myslalam,ze podwalas sie za psychiatre! 01.07.10, 15:11
                                    Twoj post jest chamskim bluzgiem pelnym insynuacji i osobistych przytykow.
                                    Traktuje to jako komunikat, ze nie masz juz nic madrego do powiedzenia w temacie
                                    i jedynie chcesz dowartosciowac sie za pomoca plucia na innych.

                                    Do widzenia.
                                    • wifch Re: A ja myslalam,ze podwalas sie za psychiatre! 01.07.10, 15:31
                                      sabinac-0 napisała:

                                      > Twoj post jest chamskim bluzgiem pelnym insynuacji i osobistych
                                      przytykow.
                                      > Traktuje to jako komunikat, ze nie masz juz nic madrego do
                                      powiedzenia w temaci
                                      > e
                                      > i jedynie chcesz dowartosciowac sie za pomoca plucia na innych.
                                      >
                                      > Do widzenia.
                                      ____________________________
                                      W moim poscie nie ma nic chamskiego. Jest jedynie wyrazeniem opinii
                                      na temat twojego zachowania na forum, w tym watku i w ogole!

                                      Latwo ci przychodzi ganic innych i wykrzykiwac twoje farmazony, ale
                                      zapominasz, ze i innym na to przyzwalasz.

                                      Poza tym, ponizej pasa jest w wolnej dyskusji, na wolnym forum, o
                                      niby psychologii, argumentowac podajac swoje dane zawodowe, tak aby
                                      podnies swoj autorytet w oczach tu piszacych. To zrobilas juz wiele
                                      razy...i to byl dla mnie szok!

                                      Papierkiem mozesz sobie wymachiwac przed takimi jak ty sama.
                                      Kompletnymi nieukami! Moze durnemu to i zaimponuje!
                                      Mi tylko to pokazuje kobiete malo rozgranieta.
                                      Bywaj...
                                      • sabinac-0 Re: A ja myslalam,ze podwalas sie za psychiatre! 01.07.10, 15:35
                                        Bez odzewu.
                                        • wifch Re: A ja myslalam,ze podwalas sie za psychiatre! 01.07.10, 16:00
                                          sabinac-0 napisała:

                                          > Bez odzewu.
                                          I to jest wlasnie takie kure...wsko 'profesjonalne'! Jeszcze doda
                                          swoje ostatnie zdanie, tylko aby dodac, po to tylko aby zaznaczyc
                                          swoja osobe.

                                          Pomysl,ze nie jestes nikim specjalnym i na tobie swiat sie nie
                                          konczy, pani 'psychiatro' z zaburzeniem narcystycznym....
                        • sabinac-0 Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 19:40
                          saksalainen napisał:

                          > Dziecko potrzebuje ojca

                          Dziecko potrzebuje pozytywnego wzorca meskiego i kobiecego.
                          Nie musza to byc jego biologiczni rodzice.

                          > i potrzebuje wzoru zdrowej relacji między kobieta a
                          > mężczyzną

                          Ani zwiazek, ani slub nie gwarantuje ze nasze relacje beda zdrowe i ze beda dla
                          dziecka wzorem do nasladowania. Na szczescie nikt nie zyje na pustyni. Sa
                          jeszcze zgodne pary wsrod znajomych, rodziny, dziadkow.

                          > Ni
                          > musi, ale ryzyko jest tak duże, że uważam świadome doprowadzanie do takiej sytu
                          > acji za nieodpowiedzialne.
                          >
                          Ktos tu proponowal ekspresowe szukanie meza na portalach randkowych. Czy takie
                          cos byloby odpowiedzialne?

                          Ale miesci sie w kanonie zachowan, wiec dla wiekszosci jest ok, nawet jesli
                          skutki sa oplakane.
                          • saksalainen Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 21:34
                            Co to znaczy "ekspresowe szukanie meza na portalach randkowych"?

                            Portal randkowy to tak samo dobre albo złe miejsce do znalezienia partnera, jak każde inne. I akurat znam sporo osób, które w ten sposób kogoś znalazły.

                            Jak pisałem gdzieś powyżej, brak ojca to - z mojego doświadczenia, i z tego co wiem z literatury - ryzyko dużych emocjonalnych problemów.
                • a1ma Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 01.07.10, 13:04
                  > Nie znam autorki wątku, ale to może byc kwestia gotowości na związek, na dziele
                  > nie z kimś zycia. Jeżeli nie jest gotowa na dzielenie życia z dorosłym człowiek
                  > iem, to jak chce sobie poradzić z dzieckiem, które ma potrzeby wielokrotnie wię
                  > ksze, a nie może dać takiego oparcia jak partner?

                  To nie jest kwestia gotowości lub jej braku, tylko braku partnera do stworzenia
                  takiego związku.
            • ilonka45 Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 30.06.10, 18:23
              Co znaczy poszukac? Nie podoba mi sie twoj wyniosly ton osoby
              wzystkowiedzacej, NIE ZNALAZLA dotad i zegar biologiczny niz ci nie
              mowi? Po co ten wpis po niemiecku? dowartosciowac sie wpadlas na
              forum?
        • tangerka Re: A jasne, bo są tylko 2 możliwości 29.06.10, 20:46
          oczywiście masz rację, wiekszość a przynajmniej sporo ludzi ma normalne związki
          i rodziny, tylko taka sytuacja najwyraźniej nie dotyczy autorki i ona ma do
          wyboru: sama albo wcale. i niektórzy z nas opowiadają się za opcją: sama ale
          jednak z dzieckiem jako całkiem dobrym wyborem zarówno dla kobiety jak i dla
          dziecka bo szczęście dziecka nie jest nieodwołalnie uwarunkowane obecnością ojca
          i jak go nie będzie, to nie znaczy że jest z mety skazane na patalogie! nie wiem
          więc co i komu tłumaczysz, bo w kwestii tego, że lepeij mieć dwoje rodziców niż
          jednego to chyba zgadzamy się wszyscy i nikt tego nie kwestionuje. ale nie o tym
          toczy się dyskusja.
    • miguell Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 19:42
      Byc moze mam jeszcze troche
      > czasu, zeby znalezc odpowiedniego partnera..

      Ja dziękuję po świecie chodzi 1 mld potencjalnych partnerów a Ty nie
      możesz się na żadnego zdecydować?

      To skąd wiesz czy dziecko Ci będzie odpowiadało i nie oddasz go po
      trzech latach do domu dziecka?

      Przerażają mnie współczesne kobiety, coraz więcej moich koleżanek
      wybiera samotność bo mężczyźni wydają im się pospolici, mało
      romantyczni, mało szaleni, ...

      Partnera w Galerii nie kupisz, dziecka także nie
      To żywe istoty nie można ich przymierzać i decydować, że ten jest w
      modzie a tamten już nie

      Ale o czym ja piszę?
      I tak zostanę wyśmiany :(
      • magdalaena1977 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 22:51
        miguell napisał:

        > po świecie chodzi 1 mld potencjalnych partnerów a Ty nie
        > możesz się na żadnego zdecydować?
        Może po świecie chodzi, ale często w otoczeniu kobiety w ogóle brak wolnych
        mężczyzn we właściwym wieku.
        A jak już się trafi, to jeszcze on powinien się zdecydować.
    • perrier Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 20:09
      Przede wszystkim decydujac sie na dziecko chcemu mu stworzyc najlepsze warunku
      do wzrostu; zarowno fizycznego jak i emocjonalnego. Ty, decydujac sie na dziecko
      bez ojca, od razu na poczatku nie dajesz mu rownych szans.

      Dwojka rodzicow jest potrzebna, aby sie nawzajme uzupelniac, korygowac i sobie
      pomagac.

      Rozumiem, ze jestes mloda i zdrowa i zakladasz, ze Twoje dziecko tez bedzie
      zdrowe. A co bedzie, jezeli cos w tym obrazku sie popsuje? Co bedzie, jezeli
      Tobie cos sie stanie, albo dziecko urodzi sie niepelnosprawne? Kto Ci pomoze?
      Kto zajmie sie dzieckiem?

      Jezeli tak strasznie pragniesz dziecka to najpierw naprawde zastanow sie czy
      jestes gotowa. Pytanie obcych ludzi na forum o pomoc w podjeciu decyzji nie
      wskazuje na dojrzalosc.
      • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 01:03
        perrier napisała:

        > Przede wszystkim decydujac sie na dziecko chcemu mu stworzyc najlepsze warunku
        > do wzrostu; zarowno fizycznego jak i emocjonalnego

        Niektorzy bardzo sie staraja - slub w kosciele, potem dom, meble, pelne konto,
        duzy samochod "rodzinny" i jak juz wszystkie dostatki czekaja - pojawia sie
        dziecko i... nieszczesni rodzice slysza, ze sa okropnymi egoistami bo "do domu i
        samochodu dokupili sobie nowa zabawke czyli dziecko".

        Inni ida na zywiol - wynajety kat, czasowa umowa o prace, bez slubu bo nie
        byloby z czego kupic obraczek, ale grunt ze milosc goraca - pojawia sie dziecko
        i... znowu ze "egoisci" bo dziecko w takiej bidzie nie bedzie mialo zabawek jak
        koledzy i to straszna trauma bedzie.

        Wiecznych "kochajacych dzieci" krytykantow nie zadowolisz.

        > Co bedzie, jezeli
        > Tobie cos sie stanie, albo dziecko urodzi sie niepelnosprawne? Kto Ci pomoze?
        > Kto zajmie sie dzieckiem?
        >
        Zakladasz, ze autorka zyje na pustyni? Ze nie ma krewnych, przyjaciol?

        A co do dzieci niepelnosprawnych - wiekszosc ich matek to i tak samotne matki,
        nawet jesli w momencie narodzin dziecka mialy przy boku mezczyzne, ktory im
        przysiagl milosc "w zdrowiu i w chorobie".

        > Pytanie obcych ludzi na forum o pomoc w podjeciu decyzji nie
        > wskazuje na dojrzalosc.
        >
        A dlaczego nie? Kto pyta, nie bladzi.
        • pochodnia_nerona Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 05.07.10, 14:23
          Twoje odpowiedzi świadczą o jakimś skrzywieniu, ten sarkastyczy ton przy pisaniu
          "ślub w kościele", jakby to miało znaczenie...
          • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 05.07.10, 21:30
            Wypowiedzialas sie juz o mnie (tresc pomijam jako nieistotna insynuacje), czy
            wypowiesz sie tez na temat watku?
    • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 20:15
      A co z ojcem? Spełni rolę rozpłodowca i adieu? Zamierzasz go w ogóle
      poinformować o fakcie rodzicielstwa? Uważasz, że to fair wykorzystać człowieka
      jako dawcę spermy? Jak się poczuje Twoje dziecko, kiedy zrozumie sytuację? Co
      zrobisz, jeśli zechce poznać tatusia?

      Rozumiem siłę instynktu macierzyńskiego, z biologią nie ma żartów, kiedyś
      rzucony tu pomysł wydawał mi się totalną abstrakcją, teraz już nie - ale na
      poziomie racjonalnym niestety ciężko go obronić.

      Przede wszystkim wyobraź sobie, jak będzie wyglądało Twoje codzienne życie z
      dzieckiem, jak wyobrażasz sobie łączenie kariery zawodowej z macierzyństwem bez
      pomocy partnera. Dziecko to poważny obowiązek na co najmniej osiemnaście lat. I
      jasne, że są kobiety/mężczyźni, które/którzy potrafią sprostać mu na własną rękę
      - czapki z głów, ale to jest cholernie trudne i należy się z tym liczyć.
      • sonic84 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 20:29
        > Przede wszystkim wyobraź sobie, jak będzie wyglądało Twoje codzienne życie z
        > dzieckiem, jak wyobrażasz sobie łączenie kariery zawodowej z macierzyństwem bez
        > pomocy partnera. Dziecko to poważny obowiązek na co najmniej osiemnaście lat. I
        > jasne, że są kobiety/mężczyźni, które/którzy potrafią sprostać mu na własną ręk
        > ę

        A od kiedy to partner zostaje w domu i opiekuje się dzieckiem?W obecnych czasach
        wyzysku w wielu znanych mi rodzinach dziećmi zajmują się nianie a tatuś to taka
        abstrakcyjna figura pojawiająca się w domu od wielkiego święta.Poza tym istnieje
        jeszcze możliwość prowadzenia własnej działalności gospodarczej,pracy w domu
        itd.-nie każdy jest korporacyjnym szczurem harującym 15h na dobę 50 km od
        miejsca zamieszkania.

        > A co z ojcem? Spełni rolę rozpłodowca i adieu? Zamierzasz go w ogóle
        > poinformować o fakcie rodzicielstwa? Uważasz, że to fair wykorzystać człowieka
        > jako dawcę spermy? Jak się poczuje Twoje dziecko, kiedy zrozumie sytuację? Co
        > zrobisz, jeśli zechce poznać tatusia?

        Istnieją jeszcze banki nasienia...
        • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 21:00

          > A od kiedy to partner zostaje w domu i opiekuje się dzieckiem?
          > W obecnych czasach wyzysku w wielu znanych mi rodzinach dziećmi
          > zajmują się nianie a tatuś to taka abstrakcyjna figura pojawiająca
          > się w domu od wielkiego święta.

          I uważasz, że to fajna sytuacja? Ja bym się nie chciała mieć dziecka z
          "abstrakcyjną figurą", nie odpowiada mi model rodziny, gdzie facet pełni tylko
          rolę sponsora. I nikt nie mówi, że musi od razu zostawać w domu, pracę też się
          kiedyś kończy. A jeśli się nie kończy, to chyba nie ma sensu decydować się na
          rodzicielstwo. Tuszę, że zgodzi się ze mną szanowny Adwersarz, z pogardą
          wypowiadający się o "korporacyjnych szczurach" i "czasach wyzysku"...



          > Poza tym istnieje
          > jeszcze możliwość prowadzenia własnej działalności
          > gospodarczej, pracy w domu itd.-nie każdy jest korporacyjnym
          > szczurem harującym 15h na dobę 50 km od
          > miejsca zamieszkania.

          Uhm, tylko praca to zawsze praca i ciężko ją wykonywać opiekując się
          jednocześnie dzieckiem. Śmiem twierdzić, że mało jest ludzi posiadających
          podzielność uwagi umożliwiającą koncentrowanie się na obu tych zadaniach
          jednocześnie, bez szkody dla żadnego.


          > Istnieją jeszcze banki nasienia...

          Toteż zadałam parę pytań, które w przypadku takiej decyzji wydają mi się ważne i
          uzasadnione - być może odpowiedzią na nie jest "bank nasienia", nie wiem,
          Autorka postu chyba tego nie doprecyzowała. Zresztą skorzystanie z tegoż
          wszystkich problemów nie rozwiązuje,wręcz rodzi kolejne, dziecko może się kiedyż
          zainteresować tożsamością ojca i co wtedy? W Wielkiej Brytanii była swego czasu
          burza wokół problemu prawo dawcy do anonimowości vs. prawo dziecka do poznania
          danych ojca, nie wiem, jak to wygląda w Polsce, ale w takich kwestiach zazwyczaj
          nie ma dobrych rozwiązań, są tylko złe i gorsze.
          • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 01:12
            beznickova napisała:

            >
            > I uważasz, że to fajna sytuacja? Ja bym się nie chciała mieć dziecka z
            > "abstrakcyjną figurą", nie odpowiada mi model rodziny, gdzie facet pełni tylko
            > rolę sponsora.

            Nikt nie mowi, ze to jest fajne. Taka jest rzeczywistos a ona nie zawsze jest
            fajna.
            Malo komu taki model rodziny odpowiada ale wielu musi w nim zyc, nawet jesli
            zyje sie im niefajnie.

            > A jeśli się nie kończy, to chyba nie ma sensu decydować się na
            > rodzicielstwo.
            > Uhm, tylko praca to zawsze praca i ciężko ją wykonywać opiekując się
            > jednocześnie dzieckiem. Śmiem twierdzić, że mało jest ludzi posiadających
            > podzielność uwagi umożliwiającą koncentrowanie się na obu tych zadaniach
            > jednocześnie, bez szkody dla żadnego.
            >
            Najlepiej byc pania we dworze, majaca czas i otoczona sluzba.

            Niestety, malo kogo na to stac, wiekszosc musi pracowac by zarobic na zycie.

            Sa jeszcze bezrobotni, maja duzo czasu ale im tez odmawia sie prawa do
            rodzicielstwa. :)
            • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 07:29
              > Nikt nie mowi, ze to jest fajne. Taka jest rzeczywistos a ona nie
              > zawsze jest
              > fajna.
              > Malo komu taki model rodziny odpowiada ale wielu musi w nim zyc,
              > nawet jesli
              > zyje sie im niefajnie.

              No i? To ma być argument za tym, żeby na własne życzenie pakować się w niefajny
              model rodziny?


              > Najlepiej byc pania we dworze, majaca czas i otoczona sluzba.
              > Niestety, malo kogo na to stac, wiekszosc musi pracowac by zarobic
              > na zycie.

              Ponownie pytam: no i? Jak to się w ogóle ma do tego, co napisałam? Bo zdaje się,
              że właśnie podniosłam kwestię konieczności zarobienia na życie, pozwalając sobie
              zauważyć, że łatwiej jest jednak godzić tę konieczność z rodzicielstwem, jeśli
              dzieckiem opiekuje się także partner.


              > Sa jeszcze bezrobotni, maja duzo czasu ale im tez odmawia sie prawa
              > do rodzicielstwa. :)

              A kto konkretnie odmawia? Ja na ten przykład nie odmawiam, acz uważam za wysoce
              nieodpowiedzialne świadome pakowanie się w rodzicielstwo w sytuacji braku
              minimalnej stabilności finansowej. I nie jest to chyba jakiś szczególnie
              kontrowersyjny pogląd.

              Autorce wątku zresztą też, wbrew Twoim sugestiom, prawa do macierzyństwa nie
              odmawiam, nijak tego zresztą tego uczynić nie mogę, nie mam kontroli nad jej
              płodnością - i doprawdy nie chciałabym mieć, wskazuję jedynie na potencjalne
              problemy. Paradoksalnie uważam, że wywieram jej tym większą przysługę, niż
              gdybym spłodziła hurraoptymistyczny post o tym, jak to fantastycznie, że chce
              zrealizować na własną rękę swój instynkt macierzyński.
              • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 07:31
                * wyświadczam przysługę
              • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 17:29
                beznickova napisała:

                > No i? To ma być argument za tym, żeby na własne życzenie pakować się w niefajny
                > model rodziny?

                Oczuywiscie, najlepszy jest model gdzie kochajace sie malzenstwo zgodnie i w
                dostatku wychowuje owoce swej milosci.
                Bez watpienia bylby to ideal.

                W zyciu jednak roznie bywa i jesli ten ideal nie jest w danym momencie
                osiagalny, w porownaniu z bardzo czestymi modelami "tata i mama wciaz sie
                kloca", "oboje rodzice jakos sie znosza dla dobra dzieci i kloca tylko czasem,
                jak dzieci spia" lub "tata odszedl mama cierpi i sobie nie radzi", samotne
                macierzynstwo z wyboru, nielatwe ale pogodne, jest naprawde fajnym modelem.

                > że właśnie podniosłam kwestię konieczności zarobienia na życie, pozwalając sobi
                > e
                > zauważyć, że łatwiej jest jednak godzić tę konieczność z rodzicielstwem, jeśli
                > dzieckiem opiekuje się także partner.
                >
                Ojcowie raczej nie rwa sie do opieki nad dziecmi, a nad malymi wrecz wcale.
                90% problemow pracujacej matki, czy to samotnej, czy zameznej, stanowi
                organizacja opieki nad dzieckiem na czas jej pracy.

                > A kto konkretnie odmawia? Ja na ten przykład nie odmawiam, acz uważam za wysoce
                > nieodpowiedzialne świadome pakowanie się w rodzicielstwo w sytuacji braku
                > minimalnej stabilności finansowej.

                Dokladnie takie "madrosci" mialam na mysli.

                > wskazuję jedynie na potencjalne
                > problemy. Paradoksalnie uważam, że wywieram jej tym większą przysługę, niż
                > gdybym spłodziła hurraoptymistyczny post o tym, jak to fantastycznie, że chce
                > zrealizować na własną rękę swój instynkt macierzyński.
                >
                Nie, nic nie sugerujesz, tylko "zwracasz uwage na problemy" oczywiscie
                rozdmuchujac je do rozmiarow monstrum by przypadkiem nie czula sie zbyt pewnie. :P

                Znam sporo takich ludzi, sa w stanie kazdy zamiar przedstawic w takim swietle,
                ze wpedzaja ludzi wokol w leki i apatie.
                Zawsze przy tym zapewniaja o swej przyjazni i dobrych intencjach. :P

                Chron mnie Boze od takich przyjaciol - z wrogami sobie poradze sama.
                • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 10:16
                  Ale skąd gwarancja, że to będzie "pogodne" macierzyństwo"? Te rodziny, które
                  opisujesz, też zapewne wyobrażały sobie, że będzie fajniej niż jest. A kobieta
                  wychowująca dziecko na starcie ma trudniej.


                  > Oczuywiscie, najlepszy jest model gdzie kochajace sie malzenstwo
                  > zgodnie i w
                  > dostatku wychowuje owoce swej milosci.

                  A to już Ty napisałaś. Osobiście uważam, że ani dostatek, ani małżeństwo nie są
                  warunkiem koniecznym. A samotne macierzyństwo wcale nie musi być "gorszym"
                  modelem, bez wątpienia jednak jest modelem trudniejszym i dobrze byłoby
                  uświadomić zawczasu ten fakt Autorce.


                  > Ojcowie raczej nie rwa sie do opieki nad dziecmi, a nad malymi wrecz > wcale.
                  > 90% problemow pracujacej matki, czy to samotnej, czy zameznej,
                  > stanowi
                  > organizacja opieki nad dzieckiem na czas jej pracy.

                  Toteż nie wpakowałabym się także na własne życzenie w model rodziny,gdzie dzieci
                  de facto mam tylko ja i tylko ja organizuję swoje życie zawodowe "pod"
                  macierzyństwo. Ani z pewnością nikomu nie radziłabym tego na forum.


                  > > A kto konkretnie odmawia? Ja na ten przykład nie odmawiam, acz uważam za
                  > wysoce
                  > > nieodpowiedzialne świadome pakowanie się w rodzicielstwo w sytuacji braku
                  > > minimalnej stabilności finansowej.
                  >
                  > Dokladnie takie "madrosci" mialam na mysli.

                  Bezrobotność nie jest stanem permanentnym, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby
                  założyć rodzinę, kiedy człowiek zyska jako-taką stabilizację finansową
                  (stabilizację! nie dostatek!). Nie postuluję odbierania dzieci rodzicom, którzy
                  stracili pracę, chodzi o jakieś minimum rozsądku, naprawdę nie mogę zrozumieć,
                  co w tym poglądzie tak niesamowicie kontrowersyjnego.


                  > Nie, nic nie sugerujesz, tylko "zwracasz uwage na problemy"
                  > oczywiscie
                  > rozdmuchujac je do rozmiarow monstrum by przypadkiem nie czula sie
                  > zbyt pewnie.
                  > :P

                  Odbije piłeczkę: każda matka będzie musiała się zmierzyć na swojej drodze z
                  mnóstwem osobników rozdmuchujących problemy (osobiście sądzę, że je po prostu
                  przedstawiłam, ale niech Ci będzie) i niepewnością, więc jeśli to miałoby ją
                  zniechęcić, to może po prostu dla własnego dobra nie powinna pakować się w
                  rodzicielstwo :P


                  > Znam sporo takich ludzi, sa w stanie kazdy zamiar przedstawic w
                  > takim swietle,
                  > ze wpedzaja ludzi wokol w leki i apatie.
                  > Zawsze przy tym zapewniaja o swej przyjazni i dobrych intencjach. :P

                  Ależ ja nigdzie nie deklaruję swojej przyjaźni, a intencje mam neutralne. Jeśli
                  podejmuje się tak ważną i wiążącą decyzję, to trzeba się zmierzyć również z
                  lękami - naprawdę lepiej przed, niż po.
                  • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 13:18
                    beznickova napisała:

                    > Ale skąd gwarancja, że to będzie "pogodne" macierzyństwo"?

                    Niby gwarancji nie ma, ale z reguly jest.
                    > A samotne macierzyństwo wcale nie musi być "gorszym"
                    > modelem, bez wątpienia jednak jest modelem trudniejszym i dobrze byłoby
                    > uświadomić zawczasu ten fakt Autorce.
                    >
                    Mysle, ze autorka doskonale sobie zdaje sprawe z trudnosci i jest gotowa stawic
                    im czola.
                    Po co ja deprymowac?
                    >

                    > Toteż nie wpakowałabym się także na własne życzenie w model rodziny,gdzie dziec
                    > i
                    > de facto mam tylko ja i tylko ja organizuję swoje życie zawodowe "pod"
                    > macierzyństwo.
                    >
                    W taki model pakuje sie KAZDA matka, ktora po urodzeniu dziecka nie rezygnuje z
                    pracy. Niewazne, czy jest sama, czy nie.

                    > Bezrobotność nie jest stanem permanentnym,

                    Tyle, ze po znalezieniu pracy nie mozna zajsc w ciaze, bo jest to najlepszy
                    sposob by znow zostac bezrobotna.
                    Ale nie w tym rzecz.

                    Problem w tym, ze stabilizacja finansowa jest dzis dla mlodych praktycznie
                    nieosiagalna. W wielu zawodach trudno o etat, umowy sa zwykle czasowe, wiekszosc
                    to umowy-zlecenia lub cywilno-prawne. Pensje wiekszosci ludzi w wieku rozrodczym
                    ledwo starczaja na jako takie zycie, czasem nawet zameldowanie, ubezpieczenie
                    czy prawo do chorobowego jest luksusem, pomimo wyksztalcenia i ciezkiej pracy.

                    Dla mlodych (samotnych czy w parach), ktorzy nie moga liczyc na pomoc rodzicow,
                    jedyne wyjscie to ryzykowac lub czekac z rozrodem do emerytury.

                    > Odbije piłeczkę: każda matka będzie musiała się zmierzyć na swojej drodze z
                    > mnóstwem osobników rozdmuchujących problemy

                    A ty najwyrazniej masz ambicje byc w tym pierwsza. :)

                    > Ależ ja nigdzie nie deklaruję swojej przyjaźni

                    Znaczy, chcialas sie tylko poczepiac.
                    No, rozumiem, sorry za przedwczesne przypisanie ci szlachetnych intencji.
                    • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 14:33
                      > > Ale skąd gwarancja, że to będzie "pogodne" macierzyństwo"?
                      >
                      > Niby gwarancji nie ma, ale z reguly jest.

                      No cóż, wielokrotnie dowiodłaś w tym wątku, że generalnie ciężko jest stworzyć
                      udaną i szczęśliwą rodzinę - z czym się zgadzam, bo też znam znacznie więcej
                      takich, gdzie coś szwankuje, z moją własną na czele. Więc nie bardzo rozumiem,
                      dlaczego zagrożenie miałoby być mniejsze w przypadku modelu 1+1.

                      Ja w ogóle uważam, że to jest niesamowite osiągnięcie być dobrą matką, dobrym
                      rodzicem i że człowiek musi najpierw przepracować własne problemy, sam pogodzić
                      się ze światem, osiągnąć prawdziwą dojrzałość (której mnie np. brakuje). Nie
                      twierdzę, że Autorka wątku tego nie zrobiła, mam za mało danych - to uwaga na
                      marginesie zupełnie.


                      > W taki model pakuje sie KAZDA matka, ktora po urodzeniu dziecka nie > rezygnuje z
                      > pracy. Niewazne, czy jest sama, czy nie.

                      No pacz pani, a ja znam takie, których partnerzy nie ograniczyli się do
                      spłodzenia potomka i też z czegoś w swoim życiu zawodowym zrezygnowali, bo
                      rozumieją, że to są także i c h dzieci. Pracodawcy - zgoda, wielu z nich nie
                      uświadamia sobie jeszcze, że rodzice to nie tylko matka, liczę, że to się jednak
                      będzie z czasem zmieniać, dużo zależy tu od samych facetów.


                      > Problem w tym, ze stabilizacja finansowa jest dzis dla mlodych
                      > praktycznie
                      > nieosiagalna.

                      Bez przesady. Różowo nie jest, ale naprawdę ludzie w wieku rozrodczym nie są
                      skazani na bezrobocie - bo o bezrobociu przecież pierwotnie pisałaś. Mam wśród
                      swoich znajomych sporo takich, którym bez pomocy rodziców udało się stanąć na
                      nogi i są w stanie utrzymać własne dziecko. Nie na jakimś luksusowym poziomie,
                      ale bez strachu, że zabraknie pieniędzy na podstawowe potrzeby. Moja osobista
                      siostra, żeby daleko nie szukać.


                      Co do reszty wypowiedzi: naprawdę masz tak niskie zdanie inteligencji tej
                      dziewczyny - myślisz, że zaczynając wątek, którego sam tytuł sugeruje
                      wątpliwości liczyła wyłącznie na posty pełne entuzjazmu i gratulacji? Bo mam
                      wrażenie, że cel był niezupełnie taki.

                      A między deklarowaniem przyjaźni dla anonimowych postaci a czepianiem się jest
                      jeszcze mnóstwo innych możliwości. Sądzę, że moje intencje nie są ani mniej ani
                      bardziej szlachetnie niż Twoje. Tyle.
                      • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 14:53
                        beznickova napisała:

                        > No cóż, wielokrotnie dowiodłaś w tym wątku, że generalnie ciężko jest stworzyć
                        > udaną i szczęśliwą rodzinę - z czym się zgadzam, bo też znam znacznie więcej
                        > takich, gdzie coś szwankuje, z moją własną na czele. Więc nie bardzo rozumiem,
                        > dlaczego zagrożenie miałoby być mniejsze w przypadku modelu 1+1.
                        >
                        Jeden newralgiczny punkt mniej :)

                        A powaznie - dajmy sobie siana z tym naciskiem na absolutny ideal bo raczej go
                        nie osiagniemy.
                        Lepiej postarac sie byc W MIARE DOBRA MATKA i stworzyc dziecku W MIARE DOBRA
                        RODZINE.
                        A w tym sie miesci i model pan+pani+dziecko, i pan+dziecko, i pani+dziecko a
                        nawet pan+pan+dziecko lub pani+pani+dziecko.

                        Najwazniejsze by nie bylo nalogow, przemocy, zdrad i wzajemnej nienawisci.
                        Reszte, czyli rozne zawirowania osobiste lub problemy materialne, daje sie pokonac.

                        > Ja w ogóle uważam, że to jest niesamowite osiągnięcie być dobrą matką, dobrym
                        > rodzicem i że człowiek musi najpierw przepracować własne problemy, sam pogodzić
                        > się ze światem, osiągnąć prawdziwą dojrzałość (której mnie np. brakuje).

                        :D Ty chyba naprawde uwazasz, ze z macierzynstwem powinno sie czekac do emerytury.
                        Malo kto jest w stanie to wszystko osiagnac przed szescdziesiatka. :D

                        > No pacz pani, a ja znam takie (...)

                        > Mam wśród
                        > swoich znajomych sporo takich (...)

                        To, ze znasz kogos, kto pewnych problemow nie zaznal (lub sie do nich nie
                        przyznaje), nie znaczy jeszcze, ze te problemy nie istnieja.

                        > myślisz, że zaczynając wątek, którego sam tytuł sugeruje
                        > wątpliwości liczyła wyłącznie na posty pełne entuzjazmu i gratulacji? Bo mam
                        > wrażenie, że cel był niezupełnie taki.

                        Ja tego wrazenia nie podzielam ale wrazenie to bardzo subiektywna rzecz.
                        • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 15:10
                          > Jeden newralgiczny punkt mniej :)

                          To nie ojciec jest newralgicznym punktem, tylko z ł y ojciec. Mój nie
                          sprawdzał się w swojej roli najlepiej, ale nie uważam, żebym była szczęśliwszym
                          człowiekiem, gdyby nie było go w ogóle, bo różne moje deficyty (tak, deficyty)
                          wynikają m.in. z tego, że nie udało nam się nigdy stworzyć zdrowej relacji.


                          > :D Ty chyba naprawde uwazasz, ze z macierzynstwem powinno sie czekac > do
                          emerytury.
                          > Malo kto jest w stanie to wszystko osiagnac przed szescdziesiatka. :D

                          A kto powiedział, że ten świat jest dobrze skonstruowany?


                          > To, ze znasz kogos, kto pewnych problemow nie zaznal (lub sie do
                          > nich nie
                          > przyznaje), nie znaczy jeszcze, ze te problemy nie istnieja.

                          Analogicznie: to że Ty znasz kogoś, kto takie problemy ma, nie znaczy, że mają
                          je wszyscy i że nie istnieje żadne rozwiązanie. Mowa m.in. o moim pokoleniu,
                          więc zdaje się, że mam jakieś pojęcie, jak wygląda sytuacja.
                          • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 15:20
                            beznickova napisała:

                            > To nie ojciec jest newralgicznym punktem, tylko z ł y ojciec. Mój nie
                            > sprawdzał się w swojej roli najlepiej, ale nie uważam, żebym była szczęśliwszym
                            > człowiekiem, gdyby nie było go w ogóle, bo różne moje deficyty (tak, deficyty)
                            > wynikają m.in. z tego, że nie udało nam się nigdy stworzyć zdrowej relacji.


                            Wyluzuj, zartowalam, nie zauwazylas ":)"?


                            > A kto powiedział, że ten świat jest dobrze skonstruowany?

                            Ja na pewno nie.
                            Dlatego staram sie nie oczekiwac od ludzi, by byli aniolami.

                            > Analogicznie: to że Ty znasz kogoś, kto takie problemy ma, nie znaczy, że mają
                            > je wszyscy i że nie istnieje żadne rozwiązanie.

                            Zauwaz - zawsze pisze "niektorzy", "pewne sytuacje" - wlasnie dlatego by nie byc
                            posadzana o upraszczanie.

                            Zaznaczam tez, ze rozwiazania istnieja, ale nie ma jednej uniwersalnej recepty
                            dla wszystkich.
                            • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 15:33
                              > Wyluzuj, zartowalam, nie zauwazylas ":)"?

                              Niniejszym wyluzowuję :)


                              > Zauwaz - zawsze pisze "niektorzy", "pewne sytuacje" - wlasnie
                              > dlatego by nie byc
                              > posadzana o upraszczanie.
                              > Zaznaczam tez, ze rozwiazania istnieja, ale nie ma jednej
                              > uniwersalnej recepty
                              > dla wszystkich.

                              No zaraz, zaczęło się od bezrobotnych i Twoja argumentacja zmierzała do
                              udowodnienia, że współczesna sytuacja ekonomiczna nie pozwala większości (tak,
                              to jest sformułowanie, które pada w Twoim poście) młodych ludzi osiągnąć minimum
                              (!) stabilizacji ekonomicznej pozwalającej na odpowiedzialną decyzję o
                              posiadaniu dzieci. A teraz twierdzisz, że piszesz o "niektórych" i "pewnych
                              sytuacjach".
                              • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 15:41
                                beznickova napisała:

                                Czepiasz sie slowek, ale z grubsza chodzi o to, ze brak bezpieczenstwa
                                finansowego u mlodych ludzi, wynikajacy czy to z bezrobocia, czy to ze
                                "smieciowych kontraktow", nie jest tylko jednostkowa bolaczka jakiegos tam Kazia
                                czy Zosi, ktorych mozna przeciwstawic Jasiowi czy Julci ktorzy takich problemow
                                nie maja, lecz jest problemem SPOLECZNYM, ktory moze doprowadzic do katastrofy
                                demograficznej.
                                • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 16:03
                                  Zgoda, acz nie snułabym od razu apokaliptycznych wizji, brak bezpieczeństwa
                                  ekonomicznego to tylko jeden z czynników prowadzących do obniżenia przyrostu
                                  demograficznego. Dużo zależy zresztą od miejsca zamieszkania i tego, na ile
                                  człowiek jest gotowy wykonywać pracę poniżej swoich kwalifikacji/niezgodną z
                                  wykształceniem. Możliwości jest więcej niż kiedyś, pracować można także poza
                                  krajem. I jeśli ktoś bardzo pragnie założyć rodzinę w sytuacji braku
                                  bezpieczeństwa finansowego, to osobiście emigracja wydaje mi się lepszym
                                  wyjściem niż życie na łasce państwa (przypominam po raz kolejny, ten wątek
                                  dyskusji zaczął się od bezrobotnych.
    • jedwabny_popiel Troche obok tematu 29.06.10, 20:31
      Mam w bliskiej rodzinie podobną sytuację i jak na razie dziecko jest zbyt małe,
      żeby wyrokować o jego dalszym rozwoju emocjonalnym, tworzonych związkach itd. Na
      razie wszystko wydaje się ok - Mała jest rezolutną dziewczynką, z masą
      zainteresowań, bardzo zdolną. Jej mama bardzo dba o rozwój córki - poświęca jej
      dużo czasu, podsyca pasje, mają świetny kontakt, ale... Nie wiem, jaka jest
      Twoja sytuacja finansowa, zawodowa i rodzinna. W mojej rodzinie niestety odbyło
      się to tak, że przyszła mama postanowiła "Chcę mieć dziecko, nie potrzebuję do
      jego wychowywania faceta, w zasadzie nic od niego nie chcę, gdy urodzę, jakoś to
      będzie". No i od niemal siedmiu lat "jakoś" się to toczy - członków rodziny
      zaangażowanych finansowo i czasowo w wychowanie dziewczynki jest naprawdę sporo.
      Nikt ich nie pytał, czy chcą, ale przecież wiadomo, że nikt dziecku nie odmówi
      pomocy. Doszło do sytuacji, że 80-letnia prababcia Małej jest w zasadzie
      uziemiona, bo "mama-jakoś to będzie" pracuje do późna + wymyśliła sobie
      dodatkowe studia w weekendy. Gdy jest obydwoje rodziców, łatwiej zorganizować
      opiekę nad dzieckiem i całą tę otoczkę, o której się często nie myśli zawczasu.
      Proponuję więc kategorię egoizmu nieco rozszerzyć w swoich rozważaniach. Rodzina
      prawdopodobnie ucieszy się z nowego członka, ale uważam za karygodne oczekiwać,
      że wszyscy dookoła będą się poświęcali w imię czyjegoś instynktu
      macierzyńskiego. Chociaż u Ciebie oczywiście nie musi tak być i tego życzę :-)
    • mounty Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 20:31
      Moim zdaniem rownie dobrze mozesz mies partnera z ktorym splodzisz
      dziecko a po czasie i tak zostaniesz sama, malo jest takich
      przypadkow? Rowniedobrze mozesz byc samotna matka i spotkac kogos z
      kim po czasie zalozysz rodzine. Nic nie da sie przewidziec. Rob to
      co uwazasz za sluszne bez wyrzutow sumienia a na pewno bedziesz
      dobra matka i twoje dziecko bedzie szczesliwe. Nigdy nie wiesz co na
      ciebie czeka w przyszlosci, jedno jest pewne, ze jezeli jestes w
      wieku kiedy naprawde trzeba sie nad dzieckiem zastanowic to nie
      wachaj. Powodzenia
    • christina38 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 29.06.10, 20:37
      Ja jestem matką, która sama wychowuje dziecko i nie był to mój
      wybór, tylko dramat rozstania i wszystkie konsekwencje tego. Daję
      radę, mam wspaniałą córkę, którą staram się dobrze wychować. Wszyscy
      mnie chwalą, że podziwiają, ze jak ja to robię itd. Wierzę, że chęć
      posiadania potomstwa jest naprawdę silna, ale wierzcie mi, że
      macierzyństwo nie jest zadaniem dla jednej osoby. Dziecko potrzebuje
      dwojga rodziców. Moje ma kontakt z ojcem i choć jest on cienki jak
      barszcz, to ja i tak się cieszę, że istnieje między nimi jakaś więź.
      Ale to nie jest to, co prawdziwa rodzina. Moja córka ma pod górkę w
      tym względzie. Niby nie, ale czasem pojawia się w Niej nutka żalu
      (ma dopiero i aż 8 lat). Czasem przeraża mnie, jak Ona mnie kiedyś
      oceni. Podkreślę, że samotne macierzyństwo nie było moim wyborem.
      ODRADZAM takie rozwiązanie, naprawdę jest to zbyt trudny orzech do
      zgryzienia, szczególnie dla dziecka. A dla rodzica podwójny trud,
      naprawdę nie jest lekko. I często po prostu smutno..., choć
      oczywiście można tego nie pokazywać światu i udawać, że wszystko
      jest OK.
      • cartahena Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 01:17
        Czy mam rozumiec, ze wolalabys, zeby Twojej corki nie bylo na
        swiecie w ogole, bo jest Ci czasami ciezko?
        Czy tak sobie po prostu glupiutko piszesz do innej kobiety: ja mam
        ciezko, wiec Ty lepiej nie miej w ogole dziecka, ale moja corunia
        jest slodka i nie oddalabym jej nikomu za zadne skarby swiata?
        • e.i.t.h.e.l Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 02:01
          Ja ten post odebrałam inaczej, a mianowicie: kocham moją córkę, nie oddałabym jej za nic w świecie, ale wolałabym aby miała pełną rodzinę i żałuję, że nie udało mi się dla niej takiej stworzyć.
          • cartahena Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 13:17
            To jest oczywiste, ze kazda matka woli miec pelna rodzine dla swoich dzieci i
            takie stwierdzenie nic nie wnosi do dyskusji. Ale ona jej ODRADZA samotne
            macierzynstwo, wiedzac, ze na macierzynstwo w parze nie ma szans. Czyli dla pani
            chris38 lepiej jest nie miec dziecka niz miec je samotnie. Ja to tak odbieram.
            • e.i.t.h.e.l Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 00:08
              A tego to już nie wiem, należałoby się zapytać autorki tych słów. Być może chciała, żeby autorka wątku zaczekała jeszcze trochę i spróbowała najpierw stworzyć związek.
        • christina38 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 08:11
          cartahena - wiesz, ja mam 40 lat i wiem już, co to znaczy zmagać się
          z przeciwnościami losu. I nie zabrałam tu głosu, żeby jak to
          ujęłaś "głupiutko pisać do innej kobiety". Ja ten problem znam i
          wydaje mi się, że mam coś do powiedzenia. Odradzam samotne
          macierzyństwo miguell i innym kobietom, które nad tym się
          zastanawiają. Co innego jest znależć się w takim położeniu, a co
          innego zaplanować to, dlatego tym bardziej odrawdzam!
          Wiesz cartahena, ja już nie mogę zastanawiać się, czy ja bym wolała
          to dziecko, czy nie. Ono jest, a ja robię, co w mojej mocy, aby było
          dobrze. I to nie powinno Cie dziwić, a mam wrażenie, że problemu nie
          znasz kompletnie i wtrącasz swoje trzy grosze, żeby jątrzyć. Jak
          widzę, jest to Twoje "hobby". Pozdrawiam!
          • cartahena Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 09:52
            No to ja jestem mniej wiecej w Twoim wieku. Tez zmagam sie z
            przeciwnosciami losu, jak to nazwalas. Nie dziwie sie wcale, ze
            robisz co w Twojej mocy, aby bylo dobrze. Nie wiem skad to
            przypuszczenie w ogole? Ja sie dziwie tylko, ze masz odwage komus
            cos odradzac sama to majac. Teraz pewnie sie meczysz z wychowaniem
            samotnie dziecka, ale za pare, parenascie lat bedziesz Bogu
            dziekowac, ze masz dorosle dziecko, potem moze wnuki.
            Poza tym, mam ciekawsze hobby niz jatrzenie, zapewniam Cie.
            • hatroha Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 10:07
              Za bardzo traktujecie dzieci jak dzieci.
              Przygotowujecie ich do bycia dzieckiem a nie dorosłym człowiekiem!
            • lilith76 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 02.07.10, 15:05
              Ja sie dziwie tylko, ze masz odwage komus
              > cos odradzac sama to majac.

              Doświadczając czegoś pisze jak jest na prawdę, a nie klepie po pupci jak gromada
              teoretyków powyżej.

              Gdyby autorka wątku założyła taki na forum samodzielnych matek prawdopodobnie
              dostała by 100% wpisów zniechęcających.

              Też wychowuję sama dziecko, też lata temu planowałam zostać samotną matką, a
              zaszłam w ciążę, gdy absolutnie taką możliwość wykluczyłam. Uznałam, że potrafię
              być bezdzietna i szczęśliwa, że dziecko powinno mieć pełną rodzinę, że samotne
              macierzyństwo bez prób stworzenia związku to w pewnej części wypełnianie
              własnych deficytów emocjonalnych. Życie potrafi zadrwić.

              Wiem jakie to ciężkie. Wiem, że w sferze planów, marzeń nie ma się nawet w 1%
              pojęcia jak to wygląda w praktyce.

              Zawsze mogę odpisać autorce wątku na priv jak napisze.
    • wifch Re: skoro nie nadajesz sie na partnerke to co spr 29.06.10, 21:58
      Super! Otoz to i po co tyle wpisow!
    • lia.13 Re: skoro nie nadajesz sie na partnerke to co spr 29.06.10, 23:43
      a Ciebie co ugryzło? Od kiedy to bycie dobrym rodzicem zależy od bycia dobrym
      partnerem? Wszyscy rodzice są genialnymi partnerami? Wtedy raczej nie byłoby
      rozwodów. Jakimś dziwny trafem jednak są.
    • aliswi Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 00:05
      Nie, nie skrzywdzisz, jeśli będziesz je mądrze, a nie z poczuciem winy kochać.
      Jeśli będziesz z nim szczera i nie będziesz unikać odpowiedzi na to
      najtrudniejsze pytanie. Szczerej odpowiedzi. Oczywiście malutkiemu dziecku
      trzeba dać prostą odpowiedź, a dopiero z dużym o tym porozmawiać. Dzieci są
      mądre. Wszystko rozumieją i akceptują, jeśli czują, że nie są okłamywane. To
      właśnie kłamstwo, lekceważenie, brak porozumienia, brak zaufania i brak miłości
      wzbudza największy bunt w dziecku. Ale te wszystkie okoliczności występują w
      pełnej rodzinie też. Niezależnie od istnienia ojca. Bywa, że w pełnej rodzinie
      występują w podwojonej sile. A tego już najlepsze i najsilniejsze dziecko nie
      zniesie i jego frustracja może wywołać takie problemy wychowawcze, o jakich
      mnie, matce wychowującej samotnie dwoje dzieci, już dorosłych, nawet się nie śni!
      Mam nadzieję, że nie dasz się wpędzić w poczucie winy moralizatorom z
      kościelnych świetlic i będziesz mądrze i głęboko kochać swoje dziecko. Ono
      potrzebuje miłości a nie poprawności religijnej. Takie jest moje zdanie poparte
      wieloletnim trudem wychowywania moich dzieci, z których starszy syn ma 28 lat i
      nie pije, nie pali, bardzo pięknie kocha swoją dziewczynę, pracuje i jest
      ogromnie opiekuńczy wobec mnie, nie wymieniając już innych jego, pięknych zalet.
      A córka, licealistka, świetnie się uczy, pięknie śpiewa, nauczyciele prześcigają
      się w gratulacjach takiej córki, utalentowanej, rozsądnej, mądrej, ambitnej,
      koleżeńskiej, pogodnej i ślicznej.
      Sama chowałam moje dzieci. I bardzo dużo pracowałam. Jestem aktorką i nie
      zrezygnowałam ani z zawodu, ani ze swojej pasji teatralnej.
      A nie było ani jednej chwili, w której moje dzieci zwątpiłyby, że są dla mnie
      najważniejsze na świecie. Niewiele mogłam im dać materialnie, bo w tym wszystkim
      z kariery materialnej musiałam zrezygnować. Wymaga wiele energii, a ja
      poświęcałam ją dzieciom. Ale wyposażyłam ich w miłość, a to wielki bagaż,
      wspaniałe wyposażenie na życie. Wiem, bo widzę, jacy są. I jestem z nich dumna.
      • mordaprostaczka Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 05:53
        może szkrzywdzisz, może nie, ch... jeden wie.

        setki tysięcy jak nie więcej ludzi w jakiś sposób krzywdzi swoje dzieci. zajęci
        pracą, pokichane w głowach mają, drą się na bachory itd.
        w sumie tych co nie krzywdzą to jest chyba mniej niż celebrytów, dlatego ich
        nawet w tv nie pokazują.

        osobiście wolałbym być takim skrzywdzonym niż nie być wogóle, choć jest w tym
        zdaniu pewna niekonsekwencja, bo nie wiem jak to jest doświadczać "nie być" więc
        jak mogę to wybrać, w oparciu o co? ale to inny temat.

    • alexpark Tak. Skrzywdzisz. 30.06.10, 10:26
    • a1ma Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 12:14
      A z ciekawości - jak planowałabyś to zrobić?
      Z przypadkowym facetem z baru?
    • a1ma Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 12:21
      Mnie się wydaje, że dziecko przede wszystkim powinno być chciane i kochane. A
      czy będzie miało oboje rodziców - to już rzecz wtórna. Wszystkich uważających
      inaczej zapraszam na fora rozwodowe - ileż to kobiet zostaje samych z malutkimi
      dziećmi albo jeszcze w ciąży - trudno zliczyć.

      Autorka wątku jest przygotowana na tę sytuację, wie, że będzie sama, będzie
      umiała poradzić sobie z samotnym macierzyństwem. Oczywiście, że dziecku byłoby
      lepiej, gdyby miało dwoje kochających rodziców, ale i jeden kochający wystarczy
      - bezdyskusyjnie lepsze to niż dwoje rodziców, dla których dziecko jest głównie
      ciężarem.

      Nie jest to na pewno standardowy i łatwy do zaakceptowania model, ale moim
      zdaniem dopuszczalny. O ile autorka jest absolutnie pewna swojej decyzji.
      Przydałoby się tez wsparcie rodziny - dziadków, wujków - bo nie wyobrażam sobie
      takiej decyzji w przypadku osoby zupełnie samej na świecie - słusznie ktoś
      wspomniał o ryzyku osierocenia. To na pewno trudna decyzja, ale nie
      przekreślałabym jej.
      • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 17:42
        a1ma napisała:

        > Nie jest to na pewno standardowy i łatwy do zaakceptowania model

        I tu jest, moim zdaniem, pies pogrzebany.

        Mysle, ze wiekszosci bijacych na alarm los dziecka jest obojetny, tak jak jest
        im obojetny los tysiecy maltretowanych czy zaniedbywanych dzieci z pelnych rodzin.
        To, co jest im sola w oku to wlsnie niestandartowy model, fakt, ze ktos chce zyc
        po swojemu nie podporzadkowujac sie utartym zwyczajom.

        To tacy wlasnie ludzie wpedzaja potem w kompleksy dzieci samotnych matek, np.
        "zyczliwymi" pytankami "a gdzie twoj tatus? kochasz tatusia? chcialbys go
        poznac?" lub swietojebliwym "biedactwo, sierotka, nie masz tatusia, patrz jaka
        egoistka z twojej mamusi" - bo jak im sie uda zasmucic lub sklocic z matka
        "trefne" dziecko, ich swiat wraca w wydeptane koleiny i nie musza myslec.
        • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 15:01
          Jasssne, jeśli ktoś ma inne zdanie niż Ty, to na pewno jest ograniczonym,
          świętojebliwym kretynem, z sadystyczną przyjemnością upokarzającym samotne matki
          i Bogu ducha winne potomstwo.

          Otóż ja np. sama jestem "trefnym" dzieckiem, z mocno niestandardowej, choć
          teoretycznie pełnej rodziny. W życiu nie zrobiłabym żadnej z obrzydliwych
          rzeczy, o których piszesz.

          Twoja wizja świata jest tak samo uproszczona jak ta, którą reprezentują opisani
          przez Ciebie delikwenci.
          • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 15:14
            beznickova napisała:

            >
            > Otóż ja np. sama jestem "trefnym" dzieckiem, z mocno niestandardowej, choć
            > teoretycznie pełnej rodziny. W życiu nie zrobiłabym żadnej z obrzydliwych
            > rzeczy, o których piszesz.

            Uderzyc w stol, nozyce sie odezwa.
            • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 15:23
              Ekhm? Rozwiń, per favore. Ja nigdzie nie gloryfikuję "pełnych" rodzin, co nie
              znaczy, że uważam za jednoznacznie fajny pomysł ś w i a d o m e g o ładowania
              się w samotne macierzyństwo.
              • sabinac-0 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 15:32
                beznickova napisała:

                > Ekhm? Rozwiń, per favore

                Chcialam ci przekazac, ze niepotrzebnie odnosisz ogolne uwagi do swojej osoby.
                Tylko tyle.

                > Ja nigdzie nie gloryfikuję "pełnych" rodzin, co nie
                > znaczy, że uważam za jednoznacznie fajny pomysł ś w i a d o m e g o ładowania
                > się w samotne macierzyństwo.

                Opcja "wyjde za goscia bo chce byc matka, co prawda nie bardzo widze z nim
                przyszlosc ale co tam, najwyzej sie rozwiode a on bedzie bulil alimenty" (wbrew
                pozorom nie taka znow rzadka) tez jest swiadomym ladowaniem sie w samotne
                macierzynstwo. Tyle ze ze spora dawka hipokryzji.
                • beznickova Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 01.07.10, 15:35
                  > Opcja "wyjde za goscia bo chce byc matka, co prawda nie bardzo widze > z nim
                  > przyszlosc ale co tam, najwyzej sie rozwiode a on bedzie bulil
                  > alimenty" (wbrew pozorom nie taka znow rzadka) tez jest swiadomym
                  > ladowaniem sie w samotne
                  > macierzynstwo. Tyle ze ze spora dawka hipokryzji.

                  Ależ oczywiście że tak. I nikomu tego nie polecam.
    • aguniag1 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 30.06.10, 12:52
      Ja uwazam ze nie skrzywdzisz.Tyle rodzin teraz sie rozpada, a dzieci sa dobrze wychowywane i nie mysle ze wiekszosc czy wszystkie z nich sa skrzywdzone przez fakt posiadania jednego rodzica, lub przez fakt przebywania z tylko jednym rodzicem.
      W rodzinach gdzie jedna ze stron duzo pracuje dzieci tez nie widza caly tydzien mamy czy taty i nikt sie nie martwi czy zastanawia czy je nie krzywdza w ten sposob. Tak samo dzieci z rodzin marynarzy czy innych zawodow ktore nie sa non stop na ladzie czy w domu.
      Zrob tak jak Ci serce/rozum podpowiada ...a byc moze posiadajac juz dziecko sama nie bedziesz sama , bo ktos sie kiedys w waszym zyciu pojawi.
      Pisze o tym z autopsji,sama wychowuje 2 letnia corke.Jej ojciec nas zostwail jak bylam w ciazy. Z tata spedza tylko weekendy. Nie mam czasu zastanawiac sie czy bedzie skrzywdzona czy nie.
      Zycie wybralo za mnie inaczej.
      Powiem Ci tylko,ze jest samemu ciezko, bardzo ciezko :((( na wielu plaszczyznach.Pozdrawiam i zycze jak najlepszego wybory, a byc moze zycie zdecyduje za Ciebie inaczej-lepiej dla Ciebie/Was.
      xx
    • annarchia JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma ojca? 02.07.10, 11:49
      Jakie podać powody, motywacje, wytłumaczenia?
      Bo zapyta na bank, a w każdym razie na bank będzie o tym myślało.
      To jest pytanie dziecka o swoje korzenie, o tożsamość.

      Nawiązując do:
      forum.gazeta.pl/forum/w,210,113514123,113672714,Re_Skrzywdze_dziecko_jezeli_bede_je_miec_sama_.html
      • sabinac-0 Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 02.07.10, 19:30
        annarchia napisała:

        > Jakie podać powody, motywacje, wytłumaczenia?
        > Bo zapyta na bank, a w każdym razie na bank będzie o tym myślało.
        > To jest pytanie dziecka o swoje korzenie, o tożsamość.
        >
        Najlepiej powiedziec prawde.
        • annarchia Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 03.07.10, 19:47
          sabinac-0 napisała:

          > Najlepiej powiedziec prawde.

          Czyli?
          "Przez wiele lat nie mogłam znaleźć odpowiedniego mężczyzny na Twojego tatusia,
          a bardzo chciałam mieć dziecko, więc poprosiłam pewnego pana o spełnienie tego
          marzenia?"
          • sabinac-0 Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 04.07.10, 11:07
            annarchia napisała:

            > "Przez wiele lat nie mogłam znaleźć odpowiedniego mężczyzny na Twojego tatusia,
            > a bardzo chciałam mieć dziecko, więc poprosiłam pewnego pana o spełnienie tego
            > marzenia?"

            Moze byc, jesli rzeczywiscie tak bylo.

            Moze byc tez np. "bardzo chcialam miec dziecko, poznalam pana ktory byl mily ale
            nie chcial miec dzieci i ja postanowilam ze wychowam cie sama".

            To tylko przyklad. Takich przykladow moga byc setki - tyle, ile sytuacji ktore
            prowadza do samotnego macierzynstwa - tego calkiem dobrowolnego lub czesciowo
            dobrowolnego.
            • annarchia Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 05.07.10, 16:57
              sabinac-0 napisała:

              > Moze byc tez np. "bardzo chcialam miec dziecko, poznalam pana
              > ktory byl mily ale nie chcial miec dzieci i ja postanowilam ze
              > wychowam cie sama".

              Nie chciałabym tak usłyszeć.
              "Był miły, ale nie chciał miec dzieci" = mamusia lubiła ("był miły")
              pana, który nie chciał dziecka = nie chciał mnie. Jak mama mogła go
              lubić?? Ten pan nie lubi dzieci = mój tata nie chce i nie kocha mnie.
              A innych tatusiowie lubią :(
              • sabinac-0 Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 05.07.10, 21:37
                annarchia napisała:

                > Nie chciałabym tak usłyszeć.

                Jest wiele rzeczy, ktorych nie chcielibysmy uslyszec. Od "tatus pije bo to taka
                choroba" po "nie kocham cie ale na pewno znajdziesz kogos innego, lepszego niz ja".

                > "Był miły, ale nie chciał miec dzieci" = mamusia lubiła ("był miły")
                > pana, który nie chciał dziecka = nie chciał mnie. Jak mama mogła go
                > lubić?? Ten pan nie lubi dzieci = mój tata nie chce i nie kocha mnie.
                > A innych tatusiowie lubią :(

                Albo - "ale z tego pana byl idiota" (wypowiedz autentyczna). :)
                • annarchia Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 06.07.10, 11:38
                  sabinac-0 napisała:

                  > Albo - "ale z tego pana byl idiota" (wypowiedz autentyczna). :)

                  = "jestem synem idioty".
                  • sabinac-0 Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 06.07.10, 16:45
                    annarchia napisała:

                    > > Albo - "ale z tego pana byl idiota" (wypowiedz autentyczna). :)
                    >
                    > = "jestem synem idioty".

                    To juz twoja interpretacja :)
                    • annarchia Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 06.07.10, 18:33
                      sabinac-0 napisała:

                      > annarchia napisała:
                      >
                      > > > Albo - "ale z tego pana byl idiota" (wypowiedz autentyczna). :)
                      > >
                      > > = "jestem synem idioty".
                      >
                      > To juz twoja interpretacja :)

                      To nie jest żadna moja (subiektywna) interpretacja tylko LOGIKA :)
                      Jeżeli pan, którego określam jako "idiotę" jest równocześnie moim
                      biologicznym ojcem to jest równoznaczne z tym, że jestem synem
                      idioty.
                      • sabinac-0 Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 06.07.10, 18:46
                        annarchia napisała:

                        > To nie jest żadna moja (subiektywna) interpretacja tylko LOGIKA :)

                        Dzieci raczej zimna logika sie nie kieruja.
                        No chyba ze im jakas "zyczliwa" sasiadka wyklaruje.
                        • annarchia Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 06.07.10, 20:27
                          sabinac-0 napisała:

                          > annarchia napisała:
                          >
                          > > To nie jest żadna moja (subiektywna) interpretacja tylko
                          LOGIKA :)
                          >
                          > Dzieci raczej zimna logika sie nie kieruja.

                          Świadomie może nie. Ale w nieświadomości dziecka takie powiązania
                          powstają. A to bardzo wpływa na poczucie tożsamości, wartości.
                          • sabinac-0 Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 06.07.10, 21:27
                            annarchia napisała:

                            > Świadomie może nie. Ale w nieświadomości dziecka takie powiązania
                            > powstają. A to bardzo wpływa na poczucie tożsamości, wartości.

                            Ktos tu juz dowodzil (podajac madre cytaty, a jakze), ze matka zamezna, ale za
                            malo ulegla wobec meza, tez fatalnie wplywa na poczucie tozsamosci, wartosci.
                            Brak najnowszych zabawek i markowych ubran tez, wedlug licznych, zle wplywa na
                            poczucie tozsamosci, wartosci, bo dziecko kojarzy: "rodzicow innych dzieci stac
                            na play station a moich nie - moi rodzice to nieudacznicy - jestem dzieckiem
                            nieudacznikow".

                            Jak widac, owym "poczuciem tozsamosci, wartosci" dziecka mozna dosc dowolnie
                            manipulowac.
                            • annarchia Re: JAK wytłumaczyć takiemu dziecku, że nie ma oj 07.07.10, 10:28
                              sabinac-0 napisała:

                              > annarchia napisała:
                              >
                              > > Świadomie może nie. Ale w nieświadomości dziecka takie
                              powiązania
                              > > powstają. A to bardzo wpływa na poczucie tożsamości, wartości.
                              >
                              > Ktos tu juz dowodzil (podajac madre cytaty, a jakze), ze matka
                              zamezna, ale za
                              > malo ulegla wobec meza, tez fatalnie wplywa

                              Nie rozumiem, dlaczego jeśli mowa o konkretnej sytuacji:
                              1. samotna matka
                              2. ojca brak
                              3. ojca brak DLATEGO, że matka jeszcze przed poczęciem (nawet nie w
                              ciąży) postanowiła wychować dziecko sama
                              Ty podajesz argumenty przez PORÓWNANIA do innych sytuacji?? Co robi
                              większość forumowiczów tutaj... Nie kumam tego. Nie chodzi przecież
                              o porównywanie, ale o analizowanie TEJ KONKRETNEJ sytuacji. Jak ona
                              wpływa na dziecko. Porównywanie do innych to jest odchodzenie od tej
                              sytuacji, a ja pytam tylko o nią.
    • viryneja Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 05.07.10, 17:13
      litera_n napisała:

      czy uwazacie, ze jezeli zdecydowalabym sie na dziecko wiedzac, ze
      je
      > bede wychowywac sama (zupelnie sama), wyrzadze mu krzywde? Czy
      > bedzie mialo do mnie zal, w przyszlosci? Byc moze mam jeszcze
      troche
      > czasu, zeby znalezc odpowiedniego partnera.. ale jesli nie znajde?
      > Czy wtedy nie moge miec dziecka? nie powinnam?



      Nie wiadomo czy dziecko będzie miało do ciebie żal, trudno
      przewidziec, zalezy jak je wychowasz...

      Powiem Ci tylko, ze ja z tego wlasnie powodu, ze nie znalazlam w
      odpowiednim czasie wlasciwego mezczyzny - nie mam dziecka, a teraz
      juz za pozno.
      Ogromnie zaluje.
      Uwazam, ze to, iz nie mialam i nie mam dziecka, jest zmarnowaniem
      zycia, nie poznalam smaku macierzynstwa, a dzieci bardzo do mnie
      lgna, wszystkie dzieci w rodzinie garna sie do mnie bardzo, potrafie
      z nimi rozmawiac, bez wzgledu na to ile maja lat, czy sa malenkie,
      czy dorosle.

      Z tego powodu, mimo, ze nadrabiam mina, mam poczucie goryczy i
      pustki, jest mi czesto bardzo smutno i wlasciwie czuje sie
      nieszczesliwa.

      W zyciu w gruncie rzeczy najwazniejsze jest samo zycie, wiec jesli
      chcesz miec dziecko, to urodz je i nie zwazaj na nic.
      Na pewno dasz sobie rade, a w zyciu mozesz jeszcze spotkac kogos
      fajnego z kim wespol, bedziecie rodzicami dla twego dziecka.
      A jesli sie nikt taki nie znajdzie - to bedziesz miala dziecko,
      ktore bedzie dla Ciebie najwazniejsza osoba, a jesli je dobrze
      wychowasz, to dziecko bedzie dla Ciebie najlepszym przyjacielem.
      A w koncu nie chodzi o to by sprowadzic do domu byle spodnie w
      charakterze ojca.
      Lepiej mieć dziecko samej, niz nie miec dziecka.
      Wiem co mówie, bo mówie z własnego doswiadczenia.
      Pozdrawiam
    • d.alicja Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 05.07.10, 19:08
      pragnienie posiadania dziecka to naturalna sprawa pojawiajaca sie
      gdzies, kiedys w kobiecie. (oczywiscie sa od tego wyjatki, jak we
      wszystkim). to tak w odpowiedzi na pytania dlaczego chcesz miec
      dziecko i dlaczego to takie "egoistyczne". moim zdaniem, jesli jest w
      tobie te wolanie o dziecko, to mimo, ze sie nie spotkalo (moze
      jeszcze) tego wlasciwego partnera do jego wychowania, to nie sadze by
      nalezalo odmawiac sobie maciezynstwa. jesli jestes gotowa, uwazasz ze
      poradzisz sobie finansowo, organizacyjnie, psychicznie i fizycznie to
      czemu nie?? doprawdy mam wiele kolezanek, ktore sa samotnymi matkami
      (tak sie ulozylo a nie z wyboru) i sa wspanialymi matkami a ich
      dzieci radza sobie w spoleczestwie rownie dobrze jak dzieci z rodzin
      pelnych. a czasami i lepiej (np od tych, gdzie tatus przepija
      fundusze na utrzymanie rodziny, albo tam, gdzie tate widuje sie raz
      na jakis czas).
      zycze ci powodzenia i podjecia decyzji, ktora wg ciebie bedzie ta
      wlasciwa.
    • vivian.darkbloom tak 05.07.10, 20:10
      uważam, że jeśli ktoś nie potrafi stworzyć związku, w którym oboje partnerzy
      chcieliby dziecka, to nie powinien się na nie decydować sam, bo to znaczy, że
      nie jest jeszcze wystarczająco dojrzały do wychowywania i mógłby być potem
      zaborczy wobec dziecka.
      • sabinac-0 Re: tak 05.07.10, 21:42
        Czy kobieta wiazaca sie z kims, kto notorycznie sie upija lub wszczyna awantury,
        przekonana ze "po slubie sie zmieni" dojrzala do prawdziwego zwiazku?
        Nie sadze, choc teoretycznie tez zwiazek ma.
        • pochodnia_nerona Re: tak 05.07.10, 23:29
          Co Ty, kobieto, masz z tymi alkoholikami? Czy naprawdę uważasz, że nie ma opcji
          pośredniej między samotnym macierzyństwem, a macierzyństwem i małżeństwem z
          alkoholikiem i damskim bokserem? Jakieś własne doświadczenia rzutują na chłodny
          ogląd sytuacji?
          Moje zdanie jest takie: niech autorka spróbuje jednak najpierw stworzyć udany
          związek, którego konsekwencją będzie chciane przez oboje dziecko. Pewnie, że
          lepiej, jak wychowa je samotna, ale dzielna matka, niż gdyby miało wychować się
          w pełnej, acz niezdrowej rodzinie, ale jednak rodzic powinien przede wszystkim
          starać się wyeliminować te czynniki, które mogą utrudnić właściwy rozwój potomkowi.
          • sabinac-0 Re: tak 06.07.10, 10:11
            pochodnia_nerona napisała:

            > Czy naprawdę uważasz, że nie ma opcji
            > pośredniej między samotnym macierzyństwem, a macierzyństwem i małżeństwem z
            > alkoholikiem i damskim bokserem?

            Owszem, jest.
            Tyle ze, jak juz pisalam, gdyby autorka watku miala przy boku dobrego kandydata
            na meza i ojca, nie mialaby takich dylematow.

            > Jakieś własne doświadczenia rzutują na chłodny
            > ogląd sytuacji?

            10 lat pracy w Polsce B.

            > Moje zdanie jest takie: niech autorka spróbuje jednak najpierw stworzyć udany
            > związek

            Podobne dylematy maja na ogol osoby, ktore probowaly ale bez powodzenia.

            > rodzic powinien przede wszystkim
            > starać się wyeliminować te czynniki, które mogą utrudnić właściwy rozwój potomk
            > owi.

            To zdanie proponuje dopisac do dluuuugiej listy rzeczy, ktore ludzie powinni.
            • pochodnia_nerona Re: tak 06.07.10, 11:37
              Wybacz, ale Twoje 10 lat w Polsce B (co to według Ciebie w ogóle znaczy? Że jest
              jakaś gorsza Polska?) nie oznacza, że są tylko małżeństwa, gdzie rządzą
              faceci-potwory i samotne matki. Po prostu musiałaś trafić w specyficzne
              środowisko, gdzie było może więcej złych ludzi, albo ludzi nie potrafiących
              poradzić sobie w życiu, ale mimo tego, spora większość jest po prostu
              przeciętna. Tacy przeciętni ludzie też mogą stworzyć dobrą rodzinę.
              A wracając do autorki - myślę, że można spróbować jednak poszukać "swego".
              Czasem zajmuje to parę lat. Warto zastanowić się też nad samą sobą. Co ja
              oferuję innym? Czy jestem miła i dobra dla ludzi, czy przyciągam sympatyczne
              osoby? Czy może raczej pakuję się w związki z nieodpowiednimi facetami? Jeżeli
              to drugie, to może, zanim urodzi się sobie dziecko, warto zastanowić się nas
              własnymi problemami?
              • sabinac-0 Re: tak 06.07.10, 16:55
                pochodnia_nerona napisała:

                > Wybacz, ale Twoje 10 lat w Polsce B (co to według Ciebie w ogóle znaczy? Że jes
                > t
                > jakaś gorsza Polska?) nie oznacza, że są tylko małżeństwa, gdzie rządzą
                > faceci-potwory i samotne matki.

                Dwie insynuacje w jednym zdaniu - niezle, niezle. :D

                1. Okreslenie Polska B nie wartosciuje - to twoj wniosek ze "B" oznacza
                "gorszy". Dla innych znaczy "oddalony".

                2. To, ze kwestionuje pochopne wybory nie oznacza, ze KAZDE malzenstwo uwazam za
                zle (co zreszta w kazdym poscie podkreslam). Znow - to twoj i tylko twoj wniosek.

                > spora większość jest po prostu
                > przeciętna. Tacy przeciętni ludzie też mogą stworzyć dobrą rodzinę.

                Zauwaz, ze nie rozmawiamy ani o sporej, ani o niesporej wiekszosci, tylko o
                problemie autorki, ktora jak na razie nie spotkala nikogo odpowiedniego by
                stworzyc dobra pelna rodzine i wobec tego ma dylemat, czy stworzyc: pelna
                rodzine o duzym ryzyku bycia nieszczesliwa (bo na chybcika), szczesliwa niepelna
                rodzine lub zadna rodzine.

                > A wracając do autorki - myślę, że można spróbować jednak poszukać "swego".
                > Czasem zajmuje to parę lat.

                I tu jest pies pogrzebany.
                Czekaj tatka latka a zdrowie i plodnosc maleja z kazdym rokiem.

                Warto zastanowić się też nad samą sobą. Co ja
                > oferuję innym? Czy jestem miła i dobra dla ludzi, czy przyciągam sympatyczne
                > osoby? Czy może raczej pakuję się w związki z nieodpowiednimi facetami? Jeżeli
                > to drugie, to może, zanim urodzi się sobie dziecko, warto zastanowić się nas
                > własnymi problemami?

                Zastanawiac sie mozna, mozna nawet sie ubiczowac i posypac glowe popiolem (np.
                za "grzech" bycia wymagajaca i nie przestrzegania starej normy "o jednym oku
                byle w tym roku") ale odpowiedni partner sie od tego nie wyczaruje.
                • pochodnia_nerona Re: tak 06.07.10, 18:32
                  Widzisz, moim zdaniem lepiej nie urodzić, niż urodzić "na siłę", bez zaplecza
                  emocjonalnego w postaci odpowiedzialnego partnera, bo zegar tyka. Autorce
                  jeszcze nie dzwoni dzwonek alarmowy, więc chyba ma czas na szukanie, tak
                  przynajmniej ja to odebrałam. Przeczytaj raz jeszcze pierwszy post. To jakby
                  zamartwianie się na zapas, a życie jest nieprzewidywalne.
                  Pisały tu samotne matki (nie z własnego wyboru), że jednak wolałyby mieć
                  wsparcie i że jest im ciężko. Uwierz mi, że dziecku też. Wiem, co mówię, bo
                  jestem takim właśnie dzieckiem. I dlatego sama wolałabym nie urodzić (a nawet
                  wolałabym się nie urodzić, ale nie ja podejmowałam decyzję o własnych narodzinach).
                  • sabinac-0 Re: tak 06.07.10, 18:43
                    pochodnia_nerona napisała:

                    > Widzisz, moim zdaniem lepiej nie urodzić, niż urodzić "na siłę", bez zaplecza
                    > emocjonalnego w postaci odpowiedzialnego partnera, bo zegar tyka.

                    No, nareszcie, po dlugich woltach, insynuacjach, przekonywaniu przez ciebie ze
                    jestes madra i przeze mnie ze nie jestem wielbladem - dotarlismy do sedna.
                    Ufffff.

                    Zatem:
                    Twoje zdanie - lepiej zadna rodzina niz niepelna (chocby czasowo) rodzina.
                    Moje zdanie - lepiej niepelna (chocby czasowo) i spokojna rodzina niz napredce
                    sklecona pelna rodzina lub zadna rodzina.

                    Najwyrazniej troche sie roznimy.

                    I to by bylo na tyle. :)

                    > Pisały tu samotne matki (nie z własnego wyboru)

                    Rozmawiamy o samotnych matkach z wlasnego (przynajmniej czesciowo bo w zyciu nic
                    nie jest na 100%) wyboru. I tego sie trzymajmy.

                    Powiedz sobie szczerze - czy twoje problemy w dziecinstwie wynikly TYLKO z faktu
                    ze Twoja matka nie miala meza, czy tez z innych powodow (np. odrzucenie przez
                    rodzine lub srodowisko).

                    Jesli z tego drugiego, w Twojej mocy jest, by nastepne pokolenia dzieci
                    samodzielnych mam mialy lepiej. :)
          • tangerka Re: tak 06.07.10, 12:40
            może autorka wątku nie ma już czasu na tworzenie dobrego związku z facetem albo
            zwyczajnie faceci się nią nie interesują? nie znasz takich kobiet, które przez
            całe życie nie znajdują sobie partnera po prostu dlatego że są brzydkie i przed
            (albo i po) czterdziestce rodzą dziecko aby nie być zupełnie samotną i jednak
            zaznać radości macierzyństwa? ja nie widzę w tym nic złego, o ile owe samotne
            matki uświadamiają sobie z czym przyjdzie im się mierzyć, dobrze się do tego
            przygotowują, nie mają zaburzeń emocjonalnych, którymi potem obdarzają dziecko i
            są na tyle silne psychicznie aby starczyć i za matkę i za ojca. więcej - uważam
            że to lepsza i bardziej przemyślana decyzja niż wchodzenie na siłę w związki z
            jakimiś nieodpowiednimi facetami tylko po to, aby mieć dziecko, które w takiej
            opcji teoretycznie będzie miało ojca, skoro z góry wiadomo, że jego rola będzie
            żadna w życiu dziecka. myślę, że takich kobiet będzie coraz więcej, bo skoro
            związki męsko - damskie przechodzą kryzys to wiele kobiet będzie wybierać takie
            rozwiązanie.
            • pochodnia_nerona Re: tak 06.07.10, 14:22
              Nie wiem, czy czytałaś post autorki - ona na razie GDYBA.
              Póki co, można wywnioskować, że jest młoda i jeszcze bez stałego związku i co by
              było, gdyby...
              Więc może nie gdybajmy, życie toczy się swoim torem, a na zastanawianie się nad
              samotnym macierzyństwem będzie czas wtedy, gdy już nie będzie innej sytuacji.
              Póki co, można wywnioskować, że tak nie jest. Po co uprzedzać fakty?
              • sabinac-0 Re: tak 06.07.10, 18:48
                pochodnia_nerona napisała:

                > Nie wiem, czy czytałaś post autorki - ona na razie GDYBA.
                > Póki co, można wywnioskować, że jest młoda


                Zacytuj, gdzie to napisala, podaj tez jej wiek (w koncu 40 to tez nie startosc
                ale dzieci miec juz trudno).
                • pochodnia_nerona Re: tak 06.07.10, 19:51
                  Wiesz, sabina, jesteś zabawna. Dla jasności podam otwierający temat (zresztą
                  zastanawiałam się, czy to nie trolling, ale co tam):

                  "czy uwazacie, ze jezeli zdecydowalabym sie na dziecko wiedzac, ze je
                  bede wychowywac sama (zupelnie sama), wyrzadze mu krzywde? Czy
                  bedzie mialo do mnie zal, w przyszlosci? Byc moze mam jeszcze troche
                  czasu, zeby znalezc odpowiedniego partnera.. ale jesli nie znajde?
                  Czy wtedy nie moge miec dziecka? nie powinnam?"

                  To znaczy, że jakiś czas jeszcze ma - sama to sugeruje. Nie napisała: to dzwonek
                  alarmowy, mam już 43 lata i stoję pod ścianą. Sytuacja jest jak najbardziej
                  hipotetyczna i na razie w sferze gdybania. Jeszcze jakieś niejasności?
                  • sabinac-0 Re: tak 06.07.10, 21:34
                    pochodnia_nerona napisała:

                    > Wiesz, sabina, jesteś zabawna.

                    Mysle, ze takie dictum jest sygnalem, ze czas zakonczyc wymiane zdan, zanim
                    zamieni sie w wymiane wzajemnych zlosliwosci.
                    • cartahena Re: tak 06.07.10, 22:42
                      Sabina, popieram Twoje zdanie, a Twoje interlokutorki po prostu albo
                      sa jeszcze mlode, albo sa matkami i nie maja pojecia co to znaczy
                      miec bardzo male szanse na dziecko w pelnej rodzinie. Wbrew pozorom,
                      w pewnym wieku bardzo trudno jest znalezc mezczyzne, ktory chce miec
                      dziecko i w dodatku mozna sie w nim zakochac. Sama znam wielu
                      wolnych facetow okolo 40 i jedni z nich wcale nie chca miec dzieci
                      (albo juz maja i juz nie chca, albo nie maja i tez juz nie chca).
                      Ci, co ewentualnie by chcieli sa dosc nieatrakcyjni (nie wnikajmy tu
                      z jakiego powodu). Tak wiec radzenie komus, zeby znalazl sobie
                      odpowiedniego mezczyzne, stworzyl z nim zwiazek i splodzil dziecko
                      (w ciagu roku na przyklad!) swiadczy o malym rozeznaniu sytuacji
                      polskich 40-latkow.
              • nonameuno Re: tak 07.07.10, 11:15
                być może na razie gdyba, ale to ma się nijak do ogólnej dyskusji nad tym, czy
                kobieta MA PRAWO tak postąpić gdyby jednak jej sytuacja była taka jak opisuje
                Tangerka! a faktycznie kobiet przed 40-stką bez partnera jest sporo i w
                większości nie mają szans na satysfakcjonujący związek z mężczyzną, choćby
                dlatego że w tym wieku urodę ma się już mocno wyszczerbioną zębem czasu, no i do
                prokreacji faceci szukają raczej młodszych kobiet. i co ma zrobić taka kobieta,
                która ma 39 lat i słyszy już ostatni dzwonek w kwestii macierzynstwa? moim
                zdaniem urodzić dziecko, jeżeli jej sytuacja na to pozwala, uzna że da sobie
                radę, będzie miała wsparcie rodziny i ogólnie perspektywy dla jej dziecka są ok.
                • pochodnia_nerona Re: tak 07.07.10, 22:48
                  A ja zapytam tak: a czy w ogóle jest jakiś OBOWIĄZEK urodzenia dziecka? Bo co,
                  jeżeli się go nie będzie miało? Kobieta jest niepełnowartościowa?
                  Jestem jednak za pełnymi rodzinami - nie dlatego, że jestem jakaś super młoda,
                  jak ktoś tu sugeruje, ale dlatego, że sama się wychowałam w niepełnej. I choć
                  moja mama wychowała mnie, jak umiała, to jednak mam pewne poważne deficyty
                  emocjonalne i tego nie byłoby, gdyby nie samotne macierzyństwo mojej
                  rodzicielki. Ja sama nie zamierzam mieć potomstwa, choć akurat teoretycznie
                  miałabym z kim.
                  • nonameuno Re: tak 09.07.10, 15:29
                    to twój wybór, że nie chcesz mieć dzieci, ale jak to się ma do tego, że inne
                    CHCĄ mieć dzieci i nie mają z kim? obowiązku urodzenia dziecka nie ma, ale wiele
                    kobiet ma silny instynkt macierzyński i dziecka pragną, nawet niezależnie od
                    związku z mężczyzną i mają do tego prawo! a twoje osobiste negatywne
                    doświadczenia z twoją samotną matką są jednostkowe i nie stanowią ogólnej
                    reguły, bo ja znam kilkoro ludzi wychowanych przez samotne matki, które
                    twierdzą, że wręcz odetchnęły z ulgą jak ojciec znikną z ich życia i nigdy nie
                    miały z tym problemu! wiele po prostu zależy od samej matki, jej podejścia do
                    życia, dziecka, umiejętności radzenia sobie, dalszej rodziny itp. zapewniam, że
                    można samotnie wychować dziecko bez traumy i syndromu braku ojca, a nawet jeżeli
                    się to zdarzy to nikt z nas nie jest wolny od emocjonalnych ran z dzieciństwa,
                    niezależnie z ojcem czy bez!
                    • pochodnia_nerona Re: tak 10.07.10, 16:58
                      Ma się to tak, że w wątku jakoś nikt nie wpadł na to, że kobieta nie musi mieć
                      dzieci. Owszem, może chcieć, ale nie musi. Tak jakby kobieta nie była osobą
                      pełnowartościową bez dziecka.
                      I niektórym pragnienie zadziecenia wszystkich dookoła na mózg pada, niestety. I
                      potem jest tak, że wiele babeczek nie chciało miec dziecka, ale ma, no bo jak to
                      nie mieć potomstwa w tym tolerancyjnym kraju. Nieważne, że facet z przypadku,
                      albo wcale, ona ma, bo musi mieć.
                      To druga strona medalu, więc daruj sobie pouczanie mnie.
                      • nonameuno Re: tak 14.07.10, 13:42
                        Może nie mieć, ale może też mieć, może chcieć, może nie chcieć, to wolny kraj i
                        wolny wybór, na szczęście! Ale tutaj mówimy o takiej, która zdecydowanie CHCE! A
                        problem niechcianego dziecka, wmówionego przez otoczenie nie dotyczy zupełnie
                        kobiety planującej samotne macierzyństwo, bo przecież wystarczy poczytać to
                        forum, żeby wiedzieć że z nią jest dokładnie odwrotnie - wszyscy ją przekonują
                        taka to trauma, nieszczęście i cierpienie dziecka jak się na takie coś
                        zdecyduje, bo przecież tylko dzieci w pełnych rodzinach są pełnowartościowe i co
                        najciekawsze, to ten pogląd reprezentują właśnie osoby wychowane w niepełnych
                        rodzinach! Naprawdę chcielibyście aby wszyscy przytaknęli: tak, jesteście gorsi,
                        popieprzeni, problemiaści, nic nie warci, wychowanie bez ojca to totalna porażka
                        dla dziecka, po prostu odpad społeczny! Naprawdę tego chcecie? Wygląda na to że
                        tak, chociaż różni przytomni ludzie twierdzą, że dziecko - owoc samotnego
                        macierzyństwa niczym gorszym nie jest, to i tak zostają zakrzyczani, że nie, że
                        brak ojca naznacza na całe życie! No faszyzm po prostu!
                        • tangerka też mnie to uderzyło! 15.07.10, 08:45
                          najbardziej zacietrzewieni w dyskusji na nie są ludzie ponoć wychowani przez
                          samotne matki, którzy uparcie twierdzą jacy to są poszkodowani i straumatyzowani
                          przez to samotne rodzicielstwo i że woleli by w ogóle nie żyć (?!) niż mieć taki
                          dom! otóż w dziejach ludzkości motyw samotnego macierzyństwa, porzucenia przez
                          ojca przewijał się na tyle czesto, że całkiem spora część społeczeństw musiała
                          być bez ojca wychowywana i jakoś dawała radę, choć czasy były zdecydowanie
                          gorsze a ilość sierot, podrzutków i opuszczonych dzieci znacznie większa! jeżeli
                          wówczas dawało się wychować dziecko bez ojca, to cóż dopiero dziś, kiedy
                          samotnych matek nikt nie piętnuje, nie ma ostracyzmu wobec takich dzieci, opieka
                          socjalna zdecydowanie większa, inne nastawienie samych matek, itp.
                          a czy dziecko będzie szczęśliwe? tego nigdy nie wiadomo, bo nie wiesz kim będzie
                          twoje dziecko, ty sama za 10 lat, twój partner/rzy, otoczenie itp. dziecko
                          samotnej matki nie ma mniejszych szans na szczęście, ma takie samo jak inne dzieci!
                          • pochodnia_nerona Re: też mnie to uderzyło! 17.07.10, 00:14
                            Tak, sierot i podrzutków było mnóstwo, a ludzkość wcale nie szczęśliwsza z tego
                            powodu (wręcz przeciwnie, ile dzieci marło nędznie, albo zaharowywało się na
                            śmierć, bo musiały jeść, a na świat się same nie pchały), ale teraz raczej dąży
                            się do tego, żeby ludzie jednak jakoś dorastali w szczęściu i harmonii. A przede
                            wszystkim - w odpowiedzialnej rodzinie.
                            Moim OSOBISTYM zdaniem, jako dziecka wychowanego w niepełnej rodzinie, jest
                            takie, że owszem, jeżeli życie potoczy się tak, że np. zostaje się na lodzie bez
                            partnera, za to z dzieckiem, to mądra kobieta postara się to dziecko wychować
                            sama i nawet może jej się to udać.
                            Natomiast - lepiej unikać takich sytuacji, tj. świadomego wyboru rozpłodowca,
                            jeżeli nie ma się odpowiedniego kandydata na świadomego i odpowiedzialnego ojca,
                            bo "ja chcę mieć dziecko". Samotna matka ma może większą motywację, ale też jest
                            bardziej obciążona np. skutkami utraty pracy, zdrowia. Moja mama wychowała mnie
                            na człowieka, ale mam świadomość pewnych błędów wychowawczych, które muszę teraz
                            sobie rozpracowywać. A z pewnych rzeczy nie jest tak łatwo znowu wyjść.
                            Autorka pisze, że na razie..., więc chwilowo ma raczej czas, w którym lepiej
                            niech postara się znaleźć odpowiedzialnego człowieka, z którym stworzy udany
                            związek, będący z kolei idealnym środowiskiem szczęśliwego dziecka.
                            • easz Re: też mnie to uderzyło! 17.07.10, 02:32
                              pochodnia_nerona napisała:

                              > Moim OSOBISTYM zdaniem, jako dziecka wychowanego w niepełnej
                              rodzinie, jest takie, że owszem, jeżeli życie potoczy się tak, że
                              np. zostaje się na lodzie bez partnera, za to z dzieckiem, to mądra
                              kobieta postara się to dziecko wychować sama i nawet może jej się to
                              udać.
                              > Natomiast - lepiej unikać takich sytuacji, tj. świadomego wyboru
                              rozpłodowca, jeżeli nie ma się odpowiedniego kandydata na świadomego
                              i odpowiedzialnego ojca, bo "ja chcę mieć dziecko". Samotna matka ma
                              może większą motywację, ale też jest bardziej obciążona np. skutkami
                              utraty pracy, zdrowia.

                              > Moja mama wychowała mnie
                              > na człowieka, ale mam świadomość pewnych błędów wychowawczych,
                              które muszę teraz sobie rozpracowywać.

                              Nie tylko Ty a ja miałam-mam oboje rodziców i również uważam, że
                              mimo że wychowali mnie na człowieka, to niektóre, może nawet wiele
                              rzeczy spieprzyli dokumentnie.
                              W świecie mułów nie ma regułów. Jeden rodzic, dwoje, czy troje,
                              biały, czarny, niebieski, czy gej - różnie bywa i o wiele więcej się
                              składa elementów na efekt końcowy. Wg mnie jeśli ktoś chce sam nawet
                              i mieć dziecko, to niech ma. Naprawdę, większą krzywdę można
                              zrobić dziecku, świadomie, czy nie, niż taką decyzją, niby to
                              egoistyczną. Życie trochę też samo się plecie, banał, więc po co
                              aż tak
                              coś zakładać z góry?
                              (całego wątku nie czytałam, uprzedzam z góry, raczej się konkretnie
                              do tej wypowiedzi odniosłam)
                              • pochodnia_nerona Re: też mnie to uderzyło! 17.07.10, 16:08
                                Widzę, easz, że śledzisz moje wpisy ;-) Nie mam nic przeciwko, tak na marginesie :-)
                                • easz Re: też mnie to uderzyło! 18.07.10, 02:44

                                  pochodnia_nerona napisała:

                                  > Widzę, easz, że śledzisz moje wpisy ;-) Nie mam nic przeciwko, tak
                                  na marginesie :-)

                                  Zaglądam na to forum i jeśli akurat jest za gorąco, to w pierwszej
                                  kolejności a czasem i jedynie - czytam posty ników, które znam z
                                  innych miejsc i sytuacji, albo choć kojarzę, tak jak i w innych
                                  miejscach, mniej ulubionych. Aczkolwiek jest taka opcja
                                  przyjaciele/nieprzyjaciele;)

                                  Aha, i to cała Twoja odpoweidź..? Ech, to nie wiem, czy nic
                                  przeciwko nie masz.
                                  • pochodnia_nerona Re: też mnie to uderzyło! 18.07.10, 12:47
                                    No, ale co mam Ci odpowiedzieć :-) Jeżeli chodzi o temat, to już się
                                    wypowiedziałam. Jestem za tym, żeby jednak starać się zbudować fajny,
                                    odpowiedzialny związek i dopiero w nim poczynać dziecko. Tak jest dużo lepiej
                                    dla dziecka i dla matki. Poza tym, nie każdy musi się rozmnożyć. Ba, wolałabym,
                                    żeby niektórzy jednak się nie rozmnażali, czy to wychowując potem solo, czy w
                                    duecie. A życie i tak zastawia na wszystkich pułapki, więc to całe gadanie
                                    forumowe czy to tu, czy tam i tak można o kant pupy potłuc ;-)
    • noon25 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 07.07.10, 09:59
      Nie sądzę, żeby to miało dziecko w jakikolwiek sposób skrzywdzić. Jak będzie
      miał wsparcie w tobie i np. w Twojej rodzinie to wydaje mi się, że sprawa emocji
      będzie załatwiona- nie można tak sobie do głowy wciskać - ważne, że będziesz go
      kochała a ono będzie wtedy na pewno szczęśliwe i spełnione. I do tego nie myśl
      negatywnie - na pewno kogoś znajdziesz, ale to nie rób tego dla dziecka tylko
      dla siebie.
    • leda16 Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 08.07.10, 22:40
      litera_n napisała:

      > czy uwazacie, ze jezeli zdecydowalabym sie na dziecko wiedzac, ze je
      > bede wychowywac sama (zupelnie sama), wyrzadze mu krzywde?


      Skąd pomysł, że dawanie życia jest krzywdą?! Krzywdą jest odbieranie życia.


      Czy
      > bedzie mialo do mnie zal, w przyszlosci?


      Będzie Ci wdzięczne, że dałaś mu coś bezcennego - ŻYCIE.
      • pochodnia_nerona Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 08.07.10, 23:17
        Ja, szczerze mówiąc, nie miałam wyboru, a czasem czuję, że wolałabym nie
        istnieć. Z dziećmi jest tak, że same się na świat nie proszą.
    • wespuczi Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 16.07.10, 15:37
      z tego watku sie wlasnie dowiedzialam wszyscy mezczyzni sa wspanialymi ojcami -
      w teorii chyba - tak jak kazda kobieta jest piekna.

      nie ma lepszego powodu zeby miec dziecko niz to ze bardzo tego chcesz - masz do
      tego absolutne prawo!
    • tylna.szyba Re: Skrzywdze dziecko, jezeli bede je miec sama? 17.07.10, 09:07
      Sama wychowuje dwojke dzieciakow. Ich ojciec mieszka niedaleko nas.
      Jest jak satelita: krazy wokol naszego domu, odwiedza, zabiera czasem
      i widze, jak wazna jest dla nich jego obecnosc.

      Dla porownania - mam kolezanke, ktora "zrobila" sobie dziecko z
      premedytacja. Nie ma w ich zyciu ojca. To dziecko lgnie do kazdego
      mezczyzny, kotry ich odwiedza...

      Nie chce dawac ci rad, bo nie jestem w twojej skorze. Zcie jest
      przewrotne. Mozesz miec dziecko sama a potem znalezc cudownego
      partnera, ktory sie bedzie nim opiekowal lepiej niz niejeden ojciec
      by to zrobil.Nigdy nic nie wiadomo.
Pełna wersja