aries-sf
06.07.10, 20:19
Jakkolwiek nie brzmi to banalnie w teorii tak w praktyce jest już
znacznie trudniejsze. Pozostać sobą nie jest łatwo bo to oznacza
wielokrotnie źle oceniony bunt, bowiem bunt może być różny nie
tylko bunt dla buntu ale przede wszystkim bunt konstruktywny. Bunt,
który nakazuje porzucić wcześniej wyznaczone kanony jako dogmaty, a
włączyć własne samodzielne myślenie. Nakazuje być czasem pod prąd,
a więc nie modnym – passe. Jest taka piosenka Elektrycznych
gitar ”O głowach” cyt: ”Pierwszą głowę urżnęli mi w szkole... ”
Kolejne ”użynają” na studiach w pracy i w ogóle w życiu. Ale możemy
wybrać sami czy chcemy by nam ją urżnięto czy nie i z tego
wielkiego daru (własny rozum) dobrze jest skorzystać. W krótszej
perspektywie wydawać może się to nieopłacalne, lecz w dłuższej z
pewnością jest. Jest to podobne do sytuacji gdy życie utrudnia nam
swój bieg np.: w postaci choroby. Człowiek będąc zdrowym nie
zastanawia się nad wieloma sprawami będąc dość powierzchownym, lecz
gdy zaczynają się schody a dotychczasowe (optymistyczne a nawet
beztroskie) spojrzenie na rzeczywistość zwyczajnie nie sprawdza się
jesteśmy wręcz zmuszeni zrewidować je i spojrzeć z innej
perspektywy. Jest wtedy trudno, ale można powiedzieć że ”coś za
coś” i życie w jakimś sensie rekompensuje nam owe trudy. Ludzie po
tzw. przejściach (szeroko rozumianych) po zwycięskiej ”przeprawie”
wychodzą wzmocnieni niczym zaszczepieni – krótko mówiąc zahartowani
i uodpornieni. Seneka powiedział kiedyś: ” Niepowodzenia załamują
tylko tych, którzy dali się zwieść powodzeniu" i jest to święta
prawda. Ale aby dojść do takiego zwycięstwa trzeba przewartościować
sobie całe życie i zdawać sprawę z tego co w istocie jest
najważniejsze pozbywając się często konformistycznych zachowań. W
takich sytuacjach życie nam to ułatwia zmuszając nas do takich
refleksji i postępowania, ale gdy jest wszystko dobrze
paradoksalnie trzeba być bardziej czujnym i warto korzystać z
doświadczeń tych pierwszych. Nie ma sensu ślepo iść za kanonami
tylko po to żeby było wygodniej będąc lepiej odbieranym
w ”stadzie”. A jako dowód bezsensownego ślepego naśladownictwa może
posłużyć takie hipotetyczne doświadczenie: Wyobraźmy sobie sytuację
w której pewna ludzi jest poddawana jakiejś ”indoktrynacji” np.:
szkoła. Wyobraźmy sobie teraz tę samą grupę osób poddaną
innej ”indoktrynacji”. Jakie były by z tego wnioski? A no takie że
zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa grupa tych samych ludzi w
większości postępowała by zgodnie z kanonami poddawanej wcześniej
indoktrynacji a nie w taki sposób który byłby sensowny i wynikający
z nawet czysto obiektywnych i logicznych powodów. Tak więc można
śmiało założyć że myślenie zwłaszcza samodzielne jest jednak
opłacalne. Sam też wyznaję filozofię nie poddawania się kanonom
(przynajmniej próbuję) w taki sposób że staram się nie
wykorzystywać swoich praw kiedy nie są sensowne i odwrotnie nie
wykonywać grzecznie obowiązków tylko i wyłącznie po to że tak
trzeba bądź wypada. To naprawdę czyni człowieka WOLNYM od
wszelkiego zniewolenia umysłów np: kanonów. Takim jednym z
interesujących wzorców podobnej filozofii w swojej literaturze był
Witold Gombrowicz, który kpił można powiedzieć z narzucającej się
rzeczywistości pokazując innym drogę do wolności umysłu. Kpił z
przypisywania ludziom takiej czy innej ”gęby” i stałej obserwacji
i ”metkowania” przez innych – niewolników rzeczywistości. Myślę że
właśnie jak najbardziej szeroko pojęty konstruktywny i samodzielny
umysł we wszystkim to dla ludzi największa wolność i wielka wartość