Sytuacja bez wyjscia?

09.07.10, 01:26
Nocną porą zebralo mi sie na "żale". Otoz jestem w kropce, mam 24 lata,
mieszkam w patologicznej rodzinie i jak narazie, wydaje mi sie, ze jestem
(jeszcze) jedyny normalny z nich wszystkich. Kazdy ma swoje "nałogi" i swoje
sprawy, rodzice nie sa blisko, rodzenstwo poszlo w swiat rozrywki koloru
zielonego, a ja wlasnie koncze jakis etap w swoim zyciu - mianowicie studia.

tak naprawde, nie mam zadnych perspektyw na dzien dzisiejszy, nie wiem co z
soba poczac. Pieniadze, ktore udalo mi sie zarobic i odlozyc, wstepnie na
wakacje, ale uzbieralo sie troche wiecej - pozyczylem rodzicom i widzac
aktalna sytuacje w domu - niepredko je dostane. Nawet sie nie upominam,
najgorsze jest to, ze te pieniadze po czesci byly moja przepustka do
doroslosci. Plany wyprowadzenia sie z tego piekielnego domu mam od okolo 6
lat... W tym roku zamierzam je ziscic.

Awantury w domu codziennie, od godziny 6-7, potem kazdy idzie do pracy, swoje
sprawy i tak wracajac 22-23, 24, czy 1 w nocy to nie ma problemu. Jazda na
calego. Oprocz tego ze mieszkamy w bloku, a okres wakacyjny sprzyja owieraniu
okien, mysle, ze 2 sasiednie bloki wiedza, ze ta rodzina jest .... i tu cenzura.

Szczerze, zal mi ich i z jednej strony nienawidze ich, ze tak mogli mi
zniszyczyc zycie. Nic im nigdy nie zrobilem, staralem sie pomagac, bylem na
kazde zawolanie. A tak sie odwdzieczyli. Wyprowadzam sie na 100% w tym roku,
bede wynajmowal, bede jadl ziemniaki z chlebem, ale sie wyprowadze. chocby do
schroniska. Przesadzone.

Ale do czego daze, bo tu same smutki i zale, przepraszam - jesli ktos juz do
tego momentu doczytal. Problem w tym wszystkim, ze nie wiem co mam z soba
poczac. Nie wiem w ktora strone isc i jak sobie z tym wszystkim poradzic. Mam
wielu znajomych/kolegow/kolezanki, jestem ogolnie postrzegany pozytywnie w
srodowisku, nie mam problemu z nawiazywaniem kontaktu bla bla bla, ale.. nie
mam np. zadnego przyjaciela, z ktorym moglbym podzielic sie swoimi smutkami.
Jestem sam. Nie wiem co teraz mam poczac, czy rzucic wszystko i wyprowadzic
sie bezwzglednie, czy poczekac, uzbierac troche pieniedzy i dopiero wtedy. Tak
naprawde z dnia na dzien sie wypalam, rozne mysli mi chodza po glowie, wiele
nieszczesc mnie spotyka, o ktorych narazie nie bede pisal.

tak naprawde nie wiem czego oczekuje, pewnie wielu sobie pomysli: idz
czlowieku do pracy, ogarnij sie i zyj, ale jest wyjatkowo ciezko z takim
bagazem. Nie opisalem zadnych drastycznych rzeczy, ale wiele we mnie siedzi
spraw, ktore mnie po prostu dobijaja. Moze ktos napisze jakies cieple slowo,
moze ktos mial podobnie, ze nagle nie wiedzial co robic, chetnie poslucham
rady czy wskazowki. Jest mi cholernie zle, samotnosc zabija, bezsilnosc
zabiera powietrze, nie mam juz czym oddychac, a musze zyc... chce!

Wyjazd za granice odpada - mam partnerke, laczy nas duzo i nie moglbym tak po
prostu wyjechac, chociaz byloby to dla mnie w tym momencie najlepsze
rozwiazanie (samodzielnosc, pieniadze, odizolowanie od chorej rodziny). W
polsce trzymaja mnie 'kredyty', ktore wziete zostaly na rozwoj firmy (firma
nie przynosi zyskow, dochodow itp. biezacej kasy, jedyny plus, ze jej wartosc
wzrasta co roku nawet niezle).

help.... co mam robic, jak sobie poradzic w zyciu? jak sie z tego wyrwac...?
jak zyc normalnie. Psychicznie, to mam demolke w glowie...
    • klosowski333 Re: Sytuacja bez wyjscia? 09.07.10, 01:41
      Zycie jest krotkie. I tak wszyscy skonczymy tak samo. Ciesz sie zyciem, poki
      mozesz, pokis mlody.

      Wyjedz na poczatek na pol roku. Jezeli zostaniesz w swoim gownie, za rok na
      swoim blogu napiszesz to samo co tutaj, tylko z wieksza dawka emocji i bardziej
      dramatycznie. Lata beda mijaly, frustracja bedzie sie poglebiac, a Ty majac lat
      40 pukniesz sie w glowe i zawyjesz zalobliwie do Ksiezyca, pytajac siebie czemu
      byles taki glupi i czemu palcem w swojej sprawie nie kiwnales, ograniczyles sie
      tylko do uzalania sie nad soba.

      • olilala Re: Sytuacja bez wyjscia? 09.07.10, 10:08
        Nie miej zalu dla rodziny. Ona wobec Ciebie skrupulow nie miala.
        Nie rozumiem czemu pozyczyles im pieniadze - to rodzice utrzymuja dzieci a nie
        odwrotnie. Jesli rodzicow stac to na start tyle ile moga daja dziecku, a nie
        odwrotnie. Czy to przypadkiem nie manipulacja z ich strony?-zabrali "pozyczyli",
        pozbawili Cie oszczednosci zebys sie od nich nie mogl uwolnic? Swoje finanse
        trzymaj w tajemnicy, jak nie beda wiedzieli ze masz to nie beda sie prosic. TAKA
        MANIPULACJA TWOIM POCZUCIEM WINY. Nie jestes winny, zrozum to, bierzesz na
        siebie zbyt duzo. Badz odpowiedzialny przede wszystkim za siebie, potem mysl o
        innych. Jesli sam sobie nie pomozesz to inni Ci nie pomoga. Myslales o
        spotkaniach AA, tam leczy sie tez wspoluzaleznione ofiary.
        • zuczek_sz Re: Sytuacja bez wyjscia? 09.07.10, 10:24
          Nie chcesz wyjezdżać więc tego nie rób, wyprowadź się, zaryzykuj, w
          końcu i tak juz dużo osiągnąłeś, bo mimo przeciwności losu wyrastasz
          na porządnego człowieka, a to ze pomogłeś rodzicom tylko dobrze o
          Tobie świadczy i nie powinieneś sie przejmować tym, że inni bedą to
          oceniali w kategoriach naiwności czy głupoty, Twoim życiem kierują
          inne zasady i nie zrozumie ich nikt, kto tego nie doświadczył na
          własnej skórze. Myślę, że taka wyprowadzka pozwoli Ci na odpowiedni
          dystans i spokój. Piszesz, że skończyłeś studia, masz firmę, która
          co prawda zysków nie przynosi ale strat jak rozumiem też nie. idź w
          życie małymi ale odważnymi kroczkami a odwagi chyba Ci nie brakuje,
          z tego co przeczytałam. Poza tym uważam, że to stereotyp sądzić, że
          z dzieci z rodzin "okaleczony" nic dobrego nie wyrasta. Osobiście
          znam takie już dorosłe dzieciaki, które wychowywały się w naprawdę
          podłych warunkach, dziś sa dorosłymi, samodzielnymi, niekiedy
          świetnie usytuowanymi osobami, a zaczynały własnie od drobnego
          kroku: studia, wyprowadzka na cudzy pokój itd itd i osoby te po dziś
          dzień w mądry sposób opiekują się swoimi rodzicami, bo częściej niż
          nam sie wydaje to dzieciaki wychowują rodziców a nie odwrotnie -
          niestety, ale cóż? takie życie.
          • olilala Re: Sytuacja bez wyjscia? 09.07.10, 18:56
            wyprowadź się, zaryzykuj, w
            końcu i tak juz dużo osiągnąłeś, bo mimo przeciwności losu wyrastasz
            na porządnego człowieka, a to ze pomogłeś rodzicom tylko dobrze o
            Tobie świadczy i nie powinieneś sie przejmować tym, że inni bedą to
            oceniali w kategoriach naiwności czy głupoty, Twoim życiem kierują
            inne zasady i nie zrozumie ich nikt, kto tego nie doświadczył na
            własnej skórze. Myślę, że taka wyprowadzka pozwoli Ci na odpowiedni
            dystans i spokój.

            Zuczku, zeby autor mogl sie wyprowadzic, to potrzebuje oplacic sbie lokum. Gdy
            rodzina sie dowie ze znow cos zaoszczedzil to prawdopodobnie znow go beda
            prosic...i tak w kolko. I sie nigdy nie wyprowadzi. a Autor jak nie pozyczy
            bedzie sie czul winny. I tak w kolko do konca zycia bedzie go rodzinka trzymac w
            mackach. Jesli szanujesz siebie beda szanowac cie inni. On nie jest winny i musi
            to zrozumiec by wyzwolic sie z blednego kola zaleznosci i manipulacji poczuciem
            jego winy. Nikomu nic nie jestes winien, zyj dla siebie Autorze, i tak juz duzo
            musiales przejsc.
    • solaris_38 Re: Sytuacja bez wyjscia? 10.07.10, 00:30
      jesteś winien swoim rodzicom abyś był szczęśliwy nawet jeśli oni nie umieją
      jesteś im to winien bardziej niż dać im jeść i żeby się im dach nie walił

      oni wybrali swój awanturniczy los
      ty możesz wybrać inaczej

      przestać wspierać to co złe
      przestać wrzucać siły cza si pieniądze w wir bez dna którego to nie uszczęśliwi
      i nic nie zmieni

      nie łatwo odrywać się
      każde zrywanie pępowiny boli
      trzeba czasu aby stworzyć sobie nowe dobre środowisko
      mieszkaniowo-pracowo-przyjacielskie

      te trzy rzeczy będą Ci potrzebne

      dobra praca gdzie Cie szanują
      ciepłe i bezpieczne mieszkanie
      przyjaciele którym można ufać

      przyjdzie czas i na kobietę i rodzinę jeśli tego zechcesz
      walcz o to

      buduj własnym rękami
      kamyczek po kamyczku

      nie wrzucaj w przepaść z poczucia winy
      własnego życia




      ważna cześcią budowania swojego szcześcia jest budowanie swoich zasobów
      bazy z kórej mzoęsz odrastać

    • horpyna4 Re: Sytuacja bez wyjscia? 10.07.10, 10:55

      Ta sama szklanka dla jednego będzie w połowie pusta, dla innego w
      połowie pełna.

      Kończysz studia, możesz się wyprowadzić z domu (na samych ziemniakach
      też da się przez jakiś czas żyć), masz partnerkę, firmę...

      Skup się na tym, co masz, a nie na tym, czego Ci brakuje.
      A pieniądze ukrywaj przed rodziną, bo nie wyplączesz się z tego
      chorego środowiska.
    • wifch Mysle, ze... 10.07.10, 12:59

      To co zrobiles dalo ci nauczke, aby tym ludziom-rodzicom, wiecej nie
      pomagac.
      Zapewne klotnie, sa rodzajem rozmow i w ten to sposob oni ze soba
      sie komunikuja.

      Dla siebie samego warto od nich sie odciac albo emocjonalnie, albo
      na wszelkie sposoby.

      To co martwi, to twoje zachowanie i poswiecenie sie dla dziewczyny.
      Nawet najbardziej zakochany bedac, mysle,ze o serio decyzjach
      zyciowych nie powinnienes specjalnie kierowac sie sercem. Dziewczyna
      dzis jest jutro jej nie ma.
      To nie jest moze partnerka na cale twoje zycie.

      A jezeli by mogla byc, to i tak prawdziwej milosci nic nie rozlaczy,
      wierz mi, wiem co pisze!

      Dlatego jezlei po skonczonych studiach masz mozliwsci wyjechac
      zagranice, czy to do pracy,czy na dalsze studia to WARTO!
      NAPRAWDE WARTO, pod kazdym wzgledem.

      Badz egoista, tak jak sa twoi rodzice, na swoj sposob. Pomysl i
      troszcz sie o siebie....
      • horpyna4 Re: Mysle, ze... 10.07.10, 16:05

        Nie znamy szczegółów, ale może właśnie on w dziewczynie ma oparcie,
        którego nigdy nie miał w domu. Dzięki niej ma szansę wyjść z
        psychicznego dołka, a to jest w tej chwili najważniejsze.

        Dlatego nie przesądzałabym, co bardziej warto: wyjechać za granicę,
        czy zostać. Jeżeli nie jest osobnikiem mocnym psychicznie (a chyba
        nie jest), to wyjazd nie musi być najlepszym pomysłem. Nie powinien
        robić tego wbrew sobie, bo to wcale nie jest równoznaczne z
        kierowaniem się rozsądkiem, a nie sercem.
    • takmyslisz Re: Sytuacja bez wyjscia? 13.07.10, 18:27
      Ehh, właśnie w tym tygodniu przypada moja obrona na uczelni, sam sie sobie
      zdziwilem ze w takich warunkach udalo mi sie napisac prace, ktora nawet
      pochwalił promotor, ale uczac sie reszty zagadnien mam nagle pustke w glowie.
      Ciagle mysle o tym, ze mam jeszcze milion innych rzeczy do zrobienia. Wzialem
      sobie za duzo rzeczy na glowe, w sumie duzo tez mi "narzucili" inni.

      Zastanawiam sie jak to jest, czy starczy mi jeszcze sily. Zdarzylo mi sie
      dzisiaj poplakac nad tym wszytstkim, moze mezczyzna nie wypada, ale juz naprawde
      dostaje tak po dupie od zycia... i jeszcze ten egzamin... i jeszcze praca, i
      jeszcze ...

      Plan wyprowadzki juz jest przesadzony, kwestia tylko czasu i pieniedzy. Musze
      tez popracowac nad swoja asertywnoscia, poukladac wszystkie sprawy, ktore gdzies
      tam zalegaja, musze im predzej czy pozniej stawic czola.

      Ktos wspomnial o jakiejs grupie wsparcia, jak taka grupe znaleźć? Gdzie sie
      zglosic?

      Czy mozna wcisnac reset? Dziekuje wszystkim za cieple rady, jakis plus
      dzisiejszego dnia, lepiej na duchu. Pozdrawiam wszystkich cieplo
      • olilala Re: Sytuacja bez wyjscia? 13.07.10, 19:10
        Brales na siebie zbyt duzo i jakos szedles do przodu to teraz tym bardziej sobie
        poradzisz, masz juz swiatelko w tunelu, szansa na zmiane. nie bierz na siebie
        problemow innych doroslych przeciez ludzi, kazdy ma swoje zycie i to nie twoja
        wina ze ktos ma jak ma. mozesz byc odpowiedzialny wylacznie za siebie i nie daj
        sie wykorzystywac. Sprobuj znalezc w internecie lub zapytaj w jakiejs poradni
        psychologicznej (w przychodni tez moze cos podpowiedza). PORADZISZ SOBIE.
      • solaris_38 Re: Sytuacja bez wyjscia? 13.07.10, 22:26
        dasz adę
        życia to zawsze walka o przetrwanie
        choć inaczej próbują przetrwać rozwydrzone rozedrgane bogate lub piękne
        nastolatki
        inaczej staruszki
        inaczej wojownik na wojnie
        inaczej matka po śmierci dziecka
        inaczej znudzona zona
        inaczej ślepy
        inaczej podwładny złego szefa
        inaczej ojciec wielodzietnej rodziny
        inaczej ksiądz
        mucha
        glista ludzka


        trzeba walczyć
        odpoczywać
        i walczyć

        tracić wiarę i nabierać ja
        tak się nabiera powietrze

        i wierzyć ze powietrza wody i chleba zawsze jest dość

        a reszta to luksus który osłabia i rozleniwia
Pełna wersja