Dodaj do ulubionych

Jak pomóc żonie, co zrobić ?

19.03.04, 08:44
Problem jest taki: 7 lat bylismy udanym, szczęśliwym małżeństwem. Mieliśmy
plany, mówiliśmy o drugim dziecku. Żona dostała lepszą pracę, zaczęła trochę
więcej ode mnie zarabiać. I nagle wzystko się odmieniło - dowiedziałem się że
byłem złym mężem, że nie czuła się bezpieczna, nie rozmawiamy prawie od kilku
miesięcy. Powiedziała mi, że teraz się realziuje, jest doceniana w pracy itp.
Ale jest i druga strona medalu. Widzę, że tak naprawdę nie jest szczęśliwa.
Nie zarabia tyle ile się spodziewała, ma mnóstwo stresów w pracy. Miewa
momenty przygnębienia, mówi, że nie wie jak wyobraża sobie dalej nasze
małżeństwo. Zachęcałem ją abyśmy poszli do psychologa, na jakąś psychoterapię
ale stanowczo odmawia. Dzisiaj się poważnie zmartwiłem. Zadzwoniłem do domu
(Żona jest na zwolnieniu), powiedziała mi, że się czuje źle psychicznie , i
nic nie mogę dla niej zrobić. Bywa coraz częściej przygnebiona i w głębokiej
depresji.... . Mieliście podobne sytuacje ? Udało Wam się wyjść ? Jkak
skłonić kogoś do np. pójścia do psychologa ?
Pozdrawiam wszystkich
Obserwuj wątek
    • marusia_ogoniok Gratulacje 19.03.04, 09:41
      Pomóż sobie - właśnie otrzymałeś rogi, w prezencie od żony firmy. Rżnął
      prawdopodobnie przełożony. Za mało danych na szczegółową diagnozę.
      Spozywaj więcej związków mineralnych. Jeśli chcesz wiedzieć jak to się
      odbywało, na biurku, dywanie, czy na stojąco w kącie.... mogę wystawić
      skierowanie do znanego wróza Malone.
    • Gość: katia Re: Jak pomóc żonie, co zrobić ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.04, 12:32
      Wiesz, może powienieneś szczerze powiedzieć jej jak sie czujesz i czym sie
      martwisz. Bez względu na to czy jej sie bedą podobać twoje słowa czy nie i bez
      względu na to co może ci odpowiedzieć.
      może rzeczywiście popełniłeś jakieś błędy, pewno tak, ale to raczej normalne -
      ważne, że chcesz dalej walczyc o ten związek - to chyba nie jesteś jednak takim
      złym mężem.
      Jak jej powiesz co czujesz i czego sie boisz - to może zrozumie, dlaczego
      chcesz iść do psychologa. Tylko nie wmawiaj jej że to ona ma problem - mów o
      tym jak ty sie czujesz i co ci się wydaje.
      pozdrawiam
      Katia
      • Gość: Imagine Re: Jak pomóc żonie, co zrobić ? IP: *.unl.edu 19.03.04, 18:46
        lila, tak rozumie rzeczywistosc przecietny obywatel Ziemi. a ja ci powiadam, ze
        tem czlowiek (mezczyzna) utracil juz wieksza czesc swego modzo poprzez
        niekontrolowanie wytrysku. jestem pewnym, ze ich kontakty seksualne sa na
        bardzo niskim pulapie, jesli chodzi o czestotliwosc. z prostej przyczyny:
        on nie ma na to ochoty, co spowodowane jest brakiem kultywowania energii
        seksualnych. ona, z drugiej strony, zostala "rozgrzebana" do punktu, z ktorego
        juz tylko czarna przepasc widac. widzisz lila, oni sobie wcale nie musza zdawac
        sprawy z powodow swych stanow. zaden psycholog tu nie jest potrzebny co
        chcialabys zasugerowac. sa inne, alternatywne drogi rozwiazywania tego typu
        problemow. potrzebna jest tylko wola zrozumienia siebie samych.
        Imagine.
        • Gość: kinia Re: Jak pomóc żonie, co zrobić ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 19:16
          dostała lepszą pracę i większą kasę
          jezeli z tego powodu ze zarabia (byc moze chwilowo) wiecej od ciebie ma nos
          wyzej czubka głowy jest tylko wystawieniem jej swiadectwa ze jest malenkim
          czlowieczkiem nie wartym zastanawiania sie nad tym
          faktem jest ze jest twoja zona i czujesz sie odpowiedzialny - jezeli ja kochasz
          chcesz ratowac malzenstwo
          powinna sama zrozumiec ze to ze ma DZIS dobra prace i jakies pieniadze wcale
          nie oznacza ze tak bedzie zawsze bo to sie bardzo szybko moze odwrócic
          wszystko tez zalezy od tego jakie macie relacje miedzy sobą
          to ze twierdzi ze byles zlym mezem wcale nie musi oznaczac zdrady ale moze -
          poniewaz to ze jestes zly itd itp ( a chyba az tak zly nie jestes) musiala
          sobie jakos uswiadomic!!!! prawda? a glownie takie rzeczy uswiadamiamy sobie
          przez kontrast a wiec w tym przypadku przez innego mezczyzne - ktory (moze byc
          wiekszym palantem niz maz - z calym szacunkiem itd itp ) ale czesto taka
          kobieta w tym danym momencie tego w ogole nie widzi - bo widzi to ze tamten
          przyniosl jej kwiaty, zauwazyl ja, docenil, powiedzial ze ladnie pachnie albo
          ladnie wyglada
          to albo juz zdrada po fakcie albo jej poczatki
          ma dola - bo zdradzila albo chce to zrobic a ma jakies moralne moze opory itd
          itp ale jednak chce to zrobic wiec mowi o koncu malzenstwa i tym ze jestes be
          nie chce isc do psychologa - bo wie ze i tak nie bedzie mogla byc szczera i
          szczerze o tym rozmawiac przy tobie
          moze tez nie chce bo zdaje sobie sprawe z tego jakie ma problemy i z tego ze
          jej nie pomoze zaden psycholog - a jezeli juz to osoba niezalezna , w ogole nie
          zwiazana z toba - jezeli to co ma na sumieniu jest tym czego nie moze ci w oczy
          powiedziec
          poza tym to ze nie boi sie mowic o koncu malzenstwa tez swiadczy o tym ze jest
          cos lub ktos dla kogo jest w stanie odejsc od ciebie i do tego co stworzyliscie
          pytanie - czy jezeli to zdrada - ten ktos jest w stanie podobne rzeczy zrobic
          dla niej
          jezeli nie - to ma doła
          jezeli nie jest pewna - to ma dola
          jezeli moze tak ale ta druga strona ma zobowiazania - to tez ma dola
          jezeli zas ten ktos np. ma ja w nosie - to ma maks doła
          co do samej pracy - to sama przeciez ja chciala wiec niech teraz nie zwala na
          to ze ma dola z powodu stresu - czasy sa takie ze wszyscy bez wzgledu na to
          gdzie pracuja maja stresy
          poza tym kasa to rzecz wazna ale tez nie wszystko - jezeli zarabia mniej niz by
          chciala to przeciez moze zmienic?;) albo szukac nowej
          jezeli zas jej pasuje to powinna jej pilnowac - zas skoro jak sam twierdzisz
          czuje sie przynajmniej w pewnien sposob doceniana itd - to powod doła to z
          pewnoscia nie praca - tylko to co sobie uswiadomila - o waszym malzenstwie - a
          mogla to sobie uswiadomic tylko przez innego faceta

          wiec wydawanie kasy na psychologa jest strata szmalu
          jezeli chcesz ratowac to a ona nie chce byc z toba to tym bardziej szkoda czasu
          i kasy dla ciebie - wiec mysle ze nic nie pomoze
          jezeli ja kochasz - mozesz jej szczerze i uczciwie zapytac i poprosic o prawde
          ale jezeli ma na sumieniu cos nie przyzna sie tylko bedzie zwalala na to ze
          byles zlym mezem i jaki jestes be itd itp
          moze byc tez tak ze ten ktos kopnie ja w zadek i wtedy znowu zauwazy jaki
          jestes wspanialy - pytanie czy tobie bedzie odpowiadala rola slomianego meza i
          tego ktory przyjmuje niewiaste po powrocie z innych ramion i łozka - cóż - mi
          na miejscu faceta taka rola by nie pasowała ale sa faceci ktorym
          pasuje......... tylko oni wiedza ile moga stracic i ile zyskac na czyms takim

          tak czy inaczej praca i to ze odwalila jej kasa i to ze moze miec wiecej od
          ciebie (powtarzam to moze byc okres przejsciowy) tylko swiadczy o tym jak
          głupia i ograniczoną myslowo oraz wyniosłą babke masz za zonę
          jak juz straci tą prace i nastaną dni ze nie bedzie miala na chleb doceni twoje
          zarobki - chyba ze znajdzie sobie innego pana ktory bedzie placil jej rachunki
          dwa - inny facet - czy to w formie romansu juz dokonanego czy tez jego niezlych
          zapowiedzi juz swoją rolę odegrał w kwesti tego ze zauwazyla
          jakiego "strasznego" faceta ma za męża oraz faktu złapania przez nią doła

          ps. myślę , że powinieneś olać ją - niech idzie sobie w świat zarabiać grube
          miliony i przyjmowac kwiatki od gosci ktorzy beda ja zauwazac tylko w tych
          danych momentach a nastepnego dnia nawet nie beda pamietac jej imienia
          nie widze powodu - mimo ze jestes mezem - zebys tracil czas i swoje zycia przy
          boku tak ograniczonej myslowo malej istoty
          pozdrowienia
        • marusia_ogoniok Jedwabne modzo 19.03.04, 19:25
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > lila, tak rozumie rzeczywistosc przecietny obywatel Ziemi. a ja ci powiadam,
          ze
          > tem czlowiek (mezczyzna) utracil juz wieksza czesc swego modzo poprzez
          > niekontrolowanie wytrysku.

          Zastanawiam się czy utratę owego modzo wynikłą z nie kontrolowanego wytrysku
          nie można by uzupełnić mechanicznie. Otóż, gdy kobieta czuje się niezrozumiana,
          wypala się czy przypala, Einstein myli jej się z Pawlikowską Jasnorzewską,
          dusza błądzi het, w nieznanem... jeszcze te ambicje i rozwój.... czy nie
          wystarczyłoby małego obwiązać kilka razy nitką jedwabną i zapakować od tyłu.
          Pchnąć.... aże gnojem popuści....
              • Gość: Imagine Re: Jedwabne modzo IP: *.adsl.navix.net 19.03.04, 20:31
                gosc jest wypalony i bedzie szukal dziury w calym, przytaczal bezecenstwa zony,
                odwracal kota ogonem ALE NIE SPOJRZY PRAWDZIE W OCZY. Po siedmiu latach udanego
                malzenstwa ona nagle mowi mu ze byl zlym mezem ? I ty w to wierzysz ?
                W takim razie nie po drodze nam. W basnie przestalem wierzyc juz w tamtym
                stuleciu. Ich czestotliwosc "malzenska" jest w dolnych partiacdh stanow srednich
                i lepiej by sobie to sami uswiadomili.
                a co jest lepsze w mojej wypowiedzi ? zwyczajnie to, ze uderzam w rdzen problemu
                podczas gdy ty lizesz kore.
                Pozdrowienia cieple od Imagine.
                • Gość: kinia Re: Jedwabne modzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 20:41
                  co to znaczy zlym mezem? - to łożko ale niekoniecznie tylko łózko
                  jest wiele kobiet ktorym jakos "nie przeszkadza" fakt ze mąż jest kiepski
                  dopóki zarabiają mniej niz on albo dopóki nie znajdą nowego ktory im powie
                  jakie są wspaniale
                  takze ona znalazła lepsza kasę i faceta ktory byl "lepszy" niż mąż
                  i to ze powiedziała o tym po 7 latach jest mozliwe, znam taką która powiedziała
                  po 20
                  • Gość: Imagine Re: Jedwabne modzo IP: *.adsl.navix.net 19.03.04, 20:54
                    malo wiesz o zyciu, kinia. kobietom zawsze przeszkadza, gdy ktos zapomina o
                    swych malzenskich obowiazkach. nie zawsze jednak sa na tyle silne, by walczyc o
                    swoje ... zreszta z kim tu walczyc ? ona chciala byc z tym, ktorego sobie 7 lat
                    temu wybrala. jestem pewnym tego. znalezienie lepszej pracy bylo antidotum na
                    stres jaki zgotowal jej ukochany "filatelista". zwyczajnie, by sie jeszcze nie
                    wylozyc przy garach i nie powiedziec bye-bye swojemu zyciu. a ja znalem
                    podobnego "dobrego meza". taki byl cacy, ze gdy wyszedl do pracy to ona na
                    lotnisko. I nigdy juz sie nie zobaczyli. A ile placzu bylo, a ile zawodzenia,
                    biadolenia ... kupy sie to nie trzymalo.
                    Imagine.
                    • Gość: kinia Re: Jedwabne modzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 00:19
                      więc oceniasz wzgledem swoich doswiadczen
                      a ja nie oceniam w ogole - tylko mowie o jakis mozliwych scenariuszach
                      a mogą być bardzo rózne
                      i tak samo moze byc prawdą to ze gosc jest kiepski w lozku
                      jak to ze ona go zdradza i tyle
                      poza tym kazda osoba inaczej ocenia bo inne rzeczy mogą byc dla niej wazne, tak
                      samo jak nie dla kazdego liczy sie rozmiar
                      a zycie i kobiety, tak samo jak i facetow znam bardzo dobrze, lepiej niz bym
                      chciala nawet
                    • jmx Re: Jedwabne modzo 20.03.04, 03:27

                      Wiesz Imagine... tak sobie myślę, że gdyby rzeczywiście wszystko zależało od
                      wytrysków to ten świat byłby prostszy jednak... Ale pewnie męski świat zależy
                      więc stąd różnica ;-)
                      • Gość: Imagine Re: Jedwabne modzo IP: *.adsl.navix.net 20.03.04, 04:49
                        nie wszystko zalezy od wytrysku. akcentuje jednak ten fakt z prostej, acz
                        zakumuflowanej przyczyny. sa na tej ziemii ludzie, ktorzy zrozumieli gre energii
                        w naszych cialach calkowicie. widzisz, w dawnych Chinach za dobrego lekarza
                        uwazano tylko takiego, ktory zapobiegl chorobie, a nie temu kto uleczyl takowa.
                        jedna z metod bylo zachowywanie meskiej potencji poprzez wstrzymywanie wytrysku
                        wlasnie. byly to tajemne metody i ci, ktorzy je stosowali, zachowywali
                        dlugowiecznosc i zdrowie. moze cie to zdziwi, ale wedlug lekarzy chinskich,
                        glownym powodem dla ktorego mezczyzni zyja krocej od kobiet, jest wlasnie fakt
                        pozbywania sie nasienia na lewo i prawo. wspolczesna medycyna nic nie rozumie
                        z tej starozytnej nauki wprost zachecajac do masturbacji. zobacz co sie staje z
                        instytucja malzenstwa. mezczyzna zostaje postawionyn pod murem nie dlatego ze
                        kobieta zaczyna sie wyzwalac w wielu dziedzinach ale dlatego ze mezczyzna
                        zostal obazony ze swa slaboscia w dziedzinie seksu. tak, mezczyzna jest
                        slabeuszem w porownaniu z kobieta. ale tak nie musi byc. moze byc tytanem, ale
                        tylko pod jednym warunkiem. juz wiesz jakim, wiec nie bede sie powtarzal.
                        Imagine.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka