kochanka inaczej

28.07.10, 23:06
hmm.... w nawiazaniu do watku "kochanka". Ja nie jestem nimfomanka,
i nie znaduje upodobania w zwiazkach z zajetymi mezczyznami, ze nie
wspomne o rozbijaniu istniejacych zwiazkow. A jednak wpadlam w cos
takiego. Facet jest zonaty, jak sam twierdzi "spełniony w
malzenstwie", a zona to "tylko rodzina" (sa 30 lat po slubie); od
ok. 10 lat ten facet deklaruje zainteresowanie moją osoba, a nawet
kochanie. Od tego czasu widujemy sie codziennie oprocz weekendow
(pracujemy razem, ja zmieniam firmy, a On za mna). Bylo wiele okazji
w tym czasie by zrobic to co wiecie. Nie zgadzalam sie. Naiwna nie
jestem, a jednak po tych 10 latach zmieklam. I stalo sie. I rzecz
trwa 4 m-ce. Jest cudownie. Lecz.... zona to "tylko rodzina", ktora
On jednak, jesli nie kocha, to z pewnoscia lubi, i ma poczucie
obowiazku, i z pewnoscia od Niej nie odejdzie. Ja nie oczekuje tego
odejscia, bo wtedy znalazlabym sie w podobnej sytuacji i watpie czy
bym jej sprostala. Ale ... jest to nienormalne, i momentami przykre.
Jest czas na przyjazn, na chwilowa przyjemnosc lub tez
eekstazę /fizycznie/, ale brak czasu na smakowanie tego, na oddech,
na "wachanie kwiatkow". Bo zawsze tuz po, sa telefony od zony, meza,
klienow, kolegow. Kontrola spoleczna jest pelna. W kazdym razie
poswiecenie mojego kochanka czasu prywatnego dla mnie nie istnieje,
a ja choc mam blokade na zakochanie w Nim (tez nowosc - dotad nie
osiagalam przyjemnosci fizycznej bez glebokiego zaangazowania
emocjonalnego) - moglabym wygospodarowac w weekend kilka godzin da
Niego. On dla mnie nie. Dzwinie sie z tym czuje. Ja dam sobie z tym
rade. Po co to pisze? Bo fajne bedzie potwierdzenie od forumowiczow,
ze postepuje jak kompletna idiotka (chociaz nie czyje dla siebie
secjalnego zagrozenia), i zgodze sie z nimi. Ale .... może przeczyta
to ktos kto ma podobny problem i jednczesnie zludzenia. I moze temu
komus ten tekst pomoze. Moj facet oraz moi mescy kumple twierdza, ze
w takiej sytuacji gdy facet twiedzi, ze kocha, ale od zony lub
stalej partnerki nie odejdzie to sciemnia. W/g nich zakochany na
prawde facet zrobi wszystko by byc z ukochana kobieta. A wszystko
inne jest polprawda lub klamstwa.
    • wifch A nie zal ci jego zony? 28.07.10, 23:31
      Rodziny, dzieci.Nie myslisz o nich gdy lezysz z nim?
      Znudzil facetowi sie seks z zona, bo to w koncu tyle lat, wiec
      przygruchal ciebie, dla oslody.
      Nie bylabys to ty, bylaby to inna, bezmyslna cizia.

      W takich ukladach jest zal jedynie zony, bo ma doczynienia z slabym
      zdemoralizowanym, falszywym, gnojem. I wkoncu dla dobra tzw.
      rodziny wiele kobiet decyduje sie na pozostanie w tych tragicznych
      ponizajacych ukladach.

      Pytanie zasadniecze.
      Ile rodzin przetrwaloby, gdyby maz byl facetem przez F, silnym z
      zasadmai moralnymi, a kobiety samotne mialy w sobie wiecej 'koscca'
      moralnego i tej dupy nie daly. Sorry, jestem wulgarna, ale brak mi
      szacunku dla ludzi, ktorym jest brak woli i nie uzywaja glowy za to
      dupczenie im jakos wychodzi.

      I albo Ir, jestes jakas normalana kobieta o WYZSZEJ UCZUCIOWOSCI, a
      nie kolejna malpa w kolejce do bycia czlowiekiem, to pognmasz fjuta
      z powrotem do zony, do rodziny, bo tam sa jego obowiazki i albo
      przyczynisz sie do tragedii zycia tych ludzi.


      O spokoj rodziny, o rozwoj rodziny, trzeba walczyc. Bo w koncu jakie
      zgnile zatrute zdemmoralizowane beda nastepne pokolenia, ktore wyjda
      z takich rozbitych domow, gdzie chocby jeden rodzic nie mial kosca
      moralnego.Co bys czula gdyby to twoj ojciec tak gniutl jaka babe po
      hotelach? TRAUMA!


      Wez sie kobieto w garsc, zycie to nie tylko twoja muszelka
      przygnieciona czlonkeiem partii, poszukaj sobie sensownych prac i
      zajec, az w koncu i ty znajdziesz gamonia, ktory bedzie wolny i
      bedzie cie na rekach nosic ze szczescia i klepal po posladach.
      • ir1.easy Re: A nie zal ci jego zony? 28.07.10, 23:48
        hej, witch... wiedzialam, ze na Ciebie moge liczyc. Glownie dla
        Ciebie pisze bez polskich znakow. Owszem, mysle wtedy o Jego dziecku
        (26 lat), sadze, ze On tez. Mysle takze o Jego zonie. Fajna jest. I
        moim psrtnerze - jest cudowny. I jestem przekonana, ze On tez ma to
        w tyle glowy. I oboje mamy swiadomosc, ze jestesmy swinie, ktore
        kiedys ulozyly sobie zycie w wyniku uczuc, ktore w pewnym aspekcie
        juz wygasly. Zdradzamy ludzi, od ktorych nie odejdziemy, bo sa to
        dla nas to osoby najwazniejsze. A seks juz wygasl. I realizujemy
        go /ten seks/ ze soba. I jest tu jakis element kochania, ale wieksze
        kochanie jest w stalym zwiazku, choc bez seksu. Porabane - mam z tym
        problem. Ale sama musze cos z tym zrobic. Jestem upokorzona, wlasna
        postawa.
        • to.niemozliwe Re: A nie zal ci jego zony? 29.07.10, 05:17
          Jezeli namietnosc i pozadanie w zwiazku wygaslo, to nie ma czym tego zastapic bez poczucia swiadomosci niezaspokojonych potrzeb. Nawet jesli pod innymi wzgledami jest OK.
        • wifch Troche ladniejszy wybrator? 29.07.10, 10:22

          Wiem,ze cie zabolal moj text. Po prostu okazalas sie w pewnym
          momencie slabizna!Jeszcze jedna tania dupa, ktora dala sie zagiac
          zyciu! Slaba jestes, duzo po tobie nie mozna oczekiwac....Widac,
          jazdy po asfalcie to bedzie koniec twego zywota...

          Ot, jeszcze jedna babsen o przecitnym IQ, zwlaszcza w Inteligencji
          Emocjonalnej....Gosciu tez rozpylacz..
          Echhh... jakie smutne jest zycie, gdy takich glupich ludzi czlowiek
          musi spotykac....
          • to.niemozliwe Re: Troche ladniejszy wybrator? 29.07.10, 13:23
            Dajesz tu wyraz jakimś swoim frustracjom, tymczasem sprawa jest
            bardziej złożona. Lektura bardzo dobrego (dobrzy moderatorzy i bardzo
            dobrzy starzy uczestnicy) forum "Brak Seksu w Małzeństwie" wskazuje,
            że ludzie funkcjonujący w warunkach niedostatku intymnosci fizycznej,
            której towarzyszy w miare normalne funkcjonowani w innych sferach
            związku przyjmują różne, skrajne czasem postawy wobec takiej
            rzeczywistosci - od zamykania się w sobie i obwianianie siebie, po
            swingowanie pod cichym przyzwoleniem niezainteresowanego seksem
            partnera.
            Zresztą zobacz sama, gdybys poznała fajnego faceta (będąc wolną
            osobą), takiego OK przez duże O i duże K, ale jeśli chodzi o czułosć
            fizyczną, także seks to po prostu totalnie go nie interesujesz, to
            wątpie, żebyś sie związała? Tymczasem, z róznych powodów, po
            kilkunastu latach związku można być w takim punkcie. I nie ma łatwych
            odpowiedzi.
            • wifch Re: Troche ladniejszy wybrator? 29.07.10, 13:49
              Ty i k.333 macie taka cholerna potrzebe wypisywania pie...na moj
              temat.
              Co jeszcze wymyslisz w tym twoim ograniczonym myslowo lbie na moj
              wlasny temat? A moze zamiast wypisywac o mnie zajmij, sie swoimi
              sprawami, nad ktorymi widac nie masz kontroli.

              Jezeli zwiazek nie dziala na polu seksulanym, to na ogol nie dziala
              tez i na wielu innych. Seks jest wypadkowa calej relacji.

              I albo nad relacja sie pracuje albo sie rozstaje i szuka nowej
              relacji. O ile to istotne dla kogos.
              Ale zdradzanie i oszukiowanie za plecami, przyczynianie sie do
              rozpadu czyjegos malzenstwa, w imie pie...tobie znanych jest
              chamstwem przez wielkie CH. I swiadczy jedynie o tym,ze ktos nie
              daje sobie rady w zyciu...
    • paco_lopez Re: kochanka inaczej 29.07.10, 12:31
      dla mnie to jest jakaś paranoja. 30 lat małzeństwa i 10 lat łazenia
      za jakąś siksą. totalne nieporozumienie, brak zainteresowań poza
      matrymonialnych takich jak gry zespołowe na powietrzu moga
      doprowadzić do takich zespółów fiksacyjnych.
    • athroposs Re: kochanka inaczej 29.07.10, 14:00
      myślisz o jego dziecku (26 lat) ? Dobre ;)
      "dziecko" już pewnie sporo sie domyśla :)

      pewnie, że zakochany zrobi wszystko by być razem
      a pół prawdy to półtora kłamstwa
      • athroposs Re: kochanka inaczej 29.07.10, 14:05
        p.s. kochanka inaczej ?
        kochanka dokładnie tak samo, jak każda inna taka - okoliczności
        poboczne mało istotne
        • ir1.easy Re: kochanka inaczej 29.07.10, 18:16
          mam wiele do odpowiedzednia. Zrobię to wiec zbiorczo. Sumienie mam.
          Targa mna. Dziecko faktycznie ma 26 lat, ale nalezy tych dzieci,
          które zawsze, nawet majac 50-70 lat bedzie mocno przezywac rozstanie
          stulenich rodzicow.
          Ja od wielu lat nie sypiam ze swoim facetem, a moj kochanek nie
          sypia ze swoja zona. Jak juz pisalam - my damy sobie z tym rade,
          choc koszty bede i bedzie to trudne, ale pisalam to ku przestrodze
          dla innych bardziej naiwnych lub slabszych kobiet. Nie warto igrac z
          uczuciami, choc czasem wyglada to niewinnie.
          • wifch Re: kochanka inaczej 29.07.10, 19:09
            Ja od wielu lat nie sypiam ze swoim facetem, a moj kochanek nie
            sypia ze swoja zona.

            ___________________

            A skad ty wiesz,ze on nie sypia ze swoja zona? Bylas w ich sypialni?
            Wiesz jak jest pomiedzy nimi?
            Widac znasz ja wiesz, ze jest sympatyczna, a jednak wlazisz pomiedzy
            tych ludzi?Na to masz sumienie?

            Masz problem w swoim malzenstwie, to go rozwiaz w ludzki,
            cywilizowany sposob, a nie jak ostatni prymityw poprzez zdrade.
            Zyjesz z mezem i nie umiesz z nim rozmawiac? To jak wyglada wasz
            zwiazek od srodka?
            Zadna sytuacja w malzenstwie nie jest usprawiedliweniem dla zdrady.
            No chyba,ze oboje zyjecie w otwartym zwiazku i ganiacie na boki.

            Takie dwa Glupie Bolki....
            • athroposs Re: kochanka inaczej 29.07.10, 20:58
              wifch napisała:

              >
              > A skad ty wiesz,ze on nie sypia ze swoja zona? Bylas w ich sypialni?
              > Wiesz jak jest pomiedzy nimi?

              Wie, podobnie jak te, których mężowie już-już mają opuścić żonę, ale się nagle
              okazuje, że ups! żona w ciąży !
              Ale on przecież za stary na te rzeczy - tu różnica - jedyna, co nie przekreśla
              spania.
              • ir1.easy Re: kochanka inaczej 30.07.10, 21:41
                wiec witch.... skoro już doszlo do takiej wiwisekcji, to: ja Jej nie znam. Ja o
                Niej wiem. Nigdy sie nie spotkalysmy osobiscie. Juz On o to zadbal. Ale, wiem
                jak wyglada (niezle), znam Jej przyjaciolke - nie sypiaja ze soba (On z zona).
                Tyle, ze dla Niej nie stanowi to problemu - nie ma takich potrzeb. Jest osoba
                dosc znana, jak my wszyscy zamieszani w ten chory uklad. Z moralnoscia w tym
                srodowisku nie jest najlepiej. A ja nie jestem "jakas-tam cizia" (jak to ktos w
                poprzednich postach ujal). Czasem w zyciu uklada sie tak zaskakujaco, i jakby
                wbrew nam. Dlaczego nie odchodzimy od swoich bliskich, a ich oszukujemy? Bo ich
                kochamy, i wiemy, ze wieksza trauma byloby dla nich odejscie niz zdrada. Czy
                zdrada jednorazowa, ale z roznymi osobami jest mniej naganna od wielokrotnej z
                ta sama osoba? Moj problem polega na tym, ze nigdy wczesniej tego nie robilam. I
                nie ma mojej zgody na to co zrobilam. Wiem jednak, ze nie rozbijam Jego zwiazku,
                jesli juz to swoj (poprzez wlasna nieuczciwosc, z ktora bede musiala dac sobie
                rade). Ale jak pisze - wplatalam sie w to i wyplacze, nawet juz to zrobilam. Mam
                silny charakter.
                • ir1.easy Re: kochanka inaczej 30.07.10, 21:51
                  i wiesz co, witch - kompletnie nie rozumiem, dlaczego Jestes tak agresywna w tej
                  kwestii? Jakies niepokoje, kompleksy? Pamietam Twoja obrone Polanskiego.
                  Brutalny seks z nastolatka (o ile wiem byl wtedy w stalym zwiazku, wiec poza
                  gwaltem dodatkowo zdradzal) jest lepiej przez Ciebie oceniany niz seks na boku
                  dojrzalych ludzi, ktorzy maja swiadomosc, ze nie sa OK? I dbaja jednoczesnie o
                  swoich partnerow?
                  • wifch Tak kochasz, ze az zdradzisz... 30.07.10, 22:26

                    Nie potepiam ciebie jako czloiweka. Potepiam dosc naganny, bo
                    zaplesnialy mieszczanski styl myslenia.
                    Ktory kaze ci bzdury tutaj nam wipysywac o tym jak to milosc kwitnie
                    tam u ciebie ale mimo to zdradzasz z lapczywoscia kota.
                    Po prostu samica jestes.

                    A co samice wiedza o milosci?

                    Góvvno!
                    • wifch Ps... 30.07.10, 22:29
                      Odbierasz mnie jako agresywna, bo mam dosc swobodny styl bycia i
                      wyrazania mysli.

                      Jednak...Zyje z tym samym czlowiekiem od lat i nie mam najmniejszej
                      ochoty go zdradzac. Zreszta on tez, nie....

                      Dla mnie lepsze jest byc czlowiekiem z zasadami, niz miec kiermasz
                      pod czapa...
                • arfeniks Re: kochanka inaczej 31.07.10, 18:35
                  Myślę,że czujesz się rzeczywiście bardzo winna tego co zrobiłaś.Inaczej
                  nie wystawiłabyś się celowo na takie ataki różnych frustratów,znających
                  wszelkie odpowiedzi na wszystkie tematy i jedyną "właściwą " odpowiedź na
                  to co jest moralne,a co nie jest.
                  Jest to normalne,że jeśli nie uprawiacie seksu ze swoimi współmałżonkami
                  nie ma też wtedy bliskości jaka powinna być między kochającymi sie
                  małżonkami.W takim małżeństwie pozostaje szacunek,przyjaźń,można to też
                  nazwać miłością ,lecz na pewno, nie jest to pełne małżeństwo.
                  Nie masz się co obwiniać za to,co zrobiłaś !
                  Jeśli Wasi współmałżonkowie nie wiedzą o tym,nie cierpią.Bardzo się
                  dziwię,że tak długo powstrzymywaliście się.Musiało to być coś znacznie
                  silniejszego niż zwykłe zauroczenie seksualne.Czasami tak jest,że kocha
                  się więcej niż jedną osobę.
                  Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia.
                  • wifch Re: kochanka inaczej 31.07.10, 23:47
                    nie wystawiłabyś się celowo na takie ataki różnych
                    frustratów,znających
                    wszelkie odpowiedzi na wszystkie tematy i jedyną "właściwą "
                    odpowiedź na
                    to co jest moralne,a co nie jest.
                    ____

                    Tej kobiecie na gorze, ktora napisala ten watek nie chodzi o morale,
                    ona ustosunkowala sie juz do tematu morali.

                    Jej chodzi o poczucie godnosci i w pewnym sensie urazona ambicje.
                    Nie wiem jak wyobrazala sobie role kochanki.To prostytutka inaczej...

                    Choc nie bierze pieniedzy, ale na podobnej zasadzie jest traktowana.
                    Jak rzecz, nawet nie warto o niej, wieczorem przy kolacji zonie
                    wspominac.
                  • mausi12 Re: kochanka inaczej 01.08.10, 16:23
                    no,kocha sie babcie.
                  • ir1.easy Re: kochanka inaczej 02.08.10, 21:28
                    Dzięki za zrozumienie. Masz rację, że nigdy nie wystawiałabym się na ciosy
                    celowo, gdybym nie musiała ich odebrać. Należy mi się. Chciałam potwierdzenia,
                    że to jest złe, choć wszystkim wokół mnie wydaje się normalne. Jestem wyrodkiem,
                    w swoim otoczeniu. Zresztą mój kochanek też, oraz nasi partnerzy. Choć wiele lat
                    temu wyrodkami nie było żadne z nas, i nie mieliśmy z tym problemu. Wraz z
                    dojrzewaniem, wszyscy zrozumieliśmy wiele rzeczy, a jednak ja i on, mimo
                    zrozumienia, ulegliśmy emocjom, na boku. Wiemy co to jest miłość, przywiązanie,
                    odpowiedzialność, a jednak nasi partnerzy nie zaspokajają tej jednej dodatkowej
                    potrzeby. Dlaczego ta akurat ma być najobrzydliwsza, dlaczego ma być największą
                    zdradą? Metod osiągania szczęścia, satysfakcji oraz zaspokojenia może być wiele.
                    Do żony mojego kochanka codziennie o 8-mej rano, a potem w ciągu dnia często
                    dzwoni jej przyjaciel z dzieciństwa, oraz aktualny sąsiad i gada z Nią godzinami
                    o osobistych sprawach; Jej mąż, a mój kochanek w tym nie uczestniczy i toleruje
                    (choć przyjaciel zony dzwoni nie na tel. żony, a mojego kochanka a Jej męża, bo
                    ma darmowe minuty w sieci, a ten przekazuje aparat); mój facet też ma
                    przyjaciółki, aktualnie (od lat), takie, z którymi nie sypia, (a być może z
                    niektórymi z nich kiedyś miał kontakty intymne), które mają mężów, ale oni mają
                    swoje tajemnice, gadają sobie przez telefon, na imprezach wychodzą gdzieś poza
                    zasięg wzroku mojego, mężów i kolegów - nikt się nie niepokoi, nie sprawdza, nie
                    ma problemu. Nikt nie ma na to wpływu. Gdyby mój partner, poza tym zasięgiem
                    wzroku, nie tylko przyjmował zwierzenia i sam się zwierzał kobiecie, z którą się
                    przyjaźni od liceum (mnóstwo lat - wszyscy jesteśmy ok. 50-tki), cóż mogłabym
                    zrobić? Nic! Nigdy się nie dowiem, co za tym węgłem robili. I mało tego -
                    cokolwiek by robili - wiem, ze nie przeciwko mnie. Zaspokoili swoje potrzeby,
                    takie lub śmakie. A skoro sobie opowiadali najskrytsze tajemnice - to mam się
                    czuć mniej zdradzona niż gdyby się kochali? Nie czuje się tak, w żadnej z tych
                    sytuacji. Wiem, że życie, emocje i uczucia to nie jest proste. Ideałem jest by
                    najbliższa osoba je tylko znała, ale to się zdarza głównie w romantycznej
                    poezji, jako fantasmagoria na dodatek. W życiu jest inaczej. Czy większą zdradą
                    jest seks czy wymiana myśli, emocji, wsparcia gdzieś na zewnątrz? Hmmm.... I
                    sorry, nie wierzę w żadne ideały, choć do nich dążę; nie wierzę, że ludzie
                    którzy są pełni zasad nie złamią ich nigdy, jeśli nie będzie to dotyczyło ich
                    samych (ich uczuć), lub jeśli nie będzie to zagrażało ich integralności (ale to
                    na boku od seksu, chodzi raczej ratowanie np. życia innych, bliskich lub obcych).
                    • to.niemozliwe Re: kochanka inaczej 02.08.10, 22:00
                      Mi sie wydaje, ze osoby Cie potepiajace w czambul patrza dosc jednostronnie. Z tego, co piszesz powyzej wynika, ze obie wasze pary osiagnely stan w ktorym doprowadzenie do "wrzenia", do owej tajemnicy, jaka jest przezywanie intymnosci, magii, fascynacji, akceptacji aury erotyczej - jest niemozliwe w zwiazku.
                      Jezeli dajecie sobie z partnerem tyle swobody, to jest to wlasnie dowod dorzalosci...:)
                      • decort Re: kochanka inaczej 02.08.10, 22:29
                        staramy się. My autentycznie nie idziemy na łatwiznę. Zwłaszcza wobec siebie.
                        To jest prawdziwy a nie wydumany problem. (jak z tymi wydumanymi bywa na tym
                        forum).
                  • arfeniks Re: kochanka inaczej 03.08.10, 21:28

                    "Miłość jest bardziej urocza od małżeństwa z tego samego powodu, z którego
                    powieść jest ciekawsza od wydarzenia." Nicolas-Sébastien Roch (Chamfort)

                    POzdrawiam iżyczę dużo szczęścia !
                    • ir1.easy Re: kochanka inaczej 03.08.10, 22:09
                      dzięki, mam nadzieję, że to jest to. I, że jednoczesnie uda nam sie nie
                      krzywdzic innych. Choc w sytuacjach duzego uczucia bez krzywdzenia pewnie nie
                      moze sie obejsc. Straszne.
    • szczurek3 Re: kochanka inaczej 30.07.10, 23:14
      Przede wszystkim nie kochanka inaczej tylko kochanka typowa - szablon. Gdyby układ Ci odpowiadał to
      byś tu nic nie pisała. Obawiasz się ze z czasem będziesz chciała coraz więcej a on będzie Ci dawał
      coraz mniej. Wiesz ze jak już nie będziesz świeżym mieskiem to ten układ obumrze sam bez niczyjej
      pomocy. Taka fizjologia.
    • leda16 Re: kochanka inaczej 01.08.10, 08:38
      ir1.easy napisała:

      >
      > Po co to pisze?

      I to po raz drugi na przestrzeni tego roku. Rzeczywiście, po co? Masz problemy z własnym egocentryzmem? Wymyśl coś ciekawszego zamiast persewerować jeden temat, bo stajesz się nudna.
      • zorz_ponimirski Re: kochanka inaczej 01.08.10, 08:48
        że per, że co? :))
        • mausi12 Re: kochanka inaczej 01.08.10, 16:17
          Ty kochasz swojego faceta???
          Wiesz,ja tez kocham swojego-i to bardzo mocno.Jesli kocham,to nie
          zdradzam.Szlag mnie trafia,jak ludzie pisza o milosci i... sie
          zdradzaja.
          Badz madrzejsza i nie zachowuj sie jak glupia baba.Niech faceta
          malzenstwo rozwala inna kobieta,ale nie -Ty.
          Nie masz seksu z mezem???....to po cholere jestes z nim????
          Rozwiedz sie,uspokuj,pobadz troche sama,idz do kina,wyjdz do ludzi-
          wtedy nabierzesz dystansu do wszystkiego.Znajdz faceta,ktory jest
          wolny.
          Znalazlas starego grzyba,ktoremu sie zonka znudzila.Kobieto!wiecej
          godnosci!Nie stac Cie na "cos" innego?
          Ty uwazasz,ze twojemu facetowi bedzie lepiej z twoimi zdradami-niz z
          koncem zwiazku???jak Ty to wiesz???Na 100% on nie chcialby byc
          zdradzany.Jak czlowiek jest szczesliwy w zwiazku to nie w glowie mu
          zdradzanie.
          • wifch Re: kochanka inaczej 01.08.10, 16:23
            No!
            • mausi12 Re: kochanka inaczej 01.08.10, 16:26
              ...albo wifch:)
          • sabinac-0 Re: kochanka inaczej 01.08.10, 16:30
            mausi12 napisała:

            > Niech faceta
            > malzenstwo rozwala inna kobieta,ale nie -Ty.


            Znowu to samo - kochanka rozwala facetowi malzenstwo i zdradzajaca zona rozwala
            wlasne malzenstwo, zas zarowno kochanek jak i zdradzajacy maz nic nie rozwalaja
            i niewinni sa niczym lilije.


            > Znalazlas starego grzyba,ktoremu sie zonka znudzila.Kobieto!wiecej
            > godnosci!Nie stac Cie na "cos" innego?


            Kobieta sypiajaca z zonatym jest "bez godnosci", facet laszacy sie do mezatki
            zadnej plamy na honorze nie ma?

            :P
          • cyberia7 Re: kochanka inaczej 03.08.10, 10:42
            > Wiesz,ja tez kocham swojego-i to bardzo mocno.Jesli kocham,to nie
            > zdradzam.Szlag mnie trafia,jak ludzie pisza o milosci i... sie
            > zdradzaja.
            Prawda, ale nie cała. Jak się ma ok 20-stu, 30-stu lat, kiedy się
            planuje całe życie, dzieci lub się ma małe dzieci i trzeba je
            wychować. Taka miłość ma gwarantować mocny związek w celu wychowania
            potomstwa, czyli czysta biologia.
            > Nie masz seksu z mezem???....to po cholere jestes z nim????
            Seks w długoletnim związku się przeważnie kończy i co wtedy rozwód?
            Niby to by było zgodne z naturą, dzieci odchowane czas na nowego
            partnera, ale człowiek mimo wszystko jest do partnera przywiązany, i
            nie każdy ma siły żeby zaczynać wszystko od nowa.

            > Rozwiedz sie,uspokuj,pobadz troche sama,idz do kina,wyjdz do ludzi-
            > wtedy nabierzesz dystansu do wszystkiego.Znajdz faceta,ktory jest
            > wolny.
            Patrząc realnie, gdzie kobieta po 40-stce znajdzie sensownego wolnego
            faceta w swoim wieku? Facet niby może młodszą jeśli się nie będzie
            stresował, że ona na każdym kroku mu rogi przyprawia.
            > Znalazlas starego grzyba,ktoremu sie zonka znudzila.Kobieto!wiecej
            > godnosci!
            W wieku tzw dojrzałym bierze się co jest, jeśli są motylki w brzuchu
            to exstra i należy się cieszyć, bo życie jest jedno i na dodatek
            krótkie.
            Po prostu taki live:)
            Niemoralne? Moralność wymyślano kiedy średnia długość życia wynosiła
            30 lat a jeśli komuś się udawało żyć dłużej to był 50 letnim starcem.
      • ir1.easy Re: kochanka inaczej 02.08.10, 20:45
        owszem, mogę mieć problem z własnym egocentryzmem, zdarza się. Ale 2-gi raz w
        ciągu roku? Też możliwe, rzecz wszak trwa w tym roku. I męczy mnie mocno. Lecz
        nie pamiętam, możesz przytoczyć jakiś link?
      • maly.jasio leda vel Ljuba 03.08.10, 16:58
        a wezze daj Ty jej spokoj, bo to jedyny temat, ktory sklania mnie,
        by tu czasem zrobic tzw. "zadyme" :)
        • manka_swojska Re: leda vel Ljuba 03.08.10, 17:15
          Jasiu, leda jest bardzo chora i ma trzy podstawowe problemy:
          1. Nikt nie chce jej jako zony
          2. Nikt nie chce jej jako kochanki.
          3. Nikt nie chce z nia rozmawiac, poniekad slusznie, wiec sama pisze
          posty i sama na nie w wiekszosci odpisuje.
    • mag-ala Re: kochanka inaczej 03.08.10, 19:01
      mam romans(właściwie tworzymy związek on u mnie pomieszkuje z mężczyzna
      starszym o 27 lat kocham go bardzo jego żona wie o nas powiedział jej bo nie
      chciał kłamać chociaż ze sobą nie mieszkają ona zareagowała spokojnie dzieci też
      pewnie myślą że wróci nie chcą się kłócić bo boja się podziału majątku żonie nie
      zależy na rozwodzie chciałabym z tym człowiekiem ułożyć sobie życie ale boję się
      czy nam się naprawde uda proszę o jakąś opinię
      • sabinac-0 Re: kochanka inaczej 03.08.10, 20:41
        Czy ON sie stara o rozwod?
    • majaa Re: kochanka inaczej 04.08.10, 12:48
      Nie rozumiem, dlaczego kochanka inaczej??? Twój przypadek jest
      standardowy i nie ma w nim niczego nadzwyczajnego. Oboje
      znurzyliście się swoimi stałymi związkami i zachciało się wam
      odmiany. Jedyne co może ewentualnie budzić lekkie zdziwnienie, to to
      że dość długo się facetowi opierałaś. Chociaż z drugiej strony ponoć
      niektórych mocno kręcą takie długie podchody;).
      Co do Twojej rzekomej miłości do męża, to moim zdaniem jest to
      totalna bzdura. Miłość wyklucza zdradę, zwłaszcza że nie jesteś już
      młódką z wybujałym temperamentem. To może być przywiązanie, niechęć
      do radykalnych zmian, wentyl bezpieczeństwa, wygodnictwo, czy co tam
      chcesz, ale nie miłość.
      Najwyraźniej jednak w tym nowym układzie nie czujesz się komfortowo
      ani zbyt pewnie. Jest bardzo prawdopodobne, że jak minie
      zauroczenie "nowością", to facet wymiksuje się z tego związku, a
      Tobie pozostanie żal i niesmak, że dałaś się podejść, jak głupiutka
      siksa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja