Milczenie jest złotem - naprawdę??

30.07.10, 09:59
Z reguły jest tak, że jestem nerwusem, szybko myślę-szybko mówię. Najczęściej
to, co myślę wypowiadam zainteresowanemu, zwykle jest to krytyka. Nie jest to
jednak głupie gadanie, mam zasady: nie ranić, nie ubliżać, mówić z sensem.
Myślę jednak, że gdybym umiała trzymać czasami język za zębami, to ułatwiłabym
sobie życie, a tak jestem kontrowersyjna.
Tylko, że jak nie powiem tego co myślę, to czuję się nieuczciwa wobec siebie,
że nawet pytana o jakąś sprawę unikam odpowiedzi, albo kłamię dla dobra ogółu.
W rodzinie mojego męża jego siostra ma paskudny charakter, ludzi traktuje
przedmiotowo wykorzystując ich do własnych celów, ale poproszona o oddanie
przysługi z reguły unika, odmawia albo jak nie wypada jej odmówić to zawsze
wygłasza złośliwy komentarz itp. Mój mąż jest dobrym, wrażliwym człowiekiem,
więc przyjęło się, tzn jego mama tak wszystkim narzuciła, że siostry się nie
krytykuje, nie zwraca uwagi itp. Mam z teściową dobry kontakt, dużo rozmawiamy
również o jej córce. I tu pytanie: co jest lepsze: prawda prosto z mostu, choć
może kogoś zaboleć, ale wie na czym stoi, zna moje zdanie, czyli uczciwość do
bólu, czy dla świętego spokoju swoje zdanie trzymać dla siebie, uśmiechać się
i robić tak jak się przyjęło, jak wiem że będzie komuś odpowiadało?
Napiszcie proszę swoje zdanie.
    • esteraj Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 30.07.10, 12:07
      Ja zawsze wolę, żeby ktoś był ze mną szczery. Jeżeli nie podoba mu się moje
      zachowanie, dobrze jest usłyszeć opinię i argumenty.
      Przekazywanie swoich myśli powinno być oczywiście w jakiś łagodny sposób. Chodzi
      mi o to, żeby nie narzucać swojego zdania, pokazać, że robi się to w dobrej
      wierze i mieć szacunek dla innego toku rozumowania.
    • bez_seller Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 30.07.10, 12:56
      moim_zdaniem napisała:

      I tu pytanie: co jest lepsze: prawda prosto z mostu, choć
      > może kogoś zaboleć, ale wie na czym stoi, zna moje zdanie, czyli
      uczciwość do
      > bólu, czy dla świętego spokoju swoje zdanie trzymać dla siebie,
      uśmiechać się
      > i robić tak jak się przyjęło, jak wiem że będzie komuś odpowiadało?

      Prawda wczesniej czy pozniej wyjdzie na jaw, wiec lepiej tesciowa do
      prawdy przygotowac, czyli nie usmiechac sie i nie przytakiwac. Niech
      ma swiadomosc, ze jej corka nie jest bezkrytycznie akceptowana.
      Mozna sygnalizowac tesciowej, ze np. temat jej corki jest dla Ciebie
      trudny lub wspomniec, ze zdajesz sobie sprawe, ze to jej corka i
      pewne uwagi moga ja zabolec itd.
      Nie udawaj, ze wszystko jest w porzadku, bo pozniej powiedza, ze to
      Tobie cos odbilo, bo przeciez do tej pory nie bylo problemow.
      Poza tym nie ma powodu zgadzac sie na wszystkie zachowania
      szwagierki. Te drastyczne wypunktowac, mniej drastyczne odpuscic.
    • klosowski333 Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 30.07.10, 14:09
      Tu nie chodzi o uczciwosc wobec siebie, ale o uczciwosc wobec innych. Byc moze
      nie potrafisz sie liczyc z uczuciami innych ludzi, dlatego tak latwo przychodzi
      Ci ich krytykowac. Mowisz, ze nie ranisz, ale przeciez na swoim krytykantctwie
      towarzysko tracisz. Widac ludzie nie lubia byc przez Ciebie krytykowani, nawet
      jezeli ta krytyka wg Ciebie jest konstruktywna. Ja w tym co piszesz widze brak
      uczciwosci i probe oszukiwania samej siebie. Krytykowac innych mozna, ale zawsze
      po pierwsze trzeba miec w tym umiar, a po drugie trzeba miec wyczucie, kiedy,
      ile, jak, z kim. Bardzo mozliwe, ze Ty tego wyczucia kompletnie nie masz, nie
      potrafisz tez zauwazyc, ze Twoje slowa czasem sprawiaja przykrosc, albo
      zwyczajnie wywoluja zaklopotanie czy konsternacje. Piszesz tez, ze ZWYKLE gdy
      mowisz, to krytykujesz. Samo juz to stwierdzenie jest osobliwe i w gruncie
      rzeczy zle o Tobie swiadczy. Gdy ja mowie, to zwykle zartuje, zadaje pytania,
      opowiadam, odpowiadam, chwale, relacjonuje, opisuje, snuje itp a krytykowanie
      jest na dalekim planie (w realu). Jezeli naprawde Ty przede wszystkim
      krytykujesz, tzn ze masz nierowno pod sufitem, bo z pewnoscia normalna postawa w
      relacjach interpersonalnych to nie jest.
      Fajnie byloby Cie postawic w sytuacji odwrotnej tzn w takiej, w ktorej to Ty
      jestes permanentnie za wszystko krytykowana.

      • to.niemozliwe Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 30.07.10, 21:41
        Nie musi miec "nierowno po sufitem" :D.
        Mozliwe, ze w grupiach najsilniej identyfikuje sie z rola krytyka wartosciujacego. Najlepiej czuje sie w roli uwaznego recenzenta cudzych poczynan, slow i postaw. W skrajnym przypadku moze byc calkowicie nieznosna dla otoczenia z wzajemnoscia, zreszta, bo poza wartosciowaniem nie wchodzi w inne role, np. kreatora, albo mysliciela.
        Innych moze uwazac za niepowaznych, czesto lekkomyslnych, albo bezmyslnych i bujajacych w oblokach. Zle znosi kwestionowanie swoich sadow, bo ogromna uwage przywiazuje do wykazania swojej racji, jakl spelnienia i potwierdzenia roli. A priori nieufna wobec osadu i opini innych.
    • krytykantka07 Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 30.07.10, 21:07
      Niepotrzebnie się nakręcasz.
      Już sam Twój post wskazuje na to, że marnujesz swoje emocje.
      Na co Ci to?
      A nie można tego załatwić na spokojnie?
      Dlaczego szukasz w szwagierce zła?
      Poszukaj w niej dobra.
      Naucz się prosić o przysługi, tak aby nie zostawiać jej furtki.
      Co do rozmowy z teściową.
      Nie ma sensu, abyś obgadywała szwagierkę, bo ona o tym się dowie...
      Mówisz, że poprosiłaś szwagierkę o przysługę, a ona odmówiła lub wygłosiła
      złośliwy komentarz.
      Napisz coś więcej na temat takich sytuacji, bo może nie umiesz prosić...
    • wifch Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 30.07.10, 22:35
      Zycie to nie bajka.
      Jezeli siostra jest nieuczuciwa i wykorzystuje ludzi, nalezaloby
      zwrocic uwage.
      Jednak takie osoby sa na ogol niereformowalne, wiedz,ze wiele nie
      zmienisz, a bedziesz miala wroga w rodzinie.
      Wiec moze wybierz co lepsze dla ciebie i twojego meza.
      Czasami mozna powiedziec prawde tylko co to zmieni?
    • z_malej_litery Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 02.08.10, 03:49
      a jaki jest sens w uświadamianiu ludziom, kim są i jacy są? czy
      cokolwiek zyskujesz Ty? lub oni? czy nie lepiej zmilczeć wiele i
      pozwolić innym, by żyli swoim życiem?

      a osoba z rodziny? - jeśli widzisz jej manipulacje, fałsz, złe
      intencje, to po prostu unikaj. chroń siebie. tyle w zupełności wystarczy.

    • lifeisaparadox Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 02.08.10, 05:55
      Mam taką ciotkę która zawsze ocenia i krytykuje, znajduje zawsze powody
      do morałów niestworzonych. Podchodzę do niej na odległość wyciągniętego
      kija bo nie trawię baby. Nie dość że jest płytka, to do tego wypowiada
      się na tematy o których nie ma bladego pojęcia i tylko drażni swoim
      wpierdzielaniem się w nie swoje sprawy.
    • moim_zdaniem Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 02.08.10, 11:42
      No dobrze, poszłam na skróty. Już wyjaśniam. Pisząc: "Najczęściej
      > to, co myślę wypowiadam zainteresowanemu, zwykle jest to krytyka" - nie miałam
      na myśli tego, że ja tylko krytykuję. Zwykle "zapalam" się do tej szwagierki, bo
      przy niej i jej filozofiach życiowych włącza mi się krytykant. Na codzień mam
      swoje grono przyjaciół i znajomych, oczywiście żartujemy, śmiejemy się,
      wyjeżdżamy na krótkie i dłuższe wyjazdy, wakacje, narty itp. Ale nie brakuje też
      rozmów poważnych, o sprawach rodzinnych, pracy, życiu. I w takich rozmowach, z
      naszymi przyjaciółmi jesteśmy szczerzy w obie strony, potrafimy powiedzieć, że
      coś jest nie tak, ale tylko po to, żeby druga strona znała nasze zdanie, bez
      ciśnień, nerwów itp. Ja też słyszę czasami, ze coś zrobiłam nie tak, i jest ok,
      wyjaśniamy, rozmawiamy. Ale w rozmowie ze szwagierką nie ma takiej możliwości -
      to raptus, nerwus, niedająca się lubić baba. Od 10 lat próbuję znaleźć jej dobre
      strony-które oczywiście posiada, unikam tematów drażliwych, staram się "olewać",
      ale ile można? Podam przykłady:
      1. Sroga zima, śnieg, mróz itp, ja w zaawansowanej ciąży średnio raz w tygodniu
      jeździłam jej odebrać auto, odprowadzić itp bo w kółko się psuło, a ona pracuje.
      Robiłam to bez słowa pretensji. Nawet za bardzo "dziękuję" nie usłyszałam, no bo
      przecież ja i tak siedzę w domu i nic nie robię - to jej zdanie. Mój mąż w kółko
      z nią jeździł szukać jej auta, jest bardzo wybredna, my mając malutkie dziecko
      musieliśmy tak sprawy układać, żeby można z nią było jechać, non stop siedział w
      internecie wysyłając jej oferty. Ostatnio mój mąż musiał jechać 20 kilometrów
      odebrać swój samochód, i poprosił ją po raz pierwszy od bardzo dawna, czy by z
      nim nie pojechała - po marudzeniu, dąsach, w końcu spytała - a żona z tobą nie
      może jechać? No więc mój mąż już prawie czerwony z wściekłości odpowiedział, że
      nie będę ciągała w upały dzieciaka samochodem, no to łaskawie pojechała....
      2. Ona sama wychowuje dziecko 8 letnie. Tzn to jej wychowanie polega na tym, że
      jej syn jest non stop u mojej teściowej. W weekend pojechała po niego odebrać go
      z kolonii bo strasznie za nią tęsknił, płakał, opowieści jego opowiadane przez
      nią mnie osobiście wzruszały - ją śmieszyły. I tak był za nią stęskniony, a ona
      go dzisiaj oddała do mojej teściowej do czwartku, a od czwartku będzie u drugiej
      babci. No nóż mi się w kieszeni otwiera - ona była z tym dzieckiem 2 noce i 1,5
      dnia, i bez skrupułów oddała go babci, żeby nie mieć obowiązków. Nie chodzi mi o
      nią, ale o to dziecko, serce mi się kraje jak widzę jak on się do niej klei a
      ona potrafi go zrugać, bo jak się tak tuli to jej wygniecie bluzkę. Ja wiem, ze
      to ona jest matką, ale jak się widzi w kółko takie akcje, to naprawdę można mieć
      dość.

      Z racji tego, że jest to bliska rodzina, nie jestem w stanie jakoś szczególnie
      ograniczyć kontaktów, i tak okroiliśmy je do minimum, ale nie da się jej
      wyeliminować z naszego życia. A z drugiej strony każde spotkanie z nią kończy
      sie jakąś aferą, albo niemiłą sytuacją
      A teraz proszę, wypowiedzcie swoje zdanie.
      • krytykantka07 Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 02.08.10, 12:13
        Chyba teraz szukasz problemów na siłę.
        Skoro przyzwyczailiście szwagierkę do tego, że będziecie ją niańczyć
        to niby dlaczego miałaby się zgodzić na to, aby role się odwróciły?
        Co to znaczy, że ty odbierałaś jej auto?
        Skąd i w jakim celu?
        No i co to był za argument, że i tak jesteś w domu?
        Mogłaś wyjaśnić jej od razu, że to, że jesteś w domu nie oznacza, że będziesz
        pomagać innym poza domem, bo wtedy do domu byś nie trafiła.
        Nie postawiłaś żadnych warunków, a gdy ona poprosiła cię o pomoc, bo ty i tak
        jesteś w domu, a ona pracuje - zgodziłaś się.
        Zatem doszła do wniosku, że argument był dobrze dobrany.
        Z tego już wynikało to, co pożyteczne dla niej.
        Skoro ona pracuje to nie musi mieć czasu.
        Sytuacji gdy twój mąż ją ciągnie gdziekolwiek nie rozumiem i miała rację dziwiąc
        się, że ty nie chciałaś jechać.
        Tylko komu było potrzebne to wzburzenie i nerwy?
        A nie można było ją zwyczajnie poprosić o pomoc, dlatego, że to właśnie ona jest
        niezastąpiona?
        A nie mieszać w to ciebie i dziecka?
        Jeśli chodzi o jej relacje z dzieckiem to nie rozumiem dlaczego akurat tobie
        miałoby to przeszkadzać.
        Sama napisałaś, że dziecko i tak ją kocha...
        Skoro chcesz, aby przejęła twój sposób wychowania dziecka to ją tego naucz...
        • moim_zdaniem Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 03.08.10, 08:06
          > Co to znaczy, że ty odbierałaś jej auto?
          > Skąd i w jakim celu?

          Z serwisu odbierałam, albo odprowadzałam do serwisu, bo jej ciągle coś stukało
          itp. A ona nie mogła odprowadzić, bo przecież pracuje ;-/.

          > Mogłaś wyjaśnić jej od razu, że to, że jesteś w domu nie oznacza, że będziesz
          > pomagać innym poza domem, bo wtedy do domu byś nie trafiła.

          No i chyba tej asertywności mi zabrakło. Chciałam dobrze, wyszło jak zwykle.

          > Skoro ona pracuje to nie musi mieć czasu.

          Bez przesady, nie pracuje 18 godzin na dobę tylko 8, więc jak idzie na 8 to
          kończy o 16....

          > Sytuacji gdy twój mąż ją ciągnie gdziekolwiek nie rozumiem i miała rację
          dziwiąc się, że ty nie chciałaś jechać.

          Chyba nieuważnie przeczytałaś mój post i moje argumenty.

          > Jeśli chodzi o jej relacje z dzieckiem to nie rozumiem dlaczego akurat tobie
          miałoby to przeszkadzać.

          Ano dlatego, że jestem bliską rodziną, znam to dziecko od urodzenia i
          najzwyczajniej po ludzku jest mi przykro widząc jego krzywdę. Uwierz mi, gdybyś
          zobaczyła jak to dziecko prosi się o jej miłość, zainteresowanie, a ona co
          najwyżej zbywa go uśmiechcem, to też byś wymiękła. Może faktycznie w tym miejscu
          powinnam odwracać wzrok i udawać, że wszystko jest super, ale jak wyrośnie z
          niego dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej, to wtedy co, powiem że widziałam
          co się dzieje, ale miałam to gdzieś? Sama miałam ojca alkoholika i myślę, że
          najbliższa rodzina, która widziała co się dzieje u nas w domu mogła pomóc,
          chcoćby właśnie zainteresowaniem.

          > Sama napisałaś, że dziecko i tak ją kocha...

          I bardzo dobrze, to chyba normalne, ze dziecko kocha matkę. Poza tym ona nie
          jest jakąś patologią, tylko niedojrzałą egoistką, która wszystko w życiu dostała
          za darmo więc nie uważa, że coś powinna dla swojego dziecka poświęcić. Do tego
          jest zimna, nieczuła, ale to taki typ.

          > Skoro chcesz, aby przejęła twój sposób wychowania dziecka to ją tego naucz...

          Nie chcę, bo nie uważam się za idealną matkę. Chciałabym tylko nauczyć się nie
          reagować tak emocjonalnie na jej głupie teksty, wieczne niezadowolenie, zaczepki
          i ogromny egoizm.


          • krytykantka07 Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 09.08.10, 10:35
            moim_zdaniem napisała:

            > Z serwisu odbierałam, albo odprowadzałam do serwisu, bo jej ciągle coś stukało
            > itp. A ona nie mogła odprowadzić, bo przecież pracuje ;-/.

            Sama masz odpowiedź.
            Co to znaczy, że powtarzasz jej argumenty bez zastanowienia się nad nimi? ;).
            A później dziwisz się, że ona ich używa w innych sytuacjach.
            Nie dopuszcza się do sytuacji w której ktoś mówi: " zrób to dla mnie, bo ja
            pracuję, a ty i tak siedzisz w domu ".
            Wtedy odpowiada się : " tak siedzę, ale nie czuję się dobrze "
            Byłaś w ciąży mogłaś dowolnie wykorzystywać tę sytuację na swoją korzyść, a Ty
            uparłaś się grać ofiarę egoistki.

            > No i chyba tej asertywności mi zabrakło. Chciałam dobrze, wyszło jak zwykle.

            Dobrze, to znaczy, że dla niej chciałaś lepiej niż dla siebie ;).
            No to teraz masz problem jak żona, która swojego męża nauczyła, że jest dla
            niego matką, a teraz chce go zmienić.
            Tak łatwo to on wtedy zmienić się nie da, bo niby dlaczego miałby chcieć wziąć
            na siebie dodatkowe obowiązki, skoro do tej pory go wyręczano?

            > Bez przesady, nie pracuje 18 godzin na dobę tylko 8, więc jak idzie na 8 to >
            kończy o 16....

            A było jej to powiedzieć ? ;)

            > Chyba nieuważnie przeczytałaś mój post i moje argumenty.

            Czytałam uważnie.
            Twoje argumenty są nieistotne, bo ona ma najpoważniejszy argument, dzięki
            któremu Ty jeździłaś po jej auto: " ja pracuję, a Twoja żona siedzi w domu "

            > Ano dlatego, że jestem bliską rodziną, znam to dziecko od urodzenia i >
            najzwyczajniej po ludzku jest mi przykro widząc jego krzywdę. Uwierz mi, gdybyś
            > zobaczyła jak to dziecko prosi się o jej miłość, zainteresowanie, a ona co >
            najwyżej zbywa go uśmiechcem, to też byś wymiękła. Może faktycznie w tym miejsc> u
            > powinnam odwracać wzrok i udawać, że wszystko jest super, ale jak wyrośnie z >
            niego dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej, to wtedy co, powiem że widziałam
            > co się dzieje, ale miałam to gdzieś? Sama miałam ojca alkoholika i myślę, że >
            najbliższa rodzina, która widziała co się dzieje u nas w domu mogła pomóc, >
            chcoćby właśnie zainteresowaniem.

            Rozumiem. Jesteś wrażliwą osobą.
            Czujesz się tak jakbyś była na miejscu tego dziecka.
            Więc może jej to delikatnie powiedz odwołując się do swojej sytuacji gdy byłaś
            dzieckiem.
            Ale najpierw musisz zrobić coś innego.
            Najpierw to zaprzyjaźnij się z nią.
            Dowiedz się co lubi, co sprawia jej przyjemność i na czym się zna.
            A wtedy wykorzystuj to, aby sprawiając jej przyjemność angażować ją w pomoc Tobie.
            No i graj wyuczoną bezradność.
            Poćwicz sobie przed lustrem okrągłe ze zdziwienia oczy i autentyczny zachwyt ;)

            > I bardzo dobrze, to chyba normalne, ze dziecko kocha matkę. Poza tym ona nie >
            jest jakąś patologią, tylko niedojrzałą egoistką, która wszystko w życiu dostał>
            a > za darmo więc nie uważa, że coś powinna dla swojego dziecka poświęcić. Do
            tego > jest zimna, nieczuła, ale to taki typ.

            Nie próbuj jej osądzać.
            Raczej skup się na jej zaletach, których tu wcale nie wypisałaś, a to one mają
            być Twoją bronią.

            > Nie chcę, bo nie uważam się za idealną matkę. Chciałabym tylko nauczyć się nie
            > reagować tak emocjonalnie na jej głupie teksty, wieczne niezadowolenie,
            zaczepk> i > i ogromny egoizm.

            To naucz się dostrzegać jej zalety...
            Tomy napisano o tym jak zmienić męża ;).
            Trzeba udawać wyuczoną bezradność, chwalić bez końca i dziękować za pomoc ;).
            Na początek z pomocą teściowej znajdź coś co szwagierce sprawi przyjemność i w
            czym jest nieoceniona np. że zna się na ciuchach i ma dobry gust...
            Poproś ją, aby poszła z Tobą na zakupy ;).
            Wtedy pomoc Tobie będzie dla was obu miłym doświadczeniem.
    • arfeniks Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 04.08.10, 11:05
      Nie, milczenie nie jest złotem, w relacjach międzyludzkich.
      To nie oznacza,że chcę przynać Ci rację i powiedzieć ,że masz prawo zawsze
      wyrażać swoją krytykę.
      Krytykując jakąś osobę, stawiasz się w roli jej sędziego.
      A kto Ci dał takie prawo,by decydować jak ta osoba powinna się
      zachowywać,co jest dobre dla niej i jej dziecka,jaka krytyka takich
      zachowń jest konstruktywna ,a która już nie za bardzo ?
      TY chcesz decydować,kiedy taką osobę, krytyka ma prawo boleć,a kiedy jest
      słuszna i osoba krytykowana powinna posłusznie się zastosować do Twoich
      uwag i jeszcze Ci za to podziękować? A gdyby tak, ktoś Ci zaczął dyktować
      jak masz się zachowywać ?Dlaczego Tobie przeszkadza,że szwagierka Cię
      wykorzystuje do pomocy i uważa ,że ma prawo rozporządzać Tobą?
      To co napisałaś świadczy o Twoich problemach w relacjach z ludźmi,a
      głównie w relacjach rodzinnych.
      Kłopoty w relacjach z ludźmi z poza rodziny, mogą nie uzewnętrzniać się
      tak ostro,bo w takich relacjach nie ma takiego natężenia emocji jak w
      rodzinie,ale to nie oznacza,że są one prawidłowe.
      Twój problem ze szwagierką polega na tym,że to TY jej nie akceptujesz,a
      jednocześnie rozgrzeszasz się z tego i obwiniasz ją o swoje uczucia wobec
      niej.
      Twoja ocena jej, jako osoby zimnej,niemiłej i niedojrzałej egoistki nie
      pozostawia co do tego, żadnych złudzeń.
      Jednocześnie chcesz, by ona była dla Ciebie miła,uczynna,wrażliwa na Twoje
      potrzeby,uczynna.
      To se tak ne da !
      Jeśli chcesz, by ona zmieniła siebie,to najpierw Ty musisz się zmienić!!!
      Jeśli Ty zmienisz swoje zachowanie może to w konsekwencji doprowadzić do
      zmian jej stosunku do Ciebie.
      MOże się tak stać,ale tego nikt Ci nie zagwarantuje.Jednak innej
      możliwości nie ma.
      Na czym ma polegać zmiana ?
      napiszę to w następnym poście,
      • arfeniks Re: Milczenie jest złotem - naprawdę??c.d. 04.08.10, 11:41
        Przede wszystkim trzeba zmienić sposób komunikacji.
        Zamiast dawać się wykorzystywać, trzeba postawić granicę i możesz zawsze
        odmówić świadczeń przysług na które nie masz ochoty lub,które Cię (was)
        nadmiernie obciążąją. Jeśli jej wprost powiesz,że;" nie mogę tego dla
        Ciebie zrobić,bo mam na dzisiaj inne plany",lub "Twoja prośba jest zbyt
        dla mnie uciążliwa(obciążająca),też mam swoje obowiązki",to wtedy stawiasz
        granicę i nie czujesz się wykorzytywaną ofiarą,która ma do otoczenia tylko
        żal i pretensję.
        Przypuszczam,że Twój problem z nieumiejętnością odmowy,ma związek z Twoim
        dzieciństwem.Wspominasz ,że jesteś córką alkoholika.
        Takim dzieciom w dorosłym życiu, nadmiernie zależy na aprobacie
        otoczenia.Chcą,by je wszyscy kochali.Boją się panicznie odtrącenia i
        dlatego godzą się na wykorzystywanie siebie,a później mają o to pretensję.
        Myślę,że bardzo Ci też zależy na aprobacie teściowej.
        Obmawiając szwagierkę przed nią, starasz się jej pokazać jako ta lepsza.
        O tym,że musisz nauczyć się odmawiać już napisałam.
        Jeśli Ci się nie podoba jakieś inne zachowanie danej osoby,to zawsze
        możesz jej zwrócić uwagę,lecz nie atakując jej.
        Jak to zrobić? Nie mówisz jej;" uważam,że jesteś złą matką,bo nie
        zajmujesz się swoim dzieckiem" tylko możesz jej powiedzieć; "Widzę,że
        Twój synek bardzo Cię kocha i bardzo źle znosi rozłąkę z Tobą,musiał na
        koloniach bardzo cierpieć."
        Jeśli Ci się nie podoba zachowanie jakiejś osoby do Ciebie, zawsze możesz
        jej powiedzieć ,jakie to uczucia w Tobie budzi.
        Nie mówisz jej jednak ;"wykorzystujesz mnie przy każdej okazji i jestem na
        Ciebie o to wściekła",lecz możesz powiedzieć: "czuję złość, kiedy tak
        nalegasz na to, by Ci w tej sprawie pomóc ,bo mam inne plany,a Twoje
        naleganie mi je dezorganizuje"!
        Czy dostrzegasz różnicę : Zauważ ,że w drugiej wersji przykładów nikogo
        nie atakujesz,nie oskarżasz,nie oceniasz negatywnie !
        To sa oczywiście
        tylko przykłady i trzeba opracować i wyćwiczyć własne odpowiedzi.
        Nie da się nauczyć kogoś przez internet zasad prawidłowej komunikacji.
        POlecam warsztaty z asertywności.
        Mam nadzieję,że to Ci coś pomoże.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia w pracy nad sobą i uzdrawianiem relacji
        rodzinnych.
    • solaris_38 Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 09.08.10, 12:14
      Jeśli mówienie prawdy jest przymusem jest to forma nerwicy
      Prawdę najlepiej mówić kiedy ktoś o nią prosi
      ma większe szanse na cokolwiek jeśli wyrażona jest oszczędnie i bez emocji lub z
      pozytywnymi

      Jeśli czujesz potrzebę walki o prawdę
      pamiętaj że to zawsze walka
      wojna

      na wojnie wszyscy tracą choć ten komu walka jest żywiołem może więcej zyskać bo
      ma opanowane rzemiosło i akceptuje wojenną naturę walki

      Warto jednak zachować szacunek do siebie kiedy dochodzi do naruszenia Twoich
      dóbr co bez walki czasem jest niemożliwe
      Twoje samopoczucie także jest Twoim dobrem

      Prawda ma pewien potencjał rozwojowy
      Odmawiając jej jednostce która się rozwija jest dla niej stratą choć nie zawsze
      jednostka jest gotowa przyjąć prawdę bo skoro będąc podobnie inteligentna sama
      nie odkryła to widać są jakieś bloki
      Dla osoby która chce tylko przetrwać - prawda jest jak gwałt i atak
      Może zostać jedynie boleśnie odtrącona
      najczęściej z atakującym

      zatem nie ma reguły czy mówić prawdę czy nie bo zależy do kogo , w jakim stanie
      jest w danym momencie, jaki am stosunek do Ciebie , jak to powiedzieć i na ile
      złości budzi w Tobie krytykowane zjawisko
      Każda dawka złości jeśli się dostanie do wypowiedzi niestety działa silnie
      wojennie bo złość jest energią wojenną
      nawet nie o to chodzi aby się pozbywać ale trzeba mieć pełną świadomość jej
      wojenne natury

      Jak an wojnie szczególnie kiedy sama walka Cie nie kręci lub gdy jesteś slaby
      emocjonalnie - warto wykorzystać spryt, wdzięk, unik, idee honoru, wybierać czas
      i miejsce walki itd

      walenie prawdy prosto w oczy do bólu ma taki sens
      jak walenie kogoś w nos

      można sobie ulżyć
      ale nos będzie rozbity o osoba obrażona
      a prawda nie zasieje swojej transformacyjnej mocy

      na początek proponuję
      1. dostrzec bogactwo emocji jakie towarzysza chęci powiedzenia prawdy
      2. zastanowić się co chcesz pozytywnego uzyskać
      3. jakie są alternatywne sposoby osiągnięcia tego celu
      4. na ile te cele są ważne dla bliskich i jakie koszty emocjonalne będzie
      stanowić dla nich walka
      5, obserwować skutki mówienie prawdy
      i to w dłuższej perspektywie bo skutki często ujawniają się dopiero za jakiś
      czasem dłuuuugi czas potem lub w pewnych sytuacjach


      • moim_zdaniem Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 14.08.10, 11:32
        No i spróbowałam zawalczyć o siebie, w zamian za co nastawiła przeciwko mnie
        całą rodzinę.
        Powiedziałam jej prawdę, że nie przyjdziemy do niej bo się umówiliśmy gdzieś
        indziej, wpadła w szał, zaczęła mi wysyłać sms`y o olaniu itp. Jak napisałam, że
        tam odmówię i jednak przyjadę do niej, to odpisała, że nie chce mnie
        widzieć...Gdyby odwrócić sytuację, zbagatelizowałaby wszystko i uszłoby jej to
        na sucho, ale że chodzi o mnie, nie zrobiłam jak chciała, to trzeba mi dokopać...
        Na szczęście mam teraz jasną sytuację. Powiedziałam teściowej, że ona nie chce
        mnie widzieć, że z błachostki wyszedł mega problem, więc ja się usuwam, nikt nie
        będzie po mnie jeździł za nic. Co z tego wyjdzie nie wiem, ale chociaż będę
        miała święty spokój.
        • z_malej_litery Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 15.08.10, 11:51
          może jest jeszcze jeden problem: Twój mąż i jego stosunki z siostrą? w
          pewnym momencie rodzina własna powinna stać na pierwszym miejscu, w
          sprawach poważnych ale i drobnych, jak chociażby wspólne wyjście tam,
          gdzie się chce, a nie gdzie powinność nakazuje :)
        • hatepinu Re: Milczenie jest złotem - naprawdę?? 16.08.10, 19:07
          Zrobiłaś błąd ulegając jej szałowi,który nie jest niczym innym jak
          szantażem wobec Ciebie.Boisz się jej złości ?
          Musisz być konsekwentna.Gdy przysyłała Ci obraźliwe Smsy,to zamiast
          się tłumaczyć, powinnaś się na nią obrazić i jej to powiedzieć.
          Ma rację z małej- litery,że tutaj jakąś rolę do odegrania ma Twój
          mąż.On powinien Cię wesprzec w tej sytuacji.
          Mężczyźni pod tym względem są ciężko kapujący.Często nie przychodzi
          im to do głowy,że powinni wesprzeć żonę i być lojalnym wobec żony,a
          nie siostry.Oni z reguły wolą się nie mieszać i pozostawiają
          kobiecie problem.
          Dzieje się tak zwłaszcza wtedy,kiedy oni sami też są mocno
          uzależnieni od swojej rodziny i nie potrafią się jej przeciwstawić.
          Musisz spokojnie z nim porozmawiać i powiedzieć mu ,że oczekujesz od
          niego wsparcia w takich sytuacjach.
Pełna wersja