Czym to może być?

01.08.10, 21:45
Kobieta. 55 lat. Od wyplucia z macicy mieszka ze swoją matką. Wyszła
za mąż lecz po 2 latach związku - rozwód. Urodziła córkę, z którą ma
okropny kontakt bowiem jest dla niej zimna jak ryba.
Kiedy córka nieomal nie straciła życia w wypadku, matka nawet nie
przyjechała do szpitala. Fakt, wypadek miał miejsce 200 km od domu,
tj. miejsca zamieszkania matki bo córka kilka dobrych lat temu
wyprowadziła się z rodzimej kolebki.
Kiedy córka przyjedzie do matki, raczej staje się matką swej matki...
55 letnia kobieta... jeszcze kilka lat temu gromadziła maskotki,
teraz w kazdej szafie, pudełkach, a nawet w schowkach łóżek są
ciuchy. Całe mnóstwo ciuchów. Hobby matki od zarania dziejów to
spędzanie popołudni i wieczorów na wycinaniu z gazet porad i
przepisów kulinarnych i wklejanie do zeszytów. Są ich setki w domu.
Płyt CD jeszcze w folii setki takoż... Ogólnie jest porządek bo
matka 55 - latki trzyma to jeszcze w ryzach.
Generalnie to ta 55 latka jest zwolniona z myślenia. Wszystko za nią
robi jej matka. 55 latka pyta nawet matkę o to czy powinna kupić
pieczywo...
A! 55 latka ma pieska, na którego przelewa cała swoją miłość...
A! Wychowaniem jej córki zajęła się babcia - czyli jej matka.
Co o tym myślicie?
Czym to jest?
Co z tym zrobić?
    • gadagad Re: Czym to może być? 01.08.10, 21:53
      Po co coś robić?Ta córka na wierzchołku niech się usamodzielni i
      nosi ciasteczka do ZOO.
    • dr_abdullah Re: Czym to może być? 01.08.10, 21:55
      Lidzia, wiesz, ze cie nie lubie
    • annarchia Re: Czym to może być? 02.08.10, 15:02
      wrobel_swirek napisała:

      > Kobieta. 55 lat. Od wyplucia z macicy mieszka ze swoją matką.

      Ta kobieta musi się czuć w głębi serca bardzo bardzo bardzo emocjonalnie
      odrzucona i niekochana. Najprawdopodobniej nigdy nie dostała od swojej matki
      tego, czego potrzebowała, aby się usamodzielnić emocjonalnie. Ciepła,
      zainteresowania dla jej uczuć i emocji, autonomii. Tkwiąc przy matce ciągle ma
      podświadomą nadzieję, że to jeszcze dostanie, ale to iluzja. Jest małą
      dziewczynką mimo 55 lat, z dziecięcymi oczekiwaniami i potrzebami. Dlatego nie
      potrafi budować związków z innymi dorosłymi ludźmi. Ponieważ sama nie dostałą
      ciepła, nie umie go dawać córce - przez co córka także może mieć silne problemy
      emocjonalne. Gdy matka tej kobiety umrze to może ona popaść w silną depresję,
      może nawet psychozę albo obarczyć sobą własną córkę i zmusić ją swoim
      zachowaniem do matkowania jej. Jeśli z tych wszystkich powodów odczuwa ból i
      chęć zmiany siebie to może jej pomóc psychoterapia.
      • m00nlight Re: Czym to może być? 02.08.10, 17:22

        To właśnie miałam napisać.

        Przykład 'idzie z góry'

        Podejrzewam że w takim kładzie wnuczka też będzie miała
        przechlapane...
        • wrobel_swirek Re: Czym to może być? 02.08.10, 17:44
          Wnuczka na szczęście wyrwała sie z tego otoczenia :)
          Ma swoje życie, ale często trawi sytuację "domową". Lezy jej to
          ciagle na wątrobie...
          Co do tego, że rzeczona 55 latka może popaść w depresję ... zgodzę
          się w zupełności.
          Już nie raz straszyła samobójstwem... Generalnie przerastają ją
          większe problemy, z którymi inni ludzie naturalnie sobie radzą.
          Psychoterapeuta... idealnie... tylko nikogo się do tego nie zmusi :/
          • wrobel_swirek Re: Czym to może być? 02.08.10, 17:50
            PS Rzeczywiście córka nie otrzymała zbyt wiele ciepła i poczucia
            bezpieczeństwa... Od dzieciństwa samodzielna nauczyła się sama o
            siebie troszczyć.
            Myślę czasem, że ... jesli się chce komuś wyrwać spod czyjegoś
            klosza, spódnicy to ... zrobi to! :) Jeśli ktoś chce być taki, a nie
            inny to będzie taki :)
            Trzeba tylko pracy nad sobą i siły do siebie...
            • m00nlight Re: Czym to może być? 02.08.10, 18:09
              To, jaki będzie człowiek zależy od:

              1. Rodzicow i wychowania
              2. Szkoły i środowiska w którym dorasta
              3. Indywidualnych uwarunkowań i własnej aktywności.

              Dlatego częto zdarza się że np w tej samej rodzinie jeden brat jest
              adwokatem a drugi alkoholikiem siedzącym w pierdlu.

              Skoro ktoś wyszedł na nieudacznika życiowego widać przynajmniej w 2
              z 3 tych sfer coś poszło źle.

              A niestety, 55 lat to troche poźno na przełomowe terapie...
    • againstmyths Re: Czym to może być? 02.08.10, 21:49
      Po urodzeniu owej dziś 55cio latki jej matka uznała ją jako swoją własność,
      przedłużenie samej siebie, i zarządza tą własnością już 55 lat. Ta 55cio latka
      kiedyś, jak każde dziecko, próbowała samodzielności i niezależności ale
      przegrała. Dorosła, władcza matka i tak zawsze jej tę niezależność odbierała.
      Dziecko na jakimś etapie się poddało, uznało że należy do swojej matki; jako
      dorosła już kobieta spróbowała związku ale wszczepione jej przekonanie że jej
      własnością matki i nigdy nie uda jej się mieć własnego życia zapewne spowodowało
      że podświadomie przyczyniała się do klęski związku i wróciła do mamusi.
      Ostatecznie mama miała rację.

      Nie nauczyła się okazywania miłości, jej własna matka nie umiała tej miłości
      okazywać (stusunki rodzic-dziecko zostały zastąpione stosunkami
      władca-niewolnik), więc nie ma wzoru do naśladowania.

      Odebrana jej kontrola nad życiem najwyraźniej nie obejmuje starannie zbieranych
      i układanych przedmiotów. Na te dozę samodzielności matka pozwoliła i ta 55cio
      latka, mając samodzielność i dorosłość ograniczoną do sterty przepisów, tymi
      właśnie i tylko tymi zbiorami żyje.
      • wrobel_swirek Re: Czym to może być? 02.08.10, 22:42
        againstmyths napisała:

        > Po urodzeniu owej dziś 55cio latki jej matka uznała ją jako swoją
        własność,
        > przedłużenie samej siebie, i zarządza tą własnością już 55 lat. Ta
        55cio latka
        > kiedyś, jak każde dziecko, próbowała samodzielności i
        niezależności ale
        > przegrała. Dorosła, władcza matka i tak zawsze jej tę niezależność
        odbierała.
        > Dziecko na jakimś etapie się poddało, uznało że należy do swojej
        matki; jako
        > dorosła już kobieta spróbowała związku ale wszczepione jej
        przekonanie że jej
        > własnością matki i nigdy nie uda jej się mieć własnego życia
        zapewne spowodował
        > o
        > że podświadomie przyczyniała się do klęski związku i wróciła do
        mamusi.
        > Ostatecznie mama miała rację.
        >
        > Nie nauczyła się okazywania miłości, jej własna matka nie umiała
        tej miłości
        > okazywać (stusunki rodzic-dziecko zostały zastąpione stosunkami
        > władca-niewolnik), więc nie ma wzoru do naśladowania.
        >
        > Odebrana jej kontrola nad życiem najwyraźniej nie obejmuje
        starannie zbieranych
        > i układanych przedmiotów. Na te dozę samodzielności matka
        pozwoliła i ta 55cio
        > latka, mając samodzielność i dorosłość ograniczoną do sterty
        przepisów, tymi
        > właśnie i tylko tymi zbiorami żyje.


        szlag!
        Prawda i tylko prawda .......
        • againstmyths Re: Czym to może być? 02.08.10, 23:01
          Tej kobiecie matka ukradla życie i nie ma możliwości żeby zrozumienie tego a
          potem akceptacja i nadrobienie ogromnych zaległości w doświadczeniach i
          przeżyciach, choć częściowe nadrobienie, przeszły szybko, łatwo czy bezboleśnie.
          O miłości (która zawiera w sobie przyzwolenie na odejście i prowadzenie
          własnego, samodzielnego życia, przy dawaniu wsparcia i ciepla) której ta 55cio
          latka nigdy nie zaznała a bardzo potrzebuje nie wspominając. A jeszcze wybaczyc
          matce bedzie musiala.
          To się nadaje na naprawde długą terapię rodzinna i jestem przekonana że są
          ludzie którzy są jej w stanie pomóc: dobrzy i doswiadczeni terapeuci rodzinni.
          • annarchia Re: Czym to może być? 03.08.10, 12:50
            againstmyths napisała:

            > O miłości (która zawiera w sobie przyzwolenie na odejście i prowadzenie
            > własnego, samodzielnego życia, przy dawaniu wsparcia i ciepla)

            Wspaniałe jest to zdanie... :)
            Miłość to obdarowywanie wolnością i szacunek dla indywidualności i autonomii
            człowieka. Tak?

            Dodajmy: faktyczne przyzwolenie, a nie słowne...
            Moja matka: "Zawsze wychowywałam cię dla innych ludzi".
            Ja: zaburzenie osobowości borderline, zależna emocjonalnie, niesamodzielna.
    • aduerin Re: Czym to może być? 02.08.10, 23:29
      zal do matki, zal do babki - nie ma sensu go w sobie nosic, trzeba
      sie z nim uporac, najlepiej na terapii. biegnij do psychologa!
      • wrobel_swirek Re: Czym to może być? 03.08.10, 08:54
        ... :)
    • annarchia Re: Czym to może być? 03.08.10, 13:30
      wrobel_swirek napisała:

      > Od wyplucia z macicy mieszka ze swoją matką.

      Muszę przyznać, że od wczoraj te słowa jakoś nie dają mi spokoju. Trzeba się
      czuć masakrycznie zranionym i odrzuconym przez własną matkę, gdy w ten sposób
      się mówi... Niby najbliższe sobie istoty, z natury, a tak dalekie i zimne wobec
      siebie. PRZYGNĘBIAJĄCE :(

      Skojarzyło mi się to także z pewną bardzo dobrą książką.
      www.dobreksiazki.pl/b3349-to-trzeba-wyrazic.htm
      • wrobel_swirek Re: Czym to może być? 03.08.10, 15:20
        annarchia napisała:

        > wrobel_swirek napisała:
        >
        > > Od wyplucia z macicy mieszka ze swoją matką.
        >
        > Muszę przyznać, że od wczoraj te słowa jakoś nie dają mi spokoju.

        Przepraszam, nie chciałam zaprzątnąć niczyjej uwagi na tyle mocno by
        me słowa chodziły po czyjejś głowie dłużej aniżeli na to zasługują...
        Wiesz... one nie wynikają z braku szacunku do matki... Szanuję ją i
        choć ona ma to w nosie, zawsze może na mnie liczyć... Jaka by dla
        mnie nie była... to moja matka.
        Słowa te to niemy krzyk...
        Niekiedy czuję do niej wstręt za to, że nie było jej przy mnie
        praktycznie nigdy, a zwłaszcza kiedy nieomal nie zginęłam w wypadku
        doznając urazu kręgosłupa... Czuję do niej wstręt za to, że kiedy
        nocą w Boże Narodzenie znalazłyśmy się z babcią w szpitalu,
        zostawiła nas... Kiedy nerwy wzięły górę po prostu oznajmiła, że
        wychodzi ze szpitala i mam robić co chcę... Jej matka o tym nie wie.
        Zasnęła w izbie przyjęć... Nie wie i nigdy się nie dowie. Pękło by
        jej serce lub po prostu nie uwierzyłaby.
        Czuje wstręt do matki za to, że w szkole podstawowej i średniej
        robiła ze mnie kalekę umysłową. Tak byłam traktowana przez
        nauczycieli dzieki niej.
        Kiedy wydostałam się z domu skończyłam wieczorowe studia na UW,
        właśnie rozkręcam własną działalność, od 5 lat jestem w związku z
        cudownym facetem...
        Chyba nie jestem taka nieudaczna? A miałam być...
        Przez matkę musiałam stoczyć ze sobą potworną walkę by udowodnić, że
        nie jestem taka jak ona...
        Czy miałaś kiedyś odczucie, że Twoja matka nie może nią być... że
        tak bardzo różnisz sie mentalnie, charakterem, że to nie możliwe by
        ta osoba była Twoją biologiczną matką? ... a jest.
        Co ma myśleć osoba, która nie czuje, że ma matkę?
        • annarchia Re: Czym to może być? 03.08.10, 17:15
          Te słowa bardzo mi się skojarzyły z książką, którą Ci podałam w linku. Autorka
          także miała toksyczną matkę, a zarazem chorą macicę (o podłożu psychicznym).
          Stoczyła siedmioletnią walkę o siebie.

          wrobel_swirek napisała:


          > Wiesz... one nie wynikają z braku szacunku do matki...

          Nic takiego nie napisałam... Pisałam, że w moim odczuciu wyrażają głębokie
          zranienie, odrzucenie. Ale zarazem ogromny żal do matki, zupełnie uzasadniony.
          Ja wobec mojej szacunku chyba nie odczuwam... Bo ZA CO? Samo zajście w ciążę
          zasługą nie jest. Jak na razie zawdzięczam jej cholernie niskie poczucie
          wartości, brak samoakceptacji, silne lęki, depresje, myśli samobójcze, problemy
          z kobiecością, obcość ciała, trudności z nawiązywaniem bliskich relacji,
          poczucie winy, problemy z usamodzielnieniem się.


          > Kiedy wydostałam się z domu skończyłam wieczorowe studia na UW,
          > właśnie rozkręcam własną działalność, od 5 lat jestem w związku z
          > cudownym facetem...
          > Chyba nie jestem taka nieudaczna?

          Nie! Gratuluję Ci. Samej Ci się udało wyrwać, bez terapii?
          Ja przy Tobie jestem "nieudaczna" w takim razie. Nieudane związki, nieukończone
          studia, puste CV, renta, szpitale, depresje, wyalienowanie, utrata marzeń,
          pasji, szacunku i zaufania do siebie. Strasznie trudno to przełamać mimo terapii.


          > Czy miałaś kiedyś odczucie, że Twoja matka nie może nią być...

          Tak, w tym znaczeniu, że jesteśmy sobie potwornie obce.
          A poza tym, gdybym była naprawdę jej córką to przecież nie byłaby taka zimna i
          pogardliwa w stosunku do mnie, prawda...?


          > Co ma myśleć osoba, która nie czuje, że ma matkę?

          Że nie zasłużyła na to. I że ma O WIELE trudniej w życiu niż osoby, które to
          odczuły. Ale przynajmniej może sobie szczerze przyznać, że gdy coś osiąga to
          tylko dzięki własnemu samozaparciu i sile. I tak, jak dla innych (tych, którzy
          mieli wystarczająco dobrych rodziców) usamodzielnianie się, budowanie
          szczęśliwych związków i rodzin jest czymś niejako naturalnym, to dla takiej
          osoby jest to ogromny osobisty sukces.
        • john-locke-lost Re: Czym to może być? 18.08.10, 19:41
          Pytasz co ma myśleć osoba,która nie czuje,że ma Matkę ?
          To jest złe pytanie.
          Ja Ci postawię inne; co czujesz- mając świadomość,że praktycznie nie masz
          matki ?
Pełna wersja