infiesa
03.08.10, 15:39
Przeszukuję fora i artykuły dotyczące problemu zdrady. Zdradziłam, a
teraz walczę z konsekwencjami mojego czynu. Miotają mną sprzeczne
emocje i myśli, nie wiem co jeszcze zrobię w swoim życiu i ze swoim
życiem, bo to życie to nie tylko ja sama, ale też ludzie wokół mnie,
których ta zdrada dotyczy. I tu pojawia się moje pytanie, bo ten
wątek nie jest nigdzie poruszany.
Odpowiedzialność zdradzających za rodzinę osoby, z którą zdradza.
Czy mówić w ogóle? Moim zdaniem nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi i
wszystko zależy od sytuacji, partnerów. Nic nie jest czarno-białe jak
się przekonałam sama. Ja nie wiem, czy powiem. Na niepowiedzenie poza
problemem związanym ze skrzywdzeniem w ten sposób męża (KTÓRE SĄ
WAŻNE!!!) pojawia się problem, że można skrzywdzić jeszcze żonę
drugiego zdradzającego. O tym się nie mówi. Zdrada powoduje wplątanie
w życie tego z kim zdradziliśmy i też naszą odpowiedzialność za jego
rodzinę.
Gdybym miała patrzeć na siebie i ratować mój związek powiedziałabym.
Jestem obecnie przekonana, że bez tego, w mojej sytuacji, gdy mąż zna
częściową prawdę, gdy muszę go ciągle w związku z tym okłamywać, gdy
trwam w nieszczerości, pomimo zakończenia, gdy nie mogę się przez to
na niego otworzyć, muszę powiedzieć. Widzę, że nie mówiąc nie mam
szans na odbudowanie naszych relacji i uratowanie małżeństwa.
Powiedzenie może również je zniszczyć. To wielka niewiadoma.
Natomiast powiedzenie może zniszczyć nie tylko moje małżeństwo, ale
również osoby, z którą zdradzałam. Wiem, że ona chce je ratować. Mój
mąż prawie na pewno wtedy zareaguje bardzo emocjonalnie i powie żonie
tego mężczyzny lub zrobi coś takiego, żeby ona się dowiedziała. Ich
małżeństwo może się rozpaść.
Gdy nie powiem moje małżeństwo nie będzie miało żadnych szans, gdy
powiem te szansę będą, natomiast mogę odebrać szanse innym.