rozwód..samotność..i co dalej?

22.03.04, 13:01
Prawie rok temu odeszłam od meża..Małżeństwo było porażka, oboje bylismy
nieszczęśliwi...
znalałam sie w pustce, prawie zadnych znajomych..Jeśli już to szczęsliwe,
młode małżeństwa....
Próbowałam poznać kogoś przez internet, kolejne porażki...Zawsze albo ja sie
nie podobałam, albo mi się ktoś nie podobał..
Sytuacja bez wyjścia....Mam 31 lat a czuję się tak jakby już swiat mi się
skończył...
Tracę nadzieję na normalne życie..
I ciagle zadaję sobie pytanie, co dalej?Czy można tak życ przez jeszcze
powiedzmy kilkadziesiąt lat...? I po co??
Bardzo mi smutno i źle.
D.
    • mskaiq Re: rozwód..samotność..i co dalej? 22.03.04, 13:23
      Czytajac Twoj list mialem wrazenie ze po upadku Twojego malzenstwa postanowilas
      znalesc nowego partnera. Ja mysle ze lepiej poczekac na milosc inaczej jest
      bardzo trudno pozostawac z kims w zwiazku.
      Milosc pozwala wybaczc i rozumiec druga osobe. Mysle ze warto otworzyc sie na
      ludzi. Twoja radosc, Twoja chec uczestniczenia w zyciu przyciagnie wielu ludzi.
      Twoj negatywizm wystraszy kazdego dlatego nie mozesz byc smutna i akceptowac
      strach ze zostaniesz sama. Wiesz mi ze wszystko zalezy od Ciebie od Twojego
      pozytywnego podejscia do zycia. Moge Cie zapewnic ze jest w zyciu wiele dla
      Ciebie ale pod warunkiem ze Ty nie zniszczysz tego. Negatywne nastawianie sie
      do zycia to wlasnie najlepszy sposob aby zniszczyc wszystko.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • Gość: grysik Re: rozwód..samotność..i co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 13:37
      Tez jestem po rozwodzie i moge ci radzic tylko jedna rzecz: nie koncentruj sie
      na znalezieniu faceta. Mezczyzna nie moze byc celem samym w sobie. Zrob cos dla
      siebie, zapisz sie na kurs jezykowy, aerobik czy cokolwiek. Pozawaj ludzi i daj
      sie pozanac. Twoje zycie moze stac sie naprawde fascynujace. Twoja samotnosc
      jest w tobie i zaden facet tu nie pomoze. Rozwiaz swoje problemy i ZYJ, ZYJ,
      ZYJ.Tak jak ja!!! Teraz dopiero wiem, co znaczy radosc zycia. A nie mam nowego
      patnera i wcale nie szukam na sile;) Powodzenia!!!!!!
      • dorotaa6 Re: rozwód..samotność..i co dalej? 22.03.04, 13:50
        Czy szukam na siłe?
        Na początku bardzo chciałam z kims byc..teraz już nie
        ale po prostu samotność mnie dobija, i nie chodzi tylko o brak partnera,
        ale też o brak znajomych z którymi można poprostu spedzić czas..
        czuje sie na marginesie życia, a właściwie tak jakbym wcale nie żyła
        tylko praca-dom....
        Wiem- oczywiście rady typu angielski, aerobik.jasne, ale na to trzeba pieniedzy.
        zresztą chodze na angielski- ale tam średnia wieku to 18 lat (grupa dla
        dorosłych)
        Bardzo trudno jest kogos poznać...
        Mieszkam w dużym mieście, ale nie pochodze stąd, przyjechałam tu po studiach,
        tym większa pustka wokół mnie...
        Nie umiem sobie z tym poradzic, życ w ten sposób, bo dla mnie to nie jest
        życie, to wegetacja
        D.
    • marusia_ogoniok [...] 22.03.04, 13:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mskaiq Re: rozwód..samotność..i co dalej? 22.03.04, 14:27
      Mysle ze jest wiele innych mozliwosci. Jest turystyka, szachy, brydz, hospicja
      gdzie ludzie pomagaja innym i spotykaja sie aby dyskutowac sprawy. Mozna od
      samego poczatku powiedziec nie, to glupie ale wtedy przychodzi smutek,
      beznadzieja i depresja. To jest Twoj wybor po ktorej stronie chcesz spedzic
      Swoje zycie. Ja wybralem radosc i kontakty z ludzmi. Ludzie reaguja otwarciem
      jesli mamy w sobie wiele radosci i otwartosci w stosunku do nich. Jest po
      stronie swiatla i milosci. Jest druga strona bardzo smutna i ciemna, bylem i po
      tamtej, nie chce tam wracac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • dorotaa6 Re: rozwód..samotność..i co dalej? 22.03.04, 14:34
        Tak, ja jestem zdecydowanie po tej smutnej stronie.
        czy kiedyś z tego wyjdę?
        nie wiem....
        zawsze chciałam mieć dom, rodzine....
        trudno pogodzic się z tym, że nie mam do tego prawa....
        pozdr
        D.
        • Gość: Alla Re: rozwód..samotność..i co dalej? IP: *.a2000.nl 22.03.04, 18:09

          Dlaczego myslisz, ze nie masz do tego prawa?? To, ze w rok po rozwodzie nikogo
          ciekawego nie spotkalas nie znaczy, ze juz nigdy nie spotkasz, ze na to nie
          zaslugujesz i nie masz prawa. Bardzo mylne wnioski wyciagnelas ze swojego
          doswiadczenia zyciowego. Nikt nie jest skazany na samotnosc, o ile sam sobie
          tego nie wmowi. Ten rok byl ci potrzebny, zeby uporzadkowac swoje sprawy,
          nabrac dystansu do tego co sie wydarzylo w bylym malzenstwie, wybaczyc sobie i
          mezowi, ze nie potrafiliscie byc razem, slowem dojsc do ladu ze soba i swoim
          sumieniem i definitywnie zamknac za soba ten rozdzial zycia. Jezeli nadal
          czujesz sie skrzywdzona lub winna to znaczy, ze nie uporalas sie z tym.

          A teraz, wiesz juz sama dla siebie z jakim czlowiekiem chcialabys spedzic
          reszte zycia? Wiesz juz kogo szukasz? Wiesz czego najbardziej ci potrzeba w
          zwiazku, a co ty moglabys dac? Czym interesuja sie mezczyzni najbardziej cie
          pociagajacy? Moze zeglarstwem, motorami, samochodami, tenisem, lub innym
          sportem? Zamiast na angielski z malolatami, na przyklad zapisz sie na tenisa,
          na kortach masz wieksze szanse spotkac kogos ciekawego w twoim wieku. Zrob sama
          dla siebie analize jacy ludzie cie interesuja? Bo jezeli domatorzy w kapciach w
          kratke, to faktycznie masz marne szanse, bo goscie w kapciach juz przed 30-tka
          usidleni, siedza teraz przed telewizorem z piwem w reku spogladajac na
          dorastajaca progeniture. Mnie dla przykladu pociagaja faceci, ktorzy w wolnych
          chwilach zegluja. Dlatego w lipcu zapisuje sie na kurs zeglarski (sama
          chcialabym umiec zeglowac a nie ukrywam ze daje mi to tez szanse na spotkanie
          fajnych ludzi). Troche kosztuje, ale jezeli masz prace, to mozna cos tam
          zaooszczedzic, albo w ostatecznosci pozyczyc, w sumie to inwestycja w
          przyszlosc, wiec warto zaryzykowac.

          Kiedys tez bylam bardzo samotna osoba, teraz tez czasem mam napady samotnosci,
          ale na to nie ma rady, czlowiek cale zycie jest sam. Zacznij gdzies dzialac, to
          poczujesz sie lepiej. Na angielskim same malolaty? Na aerobiku same kobiety? To
          sprobuj jakis inny kurs. Teraz kursow co niemiara. Moze interesuje cie cos
          jeszcze? Tylko kwestia znalezienia jakiejs fajnej grupy. Szukaj i nie
          zniechecaj sie. Moze jakis wolontariat w weekendy? Moze cos pozytecznego dla
          innych? Moze cos ciekawego dla siebie? W koncu cos cie wciagnie, poznasz nowych
          ludzi. Nie zniechecaj sie od razu. Kto powiedzial, ze w zyciu ma byc lekko i
          wszystko ma byc od razu. Trzeba dzialac i nie myslec o swojej samotnosci, bo TO
          NA CZYM SIE KONCENTRUJESZ-WZRASTA. Takie jest prawo. Nie mysl o tym, ze jestes
          samotna. Zajmij sie czyms. Bedzie tylko lepiej.
          Zycze wytrwalosci i szczescia.
          Pozdrawiam
      • marusia_ogoniok [...] 22.03.04, 14:48
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: inna dorota Re: rozwód..samotność..i co dalej? IP: *.crowley.pl 22.03.04, 14:41
      Dalej to chyba tylko uswiadomienie sobie, ze przechodzisz zyciowy kryzys.

      Mam wrazenie, ze chcesz sobie samej pomoc. Przeciez podejmowalas juz
      inicjatywy, ktore mialy na celu wyciagniecie cie z tej sytuacji. Radzilas
      sobie, jak potrafilas najlepiej. No, ale czasem zdarza sie tak, ze stare,
      wyprobowane sposoby radzenia sobie z klopotami zawodza. Czlowiek czuje, ze to
      nie ma sensu i brnie w podobne uklady.
      Rozczarowalas sie malzenstwem.
      Wydaje mi sie, ze nalezysz do tego typu kobiet, ktore poswiecaja wszystko dla
      zwiazku, ktore kochaja za mocno i klada wszystko na jedna karte.
      Malzenstwo bylo zapewne wazne w twoim zyciu.
      Teraz go nie ma. Moze myslisz nawet, ze to lepiej, ze sie skonczylo.
      Ale nadal pozostaje pytanie: co dalej?

      Bylam na twoim miejscu. Sytuacja niemalze identyczna. Dopiero gruntowna terapia
      pomogla mi zrozumiec dlaczego dzieje sie w moim zyciu tak, a nie inaczej.

      I polecam ci terapie. Jesli nie masz kasy, to idz panstwowo. W duzych miastach
      jest wybor.

      Warto zainwestowac w swoje zycie. Tym bardziej, ze probowalas sobie pomoc i
      nadal jest ci zle, smutno.
    • mskaiq Re: rozwód..samotność..i co dalej? 22.03.04, 15:09
      To wroc na ta dobra, szczesliwa strone. Ja bylem kiedys po tej zlej stronie i
      wrocilem. Zaczalbym od usmichu do ludzi, zobaczysz ze wiele osob odda Ci Twoj
      usmiech. Niech to bedzie Twoj pierwszy krok. Nic nie jest skonczone w Twoim
      zyciu, masz dopiero 31 lat, przed Toba i Dom i Maz i Dzieci. Trzeba w to
      wierzyc i marzyc. Tylko poprzez brak wiary ze to nastapi mozesz to utracic.
      Pesymizm tak czesto uwazany przez nas jako bezpieczniejszy zabiera szanse na te
      dobre rozwiazania. To jest strach przed patrzeniem na zycie w piekny i radosny
      sposob. Kiedys rowniez sie balem, dzisiaj juz nie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • dorotaa6 Re: rozwód..samotność..i co dalej? 22.03.04, 15:48
        wiesz bardzo trudno znaleźć w sobie taką nadzieję, jeśli nic w życiu nie
        wyszło..
        Raczej trzeba sie zmierzyć z rzeczywistością i pogodzić..
        Tego nie potrafie.
        ale dzięki za to co piszesz
        pozdrawiam
        D.
        • michaell13 Re: rozwód..samotność..i co dalej? 22.03.04, 16:40
          Nie ty jedna Doroto.Mam za sobą sporo samotnych lat,bez przyjaciół,bez
          rodziny,odsunięty od życia.Myślałem,że tak już będzie zawsze.Ale miałem
          szczęście spotkać kogoś od kogo nauczyłem się miłości.Nie mogę z nia być,jednak
          dzięki niej poznałem tą jasną stronę życia.Nadal mieszkam sam,ale na nowo
          pokochałem świat.I nagle wokół mnie pojawili się ludzie.To jest
          niesamowite.Wystarczyło poczuć w sobie miłość i przelać ją na otoczenie.A potem
          to juz samo się układa.Przestajesz martwić się,bo towarzyszy Ci swiatło.Rób
          wszystko,żeby zobaczyć to światło.To sie nie stanie od razu,to będą drobne
          kroczki,które stopniowo zmienią twój punkt widzenia.Najważniejsze,żebyś poczuła
          to wewnątrz siebie,a wtedy juz będziesz wiedziała co dalej robić.
    • Gość: ach tez to mam Re: rozwód..samotność..i co dalej? IP: *.mia.bellsouth.net 22.03.04, 18:38
      Doroto, rozwiodlem sie kilka lat temu, szczesliwie mialem potem super zwiazek,
      teraz ten sie skonczyl i tez jestem w pustce, wydaje mi sie, ze juz nigdy
      wiecej nic sie nie uda itp.
      nie martw sie, to minie, pozwol sobie przejsc zalobe, moze nawet do roku.
      bedzie dobrze,
      pa
    • sex_time Rozwód, samotność... i co dalej? 23.03.04, 07:51
      Rozwód, samotność... i co dalej?

      Mogę Ci zaoferować seks, pot i łzy. Odpowiada?
      • dorotaa6 Re: Rozwód, samotność... i co dalej? 23.03.04, 08:55
        niestety nie........
        • sex_time Re: Rozwód, samotność... i co dalej? 23.03.04, 09:35
          Dlaczego? Przecież tajemnica tkwi w proporcjach.

          No dobra, powiem Ci co straciłaś: seks jest nieziemski, pot będziesz z siebie
          wylewać w mojej prywatnej saunie, a łzy, to łzy szczęścia.
    • samotny_1972 Re: rozwód..samotność..i co dalej? 25.03.04, 05:21
      Mam to samo bez mala identyko jak TY te same pytania.
      pozdr.
      • saana Re: rozwód..samotność..i co dalej? 25.03.04, 15:43
        samotny_1972 napisał:

        > Mam to samo bez mala identyko jak TY te same pytania.
        > pozdr.
        jakby nie bylo kazda pokraka znajdzie swojego amatora.
        Akurat jak ja skonczylam swoje ,malzenstwo czulam sie jakby swiat otworzyl sie
        ponownie. No coz srednia wieku znajomych mi sie znaczaco obnizyla...bo
        faktycznie z malzonkami slabo spedzanie czasu mi wychodzilo. Ale widze tez po
        swoich znajomych jakiego kopa dostaja i pra do przodu po rozwodach.
        I z czasem wszyscy gdzies sie na jakies zwiazki zalapuja. ----
        Nawet mi z panskiego stolu cos spadlo chociaz ja juz postanowilam prob
        malzenskich na sobie nie dokonywac. A jednak mam nowe nazwisko. Wiec mysle ze
        to kwestia czasu wylizania ran jakiegos bodzca i kopa.
        • dorotaa6 Re: rozwód..samotność..i co dalej? 25.03.04, 16:17
          A wiesz to ciekawe co piszesz......
          Bo ja też obserwuje takie osoby po rozwodach, często świetnie sobie radzą, choc
          teoretycznie nie powinni...

          Dlatego nie wiem co ze mną jest nie tak..
          Naprawdę są brzydsze ode mnie kobiety i mniej inteligentne pewnie też,
          teoretycznie niczego mi nie brakuje, a jednak....

          Nie napisałam tego postu, zeby otrzymać jakąś konkretną radę, receptę- bo wiem
          że jej nie ma..
          Każdy ma swoją droge w życiu..
          Jednym się wszsytko udaje, inni maja zawsze pod górkę..
          dlaczego? kto wie, z różnych powodów..
          Chciałam się chyba troszeczkę wyżalić, to wszystko..
          pozdrawiam
          D.
    • witch-witch Re: rozwód..samotność..i co dalej? 25.03.04, 16:47
      dorotaa6 napisała:

      > Prawie rok temu odeszłam od meża..Małżeństwo było porażka, oboje bylismy
      > nieszczęśliwi...
      > znalałam sie w pustce, prawie zadnych znajomych..Jeśli już to szczęsliwe,
      > młode małżeństwa....


      > Tracę nadzieję na normalne życie..
      > I ciagle zadaję sobie pytanie, co dalej?Czy można tak życ przez jeszcze
      > powiedzmy kilkadziesiąt lat...? I po co??
      > Bardzo mi smutno i źle.
      ...........
      Latwo komus radzic jak sie nie jest w takiej podobnej sytuacji.Ale faktem jest
      ze na swiecie zyje miliony samotnych ludzi, tak ze szanse na spotkanie kogos
      dla ciebie zawsze beda istniec. Najwazniejsze to nie popadac w depresje albo
      rozterki z powodu smotnosci. Amerykanskie przyslowie powiada ze" glodny robi
      zle zakupy"Czyli wtedy gdy mamy zle sampoczucie, gdy jest nam nie dobrze ze soba
      najczesciej posiadamy zla ocene sytuacji i wybieramy zlego partnera, ktory i
      tak po jakims czasie tylko potwierdza nasze zle samopoczucie wszak 100 razy
      bardziej. To co jest dobre to czasem wziac "urlop" od wszelkich zwiazkow i
      zajac sie soba i swoim najblizszym otoczeniem.
      Pozdr.
      W


Pełna wersja