problem ze sobą czy z otoczeniem

15.08.10, 21:05
pisze, bo od lat czuje sie, jak w tym glupim dowcipie o pacjencie i
lekarzu psychiatrze (pacjent mowi:panie doktorze wszyscy mnei ignoruja, a
lekarz na to odpowiada: nastepny prosze).

Rzecz w tym, ze otoczenie nie zauwaza moich potrzeb i sie z nimi nie
liczy. Moja matka wlasnie wyrzucila do sedesu utarte przeze mnie na placki
ziemniaki, bo nie na tych oczkach je utarlam.
W pracy, ktora stracilam traktowano mnie jak powietrze i element
rzeczywistosci sluzacy do zaspokajania potrzeb otoczenia (o ile elementowi
mozna robic awantury nawet za cudze bledy). I nie jest to pierwsza praca,
w ktorej tak sie dzieje - rozumiem, jestem nowa, musze swoje przejsc. Ale
te awantury bywaja nie do zniesienia.

Wiem, moglabym tez sie wydzierac i walczyc ze starymi potworami, na ktore
juz nikt nawet nie spojrzy, ale co mi to da? Potwory pracuja tu od ilus
lat i sa nietykalne. Na szczescie juz z potworami nie pracuje, bo mnie
wykolegowaly (w ciagu ost.roku 2x w roznych pracach).

Szkoda, ze nawet w rodzinie czlowiek liczy sie na tyle tylko, na ile inni
maja z niego korzysci.
    • sabinac-0 Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 16.08.10, 01:09
      slodkaminka napisała:

      > Moja matka wlasnie wyrzucila do sedesu utarte przeze mnie na placki
      > ziemniaki, bo nie na tych oczkach je utarlam.

      Nic mnie tak nie wkurza jak takie numerki. Ludzie na swiecie umieraja z glodu a
      jakas idiotka (sorry za slowo ale to najlagodniejsze jakie przychodzi mi na
      mysl) wyrzuca jedzenie bo oczka jej nie pasuja.

      Sa ludzie, klamki i parapety.

      > Wiem, moglabym tez sie wydzierac i walczyc ze starymi potworami, na ktore
      > juz nikt nawet nie spojrzy, ale co mi to da?

      Ze potwory zauwazylyby w koncu, ze istniejesz.

      > Szkoda, ze nawet w rodzinie czlowiek liczy sie na tyle tylko, na ile inni
      > maja z niego korzysci.

      Mam pytanie - czy mowisz ludziom o swoich oczekiwaniach wobec nich?

      Bo jesli uslugujesz innym i w milczeniu przelykasz zniewagi liczac na to, ze
      ludzie w koncu Cie docenia i sami z siebie sie zrewanzuja, to sie nie doczekasz.
    • gadagad Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 16.08.10, 01:29
      Po piewsze nie piszesz pierwszy raz. Po drugie po co robisz coś,
      czego nikt nie chce?Gdzie masz tę słodką minkę?Weź się zdecyduj być
      zła.No powiedz, co stracisz?Weź się w końcu określ - co kto ma
      kupić.A, jak mi moja gotująca matka wymodzi coś czego nie jem, to
      wywalam.
      • zorz_ponimirski Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 16.08.10, 01:59
        to wywalanie wymodzonego przez matkę, to w zastępstwie czego jest?
    • fnoll Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 16.08.10, 03:16
      zayebać święconą kosą matkę spuszczającą owoce Twej pracy do klozetu, wysadzić
      dynamitem złe miejsca pracy. ewentualnie założyć rock band, w którym słowami
      piosenek pognębion będzie ciemiężyciel wszelki (matka, Kaufland, oraz inne demony)

      zaprawdę, jak nie zaprzestaniesz całować dupy diabłu, tak jego bąki na twarzy
      czuć będziesz
    • klosowski333 Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 16.08.10, 04:53
      Matke masz zwyrodniala. Jedzenia zdatnego do spozycia nie wywala sie do smieci.
      Twoja matka musi byc straszliwym prostakiem.

      Popelniasz blad nie walczac o elementarny szacunek do siebie. Gdy jestes w
      sposob ewidentny pokrzywdzona nie mozesz sie wahac przed podniesieniem glosu,
      nie mozesz sie wahac przed okazaniem adwersarzowi pogardy, nie mozesz sie wahac
      przed slowna agresja. Inaczej zawsze bedziesz ofiara, zycie bedziesz miala
      spi.erdol.one i tylko i wylacznie sama siebie bedziesz mogla o to obwiniac.
      Jezeli nie zmaierzasz nic z tym zrobic, to albo nie narzakaj, albo juz teraz
      palnij sobie w leb by uniknac kolejnych upokorzen.
      • slodkaminka Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 23.08.10, 21:36
        widzisz klosowski ja robie jeden generalny blad- nie chce brac
        udzialu w awanturze. Zauwazylam, ze schemat sie powtarza-stara baba,
        przelozona wszczyna awantury i zakrzykuje mnie.
        Najmuje sie do pracy, naobiecuja mi cudow (chociaz ja o nic nie
        pytam, nie oczekuje) a kiedy nieobacznie sie upomne, spytam o
        obiecane zaczyna sie nagonka.
        To po jakiego wala z przeproszeniem mi ktos ten kit wciska
        NIEPYTANY? Przeciez ja o nic nie prosilam.


        Ja musze miec wyglad debila, ze jestem tak traktowana. Takie
        niestety odnosze wrazenie. Sprawiam wrazenie glupka.
        Moze nim w istocie jestem?
        • lifeisaparadox Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 25.08.10, 09:45
          Ja tam myślę że to się prostuje długo i żmudnie, gdy człowiek ma taki
          charakter że zaczyna się co po chwila potykać w życiu, frustrować i
          wchodzi w awantury i czuć ciągle niesprawiedliwie traktowany.
          Tu chyba większość osób na tym forum ma takie czy inne odchyły -
          inaczej by nie krążyli wokół psychologii.

          To się po prostu odkręca u psychologa miesiącami, latami, ale trzeba
          chcieć zmian na lepsze. Niektórzy ludzie zwyczajnie inaczej zakodują
          sobie pewne sprawy które mają miejsce w ich życiu i później mają
          problemy z porozumieniem się i zrozumieniem ze strony innych ludzi.
          • clarissa3 Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 25.08.10, 10:45
            a moze to jest tak ze wiekszosc ludzi jest cholernymi egoistami?
            Nastaly czasy 'ja, ja, ja', tzw. 'indywidualizm' i teraz poza
            wlasnym interesem nic sie nie liczy. To sie wiaze z wlazeniem na
            przestrzen drugiego, brakiem szacunku, tratowaniem innych. Problem
            kobiet w tym jest taki ze wychowuje sie je do uleglosci i znoszenia
            tego -... a potem szpitale sa ich pelne!
            • montyple Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 25.08.10, 11:07
              clarissa3 napisała:

              > a moze to jest tak ze wiekszosc ludzi jest cholernymi egoistami?
              > Nastaly czasy 'ja, ja, ja', tzw. 'indywidualizm' i teraz poza
              > wlasnym interesem nic sie nie liczy. To sie wiaze z wlazeniem na
              > przestrzen drugiego, brakiem szacunku, tratowaniem innych. Problem
              > kobiet w tym jest taki ze wychowuje sie je do uleglosci i
              znoszenia
              > tego -... a potem szpitale sa ich pelne!

              Mam wrażenie, że wspieramy postawę "przepychania się łokciami" nie
              broniąc skutecznie swoich granic, a pozwalając aby agresor wciągał
              nas w dialog na swoim poziomie lub nie robiąc zgoła nic, żeby - broń
              Boże - samemu nie zostać posądzonym o 'cholerny egoizm". Większość
              wyznacza normy społeczne, ale wtedy kiedy podejmuje pozytywną
              aktywność, a nie ogranicza się do narzekania.
              • clarissa3 Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 25.08.10, 11:25
                masz racje. Ale tez jest jakas umowa ze tego a tego sie nie robi.
                Przynajmniej w niektorych srodowiskach. A teraz az zatyka widzac co
                niektorzy ludzie wyprawiaja. I jeszcze sie chelpia. Dopoki w ryj nie
                dasz to nie zrozumie ze tak nie nalezy postepowac!
                • montyple Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 25.08.10, 11:40
                  clarissa3 napisała:

                  > masz racje. Ale tez jest jakas umowa ze tego a tego sie nie robi.
                  > Przynajmniej w niektorych srodowiskach. A teraz az zatyka widzac
                  co
                  > niektorzy ludzie wyprawiaja. I jeszcze sie chelpia. Dopoki w ryj
                  nie
                  > dasz to nie zrozumie ze tak nie nalezy postepowac!

                  No właśnie, nie jestem przekonana. Bo dając w ryj dostosowujesz się
                  do normy negatywnej.

                  Dobre zachowanie (szacunek do innych) musi przynosić korzyści, a złe
                  (cwaniactwo i agresja) grozić wykluczeniem, wtedy jest mniej więcej
                  normalnie. Tak funkcjonują zdrowe środowiska.
                  • clarissa3 Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 25.08.10, 12:30
                    czegos nie zalapalas! Mowie ze te prostaki sa tak przekonane o
                    swojej swietnosci, o jedynej slusznej racji (swojej), ze innego
                    jezyka nie sa w stanie zrozumiec niz ten ktorym sie sami posluguja.
                    Agresja!
                    Ja tego nie pochwalam! Ja widze w tym wielkie zagrozenie. I widze
                    tez ze wielu w tym watku wlasnie tak radzi tej dziewczynie
                    postepowac: dostosowac sie do poziomu. Tego nizszego.
                    Gdy juz zaczniemy zyc w jaskiniach i piec koty na wycieraczkach moze
                    zrozumiemy ze to glupia droga.
                    • montyple Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 25.08.10, 15:53
                      clarissa3 napisała:

                      > czegos nie zalapalas! Mowie ze te prostaki sa tak przekonane o
                      > swojej swietnosci, o jedynej slusznej racji (swojej), ze innego
                      > jezyka nie sa w stanie zrozumiec niz ten ktorym sie sami
                      posluguja.


                      Dokładnie tak Cię zrozumiałam :)
    • leda16 Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 16.08.10, 06:52
      slodkaminka napisała:
      Rzecz w tym, ze otoczenie nie zauwaza moich potrzeb i sie z nimi nie
      > liczy.


      A Ty się liczysz, jak musisz. W sumie na jedno wychodzi.


      Wiem, moglabym tez sie wydzierac i walczyc ze starymi potworami, na ktore
      > juz nikt nawet nie spojrzy



      Pracujesz w jakiejś rewii piekności i młodosci?
    • wifch Twoja mama musi lubic bardzo placki :=) 23.08.10, 22:19
      Wrecz musi byc, smakoszem potrawy, skoro byla tak zdegustowana i
      wywalila owe zle przetarte ziemniaki...:=)))

      Moze na nastepny raz umow sie, ze wspolnie utrzecie owe ziemniaki.
      Ja tre ziemniaki w specjalnym 'robocie' pozniej jest tylko duzo
      zmywania:=)))

      Ale dla prawdziwego konesera takie tarte ziemniaki tez bylyby
      tandetne...i wywalilby je na zbity ziemniak...

      Coz ci radzic, nauczyc sie zycia posrod ludzi. Obserwuj jak robia to
      inni. Moze naucz sie z nimi ich wspolnej gry, jezyka motywow, za
      skrywanym parawanem, czytaj ow nie dokonca wypowiedziany
      jezyk...czyli uzyj intuicji w kontakatach z ludzmi. W koncu moze
      wspolpracuj. Jest sporo literatury na ten temat jak zyc posrod ludzi
      i sobie radzic.
    • seth.destructor Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 23.08.10, 22:54
      Rzecz w tym, ze otoczenie nie zauwaza moich potrzeb i sie z nimi
      nie
      > liczy.

      To jest normalne. Otoczenie nie jest od tego, by się nad tobą
      pochylać. Nikogo nie interesują twoje potrzeby, a wręcz przeciwnie -
      to, jak możesz zaspokoić czyjeś. Dorośnij.
    • clarissa3 Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 24.08.10, 23:43
      dawniej bylo tak ze jak sie ktos niegrzeczie zachowywal w stosunku
      do innych to wiadomo bylo ze 'cham' i nikt 'porzadny' z nim sie nie
      chcial zadawac. Teraz jest 'demokracja', chamow wszedzie pelno, co
      oznacza ze jest ok byc chamem i na luz puscic wszelkie prymitywne
      popendy, jak wyzywanie sie na innych. Co bedzie za 50 lat? Strach
      pomyslec!
    • heyah.banana Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 25.08.10, 12:44
      Praca pracą a dom domem. W pracy swoje trzeba przeżyć, może zmienić ją
      kilka razy. Czas pozwala nabrać dystansu, z jego perspektywy można
      nabrać dystansu, również do siebie.
      A dom, no cóż. Może wyprowadzka? Wojny i kłótnie mogą spowodować urazy
      niemożliwe do przezwyciężenia w przyszłości.
      • slodkaminka Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 30.08.10, 21:39
        dziekuje za wpisy...
    • myszyna Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 30.08.10, 22:10
      Kluczowe dla mnie pytanie: jakie masz potrzeby?
      Nazwij, proszę. Zastanowimy się, o co chodzi.
      • slodkaminka Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 11.09.10, 22:32
        chcialabym:
        nie byc opieprzana za blad pupila szefowej,
        nie byc opieprzana publicznie nieslusznie w pracy,zeby sie na mnie nie wyzywanla baba, ze ona ma na utryzmaniu 20letnie dziecko (!), wiec nie da mi resztek urlopu z poprz.roku w sierpniu nastepnego,
        zeby mi nie grozila przelozona pobiciem i zebym po tym nie tracila pracy,
        zeby mnie nie zatrudniano na 1omies. i nie zwalniano po 3 (bo pracownik moglby podejrzewac, ze go chcemy zwlolnic, wiec dalismy umowe na 10mies.)
    • annarchia Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 31.08.10, 12:27
      Zauważalne jest to, że w tytule postu stawiasz pytanie, wątpliwość - Ty czy
      otoczenie - a w poście wyraźnie sugerujesz, że to z otoczeniem (a nie z Tobą)
      jest coś nie tak. Trudno więc ocenić, bo nie piszesz obiektywnie. Ale jedno jest
      pewne: niezależne od tego, czy to inni zachowują się nie fair czy może Ty
      wszystko tak odczytujesz, czy też i jedno i drugie, fakty są takie: to TY
      czujesz się źle, więc kiepskie samopoczucie to TWÓJ problem, TWOJA sprawa. Jeśli
      nie pomoże zmiana otoczenia to chyba trzeba będzie zmienić coś w sobie, w swoim
      nastawieniu, reagowaniu.
    • hipnozaur Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 31.08.10, 16:46
      Buuuuu....
      • kalllka Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 31.08.10, 17:02
        no nie bucz, tylko siadaj.
        :)
    • hummusisok Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 07.09.10, 22:41
      Reaguj na dane zachowania, nie duś tego w sobie.
    • cyryl-z-glinki Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 12.09.10, 06:58
      Prawdopodobnie przyzywczaiłaś sie do takiego traktowania w domu rodzinnym i nie potrafisz się upomnieć o swoje prawa.
      Co to za pracownik,który przyjmując się do pracy nie potrafi uzgodnić i precyzyjnie ustalić warunków swego zatrudnienia.
      Świadczy to o Twoim bardzo niskim poczuciu własnej wartości.NIe pytając o warunki zatrudnienia dajesz pierwszy sygnał,że godzisz się na wszystko i nie trzeba się z Tobą liczyć.Musisz się nauczyć upominać o swoje prawa i o przestrzeganie Twoich granic.

      Jeśli masz despotyczną matkę,która dyktuje Ci na każdym kroku,co i w jaki sposób musi być wykonane,to tutaj jest przyczyna Twojego problemu i trzeba starać się zmienić tę relację.
      Jeśli nie stać Cię na warsztaty z asertywności,to kup sobie jakąs książkę na ten temat i ćwicz sama nowe sposoby zachowania.
      Popatrz ,jak sama siebie traktujesz źle i negatywnie osądzasz,a chcesz ,by inni Cię docenili ?
      Nie wolno tak myśleć o sobie,że jesteś do niczego.Trzeba tylko nauczuć się upominać o swoje prawa.
      Ludzie obrażają nas tak długo,jak długo im na to pozwalamy.Zapamietaj to sobie !
      • cyryl-z-glinki Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 12.09.10, 08:04
        Zrób sobie test,który ocenia nasze wyobażenie o sobie, w wątku: autoterapia.
        Postaram się tam coś więcej napisać, jak radzić sobie z krytyką.
    • 10iwonka10 Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 12.09.10, 11:23
      Troche przesadzasz- jesli utarlas ziemniaki na bardzo grubej tarce to nie nadaja sie one na placki.. A w pracy kazdy ma problemy. Przyjelas troche taka bierna postawe wiec ludzie wkolo cie popychaja. Niestety w zyciu trzeba wziasc czasem inicjatywe w swoje rece.

      >>Wiem, moglabym tez sie wydzierac i walczyc ze starymi potworami, na ktore
      > juz nikt nawet nie spojrzy, ale co mi to da? Potwory pracuja tu od ilus
      > lat i sa nietykalne. Na szczescie juz z potworami nie pracuje, bo mnie
      > wykolegowaly (w ciagu ost.roku 2x w roznych pracach).
      >>>

      W kazdej twojej pracy sa same 'potwory'??????
      • slodkaminka Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 12.09.10, 20:27
        cyrylu przyzwyczailam sie do takiego traktowania, masz racje. W domu mialam robic, mialam sie uczyc (zawod zmienialam 3x!, bo rodzice sobie ubzdrali a ja mialam robic co oni chca). Zmienialabym o jeden raz mniej gdybym uwierzyla, ze to o czym marze jest na moje sily, ale moja matka powiedziala "gdzie by mi przyszlo do glowy, ze ty chcesz akurat to robic".
        Ze mna po prostu nikt w domu nie rozmawial. Latami zylam tylko nauka i praca.

        A co do relacji w domu to jeszcze dzis zdarza mi sie byc zmieszana z blotem i uslyszec (gdy sie w czyms z nia nie zgodze): "ach ty k....o to spier...aj".
        Czasami wydaje mi sie, ze nagle zejscie z tego swiata by zalatwilo moj problem.
        Nawet wlasna matka nie jest w stanie uszanowac mnie jako czlowieka:(

        W pracy moglam zglosic kilka razy to jak mnie traktowano wyzej, ale wiem, ze kruk krukowi oka nie wykole. Nie wygram z klika, ktora w budzetowce dzieli tort miedzy siebie i przelozna i jej fochami (musiala na kims odreagowac - co moglam zrobic?)

        Czy warto jest majac dowody, ze nie maja racji zwalniajac mnie walczyc o zostanie w pracy pomimo zmiany prezesa? Przeciez ten tam na gorze najbardziej mysli o SWOJEJ kieszeni i zeby jemu bylo dobrze i mial swiety spokoj a nie o pracownikach.

        Co do pracy i ustalen pensji - mialam takie, w ktorych zarobilam gorna kwote widelek, ktore okreslilam. A baby z reguyl byly zlosliwe, bo bylam ciagle nowa i probowali ile mozna, wiec za kazdym pawie razem musialam to samo przechodzic tylko w innej wersji.
      • sabinac-0 Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 13.09.10, 10:52
        10iwonka10 napisała:

        > Troche przesadzasz- jesli utarlas ziemniaki na bardzo grubej tarce to nie nadaj
        > a sie one na placki..

        Ale zeby wyrzucac jedzenie do klozetu... przesadzila kobita i to ostro.

        >
        > W kazdej twojej pracy sa same 'potwory'??????

        Niestety w kazdej pracy znajdzie sie ktos, kto, wyczuwszy slabosc, zaczyna dreczyc. Reszta zazwyczaj z nim trzyma by "potworowi" nie podpasc.

        Jedyna rada na "potwora" i jego klake to demonstracja sily. Tyle ze, by demonstrowac sile, trzeba ja miec. Trudno zas byc wcieleniem supermena jesli w domu bylo sie od dziecka wdeptywana w podloge.
        • 10iwonka10 Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 13.09.10, 12:07
          >>>Jedyna rada na "potwora" i jego klake to demonstracja sily. Tyle ze, by demonst
          rowac sile, trzeba ja miec. Trudno zas byc wcieleniem supermena jesli w domu by
          lo sie od dziecka wdeptywana w podloge.>>>

          Ja mysle ze na klaki w budzetowce nawet demonstacja sily nie pomoze jesli jest sie jednostka.

          Natomiast niestety masz racje 'wdeptywanie w podloge'...niska samoocena to sie odbija na calym zyciu nie tylko na pracy. Znam to z wlasnego doswiadczenia duzo czasu mi zajelo aby to przezwyciezyc.


          >>Niestety w kazdej pracy znajdzie sie ktos, kto, wyczuwszy slabosc, zaczyna drec
          zyc. Reszta zazwyczaj z nim trzyma by "potworowi" nie podpasc.>>

          Moze nie w kazdej ale w wielu. Ja chyba mam szczesie bo teraz pracuje z normalnymi ludzmi zadnymi dreczycielami:-). Ale nie ma sie na to wplywu. Albo trzeba miec nadzieje ze ta osoba odejdzie albo odejsc samemu.

          • kaa.lka Re: problem ze sobą czy z otoczeniem 13.09.10, 12:32
            na dreczyciela wplywu nie ma. za to na odzyskanie zdrowego rozsadu u otoczenia dreczyciela- jest.
            i tego sie bedziemy trzymac.


            ps
            paco by przytyc czy tez schusc, trzeba zaczac( badz przestac) jesc bez opa miotania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja