bardzo poważny problem wychowawczy

16.08.10, 23:06
witam, zamieszczam temat i tutaj u psychologów, wierzę że ktoś pomoże... z
góry bardzo dziękuję. Proszę pisać wszystko, bez owijania w bawełnę..

wiem że temat podobny już był wałkowany,
syn znajomej rodziny, wiek niespełna lat dwadzieścia, krótka charakterystyka
od myślników
- co możecie mądre mamy podpowiedzieć w tej kwestii? co robić?
rodzina przeciętnam, niepatologiczna
błędy i literówki zamieszczone celowo

listaL:

- wynoszenie rzeczy z domu
- agresja słowna, chamstwo, przeklinanie, wyzwiska
- początki agresji fizycznej na matce
- zaniedbanie szkolne (zakończenie nauki na gimnazjum, trzyletnie próby i
bujanie się po zaocznych liceach bez rezultatu w postaci chociażnby
zaliczonego pierwszego semestru)
- niechęć do pracy
- pociąg do "ciemnej strony"
- zainteresowania czarnmagia, wamripy, itp.okulytystyczne
- niska tolerancja na wpływy znajomych (szybkie przejęcie -zwłaszcza ciemnych
i złych- ich zainteresowań i fascynacji) "jak wiatr zawieje tak ja się chwieję"
- lubi imprezy i alkohol
- niepewne, szemrane znajomości, szukanie "sposobu na życie"/sukcesu przez
przygodne znajomości - nowopoznany znajomy w knajpie załatwi mi pracę i będzie
o mnie dbać jak matka
- naiwność z związku z ww.
- niechęć do pracy fizycznej - słaba tolerancja ale są siły na całonocne
kocenie sie poza domem
- niechęć i szybkie zmęczenie jakąkolwiek pracą
- wysokie wymagania w stosunku do rodziców
- zero obowiązków
- zero zakazów i kar
- chęć szpanu i zaimponowania kolegom
- kłamstwa
- rozpieprzanie pieniędzy
- długi (spirala długów), pożyczki, kombinowanie
- sprzedawanie pożyczonych rzeczy
- wzorce pozytywne istnieją w pobliżu (brat, koledzy z podstawówki) ale nie
dają efektu
- życie hotelowe
- notoryczny mega bałagan w pokoju- wręcz melina
- brak szacunku dla rzeczy ale
- chęć by dobrze wyglądać
- brak szacunku dla rodziców
- groźby w stosunku do rodziców (wymeldowanie itp), wysokie poczucie
przynależności do lokalu
- tajemne życie
- wprowadzanie wszystkich w błąd iż ma plan na życie - nauka, praca, w
rzeczywistości to słomiany zapał
- muszę mieć x/y/z by móc: pracować/ uczyć się/ dojeżdżać/ etc
- nieoficjalne informacje o przygodnych stosunkach seksualnych - co gdy któraś
zajdzie w ciążę?
- długotrwały brak pracy, ale gdy jest to b. krótko - ciągle zmieniania bo:
męcząca/coś nie tak z ludźmi/ coś nie tak z tym/ owym/ tamtym/ etc
-celowo wyrwana klamka z drzwi pokoju młodzieńca - co tam może ukrywać? jakaś
dziupla? kwestia czasu?
- brak uświadomienia sobie podstawowych spraw w życiu, konsekwencji własnych
działań (mama prostuje) lub ich braku
- chętki na łatwy, miły biznes, łątwy miły zarobek
- stłuczony w tajemniczych okolicznościach dziób
- częste zmiany towarzystwa miastowego
- pociąg do knajpianego życia
- środki "wychowawcze" karzące wszystkich współdomowników, a nie winnego (
np.odłączanie prądu)
- manifestacja "dorosłości" ale brak zrozumienia tego terminu
- brak kontroli tego co dzieje się poza domem

oto charakterystyka problemu, co możecie poradzić by to ukrócić??
    • wypasiona_foczka "wychowawczy"??? u 20-latka????? 16.08.10, 23:30
      Doradzam nie wpieprzać się w nieswoje sprawy i nie oceniać drugiego człowieka na
      podstawie zasłyszanych, "sensacyjnych" wiadomości (z tym przygodnym seksem żeś
      pojechał...). Takich "pomocników" jak ty w dupę kopnąć. Nie "wychowuje" się
      dwudziestolatków, wychowuje się dzieci...
      • manka_swojska Re: "wychowawczy"??? u 20-latka????? 17.08.10, 07:20
        wypasiona_foczka napisała:

        > Takich "pomocników" jak ty w dupę kopnąć. Nie "wychowuje" się
        > dwudziestolatków, wychowuje się dzieci...

        Dokladnie tak!
        Przede wszystkim nie wychowuje sie cudzych. Niech sie zajmie wlasnym
        zyciem, ktorego z pewnoscia nie ma, skoro ma czas na zainteresowanie
        sprawami innych ludzi.
    • manka_swojska Re: bardzo poważny problem wychowawczy 17.08.10, 07:17
      ... syn znajomej rodziny ...

      Pytanie nr 1: czy to jest Twoj problem? Mysle, ze nie
      Czy znajoma rodziny prosila Cie o zaintresowanie synem? Wyglada na
      to, ze nie, tylko, ze najwyrazniej Tobie sie nudzi i probujesz
      wchodzic w cudze zycie, czego robic nie powinnas, bo jest to
      najzwyczajniej nieeleganckie.
      W czym Ci przeszkadza, ze chlopak prowadzi takie, a nie inne zycie,
      co Cie obchodzi, czy pracuje, gdzie i jak dlugo.
      Czy do knajpy chodzi za Twoje pieniadze?
      Radze Ci, nie wtracaj sie tam, gdzie nie powinnas. Mozesz w ten
      sposob nabawic sie problemow, o ktore sama sie prosisz. Nikt sobie
      nie zyczy, zeby wscibskie znajome znajomych wtracaly sie w cudze
      prywatne zycie. A to, ze nudzi Ci sie, nie masz wlasnego zycia nie
      upowaznia Cie do wpieprzania swojego ciekawskiego nosa tam, gdzie
      nie Two interes.

      Poszukaj lepiej psychologa dla siebie, znajdz sobie dodatkowe
      zajecie i won z cudzego zycia.
    • horpyna4 Re: bardzo poważny problem wychowawczy 17.08.10, 08:52

      Za późno. Nie wychowuje się dorosłych, tylko dzieci.

      Prawdopodobnie wcześniej lekceważono jego wybryki, tłumacząc sobie,
      że "to tylko dziecko". I teraz widać skutki.

      Pozostaje tylko wyprowadzić delikwenta z domu (może trzeba kupić mu
      jakieś małe, tanie mieszkanie) i wymeldować.
      • manka_swojska Re: bardzo poważny problem wychowawczy 17.08.10, 09:53
        horpyna4 napisała:

        > Za późno. Nie wychowuje się dorosłych, tylko dzieci.

        Niech sie przede wszystkim autorka zajmie wychowaniem wlasnych
        dzieci, o ile takie posiada

        > Prawdopodobnie wcześniej lekceważono jego wybryki, tłumacząc
        > sobie,
        > że "to tylko dziecko". I teraz widać skutki.

        Tego nie wiesz, i autorka rowniez z jednej prostej przyczyny. Zadna
        z Was nie brala udzialu w wychowaniu tego mlodego czlowieka.

        > Pozostaje tylko wyprowadzić delikwenta z domu (może trzeba kupić
        > mu jakieś małe, tanie mieszkanie) i wymeldować.

        Co do mieszkania, to jest fakt. Jezeli rodzicow stac,
        mozna "delikwenta" w ten wlasnie sposob usamodzielnic.
        Co do autorki, jest to mowiac popularnie wscibskie babsko, a ujmujac
        charakter babska w kategorie psychologiczne, jest to babsko z
        osobowoscia obsesyjno-kompulsywna, z tendencja do inwentaryzowania
        zycia, nie tyle wlasnego, co innych ludzi. Chcialaby wprowadzac
        porzadek i ogolne schematy w cudze sprawy, bo czubek jej wscibskiego
        nosa nie pozwala zyc inaczej.

    • paco_lopez Re: bardzo poważny problem wychowawczy 17.08.10, 10:18
      teraz to się mozna tylko ze wstydu spalić.
      • manka_swojska Re: bardzo poważny problem wychowawczy 18.08.10, 14:59
        paco_lopez napisał:

        > teraz to się mozna tylko ze wstydu spalić.

        Paco, te sprawe i te babe znam, chociaz zawsze moge sie mylic,
        jestem tylko czlowiekiem. Krew mnie jednak zalewa, jak ktos wypisuje
        stek bzdur wiedzac, kogo ta sprawa dotyczy. A ze na forum tym, czy
        innym jest dosc hermetyczne srodowisko, ktore zna sie od lat, w taki
        czy inny sposob, to niewazne.
        Babsko zyje tylko i wylacznie dla problemow i dla wyrzadzanie innym
        krzywdy, szczegolnie tym, ktorym zazdrosci i tym, ktorych uwaza za
        zagrozenie.
        Kompromituje sie na kazdym mozliwym polu, jest swiadoma swojej
        kompromitacji, jednak dalej babsku wydaje sie, ze zycie to "show",
        ktore toczy sie zgodnie z jej chorym scenariuszem. Ale tak to jest,
        napluj durnemu na glowe, to odwroci sie i powie, ze deszcz pada.
        Babsko wyzwala w ludziach agresje, potrafi wyprowadzic z rownowagi
        tych, ktorzy ogolnie uwazani sa za uosobienie spokoju. Ludzie
        wychodza na jej widok, bo robi im sie duszno i zaczynaja byc
        agresywni. Ilez mozna tolerowac chora psychicznie, ktora tylko
        wpieprza sie w cudze zycie robiac zamet i siejac nieporozumienia.
    • wifch Problem wychowawczy... 17.08.10, 11:59

      napewno zaczal sie juz dosc dawno. A to co teraz to wierzcholek gory
      lodowej.
      Mysle ze najlepiej jest szukac specjalisty od trudnej mlodziezy.
      Na moje oko laika to osoba ma zaburzona psychike.
      Napewno bylaby wskazana terapia calej rodziny, bo tam powstal
      problem.W sposobie traktowania siebie, komunikacji, odbieraniu
      rozmow, itp.
      Gdzies czytalam o osrodkach dla trudnj mlodziezy.
      Moze w kraju takie sa.
    • realista_nr1 Re: bardzo poważny problem wychowawczy 19.08.10, 09:42
      Krotka pointa i ide spac.

      Piszesz (dla przykladu) o manifestacji doroslosci. Ja spytam- co
      chcialas zamanifestowac piszac ten watek?

      "Pierwsza agresja wyladowana na matce" cdn

      ..., tu zaslyszane, podobnie jak ty sobie zaslyszalas o przygodnych
      kontaktach seksualnych (byc moze zal ci sciska, ze nie z toba, ale
      to pominmy).
      Jezeli siedzi na forum od lat nieuczka (i nie daj panie Boze Gazeta
      jej jeszcze za to placi), podaje sie za psychologa, psychiatre (a
      jest tak naprawde osoba u ktorej zdiagnozowano mongolizm z lekkim
      uposledzeniem umyslowym... jak to mozliwe, ze z lekkim) i probuje
      powolywac sie na swoj wyimaginowany autorytet zawodowy, moze zrobic
      mlodemu czlowiekowi spory metlik w glowie i duza krzywde. A to z
      kolei prawo wieku, ze mlody wysluchuje, a jak jeszcze uslyszy, ze
      baba pracuje jako psycholog, czy psychiatra, moze naiwnie w to
      uwierzyc i wyzyc sie na matce. To z kolei pozniej taka nieuczka
      wykorzystuje, co prawda w sposob bardzo nieudolny, ale jednak.
      Nieuczka moze zasugerowac mlodemu chlopakowi na przyklad "masz zla
      matke, nie kochala cie, nigdy ja nie obchodziles, pora, zeby te
      matke ukarac". Pozniej problemy same sie nawarstwiaja, poniewaz
      ludzie w wieku 18-19, czy 20 lat sa bardzo wrazliwi i chlonni
      wszelkich rad i informacji, a takie niedouczone raszple robia wiecej
      krzywdy niz pozytku.

      Prawda wychodzi na jaw, raszpla pada na kolana lizac publicznie
      podloge i prosi o ostatnia szanse.

      NIE

      Dlaczego? Bo ja tak powiedzialem
    • izabelllla24 Re: bardzo poważny problem wychowawczy 23.08.10, 18:53
      Zajmij się swoimi sprawami, mało masz problemów?
    • koala_tralalala Re: bardzo poważny problem wychowawczy 29.08.10, 22:08
      Ludzie, nie tak ostro. Czasem latwiej opisac swoje problemy
      jako "syn znajomej rodziny"...

      Jak dla mnie: efekt wieloletnich powaznych bledow wychowawczych.
      Trudne do naprawienia na tym etapie. Tak naprade owi "znajomi
      rodziny" powinni zaczac od siebie, bo nie potrafia dzieci
      wychowywac. Na mlodego juz wlasciwie za pozno.
      Jesli rodzice maja jeszcze inne potomstwo, to czym predzej na kurs
      wychowywania dzieci, wyznaczania granic, szacunku.
      • tadeo225 Re: bardzo poważny problem wychowawczy 30.08.10, 11:08
        Nie rozumię dlaczego tak wiele postów to krytyka autora tego
        tematu. Przecież napisał On na temat bardzo ważny i
        skomplikowany , który wymga zastanowienia i merytorycnego
        ustosunkowania się a nie ataku na autora ?!?! Czyż by ten często
        spotykany problem tak niewielu poruszył. Zastanówcie się co byście
        zrobili jako rodzice z waszym dzieckiem , które w ten sposób
        manifestowało by swoją dorosłość.
        • majaa Re: bardzo poważny problem wychowawczy 30.08.10, 13:34
          Owszem mogę się zgodzić, że temat ważny i trudny, że może dotyczyć
          samej autorki w zakamuflowanej formie, więc może trzeba ostrożniej z
          tym naskakiwaniem, ale jeśli chodzi o meritum sprawy... to co
          rodzice robili do tej pory??? Próby wychowywania 20-
          letniego "dziecka" są moim skromnym zdaniem mocno spóźnione. Chłopak
          jest co prawda mocno niedojrzały, ale niestety już dorosły i na siłę
          nikt go nie przestawi na inne tory, jeśli on sam nie będzie chciał
          się zmienić. Według mnie są dwa wyjścia: 1)dla rodziców-tchórzy -
          albo dalej pić to piwo, którego się nawarzyło, albo 2) odciąć
          latorośl od cyca (ewentualnie zaopatrując we własne lokum) i mieć
          nadzieję, że skończy się zmianą pozytywną.
          • tadeo225 Re: bardzo poważny problem wychowawczy 30.08.10, 15:08
            (ale jeśli chodzi o meritum sprawy... to co
            rodzice robili do tej pory??? Próby wychowywania 20-
            letniego "dziecka" są moim skromnym zdaniem mocno spóźnione.)

            Czy w tej sytuacji rodzina ma już ręce związane i może tylko płakać
            i pić piwo które sobie, niektórych , zdaniem naważyła. Czyż nie
            może szukać pomocy i ratunku dla marnotrawnego syna , który zagubił
            się w tym świecie i czeka tylko, być może, na mądrą rade czy inną
            pomoc. Tak naprawdę przecież uczymy się tego życia do końca i
            nigdy nie ma tego dość.
            • majaa Re: bardzo poważny problem wychowawczy 30.08.10, 23:10
              Głową muru nie przebijesz, Tadeo. Podejrzewam, że wszystkie
              dotychczasowe mądre rady czy próby przemówienia chłopakowi do rozumu
              spełzły na niczym, bo inaczej pewnie nie byłoby tego wątku. Co więc
              proponujesz? Poradnie, specjalistów od trudnej młodzieży i nie
              tylko, a może jeszcze coś innego? Być może to byłoby niegłupie, ale
              masz pomysł, jak gościa przekonać, żeby z takiej pomocy skorzystał,
              żeby uwierzył, że w ogóle jest mu potrzebna? Na siłę się nie da -
              jest dorosły, nieubezwłasnowolniony i decyzje należą do niego, nawet
              jeśli zdecyduje być żulem. Masz rację, że na naukę i zmianę swojego
              życia nigdy nie jest za późno, ale tylko pod warunkiem, że samemu
              się tego chce.
              • tadeo225 Re: bardzo poważny problem wychowawczy 31.08.10, 10:48

                Odpowiadasz na:
                majaa napisała:

                > Głową muru nie przebijesz, Tadeo. Podejrzewam, że wszystkie
                > dotychczasowe mądre rady czy próby przemówienia chłopakowi do
                rozumu
                > spełzły na niczym, bo inaczej pewnie nie byłoby tego wątku. Co
                więc
                > proponujesz? Poradnie, specjalistów od trudnej młodzieży i nie
                > tylko, a może jeszcze coś innego? Być może to byłoby niegłupie,
                ale
                > masz pomysł, jak gościa przekonać, żeby z takiej pomocy
                skorzystał,
                > żeby uwierzył, że w ogóle jest mu potrzebna? Na siłę się nie da -
                > jest dorosły, nieubezwłasnowolniony i decyzje należą do niego,
                nawet
                > jeśli zdecyduje być żulem. Masz rację, że na naukę i zmianę
                swojego
                > życia nigdy nie jest za późno, ale tylko pod warunkiem, że samemu
                > się tego chce.

                OCZYWIŚCIE ŻE WIEM CO JA BYM W TEJ SYTUACJ ZROBIŁ. POPROSTU POZWOLIŁ
                BYM CHŁOPAKOWI NA PEŁNĄ SAMODZIELNOŚĆ , ABY MÓGŁ NA WŁASNEJ SKURZE
                POCZUĆ SKUTKI EWENTUALNYCH BŁĘDÓW. WYNAJĄŁ BYM MU MIESZKANIE Z
                MELDUNKIEM , POMÓGŁ ZNALEŚĆ PRACĘ I ZOSTAWIŁ , ABY ŻYCIE POZWOLIŁO
                MU NA ZOBACZENIU POPEŁNIANYCH BŁĘDÓW I ZROZUMIENIU PROBLEMÓW Z
                UTRZYMANIEM SIĘ , ORAZ TAK ZWANYM ŻYCIEM. POMAGAŁ BYM MU TYLKO W
                NIEKTÓRYCH SYTACJACH , KTÓRE OCENIAŁ BYM JAKO PRZEJŚCIOWE PROBLEMY
                KTÓRE NIE SĄ ZAWINIONE PRZEZ NIEGO. WIEM ŻE POTRZEBA BY TU BYŁO
                WIELE MĄDROŚCI I MIŁOŚĆI , ALE DLA CHCĄCEGO .......
Pełna wersja