najstarsze rodzenstwo

IP: *.crowley.pl 24.03.04, 14:30
Szukam osob, ktore sa najstarszym z rodzenstwa. Po to, zeby sobie troche
ponarzekac na mldsze rodzenstwo!
Szukam tych, ktorzy byli poligonem doswiadczalnym dla rodzicow, szukam tych,
na ktorych rodzice uczyli sie, jak to jest byc rodzicem.
Bo mnie zawsze wkurzalo to, ze:
1. mam byc spelnieniem marzen rodzicow
2. mam byc najlepsza pod kazdym wzgledem
3. nie wolno jest mi chciec (roznych glupot)
4. nie wolno mi byc irracjonalna, spontaniczna, nieodpowiedzialna
5. mam zawsze i wszystkim ustepowac, bo ponoc jestem madrzejsza i starsza
oczywiscie
6. mam byc ulozona pod kazdym wzgledem (studia, maz, rewelacyjna praca,
dziecko...tere fere....)

A ja mam dosc. W d... mam to ulozenie i chce byc nieodpowiedzialna,
nierozsadna, chce marnowac swoje szanse i swoje atuty, ale za to zyc.

Mi tez wolno.

Czy Wy, najstarsze rodzenstwo czuliscie tez kiedys tak, jak ja?
Chec uwolnienia sie od tej cholernej odpowiedzialnosci?

Piszcie o swoich doswiadczeniach z rodzenstwem.
Najmlodszych tez bym z checia wysluchala, bo mawia sie, ze sa strasznie
upierdliwi w zyciu...
    • Gość: roxi Re: najstarsze rodzenstwo IP: *.telkom-ipnet.co.za 24.03.04, 15:41
      Oj znam bardzo dobrze, mam 2 siostry oczywiscie mlodsze. Mialam byc i mam byc
      doskonala pod kazdym wzgledem. Szkola - swiadectwa z czerwonym paskiem,
      nagrody, wyroznienia. Praca - swietna praca,
      zarobki,perspektywy,awanse.Kandydaci na meza zawsze nie odpowiedni - pewnie
      jakis minister w ostatecznosci prezydent kraju oczywiscie bylby w sam
      raz.Uwolnilam sie dopiero po opuszczeniu rodzinnego domu i wyjechaniu na drugi
      koniec swiata.Dla siostr jestem idolem,duzym autorytetem. Ale musze sie
      przyznac ze gdyby nie ten push ze strony rodzicow pewnie nie bylam tu gdzie
      jestem. Szczerze jestem im ze to wdzieczna. A siostry narzekaja ze ciagle
      musialy sluchac porownan do mnie - to dopiero okropne.
    • Gość: Imagine Re: najstarsze rodzenstwo IP: *.unl.edu 24.03.04, 17:44
      mnie taka sytuacja wepchnela w objecia alkoholu i zajelo mi to wiele lat
      by stanac na nogi. teraz nie mam zadnych stosunkow z rodzicami (zero, null,
      zeal, nihil) i widze z cala ostroscia jaka toksyna byli w moim zyciu.
      Imagine.
    • cossa Re: najstarsze rodzenstwo 24.03.04, 20:28
      cos w tym jest :)
      kiedys spotkalam sie z opinia, ze chetnie laczymy sie w zwiazki - starszy brat
      bierze sobie za zone mlodsza siostre itd.

      sama jestem starsza siostra. bylam wyjatkowo grzecznym, radosnym i cichym
      dzieckiem. podobno, gdy upadlam znalazlam sobie szalenie interesujacego
      paproszka i czekalam az mnie podniosa ;) gdy urodzil sie moj brat - nareszcie
      normalny - zywotny, energiczny, domagajacy sie swego - rodzice podobno byli z
      nim u psychologa, bo jakis taki nadpobudliwy ;) pozniej ze mna raczej zero
      klopotow - srednie najwyzsze w klasie, aktywna, grzeczna, usmiechnieta.
      braciszek-rojber i tez dobrze. ja obowiazki - on mlodszy, wiec ma czas ;)
      wymagania rodzicow wobec mnie stawiane bardzo wysoko

      bez zalu jednak to wszystko ;)

      generalnie zgadzam sie, ze starsze rodzenstwo ma p r z e c h l a p a n e :)))

      pozdr.cossa
      • procesor Re: najstarsze rodzenstwo 24.03.04, 21:52
        cossa napisała:
        > generalnie zgadzam sie, ze starsze rodzenstwo ma p r z e c h l a p a n e :)))

        EEEeeeeeeeeeeeeee tam! ;P
      • komandos57 Re: najstarsze rodzenstwo 24.03.04, 22:05
        cossa napisała:

        kiedys spotkalam sie z opinia, ze chetnie laczymy sie w zwiazki - starszy brat
        > bierze sobie za zone mlodsza siostre itd.
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Co?Zes od mormonow? U,to chyba zostane starym kawalerem bo nie mam
        siostry!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • cossa Re: najstarsze rodzenstwo 25.03.04, 00:10
          od kiedy na powaznie bierzesz to co sie tu pisze? ;)))

          pozdr.cossa


          komandos57 napisał:

          > Co?Zes od mormonow? U,to chyba zostane starym kawalerem bo nie mam
          > siostry!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • komandos57 Zarty se tu robita 25.03.04, 00:14
            I juz nie wiem co jest prawda,co "fejkiem"Badzta kiedys chociaz raz powazni.Juz
            nic porzadnego nie mozna tu znalezc.Kazdy tylko gra zwe mna w CIUCIUBABKE.A ja
            tak powaznie zem sadzil o tym forumie.
            • cossa Re: Zarty se tu robita 25.03.04, 00:19
              nic bardziej mylnego ;))

              jak sie tak bardzo zawiodles - zawsze mozesz zalozyc watek o swym samopoczuciu,
              o Twym zyciowym problemie ;))
              rady sie posypia, oczywiscie - w miare wolnego czasu foremek :)))
              badz cierpliwy tylko
              a bedzie Ci to wynagrodzone ;)))


              pozdr.cossa


              komandos57 napisał:

              > I juz nie wiem co jest prawda,co "fejkiem"Badzta kiedys chociaz raz powazni.Juz
              >
              > nic porzadnego nie mozna tu znalezc.Kazdy tylko gra zwe mna w CIUCIUBABKE.A ja
              > tak powaznie zem sadzil o tym forumie.
              • komandos57 Re: Zarty se tu robita 25.03.04, 00:30
                Przepraszm Cossa.No tak.......mam 2 problemy i 3
                dylematy.Retyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy.Poradzcie,prosze.
      • j_ar Re: najstarsze rodzenstwo 25.03.04, 08:37
        a mi to sie zdaje, ze starsze rodzenstwo narzeka, ze starsze, ... a mlodsze
        narzeka, ze mlodsze ;).. ja tam bylem przez iles lat bylem mlodszym bratem, a
        przez nastepne iles starszym... i jakos tak nie widze powodow do narzekania na
        to ;)
    • gizzela Re: najstarsze rodzenstwo 25.03.04, 11:06
      ja mam przyklad obok:
      4 dzieci, najstarszy zawsze holubiony- duma rodziny,chwalony,pokazywany wujkom
      i ciotkom jako nadzwyczajny talent,zapewnione warunki do nauki,odciazenie od
      innych obowiazkow,wzorowy uczen,naukowiec,studia, tytuly itd.
      drugi z kolei syn - rowniez wzorowy uczen, b.inteligentny, itd., ale juz nie
      chwalony- bo to normalne, na nauke i studia dla niego nie bylo juz pieniedzy
      wiec po sredniej szkole zawodowej do wojska i pracy bo kasa potrzebna, i nie
      przeszkadzac jak starszy zawita do domu -bo sie uczyc musi..
      kolejne dzieci - same sobie radza, ucza sie , pracuja, chwala bratem co zrobil
      blyskotliwa kariere
      po latach: najstarszy- utytulowany itd. raz na mc zadzwoni do rodzicow i tyle
      zainteresowania, młodszy- lubi zajrzec do kieliszka, ciezko pracuje fizycznie,
      pomaga rodzicom nie slyszac za to dobrego slowa, z jego inteligencja i
      talentami moglby byc chocby wykladowca akademickim - a jest steranym smutnym i
      przegranym emocjonalnie robolem
      • Gość: inka_s Re: najstarsze rodzenstwo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.03.04, 13:23
        Niestety, rodzice to tylko ludzie, popełniaja błędy. Może to mało pocieszające
        dla dzieci. Ale nasi rodzice też byli dziećmi i mogą się poskarżyć, że to nasi
        dziadkowie ich tak wychowali..... i tak bez końca.
        Mam nadzieję, że moje córki zbyt surowo mnie po latach nie osądzą. Na pewno nie
        realizuje moich ambicji za pomocą dzieci. Tak naprawde to zalezy mi na tym
        tylko by były dobre, mądre i szczęśliwe. Niby proste ale jak trudno to osiagnąć
        czasem.
        Każda z moich córek jest innym typem i nie mogę ich jednakowo traktować. Ale
        staram się być sprawiedliwą, na pewno nie będę kosztem młodszej faworyzować
        starszej. Zresztą w niektórych rodzinach faworyzuje się najmłodszych, w innych -
        najstarszych. Ja mam w domu dwie faworytki. :o)
    • otryt Re: najstarsze rodzenstwo 25.03.04, 14:24
      Będąc najstarszym z trójki chłopców nie odczułem tego problemu. Sam sterowałem
      swoim życiem od czasu szkoły podstawowej. Poddany byłem zaledwie niewielkiej i
      zdalnej (przez ojca) kontroli przez rodziców, którzy mieli inne sprawy na
      głowie. Miało to swoje zalety, ale i wady.

      Ale podobny do Twojego model realizowali moi teściowie w stosunku do swojej
      najstarszej córki, siostry mojej żony. Planowali dla niej szkoły, studia,
      kariery a ona w którymś momencie, już jako osoba dorosła, zanegowała to
      wszystko, co wyniosła z domu rodzinnego, zbuntowała się przeciwko wszystkiemu i
      wybrała taki model życia dla siebie o jakim najmniej marzyli jej rodzice,
      budząc zdziwienie i zaskoczenie wielu znajomych i dalszej rodziny.

      Z kolei młodsze rodzeństwo czuło, że rodzice za mało w nie wierzą, za mało się
      interesują. A obydwoje byli tak samo zdolni i inteligentni. Jednak tak już
      jest, że najmocniej przeżywają rodzice narodziny pierwszego dziecka, pierwsze
      pójście do przedszkola, do szkoły, pierwszą maturę, pierwszy egzamin na studia,
      pierwszą miłość dziecka. Przy kolejnych dzieciach jakoś to normalnieje, „nie
      znoszą już jajka” przy byle okazji.

      W młodszego brata żony najmniej wierzono. On oczywiście wyszedł na ludzi, ale
      moim zdaniem cały czas podświadomie chce pokazać swoim rodzicom, utrzymując
      ironiczny dystans: „patrzcie na moje sukcesy, a tak we mnie nie wierzyliście” i
      przez cały czas „walczy” o to czego mu zabrakło w dzieciństwie.

      Gdy siostra żony wraca z weekendu lub wakacji jej mama denerwuje się
      straszliwie, gdy spóźniają się o godzinę. Ja z moją rodziną mogę przyjechać i
      kilka dni później a zadzwonić dopiero po przyjeździe i nic się nie dzieje. A
      oni muszą wysłuchiwać jak w końcu przyjadą, bo napięcie musi znaleźć jakieś
      ujście. Kiedyś nawet próbowałem uspokajać zdenerwowaną teściową, że przecież
      szwagier jest bardzo dobrym kierowcą, lepszym ode mnie i nic nie może się stać.
      Jednak ona odpowiedziała, że ja jestem bardziej odpowiedzialny i przewidywalny.

      Pozdrawiam
    • Gość: najstarsza o cos innego mi chodzilo IP: *.crowley.pl 25.03.04, 15:36
      Mnie chodzi raczej o obciazenie, jakie jest zwiazane z wymaganiami typu:
      "masz byc najlepszy, masz byc doskonaly!".
      Slyszac ciagle taki przekaz, czlowiekowi trudno jest dac sobie rade z poczuciem
      krzywdy. Mlodszy moze popelniac bledy, ja nie.

      Oczywiscie, faktyczny bilans takich relacji rodzinnych wcale nie oznacza, ze ja
      taka bylam!!!
      Takie wymogi maja sie nijak do tego, co rzeczywiscie osiagnelam, kim bylam...

      Bycie najstarszym (w takim rozumieniu, jak to opisuje) wiaze sie w poczuciem
      ciaglego niedosytu.
      Czlowiek ma wrazenie, ze sytuacje zyciowe sa kolejnymi "egzaminami", a kazde
      potkniecie traktuje sie niezmiernie serio. I bierze osobiscie.

      Oczywiscie nie zawsze tak jest, ale sa sytuacje, w ktorych mam tego dosc.
      • carduus Re: o cos innego mi chodzilo 25.03.04, 15:45
        Jestem najstarsza. Nigdy nie odczułam żadnej presji, że mam byc najlepsza,
        najmądrzejsza, najbardziej odpowiedzialna. Żadnego wyrzutu, gdy siostrze lepiej
        szło. Nienormalne???
        • Gość: najstarsza Re: o cos innego mi chodzilo IP: *.crowley.pl 25.03.04, 16:42
          Widocznie mialas rodzicow, ktorzy traktowali ciebie i twoje rodzenstwo rowno.
          Mieliscie tyle samo wymagan, co milosci.
          I ty i twoje rodzenstwo dostalo w dziecinstwie po rowno.
          Moim zdaniem jest to o tyle nienormalne, ze bardzo rzadko spotykane.
          Norma jest raczej ogromne roznicowanie dzieci.

          Tak wiec ciesz sie, ze mialas fajnych starych.
      • Gość: Maria Re: o cos innego mi chodzilo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.03.04, 20:27
        Jestem matką dwóch synów. Jest pewna prawda w tym co piszesz. Myślę, że wszyscy
        rodzice pragną, żeby ich dziecko było najlepsze, doskonałe. I tak myślą do
        momentu, gdy zauważą, że tak nie jest. A więc radzę... miej odwagę popełniać
        błędy. Nie staraj się być zawsze najlepszą, doskonałą.
        Ja miałam takie wymagania w stosunku do starszego syna do momentu, kiedy
        spostrzegłam, że po prostu popełnia błędy i wcale nie ma zamiaru spełniać moich
        oczekiwań. Wynikły z tego same plusy - dla Niego i dla mnie.
    • megxx Re: najstarsze rodzenstwo 25.03.04, 16:39
      Jestem najstarsza z rodzeństwa i nie odczuwałam specjalnej presji(albo nie
      tłumaczyłam sobie zdarzeń tym właśnie:). Bardziej zauważałam specjalne
      zachowania wobec najmłodszego z nas-długo-oczekiwanego syna! Zawsze miał duże
      ulgi.
      Ale cała ta sprawa wynika może też z tego, że najstarsze dziecko ma przywilej
      bycia jedynakiem przez jakis czas. Sama wiem, ile czasu mogłam poswięcić
      starszemu synowi zanim urodziłam drugie dziecko.
      A zwiększone oczekiwania? Nie wiem. Na pewno rodzice sami mają przy kolejnych
      dzieciach większe doświadczenie i nie denerwują się byle czym, dają sobie
      wiecej luzu, no i objawia się to czasem tak: to co było niemożliwe dla
      starszego np. w wieku 8 lat jest dostepne młodszemu w wieku np.6 lat. Cóż my-
      najstarsi przecieramy szlak młodszym!
    • megxx Re: najstarsze rodzenstwo 25.03.04, 16:39
      Jestem najstarsza z rodzeństwa i nie odczuwałam specjalnej presji(albo nie
      tłumaczyłam sobie zdarzeń tym właśnie:). Bardziej zauważałam specjalne
      zachowania wobec najmłodszego z nas-długo-oczekiwanego syna! Zawsze miał duże
      ulgi.
      Ale cała ta sprawa wynika może też z tego, że najstarsze dziecko ma przywilej
      bycia jedynakiem przez jakis czas. Sama wiem, ile czasu mogłam poswięcić
      starszemu synowi zanim urodziłam drugie dziecko.
      A zwiększone oczekiwania? Nie wiem. Na pewno rodzice sami mają przy kolejnych
      dzieciach większe doświadczenie i nie denerwują się byle czym, dają sobie
      wiecej luzu, no i objawia się to czasem tak: to co było niemożliwe dla
      starszego np. w wieku 8 lat jest dostepne młodszemu w wieku np.6 lat. Cóż my-
      najstarsi przecieramy szlak młodszym!
    • megxx wysłało się podwójnie-ale to nie moja wina 25.03.04, 16:41
Inne wątki na temat:
Pełna wersja