Kto się boi Virginii Woolf ?

30.08.10, 11:41
Kiedy zetkniesz się ze słowną agresją,z pewnością będziesz o tym
wiedział.
Czasami wygląda to nawet jak autentyczna emocja,jak nie
wynaturzony,lecz prawdziwy gniew zrodzony z prawdziwych uczuć.
Jest to tylko złudzenie.Zdradza to samo natężenie i chroniczność
tego zjawiska.
Słowni agresorzy zawsze sprawiają wrażenie zagniewanych.
Naprawdę jednak nie czują tego.Prawdę mówiąc,pozostało im w ogóle
niewiele prostych ,niewynaturzzonych uczuć.

Mówię teraz o słownym sadyzmie na modłę Virginii Woolf.
Mówię o ludziach,którzy atakują i krytykują wszystkich dookoła.
Czasami postępują tak wobec każdej pozornie chętnej ofiary.
Czasami nawiązują w tym celu bliższe związki.Są to o stosunki oparte
niemal wyłącznie na wspólnej potrzebie zdruzgotania kogoś za pomocą
słów.

Sadyści cierpią na przemożny głód uczuć.

Są emocjonalnie martwi-po prostu nie czują.

Zadawanie innym bólu i odczuwanie go samemu jest ostatnią deską
ratunku,próbą wzbudzenia jakiegokolwiek uczucia.
Gdy nie są w stanie wykrzesać uczuć w sobie,wówczas przynajmniej
zastępczo zaspokojają to pragnienie,zadając ból innym.

Niektórzy z nich lubią mieć audytorium,potrzebują i poszukują
słuchaczy.
Ten sadystyczny ekshibicjonizm zwiększa ich pobudzenie.Polega to
przede wszystkim na zastępczym działaniu audytorium jako takiego.
Krytyka albo sadyzm słowny jest trucizną.
Krytycy zawsze noszą w sobie potężne zasoby emocjonalnego
śmiecia.Przede wszystkim nie mają kontaktu z własnym gniewem.
Prawdę mówiąc nie mają kontaktu z żadnym ze swoich uczuć.Złośliwość
pozwala im uzewnętrznić przynajmniej odrobinę wynaturzonego gniewu.

Ale jady i kwasy,którymi bluzgają,mają niewielki związek ze zdrowym
gniewem.Agresja słowna jest więc trucizną,w której ofiara
wykorzystuje pokłady śmiecia dla pobudzenia siebie i innych w
poszukiwaniu uczuć.
Niestety,wzbudzone w ten sposób uczucia są podłej jakości i niewiele
mają wspólnego ze zdrowymi emocjami.Chwilowe samozadowolenie ulatnia
się,pozostawiając tylko wciąż rosnącą potrzebę stymulacji nowymi
złośliwościami.
Ludzie schwytani w pułapkę tej zależności zawsze będą się angażować
w chore związki,niezdrowe kontakty i destrukcyjne przedsięwzięcia.
Ci zawzięci,zgryźliwi,złośliwi i mściwi ludzie czują bardzo niewiele
i w rzeczywistości łatwo ich zranić.
Czasami błędnie bierze się ich arogancję za siłę.
Nic bardziej mylnego.
Arogancja przykrywa poczucie pustki,obojętności,braku szcunku do
siebie,kruchości,wrażliwości i lęku przed doznaniem krzywdy.

Niestety,agresja słowna pogłębia tylko osłabiebie i wyczerpanie
ofiary,coraz bardziej oddalając ją od konstruktywnych
związków,zdrowych uczuć i potencjonalnych źródeł siły.

(za- Theodore Isaac Rubin-Księga gniewu)
    • jeanlea Re: Kto się boi Virginii Woolf ? 30.08.10, 13:50
      b. ciekawe!
    • sanstete Re: Kto się boi Virginii Woolf ? 30.08.10, 18:25
      Jest to dokładna charakterystyka mojego exa. Dwa lata znęcał się
      nade mną, krytykując wszystko, co tylko mogło podlegać krytyce. Nie
      znosił spokoju i pokoju, zwłaszcza w relacjach międzyludzkich.
      Inicjował spięcia, wywoływał przykrości, wszczynał awantury. Słowem,
      lubił, kiedy coś sie działo, generując negatywne emocje i ból. Kiedy
      widział, że płaczę, wpadam w hitserię i spazmy, dociskał gaz, że tak
      się wyrażę:) I chciał wywołać jeszcze więcej. Kopał leżącego. A
      lubił też to wszystko robić w miejscu publicznym!
      Ponieważ nie lubił, że palę, wyrwał mi pewnego razu papierosa i
      zgasił go sobie na dłoni. Oczywiście to było publicznie. Dodam, że
      palenia oczywiście nie rzuciłam po tym incydencie.
      Kiedy chciałam zerwać znajomość, wpadał w szloch i wyznawał miłość.
      Do dziś (łączy nas uhm pewna forma przyjażni) dzwoni i się oświadcza.
      Niezły zawodnik, nieprawdaż?
      • jean.jacques Re: Kto się boi Virginii Woolf ? 30.08.10, 23:11
        ...bo do tanga trzeba dwojga...
    • klosowski333 Re: Kto się boi Virginii Woolf ? 31.08.10, 03:36
      Troche pozno do domu sie wrocilo. No nic.

      Janie, mysle, ze taka charakterystyka przedstawiana przez Rubina (i Ciebie) jest
      cokolwiek schematyczna, podczas gdy nie wszyscy ludzie daja sie wcisnac w ramki
      takich szablonow. Stad wartosc takiej analizy jest mocno watpliwa, niestety.
      Pozornie to brzmi fajnie, czyta sie to z przyjemnoscia, mniej lub bardziej
      swiadomie probuje sie kogos pod ten opis dopasowac, ale to weszystko jest bardzo
      zludne, mylace i w gruncie rzeczy falszywe.

      Poza tym trudno oprzec sie wrazeniu, ze za takim opisaniem czlowieka kryje sie
      jakies poczucie krzywdy, zal, gorycz lub frustracja osoby, ktora innego
      czlowieka probuje w tak totalny sposob opisem zdyskredytowac. Sek w tym, ze
      nigdy nic nie jest takie proste jak sie wydaje. Smutno, ze wiekszosc psychologow
      nie lubi badz nie jest w stanie zajrzec pod drugie i trzecie oraz dziesiate dno.
    • wifch Dystans do ludzi... 31.08.10, 10:59

      Pozwala zobaczyc to co czego inni czasami nie zauwazaja.
      Nie wiem czy wiesz, ale ten typ czesciej niz inni zapada na choroby
      typu starcze otepienie, demencje itp.

      Jest to zwiazane z praca mozgu. U osob o tego typu agresji wytwarza
      sie wiecej neuroprzekaznikow typu dopamina i inne substancje
      towazryszace dopaminie. Kazda rzecz jaka prowadzi do zachwiania
      balansu zwlaszcza w mozgu, ma wplyw na pozsotale czesci i sprawnosc
      organizmu.

      To czego te osoby nie wiedza, najczesciej ze powinny byly dokladnie
      sie przebadac w celach chocby profilaktycznych.
    • cyryl-z-glinki Re: Kto się boi Virginii Woolf ? 04.09.10, 17:33
      Emil Cioran powiedział:"Głębokie są tylko uczucia,które się ukrywa.Stąd siła uczuć podłych".

      Myślę,że w tym jest głęboka prawda,że jeśli nie wyrażamy gniewu,a tłumimy go, to on się kumuluje
      i przeradza we wściekłość,a ta z kolei ,w nienawiść.

      Ktoś w sąsiednim wątku, zadaje pytanie ;dlaczego kobiety zostają morderczyniami ?

      Ja myślę,że z tego samego powodu, co mężczyźni.

      Tłumią przez długi czas swoje uczucia ,aż uzbiera się taka masa krytyczna,że nagle przerywa tamę i
      sięga się po ostateczne rozwiązanie.
      Pod wpływem wściekłości, taki człowiek często morduje innych ,nawet osoby,które nic mu nie
      zrobiły,a często też samego siebie.Mówimy wtedy o morderczej wściekłości.

      Tłumiona wściekłość, może się też przerodzić w zimną nienawiść,kiedy sprawca starannie planuje
      jak pozbyć się ofiary i dokonuje jej eksterminacji na zimno.

Pełna wersja