Nie lubię swojej mamy

03.09.10, 16:58
Już kilka lat jak wyniosłam się do innego miasta, a ciągle zżera mnie to uczucie.Nie lubię swojej
mamy, ponieważ:

-Gdy byłam mała i nabałaganiłam w swoim pokoju uderzyła mnie w twarz;
-Zawsze powtarzała, że jestem gruba, a tymczasem nigdy nie wybrała się ze mną na basen, nie
pokazała jak zrobić sałatkę. Odpowiadało jej to, że babcia karmi mnie ziemniakami, bo sama nic nie
musiała robić;
- Chciała zrazic mnie do seksu. Gdy znalazła mój pamiętnik i przeczytała moje przemyślenia na temat
seksu, zaczęła mnie nim walić po głowie.
-Wakacje z mamą i tatą były horrorem. Nigdy nie zapomnę śniadania w czasie wakacji w Hiszpanii,
kiedy powiedziała, że wyrwie tacie jaja z korzeniami. Dziwicie się, że nie podobały mi się piękne
ciepłe kraje, myślicie że byłam rozwydrzonym bachorem? Spróbujcie przeżywać taką traumę co roku
mając kilka-kilkanaście lat;
-Kiedys powiedziała, że muszę schudnąć, żebym mogła z nią pojechać do jej koleżanek;
-Zawsze wywyższała się, traktowała innych w straszny sposób, chwaliła się tymi zagranicznymi
wyjazdami nawet przed sprzedawczynią w sklepie, pomimo że wszystko było opłacane z pieniędzy
zarobionych przez ojca;
-Nigdy nie powiedziała mi, że mnie kocha. Kiedys strasznie wzruszyłam się, bo mama mojej koleżanki
zmarła na raka. Przyszłam do niej do pokoju, a ona powiedziała, żebym spier... bo jej się spać chce.
-Gdy zdecydowałam się zmienić swoje życie, a konkretnie faceta, z którym jestem juz prawie cztery
lata, dołowała mnie bez przerwy. Nazywała go łysiejącym lelum-polelum, niedojdą. Kiedyś gdy miał
mnie odwiedzić i przygotowywałam kolację weszła do kuchni i odparła, że na pewno bedzię mnie
zdradzał. A jak rozpłakałam sie z wściekłości, wyszła triumfalnie z kuchni. Była bardzo zadowolona, że
udało jej sie mnie wyprowadzić z równowagi. Takie sytuacje bezsensownego znęcania się miały
miejsce wiele razy, np. wchodziła do mojego pokoju jak robiłam cos przy komputerze i mówiła, że
jestem kretynką. Bez powodu- bardzo dziwne;
-Utrzymuje ją moja babcia, bo matka stwierdziła że nienawidzi jakiejkolwiek pracy. Babcia sprząta,
gotuje, chodzi na zakupy, pomimo że ma 80 lat. Matka potrafi ją nazwać garbatą k..., czarownicą;
-Nie ma żadnych praw do emerytury. W życiu przepracowała jakieś 5 lat. Na moje pytania o
przyszłość odpowiada nazywając mnie gównem. Nie gó...arą, tylko gównem. Dziwne, no nie?
- Wyciaga odemnie pieniądze, szantażując mnie, że jeśli jej nie dam kasy, to weźmie pożyczkę od
lichwiarzy. Ja wysyłam kasę babci non stop, w ciągu wakacji było to już 3 tys. zł, a sama nie mam
lekko. Tymczasem moja matka uważa, że daję jej bardzo mało pieniędzy.
-Jest strasznie ograniczona, pusta. Wydzwania do mnie i mówi, żebym ,,poszła na menagiera", to
będe więcej zarabiać. Często wyraza pogardę wobec gejów i lesbijek, co mnie drażni, bo wśród
moich znajomych sa osoby homoseksualne.
-Kompletnie nic nie robi całymi dniami, nie sprząta, nie zmywa. Jak wspomniałam wcześniej,
wszystko robi babcia. Gdy przyjeżdżam np. na święta, mieszkanie tonie w syfie. I zamiast odpocząć
od codziennej harówy zabieram się za sprzątanie, a potem lecę na zakupy, bo nic nie ma do
jedzenia, babcia nie ma leków itp. Lecę do lombardu wykupić fanty, które ona tam zastawiła.


Moja nienawiść wzrasta gdy widzę, jak mama traktuje babcię. W momencie gdy ją wyzywa, babcia
płacze, mam ochotę zatłuc matke, uderzyć ją, ale straszliwa nienawiść mnie paraliżuje. A matka
widząc moje oczy wychodzące z orbit zaczyna się ze mnie śmiać.
Wydzwania do mnie i pyta, co słychać. Ja tymczasem już dawno przestałam jej mówić cokolwiek,
tylko bąknę coś na odczepnego. Matka jest zdziwiona, że mam zły humor.


Po co piszę tego posta? Zastanawiam się, czy nie napisać jej listu, w którym wyjasniam, dlaczego
nie lubię jej, nie lubię z nią rozmawiać. Myślę też nad tym, czy po śmierci babci nie zerwać z nią
jakichkolwiek kontaktów. Przecież będzie coraz gorzej. Mieszkanie ma piękne, trzypokojowe. Może
komus wynajmie pokój i jakoś da radę? Ja mieszkam w wynajmowanej kawalerce w syfiastej
dzielnicy Warszawy i daję radę.


Co myślicie?
    • clarissa3 Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 17:17
      Brzmi na pusta i glupia! Sporo takich. Wyszly za maz i juz! Zadowolone.
      Zle nie mialas do konca, swiata zobaczylas troche, glowe masz otwarta - dasz rade. Emocjonalnie
      jakos sprobowac sie od niej odlaczyc pewnie trzeba? Dystansu nabrac? Zrozumiec ze glupia i
      pusta?
      • lillalu Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 17:23
        Nie potrafię nabrać dystansu, zżerają mnie złe emocje. Czasem budzę się nad ranem i rozmyślam o
        niej pełna gniewu. Z drugiej strony nie jestem pewna, czy będę potrafiła zerwać z nią kontakt. Złe
        uczucia mnie męczą.
        • clarissa3 Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 17:31
          no bo to taki jest wlasnie efekt tego emocjonalnego zwiazku ktory masz z ... pusta sciana!
      • klosowski333 Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 17:49
        Clarissa, zbyt szybko ferujesz opinie, w dodatku szalenie naiwnie. Znasz te
        kobiete, znasz matke tej forumowiczki, cokolwiek o obu paniach wiesz? Na jakiej
        podstawie uzywasz takich slow jak "glupia i pusta" wobec osob, ktorych nigdy na
        oczy nie widzialas i nie zetknelas sie z ani jedna ich wypowiedzia, chocby na
        marnym forum netowym?
        Zawsze dajesz wiare we wszystko co ludzie o innych napisza? Pewnie lubisz o
        innych plotkowac i ich obgadywac na potege, bez koniecznosci osobistego
        przekonania sie kim ten czlowiek jest i co soba reprezentuje.
        To nie pierwsza Twoja reakcja na jakis post w tym duchu. Z gory miliard rzeczy
        zakladasz, a masz trzy dane na krzyz. Z trzech danych na krzyz robi Ci sie
        miliard szczegolow o kims, probujesz budowac sobie kompleksowy o kims obraz.
        Tylko zadaj sobie wreszcie pytanie na jakiej podstawie i czy trzy dane na krzyz
        to juz jest caly czlowiek i wszystkie zlozone elementy, z ktorych sie sklada.

        Dla Ciebie ludzie sa jak szablony wyciete z kartonu. Wystarczy podac Ci pare
        informacji, nawet niekoniecznie istotnych i juz Ci sie wydaje, ze wszystko o
        kims wiesz i ze wiesz czy ten ktos jest pusty czy pelny, glupi czy madry. Ludzie
        dla Ciebie sa plascy i jednowymiarowi, taka masz percepcje. Nie chce rozwodzic
        sie nad tym kto tu w istocie jest pusty.



        • clarissa3 Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 19:04
          A TY skad tyle o mnie wiesz?

          A te pania znam z opisu jej corki. Cierpiacej corki. Jesli matka tyle bolu funduje swojemu dziecku to
          wg. mnie jest glupia!
    • wifch Lillalu 03.09.10, 18:23
      Z twojego opisu matka wyglada na osobe psychopatyczna i narcystyczna.
      To rzeczywiscie prawdziwa tragedia miec taka matke.
      Uwazam,ze sama nienawisc to jedno, a zrobic cos w kierunku, aby babci pomoc to drugie.
      Nie wiem jak funkcjonuja instytucje pomocy rodzinom w kraju, ale moze poszukaj pomocy, albo
      poradz sie w sadzie rodzinnym.
      Matka powinna byla szukac pracy, a nie pasozytowac na nieszczesnej babci.
      Jak pisalam sama nienawisc nic nie da, bo uczucie zniszczy ciebie.
      Matki nie zmienisz i nie licz na to bo z biegiem lat tacy ludzie sa tylko gorsi.
      • lillalu Re: Lillalu 03.09.10, 19:40
        Dziękuję za wpisy.
        Jeśli chodzi o babcię, to jest ona niezwykle silnym człowiekiem. Przeżyła wiele tragedii a mimo to
        jest osobą pełną optymizmu i niesie na swoich barkach dom od wielu lat. Pomagam jej, jak mogę.
        Dzwonię, przyjeżdżam- od trzech lat nie byłam na żadnych wakacjach bo każdy urlop poświęcam
        aby odwiedzić babcię.
        Proszę, doradźcie mi, czy napisanie listu do matki jest dobrym rozwiązaniem? Jeśli ona nie chce
        mnie słuchać, to może taki list coś w niej zmieni? ja cały czas liczę na to, że ona ze mną pogada bez
        ironii, nie z pespektywy leżącej, z kanapy... Przecież byłam raczej dobrą córką- miałam dobre oceny
        i zawsze dbałam o to, żeby było mnóstwo prezentów pod choinką.
        • dzanky Re: Lillalu 03.09.10, 20:03
          Mysle, ze list ma sens, jesli nie bedzie to tylko atak z Twojej strony, a po
          prostu spokojne wyrazenie swoich odczuc i moze jakies Twoje propozycje zmiany
          istniejacej sytuacji, ktora jest obecnie dla Ciebie meczaca.
        • gadagad Re: Lillalu 03.09.10, 20:05
          Nie, z tym się nie da nic zrobić. Zaakceptuj osobę taką jaka jest.Dystans jest bolesny, bo człowiek
          w najbliższych chciałby mieć przyjaciela.Ale wychodzi to tylko niekiedy.
        • seren.dipity Re: Lillalu 03.09.10, 20:34
          Co chciałabyś osiągnąć tym listem?
          Pomagasz babci, ale wiesz, że tym samym pomagasz mamie.

        • wifch Re: Lillalu 03.09.10, 21:01
          List pomoze Tobie bo wyzwolisz sie spod swojego cierpienia, ktore jest ogromne.
          Takie rozczarowanie rodzicem jest b.bolesne.

          Jednak watpie czy ja to zmieni, ona wyglada na dosc uksztaltowana w swojej postawie.

          Kiedys mowiono o tzw. DDD i krytykowano to, jednak cos w tym jest. Takie specyficzne
          zachowanie dziecka, ktore pomimo ze dostalo malo millosci rodzicielksiej i zamiast kopnac taka
          mamuske w dupsko, tak aby zaboloalo, bedzie wracac i prosic o milosc - czloiweka, ktory nie umie
          kochac. Nikogo, nawet siebie.

          To jest kalectwo twojej matki.
          I ciesz sie ze ty tego uniknelas. Moze zamiast marnowac czas na nia a i owszem napisz list, ale
          zamiast myslec o niej zajmij sie w koncu robieniem czegos co jest dobre tylko i wylacznie dla ciebie.
          Badz matka sama dla siebie.
          Nie wszystkim nam jest dane miec mamy.
        • horpyna4 Re: Lillalu 05.09.10, 10:51

          Napisanie listu nic nie zmieni, zwłaszcza jeżeli ten list będzie w grzecznym tonie. To znaczy nie zmieni
          się zachowanie matki, Tobie może pomóc takie "wypisanie się".

          Wiedz jeszcze jedno: matka może kiedyś zażądać od Ciebie alimentów, licz się z tym. Bo babcia nie
          jest wieczna.

          A to, że byłaś raczej dobrą córką i starałaś się, to tylko pogorszyło sprawę. Bo matka wie, że może
          wchodzić Ci na głowę. Gdybyś była wredną zołzą, to liczyłaby się z Tobą.

          Czy masz dalszą rodzinę i dobrych znajomych? Czy wiedzą o zachowaniach matki, co o niej sądzą?
          Bo możesz w przyszłości potrzebować sojuszników, chociażby po to, żeby ewentualnie leczyć
          matkę psychiatrycznie - niestety, człowiek w miarę zdrowy umysłowo nie zachowuje się w ten
          sposób.
    • gadagad Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 21:09
      Napisz list.Jest on potrzebny tobie. Aby sformuować swoje problemy.A potem go nikomu nie
      dawaj.
    • sabinac-0 Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 21:14
      Mam wrazenie, ze zarowno za tym postem, jak i za checia napisania listu kryje
      sie nadzieja, iz matka przeczytawszy go zrozumie swoj blad i padniecie sobie w
      ramiona placzac i mowiac "kocham cie".
      Byc moze ta nadzieja Ci przyswieca, gdy jezdzisz do niej na swieta, odbierasz
      telefony, wysylasz pieniadze i znosisz w milczeniu kolejne zniewagi.
      Niestety, takie scenki to tylko w filmach familijnych (powtarzany do znudzenia
      dialog "I love you, mum. - I love you too, baby").

      Ludzie sie nie zmieniaja tak latwo, jesli decydujesz sie na kontakty z matka lub
      pomaganie jej finansowo, musisz zdac sobie sprawe, ze jej stosunek do Ciebie sie
      nie zmieni i nigdy nie okaze Ci cienia wdziecznosci czy chocby szacunku.

      Albo decydujesz sie na pomaganie jej nie oczekujac niczego i znoszac kolejne
      docinki, albo dajesz sobie spokoj i zrywasz wszelkie kontakty.
      Decyzja nalezy do Ciebie.
    • jeanlea Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 21:52
      jestem pod wrażeniem tego co napisałaś. może nawet jestem w podobnej sytuacji, ale chyba
      jednak miałam łatwiej. Niemniej - jak bym miała radzić komuś obcemu to bym powiedziała Ci żebyś
      skupiła się na budowaniu więzi wokół siebie - jakiś takich nowych, budowaniu przyjaźni z
      przyjaciółmi. Ten list - może to dobry pomysł - żebyś wiecznie nie milczała zza kamiennej maski. Ale
      z drugiej storny - chyba nie warto w te rozliczenia za bardzo wchodzić. Do niczego nie dojdziesz.
      Twoja matka ma na pewno jakieś swoje wielkie Prawdy. Musisz to olać. Pożegnać się z nią i zacząć
      swoje życie. Super że się wyprowadziłaś! powodzenia!!
    • cyryl-z-glinki Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 21:53
      Rozumiem,że Twoi rodzice nie są razem?
      Jakie stosunki masz z ojcem ?
      • gadagad Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 22:55
        Dla kobiety stosunki z ojcem są tylko złe.Tak jest u ssaków.A u innych ich nie ma.No, ale ludzie
        wymyślają.Nie ma ojców.Facet musi sobie poradzić sam.Jak mu się nie uda nic się nie stanie.
        • wifch Re: Nie lubię swojej mamy 03.09.10, 23:50
          No jednak mysle ze tu juz ....fantazjujesz.:=)

          Wiesz mialam ojca, najbardziej cudownego czlowieka pod sloncem.
          Byl moja najwieksza radoscia, miloscia i wszystkim, a ja jego.
          Zycie bez niego nie mialoby sensu.
          A gdy zmarl, w koncu mial swoje 80 lat, nie ma dnia abym o nim nie myslala....
          I wiem ze sie kiedys tam jeszcze w kolejnym zyciu spotkamy.:=)
          • clarissa3 Re: Nie lubię swojej mamy 04.09.10, 00:58
            Dolaczam sie! Tez mialam fantastycznego ojca - jedyny facet ktory kochal mnie na prawde! Ani
            matka, ani bracia sie tym nie skalali:( Zbyt zajeci. samym soba. Nie wspominajac o calej reszcie
            egoistycznych przemocowcow na mojej dlugiej drodze...
    • gadagad Re: Nie lubię swojej mamy 04.09.10, 07:04
      Nie.Pewne rzeczy są faktami, których nie przyjmujemy do wiadomości.Bo człowiek tworzy afirmację
      i tym żyje.To nadaje sens jego życiu.Nie wiem na ile dobre,dla życia,jest poznać brak
      złudzeń.Bardzo dobre kontakty z ojcem kobietę zamykają na tolerancję innych mężczyzn w ich
      życiu.Na mężczyznach trzeba się przejechać, by nauczyć się wyznaczyć im ich rolę w swoim
      życiu ,tak by umieć żyć własnym życiem.
      • wifch Re: Nie lubię swojej mamy 04.09.10, 10:13
        Kocham twoje posty gadagad, napisz wiecej.na temat moze w innym watku, akurat nie w tym na
        temat./Moze mi to oswieci swiatopoglad..../
        Ale napisz na ten temat, dobra?
        Pozdrawiam serdecznie:=)))
    • leda16 Re: Nie lubię swojej mamy 05.09.10, 11:23
      A ja Ci "lilalu" po prostu nie wierzę. Wszystkie obrazy - matki, babci a przede wszystkim Twój są psychologicznie fałszywe. Babcia-anioł miłości, porządku i miłosierdzia miałaby wychować flejtuchowatego, uczuciowego potwora? A z kolei ten uczuciowo-moralny potwór wychował grzeczną, naiwną dziewczynkę, która dobrowolnie alimentuje dwie współuzależnione patologie? Wakacje w Hiszpanii z całą rodziną to pewnie za nędzną emeryturkę babci lub tatusia, któremu jednak przez lata zarówno charakterek mamusi, brud w domu jak i rzekomo plugawe traktowanie przez nią jedynaczki jakoś nie przeszkadzało. Pewnie napiszesz, że nawet tego nie zauważał, bo pieniążki całymi dniami zarabiał. Miotły do ręki nie miał czasu chwycić. Słowem, niedopieszczone biedactwo, którego matka sałatki robić nie nauczyła :). Dlatego ją nienawidzi. Ten facet, któremu za babci pieniądze kolacyjki szykowałaś zamiast na jego zaproszenie w restauracjach brylować, jednak Cie zdradził? Nie dziwota. Nie wierzę też żeby ten jeden post Cię zmienił tak, jak Ty debilnie liczysz, że Twój list zmieni mamuśkę :))).
      • sabinac-0 Re: Nie lubię swojej mamy 05.09.10, 21:59
        Mam wrazenie, Leduniu, ze masz problemy z wlasnymi dziecmi, bo przy kazdej
        okazji plujesz na cierpiace latorosle z gory uznajac, ze sa one oprawcami i
        wysysaczami swych wstepnych.

        Czyzby twe dzieci nie chcialy sie podporzadkowac twej zelaznej woli i, o zgrozo,
        osmielaly sie nie liczyc z twym niewyslowienie madrym zdaniem i zyc po swojemu -
        ku twej ogromnej wscieklosci?

        Czy to jest przyczyna twych gorzkich weekendow (kazanka zakonczone awanturka?)
        po ktorych wylewasz oceany zolci na nieznanych ci ludzi?
        • leda16 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 07:50
          Z reakcji na moje posty odnoszę wrażenie Sabciu, że taka z Ciebie psychiatra (he, he - "sądowa"), jak ze mnie primadonna w balecie. Zerowa znajomość ludzkiej psychiki pozwala Ci bezkrytycznie wierzyć i z zapyziałą prowincjonalną atencją traktować wszystkie fantazje egocentrycznych małolat. Wierzysz również, że wszelka racjonalna krytyka wyrasta z projekcji, bo po prostu o innych mechanizmach mało się pisze w kolorowych tygodnikach dla kucharek. Mentalnie mimo postępów wiedzy psychiatrycznej nadal obracasz się w kręgu XX-to wiecznych, komercyjnych teoryjek Alice Miller i Susan Forward, na siłę, w celach zarobkowych patologizujących więzi rodzinne. Najprawdopodobniej przerzucasz papierki w jakimś biurowcu, okradajac przy okazji swojego szefa marnowaniem czasu na ignoranckie, pseudopsychiatryczne posty klepane na służbowym komputerze w godzinach pracy. Uważaj, żeby Cię bauer od tego komputera nie pogonił, bo gdzież wtedy znajdziesz robotę, przy mopie w szpitalu psychiatrycznym?
          • sabinac-0 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 11:04
            leda16 napisała:

            > Z reakcji na moje posty odnoszę wrażenie Sabciu, że taka z Ciebie psychiatra (h
            > e, he - "sądowa"), jak ze mnie primadonna w balecie.

            Gdzie tanczysz? :)

            > Zerowa znajomość ludzkiej
            > psychiki pozwala Ci bezkrytycznie wierzyć i z zapyziałą prowincjonalną atencją
            > traktować wszystkie fantazje egocentrycznych małolat.

            Nie wszystkie osoby majace problemy rodzinne sa "egocentrycznymi malolatami" ani "egocentrycznymi staruchami".

            Nie szydze z cudzych uczuc, zauwaz, ze z twoich tez nie.

            > Wierzysz również, że wsze
            > lka racjonalna krytyka wyrasta z projekcji

            Racjonalna krytyka nie, ale zgryzliwosc i agresja - owszem.

            Reszty twego postu nie komentuje ze wzgledu na brak jakiejkolwiek wartosci merytorycznej i niska kulture wypowiedzi.
            • manka_swojska Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 11:24
              leda16 napisala:

              > Uważaj, żeby Cię bauer od tego komputera nie pogonił, bo gdzież wtedy znajdziesz robotę, przy > mopie w szpitalu psychiatrycznym?

              To sa wlasnie pobozne zyczenia Ledy. Skad to sie bierze, mysle, ze z zawisci, z poczucia wlasnego nieszczescia. Zyczy innym tego, co sama robi na codzien.
              Nie chce cytowac, jakie slowa i zyczenia Leda na innym forum skierowala do mnie (tez napisalam spod innego nicka), z zyczeniami smierci wlacznie.
              • sabinac-0 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 11:44
                Leda czesto oskarza innych, zwlaszcza tych lepiej wyksztalconych, o mitomanie, ale mysle, ze to ona fantazjuje na wlasny temat podajac sie raz za psychologa a innym razem za prawnika, wykazujac sie przy tym raczej niewielka znajomoscia zarowno psychologii jak i prawa.

                Ma kobita kompleksy najwyrazniej.
                Bog z nia.
                • manka_swojska Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 11:55
                  sabinac-0 napisała:

                  > Leda czesto oskarza innych, zwlaszcza tych lepiej wyksztalconych, o mitomanie,
                  > ale mysle, ze to ona fantazjuje na wlasny temat podajac sie raz za psychologa a
                  > innym razem za prawnika, wykazujac sie przy tym raczej niewielka znajomoscia z
                  > arowno psychologii jak i prawa.
                  >
                  > Ma kobita kompleksy najwyrazniej.
                  > Bog z nia.

                  To prawda, lecz jezeli ma kompleksy czy problem z mitomania powinna udac sie do specjalisty, a nie opluwac tych wyksztalconych, czy zyczyc im degradacji, ale to jej sprawa.

                  A propos mitomanii przypomnial mi sie jeden starszy pan, ktory przebywal w szpitalu psychiatrycznym. Znajomy wiele lat temu specjalizowal sie na jego przykladzie miedzy innymi. Facet uroil sobie, ze jest Ronaldem Reaganem i jak zwracano sie do niego Ronald- to bylo dla znajomych, czy panie prezydencie, dziadek rozmawial normalnie:)
                  • sabinac-0 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 14:23
                    manka_swojska napisała:

                    >
                    > To prawda, lecz jezeli ma kompleksy czy problem z mitomania powinna udac sie do
                    > specjalisty, a nie opluwac tych wyksztalconych, czy zyczyc im degradacji, ale
                    > to jej sprawa.
                    >
                    Zycza innym upadku ci ludzie, ktorzy czerpia z cudzego nieszczescia satysfakcje i poczucie wartosci.
                    Moze to byc motywem wchodzenia na takie forum jak to - spotyka sie tu ludzi zagubionych, znekanych, zapedzonych przez zycie w kozi rog a to dla nich uzywanko.
                    Czlowiek odslaniajacy sie, zwierzajacy i proszacy o rade to latwy cel dla takich hien bo moga one do woli po nim jezdzic, napawajac sie jego lzami i probami tlumaczenia sie.

                    Gorzej gdy im samym sie noga podwija (a, statystycznie ujmujac, maja na to 100% prawdopodobienstwa) - wtedy gorliwie wlasny upadek ukrywaja a "przylapani" wybuchaja niekontrolowana agresja.

                    Niestety, jak w wiekszosci przypadkow ludzi z nieprawidlowa osobowoscia, "hieny" sa pozbawione autorefleksji i zawsze szuklaja winy w innych, tak wiec zadne przekonywanie ani terapie nie daja efektu.
                    Jedyne, co mozna zrobic, to pomoc ich ofiarom by sie dobrze uzbroily i okopaly. :)

                    > A propos mitomanii przypomnial mi sie jeden starszy pan, ktory przebywal w szpi
                    > talu psychiatrycznym. Znajomy wiele lat temu specjalizowal sie na jego przyklad
                    > zie miedzy innymi. Facet uroil sobie, ze jest Ronaldem Reaganem i jak zwracano
                    > sie do niego Ronald- to bylo dla znajomych, czy panie prezydencie, dziadek rozm
                    > awial normalnie:)

                    Cos w tym jest - gdy kiedys pewien internauta wyrazil sie o Ledzie ze "zna sie na prawie" to biedula az (wirtualnie) pokrasniala. :)
            • leda16 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 23:20
              sabinac-0 napisała:
              > Gdzie tanczysz? :)


              Tutaj Sabciu, i być może jest to taniec pokraczny, ale zbliżony stylem do Twojej znajomości psychiatrii :) .


              > Nie wszystkie osoby majace problemy rodzinne sa "egocentrycznymi malolatami" an
              > i "egocentrycznymi staruchami".


              A gdzie ja piszę, że wszystkie? To raczej Ty uprawiasz naiwną, dyletancką generalizację.


              > Nie szydze z cudzych uczuc, zauwaz, ze z twoich tez nie.


              Może zdecyduj się, czy chcesz mnie postrzegać jako osobę agresywną czy uczuciową. Agresja to jednak nie uczucie. W ogóle nauczono Cię na tych studiach z "psychiatrii" robionych zapewne w kraju Zulu-Guli, bo na pewno nie w Polsce, odróżniać uczucia od emocji, zwłaszcza przez internet?

              >
              > Racjonalna krytyka nie, ale zgryzliwosc i agresja - owszem.


              To potwierdza moje spostrzeżenie, ponieważ tylko totalny laik psychiatryczny bez cienia znajomości zasad psychologii rozwojowej i wychowawczej będzie się upierał, że rodzina potworów (matka trzaskajaca córkę o byle co po twarzy i obojętny na to ojciec wychowa postać jaką próbuje nieudolnie kreować autorka wątku. Podniesienie fałszu psychologicznego tej kreacji nazwie "zgryźliwością i agresją", będzie z naiwną powagą w stylu cioci na imieninach udzielać pouczeń tej "cierpiącej".


              > Reszty twego postu nie komentuje ze wzgledu na brak jakiejkolwiek wartosci mery
              > torycznej i niska kulture wypowiedzi.


              Merytorycznej? To nie ja, lecz akurat Ty tu sie podajesz za psychiatrę, więc merytorycznych argumentów raczej nie powinno Ci zabraknąć , a jednak - stać Cię tylko na epitety i jarmarczne projekcje jaka to ja muszę być nieszczęśliwa i sponiewierana przez życie oraz własną rodzinę, samotna, potrzebująca pomocy (oczywiście od takich jak Ty i reszta "chcącej pomagać" forumowej ferajny :). Za zasadnością moich wniosków przemawia też fakt, iż w licznych Twoich wypowiedziach na Forum nie można się doszukać nawet cienia rzetelnej wiedzy psychiatrycznej, o doświadczeniu z praktyki zawodowej już nie wspominając. Reasumując - nie miałaś nic merytorycznego do powiedzenia ani na temat kobiet-zabójczyń ani w paru innych sensu stricto psychiatrycznych wątkach. Jesteś akurat taką profesjonalistką, jak "profesjonalna" jest Twoja dyskusja z Mańką na mój temat - śmiechu warte. A udawanie psychiatry, to też jakaś realizacja Twoich kompleksów, nie?
              • sabinac-0 Re: Nie lubię swojej mamy 07.09.10, 22:41
                leda16 napisała:

                > Może zdecyduj się, czy chcesz mnie postrzegać jako osobę agresywną czy uczuciow
                > ą.

                Agresywna.
                Agresja pomaga ci ukryc uczucia bo uwazasz takowe za dowod slabosci.

                W koncu nie chcialabys zostac potraktowana tak, jak traktujesz innych. :/

                > To potwierdza moje spostrzeżenie, (blablabla)

                Jesli chodzi o wychowanie, nie ma regul.
                Nieraz z koszmarnych domow wychodza zadziwiajaco porzadni ludzie - i na odwrot.

                Reszta twej wypowiedzi to bluzg, nad ktorym spuszcze laskawa zaslone milczenia. :)
                • leda16 Re: Nie lubię swojej mamy 11.09.10, 07:20
                  sabinac-0 napisała:

                  > Agresja pomaga ci ukryc uczucia bo uwazasz takowe za dowod slabosci.


                  Uczucia w kontekście forum dyskusyjnego??? To tutaj tworzą się jakieś relacje uczuciowe, do nicków internetowych??? Widać Ty masz takie "uczucia" I to dopiero jest ciężka patologia :).



                  > W koncu nie chcialabys zostac potraktowana tak, jak traktujesz innych. :/


                  Wiesz z czego wypływa Twoja personifikacja klepiacych tutaj ksywek? Z poczucia samotności Sabciu.


                  > > (blablabla)


                  No właśnie, to dopiero "profesjonalny" argument kogoś, kto chce uchodzić za psychiatrę

                  >
                  > Jesli chodzi o wychowanie, nie ma regul.
                  Nieraz z koszmarnych domow wychodza zadziwiajaco porzadni ludzie - i na odwrot.


                  Owszem są i sprowadzają się do tego, że na gnojówce kwiaty nie wyrosną. A termin "porządni ludzie", zapewne pochodzi ze słownika psychiatrycznego :))).


                  >
                  > Reszta twej wypowiedzi to bluzg, nad ktorym spuszcze laskawa zaslone milczenia.
                  > :)


                  A nie uczciwiej napisać, że brak Ci argumentów?
                  • sabinac-0 Re: Nie lubię swojej mamy 11.09.10, 15:30
                    leda16 napisała:

                    > Uczucia w kontekście forum dyskusyjnego??? To tutaj tworzą się jakieś relacje u
                    > czuciowe, do nicków internetowych??? Widać Ty masz takie "uczucia" I to dopiero
                    > jest ciężka patologia :).
                    >
                    Za nickami kryja sie ludzie, czujacy na ogol. Nie mam zadnego interesu by ich ranic, nawet jesli teoretycznie moglabym, bo nie widze ich twarzy.
                    >

                    Ale fakt, niektorzy maja potrzebe ranienia innych, a ze boja sie to robic w realu, uzywaja sobie w sieci.
                    Nie wiem czy zasluguje to na nazwe "patologii", raczej jest to zwykle tchorzostwo.

                    > Wiesz z czego wypływa Twoja personifikacja klepiacych tutaj ksywek? Z poczucia
                    > samotności Sabciu.
                    >
                    Zalozmy ze tak jest w istocie - i co? Czy ewentualne poczucie samotnosci to cos zlego? Dowod na bezwartosciowosc? Objaw slabosci i zaproszenie do dziobania?
                    Co miala znaczyc, leduniu ta uwaga? Mial to byc zarzut? Insynuacja? Macanie gruntu czy nadaje sie na ofiare?

                    I w koncu - czy te nerwowe bluzgi, ktorymi tu wszystkich czestujesz, nie sa przypadkiem objawem osamotnienia? Zawisci? Frustracji? Leku?
                    Bo objawem szczescia i spelnienia na pewno nie sa.

                    > No właśnie, to dopiero "profesjonalny" argument kogoś, kto chce uchodzić za psy
                    > chiatrę
                    >
                    Oj, widze iz moj zawod jest dla ciebie sola w oku.
                    Ciekawe czemu skoro, jak podajesz, tez masz wyzsze wyksztalcenie?
                    • leda16 Re: Nie lubię swojej mamy 11.09.10, 22:52
                      sabinac-0 napisała:

                      Nie mam zadnego interesu by ich
                      > ranic, nawet jesli teoretycznie moglabym, bo nie widze ich twarzy.


                      Niczego nie widzisz Sabciu z wyjątkiem ich głównego problemu. Krytyka podejścia do problemu, teoretycznie nie powinna ranić, chyba, że ktoś mocno przewrażliwiony, bezkrytyczny wobec siebie, przywiązany do własnych stereotypów, etc...


                      > Ale fakt, niektorzy maja potrzebe ranienia innych, a ze boja sie to robic w rea
                      > lu, uzywaja sobie w sieci.
                      > Nie wiem czy zasluguje to na nazwe "patologii", raczej jest to zwykle tchorzost
                      > wo.


                      W mojej ocenie przypisywanie wypowiedziom o postępowaniu nicków atrybutu uczuć, to patologia. O żywych ludziach nie mówię, bo żeby żywić do kogoś emocje lub więcej - uczucia - trzeba go znać. Równym błędem myślowym będzie stwierdzenie, że ktoś się zakochał w nicku z portalu randkowego, bo to oznacza tylko tyle, że zakochał się we własnych fantazjach i bierze te fantazje za rzeczywistość. Jak Ty - fantazjujesz np. na temat mojej rzekomej agresji. Inni idą jeszcze dalej - piszą o nienawiści, wredocie itp. Ale to przecież nieprofesjonaliści.

                      > >
                      > Zalozmy ze tak jest w istocie - i co? Czy ewentualne poczucie samotnosci to cos
                      > zlego? Dowod na bezwartosciowosc? Objaw slabosci i zaproszenie do dziobania?
                      > Co miala znaczyc, leduniu ta uwaga?


                      Miała uświadomić Ci Twoją projekcję ;).


                      > I w koncu - czy te nerwowe bluzgi, ktorymi tu wszystkich czestujesz, nie sa prz
                      > ypadkiem objawem osamotnienia? Zawisci? Frustracji? Leku?


                      Nie są ani "nerwowymi bluzgami" ani niczym co mi przypisujesz.


                      > Bo objawem szczescia i spelnienia na pewno nie sa.


                      Tia, Twoje wypowiedzi tutaj na pewno są "objawem szczęścia i spełnienia" :). Tylko co dla Ciebie znaczą te pojęcia?

                      > >
                      > Oj, widze iz moj zawod jest dla ciebie sola w oku.


                      Nie zawód, raczej podszywanie się pod kogoś, kim nie jesteś.
                      • sabinac-0 Re: Nie lubię swojej mamy 17.09.10, 20:42
                        leda16 napisała:

                        > W mojej ocenie przypisywanie wypowiedziom o postępowaniu nicków atrybutu uczuć,
                        > to patologia.

                        Na szczescie twoja ocena nie jest dla nikogo wiazaca.

                        > O żywych ludziach nie mówię, bo żeby żywić do kogoś emocje lub
                        > więcej - uczucia - trzeba go znać.

                        Najwyrazniej usilujesz sie tlumaczyc - "ja nikogo nie chce ranic, ja tylko nicki obsobaczam" :)

                        > Miała uświadomić Ci Twoją projekcję ;).
                        >
                        Tyle ze byl to strzal kula w plot.
                        Ale nic nie szkodzi, probuj dalej. Moze kiedys sie uda :)


                        > Nie zawód, raczej podszywanie się pod kogoś, kim nie jesteś.
                        >
                        Chcialabys...:D

        • klosowski333 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 12:12
          Na jakiej podstawie uwazasz, ze Leda moze miec wlasne dzieci? To typ sfrustrowanej, samotnej, cierpiacej na zaburzenia psychiczne starej panny wyraznie cechujacej sie osobowoscia psychopatyczna.
          Poza tym zwroc prosze uwage, ze Leda nie pluje na latorosle, ale na kazdego, kto swoim zachowaniem wykracza poza jej ograniczona zdolnosc pojmowania. Leda, podobnie jak Lifeisaparadox, wspomina o swoim doswiadczeniu psychologicznym, co wiele tlumaczy. Raz w zyciu spotkalem ten typ kobiety, byla to osoba w srednim wieku, strasznie bluzgajaca na wszystkich, z ktora nie dawalo sie nawiazac zadnego rozumowego kontaktu, ktora skonczyla w szpitalu psychiatrycznym. Dobrze byloby wiedziec czy Leda leczyla sie juz wczesniej psychiatrycznie i jakie leki teraz bierze.
          • manka_swojska Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 12:20
            Romek, Leda nie leczy sie psychiatrycznie, poniewaz takiego przymusu nie ma. Nie bylo proby samobojczej, tak to zostalo wytlumaczone (z tego co mi wiadomo oczywiscie, 100% pewnosci nie mam, rowniez co do osoby). Nie bierze rowniez zadnych lekow, bo rowniez nie ma takiego przymusu, no chyba, ze te czarnorynkowe, to kto wie.
            Co do lifeisparadox- jest to stary wyjadacz, guru, ktory doskonale pierze podatne mozgi, a doswiadczenie psychologiczne ma i to duze.
            • klosowski333 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 12:24
              A skad Ty tyle wiesz o zyciu prywatnym forumowiczow? Leda, Life, kogo jeszcze znasz z reala?
              • klosowski333 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 12:33
                P.S. poza tym sadzac z tego co tu pisze Life, w jaki sposob rozumuje, jak przeprowadza prosty przewod logiczny, mozna miec powazne watpliwosci i zastrzezenia co do jego kwalifikacji zawodowych i kompetencji. Jak na guru kogokolwiek i czegokolwiek nie cechuje sie wybitna inteligencja.

                Poza tym w psychologii slowo guru kojarzy mi sie z Lechoslawem Gapikiem, ktory pewnie skonczy w wiezieniu oraz z Andrzejem Samsonem, ktory skonczylby w wiezieniu, gdyby nie jego fatalny stan zdrowia. Zabawne, ze Life, ktory ma slabosc do slowa "pedal", ma rowniez slabosc do slowa "wiezienie" albo "kryminal". Czyzby snul wizje swojej pszyszlosci?
                • klosowski333 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 12:40
                  P.S.2
                  co do leczenia psychiatrycznego, to moze ktos mnie oswieci i wyjasni czy w szpitalach lecza sie wylacznie osoby, ktore trafily tam dobrowolnie? Szczerze watpie. Niedawno byl artykul o profesorze germaniscie z Poznania, ktory cierpi na schizofrenie, urzadzal awantury na klatce schodowej, to go wsadzili w kaftan i ubezwlasnowolnili sadowo, bo zagrazal innym lokatorom budynku.
                  Agresja Ledy moze miec podobne podloze. Nie wiem czy ona ma schizofrenie czy jakies inne manie przesladowcze, ale to, ze nie jest normalna, to kazdy poslugujacy sie kobieca intuicja stwierdzi w trybie natychmiastowym, bez bicia i bez najmniejszych watpliwosci.
                  • leda16 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 23:28
                    klosowski333 napisał:

                    >
                    > Agresja Ledy moze miec podobne podloze. Nie wiem czy ona ma schizofrenie czy ja
                    > kies inne manie przesladowcze, ale to, ze nie jest normalna, to kazdy posluguja
                    > cy sie kobieca intuicja stwierdzi w trybie natychmiastowym,



                    No i wyszło szydło z worka - kłosowski ma taką intuicję, jak i penisa - kobiecego :))). Oba narzędzia w stanie szczątkowym. Klosowski, nawet starość Ci nie pomoże...Witch, jesteś wielka!
                • manka_swojska Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 12:48
                  Co do wiezienia czy kryminalu, mysle ze u Life jest to juz skaza zawodowa. Gdybys pracowal jako psycholog wiezienny czy sadowy cale lata, tez z pewnoscia by Ci sie udzielilo. Tak, ze nie sa to wizje przyszlosci, tylko to, co Life ma na codzien. Poza tym, to stary prowokator.
                  Co do slownictwa, wiadomo, ze na przyklad gej subtelniej brzmi, niz na przyklad pedal, jednak znaczy dokladnie to samo. A ze ich nie lubi... kto wie, moze jakis przystawial sie do niego, kto wie.
                  • klosowski333 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 12:53
                    Dla mnie facet, ktory jest chorobliwym homofobem ma cos za uszami w tej materii. Jezeli do tego dodac wiedze o tym, ze Life lubi kobiety bez piersi i seks doodbytniczy, to rzecz nabiera ksztaltow.

                    Sam w zasadzie nie wiem co chcesz o nim powiedziec. Slizgasz sie po powierzchni, ni to go doceniasz, ni to subtelnie krytykujesz. Kobieca intuicja podpowiada mi, ze bardziej to drugie, ale tak by nie pozostawiac sladow na ciele.

                    • manka_swojska Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 13:27
                      Ani doceniam, ani krytykuje, staram sie byc obiektywna. A o seksie doodbytniczym to nie wiem, czy pisal, ze ma takie preferencje.
                      PS. co do wiezienia. Wielu ma tam lepiej, niz ci "na wolnosci". Maja swoje "lokum", swoje pieniadze, a jak do tego maja dobry zawod, w ktorym tam pracuja, to maja calkiem niezla kase. Ci "na wolnosci" o wolnosc moga czasem prosic jedynie samego Boga, a jak ten istnieje, to tez ma ich gdzies.
                      • klosowski333 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 13:33
                        Wiezienia niestety znam tylko z ksiazek i filmow. Gdybym zaczal sie na ten temat wymadrzac to bylbym jak psycholog, ktory wymadrza sie na temat psychiki innego czlowieka.

                        Co do "wiezienia" na wolnosci, to jest to chyba bardziej skomplikowana sprawa. Wszyscy na swoj sposob jestesmy czegos wiezniami, a to swoich nawykow, wychowania, uwarunkowan spoleczno-kulturowych, genow etc. Pomijajac pewne zaprogramowanie bywa i tak, ze sami sobie robimy z zycia wiezienie.

                        Najpopularniejszym wiezieniem jest niechciana samotnosc, wystepujaca najczesciej w miejscach, w ktorych zyje mnostwo ludzi.
                        • manka_swojska Re: Nie lubię swojej mamy 07.09.10, 07:56
                          klosowski333 napisał:

                          > Wiezienia niestety znam tylko z ksiazek i filmow. Gdybym zaczal sie na ten temat
                          > wymadrzac to bylbym jak psycholog, ktory wymadrza sie na temat psychiki innego
                          > czlowieka.

                          Ja rowniez, lecz takze z opowiesci tych, ktorzy tam pracowali, czy nadal pracuja oraz tych, ktorzy zwyczajnie musieli swoje odsiedziec. Tez nie zamierzam sie wymadrzac, lecz z tego co mi wiadomo, jednostki ponadprzecietne maja tam szanse na samorealizacje i w miare normalne zycie. Spotkalam sie tez z opinia kilku osob, ktore mialy tam "lepiej niz w domu".

                          > Co do "wiezienia" na wolnosci, to jest to chyba bardziej skomplikowana sprawa.
                          > Wszyscy na swoj sposob jestesmy czegos wiezniami, a to swoich nawykow, wychowan
                          > ia, uwarunkowan spoleczno-kulturowych, genow etc. Pomijajac pewne zaprogramowan
                          > ie bywa i tak, ze sami sobie robimy z zycia wiezienie.

                          Bywa i tak, ludzie wchodza w nieodpowiednie zwiazki, z ktorych czesto ciezko sie uwolnic, bywa tez, ze zostaja osaczeni do tego stopnia, ze nie maja zadnych mozliwosci manewru, ale to juz inny temat.

                          > Najpopularniejszym wiezieniem jest niechciana samotnosc, wystepujaca najczescie
                          > j w miejscach, w ktorych zyje mnostwo ludzi.

                          Jest to tzw. samotnosc w tlumie, czesto mylnie nazywana fobia spoleczna. Jest zdecydowanie bardziej odczuwalna i bardziej bolesna, niz samotnosc w pojedynke. Wynika ona z rozbieznosci przekonan, zainteresowan, pasji, inteligencji, uwarunkowan spolecznych, kulturowych i wielu innych czynnikow, ktore decyduja o braku porozumienia miedzy ludzmi. Najciezszym mentalnym wiezieniem jest jednak samotnosc we dwoje, gdzie pozornie bliscy sobie ludzie sa tak naprawde obcy, rozni, nieodgadnieni. Zyja razem, jednak obok siebie, nie maja sobie praktycznie nic do powiedzenia, totalny brak kontaktu emocjonalnego, ujmujac to w sposob prosty, nadaja zwyczajnie na innych falach. Sama tego doswiadczylam i mam nadzieje, nigdy wiecej.
      • lillalu Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 11:15
        Nie musisz mi wierzyć, mam to gdzieś. Wygląda na to, że jesteś jeszcze bardziej sfrustrowana niż ja.
        Ale wyjaśnię może pewne kwestie.
        Babcia mnie wychowywała, nauczyła mnie wszystkiego. Taki ma już charakter, że pomaga wszystkim, poświęca się, co jest często wkurzające- wiele razy jej tłumaczyłam, że powinna zadbać o siebie, nie o innych. Właśnie przez to, że całe życie usługiwała mojej mamie, wychowała ją na osobę egoistyczną, niezdolną do jakichkolwiek poświęceń. Od zawsze w moim domu było tak, że babcia gotowała w kuchni obiad, a matka czekała na kanapie i gdy tylko usłyszała brzęk pokrywek, zrywała się po żarcie, by potem odłożyć brudne talerze do zlewu. Jak wspomniałam wczesniej, problem leży w tym, że moja babcia lubi robić z siebie męczennicę. Ostatnio gdy wyszło na jaw, że wpadła w pętlę kredytową, powiedziała, że nie brała tych pożyczek dla siebie. Moja matka zamówiła sobie nowe ubrania z bon prixa, a ja musiałam łatać dziurę w domowym budżecie. Czy to są dwie patologie? Owszem. Czy daję się naciągać na finansowanie ich? Tak. I dlatego coraz częściej czuję sie jak frajerka.
        Mój tato kiedyś prowadził firmę i świetnie zarabiał. Moja mama zajmowała się głównie wyciąganiem od niego kasy. Nie było tu niemal żadnego wkładu z jej strony. Ja miałam fajne ubrania, płyty i zero rozmów z ojcem bo nie było go w domu. Problemem w kontaktach z tatą była też jego choroba psychiczna- afektywność dwubiegunowa. Niezdrowe podekscytowanie mieszało się u niego z depresją. Moja mama zawsze starała się zbudować w moich oczach obraz taty jako obleśnego wariata, osoby odrażającej. Potrafiła wyzwać go przy mnie od ,,ch...". W momencie gdy miał depresję lubiła pogrążać go jeszcze bardziej. Leda 16 ironizuje, że tacie przez lata plugawe postepowanie matki nie przeszkadzało. Przeszkadzało mu i to bardzo, ale był po prostu zbyt słaby, by cokolwiek z tym zrobić. Wyprowadził sie po jednej z obrzydliwych awantur, gdy miałam 15 lat. Uzbroiłam się wtedy w nienawiść do obojga rodziców. Do tej pory rozmowy z ojcem, z którym pomimo jego choroby mam o wiele lepszy kontakt niż z mamą, są przepełnione jego żalem z powodu jej niechlujstwa, złośliwości i długoletniego wyciągania od niego pieniędzy. Dziś ojciec jest kompletnym bankrutem, żyje z renty, którą częściowo zajmuje mu komornik, a matka i tak do niego wydzwania i wyzywa go od najgorszych, gdy ojciec nie chce jej dać na papierosy. Wymiotować mi sie chce, jak o tym myślę.
        Leda 16, czemu twierdzisz że mój facet mnie zdradził? To jest moje wielkie szczęście że jestem z nim. Jego spokój mnie ratuje przed szaleństwem. Mieszkam z nim już 3 lata, to on zabrał mnie z tego syfu, który jednak tkwi we mnie. Chciałam jeszcze wyjaśnić, że nigdy nie brałam kasy od babci na swoje przyjemności, więc tę kolacyjkę, o którą sie burzysz, też przygotowywałam za własne pieniądze. Od 18 roku życia zarabiałam na siebie udzielając korepetycji czy znajdując inne dorywcze prace. Czasem robiłam zakupy do domu z tej kasy.
        I jeszcze na koniec: wcale debilnie nie liczę, że mój list zmieni matkę. Po prostu chciałabym, żeby chociaż przez chwilę poczuła, jakim jest zerem i jak ją znienawidziłam za te wszystkie złośliwości, postępowanie wobec nie tyle mnie, ale osób, które kocham. I za ten ironiczny ton, który uprawia, gdy chcę porozmawiac poważnie. Mam ochotę ją wtedy okładać po głowie.
        • sabinac-0 Re: Nie lubię swojej mamy 06.09.10, 11:49
          Nie przejmuj sie Leda - ona zawsze posadza ludzi o najgorsze grzechy wobec swych rodzicow, widac do czegos jest jej to potrzebne.
          Najwazniejsze, ze zdolalas wyrwac sie spod wplywu matki.
        • dzanky Re: Nie lubię swojej mamy 07.09.10, 22:00
          lillalu napisała:
          Po prostu chciałabym, żeby chociaż przez chwilę poczuła, jakim jest zerem i jak ją znienawidziłam za te wszystkie złośliwości, postępowanie wobec nie tyle mnie, ale
          > osób, które kocham. I za ten ironiczny ton, który uprawia, gdy chcę porozmawiac poważnie. Mam ochotę ją wtedy okładać po głowie.

          „A matka widząc moje oczy wychodzące z orbit zaczyna się ze mnie śmiać.
          Wydzwania do mnie i pyta, co słychać. Ja tymczasem już dawno przestałam jej mówić cokolwiek, tylko bąknę coś na odczepnego. Matka jest zdziwiona, że mam zły humor.“


          Moze wazne jest to abys nauczyla sie w koncu rozmawiac z matka i komunikowac jej swoje odczucia, zamiast "dusic" wszystko w sobie. W tym sensie list moglby byc takim pierwszym krokiem do przelamania sie. Nie miej jednak zbyt duzych oczekiwan, ze to ja zmieni i nie stawiaj sobie za cel zranienia jej tym listem i oceniania. Mysl raczej o sobie i o tym aby w koncu nauczyc sie wyrazac siebie, komunikowac jej swoje odczucia i potrzeby, bo najwyrazniej masz z tym problem i jest w Tobie wiele nagromadzonych przez lata emocji, ktore nie mialy ujscia.

    • gadagad Re: Nie lubię swojej mamy 07.09.10, 23:02
      Czy twoja cudowna babcia jest matką twojej matki? Może za szybko po tym jadę, ale się nie zorientowałam.
      • leda16 Re: Nie lubię swojej mamy 11.09.10, 07:01
        gadagad napisała:

        > Czy twoja cudowna babcia jest matką twojej matki? Może za szybko po tym jadę, a
        > le się nie zorientowałam.


        Podobno ;).
        • next-axelka Re: Nie lubię swojej mamy 17.09.10, 15:55
          Masz pełne prawo by nie lubić
          Kazdy z nas ma
          • kobza16 Lubię swoją mamę 17.09.10, 21:10
            świetna kłotnia Ledy i Sabinic. Uśmiałam się. Wg mnie, dwie najinteresujące osobowości forum jadą po sobie jak małe dzieci - dwie kumate babki i dwie JEDNAK wrażliwe na punkcie swojej osoby hehehe. W ten sposób uswiadamiam sobie tylko jedno, że człowiek i dystans to dwie sprzeczne rzeczy. Intelekt intelektem, ale nasze ego jest najważniejsze i w chwilach uniesienia dosłownie się z nas wylewa.

            Ledo-na gnojówce idzei wyhodować kwiat - naturalny nawóz (obornik), aby użyźnić ziemię.

            Druga sprawa, że jak świat światem, każdy, absoltunie każdy opisując siebie dodaje sobie przymioty pozytywne, niźli negatywne. Autorka postu może także to zrobiła - nie dowodzi to jej patologicznej osobowości, egocentryzmu.

            Pozdrawiam obie Panie
            :)
            • sabinac-0 Re: Lubię swoją mamę 18.09.10, 10:52
              Dawniej mowilo sie: "nie smiej sie dziadku, z cudzego przypoadku, dziadek sie smial i to samo mial"
              Kobziu, robisz to samo co zarzucasz maluczkim - wchodzisz miedzy wodke a zakaske i krygujesz sie "patrzcie, jaka jestem enteligentna, nie to co te tutaj hehe"
              :D
              Jedna uwaga na powaznie - czlowiek, ktory przypisywalby sobie raczej cechy negatywne niz pozytywne, najprawdopodobniej potrzebowalby leczenia.
              • kobza16 Re: Lubię swoją mamę 20.09.10, 19:11
                sabinac-0 napisała:
                "zarzucasz maluczkim - wchodzisz miedzy wodke a zakask
                > e i krygujesz sie "patrzcie, jaka jestem enteligentna"

                sabinac konsekwencją tego co napisałaś jest fakt, że nie mogę absolutnie skomentować tego co przeczytałam gdyż:

                1-umniejszam innych
                2-podkręslam własną osobę/inteligencję

                Przeraża mnie Twoja logika. Jednak według tego podejścia i Ty robisz to samo i każdy kto ośmieli się skomentować jakiś temat.
                Ja mam ochote dodać swoje 3 grosze i tyle w temacie!

                A lubię czytać i Ledy wpisy i Twoje.
                Akurat nie wiedzę w żadnym z komentarzy Ledy tego co jej zarzucasz - mało kto trawi ostry i dosadny ton!
                Pozdrawiam:)
                • sabinac-0 Re: Lubię swoją mamę 20.09.10, 19:23
                  kobza16 napisała:

                  > Jednak według tego podejścia i Ty robisz to samo i
                  > każdy kto ośmieli się skomentować jakiś temat.

                  Oczywiscie, ze robie to samo.
                  Troche pucu i autoreklamy nie zaszkodzi. :)

                  > Akurat nie wiedzę w żadnym z komentarzy Ledy tego co jej zarzucasz - mało kto t
                  > rawi ostry i dosadny ton!

                  Sama Leda trawi go jeszcze gorzej niz ci, ktorych bierze na muszke. :D
    • paco_lopez Re: Nie lubię swojej mamy 21.09.10, 21:11
      a mni to wygląda na wyznania córki jakiejś prostytutki. moze nie takiej stręczonej po lasach przy drogach, ale takiej społecznej mendy, która miła sie robi na widok banknotu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja