lillalu
03.09.10, 16:58
Już kilka lat jak wyniosłam się do innego miasta, a ciągle zżera mnie to uczucie.Nie lubię swojej
mamy, ponieważ:
-Gdy byłam mała i nabałaganiłam w swoim pokoju uderzyła mnie w twarz;
-Zawsze powtarzała, że jestem gruba, a tymczasem nigdy nie wybrała się ze mną na basen, nie
pokazała jak zrobić sałatkę. Odpowiadało jej to, że babcia karmi mnie ziemniakami, bo sama nic nie
musiała robić;
- Chciała zrazic mnie do seksu. Gdy znalazła mój pamiętnik i przeczytała moje przemyślenia na temat
seksu, zaczęła mnie nim walić po głowie.
-Wakacje z mamą i tatą były horrorem. Nigdy nie zapomnę śniadania w czasie wakacji w Hiszpanii,
kiedy powiedziała, że wyrwie tacie jaja z korzeniami. Dziwicie się, że nie podobały mi się piękne
ciepłe kraje, myślicie że byłam rozwydrzonym bachorem? Spróbujcie przeżywać taką traumę co roku
mając kilka-kilkanaście lat;
-Kiedys powiedziała, że muszę schudnąć, żebym mogła z nią pojechać do jej koleżanek;
-Zawsze wywyższała się, traktowała innych w straszny sposób, chwaliła się tymi zagranicznymi
wyjazdami nawet przed sprzedawczynią w sklepie, pomimo że wszystko było opłacane z pieniędzy
zarobionych przez ojca;
-Nigdy nie powiedziała mi, że mnie kocha. Kiedys strasznie wzruszyłam się, bo mama mojej koleżanki
zmarła na raka. Przyszłam do niej do pokoju, a ona powiedziała, żebym spier... bo jej się spać chce.
-Gdy zdecydowałam się zmienić swoje życie, a konkretnie faceta, z którym jestem juz prawie cztery
lata, dołowała mnie bez przerwy. Nazywała go łysiejącym lelum-polelum, niedojdą. Kiedyś gdy miał
mnie odwiedzić i przygotowywałam kolację weszła do kuchni i odparła, że na pewno bedzię mnie
zdradzał. A jak rozpłakałam sie z wściekłości, wyszła triumfalnie z kuchni. Była bardzo zadowolona, że
udało jej sie mnie wyprowadzić z równowagi. Takie sytuacje bezsensownego znęcania się miały
miejsce wiele razy, np. wchodziła do mojego pokoju jak robiłam cos przy komputerze i mówiła, że
jestem kretynką. Bez powodu- bardzo dziwne;
-Utrzymuje ją moja babcia, bo matka stwierdziła że nienawidzi jakiejkolwiek pracy. Babcia sprząta,
gotuje, chodzi na zakupy, pomimo że ma 80 lat. Matka potrafi ją nazwać garbatą k..., czarownicą;
-Nie ma żadnych praw do emerytury. W życiu przepracowała jakieś 5 lat. Na moje pytania o
przyszłość odpowiada nazywając mnie gównem. Nie gó...arą, tylko gównem. Dziwne, no nie?
- Wyciaga odemnie pieniądze, szantażując mnie, że jeśli jej nie dam kasy, to weźmie pożyczkę od
lichwiarzy. Ja wysyłam kasę babci non stop, w ciągu wakacji było to już 3 tys. zł, a sama nie mam
lekko. Tymczasem moja matka uważa, że daję jej bardzo mało pieniędzy.
-Jest strasznie ograniczona, pusta. Wydzwania do mnie i mówi, żebym ,,poszła na menagiera", to
będe więcej zarabiać. Często wyraza pogardę wobec gejów i lesbijek, co mnie drażni, bo wśród
moich znajomych sa osoby homoseksualne.
-Kompletnie nic nie robi całymi dniami, nie sprząta, nie zmywa. Jak wspomniałam wcześniej,
wszystko robi babcia. Gdy przyjeżdżam np. na święta, mieszkanie tonie w syfie. I zamiast odpocząć
od codziennej harówy zabieram się za sprzątanie, a potem lecę na zakupy, bo nic nie ma do
jedzenia, babcia nie ma leków itp. Lecę do lombardu wykupić fanty, które ona tam zastawiła.
Moja nienawiść wzrasta gdy widzę, jak mama traktuje babcię. W momencie gdy ją wyzywa, babcia
płacze, mam ochotę zatłuc matke, uderzyć ją, ale straszliwa nienawiść mnie paraliżuje. A matka
widząc moje oczy wychodzące z orbit zaczyna się ze mnie śmiać.
Wydzwania do mnie i pyta, co słychać. Ja tymczasem już dawno przestałam jej mówić cokolwiek,
tylko bąknę coś na odczepnego. Matka jest zdziwiona, że mam zły humor.
Po co piszę tego posta? Zastanawiam się, czy nie napisać jej listu, w którym wyjasniam, dlaczego
nie lubię jej, nie lubię z nią rozmawiać. Myślę też nad tym, czy po śmierci babci nie zerwać z nią
jakichkolwiek kontaktów. Przecież będzie coraz gorzej. Mieszkanie ma piękne, trzypokojowe. Może
komus wynajmie pokój i jakoś da radę? Ja mieszkam w wynajmowanej kawalerce w syfiastej
dzielnicy Warszawy i daję radę.
Co myślicie?