Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i bogaty

04.09.10, 11:28
Dlaczego jedni ludzie są nieszczęśliwi,mają kłopoty finansowe,a inni potrafią robić pieniądze i
prowadzą życie takie, jakie chcą ?
Jak myślicie, co decyduje o tym ?
    • clarissa3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 11:53
      Przygladajac sie tym ktorych znam wiem ze to ich wyrachowanie, stosowanie przemocy,
      skorumpowanie, brak empatiii bezwzglednosc doprowadzila do komfortu materialnego
      czyli 'szczescia' w ich mniemaniu. Takie czasy teraz, system w tym pomaga, ze sukcesem jest
      osadzenie sie na gorze po wydymaniu wszystkich dookola. Kapitalizm sie to nazywa!
      Dla mnie sukcesem jest przetrwac to, zachowac zdrowy rozsadek i obronic sie przed przemoca tak
      powszechna teraz. Bo jestem kobieta. W kapitalizmie kobiety nie maja prawa odnosic sukcesow
      finansowych. Musza byc zalezne od mezczyzn. I kazdy, mezczyzni i kobiety, beda sie o to starac -
      az padniesz z wycienczenia i albo zdechniesz albo sie poddasz. Jest kilka takich kobiet,
      pokazywanych powszechnie przez media, co opowiadaja o sukcesie przy mezu - laskawcy.
      Pokazywane sa jako przyklad odpowiedniej dla kobiety drogi - rodzenia, sprzatania, uslugiwania. Ale
      te 'szczesciary' na ogol byly bogate z domu i starannie do tego od malego przystosowywane.
      Coz, ... moze znajdz sobie taka?
      • sdfsfdsf Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 12:52
        "Bo jestem kobieta. W kapitalizmie kobiety nie maja prawa odnosic sukcesow
        finansowych. Musza byc zalezne od mezczyzn. I kazdy, mezczyzni i kobiety, beda
        sie o to starac -
        az padniesz z wycienczenia i albo zdechniesz albo sie poddasz."

        Sorry ale co ty bredzisz? U mnie w firmie wiekszosc stanowisk managerskich
        zajmuja kobiety a glownym managerem tez jest kobieta. I nie jest to zaklad
        fryzjerski ani kosmetyczny. Tak samo kiedys wysmialem dziewczyne mojego brata
        jak mi te legendy o szklanych sufitach zaczela przedstawiac. Wiecznie k...
        skrzywdzone i wieczne narzekania. A teraz jest tez glownym managerem i zarabia
        wiecej niz i ja moj brat razem wzieci. Przynajmniej teraz siedzi cicho.
        • clarissa3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 16:07
          po pierwsze, rozumiem ze ty nie w kraju tylko tam gdzie kapitalizm juz od 250 lat wiec i kobieta
          jakos przez sito udaje sie przecisnac - mialy czas sie rozeznac jak to zrobic. W kraju, gdzie go
          wprowadzaja, dosc brutalnie sie z kobietami panowie obchodza. Np. wiekszosc po 50 potracila
          prace i zadnej nadzieii na znalezienie nowej nie ma! A tu jeszcze ze 30 lat rzeba pozyc! Jak?
          • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 19:10
            No to winny jest kapitalizm jako taki czy tez zbyt pozne wprowadzenie go?
      • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 19:09
        clarissa3 napisała:

        > Takie czasy teraz, system w tym pomaga, ze s
        > ukcesem jest
        > osadzenie sie na gorze po wydymaniu wszystkich dookola. Kapitalizm sie to nazyw
        > a!
        > W kapitalizmie kobiety nie maja prawa odno
        > sic sukcesow
        > finansowych. Musza byc zalezne od mezczyzn.

        Brzmi to troche egzotycznie, bo chyba wszystkie kobiety, ktore zyskaly
        niezaleznosc i odniosly sukces finansowy, zrobily to w kapitalizmie wlasnie.

        W socjalizmie mogly najwyzej ciezko pracowac dla idei, by w nagrode dostac
        pochwale Towarzysza Pierwszego Sekretarza (takowymi raczej nie bywaly kobiety) i
        czasem medal z tombaku.

        Nie musze chyba przypominac, ze sukces finansowy w socjalizmie wymagal
        przynaleznosci do partii, roznych machlojek lub podlizania sie komu trzeba.
        Udawalo sie:
        - w makroskali partyjnym bonzom,
        - w mikroskali "badylarzom" (kosztem ciezkiej walki z piewcami "sprawiedliwosci
        spolecznej"), "fachurom" (dzieki fuchom tzn. prywaciznie na boku w godzinach
        pracy), niektorym lekarzom i urzednikom (dzieki korupcji).

        Druga sprawa, ze tego typu myslenie - ze cos sie "musi" bo "taki jest system"
        tudziez tlumaczenie owym "systemem" wlasnej biernosci nieuchronnie prowadzi do
        zyciowej i finansowej kleski.

        • clarissa3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 01:07
          A czy ja powiedzialam ze socjalizm lepszy?

          Tak, dorobily sie w kapitalizmie ale tylko ich kilka i nie tak samo jak mezczyzni. Czujesz roznice?
          • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 06:17
            clarissa3 napisała:

            > Tak, dorobily sie w kapitalizmie ale tylko ich kilka i nie tak samo jak mezczyz
            > ni. Czujesz roznice?

            O co ci chodzi?

            1- potepiasz kapitalizm i postulujesz wprowadzenie socjalizmu (bo tertium non
            datur)?
            2- sugerujesz, ze w innych systemach jak socjalizm, komunizm, feudalizm i system
            niewolniczy kobiety mialy wieksze szanse na wybicie sie?
            • clarissa3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 11:51
              Sabino. Ja sadzilam ze na wyzszym poziomie swiadomosci jestes. I ze nie akceptujesz podrzednej
              pozycji kobiet w obojetnie jakim systemie! Jestem zdziwiona.

              • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 12:40
                Nie akceptuje podrzednej pozycji kobiet, ale nie uwazam, ze jesli sie zlikwiduje
                kapitalizm (ciekawe co w zamian bo, jak zaznaczylam, pare innych systemow bylo
                juz przerabianych i kobiety tylko na tym tracily), nagle nastapi Powszechna
                Szczesliwosc i wszyscy beda rowni.
                • kaa.lka Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy 05.09.10, 13:26
                  swiadomosc- nie ma plci, charakteru, oraz poziomow.
                  paru innych rzeczy takze nie ma- ale to juz sprawa osobniczego pojmowania.
                  o byciu szczesliwym bardziej wiec decyduje filozofia szczescia nizli systemowy opis okolicznosci.
                  ale jak zwyklismy i na wlasne zyczenie zreszta, tkwic w prozie zycia bez tak zwanej nieuzytecznej poezji ducha, tak z fizjologii zrobilismy ciala filozofie.

                  na nieszczescie wiec -wciaz too bet tworzy meet
                  • wlodekbar Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy 06.09.10, 20:06
                    Bez poezji ducha - ani rusz.

                    Fromm fajnie wyjasnia, ze egoista (a w dodatku jednowymiarowy, cielesny??) nie moze byc szczesliwy, i to sie sprawdza. Czl,owiek ma wrodzony imperatyw (przymus) dawania.
                    Dlatego unieszczesliwianie siebie negatywnym porownywaniem sie - oj, Kowalski ma wiecej! - jest glupota, jesli nie choroba "epidemiczna".

                    No i bez poezji ducha ani rusz.
                • clarissa3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 15:07
                  a gdzie ja proponowalam likwidacje kapitalizmu Sabino?

                  Co uwazam natomiast to to ze w calym zachwycie nad niedawna likwidacja socjalizmu wiekszosci
                  Polek umyka fakt tego co ich czeka w kapitalizmie. Ot co!
                  • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 21:13
                    clarissa3 napisała:

                    > Co uwazam natomiast to to ze w calym zachwycie nad niedawna likwidacja socjaliz
                    > mu wiekszosci
                    > Polek umyka fakt tego co ich czeka w kapitalizmie. Ot co!

                    Owe "niedawne" to bylo 20 lat temu :)
                    Przez 20 lat zwykle mozna sie juz zaadaptowac do nowego - chyba ze ktos
                    ogranicza swa aktywnosc do narzekania, ale wtedy trudno winic "system" za wlasny
                    brak sukcesow.
                    • clarissa3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 21:32
                      Sabino! Ja mysle ze Ty bys pragnela miec takie zycie jak ja;) Ja do tych szczesciar naleze, i to bez
                      meza i dzieci, ktore maja ciekawe zycie, niezalezne we wzglednym komforcie:) Nie pozbawia mnie
                      to jedenak ani zdolnosci do empatii ani checi do nauki! Ani tez ciekawosci; swiata)

                      A Ty? Nie jestes ciekawa jak to bedzie w PL gdy bedziesz staruszka? Myslisz ze wspolczesne Ci
                      staruszki beda mialy lepiej niz dzisiejsze?
                      • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 21:51
                        clarissa3 napisała:

                        > Sabino! Ja mysle ze Ty bys pragnela miec takie zycie jak ja;) Ja do tych szczes
                        > ciar naleze, i to bez
                        > meza i dzieci, ktore maja ciekawe zycie, niezalezne we wzglednym komforcie:) Ni
                        > e pozbawia mnie
                        > to jedenak ani zdolnosci do empatii ani checi do nauki! Ani tez ciekawosci; swi
                        > ata)
                        >
                        Gratuluje, nie wiem czy zazdroszcze bo z grubsza mam to samo plus calkiem do
                        rzeczy rodzinke. :)

                        > A Ty? Nie jestes ciekawa jak to bedzie w PL gdy bedziesz staruszka? Myslisz ze
                        > wspolczesne Ci
                        > staruszki beda mialy lepiej niz dzisiejsze?

                        Nie wiem, mieszkam poza PL i nie planuje powrotu.
                        • clarissa3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 23:46
                          'Nie wiem, mieszkam poza PL i nie planuje powrotu. '

                          To dlaczego glos zabierasz? Nie interesuje Cie to i nie obchodzi przeciez! Bo liczysz ze Tobie sie
                          uda? Ze Ciebie nikt nie ponizy? Nie wykorzysta? Nie oszkapi? Ze zawsze bedzie dobrze?... A ze
                          innych..? Co tam ...nie?

                          Powodzenia!!!:)
                          • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 00:41
                            Co ty myslisz? Ze jestem niunia co zyje w puchu? Ze nikt mnie nigdy nie oszkapil
                            i nie ponizyl?

                            Kilka lat temu pracodawcy, nb. jeden z nich panstwowa firma, nie wyplacali mi
                            przez pol roku poborow lub wyplacali "zaliczki" a mezowi odmowiono pozwolenia na
                            prace "bo sa bezrobotni Polacy" wiec, pomimo ze caly czas pracowalam, znalazlam
                            sie bez srodkow do zycia i z dlugami. W tym czasie bylam w ciazy, u dziecka
                            stwierdzono ciezkie wady a ja bylam nieubezpieczona (firma zatrudniala tylko na
                            umowy cywilno-prawne a ze nie placili, nie mialam z czego zaplacic ZUS) i nie
                            moglam sobie pozwolic na leczenie wiec przeszlam meke zebrzac by wywolano porod
                            i bym nie musiala chodzic do pracy z umierajacym dzieckiem w brzuchu (chorobowe
                            mi nie przyslugiwalo). Dziecko zmarlo pare minut po porodzie a ja nie mialam go
                            za co pochowac wiec musialam zostawic jej (bo to byla dziewczynka) cialo w
                            szpitalu. Trzy dni potem musialam wrocic do pracy bo jak nie pracowalam nie
                            mialam nic. Maz probowal pracowac na czarno to go aresztowano i grozono deportacja.
                            Nie mielismy na czynsz i trzy miesiace po smierci coreczki wlasciciele
                            mieszkania ktore wynajmowalismy wyrzucili nas z 6-letnim wowczas synkiem na
                            bruk. Byl to marzec, ale poniewaz nie bylismy zameldowani (nikt nie melduje
                            najemcow), nie przyslugiwal nam ani okres ochronny, ani lokal zastepczy.
                            Nastepne miesiace spedzilismy w sypiacej sie chacie w bylym PGR-ze (oczywiscie
                            nie za darmo ale wlasciciel bral taniej niz za mieszkanie) i zarlismy kartofle
                            znajdowane na polu za wsia.
                            Potem znalazlam jakas robote gdzie placili i w koncu odbilismy sie od dna.

                            Teraz zyje w poszanowaniu i dostatku wiec nie dziw sie, ze mam sentyment do
                            uczciwego kapitalizmu w ktorym jak pracujesz to zarabiasz i ze nieteskno mi za PL.
                            • amfaber99 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 08:38
                              : ) : ) : ) : ) : )

                              6 wrzesnia 2010
                            • clarissa3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 10:57
                              Wspolczuje!

                              I to wszystko ponad 20 lat temu bylo?
                              • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 11:32
                                Nie. Mniej niz 10 lat temu.

                                Paniczny lek przed "zlym kapitalizmem" i pragnienie robienia ludziom miekkiego ladowania nie obywa sie bez ofiar :P

                                Nie moglam liczyc na zadna pomoc bo mam wyzsze wyksztalcenie i pracowalam. Raz w desperacji poszlam do MOPSu ale panie, ujrzawszy ze chata nedzna lecz czysta, grzyb psikniety chlorem i podmalowany, dziury w scianach zasloniete kilimkami, porzadek, nikt nie pije i nawet nie pali, maz robi dzem z zebranych na miedzy jablek, ja ubrana najlepiej jak moge lece do roboty (bedac lekarzem trzeba przynajmniej wygladac na zamoznego, inaczej pacjenci nie ufaja) a dziecko umyte, dobrze sie uczy i szanuje rzeczy - stwierdzily, ze zadnej pomocy mi nie trzeba. Wtedy bylam wsciekla ale dzis wiem, ze mialy racje.
                                Nie musze wspominac, ze wszelkie pijaczki, biedaczki, wielodzietni, wieczni bezrobotni w tym czasie nie musieli sie martwic jak dotrwac do jutra poniewaz opiekuncze, socjalizujace panstwo zapewnialo im skromne ale beztroskie zycie, oczywiscie kosztem innych, ciezko walczacych o przetrwanie.

                                Dzis jestem wrecz wdzieczna ze mnie wtedy potraktowano "kapitalistycznie" czyli jak osobe dorosla, myslaca i wolna i nie wzieto pod skrzydelka. Dzieki temu jestem tam gdzie jestem, silniejsza o doswiadczenie, podczas gdy moi sasiedzi z PGR-u, wciaz upupieni przez "humanistyczne" panstwo i chronieni przed "brutalnym kapitalizmem", nadal tam zyja i wychowuja trzecie lub czwarte juz pokolenie "biednych, wykluczonych i bezrobotnych" nad ktorymi z troska pochyla sie kolejne pokolenie filantropow.
                                • clarissa3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 11:55
                                  Masz trafne spostrzezenia i dobrze ze je opisujesz! Ale tez musisz sobie zdac sprawe z tego ze to wlasnie w okresie transformacji z jednego systemu w drugi Cie to wszystko spotkalo. Ta krwawa walka, to niszczenie drugiego, slabszego, to tak charakterystyczne dla kapitalizmu ktory wlasnie byl wprowadzany. Nazywaja to 'gospodarka wolnorynkowa', czyli ze bardzo duzo wielu wolno - a opiera sie ona na zasadach ktore wynikaja z naturalnych zachowan ludzkich! Glownie: agresywnosci mezczyzn!

                                  Rozumiem ze odsapnelas juz po przezyciach w ustabilizowanych warunkach ale nie licz na te stabilizacje zanadto - bo wlasnie znow sie wszystko zmienia i moze byc bardzo, bardzo ciezko.
                                  • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 15:04
                                    clarissa3 napisała:

                                    > Masz trafne spostrzezenia i dobrze ze je opisujesz! Ale tez musisz sobie zdac s
                                    > prawe z tego ze to wlasnie w okresie transformacji z jednego systemu w drugi Ci
                                    > e to wszystko spotkalo. Ta krwawa walka, to niszczenie drugiego, slabszego, to
                                    > tak charakterystyczne dla kapitalizmu ktory wlasnie byl wprowadzany.

                                    W socjalizmie byla identyczna krwawa walka i tyle samo agresji, moze nawet wiecej bo tort do podzialu byl mniejszy.
                                    Tyle ze wtedy przewage czerpalo sie z przynaleznosci do partii, znajomosci i pozycji w lokalnych klikach a dzis sile daje przebojowosc, pracowitosc i determinacja.

                                    Niestety, wciaz daja o sobie znac resztki dawnego systemu w postaci kolesiostwa i zgrai "biednych" pasozytow zerujacych na cudzej pracy.

                                    > Nazywaja t
                                    > o 'gospodarka wolnorynkowa', czyli ze bardzo duzo wielu wolno - a opiera sie on
                                    > a na zasadach ktore wynikaja z naturalnych zachowan ludzkich! Glownie: agresywn
                                    > osci mezczyzn!
                                    >
                                    Dobrze ze wolno.
                                    Agresja jest wlasciwa wszystkim ludziom, tyle ze ze wzgledow kulturowych mezczyzni mniej sie krepuja z okazywaniem jej.
                                    Poza tym agresja nie musi byc zla - dobrze wykorzystana sprzyja kreatywnosci.

                                    > Rozumiem ze odsapnelas juz po przezyciach w ustabilizowanych warunkach ale nie
                                    > licz na te stabilizacje zanadto - bo wlasnie znow sie wszystko zmienia i moze b
                                    > yc bardzo, bardzo ciezko.

                                    Zastanawiam sie po co snujesz te kasandryczne wizje. Bedzie jak bedzie, mam wprawe w wychodzeniu z dolow wiec sobie powinnam poradzic lepiej niz beneficjenci cudzej laskawosci.

                                    Znam tez doskonale uczucie wszechogarniajacej dumy, gdy sie samemu, bez niczyjej pomocy, wygrzebie z dola-giganta. Dla tego uczucia warto walczyc, zapewniam.

                                    P.S. Tego typu "slowa otuchy" jak w tym poscie to manifestacja ukrytej agresji.
                                    • clarissa3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 19:42
                                      Sabino. Pleciesz bzdury. Ale co mi tam. Wierz sobie w to co chcesz. Powodzenia!
                                      ps: Zupelnie szczerze!:)
                                      • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 22:05
                                        clarissa3 napisała:

                                        > Sabino. Pleciesz bzdury.

                                        Klaryso. Twoje teorie spoleczne to kosmiczna bzdura a raczej kosmiczne Weltschmerzen.
                                        Trzepnij sobie drinia, jutro bedzie lepiej. ;)
      • manka_swojska Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 08:52
        Wiem, ze to nie po chrzescijansku, ale zawsze smialam sie z tych, ktorzy wierza, ze biedny to
        dobry, a bogato to zly, biedny pojdzie do nieba i zazna szczescia wieczystego jako rekompensate
        za brak szczescia doczesnego, a bogaty pojdzie do piekla. Mentalny infantylizm. Nigdy nie
        powiedzialam takim ludziom wprost, co mysle, bo na codzien jestem bardzo dyskretna...
        Z czego ta wiara wynika? Z zazdrosci tylko i wylacznie, no bo dlaczego panna z bogatego domu ma
        w zyciu latwiej. Dlaczego zlosliwie pytasz Cyryla, czy taka chce? Czy taka "bogata szczesciara z
        domu" jest twoim zdaniem gorsza, czy najwyrazniej jej zazdroscisz? Dlaczego ksiaze nie chce
        kopciuszka usluznego i biednego, a w bajkach bylo inaczej? Dlatego, ze bajka to bajka, a zycie
        realnie to weryfikuje. Life is brutal
      • wlodekbar Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 19:54
        Nie wszyscy zamozni i bogaci tacy sa, ale takich jest wielu.
        Sadze, ze najwazniejsze sa tu wrodzone predyspozycje, w kierunku psychopatii.
        • wlodekbar Errata 07.09.10, 17:50
          Niekoniecznie, i czesto nie, w kierunku psychopatii.
          Rozpedzilem sie, przepraszam.
          • lucusia3 Re: Errata 12.09.10, 19:51
            Bo pozycja społeczna jest dziedziczna i to nie za względu na stan posiadania, ale stan umysłu. Ktoś uczony od dziecko, że do roboty idą frajerzy, a "mądrzy" ludzie sobie "radzą", będzie sobie radzil - w MOPSach, parafiach, Caritasach itp. Ma takie a nie inne oczekiwania od życia i oczywiście zazdrości, ale sam nic albo bardzo niewiele zrobi, by swoja sytuację zmienić. Mam firmę, gdzie pojawiają się osoby stosunkowo nieźle funkcjonujące i zupełna bieda. Początkowe zapędy litościowe zupełnie mi przeszły, po kilku "zagrywkach" osób pozornie bez środków do życia. Oni nie mieli najmniejszej ochoty pracować - nie przepraszam, ochotę mieli, wyobrażali się sobie jako pracownicy, ale jak przyszło do konkretów, to o 7 nie wstaną, praca ich przeraża, głównie interesują ich przerwy i przywileje, zapijają albo mają "stresa" więc o pracy nie ma mowy. Oni nie potrafią funkcjonować w ramach obowiązujących dla zwykłych, zarobionych ludzi. I tu nie ma rozróżnienia na płeć.
            Ale zazdroszczą wakacji, samochodów, ciuchów. Na to powinien im ktoś "dać", bo są biedni i nieszczęśliwi.

            pogotowiedomowe.com.pl/
            • hatepinu Re: Errata 12.09.10, 20:05
              Dokładnie tak jest.Ludzie w dorosłym życiu kierują się najczęściej podświadomie tym ,co wynieśli z domu i usłyszeli od swoich rodziców.
      • senseiek pieprzysz jak porypana droga femino.. 12.09.10, 15:51
        pieprzysz jak porypana droga femino..
    • cotbus76 Katolik powie, że Bóg; Protestant że z woli Boga 04.09.10, 13:37
      ( vide predestynacja) a przedstawiciel wyznania handlowego, że rozum i praca
      lub głupota połączona z lenistwem. Jednym słowem na Twoje pytanie nikt jeszcze
      nie znalazł ostatecznej odpowiedzi, choć wielu myślało i myśli, że ją zna. Ba
      nawet robią na tym niezłe pieniądze czego przykładem są tantiemy wszelkich
      poradników w stylu "Bogactwo i szczęście nie tylko dla orłów" :)
      • wlodekbar Re: Katolik powie, że Bóg; Protestant że z woli B 12.09.10, 01:44
        Honoraria:).
        No a tych poradnikow rzeczywiscie sie namnozylo, a wydawnictwa placa tylko za prawa autorskie oraz tlumaczenie (jesli sa amerykanskie ewent. inne niepolskie).
        • gadagad Re: Katolik powie, że Bóg; Protestant że z woli B 12.09.10, 01:58
          W duchy nie wierzę.Znaczy to dla mnie, że nie wierzę w to co się dzieje ma coś wspólnego z konkretem, któremu to się przypisuje.Natomiast takie efekty widziałam widziałam.
        • kunegunda.live Re: Katolik powie, że Bóg; Protestant że z woli B 12.09.10, 12:04
          Ja myślę ,że trzeba bardzo wierzyć w to, co w tych poradnikach i pracować zgodnie z tym co tam pisze,to mogą być jakieś rezultaty.Większość ludzi i ja też ogranicza się do ich przeczytania.Może tak robię właśnie dlatego,że nie dowierzam ?
    • wifch Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 14:55
      Szczesliwi sa jedynie ci, ktorych szczescie innych cieszy....

      Bogate na tej planecie sa jedynie ptaki:=)
    • zebra12 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 15:21
      No nie wiem, ale chciałabym wiedzieć i zdobywac te pieniądze :)
    • gadagad Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 16:34
      Po pierwsze odpowiedzialność za majątek nie daje szczęścia.Im więcej masz, tym łatwiej to
      stracisz.Poczucie szczęścia daje przynależność do grupy, dzięki której możesz się realizować, a
      jednocześnie daje poczucie bezpieczeństwa.
      • sabinac-0 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 19:14
        gadagad napisała:

        > Poczucie szczęścia daje przynależność do grupy, dzięki której możesz s
        > ię realizować, a
        > jednocześnie daje poczucie bezpieczeństwa.

        To u ciebie.
        Sa ludzie, ktorym poczucie szczescia daje niezaleznosc od grupy i dzieki temu
        mozliwosc samorealizacji a poczucie bezpieczenstwa daje majatek.
        • gadagad Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 19:31
          Nie mówię o sobie.Jestem w jakimś sensie wyizolowaną "satanistką", w poskim rozumieniu.50%
          poczucia szczęścia dają, albo nie, geny.Resztę daje samorealizacja.Posiadanie partnera, rodziny to
          tylko jakieś 20-10%.
          • lucusia3 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 12.09.10, 19:55
            E tam. Bez redukcji dysonansu poznawczego - wiele badan udowodniło,że osoby posiadające rodzinę i kilkoro przyjaciół mają dużo wyższy poziom dobrostanu i wielokrotnie rzadziej popełniają samobójstwa.
            Tyle, że pewnie ta rodzina nie powinna być patologiczna (nie mówię tu o poziomie biedy, ale poziomie rozwoju emocjonalnego).
          • mona.blue Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 15.09.10, 12:58
            gadagad napisała:

            > Nie mówię o sobie.Jestem w jakimś sensie wyizolowaną "satanistką", w poskim ro
            > zumieniu.

            Co miałaś na mysli?

            50% poczucia szczęścia dają, albo nie, geny.Resztę daje samorealizacja.Posiadanie p
            > artnera, rodziny to tylko jakieś 20-10%.

            Szczęście daje nam Bóg. Rodzina tez się przydaje :)

      • zebra12 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 08.09.10, 19:04
        A kto mówi od razu o majątku? Wystarczy tyle, by godnie żyć. Bez wyrzeczeń. Nie przeraża mnie odpowiedzialność za majątek. Cóż to za odpowiedzialność w porównaniu z odpowdzialnoscią za zdrowie, życie i przyszłośc dziecka!
    • koala_tralalala Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 04.09.10, 22:00
      Jesli chodzi o zdobycie pieniedzy, prowadzenie zycia jakiego sie chce - o tym w znacznym stopniu
      decyduje zaradnosc i samodzielnosc wspomozone pracowitoscia. Im wyzsze, tym latwiej zyc i na
      siebie zarabiac.

      Poczucie szczescia to zupelnie inna sprawa. Jak wiadomo istnieja/istnieli ludzie oblednie bogaci,
      popularni, piekni i... kompletnie nieszczesliwi. Na poczucie szczescia sklada sie bardoz wiele
      czynnikow i wiele z nich jest niezaleznych od naszej woli, bo ma zrodlo np. w poziomie dopaminy
      (nie kazdy organizm wytwarza jej tyle samo przy podobnych pozytywnych bodzcach), w
      dziecinstwie, itp.
      • kunegunda.live Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 09:34
        Pieniądze szęścia nie dają,ale znacznie ułatwiają życie.
    • klosowski333 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 02:06
      ja jestem ku... bogaty, ale jak ch... szzczesliwy... co to slowo w oghole znaczy?
      • blo-ndynka Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 18:22
        Nie jest tak że bogactwo idzie zawsze w parze ze szczęściem.
    • montyple Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 05.09.10, 18:36
      Myślę, że w dużej mierze poczucie wpływu na własny los. Są ludzie, którzy żywią przekonanie, iż
      niewiele od nich zależy i oni wydają się być najbardziej nieszczęśliwi.
    • adriana_ada Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 09:56
      ktoz to tak naprawde wie?
      Wspolczynnik biedy decyduje o stopniu nieszczescia, to na 100%, lecz wspolczynnik bogactwa nie zawsze jest wyznacznikiem szczescia.
    • mona.blue Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 14:40
      Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu.

      Albo jak wolisz, mieli "wystrczająco dobrych rodziców", którzy dobrze ich wychowali, dali poczucie własnej wartości, miłość, przekazali im odpowiednie wartości,.
      • bez_seller Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 15:29
        mona.blue napisała:

        > Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu.

        Czyzby Twoje spoczelo i jest juz spokojne?

        • mona.blue Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 06.09.10, 17:45
          bez_seller napisała:

          > mona.blue napisała:
          >
          > > Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu.
          >
          > Czyzby Twoje spoczelo i jest juz spokojne?
          >
          Są okresy, że bywa, ale ostatnio nie.
          • bez_seller Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 08.09.10, 17:24
            mona.blue napisała:

            > Są okresy, że bywa, ale ostatnio nie.

            Znaczy to, ze Twoje serce jeszcze w Bogu nie spoczelo?

            • mona.blue Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 08.09.10, 22:50
              bez_seller napisała:

              > mona.blue napisała:
              >
              > > Są okresy, że bywa, ale ostatnio nie.
              >
              > Znaczy to, ze Twoje serce jeszcze w Bogu nie spoczelo?
              >
              > Można powiedzieć, że częściowo tak ;) ale to jest proces. Część Drogi mam już za sobą, pewne jej etapy, ale też dużo jeszcze dużo przede mną, mam taką nadzieję :)
              • bez_seller Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 09.09.10, 12:28
                mona.blue napisała:

                > Można powiedzieć, że częściowo tak ;) ale to jest proces. Część Drogi ma
                > m już za sobą, pewne jej etapy, ale też dużo jeszcze dużo przede mną, mam taką
                > nadzieję :)

                Czyli czasem masz dola, a czasem czujesz sie ok. Twoje samopoczucie zalezne jest od zyciowych i fizyczno-psychicznych okolicznosci. Lecz Ty wolisz powtarzac nonsensy. Moglabys sie powstrzymac? Mialam niedawno wizyte swiadakow i jeszcze mnie skreca.
              • bez_seller Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 09.09.10, 12:28
                mona.blue napisała:

                > Można powiedzieć, że częściowo tak ;) ale to jest proces. Część Drogi ma
                > m już za sobą, pewne jej etapy, ale też dużo jeszcze dużo przede mną, mam taką
                > nadzieję :)

                Czyli czasem masz dola, a czasem czujesz sie ok. Twoje samopoczucie zalezne jest od zyciowych i fizyczno-psychicznych okolicznosci. Lecz Ty wolisz powtarzac nonsensy. Moglabys sie powstrzymac? Mialam niedawno wizyte swiadakow i jeszcze mnie skreca.
                • mona.blue Re: bez_seller 13.09.10, 13:37
                  Na ogół jestem zadowolona z życia, dołki zdarzają sie rzadko, nie przeczę, że się zdarzają.

                  I przypisuję to działanie przede wszystkim Bogu, bo okoliczności życiowe są różne, chodzi o to, aby je akceptować.
    • wifch Cyryl, piekne imie:=))) 06.09.10, 22:46
      cyryl-z-glinki napisał:

      > Dlaczego jedni ludzie są nieszczęśliwi,mają kłopoty finansowe,a inni potrafią r
      > obić pieniądze i
      > prowadzą życie takie, jakie chcą ?
      > Jak myślicie, co decyduje o tym ?
      __________________

      A wiec Cyryl, wszystko w zyciu jest relatywne.Kazdy inaczej postrzega zarowno bogactwo jak i szczescie.

      Mysle,ze tym z tzw. sukcesem wiedzie sie, bo sie wytrenowali na bledach i potyczkach, az w koncu sie nauczyli. Czym wiecej trenujesz i poszerzasz obszary danej wiedzy tym bardziej jestes lepszy i lepiej ci idzie.

      Poza tym ludzie ci maja wiare w siebie, wlasnie z powodu przerobinych 'lekcji'...itd, itd...
    • mona.blue Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 07.09.10, 10:51
      cyryl-z-glinki napisał:

      > Dlaczego jedni ludzie są nieszczęśliwi,mają kłopoty finansowe,a inni potrafią robić pieniądze i prowadzą życie takie, jakie chcą ?
      > Jak myślicie, co decyduje o tym ?

      Mają zintegrowaną, zdrową psychikę i nikt im nie sp... życia.

      I spotkali odpowiednią osobę w swoim życiu - bo wydaje mi się, że gdy się kocha i jest się kochanym, wszelkie inne rzeczy scodzą na dalszy plan.
      • cyryl-z-glinki Re: Co ja myślę na ten temat ? 07.09.10, 21:44
        Myślę,że podstawowe znaczenie w tej kwestii ma kilka kwestii.Są to :Pozytywne nastawienie i
        pozytywny wizerunek własny.
        Powinno się pielęgnować pozytywne nastawienie do siebie i innych.
        W każdej sytuacji można powiedzieć każdemu coś pozytywnego-jeśli tylko chcemy powiedzieć.
        Znacie ten dowcip o dwóch kumplach w więzieniu ?

        Jeden pyta drugiego:
        -Gdzie idziesz ?
        -Na krzesło elektryczne-
        -Życzę dużo mocy !

        Ludzie zwykle tak nas traktują,jak my myślimy o sobie.Ludzie z pozytywnym wizerunkiem domagają się szacunku dla siebie.Jeśli sami szanujemy siebie-ludzie też nas szanują.
        Jeśli ktoś ma złą samoocenę pozwoli się obrzucać obelgami,tak długo ,jak długo sam będzie mieć negatywną opinię o sobie.
        Negatywny wizerunek własny podpowiada-ja na to nie zasługuję.Wtedy nasza podświadomość będzie sabotować nasze szczęście i nawet gdy pojawia się jakaś wymarzona okazja uzyskania np.lepszej pracy,czy podniesienia kwalifikacji ,wyjazdu na atrakcyjny urlop,
        taka osoba ją świadomie lub podświadomie odrzuci.
        To wizerunek własny decyduje o tym,jak bardzo lubimy ten świat i jak bardzo lubimy w nim żyć,a dokładniej, ile osiągniemy w życiu.
        Jeśli myślisz o sobie ,że jesteś głąbem z matematyki-zawsze nim będziesz,bo będziesz przekonany,że cokolwiek byś nie zrobił,to i tak sobie nie poradzisz.
        Jesteśmy tacy, jak myślimy,że jesteśmy.
        Dopóki postrzegasz siebie jako biedaka, dopóty będziesz biedakiem.Jeśli myślisz kategoriami ubogiego,będziesz ubogi,by stać się bogatym musisz zmienić swoje myślenie.Nasze myśli są niewidzialnymi chmurami,które oddziałują na nasze życie.One decydują o tym,co zbierzemy.
        Buddyści mawiają:"Całe cierpienie ludzkości wywodzi się z przywiązania do minionych warunków bytu".Kiedy wyeliminujemy oczekiwanie,że przyszłość winna być kontynuacją przeszłości,zapewnimy sobie więcej spokoju ducha.
        Jeśli kogoś kochałaś/kochałeś i nigdy nie pozwoliłaś tej osobie opuścić Twoich myśli,to nie oczekuj nowej miłości,tak długo,aż się nie uwolnisz i nie zrobisz dla niej miejsca.

        Jesteśmy nieszczęśliwi ,bo życie jakie prowadzimy, nie jest takie jakbyśmy chcieli mieć.
        Wtedy czasami mówimy sobie:"będę szczęśliwy gdy...............
        Oszukujemy w ten sposób samych siebie.
        Pewien indyjski guru powiedział kiedyś swemu uczniowi poszukującemu szczęścia:"Zdradzę Ci tajemnicę.Jeśli chcesz być szczęśliwy,bądź szczęśliwy!".

        "Wiekszość ludzi ma tyle szczęścia,na ile sobie pozwoli"-powiedział kiedyś Abraham Lincoln.

        O naszym szczęściu nie decyduje to co nam się przydarza,ale to jak na to reagujemy.

        Doktor Maxwell Maltz,autor bestselleru" Psychocybernetyka",napisał:"Celem każdej psychoterapii jest zmiana wyobrażenia człowieka o samym sobie".

        Ja dodałbym do tego i nauka nowych reakcji, na to ,co nas spotyka.

        • cyryl-z-glinki Anegdota Anthony'ego de Mello 08.09.10, 16:44
          Pewien człowiek znalazł jajko orła.Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie.Orzełek wylągł się wraz ze stadem kurcząt i wyrósł z nimi.Orzeł całe życie zachowywał się jak kury z podwórka myśląc ,że jest podwórkowym kogutem.Potrafił nawet trzepotać skrzydłami i fruwać kilka metrów w powietrzu.No bo przecież,czyż nie tak właśnie fruwaja koguty ?
          Mineły lata i orzeł zestarzał się.Pewnego razu zauważył wysoko nad sobą,na czystym niebie,wspaniałego ptaka.Płynął elegancko i majestatycznie wśród prądów powietrza,ledwo poruszaając potężnymi złocistymi skrzydłami.
          Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.-Co to jest?-spytał kurę stojącą obok.
          -To jest orzeł król ptaków-odrzekla kura-Ale nie myśl o tym.Ty i ja jesteśmy inni niż on.
          Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał.I umarł,wierząc,że jest kogutem w zagrodzie.

          • zebra12 Re: Anegdota Anthony'ego de Mello 08.09.10, 19:09
            Niestety czasem są obiektywne przesłanki złego samopoczucie finansowego czy w ogóle psychicznego. Bez względu na nastawienie czy jego brak, np: choroba, śmierć kogoś bardzo bliskiego, brak stabilizacji, utrata pracy itp. To wszystko dołuje.
            Ale fakt faktem, że większośc ludzi jojczy bez przyczyny.
            • cyryl-z-glinki Re:Zebra 12 09.09.10, 09:46
              To jest oczywiste,że jeśli przeżywamy trudne chwile w rodzaju żałoby,czy inne poważne kłopoty,to trudno byśmy nie cierpieli wtedy i byli beztroscy i szczęsliwi.
              To nie tak.Pozytywne myślenie to nie stan wiecznej euforii niezależnie od okoliczności.
              To raczej umiejetność nie poddawania się nawet w bardzo trudnych chwilach.To nie pogrążanie się bez końca w desperacji i czarnych myślach i zachowanie nawet w takich chwilach przekonania,że sobie poradzimy,że damy radę.
              • cyryl-z-glinki Nigdy się nie poddawaj ! 09.09.10, 20:10
                Urodził się w biednej rodzinie i pomagał swoim rodzicom na farmie.Później pracował w sklepie i postanowił zostac prawnikiem.
                Przeżył wiele trudnych chwil,że wymienię tylko niektóre:
                -dwa razy zbankrutował,
                -przegrał wybory do lokalnej izby prawniczej,
                -przeżył załamanie psychiczne-pisał wtedy;-"Jestem najbardziej politowania godnym człowiekiem na całej ziemi.Nie potrafię powiedzieć czy kiedykolwiek będzie lepiej,ale mam przeczucie,że nie,a zostać w takim stanie,w jakim jestem jest niemożliwością.Coś mi się zdaje,że albo umrę,albo mi sie polepszy".Te słowa napisał w 1841r
                (przyjaciele chowali przed nim ostre przedmioty i pilnowali go w nocy)
                -przegrał wybory,
                -przeżył smierć narzeczonej,
                - dwukrotnie przegrał w wyborach do Kongresu,
                -dwukrotnie przegrał w wyborach do Senatu,
                -przegrał w wyborach na wiceprezydenta,
                -został wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych !
                Już jako prezydent,podczas wojny secesyjnej w 1863r ,mając świadomość ,że tysiące młodych Amerykanów ginie,a państwu być może zagraża upadek,pisał:
                "Rok,który zbliża sie ku końcowi pełen był błogosławieństwa obfitych zbiorów i przychylnego nieba.Dane nam jest cieszyć się tą hojnością na co dzień,dlatego skłonni jesteśmy zapominać o źródle,z którego pochodzą wszystkie te dary."
                Tak, mimo wielu porażek po drodze, zmieniło się ,na przestrzeni tych 22 lat, spojrzenie tego człowieka na świat.
                Tym człowiekiem był Abraham Lincoln.

                Czy masz taka odwagę,żeby przegrawszy tyle razy...nie dać za wygraną ?
                ,
                • gadagad Re: Nigdy się nie poddawaj ! 09.09.10, 20:41
                  To jest dobrze ukierunkowana psychopatia.Ludzie rządają załamania.Jak spojrzą na kobietę, która po pogrzebaniu ukochanego męża powie, no szkoda, było bardzo fajnie, ale się kończyło.Szukam następnego, bo chcę dalej dobrze żyć i nie zamierzam trawić reszty czasu w smutku za ciemną storą.
                  • cyryl-z-glinki Re: Nigdy się nie poddawaj ! 09.09.10, 21:16
                    Co to za ludzie tak "rządają" tego załamania ,jak spojrzą na tę kobietę co pochowała męża ?
                    To u prymitywnych ludów, wdowy towarzyszyły swoim mężom w podróży na tamten świat,ale u nas nic nie słyszałem, by łamano wdowy,albo by żałoba musiała trwać do końca życia.

                    A nie przyszło Ci do głowy,że on właśnie rozpaczał po stracie narzeczonej, gdy przechodził to załamanie ?
                    • gadagad Re: Nigdy się nie poddawaj ! 09.09.10, 23:18
                      A jak włączyć cenzora, jak nie mam worda?Polski to obcy i tak jestem dobra.
                    • cyryl-z-glinki Re: Nigdy się nie poddawaj ! 10.09.10, 08:37
                      Moja poprzednia odpowiedź była trochę ironiczna i widzę,że muszę jeszcze rozwinąć temat,bo niektórzy są tak przyzwyczajeni do selektywnego postrzegania świata,że wychodzi im ,że to co powinno być celem, do którego powinniśmy wszyscy dążyć, jest patologią.
                      Dla mnie znowu jest nienormalne,jeśli przykładowa wdowa, nie kierując się autentycznymi uczuciami żalu po stracie męża,lecz obawą; co pani Goździkowa i pani Kowalska z pierwszego piętra powie i pomyśli o niej,obnosi się ze swoją żałobą.
                      Mogę tylko takiej osobie powiedzieć,że dobrze jej tak,bo sama sobie jest winna.
                      Natomiast, wracając do mojego przykładu;słowa Lincolna, wypowiedziane podczas wojny ,wcale nie oznaczają,że nie cierpiał z powodu wojny i był beztroski i szczęśliwy podczas zagrożenia losu państwa i śmierci niewinnych ludzi.
                      Nie, tak nie było, on wcale mniej nie cierpiał.
                      Potrafił jednak, na przestrzeni tych 22 lat od swego załamania, przezwyciężyć swoje desperackie skłonności i dostrzec,że nawet podczas wojny rodzą się nowi ludzie,inni się kochają i pobierają ,a ziemia rodzi plony i za to czuł potrzebę dziękowania Bogu.
                      Świat nie jest czarno biały i problemem jest, gdy ktoś upiera się widzieć tylko jeden z tych kolorów,a przeważnie jest to kolor czarny.
                      • gadagad Re: Nigdy się nie poddawaj ! 10.09.10, 21:11
                        OK, masz rację, Lincoln był ciekawą osobowością.Nawet straszy, choć w duchy w potocznym rozumieniu nie wierzę.Czarnobiałego świata też nie widzę.Ale w różowych kwiatuszkach jego cierpienia też nie widzę.Dobrze, nie kłóćmy się o jego osobowość.
                        • cyryl-z-glinki Re: Nigdy się nie poddawaj ! 11.09.10, 09:13
                          Jeśli to prawda,to podobno straszą duchy osób,które zostały zamordowane,a tak było w jego wypadku.
    • annataylor Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 12.09.10, 12:28
      szczęścia nie powinno się utożsamiać z posiadaniem pieniędzy, gdyż nasze szczęście nie powinno zalezec od posiadania lub braku czegoś.
      dom, samochod, wakacje, jacht itp - to nie szczęscie, tylko konsumpcja materialnych dóbr świata
      • cyryl-z-glinki Re: annatavlor 12.09.10, 13:35
        Oczywiście,że tak! To pytanie jest trochę prowokacyjnie postawione.
        W obu wypadkach ,zarówno szczęścia jak i pieniędzy,ludzie nie zdają sobie sprawy jaki jest ich udział w tym,że nie mogą ich osiągnąć i jak ich różne przekonania im to uniemożliwiają.
        Dlatego tak postawiłem to pytanie. Jest też grupa ludzi,która utożsamia poczucie komfortu materialnego ze szczęściem.
    • gadagad Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 12.09.10, 13:23
      www.paranormalium.pl/gdy-duchy-dzierzyly-wladze-w-bialym-domu,506,16,artykul.html
    • cyryl-z-glinki Przepraszam! 12.09.10, 13:43
      Przepraszam za przeinaczenie nazwiska w poprzednim poście !
    • ethlin Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 12.09.10, 14:36
      zaspokojenie potrzeb + umiejetnosc doceniania tego co sie ma?
    • rrosemary Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 12.09.10, 20:16
      Mnie się wydaje, że poczucie szczęścia wypływa z wewnątrz tzn. jest to chyba głównie poczucie kontroli nad swoim życiem, poczucie własnej wartości i życzliwość (tzn. coś na kształt przekonania o tym, że świat jest dobry i że ja wpływam na ten świat, dzięki niemu zaspokajam swoje potrzeby i mogę go zmieniać). A na poziomie bardziej komórkowym oczywiście odpowiednia ilość serotoniny i pewnie kilku innych ciekawych substancji :)
    • cartman71 Nie pieprzą na forum 12.09.10, 21:16
      tylko pracują kretynie.
      • theorema a mylisz sie:) 12.09.10, 21:47
        ja uwielbiam pieprzyc na tym forum jak to dzwiecznie nazwales. Albo chociaz poczytac. I nie przeszkadza mi to byc szczesliwa, miec sukcesy...a i tutaj nie raz spotykalam sie ze slowami uznania dla tego co wypisuje, co tez moze nie prowadzi do szczescia, ale samopoczucie poprawia na pewno.
        Poza tym, szczesliwy to nie ten, co haruje jak wol, tylko ten, co moze zyc godnie nie zapracowujac sie tak, ze nawet czasu na poczytanie forum nie ma.
        A juz zupelnie na marginesie - ja zawsze bylam i jestem szczesliwa i nijak sie to ma do stanu konta i posiadania.
        przykro mi, ze obalam Twoja teze :)
    • antykonformista Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 12.09.10, 23:02
      cyryl-z-glinki napisał:

      > Dlaczego jedni ludzie są nieszczęśliwi,mają kłopoty finansowe,a inni potrafią r
      > obić pieniądze i
      > prowadzą życie takie, jakie chcą ?
      > Jak myślicie, co decyduje o tym ?


      Nie rozumiem, o co pytasz.

      O to, czemu niektórzy ludzie mają kłopoty finansowe a inni nie? A to są różnie przyczyny, głównie niegospodarność ludzka (tzw utracjusze), naiwność (jak są naciągani), nałogi (np hazard, alkoholizm), konformizm i indolencja umysłowa (kredyty, życie ponad stan itp).

      .... czy może o to, czemu niektórzy są szczęśliwi mimo problemów a inni nie?
      Tutaj już odpowiedź tkwi w jednostce, w człowieku, są ludzie co lubią mieć wyzwania w postaci problemów, a są tacy co szybko się załamują. Indywidualne cechy, oczywiście ma na to wpływ wychowanie itd itp.

      A może pytasz, co (lub KTO?) decyduje o tym dlaczego jedni są szczęśliwi a inni nie? No cóż, tu już odpowiedzi będzie tyle ile ludzi, włącznie z akcentami religijnymi, filozoficznymi, osobistymi i tak dalej. Ale o tym raczej nie ma sensu dyskutować, niech sobie każdy odpowie na to sam. A najlepiej, zamiast odpowiadać, niech robi coś ze swoim życiem, bo przyjmowanie życia bezrefleksyjnie i "płynięcie z nurtem" to niestety najprostsza droga do tego, by być nieszczęśliwym. Choć i w takim przypadku trafią się ludzie, co będą szczęśliwi mimo tego że są chorzy, brzydcy (grubi np), bez pieniędzy, z kredytami, z egzekucjami komorniczymi itd itp. A nadal szczęśliwi będą, bo im do szczęścia niewiele potrzeba, zjeść, wyspać się, włączyć TV.

      • cyryl-z-glinki Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 13.09.10, 09:08
        Ja myślę,że jednak dobrze zrozumiałeś pytanie.
        Należysz do mniejszości osób,które zdają sobie sprawę,z tego,że to zależy głównie od jednostki,a nie od ślepego losu i woli Pana Boga,który upodobał sobie biedaków i dlatego tak wielu ich stworzył.
    • przylga O tym decydują pieniądze 13.09.10, 11:20
      Jeśli masz pieniadze to mozesz sobie na wszystko pozwolić. Jesz zdrowe jedzenie zamiast paszy z marketów, ubierasz się władne rzeczy a nie w szmaty. Ktoś kto ma pieniadze,jest lepszy niz inni, jest wybranym. Pieniadze wyrózniają człowieka z szaergo motłochu z marketów. Można jeździć łądnym autem, a nie 10-letnimi złomami jak większość.
    • iwona.ana1 Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 13.09.10, 11:22
      przede wszystkim WIARA w to, że mnie się nalezy i nie dopuszczanie żadnych innych myśli i mozliwości do umysłu
      • mona.blue Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 15.09.10, 12:56
        iwona.ana1 napisała:

        > przede wszystkim WIARA w to, że mnie się nalezy i nie dopuszczanie żadnych inny
        > ch myśli i mozliwości do umysłu

        nam sie nic nie należy, wszystko jest darem Boga

        a wyparcie ze świadomości niewygodnych treści nie jest zdrowe
    • grand_warszawa Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 13.09.10, 11:40
      Witam,
      Oczywiście, że wszystko zależy od jednostki. Ja jestem szczęśliwy i co lepsze - zawsze byłem - i co najlepsze zawsze będę. Bycie szczęśliwym w dużej mierze zależy od umiejętności patrzenia na świat i od zdolności radzenia sobie z problemami z którymi każdy się spotyka na życiowej drodze. Jestem szczęśliwy, bo zawsze w trudnych momentach potrafie odnaleźć w sobie siłę. Jestem szczęśliwy bo kiedy przydarza się coś złego, potrafie się cieszyć tym co mam, choćby najmniejszymi drobiazgami. Jestem szczęśliwy bo mam uczucia, Kocham życie a one mnie. Radość odnajduje jak komuś pomagam i jak kolejny raz pokonuje swoje słabości.
      Pozdrowienia,
      GRAND
      • helter-skelter Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 13.09.10, 13:04
        Forest? Forest Gump, to ty?
    • zygmund Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 13.09.10, 12:58
      cyryl-z-glinki napisał:
      > Dlaczego jedni ludzie są nieszczęśliwi,mają kłopoty finansowe,a inni potrafią r
      > obić pieniądze i
      > prowadzą życie takie, jakie chcą ?
      > Jak myślicie, co decyduje o tym ?

      To proste. Ci pierwsi utożsamiają szczęście z kasą i nigdy nie mogą go osiągnąć, bo zawsze ktoś ma od nich więcej kasy, a jak już nikt nie ma to się przenoszą w nowe otoczenie gdzie ktoś ma. I tak w kółko. Jeśli chodzi o tych, którzy łączą szczęście i sukces finansowy obstawiam, że robienie kasy jest ich pasją a nie przykrym obowiązkiem w drodze do wyimaginowanego szczęścia, więc szczęście im daje głównie dorabianie się jako realizacja pasji, a przy okazji konsumpcja, ale jako dodatek.

      Może jest jakiś szczęśliwy milioner tu i się wypowie?
      • kaa.lka Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 13.09.10, 13:09
        uhym, zygmundzie.
        tez tak uwazam, ze jezdza tak w kolko za kaska, a nawet w kolumnie.


        ps
        a milionery to tylko na glownej:)
        • kaa.lka Re: Co decyduje o tym,że ktoś jest szczęśliwy i b 13.09.10, 13:23
          aha i jeszcze zygmundzie
          ci co jezdza za kaska w kolko, jezdza nie pokolei. wykorzystujac zasady jazdy na rondzie lub zielone swiatlo na przejsciu dla pieszych wypuscic jakiego nawiedzonego jelenia.
          na wabia:)

          ps
          a po trupach do celu jak wiemy, za karetka pogotowia mozna jechac i jechac i jechac i jechac...

    • sikorka68 A kto ci powiedział 13.09.10, 13:07
      że ktoś, kto ma pieniądze, jest szczęśliwy. Owszem, tacy też są, ale często długa praca i związane z tym sukcesy są wynikiem braku "ładu" w życiu osobistym. Potem dochodzą skoki w bok itp. To z boku może tylko wyglądać, że żyją jak chcą.
      • montyple Lęk przed sukcesem 13.09.10, 13:40
        Są osoby - wcale niemało - które odczuwają lęk przed sukcesem. Wraz ze znaczną poprawą jakości życia czasem pojawia się zawiść otoczenia, osamotnienie.
        Ponadto, my Polacy jesteśmy jeszcze bardzo "romantyczni". Człowiekowi niezadowolonemu, pochmurnemu, "targanemu przeciwnościami losu" jesteśmy skłonni przypisywać wyższą inteligencję i wrażliwość niż takiemu co to "śmieje się jak głupi do sera" (i z czego się tak cieszy?;)) Wielu osobom dobrostan kojarzy się podświadomie z nudą i otępieniem. Takie odnoszę wrażenie. W każdym razie ja musiałam się "przedrzeć" przez parę takich czy innych schematów kulturowych, które utkwiły mi w głowie i przeszkadzały w dążeniu do szczęścia. Myślę, że warto skonfrontować się z własnymi przekonaniami i odpowiedzieć sobie, na ile nam służą, a na ile "dokopują". A także na ile w istocie są nasze.
        • cyryl-z-glinki Re: Lęk przed sukcesem 13.09.10, 14:31
          Masz rację montyple!
          Wszyscy kierujemy się nieświadomymi przekonaniami.

          Te osoby,którym dobrostan kojarzy się z nudą,będą sobie wybierać takich partnerów,którzy wprawdzie dadzą im popalić,ale też zapewnią dramatyczną huśtawkę nastrojów,lub nawet same się o to postarają,by takie emocje sobie same zapewnić.
          Są to osoby,których domy rodzinne, pełne były konfliktów,walki mniej lub bardziej jawnej ,toczonej między rodzicami i chaosu.

          W wątku autoterapia, zacząłem pisać o takich różnych podświadomych przekonaniach,ale nie wiem, czy ja mam jakiś błąd na serwerze z którego korzystam,czy to na stronie forum jest,ale posty tego wątku przestały mi się otwierać,a sądząc po tym,że nie przybywa już komentarzy, pewnie inni ,też mają z tym kłopot.Pojawia mi się komunikat -błąd na stronie.

          Może więc tutaj podam,że im mniej ktoś punktów uzyskał odpowiadając na pytania tego testu,tym prawdopodobnie ma niższą samoocenę i gorzej sobie radzi w życiu.

          Takie osoby są swoimi najgorszymi krytykami i w sumie najgorszymi swoimi wrogami.
          Pierwszym, radykalnym krokiem do zmiany tego stanu, jest zmiana sposobu, w jaki o sobie myślimy i mówimy.
          Musimy nauczyć się oddzielać swoje działania od swojej osoby.To oznacza,że jeśli coś nam się nie udało i ponieśliśmy porażkę,to nie dlatego,że jesteśmy głupi,nic nie warci, do niczego się nie nadajemy, itp,
          lecz pewnie dlatego,że popełniliśmy jakiś błąd,który możemy w przyszłości poprawić.

          Nasz wizerunek własny decyduje o naszym nastawieniu,czyli o tym jak pozwalamy sobie myśleć.
          To,że ktoś dobrze o sobie myśli nie wynika z egoizmu,ani też nie jest pychą.
          Odwrotnie,tylko osoba,która ma pozytywny wizerunek własny i zdrową miłość do samego siebie
          potrafi uszanować zarówno pragnienia własne jak i innych ludzi.

          Osoby,które czują się źle traktowane przez innych, będą tak długo tolerować takie traktowanie,jak długo same będą mieć negatywne wyobrażenie o sobie.
          • manka_swojska Re: Lęk przed sukcesem 13.09.10, 14:55
            cyryl-z-glinki napisał:

            > W wątku autoterapia, zacząłem pisać o takich różnych podświadomych przekonaniac
            > h,ale nie wiem, czy ja mam jakiś błąd na serwerze z którego korzystam,czy to na
            > stronie forum jest,ale posty tego wątku przestały mi się otwierać,a sądząc po
            > tym,że nie przybywa już komentarzy, pewnie inni ,też mają z tym kłopot.Pojawia
            > mi się komunikat -błąd na stronie.

            Sadzac po tym, ze nie przybywa komentarzy mozna uznac, ze watek byl zwyczajnie malo interesujacy:)
            • cyryl-z-glinki re:manka_swojska 13.09.10, 15:23
              Być może,że wątek nie był interesujący.Zrobiłem go z myślą o ludziach,którzy mają problemy z samooceną.
              Wydaje mi się jednak mało prawdopodobne,by na tym forum pisali sami terapeuci,dla których rzeczywiście taki wątek mógłby być mało interesujący.
              Zdawało mi się,że większość osób piszących na forum ma jakieś problemy.
              No wiem o tym,że każdy woli widzieć problemy u innego,a nie zajmować się swoimi.Czyżby jednak taka postawa aż tak dominowała na forum ?
              A Ty możesz otwierać posty z tego wątku ?
              • manka_swojska Re: re:manka_swojska 13.09.10, 15:40
                Cyryl, fakt, ze przychodza na forum osoby, ktore maja problemy, czy to z samoocena, samoakceptacja, rodzinne, finansowe, milosne i inne. Wiekszosc osob tu piszacych to stali uzytkownicy, dla ktorych forum jest czy to forma rozrywki, czy tez miejscem na przyjemne spedzenie przerwy w pracy, czy zwykla ucieczka od samotnosci.
                Z tym, ze kazdy woli widziec problemy u innych, zamiast zajmowac sie swoimi, to przesadziles. Mnie na przyklad nie pasjonuje doradzanie innym w rozwiazywaniu problemow, bo wiem, ze cos co mogloby wydawac sie dla mnie dobre, niekoniecznie musi byc takie dla innych.

                Co do watku o autoterapii. Tak, posty u mnie w komputerze otwieraja sie.
                • cyryl-z-glinki Re: re:manka_swojska 13.09.10, 15:44
                  OK.Dzięki !
          • montyple Re: Lęk przed sukcesem 13.09.10, 15:40
            cyryl-z-glinki
            >
            > Te osoby,którym dobrostan kojarzy się z nudą,będą sobie wybierać takich partne
            > rów,którzy wprawdzie dadzą im popalić,ale też zapewnią dramatyczną huśtawkę nas
            > trojów,lub nawet same się o to postarają,by takie emocje sobie same zapewnić.

            Nie jestem pewna jak to jest w przypadku mężczyzn, ale ośmielę postawić tezę, że większość kobiet (niezależnie od wzorca z domu rodzinnego, chyba) na pewnym etapie rozwoju emocjonalnego przechodzi okres fascynacji tzw. "złymi chłopcami". Ach, ten Heathcliff z "Wichrowych Wzgórz"... ;D Potem się z tego wyrasta. Ale może nie wszyscy?
            • cyryl-z-glinki Re: montyple 13.09.10, 16:03
              Myślę,że nie wszystkie dziewczyny takie fascynacje przeżywają,ale część tak.
              Pewnie to ta stłumiona część osobowości( ta mniej uładzona) u tych grzecznych dziewczynek szuka swojego dopełnienia w postaci "złego chłopca" ?

              Stosunki między rodzicami często wprawdzie nie są takie,że możnaby środowisko rodzinne zakwalifikować jako dysfunkcyjne,to jednak pozostawiają wiele do życzenia ponieważ toczą się między nimi różne gry o władzę i dominację,a dziecko zostaje wtedy wciągnięte w ten wir i dostaje wtedy różne, sprzeczne komunikaty.Często te komunikaty nie są podawane wprost,lecz dziecko i tak je podświadomie odczytuje.
              • montyple Re: montyple 13.09.10, 16:14
                cyryl-z-glinki napisał:


                > Pewnie to ta stłumiona część osobowości( ta mniej uładzona) u tych grzecznych d
                > ziewczynek szuka swojego dopełnienia w postaci "złego chłopca" ?
                >
                O tym nie pomyślałam. Jestem skłonna przyznać Ci rację.

                > Stosunki między rodzicami często wprawdzie nie są takie,że możnaby środowisko r
                > odzinne zakwalifikować jako dysfunkcyjne,to jednak pozostawiają wiele do życz
                > enia ponieważ toczą się między nimi różne gry o władzę i dominację,a dziecko z
                > ostaje wtedy wciągnięte w ten wir i dostaje wtedy różne, sprzeczne komunikaty.C
                > zęsto te komunikaty nie są podawane wprost,lecz dziecko i tak je podświadomie o
                > dczytuje.

                O, tak. Dlatego też nie ma osoby, która nie miałaby własnego zestawu problemów do przepracowania.
                >
                >
                • cyryl-z-glinki Re: montyple 13.09.10, 16:22
                  Jeśli chodzi o brzydszą połowę ludzkości, to odpowiednikiem tej fascynacji dla nas, są różne femme fatale.
                  • montyple Re: montyple 13.09.10, 16:37
                    cyryl-z-glinki napisał:

                    > Jeśli chodzi o brzydszą połowę ludzkości, to odpowiednikiem tej fascynacji dla
                    > nas, są różne femme fatale.

                    Też mi to przyszło do głowy. Ale to chyba "grzeczni chłopcy" fascynują się femme fatale, bo ci "niegrzeczni" szukają realizacji swojej wypartej części osobowości wśród kobiet epatujących słabością?
      • sabinac-0 Re: A kto ci powiedział 13.09.10, 14:16
        sikorka68 napisała:

        > często dłu
        > ga praca i związane z tym sukcesy są wynikiem braku "ładu" w życiu osobistym

        Poznac szczesliwego po lenistwie i kleskach zawodowych?
        Ryzykowna teza.

        • cyryl-z-glinki Re: A kto ci powiedział 13.09.10, 14:36
          To ,o czym pisze sikorka 68 jest pewną postawą życiową,polegającą na kompensowaniu sobie przez pracę i sukcesy, swojego braku umiejętności nawiązania bliskiego kontaktu z najbliższymi osobami.
Pełna wersja