Czy to paranoja???

08.09.10, 09:15
Pozytywne strony biedy, pozytywne aspekty przewleklej choroby, radosne oczekiwanie narodzin dziecka uposledzonego umyslowo, gdzie wada genetyczna zostala wykryta w drugim miesiacu ciazy, to tylko kilka bardzo wyrazistych przykladow na to, jak myslenie czlowieka zyjacego w naszym kraju w XXI wieku siega dna.
Pomaga temu wszystkiemu niestety wielu psychologow i pseudopsychologow przynalezacych do ugrupowan katolickich. Swiat staje do gory nogami, a oglupione spoleczenstwo temu wszystkiemu bezmyslnie przyklaskuje. Czytam i rece opadaja, mozg sie lasuje i Bog jeden wie co jeszcze.

Czyzby o taki model zycia i myslenia chodzilo neodemokracji polskiej?

    • kati1973 Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 09:49
      no jasne lepiej niech od razu skocza, bedzie bardziej normalnie bez paranoji :/
      • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 10:05
        kati1973 napisała:

        > no jasne lepiej niech od razu skocza, bedzie bardziej normalnie bez paranoji :/

        Widze, ze nie zrozumialas mnie. Dla przykladu, zycie w biedzie i ubostwie pociaga za soba szereg chorob wynikajacych z nieprawidlowego odzywiania, generalnie styl zycia takich ludzi odbiega od ogolnie przyjetych standardow.
        Mnie jedynie chodzi o to, ze pomoc dla takich ludzi powinna wygladac inaczej, a nie koncentrowac sie na pustym gadaniu i doszukiwaniu sie pozytywnych stron czegos, co z samego zalozenia jest zle.
        • to.niemozliwe Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 10:07
          Pomoc dla takich ludzi zaczyna się od przybliżenia im poglądu, że mogą coś zmienić. Do tego pewien rodzaj wiary w lepsze jutro się przydaje. Poza tym faktycznie zawsze może być gorzej, co samo w sobie jest już pozytywne. Jak masz wątpliwości, to kup sobie kozę do mieszkania na kilka tygodni...;D
          • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 10:18
            to.niemozliwe napisał:

            > Pomoc dla takich ludzi zaczyna się od przybliżenia im poglądu, że mogą coś zmie
            > nić. Do tego pewien rodzaj wiary w lepsze jutro się przydaje. Poza tym faktyczn
            > ie zawsze może być gorzej, co samo w sobie jest już pozytywne. Jak masz wątpliw
            > ości, to kup sobie kozę do mieszkania na kilka tygodni...;D

            Tak, natomiast bezmyslne nawolywanie do akceptowania zla uwazam za glupote, a czasem faktycznie bywa tak, ze nie moze byc gorzej.
            Co do kozy w ogrodku zajadajacej trawe, tez uwazam, ze to slodki widok, poza tym slyszalam, ze sa kochane:)
            • to.niemozliwe Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 10:24
              Nie wiem, kozy jeszcze nie kochałem...:D
              • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 10:31
                to.niemozliwe napisał:

                > Nie wiem, kozy jeszcze nie kochałem...:D

                Ja tez nie, tylko co zrobic zima z koza, jak juz zdecydujesz sie ja przygarnac. Do domu raczej sie jej nie wezmie:)
                • to.niemozliwe Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 12:24
                  > Do domu raczej sie jej nie wezmie:)
                  Dlaczego nie? W garnku zawsze trochę miejsca się znajdzie :D.
                  • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 12:43
                    to.niemozliwe napisał:

                    > > Do domu raczej sie jej nie wezmie:)
                    > Dlaczego nie? W garnku zawsze trochę miejsca się znajdzie :D.

                    A tak na powaznie. Widzialam nie raz koze w ogrodku, dom bez gospodarstwa i zastanawialam sie, co z ta koza w okresie zimowym. Nikt tej kozy nie zjadal, bo jak przyszla wiosna znow widac bylo ja jak sie pasie:)
                    • to.niemozliwe Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 22:24
                      Dobra koza nie jest zła :))), obecnie mamy renesans tego poczciwego zwierzątka. Niewielkie wymagania, wszystkożerność, daje mleko, które alergicy lepiej znoszą niz mleko krowie.
                      A ja raz widziałem taki obrazek: niewielkie, skromne gospodarstwo rolne, choć wszystko na miejscu, dom, obórka, stodółka, dośc spore podwórko na którym zażywa relaksu, w spokoju oddając się błogim rozkoszom beztroskiego życia inwentarz....kaczki, kurki, cielątko, prosiaczek. Konik skubie trawę, a kot wygrzewa się na ganku. U jednego boku podwórza leży niewielka sterta pociętego na opał przez gospodarza drewna, niedużo - było tego ze 4, góra 5 metrów.
                      I na tej stercie - jedynym wyższym obiekcie na podwórzu - podskakiwały nieciepliwie trzy małe koziołki :), brykając, trącając się i spychając sie nawzajem z tego zacnego miejsca, przynależnego tylko największemu chwatowi.
                      :)
            • yagnik To podaj przykład 08.09.10, 13:16
              takiego według Ciebie bezmyślnego nawoływania do akceptacji zła np.
              • manka_swojska Re: To podaj przykład 08.09.10, 13:30
                yagnik napisała:

                > takiego według Ciebie bezmyślnego nawoływania do akceptacji zła np.

                Napisalam to juz w pierwszym poscie i brakuje mi niestety czasu, zeby w tym momencie szerzej temat rozwinac w oparciu o szczegolowe przyklady.
        • kati1973 Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 10:13
          psychiatra mi powiedziala, ze sa trzy drogi

          zakceptowac ta sytuacje, tkwic w cierpieniu, niemocy, lub znalezc swiatelko w tunelu czyli cos co mozna zrobic

          np szukam pracy dodatkowej wtedy organizm jakby sie zamraza i czeka bardzo dlugo na cel do spelnienia. osoba nie cierpi bo widzi swiatlo w tunelu do ktorego dazy

          jesli nie widzi pozytywnych aspektow to caly organizm sie buntuje wysiadaja pokoleji wszystkie narzady, nastepuje czesto depresja
          • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 10:21
            kati1973 napisała:

            > psychiatra mi powiedziala, ze sa trzy drogi
            >
            > zakceptowac ta sytuacje, tkwic w cierpieniu, niemocy, lub znalezc swiatelko w t
            > unelu czyli cos co mozna zrobic

            Tkwic w cierpieniu, a to bardzo rzadki poglad wsrod psychiatrow

            > np szukam pracy dodatkowej wtedy organizm jakby sie zamraza i czeka bardzo dlugo na cel > do spelnienia. osoba nie cierpi bo widzi swiatlo w tunelu do ktorego dazy

            Swiatlo w tunelu pomaga pozostac przy nadziei, jednak cierpienia nie likwiduje

            > jesli nie widzi pozytywnych aspektow to caly organizm sie buntuje wysiadaja pok
            > oleji wszystkie narzady, nastepuje czesto depresja

            Owszem, nalezy myslec o pozytywnych aspektach przyszlosci, to pomaga pozostac przy zdrowiu psychicznym, nie nalezy jednak dopatrywac sie pozytywnych stron nieszczescia.
    • sabinac-0 Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 10:00
      Jaka tam paranoja, raczej tzw. "syndrom Polyanny".
      Polyanna byla bohaterka pewnej cukierkowej powiastki dla dziewczynek, ktora charakteryzowala sie tym, ze umiala znalezc pozytywne aspekty nawet najgorszej sytuacji.

      Nie chodzi o to by sie glupio cieszyc z nieszczescia, ale, gdy ono juz nas dopadnie, nie zalamywac sie kompletnie, nie uzalac nad soba i przynajmniej sprobowac dostrzec jakies pozytywne aspekty.

      Tak naprawde nie wiemy, co nam wyjdzie na dobre.
      • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 10:15
        sabinac-0 napisała:

        > Jaka tam paranoja, raczej tzw. "syndrom Polyanny".
        > Polyanna byla bohaterka pewnej cukierkowej powiastki dla dziewczynek, ktora cha
        > rakteryzowala sie tym, ze umiala znalezc pozytywne aspekty nawet najgorszej syt
        > uacji.

        Mnie rowniez spotkala sytuacja kryzysowa i to bardzo, pewien okres w zyciorysie bardzo dramatyczny, lecz niestety nie bylam w stanie nic zmienic przed uplywem konkretnego czasu. Moge owszem powiedziec, ze jestem bogatsza o pewne doswiadczenia, ktorych nabralam w praktyce, o pewna wiedze, ktora wnikliwie w tym czasie przestudiowalam. Nie zalamalam sie w kazdym razie totalnie i nie targnelam sie na zycie.
        Jednak, te wiedze i doswiadczenie moglam zdobyc na innej drodze, na takiej, ktora nie kosztowalaby tyle mojego zdrowia fizycznego, a przede wszystkim psychicznego. Tak wiec pozytywow tego dramatu absolutnie nie odczuwam.

        > Nie chodzi o to by sie glupio cieszyc z nieszczescia, ale, gdy ono juz nas dopa
        > dnie, nie zalamywac sie kompletnie, nie uzalac nad soba i przynajmniej sprobowa
        > c dostrzec jakies pozytywne aspekty.

        Gdy dopada nas nieszczescie, bardzo wazne jest, zeby kompletnie sie nie zalamac, jednak najwazniejsze sa proby zapobiegania temu nieszczesciu, a przynajmniej jego niwelowaniu. Nie wiem, czy slyszalas (to bylo jakies kilka lat temu) o probach terapii osob dotknietych nowotworem lekami antydepresyjnymi i neuroleptylami. Opinie na ten temat byly oczywiscie bardzo rozne, jednak ja wierze w zaleznosci psychosomatyczne.

        > Tak naprawde nie wiemy, co nam wyjdzie na dobre.

        Ja tam wiem
        • sabinac-0 Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 13:49
          manka_swojska napisała:
          >
          > Mnie rowniez spotkala sytuacja kryzysowa i to bardzo, pewien okres w zyciorysie
          > bardzo dramatyczny, lecz niestety nie bylam w stanie nic zmienic przed uplywem
          > konkretnego czasu. (...)
          > jestem bogatsza o pewne doswiadc
          > zenia, ktorych nabralam w praktyce, o pewna wiedze, ktora wnikliwie w tym czasi
          > e przestudiowalam. Nie zalamalam sie w kazdym razie totalnie i nie targnelam si
          > e na zycie.

          Dokladnie o to chodzi - jesli czegos nie mozna zmienic, starac sie wyciagnac jakies pozytywne aspekty.
          Nie widze tu nic z paranoi.

          > Jednak, te wiedze i doswiadczenie moglam zdobyc na innej drodze

          Owszem, moglabys tez nie zdobyc go wogole i bynajmniej nie cierpiec z tego powodu.
          Bylo jak bylo, nie ma co gdybac.

          Tak wiec pozytywow tego dramatu absolutnie nie odczuwam.
          >
          A czy ktos ci kaze je odczuwac?

          > jednak najwazniejsze sa proby zapobiegania temu nieszczesciu, a przynajmniej
          > jego niwelowaniu.

          Tyle ze na to trzeba sie zaopatrzyc w szklana kule i certyfikat wrozki.
          Jakby ofiara wypadku wiedziala, ze dostanie w glowe dachowka, nie wyszlaby z domu.

          > Nie wiem, czy slyszalas (to bylo jakies kilka lat temu) o pro
          > bach terapii osob dotknietych nowotworem lekami antydepresyjnymi i neuroleptyla
          > mi. Opinie na ten temat byly oczywiscie bardzo rozne, jednak ja wierze w zalezn
          > osci psychosomatyczne.
          >
          Nie wyciagaj za daleko idacych wnioskow - co innego podac antydepresanty przewlekle choremu by zmniejszyc cierpienie psychiczne, a co innego leczyc raka smiechem. Tego ostatniego nie polecam. :)
          • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 14:27
            sabinac-0 napisała:

            > Dokladnie o to chodzi - jesli czegos nie mozna zmienic, starac sie wyciagnac ja
            > kies pozytywne aspekty.
            > Nie widze tu nic z paranoi.

            Masz racje, jednak tu tez chodzi o cos innego. Gdybym zyla bardziej racjonalnie, nie musialabym dwa lata tanczyc w balecie, bo zadna ze mnie tancerka:)


            > > Jednak, te wiedze i doswiadczenie moglam zdobyc na innej drodze
            >
            > Owszem, moglabys tez nie zdobyc go wogole i bynajmniej nie cierpiec z tego powo
            > du.
            > Bylo jak bylo, nie ma co gdybac.

            Dokladnie tak wlasnie jest, czasu nie da sie cofnac, co najwyzej wyciagnac wnioski i zyc dalej, bardziej ostroznie i rozwaznie.

            > Tak wiec pozytywow tego dramatu absolutnie nie odczuwam.
            > >
            > A czy ktos ci kaze je odczuwac?

            Nikt mi na szczescie nie kaze:)

            > > jednak najwazniejsze sa proby zapobiegania temu nieszczesciu, a przynajmn
            > iej
            > > jego niwelowaniu.
            >
            > Tyle ze na to trzeba sie zaopatrzyc w szklana kule i certyfikat wrozki.
            > Jakby ofiara wypadku wiedziala, ze dostanie w glowe dachowka, nie wyszlaby z do
            > mu.

            Dokladnie tak wlasnie jest

            > > Nie wiem, czy slyszalas (to bylo jakies kilka lat temu) o pro
            > > bach terapii osob dotknietych nowotworem lekami antydepresyjnymi i neurol
            > eptyla
            > > mi. Opinie na ten temat byly oczywiscie bardzo rozne, jednak ja wierze w
            > zalezn
            > > osci psychosomatyczne.
            > >
            > Nie wyciagaj za daleko idacych wnioskow - co innego podac antydepresanty przewl
            > ekle choremu by zmniejszyc cierpienie psychiczne, a co innego leczyc raka smiec
            > hem. Tego ostatniego nie polecam. :)

            Ja nie wyciagam zadnych wnioskow, jednak z tego, co powszechnie wiadomo, smiech to zdrowie. Musze ktoregos dnia dokladnie podpytac:)
            • sabinac-0 Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 18:41
              manka_swojska napisała:

              > Masz racje, jednak tu tez chodzi o cos innego. Gdybym zyla bardziej racjonalnie
              > , nie musialabym dwa lata tanczyc w balecie, bo zadna ze mnie tancerka:)
              >
              Co nie zmienia faktu, ze pare lat baletu z pewnoscia bylo korzystne dla formy i figury, poza tym poznaje sie dosc specyficzny swiatek artystow.
              Poza tym bez tego nadal snilabys o karierze primadonny, a tak sobie to odpuscilas i nie zawracasz sobie gitary mrzonkami.
              Juz kumasz czacze?
              >

              > Dokladnie tak wlasnie jest, czasu nie da sie cofnac, co najwyzej wyciagnac wnio
              > ski i zyc dalej, bardziej ostroznie i rozwaznie.
              >
              O to to!

              > Ja nie wyciagam zadnych wnioskow, jednak z tego, co powszechnie wiadomo, smiech
              > to zdrowie. Musze ktoregos dnia dokladnie podpytac:)

              Witaminy, smiech i terapie alternatywne sprawiaja, ze zdrowi ludzie staja sie jeszcze zdrowsi.
              Chorzy najczesciej potrzebuja czegos wiecej.
    • montyple Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 11:43
      Przychodzi mi na myśl rozmowa pewnego dziennikarza z arcybiskupem Desmondem Tutu. Tutu zapytany skąd czerpie pozytywną energię i wiarę w człowieka, kiedy styka się z przejawami zła odparł, że najważniejszą rzeczą jest świadomość, iż zło jest aberracją, chwilowym odchyleniem od normy. Ponadto nawet pośród największego nieszczęścia można znaleźć iskierkę czegoś dobrego. Tu podał za przykład fakt, że pośród zgliszcz wojennych, w bardzo trudnych warunkach, ludzie wciąż są zdolni do śmiechu.

      Myślę, że celem pozytywnego myślenia nie jest "wybielanie czarnego", lecz wiara w to, że przezwyciężymy trudności oraz ćwiczenie umiejętności znajdowania nawet małych skrawków dobra. Bo to one dają energię do działania.
      • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 12:01
        Zgadzam sie z Toba, pozytywne myslenie pozwala zachowac zdrowie psychiczne.
        Nawiaze jednak do przykladu oczekiwania narodzin dziecka uposledzonego umyslowo. Nie wierze, ze ktos, kto dowiaduje sie, ze narodzi sie takie wlasnie dziecko, potrafi byc szczesliwy i z radoscia uczeszczac na warsztaty pomagajace w przyszlosci na wlasciwa opieke nad taka osoba. To na pewno nie jest zaden powod do radosci, wrecz przeciwnie, jest to dramat. Ja w takiej sytuacji zdecydowalabym sie na aborcje, a to dla dobra dzieci zdrowych, jak i rodziny. Opieka nad osoba uposledzona umyslowo to wyrzeczenie sie wszystkiego, maksymalna koncentracja zycia i poswiecenie, koniecznosc rezygnowania z siebie, z rodziny, znajomych. I jeszcze do tego inna kwestia. Dziecko normalne dorasta, wychodzi z domu, zaklada wlasna rodzine, ktora sie opiekuje. W przypadku osoby uposledzonej jest inaczej, cale zycie wymaga wyrzeczen, bo taka osoba nigdy nie bedzie samodzielna.
        • wifch Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 12:24
          Masz racje nie ma wiekszego oglupiacza jak religia i bezmyslne wierzenie ze zlo to tylko chwilowa abberacja od normy, bo swiat poiwnien byc tylko dobry, bo dobro jest norma.
          Koszmarem jest zaakceptowac fakt rodzenia dziecka ktore jest uposledzone i tak ludzie wyprani z rozsadku rodza takie dzieci wierzac,ze sobie poradza. Jednak sobie nie radza i z czasem te dzieci sa oddawane do spejalnych zakladow dla umyslowo uposledzonych, gdzie kompletnie sie o nich zapomina tzn. rodzina zapomina.

          Z innej beczki na temat szacunku dla zcyia ...czlowiek budowal juz sobie raz lepsze zycie.
          Sa wykopaliska w jednej z dolin w Austrii, gdzie podczas wysuszania jeziora odkryto zasypane ruiny malej osady, rozplanowanej wookol tego niegdys jeziora. Ruiny sprzed 5 tys. lat.
          Domy zachowane w doskanalym stanie poniewaz, woda z mulistym piachem byla dobra ochrona dla zabytkow.
          Wnetrza domow rozplanowane i prakttyczne dwupoziomowe z kuchnia i jadalnia na parterze i sypialniami na gorze.
          Model rodziny w owym dawnym spoleczenstwie to 2+2.

          Juz 5 tys. lat temu ludzie mysleli i wiedzieli, ze przeludnienie jest problemem spolecznym.
          Wiec planowali swoje zycie rodzinne.
          Widac pradawni ludzie umieli szanowac zycie i moze w ten sposb przyczyniali sie do poprawy jakosci zycia.
          • to.niemozliwe Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 12:27
            > Juz 5 tys. lat temu ludzie mysleli i wiedzieli, ze przeludnienie jest problemem
            > spolecznym.
            Dokładnie! Szedł sobie taki człek przez bór z dzidą pod pachą, jak widział innego, raz na tydzień, też z dzidą, to od razu brali się za rozwiązywanie problemu przeludnienia ;)
            • wifch Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 12:58
              Wiem,ze zartujesz. Ale w tym jest brak logicznej argumentacji.
              Dlaczego byla tak mala populacja? A no wlasnie dlatego ze sie nie brali z kudly.
              Tylko zyli w zgodzie.
              Pozniej z biegiem lat wiele sie pozmienialo. I na pierwszy etap problemow wysuwaja sie warunki atmosferyczne.
              Pogorszenie klimatu, brak urodzaju itp.Ludzie zaczynaja za zywnoscia napadac na sasiadow.
          • montyple Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 12:41
            wifch napisała:

            > Masz racje nie ma wiekszego oglupiacza jak religia i bezmyslne wierzenie ze zlo
            > to tylko chwilowa abberacja od normy, bo swiat poiwnien byc tylko dobry, bo do
            > bro jest norma.

            Nie jestem religijna, po prostu wybieram przekonania, które mi służą. Rzeczywistość i tak jest taka jaka jest. Ani dobra, ani zła.
            • wifch Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 13:04
              Ci najbardziej pierwotni i pierwsi ludzie nie byli religijni.

              Religia przyszla pozniej. I byla 'doskonalym narkotykiem dla mozgu'.
              A takze narzedziem dla manipulacji.
          • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 12:50
            wifch napisała:

            > Masz racje nie ma wiekszego oglupiacza jak religia i bezmyslne wierzenie ze zlo
            > to tylko chwilowa abberacja od normy, bo swiat poiwnien byc tylko dobry, bo do
            > bro jest norma.
            > Koszmarem jest zaakceptowac fakt rodzenia dziecka ktore jest uposledzone i tak
            > ludzie wyprani z rozsadku rodza takie dzieci wierzac,ze sobie poradza. Jednak s
            > obie nie radza i z czasem te dzieci sa oddawane do spejalnych zakladow dla umys
            > lowo uposledzonych, gdzie kompletnie sie o nich zapomina tzn. rodzina zapomina.

            Dokladnie wlasnie tak jest. Poza tym szkoda, ze nie ma obowiazkowych, bezplatnych badan prenatalnych, bo to zdecydowanie ograniczyloby problem. Dlaczego przyszla matka ma w nerwach czekac i zastanawiac sie, czy nie przyjdzie na swiat dziecko uposledzone umyslowo. Wiekszosc wad genetycznych majacych wplyw na uposledzenie umyslowe da sie wykryc juz we wczesnym okresie prenatalnym.

            > Z innej beczki na temat szacunku dla zcyia ...czlowiek budowal juz sobie raz le
            > psze zycie.
            > Sa wykopaliska w jednej z dolin w Austrii, gdzie podczas wysuszania jeziora odk
            > ryto zasypane ruiny malej osady, rozplanowanej wookol tego niegdys jeziora. Rui
            > ny sprzed 5 tys. lat.
            > Domy zachowane w doskanalym stanie poniewaz, woda z mulistym piachem byla dobra
            > ochrona dla zabytkow.
            > Wnetrza domow rozplanowane i prakttyczne dwupoziomowe z kuchnia i jadalnia na p
            > arterze i sypialniami na gorze.
            > Model rodziny w owym dawnym spoleczenstwie to 2+2.

            Moze faktycznie juz wczesniej istniala cywilizacja, o czym na przyklad pisal Danicken, kto wie?

            > Juz 5 tys. lat temu ludzie mysleli i wiedzieli, ze przeludnienie jest problemem
            > spolecznym.
            > Wiec planowali swoje zycie rodzinne.
            > Widac pradawni ludzie umieli szanowac zycie i moze w ten sposb przyczyniali sie
            > do poprawy jakosci zycia.

            Cofamy sie wiec nie wiem do jakich czasow, a wypieracze mozgow robia tylko kase na tych bezmyslnych.
        • montyple Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 12:31

          Tak, każda matka drży przed taką ewentualnością i z ulgą oddycha po każdej wizycie u lekarza, jeśli ciąża przebiega prawidłowo. Nie jestem jednak w stanie z równym Twojemu zdecydowaniem powiedzieć, co bym zrobiła, gdybym dowiedziała się, że dziecko, które już zdążyłam pokochać nigdy nie będzie sprawne. Możliwe, że to samo. Co nie zmienia faktu, że jestem pełna podziwu i zazdrości dla osób, które odnajdują w sobie wystarczające pokłady siły i miłości, aby sprostać wyzwaniu opieki nad niepełnosprawnym potomstwem. Moi sąsiedzi mają kilkunastoletniego syna chorego na zespół Downa. Za każdym razem kiedy mam kontakt z tą rodziną odczuwam jakiś taki... wstyd. Oni wydają się być autentycznie szczęśliwi, doceniają każdą chwilę i siebie nawzajem. Są takie momenty, gdy im wręcz zazdroszczę, staram się uczyć od nich tej wdzięczności za drobiazgi i "rzeczy oczywiste".
          • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 12:40
            Ja tez widzialam takie przyklady, lecz zadnego wstydu nie odczuwalam. Cieszylam sie tylko z faktu, ze mnie cos takiego nie spotkalo, bo znajac siebie, z pewnoscia nie dalabym rady. Przyklad rodziny- 2 dzieci zdrowych i 1 uposledzone umyslowo. Pierwsze zlo, jakie zauwazylam, zdrowe dzieci przejmowaly czesto zachowania dziecka uposledzonego. Kolejna sprawa agresja dziecka uposledzonego i jej tolerowanie. Osobiscie nie moglabym patrzec, jak dziecko niepelnosprawne umyslowo zadaje bol dzieciom zdrowym. Dlaczego i w imie czego te zdrowe dzieci maja cierpiec. Koniecznosc nieustannej kontroli, dzieci uposledzone umyslowo wymuszaja zazwyczaj krzykiem, glosnym placzem lub wlasnie biciem. Taka sytuacja to zwykly koszmar.
            • montyple Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 13:06
              manka_swojska napisała:

              > Ja tez widzialam takie przyklady, lecz zadnego wstydu nie odczuwalam. Cieszylam
              > Osobiscie nie moglabym patrzec, jak dziecko niepelnosprawne umyslow
              > o zadaje bol dzieciom zdrowym.

              A na odwrót? Tak też się zdarza.

              Z zasady nie podejmuję się oceniania wyborów innych ludzi. Podziwiam tych, którzy dają radę. Współczuję tym, którzy podjęli się zadania ponad swoje siły i teraz cierpią. Współczuję dzieciom rodziców, którzy sobie nie radzą. Zarówno zdrowym jak i chorym. Gdybym nie czuła się na siłach, aby wychować chore dziecko i obawiałabym się, że przysporzę jemu i innym dodatkowych cierpień, usunęłabym. Co zapewne zaważyłoby tak czy inaczej na całym moim życiu. Nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji.
        • yagnik Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 13:32
          > . Nie wierze, ze ktos, kto dowiaduje sie, ze narodzi sie takie wlasnie dziecko,
          > potrafi byc szczesliwy i z radoscia uczeszczac na warsztaty pomagajace w przys
          > zlosci na wlasciwa opieke nad taka osoba.

          Nie? A ja wierzę i znam osobę która dosyć późno i po wielu próbach zaszła w ciąże i dosyć wcześnie dowiedziała się że dziecko nie będzie zdrowe. Była szczęśliwa bo wiedziała że pewnie 2gi raz nie będzie miała w ogóle możliwości mieć dziecka, cieszyła się bo dziecko w brzuchu było jej, krew z krwi, kość z kości i kochała je nad życie. Niestety ta historia ma bardzo dramatyczne zakończenie, osoba ta musiała rzucić pracę bo nie była w stanie zająć się dzieckiem, odszedł od niej mąż (bo nie dał rady dźwignąć tematu) i w końcu zadłużyła się strasznie.
          Jej córka zmarła, miała 3 lata ale ona do końca była szczęśliwa że ją w ogóle ma...
          • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 13:40
            Czy dla tej kobiety nie bylaby lepszym rozwiazaniem adopcja?

            Moze jednak nie, z racji dobra tego dziecka, bo ta kobieta nie mogla myslec logicznie.
    • yagnik Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 13:14
      manka_swojska napisała:

      > Pozytywne strony biedy, pozytywne aspekty przewleklej choroby, radosne oczekiwa
      > nie narodzin dziecka uposledzonego umyslowo, gdzie wada genetyczna zostala wykr
      > yta w drugim miesiacu ciazy, to tylko kilka bardzo wyrazistych przykladow na to
      > , jak myslenie czlowieka zyjacego w naszym kraju w XXI wieku siega dna.
      > Pomaga temu wszystkiemu niestety wielu psychologow i pseudopsychologow przynale
      > zacych do ugrupowan katolickich. Swiat staje do gory nogami, a oglupione spolec
      > zenstwo temu wszystkiemu bezmyslnie przyklaskuje. Czytam i rece opadaja, mozg s
      > ie lasuje i Bog jeden wie co jeszcze.
      >
      > Czyzby o taki model zycia i myslenia chodzilo neodemokracji polskiej?

      Nie zgadzam się z Tobą.

      Człowiek jest taką istotą która potrafi wiele znieść i co by dużo się nie rozwijać dostosować się do "nowych" a w tym przypadku gorszych warunków, czyli sytuacji kiedy pojawia się chore dziecko np czy nagle popada w chorobę lub biedę.
      Punkt widzenia po prostu zmienia się pod wpływem zmiany punkt z którego się patrzy więc, być może Tobie w tym momencie ciężko jest (nie będąc opisywanymi przez Ciebie osobami) dostrzec pozytywne strony ich niedoli, jakakolwiek ona jest.
      Ty teraz o tym nie myślisz ale wyjdziesz kiedyś na skrzypiący mróz a ja Ci gwarantuję że po powrocie jedną z pozytywnych stron tego że zmarzłaś będzie radość z kubka gorącej herbaty.
      Nie to nie jest jakaś WIELKA pozytywna strona zmarznięcia ale jest prawda?

      Szukanie pozytywnych stron nie jest wymuszane, wydaje mi się że są to naturalne mechanizmy człowieka któremu nagle życie runęło i rozbiło się w drobny mak.
      Jeśli zabrać te "malutkie" pozytywne aspekty danej niedoli myślę że byłby na prostej drodze do tego aby się powiesić.
      Jestem zwolenniczką nazywania rzeczy po imieniu, czyli "mam raka, jest do dupy, naświetlają mnie, czuję się do bani ale.... (i tu myślę że chory wymieni ci kilka pozytywnych spraw).
      To jest sięganie dna Twoim zdaniem? To że ludzie szukają pozytywnych aspektów w ich przyziemnym życiu? Jeśli tak myślisz to jestem skłonna powiedzieć że Twoja empatia=0.

      Byłaś kiedyś na oddziale onkologii dziecięcej? Tam się żyje nadzieją i pozytywnymi stronami choroby, uśmiechem i łzami radości. Dzieci które są bardzo ciężko chore, mają przerzuty cieszą się bo minęła im gorączka albo bo w końcu się okazało że chemia działa. Dla Ciebie w tym momencie byłaby to żadna radość, dla nich to lawina szczęścia.

      Nie jestem związana z żadną organizacją katolicką, ja nawet nie wierzę w Boga ale sądzę że w KAŻDEJ sytuacji jest jakaś pozytywna rzecz która sprawia że można się ucieszyć! Czego również i Tobie życzę.
      • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 13:27
        Nie rozumiesz mnie. Dwumiesieczny plod nie jest jeszcze dzieckiem, ktore pojawilo sie, to po pierwsze. Druga sprawa, nikt normalny nie bedzie cieszyl sie z wiesci o przyjsciu na swiat osoby uposledzonej umyslowo.

        Nie, nie bylam na onkologii dzieciecej, poniewaz moja slaba psychika nie dalaby rady, czego nie ukrywam. Po prostu w takich sytuacjach mdleje i nie jest to w zaden sposob ode mnie zalezne.

        Szukanie pozytywnych stron zycia w momencie, gdy spotyka nas nieszczescie, to zupelnie cos innego, niz doszukiwanie sie pozytywow tego nieszczescia chociazby przytaczanie tak dla mnie durnych przykladow, jak mozliwosc zawierania nowych znajomosci (to sa slowa jednej pani psycholog), czy zglebienie problemu cierpienia. Ludzie nie zdaja sobie sprawy z tego, ze to wlasnie bol najbardziej wyciencza organizm i psychike, a nie srodki pomagajace jego zlagodzeniu.
        • yagnik Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 13:37

          > Szukanie pozytywnych stron zycia w momencie, gdy spotyka nas nieszczescie, to z
          > upelnie cos innego, niz doszukiwanie sie pozytywow tego nieszczescia chociazby
          > przytaczanie tak dla mnie durnych przykladow, jak mozliwosc zawierania nowych z
          > najomosci (to sa slowa jednej pani psycholog), czy zglebienie problemu cierpien
          > ia.

          Wybacz, dla mnie to jest dokładnie to samo.
          • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 13:45
            yagnik napisała:

            >
            > > Szukanie pozytywnych stron zycia w momencie, gdy spotyka nas nieszczescie
            > , to z
            > > upelnie cos innego, niz doszukiwanie sie pozytywow tego nieszczescia choc
            > iazby
            > > przytaczanie tak dla mnie durnych przykladow, jak mozliwosc zawierania no
            > wych z
            > > najomosci (to sa slowa jednej pani psycholog), czy zglebienie problemu ci
            > erpien
            > > ia.
            >
            > Wybacz, dla mnie to jest dokładnie to samo.

            Absolutnie nie. Jest to zupelnie cos innego.
            Spotyka nas nieszczescie i nalezy przyjac do wiadomosci, ze jest to stan negatywny. Pozytywne myslenie jest jedynie czyms, co pozwala czesto wybrnac z tego nieszczescia, jednak to co innego, jak jego bierne zaakceptowanie i przyjecie do kategorii pozytywow.
            • yagnik Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 14:10
              > Absolutnie nie. Jest to zupelnie cos innego.
              > Spotyka nas nieszczescie i nalezy przyjac do wiadomosci, ze jest to stan negaty
              > wny. Pozytywne myslenie jest jedynie czyms, co pozwala czesto wybrnac z tego ni
              > eszczescia, jednak to co innego, jak jego bierne zaakceptowanie i przyjecie do
              > kategorii pozytywow.

              Tak, zgadzam się. Bierne zaakceptowanie i przyjęcia "nieszczęścia" w pełni jako pozytyw nie ma sensu
              ale zaakceptowanie tego co Cię spotkało tudzież w ogóle uświadomienie w jakim jesteś teraz położeniu już zmienia całą sytuację.
        • yagnik Chyba wiem co miałaś na myśli. 08.09.10, 13:41
          Chyba jednak wiem o co Ci chodzi. Uciąłeś sobie palec ale musisz znaleźć pozytywną stronę tego że jest krótszy - będziesz wyglądał wyjątkowo bo większość z nas ma palce tej samej długości.
          O to chodzi?

          A co lepiej żeby powiedział, głupio wygląda ten Twój krótki palec ale się nie martw? :-)
          • manka_swojska Re: Chyba wiem co miałaś na myśli. 08.09.10, 13:51
            yagnik napisała:

            > Chyba jednak wiem o co Ci chodzi. Uciąłeś sobie palec ale musisz znaleźć pozyty
            > wną stronę tego że jest krótszy - będziesz wyglądał wyjątkowo bo większość z na
            > s ma palce tej samej długości.
            > O to chodzi?

            Robisz sobie zarty, ale to nie o to chodzi.
            W przypadku ucietego palca, najbardziej racjonalnym rozwiazaniem jest udanie sie do instytutu transplantologii, gdzie z tego, co zaslyszalam niebagatelna role odgrywa klonowanie. Jednak to dla tych ktorzy maja znajomosci i pieniadze, a przede wszystkim znajomosci.
            > A co lepiej żeby powiedział, głupio wygląda ten Twój krótki palec ale się nie m
            > artw? :-)
            >
            • yagnik Nie, ja nie żartowałam 08.09.10, 14:04
              Próbowałam zrozumieć o co chodzi.
        • bez_seller Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 15:00
          manka_swojska napisała:

          > Nie rozumiesz mnie. Dwumiesieczny plod nie jest jeszcze dzieckiem


          Dla Ciebie nie jest, dla innych jest. O dwumiesiecznym plodzie nie mozna jeszcze powiedziec - zdrowe czy uposledzone. O czteromiesiecznym juz tak, ale czteromiesieczny plod, to juz maly czlowieczek.
          • mona.blue Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 15:04
            bez_seller napisała:

            > manka_swojska napisała:
            >
            > > Nie rozumiesz mnie. Dwumiesieczny plod nie jest jeszcze dzieckiem
            >
            >
            > Dla Ciebie nie jest, dla innych jest. O dwumiesiecznym plodzie nie mozna jeszc
            > ze powiedziec - zdrowe czy uposledzone. O czteromiesiecznym juz tak, ale czter
            > omiesieczny plod, to juz maly czlowieczek.

            Jest dzieckiem, żywym dzieckiem.
            • bez_seller Widzisz manka? 08.09.10, 15:11
              Dla Mony to zywe dziecko.

              Mona, gdybys wiedziala, ze Twoj dwumiesieczny plod bedzie ciezko uposledzonym umyslowo czlowiekiem i do konca zycia bedziesz musiala sie nim zajmowac, a masz dopiero 25 lat, co bys zrobila?
              • manka_swojska Re: Widzisz manka? 08.09.10, 15:17
                bez_seller napisała:

                > Dla Mony to zywe dziecko.

                Tak,napisalam Ci wczesniej, zawsze bylo to kontrowersyjne, a opinie zazwyczaj spolaryzowane.
                Co do Mony, tak sie sklada, ze czasem sobie swobodnie dyskutujemy, bywa, ze mamy poglady zbiezne, a bywa tez, ze zupelnie odmienne. W przypadku odmiennosci pogladow zwyczajnei nie wchodzimy sobie w droge.
              • bez_seller Re: Widzisz manka? 08.09.10, 15:35
                Albo zalozmy, ze masz 40 lat.
                • manka_swojska Re: Widzisz manka? 08.09.10, 15:43
                  bez_seller napisała:

                  > Albo zalozmy, ze masz 40 lat.

                  No jeszcze mi dwoch lat do 40 brakuje, ale czas leci szybko, szczegolnie po 35 roku zycia
                  • bez_seller Re: Widzisz manka? 08.09.10, 16:11
                    manka_swojska napisała:

                    > bez_seller napisała:
                    >
                    > > Albo zalozmy, ze masz 40 lat.
                    >
                    > No jeszcze mi dwoch lat do 40 brakuje, ale czas leci szybko, szczegolnie po 35
                    > roku zycia

                    Chyba nie ma znaczenia w jakim wieku to sie zdarzy. Jednak znam ludzi, ktorzy poradzili sobie z takim problemem pod kazdym wzgledem, emocjonalnym i organizacyjnym. Ale to sa wyjatkowi ludzie.
          • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 15:08
            bez_seller napisała:

            > manka_swojska napisała:
            >
            > > Nie rozumiesz mnie. Dwumiesieczny plod nie jest jeszcze dzieckiem

            > Dla Ciebie nie jest, dla innych jest.

            To zawsze byla kwestia kontrowersyjna

            > O dwumiesiecznym plodzie nie mozna jeszcze powiedziec - zdrowe czy uposledzone. O
            > czteromiesiecznym juz tak, ale czteromiesieczny plod, to juz maly czlowieczek.

            O czteromiesiecznym to mozna bylo powiedziec dawno temu, dzis sa tak zaawansowane techniki badan prenatalnych, ze wykrycie wad genetycznych u dwumiesiecznego plodu to zaden problem.
            • bez_seller Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 15:24
              manka_swojska napisała:

              > O czteromiesiecznym to mozna bylo powiedziec dawno temu, dzis sa tak zaawansowa
              > ne techniki badan prenatalnych, ze wykrycie wad genetycznych u dwumiesiecznego
              > plodu to zaden problem.

              Przesadzasz. Z technika nie jest tak rozowo, jak sie powszechnie sadzi.
              • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 15:37
                bez_seller napisała:

                > manka_swojska napisała:
                >
                > O czteromiesiecznym to mozna bylo powiedziec dawno temu, dzis sa tak zaawansowa
                > ne techniki badan prenatalnych, ze wykrycie wad genetycznych u dwumiesiecznego
                > > plodu to zaden problem.
                >
                > Przesadzasz. Z technika nie jest tak rozowo, jak sie powszechnie sadzi.

                Problemem jest to, ze badania prenatalne nie sa powszechne, zazwyczaj nie sa bezplatne i rzadko ktora kobieta decyduje sie na nie. Zazwyczaj o koniecznosci badan decyduje lekarz w przypadku wykrycia nieprawidlowosci i to jest fakt, ze to ma miejsce w pozniejszym okresie ciazy.
    • cyryl-z-glinki Re: Czy to paranoja??? 08.09.10, 18:55
      Myślę Mańka,że chyba nie rozumiesz na czym polega pozytywne myślenie.
      Nie rozumiem ponadto ,czemu Cię tak złoszą takie sytuacje,że np.jakieś kobiety uprawiają seks bez zobowiązań,inne oczekują dziecka niepełnosprawnego z radością, zamiast go usunąć, jeszcze inni nie poddają się chorobie i próbują wynaleźć jakieś wytłumaczenie dla niej i pozytywne strony tej sytuacji, zamiast pogrążyć się w otchłani rozpaczy ?

      To, jeśli kobieta oczekuje na takie dziecko z radością ,wynika przeważnie z jej wielkiego pragnienia macierzyństwa,czasami z przekonań religijnych, a nie z jej pozytywnego myślenia.
      Dla niej takie dziecko nie jest złem,tak jak dla Ciebie.
      Pozytywne myślenie to nie euforia niezależnie od okoliczności ani brak krytycyzmu i zdrowego rozsądku,jak też nie jest nim robienie na siłę, dobrej miny do złej gry i samooszukiwanie się.
      Znaczenie, jakie nadajemy każdemu wydarzeniu w naszym życiu, zależy od okoliczności.
      Ty piszesz,że przeszłaś przez bardzo trudne doświadczenia i dzięki temu jesteś bogatsza,o te doświadczenia,ale że nie było konieczne tyle wycierpieć i mogłaś tych doświadczeń nabyć w inny sposób.
      Otóż myślę,że to nie jest prawdą.
      Wtedy zachowywałaś się najlepiej jak wtedy umiałaś i to co przeżyłaś zostawiło trwały ślad ,właśnie dlatego,że było tak bolesne.
      Gdybyś to samo przeczytała w książce,to pewnie po paru dniach, już byś o tym nie pamiętała.
      Każdej sytuacji można przyjrzeć się z wielu pozycji i różnej perspektywy i zawsze znajdzie się jakiś punkt,z którego można dopatrzyć się pozytywnego aspektu danej sprawy.
      Jeśli przeżywasz akurat jakieś trudne doświadczenie,to zachowanie takiej świadomości,że nawet jeśli teraz nie widzę tego pozytywnego aspektu,to on tam gdzieś jest ukryty , pomaga mieć nadzieję,że kiedyś go dostrzegę.
      Pozytywne myślenie to ustawiczna afirmacja siebie i świata i wysiłek w utrzymaniu nadziei.To wiara i świadomość,że światło istnieje, tylko go jeszcze nie widzisz.
      Tomasz Edison ,w swych pracach nad wynalezieniem żarówki,wykonywał eksperyment za eksperymentem,mimo,że nie przynosiły one żadnych rezultatów."Nie denerwuj się-mówił do zniechęconego swojego współpracownika-nie jesteśmy na złej drodze.Teraz znamy przynajamniej tysiąc rzeczy,które na pewno nie działają,a więc jesteśmy dużo bliżej tych,co będą działać."
      • manka_swojska Re: Czy to paranoja??? 09.09.10, 11:34
        Widzisz Cyryl, mnie o cos innego chodzilo i rozumiem doskonale o co chodzi w mysleniu pozytywnym. Nie jestem tez zwolenniczka biernego poddawania sie chorobie. Jestem jak najbardziej za tym, zeby w razie choroby jak najskuteczniej z nia walczyc, a nie dopatrywac sie pomimo wszystko jakichkolwiek jej zalet, bo takich zwyczajnie nie ma. To wlasnie mialam na mysli.
        Napisalam rowniez, ze ja osobiscie nie wierze, ze wiadomosc o przyjsciu na swiat dziecka uposledzonego umyslowo jest radoscia. Wyobrazasz sobie reakcje kobiety z mezem u lekarza po uslyszeniu takiej wiadomosci- o jak fajnie, dziecko bedzie uposledzone, stary jutro rozpoczynamy radosne warsztaty przygotowujace nas do trudnej roli rodzicow. To niemozliwe, zazwyczaj jest to dla przyszlych rodzicow szok. Wszyscy normalni ludzie ciesza sie, gdy uslysza, ze ciaza jest prawidlowa a dziecko przyjdzie na swiat zdrowe, logiczne.

        Co do kobiet idacych do lozka z kazdym przygodnym panem, one mnie nie zloszcza, tylko napisalam, ze mnie to dziwi, czy ja juz nie mam prawa pozastanawiac sie nad cudza psychika i motywami?

        Co do pozytywow biedy, czy choroby, takich oczywiscie nie ma. Podam jeden przyklad, moze nieco zlosliwy. Zacznijmy moze dopatrywac sie rowniez pozytywow homoseksualizmu i stosunkow analnych. Konsekwencja jest przeciez syfilis, ktory w znaczeniu sensu stricte ma wynik pozytywny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja