Co to było ?

08.09.10, 19:09
Mam 24 lata i spotkałem jakiś ładny czas temu kobietę. Można powiedzieć, że nasze drogi się skrzyżowały (przyjęła się do pracy tam gdzie ja). Od razu przypadliśmy sobie nawzajem do gustu, ale... w innym charakterze. Ja jej się podobałem i od początku okazywała mi swoje zainteresowanie. Naprawdę jej na mnie zależało i dawała mi to dyskretnie, ale czytelnie do zrozumienia. Niestety ja postrzegałem ją po prostu jako koleżankę i choć byłem dla niej jak najbardziej miły i sympatyczny, to jej zainteresowania na polu uczuciowym nie odwzajemniałem. Jednak z racji wspólnej pracy spędzaliśmy ze sobą trochę czasu (czasem odprowadzałem ją do domu). Potem więcej... Spotykaliśmy się na spacerach, wspólnych wycieczkach rowerowych itd., ale nic poza tym. Jednak było bardzo fajnie, dużo rozmawialiśmy i mieliśmy super czas. Po mniej więcej pół roku ona chyba dała za wygraną i uznała, że ja chcę być tylko jej przyjacielem. Faktycznie moje zachowanie wtedy mogło na to wskazywać, choć ja nie traktowałem jej nawet jak przyjaciela tylko jak koleżankę (znaliśmy się raptem pół roku). Nie powiedziała mi nic oficjalnie, bo w ogóle oficjalnie o naszych relacjach nie rozmawialiśmy. No i tak można powiedzieć, że zostaliśmy przyjaciółmi. Spotykaliśmy się cały czas, mieliśmy super kontakt, łapaliśmy nasze myśli „w lot”, zanim jeszcze jedno coś powiedziało, drugie już wiedziało co chce powiedzieć. Spacery, rowery, wycieczki, ławeczki w parku, mnóstwo śmiechu... Trwało to wszystko kolejny rok i naprawdę bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Ja z czasem otworzyłem się na nią, ona na mnie, poznawaliśmy się coraz bardziej, rozmawialiśmy o swoich marzeniach, pragnieniach, mieliśmy swoje tajemnice itd. Rozmawialiśmy o wszystkim, o życiu, kobietach, mężczyznach, zagłębialiśmy w najgłębsze meandry naszych dusz i można powiedzieć, że zaczęły się one przenikać. Czysta magia ! Czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłem. I z biegiem czasu ta znajomość zaczęła przeradzać się z mojej strony w uczucie. Zakochałem się w niej, w tej kobiecie którą przez te 1,5 roku poznałem. Wtedy okazało się że ona od 8 miesięcy ma kogoś ! Przyznam że byłem w szoku i moje myśli nie nadążały za tym co się dzieje. Raz że się już trochę zaangażowałem i poczułem spore ukłucie w sercu a dwa, że jeszcze kilka dni wcześniej normalnie się spotkaliśmy i wszystko było super ! Dowiedziałem się nie od niej a przypadkiem, gdy widziałem ich razem. Chyba z tego szoku nie potrafiłem zareagować bo po prostu stanąłem jak wryty, a ona w jego towarzystwie udała że mnie nie widzi, pomimo że przeszli tuż obok. Oczywiście chciałem się z nią spotkać, ale ona nie chciała, nie odbierała telefonu. Napisała mi tylko lakonicznego sms-a że przykro jej że tak to się skończyło bo traktowała mnie jak przyjaciela i chce bym był jej przyjacielem, bo wiem o niej wszystko. Dziwnie to zabrzmiało... Spotkać się jednak nie chciała, a ja przez 2-3 tygodnie chodziłem jak pijany i zupełnie nic z tego czasu nie pamiętam. Potem od postronnych osób dowiedziałem się, że jak tylko mnie zobaczyła to od razu jej się spodobałem i chciała mnie poderwać i to jeszcze zanim ja ją w ogóle poznałem i zobaczyłem. Dowiedziałem się, że jej facet pływa a ona spotykała się ze mną tylko w czasie jego rejsów. Żeby było jasne do niczego nigdy nie doszło. Jednak to rzuciło mi trochę światła na to dlaczego nie dała nic po sobie poznać, że ma kogoś. Potem on wracał z morza, a ona na tydzień-dwa znikała. Gdy dzwoniłem mówiła, że pojechała do rodziny, albo że rodzina przyjechała i nie może się spotkać i inne takie. Nie wiem dlaczego ale cały czas dbała abym o nim nie wiedział, zależało jej na tym. Ślisko to wygląda bo tak jakby umiejętnie zarządzała moją świadomością w tym zakresie. Tym bardziej tego nie rozumiem, że przecież nie mieliśmy romansu i na płaszczyźnie seksualnej nie było między nami kontaktu. Po czym on wypływał na kolejny miesiąc czy dwa, a ona pojawiała się jak gdyby nigdy nic i mówiła, jak to się stęskniła. Zupełnie tego nie rozumiem... Ale wracając do biegu zdarzeń to jak kilka tygodni później już doszedłem w miarę do siebie postanowiłem jeszcze pchany uczuciem i emocjami postanowiłem walczyć, ale ona totalnie mnie zlewała. Wydawało mi się, że znam ją na wylot (sama tak twierdziła) a tymczasem poczułem się jakbym miał do czynienia z zupełnie obcą osobą. Ochłonąłem i postanowiłem dać jej spokój, niech układa sobie życie z nim. Minął czas i powoli próbowałem o niej zapomnieć. Ona jednak nie pozwalała mi na to i co jakiś czasza pośrednictwem innych osób przekazywała mi pozdrowienia, przysłała mi kartkę na urodziny itp. Zaczęła opowiadać ludziom, że jestem jej przyjacielem. Postanowiłem – pomimo że nie było to dla mnie łatwe – spróbować ułożyć sobie z nią relacje na stopie przyjacielskiej. Może się uda. Mieliśmy przecież świetny czas w przeszłości. Pomimo częstych pozdrowień pod moim adresem, gdy poprosiłem o spotkanie nie była zachwycona i nie chciała się spotkać. Po ponowieniu mojej prośby odpisała mi jedynie, że może się ze mną spotkać ale dopiero za około 2 tygodnie. Znając już sytuację domyśliłem się, że za dwa tygodnie on wypływa w morze... Dałem sobie spokój. Dziś wiem, że zamierzają się pobrać, ale choć to jest już dla mnie zupełna przeszłość i minęło sporo czasu, nadal nie rozumiem co to było ? Czym była ta znajomość ? Dla mnie najpierw koleżeństwem, potem przyjaźnią, a następnie przerodziła się w uczucie. Tymczasem dziś wiem, że uczucia z jej strony nie było, a to co było niby przyjaźnią też wygląda bardzo wątpliwie. I pomimo upływu czasu zupełnie po trafię zaklasyfikować tego co się wydarzyło. Zaczęło się fajnie i rozwijało się świetnie. Do momentu aż się dowiedziałem. O uczucie nie mam żalu. Tak to czasem w życiu jest że ludzie się „mijają” albo „pudłują”, choć gdybym wiedział że ma kogoś nie pozwoliłbym sobie na to
zaangażowanie. I to nie daje mi spokoju: dlaczego mi nie powiedziała ? Dlaczego nic nie mówiła ? A rozmawialiśmy o wszystkim ! Sama mówiła, że wiem o niej wszystko ! Przez rok czasu ! Tymczasem okazało się, że nie wiedziałem nic. Nie rozumiem tego.
    • sabinac-0 Re: Co to było ? 08.09.10, 20:43
      Byliscie tylko platonicznuymi przyjaciolmi.
      Z zadnej ze stron nie padla deklaracja o milosci czy wiernosci.
      Milosc zrodzila sie w Tobie i przyjales za pewnik, ze jesli Ty sie zakochales, to ona owo zakochanie odwzajemni.

      Zreszta, jak wspomniales, znaliscie sie 1,5 roku a ona miala kogos od 8 miesiecy - byc moze na poczatku miala nadzieje na powazny zwiazek z Toba lecz Ty sam, unikajac zobowiazan i wciaz podkreslajac "przyjacielski" charakter Waszych kontaktow, odebrales jej te nadzieje. Najwyrazniej, pomimo calego uczucia do Ciebie, dziewczyna nie miala ochoty zwiednac oczekujac az sie osmielisz...

      Jesli ja kochales, czemu tak dlugo zwlekales z wyznaniem jej uczucia? Bales sie zaangazowania? Czekales az ona zrobi pierwszy ruch?

      No i wyszlo jak w wierszyku o zurawiu i czapli. :)
      • trevor2 Re: Co to było ? 08.09.10, 21:14
        Nie zwlekałem. Uczucie przyszło z czasem, początkowo nic do niej nie czułem, dopiero z biegiem czasu gdy coraz więcej rozmawialiśmy zaczęło się we mnie rodzić uczucie. Nie o to jednak chodzi, nie rozumiem bowiem dlaczego ukrywała przede mną tamtego faceta ? Uważam, że było to nie fair, bo potraktowała mnie jak głupka. Więc gdzie tu przyjaźń ? Byłem wobec niej szczery, niczego i nikogo nie udawałem. Ona ceniła to we mnie bardzo i w związku z tym było dla mnie jasne, że odwzajemnia moją szczerość. Poza tym w naszych rozmowach mówiła mi, że zaj.....sty ze mnie facet i dziwiła się że nikogo nie mam. Gdy widziała mnie z jakąś znajomą to mówiła, że "chyba będzie o mnie zazdrosna" itd. Z resztą jej facet czasami figurował w naszej znajomości jako "kuzyn", a że ona ma rodzinę dużą i liczną (w przeciwieństwie do mnie) to nie budziło to moich niepokojów. Tymbardziej, że tak jak mówiłem kontakt mieliśmy pierwsza klasa. Więc dlaczego go przede mną ukrywała a gdy się dowiedziałem zniknęła ? Zero klasy.
        • mona.blue Re: Co to było ? 09.09.10, 10:43
          trevor2 napisał:

          > Nie zwlekałem. Uczucie przyszło z czasem, początkowo nic do niej nie czułem, do
          > piero z biegiem czasu gdy coraz więcej rozmawialiśmy zaczęło się we mnie rodzić
          > uczucie.

          A czy powiedziałeś jej o tym rodzącym się uczuciu, czy zataiłeś je w sobie? Może ona nie wiedziała, że się zaangażowałeś, a na dodatek myślała, że masz kogoś?

          Nie o to jednak chodzi, nie rozumiem bowiem dlaczego ukrywała przede
          > mną tamtego faceta?

          Nie wiem.

          Uważam, że było to nie fair, bo potraktowała mnie jak głupka.

          A Ty mówiłeś je jasno, czy jesteś sam, czy może jesteś z kimś w związku?
          Wcale nie uważam, że potraktowała Cie jak głupka, po prostu może z jakichś względów nie chciała mówić o tym koledze, z którym była w związku, sama nie wiem dlaczego.

          Więc gdzie tu przyjaźń ? Byłem wobec niej szczery, niczego i nikogo nie uda
          > wałem. Ona ceniła to we mnie bardzo i w związku z tym było dla mnie jasne, że o
          > dwzajemnia moją szczerość. Poza tym w naszych rozmowach mówiła mi, że zaj.....s
          > ty ze mnie facet i dziwiła się że nikogo nie mam.

          Tak? Jesteś pewien, że wiedziała, że nikogo nie masz? A może była przekonana, że taki przystojny i fajny facet jak Ty na pewno jest z kims związany.

          Gdy widziała mnie z jakąś znajomą to mówiła, że "chyba będzie o mnie zazdrosna" itd. Z resztą jej facet czasami figurował w naszej znajomości jako "kuzyn", a że ona ma rodzinę dużą i liczną (w przeciwieństwie do mnie) to nie budziło to moich niepokojów.

          Tak? Okłamywała Cię? Czyżby?

          > Tym bardziej, że tak jak mówiłem kontakt mieliśmy pierwsza klasa. Więc dlaczego go przede mną ukrywała a gdy się dowiedziałem zniknęła ?

          Jak to zniknęła?

          Zero klasy.

          Moim zdaniem to wygląda, że nastapiło totalne nieporozumienie między Wami, gdyz żadne z Was nie zadeklarowało swojego zaangazowania wobec drugiej osoby, może "udawaliscie", że to tylko przyjaźń.
        • sabinac-0 Re: Co to było ? 09.09.10, 13:23
          Trudno powiedziec, dlaczego tak sie zachowala.
          Byc moze sama dlugo nie byla pewna wlasnych uczuc.
          Byc moze z jednej strony nie mogla liczyc na Ciebie (bo nominalnie byla to tylko przyjazn) a z drugiej nie wiedziala czy wypali tamten zwiazek (w koncu facet wyplywal na wiele miesiecy) wiec, z obawy ze zostanie na lodzie, usilowala lapac golebia nie wypuszczajac wrobla.
          Byc moze wiazac sie z tamtym czyla sie winna "zdrady" pomimo ze z Toba nic nie zaszlo.

          Jak widzisz, tych "byc moze" znalazloby sie sporo.
          Musisz chyba ja o to zapytac.
    • gadagad Re: Co to było ? 08.09.10, 21:49
      O klasie nie ma co mówić, bo tu chodzi o emocjonalne wahadło. Ty jej się spodobałeś, ale masz za długi interwał. W przeciwieństwie do ciebie, spotkała faceta, któy musi decydować szybko. Dziś łapię, bo jutro mnie nie ma.On w emocjonalne zaangażowanie wskoczył od razu. Co zresztą ją pewnie podbudowało, ten mnie chce natychmiast, podczas kiedy nad tobą musiała pracować tak długo, byś ją po centymetrze akceptował.Niczego nie wyjaśniała, bo tak w gruncie rzeczy, nie wie co lepsze, a zdecydować nie umie.Tak na śmierć i życie, to żadnego z was nie kocha.Kalkuluje - w kim tak się z tych fajnych facetów zakochać? W końcu przyjdzie ten trzeci, albo babka zrobi miłosny biznes , nie bez zauroczenia, ale kalkulując.
      • trevor2 Re: Co to było ? 08.09.10, 21:54
        Może masz racje. Od znajomych wiem, że mówiła im iż ten facet to nie jest wielka miłość i że to nie jest łatwy związek, ale w tym samym czasie przyjęła jego zaręczyny. Obecnie mają zaplanowany ślub. Po prostu nie rozumiem tego, dużo w tym wszystkim sprzeczności i choć emocje moje już są chłodne to umysł nadal nie rozumie.
        • gadagad Re: Co to było ? 08.09.10, 22:14
          Pamiętaj, że ambicja wstrząsa facetem bardziej, niż uczucie.Facetowi nagle zacznie strasznie zależeć na kobiecie, do której miał ambiwalentne uczucia w momencie, kiedy pojawi się konkurent.To taka po zwierzęca chemia mózgu.Tak, że spoko.Daj temu czas.
          • sabinac-0 Re: Co to było ? 09.09.10, 13:31
            Gadagad, trafilas w sedno!
            Rzeczywiscie, wielokrotnie spotykalam sie z sytuacja, w ktorej faceta traktujacego znajoma kobiete obojetnie, nagle porazal "piorun sycylijski" na wiadomosc ze owa kobieta kogos ma.

            Ludzie czesto myla instynkt posiadania z miloscia.
        • mona.blue Re: Co to było ? 09.09.10, 10:49
          trevor2 napisał:

          > Może masz racje. Od znajomych wiem, że mówiła im iż ten facet to nie jest wielk
          > a miłość i że to nie jest łatwy związek, ale w tym samym czasie przyjęła jego z
          > aręczyny.

          Może straciła nadzieję, że ją pokochasz, może oddaliłeś sie od niej, zostawiłeś ją samą z tym wszystkim, nie wyjasniając niczego.

          > Obecnie mają zaplanowany ślub. Po prostu nie rozumiem tego, dużo w ty
          > m wszystkim sprzeczności i choć emocje moje już są chłodne to umysł nadal nie r
          > ozumie.

          Moim zdaniem zrobi największą głupotę w życiu wychodząc za tego kolegę. I prędko pozałuje Waszej relacji, ale pewnie będzie juz za późno.
    • seth.destructor Re: Co to było ? 09.09.10, 00:24
      On ma więcej pieniędzy albo jest dobry w seksie.
      Na twoim miejscu zaprzyjaźniłbym się z facetem! Zobacz, ile ciekawych rzeczy możesz mu powiedzieć, na przykład jej ulubione potrawy czy zainteresowania. On ją zna mniej od ciebie i z pewnością doceni. Tylko nie przeholuj, bo to nie powinno wyglądać na perfidne działanie.
      • trevor2 Re: Co to było ? 09.09.10, 09:06
        Nie zamierzam się z nim przyjaźnić. Poza tym on pewnie też wie o niej dużo, bo to jej kolega ze szkoły.
    • kati1973 Re: Co to było ? 09.09.10, 09:37
      przyjazn przyjaznia
      ale zrobila to slowo malo elegancko jest nieodpowiednie

      sms?????
    • knokkelmann1 Re: Co to było ? 09.09.10, 09:51
      Dałeś d...przyjacielu i robiłeś za przyjaciela. A mogła byc twoja, wystarczyło ją przycisnąć. Ciężko to pojąć? Po drugie, wierz mi, kobiety mają tzw. "przyjaciółki z siurkiem" w głębokim poważaniu. Po prostu skopałeś sprawę i tyle
    • yagnik Jak to co 10.09.10, 17:58
      Ona za szybko a Ty za wolno. Tyle.

      Co miała Ci mówić i po co? Jeśli by Ci powiedziała że z kimś się spotyka przekreśliłaby
      sobie przyszłe Twoje rozbudzenie uczuć, zostawiła furtkę, to się często zdarza.
      A że zdecydowała się z niej nie skorzystać, cóż, jej wybór.
    • mona.blue Re: inna wersja - jej wersja 11.09.10, 20:12
      trevor2 napisał:

      > . Chyba z tego szoku nie potrafiłem zareagować bo po prostu stanąłem jak wryty, a ona w jego towarzystwie udała że mnie nie widzi, pomimo że przeszli tuż obok.

      Chyba trochę koloryzujesz, pewnie dowiedziałeś się od wspolnych znajomych.

      Oczywiście chciałem się z nią spotkać, ale ona nie chciała, nie odbierała telefonu.

      Z tego co mi wiadomo, jesli nie mylę się co do osoby piszącej ten post, to nigdy nie zaproponowałeś jej spotkania. Widywaliście się tylko w pracy.

      Napisała mi tylko lakonicznego sms-a że przykro jej że tak to się skończyło bo traktowała mnie jak przyjaciela i chce bym był jej przyjacielem, bo wiem o niej wszystko.

      Tak? A czy przypadkiem to nie Ty zakończyłeś tę znajomość odchodząc do nowej pracy i praktycznie znikając z jej życia?

      Dziwnie to zabrzmiało... Spotkać się jednak nie chciała

      Nie było prośby o spotkanie.
      , a ja przez 2-3 tygodnie chodziłem jak pijany i zupełnie nic z tego czasu nie pamiętam.

      Potem od postronnych osób dowiedziałem się, że jak tylko mnie zobaczyła to od razu jej się spodobałem

      nie wiem kto Ci naopowiadał takich bajek i jak mogła Cię zobaczyć, skoro jeszcze Cię nie poznała?

      i chciała mnie poderwać i to jeszcze zanim ja ją w ogóle poznałem i zobaczyłem.

      Nie miała takiego zamiaru, chodziła na randki z chłopakami w jej wieku

      Dowiedziałem się, że jej facet pływa a ona spotykała się ze mną tylko w czasie jego
      > rejsów.

      Tak? Ciekawie to wszystko opisałeś, rozumiem, że to taka beletrystyka. Miała chłopaka marynarza?

      Żeby było jasne do niczego nigdy nie doszło. Jednak to rzuciło mi trochę światła na to dlaczego nie dała nic po sobie poznać, że ma kogoś. Potem on wracał z morza, a ona na tydzień-dwa znikała. Gdy dzwoniłem mówiła, że pojechała do rodziny, albo że rodzina przyjechała i nie może się spotkać i inne takie. Nie wiem dlaczego ale cały czas dbała abym o nim nie wiedział, zależało jej na tym.

      Nie zależało, po prostu nie zwierzała się wszystkim z tego związku, tym bardziej, że był on totalnie nieudany, z kilkakrotnymi dłuższymi rozstaniami, ostatnim razem zeszła się z nim zresztą, niestety, na ok. 2 tyg. przed poznaniem Ciebie.

      Ślisko to wygląda bo tak jakby umiejętnie zarządzała moją świadomością w ty
      > m zakresie.

      Nie miała takiego zamiaru, po prostu uważała Cię bardzo długo "tylko" za przyjaciela (myślę, że odgrywała tu rolę spora różnica wieku między Wami).
      Z tego co wiem, nie zwierzaliście się sobie ze swojego życia osobistego, nie tylko ona nic na temat nie mówiła, Ty również.

      Tym bardziej tego nie rozumiem, że przecież nie mieliśmy romansu i na płaszczyźnie seksualnej nie było między nami kontaktu. Po czym on wypływał na kolejny miesiąc czy dwa, a ona pojawiała się jak gdyby nigdy nic i mówiła, jak to się stęskniła. Zupełnie tego nie rozumiem... Ale wracając do biegu zdarzeń to jak kilka tygodni później już doszedłem w miarę do siebie postanowiłem jeszcze pchany uczuciem i emocjami postanowiłem walczyć, ale ona totalnie mnie zlewała.

      Ona to inaczej odbierała, ona była przekonana, że to Ty ją opuściłeś, a te Twoje próby walki nie były czytelne, ona myślała, że po prostu załatwiasz jeszcze jakieś sprawy w dawnej pracy, że przyjechałeś spotkać się ze swoim przyjeacielem.

      Wydawało mi się, że znam ją na wylot (sama tak twierdziła) a tymczasem poc
      > zułem się jakbym miał do czynienia z zupełnie obcą osobą.

      Poczuła się z dnia na dzień kompletnie odrzucona przez Ciebie.

      • trevor2 Re: inna wersja - jej wersja 12.09.10, 09:44
        Mam wrażenie że albo nie przeczytałaś tego co napisałem, allbo nie jesteś w pełni rozwinięta intelektualnie. Całkowicie przeinaczyłaś to co napisałem.
        • mona.blue Re: inna wersja - jej wersja 13.09.10, 07:56
          trevor2 napisał:

          > Mam wrażenie że albo nie przeczytałaś tego co napisałem, allbo nie jesteś w peł
          > ni rozwinięta intelektualnie. Całkowicie przeinaczyłaś to co napisałem.

          Być może pomyliłam się co do autora tekstu, to sorry.

          Jeżeli chodzi o meritum, to faktycznie powinna była powiedzieć.
    • mona.blue Re: Co to było ? 11.09.10, 21:24
      trevor2 napisał:

      . Ochłonąłem i postanowiłem dać jej spokój, niech układa sobie życie z nim.

      A szkoda. Ona też ochłonęła i stwierdziła, że widocznie się nią nie interesujesz, że była to tylko przyjaźń, którą zresztą zerwałeś.

      Minął czas i powoli próbowałem o niej zapomnieć. Ona jednak nie pozwalała mi na to i co jakiś czasza pośrednictwem innych osób przekazywała mi pozdrowienia, przysłała mi kartkę na urodziny itp. Zaczęła opowiadać ludziom, że jestem jej przyjacielem.

      Nie potrafiła odnaleźć się po rozstaniu, bardzo tęskniła zapewne.

      Postanowiłem, pomimo że nie było to dla mnie łatwe – spróbować ułożyć sobie z ni
      > ą relacje na stopie przyjacielskiej. Może się uda. Mieliśmy przecież świetny cz
      > as w przeszłości. Pomimo częstych pozdrowień pod moim adresem, gdy poprosiłem
      > o spotkanie nie była zachwycona i nie chciała się spotkać.

      Z tego co wiem, to Ty odrzuciłeś jej prośbę o spotkanie, a nawet było to bardziej perfidne - zgodziłeś się spotkać i nie przyszedłeś. Ona w tym czasie miała wybuch choroby, rodzice byli za granicą, nocowały u niej koleżanki, żeby jej pomóc, nie dawała sobie z niczym rady. W ten dzień została sama, liczyła, że przyjdziesz, ale przeliczyła się, z tego co pamiętam, gdy zorientowała się, że nie przyjdziesz, z bólu straciła nawet przytomność. Potem jej rodzice podpowiedzieli jej telefonicznie (była sama, chora, przerażona, nie wiedziała co robić), bez sensu zresztą, żeby zadzwoniła do byłego chłopaka i poprosiła, żeby przyszedł i jej pomógł. Niestety zrobiła tak. I stwierdziła, że wszystkie jej nadzieje były tylko jakimiś urojeniami.

      > Dziś wiem, że zamierzają się pobrać, ale choć to jest już dla mnie zupełna przeszłość i minęło sporo czasu, nadal nie rozumiem co to było ? Czym była ta znajomość ? Dla mnie najpierw koleżeństwem, potem przyjaźnią, a następnie przerodziła się w uczucie. Tymczasem dziś wiem, że uczucia z jej strony nie było, a to co było niby przyjaźnią też wygląda bardzo wątpliwie.
      > I pomimo upływu czasu zupełnie po trafię zaklasyfikować tego co się wydarzyło.
      > Zaczęło się fajnie i rozwijało się świetnie. Do momentu aż się dowiedziałem. O
      > uczucie nie mam żalu. Tak to czasem w życiu jest że ludzie się „mijają; albo „pudłują”, choć gdybym wiedział że ma kogoś nie pozwoliłbym sobie na to
      > zaangażowanie. I to nie daje mi spokoju: dlaczego mi nie powiedziała ? Dlaczego
      > nic nie mówiła ? A rozmawialiśmy o wszystkim ! Sama mówiła, że wiem o niej wsz
      > ystko ! Przez rok czasu ! Tymczasem okazało się, że nie wiedziałem nic. Nie roz
      > umiem tego.

      Bała się powiedzieć, może jednak miała nadzieję, że między Wami wydarzy się coś więcej niż przyjaźń.
      • gadagad Re: Co to było ? 11.09.10, 21:33
        Mona, dziewczyno, nie ratuj związku, który nawet nie miał siły powstać.Autor postu czuje się wyłącznie upokorzony powstałą sytuacją.
        • trevor2 Re: Co to było ? 12.09.10, 09:46
          Nawet nie tyle upokorzony co po prostu jej (tej sytuacji) nie rozumiem. To już bez znaczenia ale smutne to że pomimo naszego świetnego czasu ona pozostanie w mojej pamięci jako osoba po prostu fałszywa. Pozdrawiam.
          • anbale Re: Co to było ? 12.09.10, 11:12
            Mimo wszystko nie wiesz dokładnie jak to wyglądało z jej strony, tylko spekulujesz.
            Czasem uczucia wymykają się spod kontroli. Ktoś z kimś jest, a znienacka zakochuje się w kimś innym, albo ktoś chce się jedynie przyjaźnić a nagle stwierdza, że się zaangażował o wiele bardziej, niż planował...
            Może ona w tym czasie, kiedy spędzała czas z Tobą przeżywała jakie rozterki związane z tym marynarzem? Ty akurat na to trafiłeś. Owszem, mogła powiedzieć, że ma chłopaka- ale z drugiej strony, jesli tylko razem spacerowaliscie i piliscie kawe, to też nie musiała się spowiadać z całego swojego życia. Może była jakoś rozdarta, aż w końcu podjęła decyzje, ze stawia jednak na marynarza i nie będzie wkręcać dalej Ciebie i siebie w jakies dziwne "przyjażnie"...?
            Nie wiem, tylko spekuluję- ale pełny obraz sytuacji mogłby nakreślić jedynie dopisany jej punkt widzenia do Twojego. I mógłbyś się naprawdę mocno zdziwić, jak zupełnie odmiennie postrzegała te same sytuacje...
            • robroy_2 Re: Co to było ? 12.09.10, 13:24
              Moim zdaniem klientka się nim zabawiła nie zwarzając na jego uczucie tylko dbają o swoje. Może miała dylemat, może nie była pewna, jednak będąc z kimś związana nie powinna tego ukrywać. To tak jakbym ja spotykał się z Tobą, na stopie jakiejkolwiek np. koleżeńskiej, i Ty nie wiesz o tym że ja jestem np. od roku z związku bo ja o tym z Tobą nie rozmawiam, a gdy Ty coś na ten temat zagadujesz ja moją ukochaną nazywam "siostrą". Coś tu jest nie teges. Jeśli klientka ma związek z gościem a w kontaktach z innym nazywa ukochanego "kuzynem" to albo się ukochanego wstydzi albo bawi się uczuciami znajomego. I nawet jeśli z jego strony (znajomego) nie było by żadnego uczucie czy miłości, to taka znajomość jest niewiele warta, bo ktoś tu z kimś nie fair zagrał. I ja nie chciałbym takiej na ukochaną, przyjaciela a nawet zwykłą koleżankę.
              • mona.blue Re: Co to było ? 12.09.10, 20:27
                Moim zdaniem nie bawiła się, tylko nie uważała za konieczne zwierzać się koledze (ona go chyba długo uważała za kolegę). Mogła nic nie wiedzieć o rodzącym się uczuciu i prawdopodobnie nie wiedziała, skoro jej nie powiedziałeś o nim, ani nie okazałeś.

                A jak nie chcesz z nią utrzymywać kontaktów to nie utrzymuj, przynajmniej sytuacja w końcu się wyklaruje.
Pełna wersja