Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:(

27.09.10, 22:20
Wiem, że tytuł brzmi niewiarygodnie, ale jest najszczerszą prawdą, niestety:(
Żałuje każdego wyboru od 19 roku życia czyli od 6 lat.
Żałuję, że wybrałam takie studia jakie wybrałam, i że dopiero po ich skończeniu w zeszłym roku uświadomiłam sobie, że były stratą czasu, że nie dały mi żadnych konkretnych umiejętności, że nie mogę nic zaoferować pracodawcom.
Żałuje, że po maturze nie wyjechałam jak setki znajomych za granicę, którzy już są na swoim i studiują sobie dla przyjemności. Żałuje, że wkopałam się w związek, który przyniósł mi wiele rozczarowań a ja tyle dla niego poświęciłam. Wszystkie te decyzje przywiodły mnie do punktu,w którym jestem dziś: pod mur.
Osiągnęłam klęskę w każdym aspekcie swojego życia, żałuje wsyztskich tych trefnych decyzji. Co najśmieszniejsze, wszystkie te decyzje w momencie ich podejmowania wydawały mi się najlepsze jakie mogłam w danym momencie podjąć, a dopiero teraz widzę, że były śmieszne i żałosne. Nie jestem już najmłodsza, a muszę wszystko budować od nowa, nic co dotąd zrobiłam nie zaprocentowało.
A najgorsze jest to,że nawet mi sie nie chce rano wstawać i zajmowac się własnym życiem, mam wrażenie że każda decyzja jaką podejmę będzie nietrafiona a za kilka miesięcy będę jej żalować jak wsyzstkich dotąd. Mam wrażenie,że wszyscy wokół sświetnie sobie radzą, a ja jako jedyna na świecie jestem pozbawiona umiejętności kierowania własnym życiem. Jak poradzić sobie z tym gorzkim poczuciem porażki, na którą się samemu zapracowało?:(
    • yagnik Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 27.09.10, 22:31
      Kochana, nie sztuką jest żałować podjętych decyzji, sztuką jest je naprawić tak aby w danym momencie były one satysfakcjonujące. Dla Ciebie!
      Człowiek nie jest istotą zamkniętą w próżni, czas leci a priorytety i spojrzenie na świat się zmienia, to nic złego że teraz coś wydaje Ci się "złe" lub "niewłaściwe". To normalne.
      Po drodze podejmujemy różne decyzje, czas je weryfikuje, taka jest kolej rzeczy.
      Spróbuj wyrwać się z myślenia o beznadziejności Twojego położenia i działać! Zmieniać i myśleć nad tym co Ty być chciała. Ty!
      Trochę wiary w siebie kobieto. Wszyscy w około sobie świetnie radzą mówisz, skąd wiesz, jesteś ich poduszkami gdy ronią potoki gorzkich łez po porażkach? Nikt nie jest idealny, nikt...
      • to.niemozliwe Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 08:32
        O to, to, to..!
        Yagnik, jak mnie komar ukąsi, to pomasujesz...? :D
        • yagnik Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 09:18
          Pewnie, kiedy tylko zechcesz... nahajem, lubisz? ;-)
          • to.niemozliwe Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 09:24
            Hmmmm :). To ja jeszcze pomyślę....:))
    • salaia Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 27.09.10, 22:59
      Dziękuję za dobre słowa.

      Zdaję sobie sprawe, że popadłam w pewien marazm, ale jakoś usprawiedliwiam sie tym, że może człowieka dobić fakt, że rozczarował się wszystkim wokół, a najbardziej sobą.
      Chodzi o to, że człowiek coś robi w oparciu o zasadę: akcja-reakcja i jak nie ma tej reakcji to jest to wielce rozczarowujące.
      Jestem też w o tyle gorszej sytuacji, że nie wierzę w przeznaczenie, a raczej w przypadek. I choć wiele osób w późniejszym wieku nie żałuje żadnych decyzji i uznaje,że i te kiepskie były potrzebne, to mnie to dotyczyć nie będzie. Wierzę, że to ja kształtuje swój los i wiem,że dotąd kształtowałam go źle (nieświadomie).
      Myślę sobie też, że duże znaczenie ma przypadek. Mam wrażenie, że trzeba być na właściwym miejscu we właściwym czasie, ja jak dotąd w takim nie byłam.

      Podejmuję już jakieś decyzje, mam pewien plan, ale lęk, że znów obudzę się z ręką w nocniku i, że znów stracę czas jest silny. Te cholerne ciągłe rozczarowania, nie wiedziałam,że mogą tak zatruć umysł.
    • miedzy_innymi Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 27.09.10, 23:16
      Przede wszystkim, nie porównuj się z innymi:) Tutaj kilkanaście wykrzykników bym dodała. Jeśli udałoby Ci się przestać robić porównania i rozmyślać "co by było gdyby...", "powinnam była..", to chyba problem by zniknął?

      "mam wrażenie że każda decyzja jaką podejmę będzie nietrafiona a za kilka miesięcy będę jej żalować jak wsyzstkich dotąd" Chyba każdy w Twoim wieku, takim momencie życiowym przeżywa podobne rozterki, robi podsumowania, nowe plany. Pesymizmem "pachnie" z Twojego wątku... Nie myśl tak,że musisz wszystko od nowa, ale musisz po prostu iść dalej...jak wszyscy. Na pewno te studia jakoś zaprocentują, ale nie od razu. To jest najtrudniejsze, ten czas tuż po studiach.

      "Co najśmieszniejsze, wszystkie te decyzje w momencie ich podejmowania wydawały mi się najlepsze jakie mogłam w danym momencie podjąć"-przypomnij sobie argumenty "za" tamtymi decyzjami, analizuj to na spokojnie, poszukaj dobrych stron, nie neguj totalnie wszystkiego.

      "Mam wrażenie,że wszyscy wokół sświetnie sobie radzą"-przestań myśleć o innych!! Myśl np. co ugotować, jaką książkę poczytać, ale nie rozmyślaj o życiu innych.
      • salaia Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 27.09.10, 23:40
        Przyznaje się- pesymizm i porównywanie się z innymi to były zawsze moje wady:(
        Myślę, że cierpię też na syndrom "cudownego dziecka" - wszystko zawsze mi dobrze szło, szkoła, studia itp., miałam wiele pomysłów na siebie więc wydawało mi się, że świat czeka na mnie z otwartymi rękoma. Niestety kiedy pomysły jeden po drugim zaczęły sie spalać na panewce i żadnego w zasadzie nie zrealizowałam , wtedy właśnie zrozumiałam,że świat na mnie nie czeka, wręcz przeciwnie ma mnie w głębokim poważaniu. Przykre, acz naturalne doświadczenie.
        No i nie oszukujmy się-żyjemy w takiej rzeczywistości,że trudno nie porównywać się z innymi. Ostatnio boleśnie mi się to przypomniało na weselu kolezanki, zjechalo się troche ludzi z liceum i uświadomiłam sobie, że nie mam nawet jednej rzeczy, z której jestem zadowolona i którą mogłabym się z nimi podzielić- ani pracy ani życia osobistego, ale najgorsze jest to, że bez przerwy się za to winię bo jest to wynik kiepskich wyborów przez kilka lat. Codzienne samobiczowanie się, myślę, że to już podchodzi pod chorobowy stan, chciałabym się z tego wyrwać.
        • to.niemozliwe Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 08:42
          Ciekawe co piszesz o tym syndromie "cudownego dziecka" - jak widac nadmierne wsparcie od rodziców i zafałszowywanie ocen prowadzi do powstania błędnych mniemań o sobie i o relacji ze światem. Stąd wniosek, że trzeba dziecko "wypychać" między ludzi w celu socjalizacji do przyszłej samodzielności.
          Nie martw się nadmiernie złymi decyzjami, każdy je podejmuje. W dodatku, często w chwili decydowania wydają się słuszne, a po czasie nie trafione.
          Poczytaj tu na forum o narcyzmie (stare wpisy), bo połączenie zapatrzonych w dziecko rodziców i izolacji od otoczenia sprzyja postawom narcystycznym, a te z kolei rodzą depresje wobec braku potwierdzenia od otoczenia przeświadczeń o własnej osobie.
          Wyrwaniu sę z marazmu sprzyja poszukiwanie wartości i jakości w swoim życiu, także codziennym. Załóżmy, że lubisz tańczyć - to rozwijaj taką pasję, pogłębiaj wiedzę i dąż do znajomości z ludzmi, których również to cieszy.
          Raczej bym Cię przestrzegał przed epatowaniem smutkiem wobec nowo poznawanych osób, bo z czasem uznawać Cię będą za marudę. Nikt nie chce męczyć się cudzymi problemami, kiedy ma swoje.
          Warto być umiarkowanym optymistą i cieszyć sie z tego, co się ma - jestem pewien, że masz wiele "aktywów", ale umniejszasz je w przekonaniu, że inni mają lepiej.
          Jest wiele mitów w których żyjemy, np. że inni mają lepsze życie erotyczne, inne kobiety powodzenie u mężczyzn, a mężczyźni dłuższe ptaszki ;). I te mity są źródłem stresów.
          A przecież z bajek powinno się kiedyś wyrastać :)
          • hatepinu Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 11:01
            To.niemożliwe udzielił Ci bardzo dobrej odpowiedzi.
            Sama się pogrążasz w depresji swoim myśleniem o minionych błędach i obwinianiem za nie.
            Za kilka czy kilkanaście lat powiesz;"ale ja byłam wtedy głupia.Zamiast korzystać z życia,skupić się na pełnym doświadczaniu każdego dnia i czerpaniu radości z tego co jest, zamartwiałam się tym co przyniesie przyszłość i karałam się za popełnione błędy ich rozpamiętywaniem ,zamiast wyciągnąć z nich wnioski i korzystać z nabytego doświadczenia."
            To jest Twój kapitał.Thomas Edison kiedy pracował nad wynalezieniem żarówki miał już za sobą ponad tysiąc nieudanych prób i potrafił pocieszać swojego współpracownika:Nie martw się, jesteśmy bliżej zwycięstwa o tysiąc różnych sposobów,na które to nie działa.
            Ktoś kiedyś mądrze powiedział,że: ludzi sukcesu od pozostałych odróżnia to,że ci pierwsi mają na swoim koncie więcej porażek.
            Oni tylko podnoszą się po każdej porażce ciągle na nowo.
            W wątku;"Dlaczego jedni ludzie są nieszczęśliwi i biedni,a inni się bogacą.. " jest ciekawy przykład na ten temat z życia Abrahama Lincolna.
            Musisz nauczyć się żyć dniem dzisiejszym,a nie przeszłością i przyszłością.
            Przeszłość odeszła i jej nie ma.Przyszłości też jeszcze nie ma .Czy więc nie są irracjonalne Twoje cierpienia z nimi związane ? Ty za to, jesteś obecna w przeszłości i przyszłości,a nie ma Cię w teraźniejszości.
            • to.niemozliwe Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 11:34
              > Ktoś kiedyś mądrze powiedział,że: ludzi sukcesu od pozostałych odróżnia to,ż
              > e ci pierwsi mają na swoim koncie więcej porażek.

              > Oni tylko podnoszą się po każdej porażce ciągle na nowo.

              :)

              Dlatego za prawdę powiadam Wam...."Pokochaj swoją porażkę, a mężczyzną się staniesz" ;)
              • hatepinu Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 11:44
                Rozumiem,że mówisz to z własnego doświdczenia ?
        • lifeisaparadox Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 23.10.10, 14:14
          salaia napisała:

          > Przyznaje się- pesymizm i porównywanie się z innymi to były zawsze moje wady:(
          > Myślę, że cierpię też na syndrom "cudownego dziecka" - wszystko zawsze mi dobrz
          > e szło, szkoła, studia itp., miałam wiele pomysłów na siebie więc wydawało mi s
          > ię, że świat czeka na mnie z otwartymi rękoma. Niestety kiedy pomysły jeden po
          > drugim zaczęły sie spalać na panewce i żadnego w zasadzie nie zrealizowałam , w
          > tedy właśnie zrozumiałam,że świat na mnie nie czeka, wręcz przeciwnie ma mnie w
          > głębokim poważaniu. Przykre, acz naturalne doświadczenie.

          To jest wynik takiej a nie innej mentalności rodziców. Gdy byłaś mała i zawiązałaś sobie sama buty po raz pierwszy, to rodzice wręcz dostawali orgazmu szczęścia i radości, dowartościowując Cię jak gdybyś właśnie została najmłodszą laureatką do nagrody nobla.
          To jest cały "syndrom cudownego dziecka" i jego tajemnica.
          Przypuszczalnie smutek z Twoich przykrości przeżywali równie intensywnie, gdy nie dostałaś najwyższej oceny ze sprawdzianu i byłaś przygnębiona, to rodzina przeżywała to jak gdybyś straciła obie nogi i nigdy więcej nie mogła chodzić. Takiej też intensywności były ich pocieszenia.

          Ciężko jest teraz sobie uświadomić, że na nagrodę nobla nie wystarczy zasznurować sobie buty albo dostać piątkę z geografii, a że nudne studia to nie amputacja wszystkich kończyn, natomiast zwykła sielanka znajomych to nie wynik bezpośredniej interwencji Stwórcy. Że życie nie przynosi takich emocji jak to w dzieciństwie.

          Nie jesteś jakimś wyjątkiem, dużo jest takich ludzi z takimi a nie innymi upośledzeniami rozumowania i nieprzystosowaniem do życia w rzeczywistości, no ale jest to wszystko do odkręcenia i unormowania bez względu na wiek i intensywność.
    • paco_lopez Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 00:01
      niczego nie żałuję ,to przekonanie trzeba sobie wcześnie wmontować. to może dac postawa rodziców. a ty pewnie od dzieciństwa miałas mantre typu : a widzisz , a mówiłam ci zebys zrobiła to i tamto, to bys juz dawno to miała. pewnie codziennie załowałaś jakiegos bzdetu w rodzaju uciekniętego pociągu. z wolna pojawiało ci się wiele tzw straconych dni, bo musiałas pojechac tu czy tam a gdzies tam czekałas dłuuuugo i klamke pocałowałas. nikt nigdy nie powiedział ci, ze człowiek ma druga szansę.
    • dzanky Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 00:38
      Mam nadzieje, ze jeszcze nie zalujesz, ze tu napisalas?;)

      Musisz zaakceptowac przeszlosc i isc dalej. Przestan sie obwiniac i patrzec wciaz wstecz. Wielu ludzi konczy studia, ktore niezbyt odpowiadaja ich zainteresowaniom, a mimo to nie poddaja sie i odnosza z czasem sukcesy. Zawsze mozesz tez zrobic jakies dodatkowe szkolenia, studia podyplomowe itp. Wazne zebys okreslila sobie cel, do ktorego dazysz i odpowiedziala sobie na pytanie, co tak naprawde chcialabys robic w zyciu?

      Poczytaj tez o wyuczonej bezradnosci, moze to Ciebie dotyczy?
      • voxave Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 06:52
        a może to jest podpowiem nieśmiałó depresja gdzie cały nasz świat wydaje nam sie nietrafiony wszystko widzimy na czarno,może wizyta u specjalisty psychologa pomoże
        • dzanky Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 10:30
          Byc moze to depresja i warto poszukac pomocy specjalisty.
          • hatepinu Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 11:05
            To raczej na pewno depresja ,w którą się sama wpędza swoim nastawieniem i negatywnym myśleniem.
    • mona.blue Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 11:22
      Nie żaluj, tylko zacznij żyć na zdrowych zasadach, a jak nie potrafisz, to poszukaj może terapii.
    • yja Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 16:21
      I byc moze tak bedzie ze co bys nie osiagnela to bedziesz niezadowolona.Zwlaszcza jak bedziesz porownywac sie do innych.Taka juz pewnie Twoja natura,albo nabyte jakies.
    • krytykantka07 poszukaj dobrych stron sytuacji... 28.09.10, 16:37
      salaia napisała:

      > Żałuję, że wybrałam takie studia jakie wybrałam, i że dopiero po ich skończeniu
      > w zeszłym roku uświadomiłam sobie, że były stratą czasu, że nie dały mi żadnyc> h konkretnych umiejętności, że nie mogę nic zaoferować pracodawcom.

      Niczego Ci nie dały studia?
      A jaką masz gwarancję, że po skończeniu innych studiów miałabyś umiejętności, które mogłabyś zaoferować pracodawcom i do tego trafiłabyś na pracodawcę, który doceniłby je?

      > Żałuje, że po maturze nie wyjechałam jak setki znajomych za granicę, którzy już > są na swoim i studiują sobie dla przyjemności.

      A jaką masz gwarancję na to, że gdybyś wyjechała za granicę miałabyś to samo?
      Nie jesteś taka jak oni, bo jesteś sobą.

      > Żałuje, że wkopałam się w związ> ek, który przyniósł mi wiele rozczarowań a ja tyle dla niego poświęciłam.

      No to już wiesz, czego w przyszłości nie robić.

      > Co najśmieszniejsze, wszystkie te decyzje w momencie ich podejmowa> nia wydawały mi się najlepsze jakie mogłam w danym momencie podjąć, a dopiero t> eraz widzę, że były śmieszne i żałosne.

      To zmień swoje nastawienie.
      Dlaczego martwisz się tym, na co tam naprawdę nie masz wpływu, a nie widzisz żadnych plusów sytuacji, które były Twoim udziałem?

      > Nie jestem już najmłodsza, a muszę wszy> stko budować od nowa, nic co dotąd zrobiłam nie zaprocentowało.

      I nieraz tak będzie.
      Najważniejsze to wyciągnąć lekcję na przyszłość.

      > A najgorsze jest to,że nawet mi sie nie chce rano wstawać i zajmowac się własny> m życiem, mam wrażenie że każda decyzja jaką podejmę będzie nietrafiona a za k> ilka miesięcy będę jej żalować jak wsyzstkich dotąd.

      To pozwól innym za siebie decydować ;).
      Dopiero będziesz miała ciekawie...

      > Mam wrażenie,że wszyscy wo> kół sświetnie sobie radzą, a ja jako jedyna na świecie jestem pozbawiona umieję> tności kierowania własnym życiem.

      Nie wiesz nic o innych ludziach.

      > Jak poradzić sobie z tym gorzkim poczuciem po> rażki, na którą się samemu zapracowało?:(

      Normalnie.
      Uznać, że zrobiło się to, co można było zrobić w danym czasie.
      Gdyby ludzie przejmowali się takimi rzeczami jak porażki, to mielibyśmy pełne psychiatryki.
      Wyciąga się wnioski, przekształca porażki na korzyść i idzie do przodu...
    • klosowski333 Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 16:54
      Always look on the bright side of life.

      Polecam skecz nastepujacy
      www.youtube.com/watch?v=4JHzhbo4mtg&feature=related
      Warto zauwazyc, ze na koniec polecial hymn "Boze, chron Krolowa" nie przez przypadek, hehe i nie przez przypadek w tak wolnej tonacji.

      • klosowski333 Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 17:03
        P.S.
        a skecz o papudze pewnie kazdy zna. Mam nadzieje, ze dzieci ucza sie go na pamiec w podstawowce. To zbrodnia przeciwko ludzkosci nie znac tego numeru.

        www.youtube.com/watch?v=EnvdmfcKkao&feature=related
        • klosowski333 Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 28.09.10, 17:04
          To znaczy chcialem dodac, ze mozesz wszystkiego w zyciu zalowac, ale na pewno nie tego, ze obejrzalas skecz o papudze. Jak widzisz nawet z najtrudniejszej sytuacji jest jakies wyjscie.
          • yagnik ja bym żałowała ;-) 29.09.10, 00:50
            nie cierpię pajtona :-D
            • klosowski333 Re: ja bym żałowała ;-) 29.09.10, 01:57
              Nie jestem zaskoczony.
    • wifch Mlodziutka staruszka... 28.09.10, 21:17
      Problem nie lezy w tym co osiagnelas a w sposobie myslenia...
      • e.i.t.h.e.l Re: Mlodziutka staruszka... 30.09.10, 12:33
        Też tak sądzę. Mam tyle samo lat co autorka (chyba) i za sobą też i nie udane związki i studia, które można by powiedzieć zrobiłam nie wiadomo po co, ale nie żałuję praktycznie niczego. Nigdy nie wiem, co mi się w życiu przyda. Niewypałowe związki nauczyły mnie, czego od związku chcę, czego nie chcę. Nauczyły mnie jak budować zdrowe relacje, jak się rozstawać, pokazały mi wiele prawdy o sobie. No po prostu szkoła życia. Gdybym w te związki nie weszła, to dziś byłabym głupiutka i dopiero teraz musiałabym się tego wszystkiego zaczynać uczyć, a przecież i tak nie poznałam nawet choćby 10 % sytuacji, które się mogą w życiu wydarzyć. Co do studiów, właściwie dokończyłam je, bo lubię kończyć, co zaczęłam, ale od razu zaczęłam kolejne, które można powiedzieć, zawsze ukończyć chciałam. Teraz jestem już po ich połowie, jest straszliwie ciężko, bo za stara już jestem na taką naukę, ale i tak nie żałuję. A poprzednich studiów również nie żałuję. Dzięki nim się wiele nauczyłam o samym świecie, poznałam świetnych ludzi, lepszych niż teraz mam na roku, rozwinęłam umiejętności społeczne, stałam się odważniejsza, bardziej samodzielna itd. Kurde, ze wszystkiego można wyciągnąć coś dobrego, więc tu trzeba popracować nad zmianą myślenia.
        • salaia Re: Mlodziutka staruszka... 19.10.10, 05:24
          Przede wszystkim dziękuję wszystkim za poświęcenie mi czasu:)

          Niestety, ale czuję się coraz gorzej...

          Problem w tym, że ja jestem taka zwykła, przeciętna....Nie mam żadnych specjalistycznych umiejętności, tym też kierowałam się idąc na studia-ogólnością, wydawało mi się 5 lat temu, że wygram jak wybiorę studia, które podpiąć będzie można do wielu branż...niestety, dziś wiem, że się myliłam. Ktoś tu pisał, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie co się chce w życiu robić....i ja codziennie się nad tym zastanawiam i za każdym razem odpowiadam sobie "nie wiem"....naprawdę nie wiem co chciałabym robić w życiu, nie wiem gdzie jest moje miejsce....
          Brutalna okazała się też prawda o tym, że tak naprawdę nie mam pasji, coś czemu mogłabym się poświęcić:(Owszem, lubię posłuchać dobrej muzyki, popływać, pojeździć na rowerze, zaczytuję się literaturą, interesuje się winem, modą, lubię historię, podczytuje sobie historie sztuki, uwielbiam podróżować, lubię kuchnię śródziemnomorską i często coś gotuje ale co z tego? To samo lubia miliony ludzi na świecie. A w żadnej z tej pasji nie jestem ekspertem tak aby móc z tego żyć:(
          Nie ma już we ochoty do życia a tak naprawdę nawet go nie zaczęłam.
          Wspominał ktoś również, że po wszystkich swoich perypetiach czuje się mądrzejszy, ja natomiast odwrotnie, po każdej porażce tracę na jakiś czas grunt pod nogami, za każdym razem czuje się coraz głupsza, nie analizuję tylko szybko chcę zapomnieć. Już tyle razy próbowałam w sobie to zmienić, ale w krytycznym momencie zawsze wychodzi moja fatalistyczna natura:( Jak więc przekuć te porażki w sukcesy? Chcę działać, ale nie wiem gdzie,jak zacząć?
          Co do porównywania się do innych to jest to głupie wiem, całkiem niedojrzałe, ale nie ma siły, zawsze jak kogoś poznam albo u kogoś coś się zmieniło, zawsze się porównuje z tą osobą i zawsze siebie po tym karze. Mam do siebie pretensje, że ja na to nie wpadłam, że o tym nie pomyślałam, nie jest to zawiść, tak mi się wydaje, przynajmniej nie mam takich intencji, jest to jakis chory, sadystycznym sposób znęcania się nad sobą:(

          Niepokoi mnie też fakt, że coraz częściej dochodzę do wniosku, że mam mały wpływ na swoje życie, wiem, że to absurdalna myśl, ale wszyscy znajomi zgodnie przyznają, że to co mają zawdzięczają przypadkowi i splotowi pewnych okolicznosci albo przypadkowo coś im wyskoczyło. Martwi mnie ta wizja bo choć sie staram to mam wrazenie,ze to nie ma zadnego znaczenia...
          • margit1127 Re: Mlodziutka staruszka... 22.10.10, 19:39
            Salaia,

            Ja też mam ten sam problem. Tylko chyba jestem nieco starsza od Ciebie, mam prawie 27 lat. Czytam to płaczę.
            Nie mam siły na nic. Do tego nie mam przyjaciól bo nigdy ich nie potrzebowałam. A teraz leżę w pustym mieszkaniu i nie wiem co z sobą zrobic. Wszystęko zaczęlo się jak skończyłam studia, później się bardzo mocno zakochałam i to złagodziło skutki złych mysli. Związek się rozpadł. Oczywiście nie potrafię do tego przejść do porządku dziennego już od 1,5 roku. Jest coraz gorzej. Winię się za wszystko co robię ale nie wyciągam wniosków i dalej brnę w to samo, co brnęłam.
            Zapisałam się na studia zaoczne ale nie miałam sił, ochoty by wstac rano.
            Byłam na kilku sesjach psychoterapeutycznych, ale po prostu mnie na nie nie stać (koszt 500 zł miesięcznie) + studia + mieszkanie.
            Biegnę do domu by połozyć się do łóżka i zasnąc...ale ile można spać.
    • solaris_38 Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 23.10.10, 00:46
      jeśli się faktycznie wszystkiego w życiu żałuje
      to czas aby zacząć nowe życie :) ;)
    • gary_joiner Re: Co jeśli wszystkiego się w życiu żałuje?:( 23.10.10, 18:02
      Doraźnie: jeść dużo czekolady, przebywać w jasno oświetlonych pomieszczeniach. Dodatkowo seks, zakupu, alkohol, ale tutaj warto zachować pewien umiar. Sprawiające ci przyjemność interakcje z innymi, najlepiej związane z realizacją hobby czy zainteresowań.

      Psychologicznie możesz to przerobić na różne sposoby, proponuję trzy najprostsze:

      1. Uzmysłowić sobie, że twoje porażki nie są wyłącznie twoją winą. Związek sypnął ci się nie tylko z twojej winy, ale i z winy partnera, problemy z karierą nie wynikają wyłącznie z twoich decyzji, ale też z dość kuriozalnej sytuacji na rynku pracy, itd. itp. Z krańcowej formie, możesz wręcz przekonać sama siebie, że nie masz żadnej kontroli nad własnym życiem, wszystko zależy od przypadku i okoliczności pozostających poza twoją kontrolą. Powinno zapewnić odrobinę psychicznego komfortu, ale niewskazane, bo prawdopodobnie zemści się w inny sposób.

      2. Zagryźć zęby i przyjąć do wiadomości fakty dokonane. Zepsułaś sobie start w dorosłe życie, ale, o ile potrafisz uczyć się na własnych błędach, pomoże ci to uniknąć podobnych błędów w przyszłości. Zwyczajnie musisz się zmusić do roboty, jeżeli nie chcesz zmarnować sobie życia w zupełności.

      3. Olać to. Znaleźć sobie miłego faceta, wziąć ślub, mieć dzieci, bądź też realizować się w dowolnie inny sposób. Nie każdy musi robić błyskotliwą karierę zawodową, źródło szczęścia można odnaleźć gdzie indziej.
Pełna wersja