córka ma problem z.... matką

31.03.04, 15:50
No cóż... ogolnie rzecz biorac przeczytalam post Marii o zakochanej córce i
bylam przekonana ze to napisala moja matka...ale nie.Ja osobiscie mam do Was
pytanie:Czy majac 21 lat nie mam prawa do wlasnego zycia? Wszystko byłoby ok
gdyby nie rodzinka..."Słuchaj mamusi, bo to najwazniejsze....(bla bla
bla)"takie zyczenia otrzymalam w tym roku na swieta lamiac sie
oplatkiem...slodkie....ale to jeszcze nic..."gdzie idziesz? o ktorej wrocisz?
z kim bylas? a kim jest XXX?nie idz tam.nie mozesz...nie wolno Ci..."to tylko
delikatniejsze teksty pojawiajace sie w mojej codziennosci.Oprocz tego
totalne niedowierzanie ze np.mam zajecia do 19.30!!! i inne rzeczy...duzo
tego jest. Najgorsze ze przez to wszystko mam nerwice a jak powiedzialam to
mojej matce to mnie wyśmiala.. Niestety nie mam pracy (jeszcze) wiec jestem
zdana na nich a tymczasem nie moglam sie nawet doprosic o migawke! a juz nie
mowiac o podrecznikach... w ramach wyjasnienia obydwoje pracuja i maja dobre
pensje! a tymczasem kupuja sobie odtwarzacz DVD, mikrofalowke i inne
pierdoly...(dosc drogie i wcale nie niezbedne moim zdaniem). nawet ciucha
jakiegos i kosmetykow podstawowych nie mam za co sobie kupic--no a caly czas
slysze ze wyciagam od nich pieniadze i ze nie maja zeby mi dac na glupia
herbate na uczelni!!!!!!!!! a jak pracowalam to sie burzyli i robili mi
awantury ze mnie nie ma w domu i ze nic w nim nie robie!(wtedy nie bralam od
nich zadnych pieniedzy nawet jadlam w pracy a nie w domu)no i co o tym
myslicie? czy to jest normalne? bo moim zdaniem nie!! ale wypowiedzcie sie
prosze co o tym myslicie i ewentualnie jakie macie rady...bo ja juz nie
wiem...
    • Gość: samaka Re: córka ma problem z.... matką IP: *.bos.east.verizon.net 31.03.04, 16:33
      "sluchaj mamusi..." - najgorsze z mozliwych zyczen
      ja Ci zycze : mysl, podejmuj przemyslane decyzje!
      :-)
      jestem pewnie w wieku Twojej mamy
      ale...rozumiem Twoje rozgoryczenie
      mozesz sprobowac porozmawiac z mama...
      ale...za skutek trudno reczyc
      wiedz, ze mas zprawo do samodzielnego zycia
      musisz tylko jeszcze troche poczekac, doczekac, az sie usamodzielnisz finansowo
      na razie chyba mozesz probowac...nie mowic wszystkiego
      nie namawiam Cie do klamstwa
      tego raczej nie rob, bo to zawsze wyjdzie i bedzie niepotrzebny konflikt
      sprobuj po prostu troche przemilczec
      i...nie wiem, czy to Cie pocieszy,
      ale tego typu problemy ma prawie kazdy mlody czlowiek
      rodzicow bardzo trudno zmienic
      mozna tylko zmienic swoj stosunek do nich
      pozdrawiam
    • witch-witch Re: córka ma problem z.... matką 31.03.04, 17:09
      Wspolczuje z takimi starymi nie wytrzymalabym nawet 3 sekund.
      Rzeczywiscie zapomnieli o tym, ze czas szybko plynie i nalezy dziecko dorosle
      traktowac jak dorosla osobe a nie jak dziecko z piaskownicy wyciagniete.
      Niestety duzo takich rodzicow na swiecie. A pozniej sie dziwia ze nawet kartki
      na swieta od dzieci nie dostaja, a wtedy gdy sa juz naprawde starzy chcieliby
      duzo naprawiac i zyc jak w pieknej rodzinie.
      Pomyslow wielkich nie mam najlepiej byloby sie gdzies wyprowadzic nawet na
      jakis czas np. do kolezanki? Jezeli oczywiscie jest taka mozliwosc. A najlepiej
      czesto odpowiadac na ich kontrolujace zachowanie jedynie: ze czasy sie
      zmieniaja i to co oni teraz ci wyrzadzaja dlugo, pozostanie w twojej zranionej
      pamieci. Ze nie zawsze bedziesz od nich ekonomicznie uzalezniona ale i oni
      kiedys moga byc w potrzebie ...i ze sie bardzo szybko starzeja.
      A po za tym to przeswiety obowiazek rodzicielski lozyc i pomagac swoim
      dzieciom.
      Pozdrawiam.
      W
      • pia.ed Re: córka ma problem z.... matką 31.03.04, 23:21
        A czy jestes ich jedynym dzieckiem?
        Rozumiem ze nie daja ci na kosmetyki, bo jeszcze poznasz jakiegos chlopaka,
        wykorzysta Cie, zajdziesz w ciaze i spelnia sie najgorsze obawy kazdej matki
        (oczywiscie zartuje!)
        Ale zeby nie dawali na herbate skoro ich na to stac, to bardzo dziwne. Ta
        sytuacja wydaje mi sie bardzo dziwna i trudno mi zrozumiec o co im chodzi.
    • seksuolog To jednak problem córki 01.04.04, 08:13
      chce_byc napisała:

      > pytanie:Czy majac 21 lat nie mam prawa do wlasnego zycia? Wszystko byłoby ok
      > gdyby nie rodzinka..."Słuchaj mamusi, bo to najwazniejsze....(bla bla
      > bla)"takie zyczenia otrzymalam w tym roku na swieta lamiac sie
      > oplatkiem...slodkie....ale to jeszcze nic..."gdzie idziesz? o ktorej wrocisz?
      > z kim bylas? a kim jest XXX?nie idz tam.nie mozesz...nie wolno Ci..."to tylko
      > delikatniejsze teksty pojawiajace sie w mojej codziennosci.Oprocz tego
      > totalne niedowierzanie ze np.mam zajecia do 19.30!!! i inne rzeczy...duzo
      > tego jest. Najgorsze ze przez to wszystko mam nerwice a jak powiedzialam to
      > mojej matce to mnie wyśmiala.. Niestety nie mam pracy (jeszcze) wiec jestem
      > zdana na nich a tymczasem nie moglam sie nawet doprosic o migawke! a juz nie
      > mowiac o podrecznikach... w ramach wyjasnienia obydwoje pracuja i maja dobre
      > pensje! a tymczasem kupuja sobie odtwarzacz DVD, mikrofalowke i inne
      > pierdoly...

      Sprawa wyglada tak ze 21-letnia osoba jest w pelni dorosla i ma abolutne prawo
      do WLASNEGO zycia ale na SWOJ KOSZT. A jezeli sytuacja jest taka ze musi by
      dzieckiem rodzicow na ICH KOSZT to niestety musi znosic to ze traktuja ja jak
      DZIECKO i rozne inne niedogodnosci. No bo wymaganie zeby rodzice finansowali
      DOROSLEJ osobie WLASNE ZYCIE to juz nieco za wiele, rodzice na pewno nie maja
      takiego OBOWIAZKU. Zamiast wiec narzekac na "niewdziecznych" rodzicow i
      swoj "trudny" los lepiej myslec i dzialac nad swoim USAMODZIELNIENIEM. A
      jezeli ktos jest niezdolny zeby sie usamodzielnic to powinien byc wdzieczny za
      to ze ma dach nad glowa, nie?

      W ogole to jakie masz plany zyciowe zeby sie usamodzielnic? Kiedy zamierzasz
      wyprowadzic sie od rodzicow?
      • chce_byc Re: To jednak problem córki 01.04.04, 09:05
        no coz...ja rozumiem to napisalas ale:
        1)gdy sie wyprowadzilam latem zeszlego roku i zaczelam zyc na swoj koszt to
        mnie zaczeli szantazowac ze jesli nie wroce stanie sie cos zlego mojemu
        chlopakowi
        2)zorganizowali akcje policji w celu przyprowadzenia mnie do domu...
        3)no ja nie mowie zeby mi finansowali moje wszystkie przyjemnosci ale chociaz
        podreczniki mogliby zwlaszcza ze jest to ich obowiazek skoro ja studiuje w
        trybie dziennym i naprawde trudno jest mi znalezc prace
        4)mialam prace i utrzymywalam sie sama to im to tez nie odpowiadalo
        5) ja sie boje wyprowadzic bo boje sie ze cos sie zlego stanie mojemu
        chlopakowi i ze bedzie znow tak samo jak latem!!!!!
        • triss_merigold6 Re: To jednak problem córki 01.04.04, 10:33
          Coś ściemniasz. Jeśli jesteś pełnoletnia to rodzina może najwyżej zgłosić
          zaginięcie ale nikt nie sprowadzi Cię siłą do domu (chyba, że zostałaś sądownie
          ubezwłasnowolniona).
          Niby co miałoby się stać Twojemu chłopakowi?
          Jesteś na dziennych, o stypendium naukowe postarać się nie łaska? Nawet
          studiując w trybie dziennym studenci mają możliwości dorabiania.
        • j_ar Re: To jednak problem córki 01.04.04, 10:42
          no bez jaj....
          a skoro jeates tak malo samodzielna, ze potrafia ciebie jako osobe dorosla
          sprowadzic i do pionu postawic, to moze maja uzasadnione obawy co do twojego
          samodzielnego zycia
      • empeka To jednak problem "seksuologa" 01.04.04, 10:45
        seksuolog napisał:
        > No bo wymaganie zeby rodzice finansowali
        > DOROSLEJ osobie WLASNE ZYCIE to juz nieco za wiele, rodzice na pewno nie maja
        > takiego OBOWIAZKU.

        Mają taki prawny obowiązek jeśli dziecko studiuje na dziennych, do ukończenia przez dziecko
        25 lat.
        I co z tym począć?
        Ubić rodziców, czy dziecko, panie seksuolog?

        Marta
        • seksuolog Marta nie rozumie 01.04.04, 12:58
          empeka napisała:

          > seksuolog napisał:
          > > No bo wymaganie zeby rodzice finansowali
          > > DOROSLEJ osobie WLASNE ZYCIE to juz nieco za wiele, rodzice na pewno nie
          > > maja takiego OBOWIAZKU.
          > Mają taki prawny obowiązek jeśli dziecko studiuje na dziennych, do ukończenia
          >przez dziecko 25 lat.
          > I co z tym począć?
          > Ubić rodziców, czy dziecko, panie seksuolog?
          > Marta

          Mylisz sie Martusiu: Jezeli taka osoba mieszka z rodzicami i jest na ich
          granuszku to musi dostosowac sie do ICH regul: rodzice nie sa zobowiazani
          do finansowania jej wlasnego zycia. A wiec jak najbardziej moga wymagac
          okreslonego zachowania.

          No ale cala to sprawa to przeciez PRIMA APRILIS:

          > 1)gdy sie wyprowadzilam latem zeszlego roku i zaczelam zyc na swoj koszt to
          > mnie zaczeli szantazowac ze jesli nie wroce stanie sie cos zlego mojemu
          > chlopakowi
          > 2)zorganizowali akcje policji w celu przyprowadzenia mnie do domu...
          > 3)no ja nie mowie zeby mi finansowali moje wszystkie przyjemnosci ale chociaz
          > podreczniki mogliby zwlaszcza ze jest to ich obowiazek skoro ja studiuje w
          > trybie dziennym i naprawde trudno jest mi znalezc prace
          > 4)mialam prace i utrzymywalam sie sama to im to tez nie odpowiadalo
          > 5) ja sie boje wyprowadzic bo boje sie ze cos sie zlego stanie mojemu
          > chlopakowi i ze bedzie znow tak samo jak latem!!!!!

          Dobre z ta akcja policji i grozeniem chlopakowi, hehe.
          • chce_byc Re: Marta nie rozumie 02.04.04, 20:39
            no wiec widzisz....ubezwlasnowolniona nie jestem a dlatego tak wyszlo z ta
            policja bo tatus pracuje w odpowiednim miejscu i to zalatwil... a co do tego co
            mialo sie stac mojemu chlopakowi to z powodu tego samego mialam podstawy zeby
            sie bac ze cos sie mu stanie.Moja rodzinka pod pewnymi wzgledami czuje sie
            bezkarna!!!! proby usamodzielnienia sie spelzaja na niczym... a tak w ogole to
            co do stypendium to mam je.i to wszystko to wcale nie Prima Aprilis tylko
            powazna sprawa...a skoro niektorzy tego nie potrafia zrozumiec to nikt ich nie
            zmusza do odpisywania! po co sobie maja marnowac czas??!
      • default Re: Do seksuologa 01.04.04, 13:28
        Nie zgadzam się z Tobą, w każdym razie niezupełnie. osoba 21-letnia ma prawo
        nie być traktowana jak małe dziecko i kontrolowana na każdym kroku. Czy fakt
        łożenia na jej utrzymanie daje rodzicom prawo do tak głębokiego ingerowania w
        jej sprawy?
        Sama mam córkę 20-letnią, też studentkę, pozostaje na moim utrzymaniu, ale do
        głowy by mi nie przyszło żeby tak ją kontrolować. Jest dorosła, rozsądna, mam
        do niej zaufanie i nie widzę powodu, dla którego miałabym jej coś kazać czy
        zakazać. Żeby pokazać "kto tu rządzi"??? Napawać się "władzą" ? Głupota.
        Chyba że autorka postu rzeczywiście jest osobą nierozsądną, skłonną do robienia
        głupstw i wielokrotnie nadużyła zaufania rodziców - wtedy trudno się dziwić, że
        chcą tzrymać rękę na pulsie.
        • marusia_ogoniok [...] 01.04.04, 14:38
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • seksuolog Default ale jaki 01.04.04, 21:05
          default napisała:

          > Nie zgadzam się z Tobą, w każdym razie niezupełnie. osoba 21-letnia ma prawo
          > nie być traktowana jak małe dziecko i kontrolowana na każdym kroku. Czy fakt
          > łożenia na jej utrzymanie daje rodzicom prawo do tak głębokiego ingerowania w
          > jej sprawy?
          > Sama mam córkę 20-letnią, też studentkę, pozostaje na moim utrzymaniu, ale do
          > głowy by mi nie przyszło żeby tak ją kontrolować.

          Tu chodzi o cos innego: Zalozmy ze rodzice maja swira i sa lekko walnieci.
          Czy corce przysluguje prawo walki z nimi o 'wlasne zycie'? Wcale nie, po
          prostu powinna kombinowac jak sie usamodzielnic i tyle.

          Druga sprawa: zalozmy ze twoja corka bedzie miala 25, 30, ... lat i nie
          bedzie miala ochoty sie usamodzielnic bo u mamusi jest tak wygodnie. Co
          ty na to?
        • chce_byc Re: Do seksuologa 02.04.04, 20:45
          nie uwazam sie za osobe nierozsadna. bardzo dobrze sie ucze, nie mam nalogow,
          nie imprezuje przez caly czas....od kiedy pamietam zawsze bylam grzeczna
          coreczka...w calej mojej rodzince jest tak ze ci "dorosli" wciskaja nosy w
          najdrobniejsze i najintymniejsze sprawy innych (zwlaszcza tych mlodszych)...
          odkad pamietam zawsze tak bylo, nie tylko ja mam tego dosc. Mojej kuzynce
          niemal wybrano męża(to nie żart!!!!). Na szczescie jakos jej sie udalo z tego
          wybrnąć...
          nie naduzylam zaufania moich rodzicow...wiec nie wiem czemu tacy są...poza tym
          ze ojciec "troche za duzo "pije....
          • seksuolog Jesli to prawda... 03.04.04, 15:22
            chce_byc napisała:

            >to wszystko to wcale nie Prima Aprilis tylko
            >powazna sprawa...a skoro niektorzy tego nie potrafia zrozumiec to nikt ich nie
            >zmusza do odpisywania! po co sobie maja marnowac czas??!

            Skoro Prima juz minal a dalej o tym piszesz wiec trzeba przyjac ze dzieje
            sie to w realu. Ale jest to surrealizm zahaczajacy wprost o kryminal.

            > nie uwazam sie za osobe nierozsadna. bardzo dobrze sie ucze, nie mam nalogow,
            > nie imprezuje przez caly czas....od kiedy pamietam zawsze bylam grzeczna
            > coreczka...w calej mojej rodzince jest tak ze ci "dorosli" wciskaja nosy w
            > najdrobniejsze i najintymniejsze sprawy innych (zwlaszcza tych mlodszych)...
            > odkad pamietam zawsze tak bylo, nie tylko ja mam tego dosc. Mojej kuzynce
            > niemal wybrano męża(to nie żart!!!!). Na szczescie jakos jej sie udalo z tego
            > wybrnąć...nie naduzylam zaufania moich rodzicow...wiec nie wiem czemu tacy
            > są...poza tym ze ojciec "troche za duzo "pije....

            W calosc dalej az trudno uwierzyc.

            W tej sytuacji walka z rodzina nie ma szans powodzenia a gdybys ja podjela to
            wykonczysz sie psychicznie.

            Nie ma wiec innego wyjscia jak ucieczka i to mozliwie daleko. Zamiast wiec
            narzekac na swoj los, probowac walczyc, narazac sie na konflikty, zacznij
            powaznie i dlugofalowo planowac opuszczenie rodzicow. Zawsze sa rozne
            mozliwosci tylko trzeba sie dobrze rozejrzec.

            Nie ma absolutnie innego wyjscia. Mozna powiedziec ze jezeli nie podejmiesz
            ostatecznej decyzji o ucieczce i nie zaczniesz jej realizowac to znaczy ze
            uleglas patologii i czeka cie marny los bo twoja psychika zostanie zdemolowana
            a gdy byc moze wydostaniesz sie z domu to na leczenie w psychiatryku.
    • Gość: Miang Re: córka ma problem z.... matką IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 01.04.04, 12:47
      > gdyby nie rodzinka..."Słuchaj mamusi, bo to najwazniejsze....(bla bla
      > bla)"takie zyczenia otrzymalam w tym roku na swieta lamiac sie
      > oplatkiem...slodkie....ale to jeszcze nic..."gdzie idziesz? o ktorej wrocisz?

      podobnie jak moja "życzę ci abyś była lepsza dla matki"

      > myslicie? czy to jest normalne? bo moim zdaniem nie!! ale wypowiedzcie sie
      > prosze co o tym myslicie i ewentualnie jakie macie rady...bo ja juz nie
      > wiem...

      znaleźć pracę i wyprowadzić się? wiem, że to nie łatwe ,ale to jedyne
      rozwiązanie
Pełna wersja