W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy?

04.11.10, 20:01
Jak jest?
--------------------------------------------------------------------------------
Dla Ciebie jestem sobą
Los jak wszystkim dał mi tylko jedną postać
I nie nazbyt nią ucieszył mnie,
Ale zawsze potrafiłam inną zostać
Gdy wchodziła duża stawka w grę.
Dziś posiadam różnych twarzy cały rejestr,
W której lepiej niż we własnej mi.
O jak dobrze umieć być tym kim się nie jest.
Ja umiałam nim przyszedłeś ty.
Dla ciebie jestem sobą i choć to tak mało jest.
Nie potrafię być przed tobą nikim więcej.
Sztuczny wdzięk odbierasz słowom,
czynisz szczerym każdy gest, i znów jestem
Tą tysięczną wśród tysięcy.
Tak mi z sobą nie do twarzy, tak bym chciała siebie kryć,
Ale kiedy na mnie patrzysz nie potrafię inną być.
Dla ciebie jestem sobą i choć to tak mało jest.
Nie potrafię być przed tobą nikim więcej.
Dostosować sposób gry do nowych reguł,
W efektownym fałszu ukryć się.
Potrafiłabym to zrobić dla innego, a dla ciebie nie.
Już nie umiem swojej prawdy minąć granic
I to chyba jest nie dobry znak,
Że przed innym nie odkryłabym jej za nic, a przed tobą tak.
Dla ciebie jestem sobą i choć to tak mało jest.
Nie potrafię być przed tobą nikim więcej.
Sztuczny wdzięk odbierasz słowom,
Czynisz szczerym każdy gest, i znów jestem
Tą tysięczną wśród tysięcy.
Tak mi z sobą nie do twarzy, tak bym chciała siebie kryć,
Ale kiedy na mnie patrzysz nie potrafię inną być.
Dla ciebie jestem sobą i choć to tak mało jest.
Nie potrafię być przed tobą nikim więcej.

www.youtube.com/watch?v=tdQI0y5eWx0
Coś na jesień:
www.youtube.com/watch?v=aphg0sj--hc
    • to.niemozliwe Re: W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy? 04.11.10, 20:34
      Przepiękna piosenki, doskonałe wykonanie :). Widzę fana sztuki słowa i miłośnika subtelnych brzmień...pozdrawiam! :)
      Tak ujałeś ten temat, że moge tylko powiedzieć, że nie wiem, bo to jest właśnie tajemnica ze świata magii. Bo jest coś magicznego w doznawaniu odwzajemnionej miłosci.
      • hipnozaur Re: W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy? 05.11.10, 12:17
        Kupiłem tą płytkę w jesieni 2005, kiedy zaczął się I-szy rok mojej "pięciolatki".
      • kalllka Re: W Miłości jesteśmy 05.11.10, 12:23
        tak hypnotycznie oraz kobieco ujal, ze stereotyp zagral;
        milosnym schematem mozna jeszcze pojechac jak pociagiem do starej Milosnej, tyle ze (a jakze koincydentalnie ) expressem (do Kawy)-nowej.
        moze dlatego, ze ta stara wciaz traci - uda sie ja wiec uniesc na srodkowym palcu. ale nowa neci po czym znow- ciazy!
        szkoda wlasciwie bo to tylko falszywe pienia milosne wznoszone ku niebusklonu, zgrywaja sie w nietakt, wybuchajac para osemek i nieskonczonej glupoty.



        ps
        na takie, Panie,pranie-mam tylko hypo alert hygieniczny- liquid.
        • hipnozaur Re: W Miłości jesteśmy 05.11.10, 12:41
          Przeinterpretowałaś.
          A piosenka się podoba?
          Lubisz parowozy?
          • kalllka Re: W Miłości jesteśmy 05.11.10, 12:54
            nie, bo w piosence jak w zyciu. nie odwrotnie.
            parowozy to przeszlosc. jak i www.ciaganie


            zas tu za duzo pociagneliscie, zwazywszy zwlaszcza na to co sie stalo w rzeczywistosci na Javie.
            wiedzac , ze niewiele was obchodzi zeszloroczny snieg,bo najwazniejsza reklamka polskiego pociagu- wole dmuchnac, "na zimne"
            tyle.
            • hipnozaur Re: W Miłości jesteśmy 05.11.10, 13:02
              No widzisz. Nie ze względu na zeszłoroczny śnieg pociągnęłem wątek, a z innego powodu.
              Ale to nieważne.
              • kalllka Re: W Miłości jesteśmy 05.11.10, 13:32
                zgoda, niewazne:)

                wiec teraz co do milosci; mysle, ze najczesciej nie chcemy jej widziec w oczach za to widzimy w lustrze. z tego obrazu wynika obraza boska i bojazn, wyrazamy sie wiec albo niemilosiernie patetycznie albo lajkomicznie. we wszystkich mozliwych kierunkach obstawiamy, byle tylko nie upunktowic -liczac na siebie.
                powiedz, hypro, bez trudnosci kilka slow milosci :niereligijnej, niedzieciecej, nieogolnoludzkiej, takiej bez 'nie'- naturalnej.


                • hipnozaur Re: W Miłości jesteśmy 05.11.10, 14:52
                  Widzisz tropicielko. Tutaj już jesteś bliżej.
                  Szkoda, że wzięłaś za moją głupotę coś, czego jestem świadomy, na tyle by podchodzić z autoironią do misiochistów, a co wzięłaś za nietakt i "wybuchające pary ósemek", być może wysłane tobie niczym balony rozpoznawcze, bo mnie zaskoczyłaś tym pytaniem o misia klosowskiego w "wątłym wątku".

                  "ze ta stara (Miłosna) wciaz traci". Niestety musi tracić. Ważne by nie wypierać w sposób szkodliwy dla męskiej psychiki, z neurozą. Niech opada jak jesienne liście, ale nie: "uda sie ja wiec uniesc na srodkowym palcu". Tu mnie zraniłaś! Nie wstydzę się samej miłości, tego że kocham, czy kochałem, tylko wszystkich tych prób "zagłuszania", np poprzez gadulstwo, byleby tylko zapomnieć o bolącym zębie. Dlatego pisałem o wątkach leżących na dnie elektronicznego archiwum, a co przyjęłaś kąśliwie jako mój cynizm (było tak?)

                  Dużo minęło z tego, by myśleć tylko o własnym bolącym zębie i pod ten ból układać własne spojrzenie. Zbyt dużo we mnie złożonej osobowości i zbyt dużo skojarzeń (rozkojarzeń?) jakie niosą ze sobą "piosenki i różne inne dżwięki". Więc traktuj ten wątek swobodniej, bez nadmiernych interpretacji i szukania dna.
                  • hipnozaur Re: W Miłości jesteśmy 05.11.10, 14:56
                    Ale ładnie zmontowałaś ten post z ciuchcią do starej miłosnej. I kilka innych pociągających spraw.
                    Piąteczka
                    :)
                  • kalllka Re: W Miłości jesteśmy,,, 06.11.10, 01:29
                    anonimowy przyjacielu, jak dwaj zagubieni i na rozstajach?

                    byla kiedys taka przypowiesc, ze wschodu Polski, przekazywana w rodzinnej tradycji czy wyczytana gdzies, nie pamietam; opowiesc o dwoch zablakanych lesnych zolnierzach, ktorzy stanawszy na rozstaju drog- zdezorientowani- w prawo czy lewo isc- staneli. nie umiejac podjac decyzji, ze zmeczenia pewnie i znoju, sklocili sie na amen. w pacierzu.
                    wiec chyba nie waznym jest koniec tej opowiesci, w ktorym i jeden i drugi z powodu tej klotni-gina,, waznym puenta, ze gina samotnie bo rozdzieleni.
                    waznym, ze majac wszelki potencjal na to by dotrzec gdzies razem, wybieraja rozstaje, ktore polozywszy ich w koncu (pod brzozami pewnie) w nieznanych grobach nawet im imion nie wypisaly.

                    no to w milosci, moj przyjacielu- jestesmy.




                    • hipnozaur Re: W Miłości jesteśmy,,, 07.11.10, 01:41
                      Hmm. Może masz i rację, że czasami waham się jak zły żołnierz, raz w jedną, raz w drugą stronę.

                      Tamta jesień, kojarzy się również z tym, że była to ostatnia jesień mojego Taty. I słuchaliśmy razem Konkursu Chopinowskiego i AMJ-tki.
                      "Pięciolatka" minęła, w tym roku mnie przygnębiając. Rytm konkursów.

                      Wstydzę się misiowatej jękliwości, płaczliwości i egotycznego zranionego ja, ja, ja.
                      A i tak pewnie myślisz, że jestem rozpięty pomiędzy patosem a lajkomicznością. Niech i tak będzie- a co?

                      "no to w milosci, moj przyjacielu- jestesmy. "

                      Ok,
                      ps. żebym ja wiedział w jakich okolicznościach ty tutaj trafiłaś, to był by remis.

                      • kalllka Re: W Miłości jesteśmy,,, 07.11.10, 16:03
                        w komunikacji
                        mi -los- ci
                        ps
                        co to jest AMJ?


    • mona.blue Re: W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy? 05.11.10, 11:55
      W początkach miłości pewnie trochę gramy ;)

      Potem to już chyba trudno, za dobrze zna się drugiego człowieka.

      Generalnie to tak jak w piosence ;)
      • hipnozaur Re: W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy? 05.11.10, 12:16
        "Ale zawsze potrafiłam inną zostać
        Gdy wchodziła duża stawka w grę."

        Samo życie.
        Znam sytuację, w których dziewczyna, którą uważałem za bezpośrednią i normalną, podczas miłości do X-sa, była tak nienaturalna i spięta, jakby ta cała miłość wyciągała ją za szyję pod nieboskłon. Chodziła jak na palcach. To niezdrowe jest.

        Grała kulturalną dziewczynę z klas wyższych. Natomiast kiedy się to wszystko rozpadło, to odrzucała zaloty jednego sympatycznego chłopaka (nie mówię o sobie:)), tylko dlatego, że miał o niej nieco lepsze mniemanie niż powinien według niej. A Ona nie lubi grać, np lubi sobie przeklnąć, a to jej niepasowało w relacjach tego "normalniaka", który nie lubi przeklinających dziewczyn. Kiedy o tym mówiła, to z niesmakiem pomyślałem o jej niekonsekwencji, tym ą i ę, kiedy tak na szczudłach chodziła w Hight Class. Aktorka dobra, tylko rola nie ta.
        :(
        • adriana_ada Re: W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy? 05.11.10, 12:43
          Z ta rola wlasnie w zyciu tak bywa. Czlowiek na poziomie z trudem, bo z trudem ale jakos wcieli sie w role chama i prostaka, odwrotnie jest to niemozliwe.
          • mona.blue Re: W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy? 05.11.10, 15:34
            adriana_ada napisała:

            > Z ta rola wlasnie w zyciu tak bywa. Czlowiek na poziomie z trudem, bo z trudem
            > ale jakos wcieli sie w role chama i prostaka, odwrotnie jest to niemozliwe.

            Zaręczam Cię, że mozliwe, ale tylko do czasu.
            • kalllka Re: W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy? 05.11.10, 16:43
              tak Mono, do czasu. az wyjdziesz z depresji jesiennej i wejdziesz. w sniezny czas- zimowy.
              :)

              ps
              rownie latwo szafujesz prosiakami i pionami?
              • mona.blue Re: W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy? 05.11.10, 19:20
                kalllka napisała:

                > tak Mono, do czasu. az wyjdziesz z depresji jesiennej i wejdziesz. w sniezny cz
                > as- zimowy.
                > :)

                > nie miałam na myśli siebie

                > ps
                > rownie latwo szafujesz prosiakami i pionami?

                nie rozumiem?
        • mona.blue Re: W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy? 05.11.10, 14:08
          hipnozaur napisał:

          > "Ale zawsze potrafiłam inną zostać
          > Gdy wchodziła duża stawka w grę."
          >
          > Samo życie.
          > Znam sytuację, w których dziewczyna, którą uważałem za bezpośrednią i normalną
          > , podczas miłości do X-sa, była tak nienaturalna i spięta, jakby ta cała miłość
          > wyciągała ją za szyję pod nieboskłon. Chodziła jak na palcach. To niezdrowe jest.
          >
          Coś w tym jest, w ten sposób chyba próbujemy grać, żeby kogoś nie rozczarować i nie stracić ;)
    • yagnik A co to znaczy 05.11.10, 12:12
      być sobą?
      Nie grać ale czy to również znaczy aby się całkowicie otworzyć?
      Sobą być trudne nie jest... ale zdjąć pancerzyk ciężka sprawa
      mi się to nigdy nie udało.
    • to.niemozliwe Re: W Miłości jesteśmy bardziej sobą czy gramy? 07.11.10, 17:26
      Nie da sie jednoznacznie rozróznić, czasem ludzie sie wycofuja z gry na korzysć intymności, po to, zeby po momencie podjac grę. To się przenika, zresztą jak w większosci relacji. Własciwie te "czyste" to troche utopia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja